Dodaj do ulubionych

nareszcie złożą na mnie skargę

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.05, 20:09
Na dyżur opieki całodobowej wparował tatuś z 6 letnią córeczką.
Od 2 dni objawy dość łagodnej infekcji układu oddechowego - bez pogorszenia.
Przybycie to stanowiło klasyczny przykład "wejścia całodobówkowego" jak to
nazywam, pacjent pojawiający się kilka - kilkanaście minut po rozpoczęciu
dyżuru, tak jakby coś stało się w ciągu ostatnich minut, podczas gdy problem
z którym chory się zgłasza trwa dni, czasami tygodnie...
Oczywiście w świetle wytycznych NFZ to dziecko nie powinno być przyjęte na
dyżurze, no ale w przypadku dzieci w ogóle takie myślenie jest mi obce.
Gdzieś jako kolejny argument za przyjęciem pozostaje także ewentualność
skargi - do wybronienia się, ale cóż, kto lubi być oskarżanym?

Okazuje się, że prawdopodobnie czeka mnie skarga, pomimo zbadania dziecka i
zalecenia leczenia. W toku zbierania wywiadu bowiem ośmieliłem się zapytać
ojca dlaczego zjawia się z chorobą dziecka po 2 dniach skoro nic się nie
zmieniło przez ten czas, a 30 - 40 minut temu mógł spokojnie dostać się do
pediatry stale się nim zajmującego? I jeszcze powiedziałem, że jego argument -
praca - nie jest zbyt poważny wobec choroby dziecka; oraz to, że odnotuję
fakt tej argumentacji w dokumenacji- jako dowód wątpliwej (być może, to
przypuszczenie) jakości opieki tego ojca nad dzieckiem, skoro do "jakiegoś" a
nie swojego lekarza udaje się w swym wolnym czasie, po załatwieniu swych
spraw, nie dbając o stan dziecka i kontakt dziecka z własnym lekarzem.
To wszystko wywołało furię ojca taką, że byłem bliski wezwania Policji z
troski o dziecko, w obawie czy ktoś taki może sprawować nad tym dzieckiem
opiekę. Sytuacja załagodziła się - ja złamałem wytyczne NFZetu przyjmując na
dyżurze pacjenta nie dyżurowego, co może skutkować:
- zakwestionowaniem refundacji wystawionej recepty, bo wystawiona była w
pomocy doraźnej, a przypadek do takiej pomocy się nie kwalifikował - co za
tym idzie, obciążeniem mnie kosztami refundacji
- nałożeniem dodatkowo kary za powyższe
- upomnieniem z NFZ dotyczącym złej kwalifikacji pacjenta w określonym trybie
przyjęć (POZ vs dyżur)
- skargą złożoną przez ojca pomimo spełnienia jego oczekiwań (zbadanie,
leczenie dziecka).

Dobra, trochę robię sobie jaja, ale nie potrzeba filmu Barei, by powyższe
przykrości mogły się wydarzyć. Znam możliwości NFZetu.

Piszę to też do tych pacjentów, którzy mówią - lekarze są bogami.
Wiecie, to jest tak, przynajmniej w POZ, szeregowych szpitalach - to pacjenci
są bogami. Mogą chcieć co chcą, jak nie zrobisz, to skarga, jak zrobisz to
skarga, a dodatkowo jak zrobisz, to często przekraczasz swe uprawnienia
wynikające z kontraktu z NFZ - co na ogół można sprowadzić do oskarżeń o
wyłudzenie środków publicznych (w końcu każda głupia recepta to weksel
refundowany z Waszych legendarnych składek).
Niech skarżą jak najczęściej. A jak już wyjdę po wyroku wydanego za sprawą
pacjenta bądź NFZ, to se wyjadę. Buźki, sorry za frustrację.

Obserwuj wątek
    • zubr_zalogowany Re: nareszcie złożą na mnie skargę 04.11.05, 20:18
      wspolczuje
      mam nadzieje ze ci nawet przez mysl nie przeszlo ze moglbys zostac rzeczywiscie
      pociagniety do odpowiedzialnosci

      takie zachowania sa niestety norma, a tlumaczenie niektorym pacjentom to orka po
      ugorze

      czemu za edukacje spoleczenstwa nie wezma sie urzednicy - tworcy systemu??
      nie bylo zadnych dzialan przyblizajacych ludziom zasady dzialania ochrony
      zdrowia nawet w zarysie
      • connie1 Re: nareszcie złożą na mnie skargę 05.11.05, 08:47
        I jeszcze , napisałam to jakis czas temu .Czy cos się zmieniło?
    • Gość: se zanim zloza skarge IP: *.012-5-65736b10.cust.bredbandsbolaget.se 04.11.05, 20:29
      wez z izb lekarskich zaswiadczenie o niekaralnosci (wazne 3 miesiace). Nie wiem
      jak w innych krajach, ale w Szwecji jest to wymagane do otrzymania legitymacji-
      szwedzkiego prawa wykonywania zawodu. Jeszcze tatus-furiat na starcie zniszczy
      ci kariere zagraniczna..Dobrze, ze sytuacje dokladnie opisales w dokumentacji.
      Warto byloby jeszcze wpisac nazwiska swiadkow i zebrac ich podpisy.
      • Gość: doc Re: zanim zloza skarge IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.05, 20:38
        Nie ma świadków tego co rozgrywa się w gabinecie między lekarzem a pacjentem.
        • Gość: lila Re: zanim zloza skarge IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.05, 21:26
          i co korona ci z głowy spadła jak zbadałeś to dziecko??? Przecież takich
          pacjentów nie masz co 5 minut, a ojciec dziewczynki może i sfrustrowany swoją
          pracą- tak jak ty zresztą....
          • Gość: agi Re: zanim zloza skarge IP: *.chello.pl 04.11.05, 21:30
            Docowi korona z głowy nie spadła, wręcz przeciwnie zbadał to dziecko; natomiast
            niezrozumiałe i oburzajace jest to, że tatuś chce składać skarge, nie wiadomo
            dlaczego. Dziecko zostało zbadane, leki przepisane.
          • Gość: doc Re: zanim zloza skarge IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.05, 21:34
            Ty tak serio czy prowokujesz?
            Ile jeszcze razy będziemy pisać o pryncypiach i zasadach, którym wyłącznie
            podlegamy a nie tworzymy, a ktoś będzie pisał o powierzchownych aspektach, o
            wyrwanych z kontekstu fragmentach sprawy?

            Czy ja pisałem o koronie spadającej mi z głowy?
            Ten ojciec którego już nie chcę obdarzać epitetami zasługuje na wizytę co
            najmniej pracowników właściwego MOPS celem wywiadu dotyczącego jakości
            sprawowanej przez niego opieki, ja tak naprawdę i to nie są żarty mogę mieć w
            takiej sytuacji nieprzyjemności z powodu właśnie przyjęcia takiego pacjenta,
            a Ty chrzanisz że mi korona nie spadła ?!
            Ludzie opamiętajcie się trochę bo już trudno znieść wasze skrajne niewyczucie
            proporcji i wagi spraw.
            Ja nie jestem sfrustrowany pracą w sensie leczenia ludzi, nawet w tych
            warunkach.
            Nie mam jednak powodu znosić imbecylstwa, chamstwa, kompletnego braku
            zrozumienia po co i kiedy przychodzi się do lekarza, lenistwa, wygodnictwa,
            bałwaństa, ograniczenia graniczącego z upośledzeniem umysłowym a jednak nim nie
            będącym (bo do chorego z upośledzeniem żywię wyłącznie szacunek).
            Nie mam obowiązku tego znosić. I to mnie frustruje.
            • Gość: pacjent Za co ci płacą?! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.05, 22:05
              Szkoda, że mnie tam nie było, bo byś po ryj. dostał- jesteś od tego jak dup. od
              srania. Wujek chyba zapomniałeś za co ci płacą i kto dał na twoje wykształcenie.
              • Gość: aptekarka Re: Za co ci płacą?! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.05, 22:25
                Drogi Pacjencie pojęcia nie masz, jakie koszty niesie za sobą "ulitowanie się
                nad biednym żuczkiem-pacjentem" lekarza / lub później w aptece - farmaceuty /.
                Fundusz jest dla nas bezlitosny, wyczulony na wszelkie, jak to określa on czyli
                płatnik - nadużycia. Zatem cierpliwości, grzeczności i pokory wobec lekarzy
                proszę, bo z takim Twoim nastawieniem nie wróżę dobrej współpracy, nie
                skorzystasz na tym a co nerwów sobie i nam naszarpiesz... i po co to pacjencie?
              • Gość: doc Re: Za co ci płacą?! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.05, 22:25
                ja też żałuję że cię tam nie było, bo z radością kilka wybitych zębów bym oddał
                za to żeby cię oglądać w pudle.
                A płacą mi m. in. za to, żeby ludzi twojego pokroju ciupasem kierować do
                zamkniętych oddziałów psychiatrycznych
              • Gość: Wujek Re: Za co ci płacą?! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.11.05, 22:29
                Próba dania w ryj docowi mogłaby sie skończyć dla pijanego pacjenta grubą
                szprycą z cocarboxylase w dupe a następnie wezwaniem patrolu policji ( wszyscy
                wiedzą ,że psy maja sztamę z doktorami) , pobytem pacjenta na dołku i sprawą o
                naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza publicznego ( a takim jest
                doc na dyżurze)
                • Gość: doc Re: Za co ci płacą?! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.05, 22:33
                  A jak!
                  Z tym że Ty Wujek możesz dołączyć do towarzystwa zatrzymanych w związku z
                  pomówieniem "wszyscy wiedzą ,że psy maja sztamę z doktorami" ;-).

                  • magdola1 Re: Za co ci płacą?! 04.11.05, 23:06
                    To jest właśnie typ tego rodzaju. Ja już spakowana - godzina 19:15. A niech tam
                    przyjęłam jeszcze jednego ponad plan - pracuję tylko do 19:00. A tu wpada taki
                    i od progu się drze, że on tylko po receptę, bo mu sie właśnie leki na
                    nadciśnienie skończyły, a on był na działce i jakoś tak mu się zapomniało. Na
                    moje sugestie, że jest juz zamknięte, że trzeba było przyjść wcześniej, że
                    jutro tez jest lekarz w przychodni, że o lekach trzeba pamiętać - zostałam
                    wyzwana od najgorszych. Nie będę cytować, bo nie wiedziałam, że 60-latek ma
                    taki zakres słownictwa, nawet niektórych tekstów ja nie znałam.
                    No iteraz powiedzcie, gdybym ustąpiła tobym siedziała w pracy non stop kolor.
                    Ludzie my tez mamy swoje życie, swoją cierpliwość. Darujcie sobie czasami.
    • Gość: Doctor z USA Przeczytalem jako kibic i oniemialem IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 05.11.05, 01:44
      Czy to w ogole mozliwe, zeby do takiego chamstwa dochodzilo?
      Czy wy tego aby nie zmyslacie?
      Skad sie biora tacy ludzie jak ojciec dziewczynki i ten po godzinach z dzialki,
      co to bluzgaja lekarzowi i zwymyslac potrafia lekarke? Nawymyslac kobiecie???
      I NIKT NIC NIE ROBI? Czy nikt ich nie wezmie za leb? Dozorca, wozny, szatniarz?
      A moze ja sie glupio pytam?
      • Gość: doc Re: Przeczytalem jako kibic i oniemialem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.05, 05:02
        > A moze ja sie glupio pytam?

        Hehe, czujesz pismo nosem, kolego zza oceanu ;-).
        Pytasz się to może nie głupio, głupie jest to że nic nie można odpowiedzieć z
        sensem. Bo wy tam za oceanem macie pewne sprawy ustawione odgórnie.
        Oczywiście, jak w sąsiednim wątku dr Grześ napisał, nasza postawa i sposób
        relacji to postawa znana Wam i potępiana, Hłasko nazywał takich
        ludzi "przegrywaczami". I jasne jest, że w jakimś stopniu doświadczanie
        podobnych sytuacji jest też naszą winą.
        Oczywiście, że powinienem wezwać Policję żeby istniała notatka służbowa z
        zajścia; dziecko pewnie należało przyjąć z powodów etycznych i nie jest to
        nadużycie (czy też jak chcą czytelnicy forum - nie spada od tego korona).
        Tyle że - moim zdaniem - nie robimy tego w wyniku prostego, niedocenianego
        faktu:
        w Polsce, w przeciwieństwie do często powtarzanych opinii, to nie lekarz, ale
        pacjent jest bogiem.
        Lekarz ma przewagę o tyle, że nie on cierpi, że on ma wiedzę medyczną i on
        decyduje, czy pacjentowi dostanie się to czy tamto z określonych medycznych
        usług. Poza tym pacjent ma przewagę absolutną i pod każdym względem.
        NFZ stał się instytucją policyjną dla lekarzy. Roszczeniowość pacjentów wzrosła.
        Media szczekają i plują jadem jak mogą (celują w tym TVN i Gazeta W).
        A my nie mamy żadnych standardów. NFZ może z nami zrobić co chce, ale w oparciu
        o wytyczne, a nie o standardy. Sprowadza się to do rozumowania: pacjent
        oczekuje - to zrób to i módl się, by był ubezpieczony. Jeśli nie jest-
        bekniesz, jeśli jest a np. nie przyjąłeś go - to bekniesz. Jeśli wytyczne nawet
        wskazują że nie musisz go przyjąć, to jeśli będzie rościł, to bekniesz, bo nie
        ma standardów, a wykładnie NFZ są takie, że generalnie chory ma być przyjęty i
        to zaraz (w każdym razie tego samego dnia - mówię o POZ).
        To jest Europa, a nie Stany. Tu dominuje katastroficzna północna filozofia, tu
        mottem jest kirkegaardowskie "i tak będziesz żałował". Czy to zrobisz, czy nie
        zrobisz, będziesz żałował. Założenia filozoficzne Kirkegaarda realizuje NFZ.
        Pacjent chce coraz więcej - ja to rozumiem. NFZ mówi - oszczędzaj, ale przyjmuj.
        Rozliczymy cię z tego co zrobisz, ale jeśli tego nie zrobisz to rozliczymy cię
        z innego paragrafu. A jeśli nie zrobisz, to są jeszcze media i powództwo
        cywilne.
        No to rób, bo i tak się nie wybronisz - nie masz standardów. A jak zrobisz, to
        my już to sprawdzimy i wiemy z góry że zrobiłeś źle - przecież nie ma
        standardów!

        A nasza wina?
        Że dalej leczymy i utrwalamy ten system, zamiast w 100 % wypowiedzieć warunki
        NFZetu. Owszem, to nasza wina.
        • malkontent_jeden Re: Przeczytalem jako kibic i oniemialem 05.11.05, 17:32

          >
          > A nasza wina?
          > Że dalej leczymy i utrwalamy ten system, zamiast w 100 % wypowiedzieć warunki
          > NFZetu. Owszem, to nasza wina.

          Bingo.
    • connie1 Re: nareszcie złożą na mnie skargę 05.11.05, 08:42
      Po prostu.Dla Polaka to co darmowe jest nic nie warte .Więc opeika zdrowotna i
      jej przedstawiciele w mysleniu przecietnego Polaka to najniższa kasta...
      Do czasu ..gdy naparwde się cos dzieje , wtedy by wolal widzieć w lekarzu Boga
      nie niewolnika.
      Poszukam i wyciągne swoj stary watek , kiedy o tym pisalam.
      Doc trzymaj się!
    • maga_luisa Re: nareszcie złożą na mnie skargę 05.11.05, 09:56
      Moż to do niczego nie prowadzi, mnożyć kolejne przykłady, ale to zdarzyło sie
      kilka min.temu i muszę ;)
      Koleżanka ma dyżur w Ośrodku, rano telefon od babci bo wnuczek ma katar i
      gorączk. Umówiła na 10.00. Tymczasem cos się zepsuło w kompie i zaczęłyśmy przy
      nim grzebać, na to o 9.30 podjeżdżababcia z owym wnuczkiem. Ania mówi jej, że
      muszą te pół godziny ( w końcu są też za wcześnie!)poczekać. Na to pani: "co to
      jest, żeby lekarz nie przyjął od razu!!"
      A wydawało mi się, że to normalna kobieta.
      • Gość: Położnik Re: nareszcie złożą na mnie skargę IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.11.05, 10:13
        Doc zawiniłeś i musisz ponieśc konsekwencje,kara jest nagana wzrokowa,na
        przyszłośc upomnij sie o system monitoringu na izbie przyjęc,żebyś miał
        dowody ,na pacjenta.Pamietej jest takie przysłowie" Nigdy nie mów osłowi że mu
        uszy wystają zpod cylindra" .
        • wladek47 Re: nareszcie złożą na mnie skargę 05.11.05, 10:40
          Doc wspolczuje i tak jak Ty jestem czasem wsciekly. Chcialbym "sprzedac" pomysl
          na rodzicow jaki zapadl w mojej pamieci w trakcie wspolpracy z jedna pania
          doktor wspanialym zreszta chirurgiem dzieciecym. Otoz owa pani doktor przyjela
          zasade, ze kazde (KAZDE) dziecko trafiajace do jej gabinetu jest ofiara
          maltretowania i/lub molestowania przez rodzicow lub opiekunow. Wyobraz sobie,
          ze pociagasz ten watek wobec ojca dziewczynki ... czujesz bluesa? Rodzice
          chodzili wokol Pani doktor na paluszkach, bali sie odezwac nie pytani. Tak, ze
          nie jestesmy bezbronni, uzywajmy czasem rozumu. Problem tylko jak zwalczac NFZ
          bez ofiar wsrod pacjentow, ale to inna bajka, niestety.
          • swan_ganz Re: nareszcie złożą na mnie skargę 05.11.05, 10:50
            ale nie próbujcie "sposobu Władka" stosować wobec wszystkich. W pierwszej
            chwili to mi się pomysł spodobał ale jak "przyłożyłem go do siebie to już
            trochę mniej... Obawiam się, że po głośnym podzieleniu się ze mną
            takimi "wątpliwościami", wtedy właśnie wszedłbym w "rolę" tatusia z którym Doc
            miał "przyjemność".
            • Gość: wladek47 Re: nareszcie złożą na mnie skargę IP: *.ltblekinge.se 05.11.05, 11:35
              A i owszem Swan. Po 3 latach codziennej wspolpracy z wymieniona. Musialem jej
              pokazac moja corke z podejrzeniem okropnej choroby chirurgicznej. Zostalem na
              czas badania wyproszony z gabinetu a mala sie darla, ze chce do tatusia. Poza
              diagnoza chirurgiczna - na szczescie wlewajaca troche optymizmu (wszystko
              dobrze sie skonczylo, corka teraz ma 19 i jest zdrowa) "poczestowany" zostalem
              diagnoza dodatkowa - zespol dziecka maltretowanego - bo plakala w czasie
              badania.
      • Gość: doc Re: nareszcie złożą na mnie skargę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.05, 12:48
        Dzień dobry Pani MagaLuiso!
        Kontrola z NFZ!
        W związku z Pani skandalicznym złamaniem praw pacjenta i zasad kontraktowania
        świadczeń w oparciu przede wszystkim o nasze NFZetowskie widzimisię, ale także,
        niech już będzie, w oparciu o prawo, zarzucam Pani Koleżance co następuje:

        - umawianie się na dyżur na przyjęcie o kontrentej porze. Dyżur to dyżur, o
        przyjęciu decyduje czas zdarzenia, a nie widzimisię doktora. W związku z tym
        nakładamy karę pieniężną i pierwsze ostrzeżenie o niedopełnianiu warunków
        udzielania świadczeń. Kolejne ostrzeżenia zaskutkują zerwaniem kontraktu.

        - dokumentacja chorego ma być dostępna. Awaria komputera nie tłumaczy nie
        przyjęcia chorego. Ma być kartoteka na piśmie, po co był komputer. A może on
        nie był zepsuty od godziny tylko od wczoraj ? Biegły informatyk ABW to wyjaśni.
        W związku z niedopełnieniem warunków udzielania świadczeń nakładamy karę, a
        jako że jest to następne ostrzeżenie, to zgodnie z powyższym rozwiązujemy
        kontrakt w trybie natychmiastowym.

        - całośc przemiawia za przyjęciem podejrzenia, iż działając ze z góry powziętym
        zamiarem, powołując się na rzekomą awarię komputera, doprowadziłyście do
        wyłudzeń znacznych sum pieniędzy z NFZ, pobierając środki na zabezpieczenie
        opieki, która faktycznie nie była sprawowana. Naraziłyście ponadto chorych na
        isotne pogorszenie stanu zdrowia, a całą populację - na brak ciągłości opieki w
        przeciągu pół godziny. Nakładamy kary, zrywamy kontrakt, a o fakcie wyłudzenia
        pieniędzy z puli przeznaczonej na finansowanie świadczeń zdrowotnych ze środów
        publicznych poinformujemy ABW, jako że wobec faktu dwóch osób uwikłanych w
        sprawę zachodzi podejrzenie przestępczości zorganizowanej, to podejrzenie
        zachodzi zresztą zawsze wobec lekarzy, o których nie od dziś mówi się "mafia" i
        musi to mieć jakieś podstawy.
        Tak to wygląda na dzień dzisiejszy, jak mawiają policjanci z "Drogówki" w TV4.
        • swan_ganz Deja vu Doc?? :)) 05.11.05, 13:14
    • Gość: r. czy próchnica jest stanem nagłym? IP: 217.75.51.* 05.11.05, 10:42
      doc, mojej pani nie przebijesz.
      Przyszła na pogotowie, bo ja ząb bolał. Jeszcze żeby chociaz zapalenie okostnej
      miała - a gdzie tam. Po prostu głęboka kwitnąca próchnica. Odgrażała sie, a
      jakże. Najpierw że nie ma dentysty(nigdy nie było), potem że nie
      dostała "jakiegos zastrzyku" (morfine chyba, bo zeżarła 10 tb Ibupromu i kilka
      pyralgin).
      Stąd pytanie w topicu.
      Czy ambulatorium ogólne pogotowia ratunkowego jest dobrym miejscem na tego
      rodzaju pomoc.
      • Gość: doc Re: czy próchnica jest stanem nagłym? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.05, 12:26
        > doc, mojej pani nie przebijesz.

        założymy się?

        2:30 na dyżurze opieki całodobowej - telefon od matki gorączkującego dziecka.
        Poza tym matka mówiła o "duszności". Po zebraniu wywiadu wyglądało, że może to
        być faktycznie duszność - zaleciłem kontakt z PR. Godzina 3:30 - telefon od
        ojca, przebywającego nie w domu, tylko w pracy na nocnej zmianie. Oto fakty:
        Pogotowie było, dziecko zbadane, lek podany. Tatuś - nic nie zmyślam -
        zwymyslał mnie za:
        - nie zbadanie dziecka, na argumenty o kwalifikacji pacjenta, że czasem są inne
        służby bardziej odpowiednie usłyszałem dosłownie "pan jest lekarzem pierwszego
        kontaktu, to MA pan zbadać każdego"
        - za to że lekarka pogotowia nie zostawiła leków (tak, nie zmyślam i nie jestem
        na bani)
        - zadał pytanie, czy ja nie mam w przychodni jakichś leków (antybiotyk), bo
        skąd on w nocy weźmie itd. Na stwierdzenie, że w przychodni nie ma leków do
        rozdawania, powiedział: "tak, pewnie są w tych waszych szufladach pochowane. Ja
        to wszystko w dzienniku opiszę.".

        Zapewniam, że powyższe zdarzyło się naprawdę, nie koloryzuję i jestem w pełni
        władz umysłowych.
        Do dziś żałuję, że nie zebrałem namiarów na faceta.
      • Gość: doc Re: czy próchnica jest stanem nagłym? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.05, 12:32
        Wiesz, trudna sprawa. Co innego próchnica jako taka i fakt darcia mordy o
        dentystę, co innego ból. Na mój rozum, ból jako objaw nie dający się opanować
        tabletkami to jest stan nagły, z bólu można oszaleć lub dostać wstrząsu, nie
        twierdzę, że z bólu od próchnicy, ale jednak...
        Skoro zjadła tonę ibupromu, to może jednak jakiś zastrzyk się jej należał.
        Sam wezwałem raz na wizycie domowej pogotowie do bólu kikuta po amputacji
        kończyny - objawy były naprawdę robiące wrażenie. To głupie, ale tylko
        pogotowie dysponuje narkotykami, co było robić? Lekarz pogotowia przyjął rzecz
        ze zrozumieniem, poza tym pobudzenie wegetatywne chorego w związku z bólem
        zaczynało już naprawdę pogarszać jego stan ogólny.
        Zwykły ból zęba ? Jak mówię, trudno wyrokować. Ale po nieskuteczności leczenia
        w domu można to podciągnąć pod opiekę całodobową, tak myślę.
    • mamaika Re: nareszcie złożą na mnie skargę 06.11.05, 10:07
      Współczuję z powody głupoty owego tatusia, ale czytam te posty i wychodzi na to
      jacy ci pacjenci głupi i roszczeniowi. Jestem pacjentką- rózni są pacjenci i
      różni lekarze. Niech mi tylko ktoś wytłumaczy dlacego lekarz mający godziny
      przyjęć od 8 do 16 przychodzi na 9.30 a wychodzi 0 14 , dlaczego częsć lekarzy
      traktuje pacjenta podmiotowo, albo zwyczajnie olewa. Są opryskliwi i
      niegrzeczni w państwowym gabinecie czy szpitalu, natomiast w prywatnym
      gabinecie czarujący i troskliwy. Nie chcę Panstwa urazić, ale i wsród Was są
      zwykli idioci i chamy. Lekarz nie jest Bogiem, ale pacjent tym bardziej nie .
      Straciłam dziecko w wyniku niedbalstwa czy też niedopatrzenia ze strony
      lekarza. Do dnia dzisiejszego nie usłyszałam zwykłego prykro mi, pan doktor
      zajął się natomiast bezwłocznie po zdarzeniu "poprawianiem" dokumentacji
      medycznej.Mam olbrzymi żal, chcę żeby poniósł konsekwencje i chodzi w tym
      wypadku o zwykła przyzwoitośc,zwłaszcza po jego pewnym siebie, wyjatkowo
      chamskim tekście "mozecie se zrobić z tym co chcecie" w domyśle możecie mi
      naskoczyć.Nie, nie chce go wsadzić do więzienia, pozbawic prawa do zawodu, etc -
      nie twierdzę,że jest konowałem ,natomiast popełnił grzech niedbalstwa, mało
      tego próbował go zatuszować.Zero jako człowiek , jako lekarza nie oceniam, bo
      nie uważam żebym miała do tego jakiekolwiek prawo. Macie Państwo pracę
      związaną z olbrzymią odpowiedzialnością i stresem,ale też świadomie na taką
      profesję się zdecydowaliscie.Spotkałam różnych lekarzy : fantastycznych i
      miernoty, przy czym drodzy Państwa ocenie podlega nie tylko fakt czy terapia mi
      pomogła ale i sposób zachowania i traktowania.Uprzejmość i grzeczność nic nie
      kosztuje - dotyczy to obu stron.I nie dziwcie się tak strasznie pacjentom,
      doskonale przeciez wiecie jakim horrorem jest leczenie się w Polsce - Wy macie
      limity, ograniczenia, etc a oni zwyczajnie chcieliby się leczyć. Niestety
      czasem wyładowują się na lekarzach , z drugiej strony niejednemu zwyczajnie się
      to należy.
      • Gość: se Re: nareszcie złożą na mnie skargę IP: *.012-5-65736b10.cust.bredbandsbolaget.se 06.11.05, 10:16
        dlaczego częsć lekarzy
        > traktuje pacjenta podmiotowo,


        To chyba dobrze...
      • Gość: doc Re: nareszcie złożą na mnie skargę IP: *.salbis.net 06.11.05, 11:59
        >Niech mi tylko ktoś wytłumaczy dlacego lekarz mający godziny
        > przyjęć od 8 do 16 przychodzi na 9.30 a wychodzi 0 14

        Tłumaczenie jest tak proste, że aż banalne. By w miarę przeżyć od 1 do 1
        potrzeba trzech lekarskich pensji. Ponieważ jeszcze czasami trzeba spać (da się
        na dyżurze, nie da się w przychodni czy na dniówce w szpitalu), to praca na
        etacie nie może trwać 8 godzin (trzeba się jeszcze poza tym przemieścić z
        jednej pracy do drugiej). TO wszystko.
        Ktoś napisał kiedyś na tym forum, że to powszechne kradzenie czasu pacjentom
        jest i tak uczwisze od wymuszania lewej kasy za leczenie.
        Nie zmieni się to dopóki pensje nie wzrosną nie o jakieś żałośne 203 zł o które
        sądzą się ludzie (żenada), tylko o 400 % na początek z gwarancją dalszego
        wzrostu w miarę poprawy sytuacji gospodarczej kraju.
        • Gość: lila Re: nareszcie złożą na mnie skargę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.05, 15:18
          piszesz: "pacjent ma przewagę absolutną i pod każdym względem.
          NFZ stał się instytucją policyjną dla lekarzy"
          Dobrze wiedzieć.

          dalej: > Nie zmieni się to dopóki pensje..
          chyba świadomie wybrałeś ten zawód? A twój zawód jak każdy inny, więc każdy
          zarabiający poniżej swoich oczekiwań mógłby tak powiedzieć.
          PS Małe pytanko: masz w pracy dostęp do internetu? Jeśli tak to wszystko jasne!
          Swoją drogą czy taki ktoś jak ty i twoi koledzy z forum mają jeszcze czas na
          dokształcanie i poszerzanie swojej wiedzy? Zamiast utyskiwać na swój los,
          pojechałbyś na sympozjum, wziął książkę do ręki, a nie sfrustrowanym tonem
          obrażonego biduli wypisywał bzdury.
          • aloalo2001 Re: nareszcie złożą na mnie skargę 06.11.05, 16:00
            Dyskusja z pacjentami na forum jest najczęściej bezowocna i debilna. popatrz
            przykład powyżej.
            p.s. a gary masz pozmywane w domu? dzieci nakarmione? zamiast siedzieć tutaj i
            wyczytywac bzdury jak powiadasz, czas zrobić cos pożytecznego dla drugiego
            człowieka.
            • Gość: lila Re: nareszcie złożą na mnie skargę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.05, 17:12
              Zrobię coś pożytecznego dla siebie- i nie będę więcej czytać tych debilnych
              rozważań niezrealizowanych w zawodzie lekarzy- tłuków i patentowanych leni,
              którzy grzeją tyłki w fotelach i patrząc złowrogim spojrzeniem na pacjenta
              rutynowo krzyczą : następny robiąc przy tym wielką łachę, że wogóle żyją!Baj

              • aloalo2001 Re: nareszcie złożą na mnie skargę 06.11.05, 17:29
                Dyskusja z pacjentami jest debilna i bezowocna, patrz przykład obrzydliwej
                egositki powyżej.
              • Gość: doc Re: nareszcie złożą na mnie skargę IP: *.salbis.net 06.11.05, 18:04
                mam nadzieję że na zawsze z tego forum
            • malkontent_jeden Re: nareszcie złożą na mnie skargę 07.11.05, 00:23
              Heh, mnie sie przypomnialo slynne Lila Róż ;-)
          • connie1 Re: nareszcie złożą na mnie skargę 06.11.05, 16:12
            Do tego czego nie wolno lekarzowi dopisuje -zakaz korzystania z inetrnetu!
            (w sieci jestem głownie w domu).A dokształcanie słono kosztuje(czemu nie można
            za kurs zapłacic powolaniem????)
            DDDDD
        • Gość: zbulwerowany do doctor z USA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.05, 22:26
          Gość portalu: doc napisał(a):


          >
          > Tłumaczenie jest tak proste, że aż banalne. By w miarę przeżyć od 1 do 1
          > potrzeba trzech lekarskich pensji. Ponieważ jeszcze czasami trzeba spać (da
          się
          >
          > na dyżurze, nie da się w przychodni czy na dniówce w szpitalu), to praca na
          > etacie nie może trwać 8 godzin (trzeba się jeszcze poza tym przemieścić z
          > jednej pracy do drugiej). TO wszystko.
          > Ktoś napisał kiedyś na tym forum, że to powszechne kradzenie czasu pacjentom
          > jest i tak uczwisze od wymuszania lewej kasy za leczenie.
          > Nie zmieni się to dopóki pensje nie wzrosną nie o jakieś żałośne 203 zł o
          które
          >
          > sądzą się ludzie (żenada), tylko o 400 % na początek z gwarancją dalszego
          > wzrostu w miarę poprawy sytuacji gospodarczej kraju.


          Czy u was w USA, taki stosunek do pracy, pacjenta jest możliwy?
          • Gość: Doctor z USA Nie bulwesuj sie! IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 06.11.05, 23:56
            "Czy u was w USA, taki stosunek do pracy, pacjenta jest możliwy?"

            W USA wiele rzeczy jest NIEMOZLIWYCH (z tych, ktore sa mozliwe w PL) -
            najbardziej zas taka sytuacja, w ktorej lekarz nie jest placony za swoja prace.
            Jak wiadomo - lekarz to zawod wykonywany celem utrzymania sie. Sluzy on
            osiaganiu za swoja wiedze i uslugi - zaplaty. NIE WYOBRAZAM SOBIE wykonywania
            mojej pracy bez pieniedzy. W USA wiec niemozliwy jest najbardziej TAKI JAK W PL
            stosunek do lekarza - pracuj za darmo, bo musisz!
            • Gość: docuk Podziwiac cierpliwosc IP: *.server.ntli.net 07.11.05, 00:04
              Doktorze !
              Podziwiam cierpliwosc w tlumaczeniu oczywistosci polskim pacjentom-sam
              zrezygnowalem z tego jakis czas temu.
              Mysle, ze napisal Pan to co wiekszosc rozzalonych tu rodakow nie chciala by
              wcale przeczytac. Zamiast powinien Pan napisac:
              "Tak w USA taki stosunek lekarza do pacjenta jest niemozliwy.Kazdy pacjent bez
              wzgledu na to czy kradnie drut z lini wysokiego napiecia, pracuje na czarno u
              szwagra czy uczciwie zarabia na zycie ma zapewniona BEZPLATNA, 24 GODZINNA
              opieke zadowlonych specjalistow: kardiologii, neurochirurgii i czego to sobie
              mozna zazyczyc a NMR wykonywany jest bezposrednio na prosbe pacjenta.
              Byloby to po lini zarowno politycznej jak i spelcznej.
              Trudno mwoiac prawde narazi sie Pan tylko na niewybredne ataki
              • Gość: Doctor z USA Panie Anglik, przyjechali tu Pana Rodacy! IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 07.11.05, 00:32
                Przyjechali do USA od Pana niejacy Charles and Camilla. Moze sie sklada, ze Pan
                wie, o kim mowa? Ona niczego sobie, postawna kobitka, widac, ze konkretna i do
                rzeczy. On wymoczek z uszami, nawet wiekszymi uszami niz te, ktore ma nasz
                George Dubya. Najgorsze, ze Karolkowi wypominaja, ze mial dwojki w szkole i nie
                bywal blyskotliwy, a w Cambridge to ledwo-ledwo zdawal (znalezli sie tacy co z
                nim w lawce siedzieli). My tutaj - zagorzali republikanie (w rejonie South-
                Central US - komuny czyli demokratow nie uswiadczysz) jednak chetnie goscimy
                koronowane lebki. Byli na obiedzie w White House, podjedli. Camilka podobno
                nawet pytala o wykwintne przepisy. Chyba to dobrze swiadczy, bo to pierwszy
                obiad za nowego szefa kuchni. Potem byli w NYC - nie tylko na zakupach, a tam
                wszyscy nasi prowincjusze na zakupy glownie jezdza. Wczoraj ta parka od Pana
                zwiedzala New Orleans. Tzn. to co z miasta pozostalo. I znowu gdzies dalej ich
                ponioslo, juz nie moge wszystkiego wysledzic - taka maja padaczke lokomocyjna.
                Ale, ale - o czym to ja zapomnialem? Otoz smieja sie tutaj nasi prostaczkowie,
                ze Camilka ma troszke konskie zabki, i ze to wina NHS. Ze opieka zdrowotna
                kiepska, ze takie tam, Pan wie co mam na mysli. Czy zabki sa tez wiec za darmo
                w Anglii?
                • Gość: docuk Re: Panie Anglik, przyjechali tu Pana Rodacy! IP: *.server.ntli.net 07.11.05, 00:48
                  Taki ze mnie Anglik, jak z koziej d..y organki.
                  To raz.
                  Dwa chyba mnie Pan opacznie zrozumial, podejmuje sie Pan tlumaczenia pacjentowi
                  w Polsce tego co on i tak wie lepiej.
                  Doktor to sluzacy i kropka, tu zadne tlumaczenia (za oceanu czy za kanalu nie
                  pomoga).Stad moj post. A ze rozmaitej prowiniencji psychopatow tu nie brakuje
                  to zwyczajnie marwtie sie ze znowu pojawi sie wpis typu "gosc" lub "pacjent"
                  Prostaczkowie wszedzie tacy sami.Tutejsi prostaczkwoie zasmiewali sie jak Pan
                  Bush obwarzankiem sie dlawil. Smiali sie ze pewnie zapijal z butelki w
                  papierowym worku i mu sie zawartosc pomylila. Podobnie jak Bill zwany cygarem
                  co to palil ale sie nie zaciagal :-D
                  Opieka zdrowotna rzeczywiscie kiepska a zabki sa za darmo i prywatnie, jak Pan
                  woli.
                  Maqm zamieszcac wiecej ;-)
                  czy jeden wystarczy ;-)))))
                  • Gość: Doctor z USA Orka na ugorze IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 07.11.05, 02:21
                    Post zrozumialem dokladnie, ale nie nawiazywalem, zeby odetchnac od orki. Orki
                    na ugorze. Ugor - rzesze tepych pacjentow w PL. Orka - uswiadamianie im, ze nie
                    ma za darmo. Powtarzanie im prawd rzeczywistych moze za trzydziestym-osmym-
                    tysiecznym razem trafi do zakutych pal. Wiec bede oral dalej. Taka mam
                    spolecznikowska dusze, co prawda z dala od ugoru, bo troche tchorzliwy jestem.
                    A z koziej d... organki moga byc calkiem niezle, to tak na marginesie. Wiec
                    mysle, ze Pan juz calkiemn do rzeczy Anglikiem sie zwac moze, bez wstydu.
                    Narodowosc nabyta to tez myslenie i mentalnosc. Czego daje Pan zdrowe dowody.
                    • paczula8 Re: Orka na ugorze 07.11.05, 08:53
                      A ja wczoraj byłam z synkiem na lodowisku, spotkałam przyjaciół jeszcze z
                      czasów szkolnych. Poszliśmy na czekoladę do Wedla..... .
                      Jesie w Polsce wyjątkowo piękna w tym roku :)))
                      Paczula vel Zakuta Pała

                      P.S. Współczuję Ci Doctorze z USA. Długo już tam siedzisz?
                      • paczula8 Re: Orka na ugorze 07.11.05, 08:56
                        Miało być jesień oczywiście.
                      • swan_ganz Re: Orka na ugorze 07.11.05, 09:00
                        a ja z kolej byłem z córką w kinie. Na "Małego kurczaka" się wybraliśmy :) Ale
                        ponieważ wchodzi od 11-ego to poszliśmy na piwo do pubu. W Polsce - tej
                        jesieni - wyjątkowo ładne dziewczyny chodzą do takich miejsc. Same chodzą
                        Doktorzy, same.....

                        PS; Też mi Was trochę szkoda...:( Długo już tak tam siedzicie??
                        • paczula8 Re: Orka na ugorze 07.11.05, 09:18
                          Do pubu z dzieckiem? Docuk by nie mógł.

                          P.S "Małego kurczaka" ? U nas już grają :)))
                          • swan_ganz Re: Orka na ugorze 07.11.05, 10:36
                            Czy pójście do pubu z ośmioletnią córką jest czymś złym? To chyba oczywiste,że
                            córka pije (ze względu na wiek) piwo z sokiem malinowym !!??. A nie czyste...
                            Jak to "u was już grają"?? To Ty nie mieszkasz w Polsce Paczula? Bo w
                            Polsce "Mały kurczak" to dopiero 11 listopada wchodzi na ekrany. Wiem co mówię!.

                            Dlaczego niby Docuk, by nie mógł pójść do pubu, co?
                            • paczula8 Re: Orka na ugorze 07.11.05, 11:08
                              eeee, nie piszę , że jest czymś złym. Sama chodziłam z moim ojcem:)))
                              Co do filmu, to wydawało mi się, że już grają.... . W Polsce, W Polsce.

                              Onegdaj, będąc w Londynie, próbowaliśmy z dzieckiem do pubu. Powiedzieli, że z
                              dzieckiem nie można :((( . Docuk może iść, ale wątpię, żeby z dzieckiem.
                              • Gość: docuk Re: Orka na ugorze IP: *.server.ntli.net 07.11.05, 14:04
                                Faktycznie Paczula ma racje -niewiele sie w tym temacie zmienilo w
                                Londynie.Dzieci nie sa wpuszczane do pubow.
                                Jest to oczywiscie typowa hipokryzja albowiem tym samym dzieciom (od lat np 13-
                                ktos to powie ze to nie dziecko bedzie z gory przeze mnie obsmiany) daje sie na
                                izbie przyjec tabletki wczesnoporonne.Generalnie szkolnictwo i opieka nad
                                dziecmi w UK to temat na osobne forum.Dlatego dziecko imigranta ma tu
                                statystycznie wieksza szanse odniesienia sukcesu.
                                P.S.
                                Przed pojsciem do pubu ide najpierw z dzieckiem do London Zoo a jak malo czasu
                                to ew. do najblizszego centrum handlowego do chatki sw Mikolaja gdzie
                                siedzacenu Mikolajowi mozna skaldac zamowienie.Dostalem juz od niego 3
                                karteczki i zachodze w glowe skad ja na to wezme.
                                • paczula8 Docuk 08.11.05, 10:11
                                  z tą tabletką wczesnoporonną to mnie zaskoczyłeś; bo jak to się ma do przepisu
                                  obowiązującego w UK (jeśli się mylę to mnie popraw:))) o niepozostawianiu
                                  dzieci do lat 13 bez opieki dorosłych. Kiedy oni mają tooo robić?
                            • swan_ganz Re: Orka na ugorze 07.11.05, 11:10
                              by nie być "gołosłownym". Grają od - 11.11 !!!!
                              www.cinema-city.pl/film.php?fid=459
                              • Gość: Doctor z USA Chicken Little IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 07.11.05, 11:17
                                To wolno dzieciom polskim klasc w glowe przygody amerykanskiego ptaszka?
                                • swan_ganz Re: Chicken Little 07.11.05, 11:24
                                  > To wolno dzieciom polskim klasc w glowe przygody amerykanskiego ptaszka?

                                  jeśli mają szlachetne intencje to tak. Pozytywnych wzorców nigdy dość...:)

                                  Widzę, że zgrabnie próbujesz, Doktorz "uciec" od zasadniczego wątku; sadzenia z
                                  żoną bratków... Czy Ty to pisałeś poważnie ? :D
                                  • Gość: Doctor z USA Bratki - jak najpowazniej! IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 07.11.05, 11:47
                                    Po tylu latach harowy nie nalezy mi sie? To w ramach terapii na swiezym
                                    powietrzu. Co prawda - zonka mnie troche opieprzyla, ze kolory jej pomieszalemm
                                    i nie bedzie dobrego szlaczka od wjazdu do garazu. Bo kolory to sprawa
                                    niebagatelna i mialy byc w kolejnosci: biale, fioletowe, zolte, bordowe,
                                    pomaranczowe i granatowe. O raju - chyba znow pomylilem, nie wydaj mnie! Bo
                                    bede musial mieszkac w szopie z narzedziami.
                                    W dodatku prawie nie sypiam, bo ciagle ze szpitala dzwonia!
                                    • swan_ganz Re: Bratki - jak najpowazniej! 07.11.05, 11:56
                                      No i sam widzisz - my tu historię świata tworzymy, a Ty co? kolorowymi bratkami
                                      się zajmujesz..... Czujesz miałkość?? :)

                                      Dlatego właśnie współczuję Ci, Doktorze tego wygnania w gnuśną wieczność
                                      nudy...:)
                                      • Gość: Doctor z USA O rany, przejrzalem na oczy! IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 07.11.05, 12:10
                                        Nic teraz tylko powiesic mi sie pozostalo...
                                        Ale moze bede mial inna szanse dokonac zywota: za 3 tyg. planujemy podroz do
                                        Europy - na 2 tyg. Pierwszy przystanek - Paryz na 5 dni. Bilety, rezerwacje -
                                        wszystko zalatwione. Potem 3 dni w Rzymie, w koncu - 6 dni w PL. Z doniesien
                                        widze jednak, ze moze juz w Paryzewie nas zatluka za sam wyglad, albo spala z
                                        nami samolot po wyladowaniu na Charles de Gaule. Lecimy Delta - amerykanskie
                                        linie dodatkowo moga rozwscieczyc wyrostkow. W hotelu - amerykanskie paszporty
                                        tez nienajlepiej beda widziane. Wiec poczekam z tym powieszeniem.
                                        • swan_ganz Re: O rany, przejrzalem na oczy! 07.11.05, 12:38
                                          rozsądna decyzja. Dzieci będą miały przynajmniej szansę na odszkodowanie po
                                          rodzicach. Ten amerykański paszport, we współczesnej europie, to rzeczywiście
                                          nie jest najlepszy certyfikat bezpieczeństwa. By być szczerym (bo Cię lubię)to
                                          powiem, że to wręcz płachta na byka.
                                          Ale jest i na to rada; trzeba włosy ufarbować, twarz sadzą przyczernić i śmiało
                                          ruszać na podbój pl. Pigalle czy rue Saint Denis. Z tym, że na występy do
                                          Moulen Rouge z taką twarzą mogą nie wpuścić :(( Nie mówiąc już o Notre Dame czy
                                          Sacre Coeur. FORGET!. No, ale - jako amerykanina nie powinno Cię to dziwić bo
                                          to w końcu zwykłe " coś za coś" jest :D
                                    • pszczolaasia Re: Bratki - jak najpowazniej! 07.11.05, 12:02
                                      a właśnie, że nie!!! nie poddawaj się Don Carleone!! Donr Carleone tyż się w
                                      ogrodnika bawił:DD
                                      • Gość: Doctor z USA Rzeczywiscie - znasz to na biezaco! IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 07.11.05, 12:12
                                        Prawda, zapomnialem!
                                        • pszczolaasia Re: Rzeczywiscie - znasz to na biezaco! 07.11.05, 12:43
                                          odrobiłam lekcje po prostu:-)))))))))
                        • Gość: Doctor z USA A ty Swanik czego mi wspolczujesz? IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 07.11.05, 10:25
                          Na dziewczyny patrzylem ostatnio na 6-tym roku studiow w Wwie, przed slubem.
                          Do pubu nie chadzam, bo jestem niepijacy. Chociaz tu pieknych dziewczyn tez
                          obfitosc. A najpiekniejsza - moja zona! Dzis sadzilismy bratki przed domem.

                          • swan_ganz Re: A ty Swanik czego mi wspolczujesz? 07.11.05, 10:42
                            Czego Ci współczuję amerykański Doktorze? Poukładanego świata. Bezbrzeżnie
                            nudnego, gdzie każdy zna i akceptuje swoje miejsce w życiu. Gdzie nic Cię nie
                            może zaskoczyć - chyba, że pies sąsiada obsika Ci samochód... Nie bez kozery -
                            życzy się " byś żył w ciekawych czasach" :)
                            Ale najbardziej to współczuję Ci Doktorze tego "wspólnego z żoną sadzenia
                            bratków". Mój boże - marnujesz się tam....
                      • Gość: Doctor z USA Czego mi wspolczujesz, Paczulo? IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 07.11.05, 10:09
                        Ze sie mecze przy liczeniu gdy dostaje kupe forsy za moja ciezka prace i nabyta
                        wiedze? No coz - wart tego jestem, a nawet wiecej. Podnosze ceny od nowego
                        roku. Czy wzbudzam tym jeszcze glebsze Twoje wspolczucie?
                        A siedze juz tu blisko dwie dekady. Na wysokim stolku, chwala Bogu.
                        Jedyne czego tu nie mamy to prawdziwej zimy. Po snieg trzeba jechac na polnoc.
                        Ale sztuczne lodowiska sa i przyjaciele szkolni tez. Wielu nas tu wywialo.
                        • paczula8 Re: Czego mi wspolczujesz, Paczulo? 07.11.05, 10:21
                          Wywiało również wielu moich przyjaciół. Dzwonią do mnie o różnych porach,
                          często po niezłym driniu i godzinami opowiadają jak im ciężko.
                          Naprawdę im współczuję i odrobinę tego współczucia przelałam na Ciebie
                          • paczula8 Re: Czego mi wspolczujesz, Paczulo? 07.11.05, 10:26
                            c.d. (uciekło mi) , ale chyba niesłusznie:(((.
                            Licz forsę i bądz szczęśliwy.

                            Paczula vel Zakuty Łeb
                            • pszczolaasia Re: Czego mi wspolczujesz, Paczulo? 07.11.05, 10:41
                              ja tylko na chwile...of toppic sorry- paczula dziękuje!!! jakby co będę walić
                              jak w dym:-))))))))))) bardzo, bardzo dziękuje:-))) za wyjaśnienia, ale i tak
                              spróbuje obejrzec.
                              • pszczolaasia za szybko piszę... 07.11.05, 10:42
                                off topic mialo kuwa być..śpieszę się..:D
                              • paczula8 Pszczółko 07.11.05, 11:22
                                myślałam, że już widziałaś....
                                służę uprzemnie:)))
                                • pszczolaasia Re: Pszczółko 07.11.05, 11:38
                                  no tak jak psialam to tylko ten pierwszy- nocna zmiana, a tego lewego nie moge
                                  owtorzyć;-( ale będę próbowac jeszcze kombinować..:-)))) nie zafacham się
                                  skorzystać..:DD
                                  • paczula8 Re: Pszczółko 07.11.05, 12:13
                                    "Lewy czerwcowy" to książka :))), ten drugi film to "Listonosz zawsze dzwoni
                                    dwa razy" :DDD
                                    • pszczolaasia Re: Pszczółko 07.11.05, 12:16
                                      nie mam do ciebie sił:DD o Listonoszu nawet nie wspomniałam...ale jak ściągałam
                                      to był Lewy czerwcowy..serio-serio!!! a Listonosza szukam.. wciąż:DD
                                      • paczula8 Re: Pszczółko 07.11.05, 12:23
                                        Wg mnie "Lewy czerwcowy" to książka (czytałam) na bazie której nakręcono Nocną
                                        Zmianę. O filmie nie słyszałam, może to potoczna nazwa NZ. :)
                                        • pszczolaasia Re: Pszczółko 07.11.05, 12:38
                                          to był taki tytuł- lewy czerwcowy czyli dlaczego upadł rząd Olszewskiego. ale
                                          moze to jest dokładnie i to samo? tylko, ze myślałam, ze tam będzie coś więcej
                                          o tym, niż w Nocnej Zmianie:-)))))) moze to jest jedno i to samo...nie kooce
                                          się:DD
                                          • paczula8 Re: Pszczółko 07.11.05, 12:55
                                            jest więcej i w innej formie (wywiady), bo jak napisałam to tylko baza była.
                                      • paczula8 Re: Pszczółko 07.11.05, 12:36
                                        Jeśli obejrzałaś, to powiedz jak Ci się Waldek Pawlak podobał?
                                        Nie uważasz, że jest "za wszystkie pieniądze" ? :DDD
                                        • pszczolaasia Re: Pszczółko 07.11.05, 12:38
                                          dla mnie- żenada...a jaki przystojny w tym jasnym garniturku:DD Panie Waldku
                                          pan się nie boi :DD
                                          • paczula8 Re: Pszczółko 07.11.05, 12:51
                                            I widzisz Pszczółko sama sobie udzieliłaś odpowiedzi na nurtujące Cię
                                            pytania :). Bo o to właśnie chodzi: boi się, a jeszcze bardziej boją się inni.
                                            Pawlak był tylko narzędziem.
                                            Idzie Ci całkiem nieżle, kombinuj dalej :DDD
                                            • pszczolaasia Re: Pszczółko 07.11.05, 12:52
                                              jak znajdę chwilę to kto wie moze cos skombinuje, ale teraz jestem na pół, a w
                                              zasdzie na ćwierć gwzidka:DD
                                              • pszczolaasia Re: Pszczółko 07.11.05, 12:53
                                                p.s. to była piosenka mojego ulubionego zespołu...:-))
                                            • swan_ganz Re: Pszczółko 07.11.05, 12:56
                                              a jak już wszystko zrozumie i będzie bardzo mądra to trzeba jej będzie zmienić
                                              nicka. Jak będzie - rodzaj żeński od "szerszenia"??
                                              • pszczolaasia sugerujesz, ze na razie jestem goopia Sloneczko??? 07.11.05, 13:03
                                                ???????????????????????????????????????????????????????????????????????????????
                                                • swan_ganz Re: sugerujesz, ze na razie jestem goopia Slonecz 07.11.05, 13:07
                                                  ależ skąd! Gdzieżbym śmiał. Zasugerowałem tylko, że będziesz jeszcze mądrzejsza
                                                  po przetrawieniu tych lektur i tych filmów, które Ci Paczula poleca...
                                                  Może być tak?
                                                  • pszczolaasia się przyczepię... moze niesłusznie... 07.11.05, 13:44
                                                    celowo chcesz mnie wyprowadzić z równowagi, czy tylko mi sie tak brzydko
                                                    wydaje??? nigdy nie sadziłam i nie glosiłam tutaj takiej prawdy, żem
                                                    najmądrzejsza na świecie bo było by to po prostu PYSZAŁKOWATE. a można doożo o
                                                    mnie można powiedzieć, ale pyszałkowata to chyba nie jestem. dopuszczam ofcors
                                                    możliwość błędu co do własnej osoby Swanie_Ganzu. ale może sie myle- weź to na
                                                    karb dzisiejszego mojego nastroju- i nie jest to PMS-sik:DD
                                                    z ciekawości sobie obejrzałamm filmik, ktory poleciła mi Paczula. ciekawy
                                                    zaiste. i bardzo chętnie mogę z nią jeszcze podyskutować w kazdej kwestii..
                                                    napisałm już gdzieś, ze jeśli Kaczory zrobią choć połowe tego co obiecują to
                                                    pojadę do stolicy i bedę wrzeszczeć przeprosiny. więcej nie napiszę bo mogłabym
                                                    napisać za doożo...
                                                    pozdrawiam cieplutko.
                                                  • swan_ganz Re: się przyczepię... moze niesłusznie... 07.11.05, 13:54
                                                    ale również wtedy napisałaś "ale głosować na niego nigdy nie będę" czy jakoś
                                                    tak. A ja mam nadzieję, że na skutek bliskich spotkań z Paczulą i poznaniu jej
                                                    opinii być może zmienisz zdanie i Kaczor Lech zyska następnego wyborcę...
                                                    Czyli - po mojemu - będziesz mądrzejsza bo uwolniona od stereotypów myślenia
                                                    narzucanych nam zd. z political correct :DD
                                                  • pszczolaasia Re: się przyczepię... moze niesłusznie... 07.11.05, 14:34
                                                    nie przeczę, ze tak napisałam. i nie bedę się z tego tłumaczyć.
                                                    czyli Kochanie jak ktoś ma inne zdanie niż Ty, to po twojemu jest jednak
                                                    goopi.. ulala...
                                                  • paczula8 Pewnie, że niesłusznie 07.11.05, 14:08
                                                    Swan nie chciał Ci zrobić przykrości. On jest tylko zadowolony, że się
                                                    rozwijasz. Poza tym kocha Cię pomimo ;))).
                                                  • swan_ganz Re: Pewnie, że niesłusznie 07.11.05, 14:19
                                                    Paczula dziękuję za wsparcie i zasłaninie mnie własną piersią przed
                                                    rozwścieczoną Pszczołą :)
                                                    My się naprawdę tak dobrze rozumiemy, że aż to jest podejrzane.

                                                    PS; nie byłbym sobą gdybym nie skorzystał z okazji i bezczelnie nie zapytał;
                                                    Czy Ty masz mnie czym zasłaniać?
                                                  • paczula8 Re: Pewnie, że niesłusznie 07.11.05, 14:28
                                                    dzięki za komplement :))).
                                                    I w dodatku blondynka;)
                                                  • swan_ganz Re: Pewnie, że niesłusznie 07.11.05, 14:32
                                                    i do tego jaka inteligentna!! Proszę, jak sprytnie omineła dręczące mnie
                                                    pytanie... :DD
                                                  • pszczolaasia Re: Pewnie, że niesłusznie 07.11.05, 14:41
                                                    miłość to nie tylko slodkie pitu-pitu, to czasem tez są kłótnie po których
                                                    następuje słodkie pojednanie:DD Adwokacie Diabła:-))))
                                                  • swan_ganz Re: Pewnie, że niesłusznie 07.11.05, 19:14
                                                    w geście dobrej woli Pszczółko, mógłbym sobie (w ramach pokuty) spalić
                                                    samochód, ale go jeszcze nie mam. To co mam zrobić??
                                                  • pszczolaasia Re: Pewnie, że niesłusznie 07.11.05, 19:46
                                                    nie wygoopiaj się...:-))) no rozwścieczyłam się...pewno jak zwykle niepoczebnie
                                                    i źle mi z tym szczerze mówiąc... mówiłam Ci kiedyś, ze nie lubię jak
                                                    ktoś "karze" mi coś myśleć bądź wyżywa się na mnie za coś czego nie zrobiłam. a
                                                    mam takie goopie wrażenie, że ty to właśnie robisz... i tyle :-))
                            • Gość: Doctor z USA Ty tez badz szczesliwa! IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 07.11.05, 10:54
                              Nie jestes w koncu taki Zakuty Leb, skoro pozwalasz ludziom zyc jak chca. Co
                              zas do tych, ktorzy telefonuja po kielonku - to nie USA czy inna kraina jest
                              winna ich smutkow. Jak komus ma sie nie udac to i geografia nie wskora.
                              Kiedys mieszkajac w Connecticut mialem za sasiada slynnego boxera swiatowej
                              slawy - Michaela Tysona. My mieszkalismy w osiedlu malutkich domkow, a on w
                              palacu na ogromnej przestrzeni. Tak sie zlozylo, ze naprawde sasiadowalismy,
                              choc to prawie smieszne. Dzielil nas lasek i jezioro. Pewnego dnia jechalismy
                              kolo jego posesji na rowerach i spotkalismy gwiazdora. Truchtal po lesnych
                              drogach. Michael zagadal, ze on tez jest jakby emigrantem, wyemigrowal jedynie
                              ze slumsow i patologicznej rodziny. On pewnie tez dzwonil do dawnych kolegow
                              uzalac sie nad swoim losem. Ciekawe czy tez z niego sie nasmiewali?
                              • paczula8 Re: Ty tez badz szczesliwa! 07.11.05, 11:14
                                >Ciekawe czy tez z niego sie nasmiewali?

                                Dlaczego piszesz "też"? Ja się z nikogo nie naśmiewam, ja im współczuję.
                                A czasami wysyłam kiszone ogórki, które cieszą się tam wielkim powodzeniem:).
          • Gość: doc Re: do doctor z USA IP: *.salbis.net 07.11.05, 21:28
            > Czy u was w USA, taki stosunek do pracy, pacjenta jest możliwy?

            Co to znaczy "taki" ?
            Oczywiście że nie powinno być tak jak opisałem.
            Zapominasz o jednym. Bycie lekarzem to zawód. Pracuje się by utrzymać siebie i
            rodzinę, a potem cała reszta - pasja, rozwój, sens życia, coś co niektórzy
            nazywają powołaniem a do odczuwania czego lekarz bynajmniej nie jest
            zobowiązany.

            Ale przede wszystkim jest to zawód. Zarabia się tak na chleb.]
            Zatem - jeżeli na chleb można zarobić na jednym etacie, to już na masło trzeba
            drugiego. I jest na ogół taka możliwość. Więc będziemy tak pracować, zanim stąd
            nie wyjedziemy (ja - jeszcze za jakiś czas, ale też).

            Zła praca jest naturalną konsekwencją złej pracy. Wierz mi że się nie odbija to
            na bezpieczeństwie chorych - nikt nie opuszcza oddziału gdy zmiennik się
            spóźnia, nie opuszcza dyżuru na karetce R w tej samej sytuacji albo gdy jest
            już po czasie jego pracy, a np. trwa wyjazd. To jasne. Najczęściej cierpią na
            tym chorzy w przychodni, to jasne, tam najbezpieczniej się spóźnić. Bardzo nad
            tym boleję, ale to lepsze niż wyjść z dyżuru karetki R przed przybyciem
            zmiennika - i tego się nie robi. A dopóki na masło do chleba dla córki nie
            zarobię na jednym etacie, będę pracował na wielu, i siłą rzeczy czasami "kradł"
            trochę czasu pacjentom.
            Bo to jest mój zawód - czyli miejsce gdzie zarabiam na życie. I tak tańczę jak
            gra orkiestra. I dlatego też chcę zmienić orkiestrę na taką o bardziej
            skandynawskim brzmieniu.
    • aloalo2001 Re: nareszcie złożą na mnie skargę 06.11.05, 15:08
      Takie sytuacje to codzienność, ludzie są STRASZNIE ROZCZENIOWI, napędza prasa i
      telewizja. Każdy wywiad zaczyna się, nie dali, nie zrobili, zaszkodzili,
      czekają na łapówki, to przez nich choroba i śmieć. To co dociera do uszu
      lekarzy to tylko wierzchołek góry lodowej. Pracuje się okropnie i to nie tylko
      z uwagi na zarobki. Nie wiem co dalej z tego wyniknie, ale chyba nic dobrego.
      • swan_ganz Re: nareszcie złożą na mnie skargę 06.11.05, 16:12
        trzeba przytulić....?
        • aloalo2001 Re: nareszcie złożą na mnie skargę 06.11.05, 16:14
          Skąd wiedziałeś znawco kobiecych serduszek, napewno tez wiesz jaka to faza
          cyklu :-)
          • swan_ganz Re: nareszcie złożą na mnie skargę 06.11.05, 16:23
            No nie, tego to przecież wiedzieć nie mogę...Nie przeceniaj mnie :))
            • aloalo2001 Re: nareszcie złożą na mnie skargę 06.11.05, 16:31
              Zobacz, jak ja się zawsze z Tobą zgadzam, czy to nie dziwne :-)
              • swan_ganz Re: nareszcie złożą na mnie skargę 06.11.05, 21:02
                Tak, to prawda Pani Doktor :) Po cichu się zastanawiam, jakie jeszcze możemy
                mieć zbieżności????
      • Gość: zbulwerowany Re: nareszcie złożą na mnie skargę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.05, 22:41

        aloalo2001 napisała

        >Dyskusja z pacjentami jest debilna i bezowocna, patrz przykład obrzydliwej
        >egositki powyżej.

        > Takie sytuacje to codzienność, ludzie są STRASZNIE ROZCZENIOWI, napędza prasa
        >i
        > telewizja

        to wy jesteście STRASZNIE ROSZCZENIOWI
        • aloalo2001 Re: nareszcie złożą na mnie skargę 06.11.05, 23:43
          Czy potrafisz chociaż sprecyzować co dokładie masz na myśli?
    • paczula8 Księga skarg i zażaleń 06.11.05, 17:48
      Dyskusja jest niezwykle konstruktywna.
      Gratuluję wszystkim, i lekarzom (kto zaczął?) i pacjentom.

      • Gość: doc Re: Księga skarg i zażaleń IP: *.salbis.net 06.11.05, 18:04
        jest konstruktywna, potwierdzając na forum publicznym poglądy lekarzy na -
        niektórych - pacjentów. Po prostu luźne opinie zyskują rangę coraz mocniej
        potwierdzonych faktów.
        • paczula8 Re: Księga skarg i zażaleń 06.11.05, 18:19
          Fakty są takie, że obecny system SZ jest głęboko zakorzeniony w PRL, przez co
          jest korupcjogenny i konfliktogenny. Dopóki to się nie zmieni, liczba
          frustratów będzie rosła po obu stronach w zastraszającym tempie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka