wonka31
21.10.05, 09:16
3 tygodnie temu mój 80-letni ojciec trafił do szpitala na oddział
ortopedyczno-urazowy z powodu bólu prawego ramienia i silnego bólu
kręgosłupa. Jest sprawny umysłowo, silny fizycznie (był przed szpitalem)
i świadomy co się wokół niego dzieje. Został przebadany bardzo dokładnie
tomografem , przeswietleniami, analizami krwi, skonsultowany itd.jest
podejrzenie guza płuca, co być może ma od lat, ale nie to jest
ważne.Zastosowano u niego zabiegi fizykoterapii, po których z ręką jest lepiej
natomiast przestał wogóle chodzić!!Przed zabiegami wstawał, o kulach szedł do
toalety a od tygodnia nie rusza się i twierdzi, że stało sie to po jednym z
zabiegów. Pan doktor zadowolony z gruntownego zdiagnozowania pacjenta ochoczo
chce przekazać go na oddział pulmonologii nie przejmując się, że na jego
oddziale pogorszyło sie zdrowie pacjenta-przyszedł 0 własnych własnych siłach
a wyjedzie na noszach!Ide właśnie na rozmowę i zamierzam zadać lekarzowi
pytanie jak ma zamiar usprawnić ojca, aby doprowadzić go chociaż do stanu
poprzedniego.Zdaję sobie sprawę, ż ojciec ma swoje lata ale z powodu
nieudolności czy zaniechania lekarzy nie mozna skazywać go na wegetację, może
jeszcze kilkuletnią. Boje sie tej rozmowy, bo wiem, że pacjent przy lekarzu
jest niczym. Nie wiem co zrobić w przypadku aroganckiej postawy lekarza.
Gdzie interweniować i gdzie szukać pomocy??