Dodaj do ulubionych

do czego się przykładać?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.05, 18:50
Koncze nauke w gimnnazjum, mysle powaznie o studiach lekarskich. Ktory
przedmiot jest wazniejszy - fizyka czy chemia (istotnosci biologii nawet nie
smiem kwestionowac)? Czy profil biol-chem jest odpowiedni?
Obserwuj wątek
    • aloalo2001 Re: do czego się przykładać? 30.10.05, 18:57
      >Czy profil biol-chem jest odpowiedni?

      Najbardziej odpowiedni, poszukaj ogólniaka, z którego dużo osób dostaje się na
      medycynę w klasie biologiczno-chem. Niektóre nauczycielki dają korepetycje na
      studia medyczne, jesli ktoś taki jest Twoją nauczycielką to same oszczędności
      na koropetycje. Chociaz teraz to chyba nie będzie egzaminu na studia medyczne,
      jedynie wynik matury.
      Zdecydowanie chemia. Fizyki już na przydkład nie ma na wydziale lekarskim w
      poznaniu.
    • sasin_karina Re: do czego się przykładać? 30.10.05, 20:25
      hej!
      mam podobne plany :)
      bardzo zależy mi na przyszłości, jak chcesz pogadać to pisz na priva gazetowego!
      papapa!
      Karina
      • fluoxetine Re: do czego się przykładać? 30.10.05, 20:29
        OK, to ja, autor watku, ale zalogowana.
        Tak tez myslalam, ale ostatnio ojciec kolegi, lekarz anestezjolog, powiedzial,
        ze wazniejsza jest fizyka - bardzo mnie to zdziwilo. Pozostaje wybrac liceum -
        czy ktos zna jakies licea w Warszawie, ktore specjalizuja sie w ksztalceniu
        przyszlych medykow?
        • do.ki Re: do czego się przykładać? 30.10.05, 20:51
          fluoxetine napisała:

          > OK, to ja, autor watku, ale zalogowana.

          Wybor nicka bardzo niezdrowy...

          > Tak tez myslalam, ale ostatnio ojciec kolegi, lekarz anestezjolog, powiedzial,
          > ze wazniejsza jest fizyka - bardzo mnie to zdziwilo.

          Bo dla anestezjologa istotnie fizyka jest istotna. W innych specjalnosciach mniej.
          • aloalo2001 Re: do czego się przykładać? 30.10.05, 21:00
            Chodziło mi o to, że fizyki nie ma na egzaminie wstępnym, nie jest brany pod
            uwagę wynik z matury z tego przedmiotu. Jak zostaniesz medykiem nuklearnym to
            fizyka też jest przydatna.
        • paczula8 Re: do czego się przykładać? 30.10.05, 20:56
          • paczula8 Re: do czego się przykładać? 30.10.05, 21:00
            np LO im. Hoffmanowej. Nie wiem, czy się specjalizuje, ale sporo uczniów po
            tej szkole dostaje się na AM.
            • fluoxetine Re: do czego się przykładać? 30.10.05, 21:10
              Doki - byc moze masz racje. ;) Dzieki za wszelkie informacje.
              • aloalo2001 Re: do czego się przykładać? 30.10.05, 21:17
                Dzięki za podziękowania dla Dokiego (może się nie obrazi, że w jego imieniu).
                Innym nie musisz dziękować poradzili bezinteresowanie :-)
                • paczula8 do aloalo2001 30.10.05, 21:25
                  podobało mi się :)))
                  • aloalo2001 Re: do aloalo2001 30.10.05, 21:32
                    Niech sie dziecko uczy taktu, choć obawiam się, że nie zrozumiało aluzji.

                    Chociaż z drugiej strony bzyczący cycek wyprowadził mnie z równowagi, może za
                    bardzo się czepiam?

                    Pozdrowienia

                • Gość: Doki Re: do czego się przykładać? IP: *.240.81.adsl.skynet.be 30.10.05, 21:47
                  aloalo2001 napisała:

                  > Dzięki za podziękowania dla Dokiego (może się nie obrazi, że w jego imieniu).
                  > Innym nie musisz dziękować poradzili bezinteresowanie :-)

                  Hm. Dziwne. Nie obrazam sie, ale powiedz jaki mialem interes w tym wzystkim,
                  skoro nie poradzilem bezinteresownie.
                  • aloalo2001 Re: do czego się przykładać? 30.10.05, 21:58
                    Wszyscy radzili jak mogli, jednak panna Prozac uznała za stosowne podziękowac
                    właśnie Tobie (skomentowałeś jej nick i oddałes głos na fizykę). To pewnie Twój
                    urok osobisty, umiłowanie kobiet i poczcie humoru :-)
    • wedrowiec2 Re: do czego się przykładać? 30.10.05, 21:42
      Znaczna większość uczelni medycznych (oprócz Akademii Medycznej w Poznaniu)
      przy naborze na bieżący rok akademicki brała pod uwagę oceny z trzech
      przedmiotów - biologii, chemii i fizyki z astronomią. Oczywiście była to matura
      na poziomie rozszerzonym. W Poznaniu obowiązkowa była biologia, a chemia lub
      fizyka do wyboru. Ogłoszenia o zasadach rekrutacji na następny rok akademicki
      są umieszczone na stronach www poszczególnych uczelni. Poszukaj na stronach AM
      w Warszawie, czy objęła ona patronatem któreś z liceów.
      Akademia, na której pracuję opiekuje się jedną ze szkół. Z jednej klasy
      maturalnej (objętej patronatem) dostały się wszystkie chętne osoby:)
      • fluoxetine Re: do czego się przykładać? 30.10.05, 21:57
        nieee, no, dziekowalam wszystkim
        • fluoxetine Re: do czego się przykładać? 30.10.05, 22:01
          i przepraszam serdecznie, jezeli wyrazilam sie niejasno :) pozdrawiam
    • Gość: Docotor z USA Do czego się przykładać i jaka szkola? IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 30.10.05, 22:12
      Przykladac sie trzeba do WSZYSTKIEGO. Do poduszki tez. Zalecam duzo snu!
      Oprocz wspomnianych biol-chem-fiz - to podstawy do przyjecia na medycyne!
      Lekarz musi umiec tez polski, matematyke i angielski.
      Musi tez byc obyty w swiecie.W koncu to lekarz.
      A lekarz z Polski to na pewno lekarz-emigrant. Inaczej nie pociagniesz.

      Ja zrobilem mature w 1980 w II LO im. S.Batorego. Swego czasu - glosna z
      osiagniec szkola. Prawie cala klasa dostawala sie na medycyne. Teraz chyba nie
      jest duzo gorzej, ale moze mnie poprawcie, jeslim w bledzie.
      • fluoxetine Re: Do czego się przykładać i jaka szkola? 30.10.05, 22:13
        Matematyke? O, bogowie - toz to moja pieta achillesowa ;(
        • Gość: Doctor z USA Nie przejmuj sie! IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 30.10.05, 22:22
          Pieta czy nie pieta - przyda sie!
          Poza tym matematyka to krolowa nauk i rozwija umysl!
          Aha, zapomnialem jeszcze o historii i lacinie!
          Tez nalezy lekarzowi je znac.
          Bo geografii sam sie uczy szukajac pracy...
        • persistens Re: Do czego się przykładać i jaka szkola? 30.10.05, 22:22
          Nie no, czasem trzeba policzyc calke, stojac przy lozku chorego. Albo tez
          rozwiazac wielomian trzeciego stopnia...
          • Gość: Doctor z USA Calki ani wielomianu to az chyba nie... IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 30.10.05, 22:33
            - chociaz kto wie?
            Zyjemy w XXI wieku. Jestes mlody.
            Moze za 45 lat bedzie jak znalazl przy lozku chorego?
            A co wy sie tak w ogole tej nauki boicie?
            Jak chcecie byc lekarzami to nie najlepsze rokowanie...
            Czy myslicie, ze lakarzami moga byc gluptasy?
          • connie1 Re: Do czego się przykładać i jaka szkola? 31.10.05, 08:42
            Do nauki języków obcych
        • wedrowiec2 Re: Do czego się przykładać i jaka szkola? 30.10.05, 22:23
          Tak, matematykę. Nie uciekniesz przed nią wybierając studia medyczne:)

          Profesor Franciszek Kokot we wstępie do książki "Gospodarka wodno-elektrolitowa
          i kwasowo-zasadowa w stanach fizjologii i patologii" napisał:
          "Do niedawna nasze wiadomości o gospodarce wodnej i elektrolitowej były nie
          tyle niewystarczające, ile bardzo mało popularne. Powiązanie z chemią i
          matematyką odstręczało, i w dalszym ciągu odstręcza, lekarzy od poznawania tej
          dziedziny medycyny. Tymczasem stanowi ona istotną składową prawie każdej
          specjalności, w tym szczególnie pediatrii, chirurgii i interny. Pomimo że
          leczenie płynami o różnym składzie jest niezbędne, tylko niewielu lekarzy
          stosując je ma dobrze ugruntowaną wiedzę patofizjologiczną. Nic więc dziwnego,
          że jatrogenne stany niedowodnienia i przewodnienia nie należą, niestety, do
          rzadkości"
          • aloalo2001 Re: Do czego się przykładać i jaka szkola? 30.10.05, 22:28
            taaa, możesz też od razu zapoznać się z zasadami statystyki medycznej.
            • wedrowiec2 Re: Do czego się przykładać i jaka szkola? 30.10.05, 22:36
              aloalo2001 napisała:

              > taaa, możesz też od razu zapoznać się z zasadami statystyki medycznej.


              Nie trzeba od razu. Statystyka medyczna jest dopiero na trzecim roku studiów:)
              • persistens Re: Do czego się przykładać i jaka szkola? 30.10.05, 22:44
                czwartym...:)
            • persistens Re: Do czego się przykładać i jaka szkola? 30.10.05, 22:43
              Ja bym jeszcze dorzucil do tego rachunek prawdopodobienstwa w zakresie co
              najmniej rozszerzonym. Wariacje z powtorzeniami czy tez bez, rozniczki,
              koniugacje i inne silnie toz to przeciez podstawy diagnostyki klinicznej.
              • Gość: Doctor z USA Persistens, ty nie zostaniesz lekarzem IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 30.10.05, 23:05
                to juz ustalone, na pewno!
                Nie przeszkadzaj innym, ktorzy tego pragna.
                Live and let live.
                • persistens Re: Persistens, ty nie zostaniesz lekarzem 30.10.05, 23:25
                  No pewnie, ze nie zostane - dwa razy sie nie da :)
                  Uwazam tylko, ze zamiast zasmiecania sobie glowy problemami "iksa do czwartej"
                  czy "logarytmu stopnia 12tego" swoja uwage warto skierowac w kierunku jezykow
                  obcych. Majac w liceum rozszerzone nauczanie przedmiotu zwanego matematyka,
                  moge powiedziec, ze zarowno na studiach, jak i w pracy znajomosc rozwiazywania
                  zadan tekstowych, calek, rozniczek, itp. tworow do niczego mi sie nie przydala.
                  • iza42 Re: Persistens, ty nie zostaniesz lekarzem 30.10.05, 23:54
                    angielski , angielski , jeszcze raz angielski - oprocz przedmiotow zwiazanych z
                    zawodem oczywiscie
                  • Gość: Doctor z USA Potwierdzasz tylko moja teze z matematyka IP: 1.3.* / *.proxy.aol.com 31.10.05, 08:39
                    Skoro miales ten przedmiot w szkole "w nadmiarze" - nie wiesz nawet jak ci sie
                    on przydal, nie zdajesz sobie z tego sprawy. Matematyka uczy logicznego i
                    szybkiego myslenia, nieodzownego w medycynie. To, ze calki i rozniczki nie byly
                    tematem przy lozku pacjenta - nie ma znaczenia. Nie zasmieciles sobie nimi
                    glowy, wzbogaciles bowiem swoje wyksztalcenie.
                    Ja sam szczerze watpie, zeby na medycyne mogl dostac sie ktos kto jest kiepski
                    z matematyki. Wiec moze skoro juz ty sam zostales lekarzem - nie przeszkadzaj
                    innym, ktorzy sie na medycyne dopiero wybieraja.
                    • persistens Re: Potwierdzasz tylko moja teze z matematyka 31.10.05, 16:37
                      Gość portalu: Doctor z USA napisał(a):

                      > Skoro miales ten przedmiot w szkole "w nadmiarze" - nie wiesz nawet jak ci sie
                      on przydal, nie zdajesz sobie z tego sprawy.

                      No wlasnie sobie zdalem sprawe juz dawno...

                      > Matematyka uczy logicznego i szybkiego myslenia, nieodzownego w medycynie.
                      To, ze calki i rozniczki nie byly tematem przy lozku pacjenta - nie ma
                      znaczenia. Nie zasmieciles sobie nimi glowy, wzbogaciles bowiem swoje
                      wyksztalcenie.

                      Rownie dobrze moglbym sie nauczyc ksiazki telefonicznej na pamiec, przynajmniej
                      to by sie do czegos w zyciu przydalo. :)

                      > Ja sam szczerze watpie, zeby na medycyne mogl dostac sie ktos kto jest
                      kiepski z matematyki. Wiec moze skoro juz ty sam zostales lekarzem - nie
                      przeszkadzaj innym, ktorzy sie na medycyne dopiero wybieraja.

                      Nie przeszkadzam, tylko wyrazam swoja opinie, do czego mam konstytucyjne prawo.
                      No chyba, ze u was w USA jest inaczej... Ale to juz nie moj problem.
    • Gość: młody lekarz Re: do czego się przykładać? IP: *.acn.waw.pl 31.10.05, 11:07
      Przyłóż się do dowolnego języka obcego z Unii Europejskiej. I nie zaczynaj
      studiów w Polsce, a za granicą. Tam będziesz miał i stypendium, i czas, żeby
      popracować w trakcie studiów. Na studiach czegoś się nauczysz - będziesz się
      uczył medycyny a nie historii medycyny. No i po studiach nie będziesz się woził
      z jakimś dziwnym stażem z głodową pensją i egzaminem LEP.

      Koszty utrzymania nie odbiegają zbytnio od kosztów w Polsce, wynajęcie
      mieszkania kosztuje tyle co i w Warszawie, ale dostaniesz sensowne dopłaty, do
      tego stypendium naukowe, jak się przyłożysz.

      Z prawem wykonywania zawodu z dowolnego kraju Unii Europejskiej dostaniesz
      polskie PWZ bez większych problemów, nawet, gdybyś chciał wrócić kiedyś do Polski.
      • do.ki Re: do czego się przykładać? 31.10.05, 18:14
        Gość portalu: młody lekarz napisał(a):

        > Z prawem wykonywania zawodu z dowolnego kraju Unii Europejskiej dostaniesz
        > polskie PWZ bez większych problemów, nawet, gdybyś chciał wrócić kiedyś do Pols
        > ki.

        Takis pewny? Teraz to juz nawet sie nie ubiegam, ale swego czasu dostalem z
        MZiOS odpowiedz, ze jest to absolutnie niemozliwe, gdyz najpierw musze odpyc
        staz podyplomowy w polskim szpitalu. Nic to, ze mam belgijski dyplom, doktorat i
        specjalizacje, musze isc na staz.
        • Gość: młody lekarz Re: do czego się przykładać? IP: *.acn.waw.pl 31.10.05, 20:20
          Po przystąpieniu do Unii Europejskiej nie ma problemu. A w każdym razie nie
          powinno być.

          Bodajże do 3 miesięcy w ogóle nie potrzebujesz polskiego PWZ jeśli masz
          belgijskie, musisz tylko się zarejestrować w Izbie.
          • do.ki Re: do czego się przykładać? 31.10.05, 20:25
            Gość portalu: młody lekarz napisał(a):

            > Po przystąpieniu do Unii Europejskiej nie ma problemu. A w każdym razie nie
            > powinno być.

            Dokladnie. Kiedys, wedlug naukowcow aerodynamiki, chrabaszcz nie powinien latac,
            bo za ciezki i za male skrzydla. A, skubaniec, latal. Proponuje ze zdrowym
            sceptycyzmem podchodzic do wzajemnego uznawania kwalifikacji w Unii. Od tej
            pieknej zasady jest takie mnostwo wyjatkow, ze wlasciwie zostal tylko papier, na
            ktorym spisano traktat akcesyjny.


            > Bodajże do 3 miesięcy w ogóle nie potrzebujesz polskiego PWZ jeśli masz
            > belgijskie, musisz tylko się zarejestrować w Izbie.

            Co za ulga! Ale dziekuje, bo Izba kaze sobie za ten przywilej (rejestracja
            lekarza z zagreanicznymi kwalifikacjami i/lub pracujacego za granica) sporo placic.
    • Gość: Ala Re: do czego się przykładać? IP: *.82-139.bia.tkb.net.pl 31.10.05, 12:36
      Do ładnego wyglądu.
      Zmień kierunek na historię sztuki albo inny, który da ogólną wiedzę.
      Następnie zacznij bywać, wyszukaj kandydata na zarabianie dobrej kasy w
      przyszłości. Urodzisz mu dwójkę dzieci i oboje będziecie szczęsliwi.
      Po co zawrać sobie głowę całkami????
      • fluoxetine Re: do czego się przykładać? 31.10.05, 16:13
        młody lekarzu - Ty tak zrobiles? powiedzialabym, ze to praktycznie niemozliwe :)
        • Gość: młody lekarz Re: do czego się przykładać? IP: *.acn.waw.pl 31.10.05, 20:22
          nie, nie zrobiłem. studia skończyłem jeszcze przed wejściem Polski do Unii...

          a szkoda, bo już wtedy mogłem, choć było to trudniejsze. teraz trochę żałuję. a
          trochę nie, bo nie poznałbym kobiety mojeo życia ;-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka