Dodaj do ulubionych

Monitor badań klinicznych a doktorat

IP: 62.89.76.* 05.11.05, 19:49
Mam pytanie do osób, które od dłuższego czasu pracują w badaniach
klinicznych:
Czy posiadanie tytułu doktora nauk medycznych przez monitora jest sporym
atutem branym pod uwagę przy ewentualnym awansie na wyższe stanowiska takie
jak: Lead CRA, Project Manager, Clinical Operations Manger, czy też nie ma to
żadnego większego znaczenia?
Obserwuj wątek
    • agulha Re: Monitor badań klinicznych a doktorat 05.11.05, 22:53
      Z moich doświadczeń: nie ma żadnego znaczenia. W firmie jest kilkadziesiąt osób,
      co najmniej trzy z nich mają doktoraty (a może więcej nawet, nie wiem) i
      wszystkie są szeregowcami. Ostatnio nawet przyjęto panią dr na stanowisko
      asystenckie. Awansowały w ciągu tych kilku lat akurat osoby bez doktoratów.
    • Gość: ida Re: Monitor badań klinicznych a doktorat IP: *.csk.pl 06.11.05, 08:00
      Doktorat nie jest żadnym atutem, tylko stopniem naukowym, a stanowiska, o ktorych mowisz wymagaja zdolnosci organizacyjnych i umiejetnosci zarzadzania (ludźmi i nie tylko), a nie wiedzy stricte naukowej. Oczywiscie wszystko to moze isc w parze, ale z moich obserwacji (i chyba nie tylko moich skoro tak sie porobilo, za doktoraty nie sa atutem w dziedzinie zdawałoby sie bardzo naukowej) wynika raczej, ze wcale nie musi...
    • aloalo2001 Re: Monitor badań klinicznych a doktorat 06.11.05, 14:53
      Trudno, aby do sprawdzania czy doktor poprawnie wypiełnił papiery, potrzebny
      byl doktorat. To robota dla małpy, więc mgr to nawet za dużo.
      • agulha Re: Monitor badań klinicznych a doktorat 06.11.05, 15:17
        Małpa pozdrawia i dziękuje za uznanie. Małpa niejednemu doktorowi już musiała
        tłumaczyć, do czego zobowiązuje go np. rozporządzenie ministra zdrowia, a czego
        nie robi. Małpa widziała już różne rzeczy w wykonaniu doktorów i co najmniej
        jeden audyt na łeb doktorowi sprowadziła. Lekarze by owszem chcieli, żeby ich
        małpy sprawdzały, ale jeszcze do tego daleka droga na szczęście.
        • aloalo2001 Re: Monitor badań klinicznych a doktorat 06.11.05, 15:21
          Droga małpo nie obrażaj się :-) Przeciez te wszystkie badania, dzięki którym
          masz pracę to niby kto projektuje, a leki to niby kto odkrywa? To chyba jednak
          te małpy z doktoratami?
          • agulha Re: Monitor badań klinicznych a doktorat 06.11.05, 15:30
            Nie projektują ich (w większości) ludzie z doktoratami z medycyny. Oczywiście
            nie mam ściślejszych danych, ale przedkliniczny rozwój leku, w laboratorium,
            odbywa się chyba głównie przy udziale chemików, biologów itp. Zapewne z
            doktoratami albo w toku. Poza tym to nie ja porównałam doktorów nauk rozmaitych
            do małp, tylko Ty porównałaś nas wszystkich, pracujących w badaniach klinicznych
            (monitorów, lead CRA, szefów biur) - małpami. Dzięki nim mam pracę? A oni dzięki
            mnie. To układ wzajemny. Ja mam dobrą pensję, zapewne budzącą zazdrość
            niektórych, a z kolei mogę tylko pozazdrościć komuś, kto dostaje honorarium
            ponad 100 tysięcy złotych (wiem, bo to ja je rozliczam). Czasami nawet nie
            angażując żadnego własnego kapitału i niemal żadnej pracy (wielu
            profesorów-kierowników klinik).
            • aloalo2001 Re: Monitor badań klinicznych a doktorat 06.11.05, 15:54
              > Nie projektują ich (w większości) ludzie z doktoratami z medycyny.
              Owszem projektują, o czym może nawet nie wiesz, bo pracują jedynie jako
              konsultanci. Niekoniecznie musza mieć doktorat. Napewno duże doświadzczenie w
              prowadzeniu badań naukowych.

              Oczywiście
              > nie mam ściślejszych danych, ale przedkliniczny rozwój leku, w laboratorium,
              > odbywa się chyba głównie przy udziale chemików, biologów itp. Zapewne z
              > doktoratami albo w toku

              Tu się zgadzamy.

              A teraz o pensji, znam wielu ludzi co po zawodówce też mają swietne zarobki, co
              ma pensja do wyksztacenia? W Polsce napewno niewiele. Ja nikomu w kazdym razie
              nie zazdroszczę, bo mam tę świadomość, że w każdej chwili mogę zmienić swoja
              sytuację zarobkową, problem w tym, że chcę być lekarzem, a nie monitorem badań
              klinicznych, czy przedstawicielem farmacetycznym.

              Co do honorarium. Praca całego zespołu, udostępnienie jednostki, korzystanie z
              potencjału to niby dla Ciebie nic?
              Przecież nie prowadzisz tych badań w pierwszym lepszym ośrodku, tylko
              poszukujesz kliniki, z doświadzceniem, pacjentami, odpowiednim laboratorium,
              wreszczie jakiś X użycza swojego nazwiska i ponosi odpowiedzialnośc za
              pacjentów, to tez niby nic.
              Na tym polega komunistyczne myślenie, 25 lat pracy, aby stworzyć miejce, gdzie
              można tego typu badania prowadzić to oczywisćie dla Ciebie nic, bo
              najwazniejsze jest praca w kamieniołomach.

              Moim zdaniem doktrat nie jest potrzebny do Twojej pracy, bo jak slusznie
              napisałaś liczą się bardziej zdolności ogranizacyjne i niech tak zostanie.
              Nie myślę też, że doktorat nie robi się z myślą o pracy w firmie.
              A nawet więcej, doktorat nie jest nawet potrzebny do tego, aby być dobrym
              lekarzem.
              Nie zniosę jednak pogardliwego wyrażania się o kimś tylko dlatego, że ma
              doktorat.
              • agulha Re: Monitor badań klinicznych a doktorat 06.11.05, 16:13
                A witaj ponownie. Cieszę się, że nie zniesiesz pogardliwego (...), tylko wskaż,
                gdzie ja pisałam o nich z pogardą? Praca doktorów (i profesorów) jako
                konsultantów jest sprawą mi wiadomą. Co do wykształcenia, kiedyś, żeby mieć
                maturę, trzeba było pisać bezbłędnie po polsku, a teraz, sama widzisz.
                Statystycznie rzecz biorąc, wydaje mi się jednak, że im wyższy poziom
                wykształcenia, tym lepsze zarobki. Ty wolisz być lekarzem, Twoje prawo, znam
                wiele osób, które dokonały takiego wyboru (albo, co gorsza, przeciwnego, są
                monitorami albo przedstawicielami i jest im z tym źle, bo wolałyby pracować w
                szpitalu). Mnie się akurat praca monitora spodobała bardziej, co nie znaczy, że
                zamierzam pracować na tymże stanowisku do emerytury. Możesz nawet potrzymać za
                mnie kciuki, bo właśnie szukam Innej Pracy, ale nie jest to tzw. "powrót do
                zawodu" ("tzw.", bo w Polsce pokutuje pogląd, że jedynym słusznym wyborem po
                wydziale lekarskim jest wykonywanie zawodu lekarza).
                Co do udostępniania całej jednostki i tak dalej. Uważam - a możesz się z tym
                zgodzić albo nie - że obecna praktyka, polegająca na tym, że szpital jako
                instytucja dostaje 10% albo i mniej, a 90% pokaźnego honorarium dostaje do
                podziału na zespół pan profesor - jest chora. Pan profesor owszem zasługuje na
                wynagrodzenie za swoje nazwisko, odpowiedzialność i zorganizowanie pracy
                zespołu, ale chyba jednak nie tyle, bo nawet za światło oświetlające biurko,
                przy którym ja u niego pracuję, płaci szpital. Płacenie pielęgniarkom po 200 zł
                za roczny udział w badaniu też jest chore (znowu - to moja opinia). Panie z
                laboratorium też czują się traktowane jak sprzęt, bo dziwnym trafem utarło się,
                że im się nic a nic "z badań" nie płaci - zapytaj, dlaczego?
                Co do prowadzenia badań, to nie jest tak, że są tylko dwie opcje: pierwszy
                lepszy ośrodek i klinika. Najlepiej prowadzi się badania w prywatnych klinikach,
                czyli poradniach. I w takim przypadku uważam, że to OK, że sto czy więcej
                tysięcy złotych kasuje główny badacz, bo to on płaci za lokal, sprzęt,
                materiały, ZUSy swoich ludzi i tak dalej.
                No, to teraz Twoja kolej :-))
                • aloalo2001 Re: Monitor badań klinicznych a doktorat 06.11.05, 16:53
                  Może zwyczajnie osoby z dokotratami i ta pani dr Twoja asystentka nie wiąże
                  żadnych powaznych planow z tą firmą, jest to dla niej okres przejściowy.
                  Okres, który nalezy przetrwać.

                  Trzymam za Ciebie kciuki i życzę jak najlepiej. Wiem, że powrót do zawodu jest
                  trudny, bo a) niższy poziom życia b) kilka lat do tyłu np. ze specjalizacją.
                  Trzeba zadac sobie zasadnicze pytanie: Czego naprawdę się oczekuje?
                  Wszyscy mają jakieś dylematy, jedni po wydziale lakarskim, że żyją na granicy
                  ubóstwa inni po wydziale laksrkim, że nie realizują swoich marzeń.

                  Piszesz o jakimś skrajnym przykładzie.
                  Popatrz na to w ten sposób, ta jednostak przynosi zyski dla całego spzitala,
                  dzięki temu pan chydraulik, malarz, glazurnik, sprzątaczki, (nie pisze o
                  pielęgniarkach, bo sa niezbędne) pralnia, szwalnia, administracja, panowie od
                  parkingów, wszyscy mają pracę.
                  Jesli więc, w jakim programie szpital otrzyma 10% a kierownik i jego zepsól 90%
                  to nie jest to takie nieuczciwe, bo to taka pośrednia rekompensata tego, że
                  normalnie z z dnia na dzień proporcja jest odwrotna, to znaczy 90% zysków z
                  pracy lekarza czy kirownika de facto przywłaszcza szpital i cały chory
                  system.

                  • agulha Re: Monitor badań klinicznych a doktorat 06.11.05, 17:09
                    Okres przejściowy? Dla niektórych tak, inni wydają się dobrze zakorzenieni. Mamy
                    też wśród pracowników specjalistów II stopnia, że o I nie wspomnę (sama go mam).
                    Nikt z firmą ani z branżą ślubu nie brał. Póki co, praca jest godna i za
                    interesujące pieniądze, to się pracuje. Bliska jest mi postawa Amerykanów, że
                    pracę (w sensie: rodzaj zajęcia) można zmieniać, w zależności od upodobania,
                    czynników rynkowych i innych.
                    Co do mnie, jak wspomniałam, NIE wracam do zawodu, ale chcę zdobyć inny, ogólnie
                    rzecz biorąc, też w branży badań klinicznych. Zobaczymy, co nowy tydzień
                    przyniesie w kwestii moich poszukiwań.
                    Co do pana hydraulika, to zgoda, ale dlaczego pominęłaś milczeniem wspomniane
                    przeze mnie pielęgniarki i pracowników laboratorium? Oni pracują bezpośrednio
                    przy badaniu, a mają zadowolić się polepszeniem kondycji finansowej szpitala, w
                    przeciwieństwie do lekarzy, którzy mają dostać dodatkowe honorarium. Ejże, czy
                    to nie moralność Kalego? Pielęgniarki i laborantki z codziennej pracy szpitala
                    też dostają mało co. A z badania naprawdę można godziwie personel (ten
                    faktycznie pracujący przy badaniu) obdzielić i jeszcze dla szefa sporo
                    zostanie...Nie chodzi mi o wszystkich pracowników tych specjalności, ale o te
                    osoby, które np. w badaniu pobierały krew, umawiały pacjentów, mierzyły
                    ciśnienie, prowadziły zapis temperatury w lodówkach z próbkami i w szafach z
                    lekami, odwirowywały krew, uruchamiały maszyny analityczne.
                    • aloalo2001 Re: Monitor badań klinicznych a doktorat 06.11.05, 17:23
                      Rózny szef różnie dzieli. Nie zawsze jest tak jak piszesz, że 90% przywłaszcza
                      sobie. Jakby tak mało płacił to by się wszyscy do programównie pchali, a że
                      narzekają: normalne, może nawet nie wiesz, ile rzeczywiscie dostały, tylko tak
                      poinformowały Ciebie, bo chyba nie masz wglądu w podział środków przez szefa?

                      Skąd wiesz co z tymi pieniędzmi robi, może przeznacza je na potrzeby
                      jednosktki, tak jest np. tam gdzie ja pracuje (10-20% idzie na fundację).
                      Moim zdaniem nie można poórwanac pracy osoby, która pobiera krew do pracy
                      kierownika zespołu, tej oczywistej prawdzie nie będziesz zaprzeczać. Dlaczego
                      sama nie podzielisz swoich dochodów równo, wśród pani sekretarki i osób, które
                      i Tobie wykonują drobne czynności?

                      Dlaczego ciągle pokutuje takie socjalistyczne myślenie, że prof ma zarabiac
                      tyle co sprzątaczka?

                      Mam wrażenie, że piszesz, jak ktoś ma prywatną przychodnię i pobiera wszytko
                      dla siebie to git, jak jest prof i podpisuję umowę ze szpitalem na
                      udostępnienie pomiesczeń, odpala im dole, a resztę dla siebie to nie git.
                      A najbardziej draznią Ciebie własnie te stopnie naukowe i tego już zupełnie nie
                      rozumiem.


                      • agulha Re: Monitor badań klinicznych a doktorat 06.11.05, 17:34
                        Oj chyba my się zupełnie nie rozumiemy. Z budżetu badania (zwykle) 10% idzie na
                        kontrakt ze szpitalem, a reszta na kontrakt z głównym badaczem. W kontrakcie z
                        głównym badaczem ujęte jest jego wynagrodzenie i jego zespołu, czyli
                        współbadaczy, koordynatorów, pielęgniarek, konsultantów, laborantek, sekretarek
                        i kogo tylko on chce nagrodzić. I oczywiście, że monitor dostaje do ręki
                        "Protokół podziału płatności", czyli ma pełny wgląd w to, ile komu przypada. I
                        mało który szef jest tak bezczelny, że bierze sobie całość tych pieniędzy, czyli
                        100% ze swojego budżetu, czyli 90% z budżetu badania. Czy ja powiedziałam, że
                        słusznie to równo? Wynagrodzenie (moim zdaniem) = wkład pracy x [razy, czyli
                        iloczyn] pozycja/umiejętności. Mimo to uważam, że 200 czy 500 zł dla
                        pielęgniarki to za mało (przy tych budżetach, które widuję), a zero dla
                        laborantki tym bardziej. Jeżeli TO JEST SOCJALIZM (żeby z kilkunastu czy
                        kilkudziesięciu tysięcy profesor pielęgniarce chociaż 1 tysiąc odpalił), to może
                        jestem socjalistką. Ja dzielę swoje dochody. Mam panią do sprzątania i ona
                        dostaje ode mnie pieniądze. Jeżeli kogoś proszę o wykonanie dla mnie innych
                        czynności (dzisiaj: zajęcie się moim komputerem), to też mu za to godziwie
                        płacę. Godziwie, nie znaczy, że dzielę swoją pensję na pół ani że rozdzielam
                        proporcjonalnie do czasu pracy, bo się przyjęło, że praca specjalisty kosztuje
                        więcej za godzinę niż praca sprzątaczki. Ale nie kilkadziesiąt razy więcej.
                        • aloalo2001 Re: Monitor badań klinicznych a doktorat 06.11.05, 17:51
                          Nie nalezy chyba do Twoich kompetencji ocenianiac ile komu się nalezy i jak
                          powinien wyglądać podział srodków? Moim zadaniem przedstawiasz zupełnie skrajną
                          sytuację. Na przykład moja szefowa JEST SPRAWIEDLIWA we wszystkim co robi.


                          • agulha Re: Monitor badań klinicznych a doktorat 06.11.05, 18:02
                            Przybierasz ton zaczepny. Wyraziłaś pogląd, że nie mam wglądu w podział, mówię
                            Ci, że mam. "Wgląd" nie ma nic wspólnego z "wpływem". Umowy mojej firmy mówią,
                            że firma (ani ja, ani nasz CEO, czyli najwyższy szef w USA) nie mamy prawa
                            negocjować z poszczególnymi członkami zespołu wysokości ich wynagrodzenia, bo to
                            ustala główny badacz. Twoja szefowa jest sprawiedliwa? To dobrze, słusznie i
                            pragmatycznie. Moi szefowie byli mniej sprawiedliwi. Jeden powiedział mi, że mi
                            daje połowę, nie wiedział tylko biedaczek, że ta umowa przeszła przez moje ręce,
                            więc wiedziałam, że oferowana suma to co najwyżej połowa ostatniej transzy.
                            Widzimy te podziały i wyrabiamy sobie opinię o ludziach (bo dostaje to do ręki
                            zwykle ten sam CRA, który jeździł do ośrodka i widział, ile kto tam robi). Są
                            ludzie sprawiedliwi, są chciwi i niesprawiedliwi. Są układy partnerskie, kiedy o
                            finansach rozmawia się z całym zespołem (na etapie przed podpisaniem kontraktu
                            na przykład), a są skrajnie paternalistyczne. Najbardziej skrajnym przykładem, o
                            którym słyszałam (zaznaczam: SŁYSZAŁAM) jest przypadek pewnej pani profesor z
                            miasta P., która, żeby uniknąć zwyżki opodatkowania, "dzieliła" pieniądze między
                            swoich lekarzy i kazała im co do grosza sobie to do kieszeni zwracać (!). Cóż,
                            jeżeli ktoś na to idzie, sam jest sobie winien.
      • Gość: ida Re: Monitor badań klinicznych a doktorat IP: *.csk.pl 06.11.05, 20:44
        aloalo2001 napisała:

        > Trudno, aby do sprawdzania czy doktor poprawnie wypiełnił papiery, potrzebny
        > byl doktorat. To robota dla małpy, więc mgr to nawet za dużo.

        Łał, no to przyłożyłaś ludziom, którzy ten zawód wykonują, że ho ho!

        I to wszystko przez to, że zabolał Cię fakt, że na stanowiskach "zarządczych" w badaniach klinicznych doktorat z medycyny nie jest istotnym atutem?

        A niby dlaczego miałby być? Specyfika wymienionych stanowisk nie wymaga dogłębnej wiedzy medycznej (co do tego mogę Cię w 100% zapewnić).

        I zapewniam Cię, że etap "małpy" w tym fachu trzeba przejść aby dobrze zarządzać wyżej...
        • aloalo2001 Re: Monitor badań klinicznych a doktorat 06.11.05, 21:03
          > I to wszystko przez to, że zabolał Cię fakt, że na stanowiskach "zarządczych"
          w
          > badaniach klinicznych doktorat z medycyny nie jest istotnym atutem?

          Czy rzeczywiście nie jest atutem? Moim zdaniem wyksztacenie medyczne napewno
          jest, może znam tylko kilka firm od góry i tam własnie wszyscy jak to ładnie
          nazwałaś "zarzadzający" po medycynie. To jest wynik okresu lat 1996-2002 gdzie
          był wielki bum i duzo lekarz odesżło właśnie do tej branży. Czy ja uważam, że
          to jest dobrze. Zdecydowanie nie. Czy oni sa lepsi? W pewnym sensie jest im
          łatwiej, w innym niekoniecznie.
          • Gość: ida Re: Monitor badań klinicznych a doktorat IP: *.csk.pl 06.11.05, 21:17
            > Czy rzeczywiście nie jest atutem?

            Nie jest atutem, w międzyczasie do tego zawodu weszło sporo osób spoza medycyny (tzn z dziedzin takich jak biologia, weterynaria, AWF, itp) i pokazało, że potrafią być lepsi. Wykształcenie medyczne, owszem, bardzo pomaga (sama jestem lekarzem)ale nie jest warunkiem niezbędnym, ani też nie jest znów tak wielkim atutem. Założę się, że nie masz pojęcia o czym na codzień dyskutuje managemement zaangazowany w badania kliniczne? Bynajmniej nie o medycznych aspektach prowadzonych badań. Od takich spraw są inne stanowiska typu doradców/konsultantów medycznych, CRP, itp. i tam rzeczywiście doktorat z medycyny atutem jest.
            • aloalo2001 Re: Monitor badań klinicznych a doktorat 06.11.05, 21:30
              > Nie jest atutem, w międzyczasie do tego zawodu weszło sporo osób spoza
              medycyny
              > (tzn z dziedzin takich jak biologia, weterynaria, AWF, itp) i pokazało, że pot
              > rafią być lepsi.

              Możliwe. I bardzo dobrze, moim zdaniem lekarze zasadniczo powinni zajmować się
              leczeniem.

              Nigdzie nie pisałam, że wyksztacenie medyczne jest warunkiem niezbędnym do tego
              typu działalności.

              >Założę się, że nie masz pojęcia o czym na codzień dyskutuje managemement za
              > angazowany w badania kliniczne?

              Nie mam, a czy Ty masz pojęcie o czym dyskutuje się na naszych zebraniach
              cotygodniowych?
              I własnie o to chodzi, niech każdy robi swoje.

              >Od takich spraw są inne stanowiska typu doradców/konsultantów medycz
              > nych, CRP, itp. i tam rzeczywiście doktorat z medycyny atutem jest.

              Uważam podobnie, napisałam gdzies to wyżej, to jednak zgodzisz się ze mną, że z
              doktoratem można ominąć poziom małpy?
              • agulha Re: Monitor badań klinicznych a doktorat 06.11.05, 22:43
                >z doktoratem można ominąć poziom małpy?
                I zostać szefem małp, czyli leadem albo COM-em? To chyba byłby chybiony pomysł,
                żeby osoby, które wykazały się inną wiedzą i innymi zdolnościami, miały
                zarządzać tą specyficzną pracą. Jestem w stanie sobie wyobrazić, że praca na
                stanowisku podstawowym może trwać krócej w tym przypadku. Ale do rzeczy: czy
                ktoś z kolegów CRA zna jakikolwiek przykład, że na stanowisko menedżerskie
                (obejmujące zarządzanie pracą monitorów - tzn. nie chodzi mi np. o stanowisko
                medical director) przyjęto osobę bez żadnego doświadczenia monitorskiego, za to
                z doktoratem?
                • aloalo2001 Re: Monitor badań klinicznych a doktorat 06.11.05, 23:33
                  Oglądałam kiedyś taki film, nazywał się "planeta małp" ciekawy :-)
                • Gość: CRO Re: Monitor badań klinicznych a .... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.05, 15:55
                  Cześć czy istnieje możliwość kontaktu z Aghula na priv? Będę wdzięczna za odpowiedź, pozdrawiam serdecznie.
              • Gość: ida Re: Monitor badań klinicznych a doktorat IP: *.csk.pl 07.11.05, 06:25
                > Nie mam, a czy Ty masz pojęcie o czym dyskutuje się na naszych zebraniach
                > cotygodniowych?

                No to Ci powiem. O budżetach, umowach, ubezpieczeniu, nowelizacji prawa farmacetucznego, rozporządzeniu ministra finansów, ustawie o VAT, podwykonawcach, działalności magazynu, transporcie leków, szkoleniach pracowników...
                Brzmi jak coś do czego potrzebny jest doktorat z medycyny?
                Wątpię.

                I nikomu nie życzę szefa, który ominął poziom małpy, bo ktoś taki nie ma zielonego pojęcia na czym to polega i o co w tym wszystkim chodzi.
    • jozica Re: Monitor badań klinicznych a doktorat 07.11.05, 21:29
      Nie ma znaczenia. Mój doktorat nikogo nie powalił-zaczynałam od "zwykłego
      monitora". Podobnie jak kilka innych koleżanek z "PhD"
      Ma znaczenie jesli chcesz być doradcą medycznym czy monitorem medycznym, ale tez
      bardziej liczy sie tu doświadczenie kliniczne.

      Gość portalu: CRA napisał(a):

      > Mam pytanie do osób, które od dłuższego czasu pracują w badaniach
      > klinicznych:
      > Czy posiadanie tytułu doktora nauk medycznych przez monitora jest sporym
      > atutem branym pod uwagę przy ewentualnym awansie na wyższe stanowiska takie
      > jak: Lead CRA, Project Manager, Clinical Operations Manger, czy też nie ma to
      > żadnego większego znaczenia?
      • Gość: CRA Re: Monitor badań klinicznych a doktorat IP: *.aster.pl 14.11.05, 21:43
        Z moich doświadczeń wynika,że doktorat wręcz utrudnia pracę monitora.Dlaczego?Ja to postrzegam tak- osoby zainteresowane czuję presję swojego doktoratu i "niestosowność" stanowiska CRA do swojej dawnej pozycji i wykształcenia.Wykonują te same obowiązki jak 25 letnia dziewczyna po biotechnologii ,która zresztą często jest bardziej energiczna,przedsiębiorcza i samodzielna.Osoby z doktoratami /zastrzegam-te które znam/ dzielą włos na czworo,wahają się podjąć samodzielną decycję w najprostszych sprawach.
        Taka sytuacja może frustrować.
    • Gość: mary Re: Monitor badań klinicznych a doktorat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.05, 19:58
      Nie absolutnie nie ma znaczenia zwłaszcza jeśli jesteś lekarzem.To w większości
      duże firmy międzynarodowe, a w innych krajach to nie-lekarze zajmują się
      badaniami,więc jak chcesz pracować w Polsce to juz fakt,ze jestes lek.med. daje
      Ci dużą przewagę!Lepiej chyba zrobić MBA jeśli myślisz poważnie o karierze w
      tej branży!Szkoda czasu na doktorat.Znam ludzi bez dr bardzo szybko
      awansujących i paru doktorów,którzy się nie sprawdzili.Dla firmy liczy sie
      Twoja skutecznośc nie świstek!
      • Gość: amy Re: Monitor badań klinicznych a doktorat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.05, 09:55
        dlaczego MBA? nie szkoda pieniędzy przecież w gruncie rzeczy płaci sie za papier czy się mylę?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka