rem13
17.02.06, 14:00
Czwartek rano,jestem sama,nie mogę oddychać,dzwonię do pogotowia na Wpłoską
odmawiają podają jakiś numer,dzwonię przyjmują,będą.Razem z karetką przjeżdża
córka.Wchodzi lekarka i dwóch sanitariuszy(lekarzy)zaczyna się
spektakl,Słyszę lekarkę jak podniesionym głosem mówi do córki dlaczego nie
odda Pani matki do hospicjum gdzie są numery pesel ubezpieczenia itd.Wchodzi
do pokoju w którym siedzę z pretensją,że ciągle wzywam pogotowie (w życiu 3
razy a ostatni raz rok temu)W tym czasie młodzi lekarze (przemili)ratują mnie
przed uduszeniem.Znoszą mnie do karetki. Akt II Izba Przyjęć na
Wołoskiej,jestem zaskoczona natychmiast biorą mnie w
obroty:ekg,kroplówka,ciśnienie itp.Po 20 minutach jestem "naprawiona" mogę
swobodnie oddychać i przytomnym okiem obserwować ich pracę.Personel zawodowo
zajmuje się pacjentami,każdy wie co ma robić są mili:lekarz(anastezjolog)
pielęgniarki i personel pomocniczy. Akt III zostaję odwieziona do domu i
wniesiona na 3 piętro.Chcę na tym forum podziękować dwóm młodym lekarzom z
pogotowia na Janowskiego i całemu personelowi z Izby Przyjęć na
Wołoskiej.Obyśmy trafiali tylko na takich.