Dodaj do ulubionych

moja kasa a służba zdrowia

IP: *.chello.pl 04.04.06, 20:33
tak się zastanawiam, zarbaim niexle i niesłe podatki idą na zus i służbę
zdrowia
niezle- znaczy średnia krajowa
i ... cóż, wiadomo na dorobku jestem, nie odkładam kasy na gorsze czasy , bo
raty, bo dziecko, bo życie ( wiecie .....)
aleeeee
jak ide do okulisty z dzieckiem - to prywatnie bo w przychodni czekam na
termin 2 mc-ea najlepiej 1 go w kolejce o 5 rano
a podejscie okulisty- pożal się Boże w stylu raczej ( bada byle jak , bo
musi, cos pisze, na pyatnani odpoiwada laknicznie, w między czasie odbeira
tel, rozmawia z siostrą itp)
do stomatologa chodze prywatnie
bo sie do prychodni boję po prostu
więc zostają jakies badania wstępne raz na 3 lata jak zachoruje do lekarza
ale gdzie moja kasa zabierana z mojego zarobku bruttooo?
uzbiera się w ciągu roku a jej nie wykorzuje nawet w przeciągu 10 lat,
rozumiem że idzie do wpólnego , ale to jakas bzdura jest

powiedzmy ide do szpitala- w w ieku 50 lat bo jakas przypadłośc i teraz tak
moja opieka i byt = bytowi osoby która owiedzmy pracowała przez lat 10, albo
nie pracowała?
jakoś do mnie nie dociera ten absurd z moich pieniędzy korzystają inni
czyli gdybym pracował w szarej strefi i miała ten sam zarobek bez
potrącenie na f. zdrowia i zus, to:
otwieram sobie dundusz inwestycyjny i odkładam na rencinkę, zamiast
utzrymywać zus
i odkładam na f. zdrowia żeby w razie potzby skorzystać z opieki na jaką
sobie wypracowała
co sądzicie?

jak
Obserwuj wątek
    • Gość: Daria Re: moja kasa a służba zdrowia IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 04.04.06, 20:43
      Ja sadze, ze fatalnie piszesz zupelnie nie mozna zrozumiec o co ci chodzi.
      • Gość: zołza Re: moja kasa a służba zdrowia IP: *.chello.pl 04.04.06, 21:34
        zwykła literówka
    • zubr_zalogowany Re: moja kasa a służba zdrowia 04.04.06, 21:15
      zbyt wysokie obowiazkowe daniny oraz indolencja w zarzadzaniu publicznymi
      pieniedzmi zachecaja do przechodzenia w szara strefe

      nie da sie jednak stworzyc systemu w ktorym pieniadze na leczenie znajdowalyby
      sie na indywidualnym koncie

      wystarczy ze bedziesz musiala miec np zabieg kardiochirurgiczny, dializy, twoje
      dziecko bialaczke - i nie bedzie najmniejszych szans na zgromadzenie srodkow na
      leczenie nawet przy zarobkach 3x srednia krajowa
      • Gość: zołza Re: moja kasa a służba zdrowia IP: *.chello.pl 04.04.06, 21:33
        nie da się?
        no ok, czyli skoro jestem zdrowa i moja rodzina (przodkowie też raczej nie
        legajają w spzitalach ) to niech czerpią z naszych pieniędzy inni, skoro zdrowi
        niech płacą na innych?
        nie wiem czy na pewno( ale chyba) w usa obowiązuje taki system, że kazdy płaci
        za siebie i jak powazna operacja- to on lub jego rodzina się zadłuża.
        wiem wiem, zaraz odezwie się lament że tu nie Stany
        skoro jestem zdrowa - płać za chorych a jak chora to idź sobie prywatnie jesli
        chcesz byc naprawdę przebadana, bo inaczej to .... cóż pacjent z musu.

        nikogo to nie irytuje?
        • zubr_zalogowany Re: moja kasa a służba zdrowia 04.04.06, 21:41
          nie ma takiego systemu w USA

          jest tam system ubezpieczeniowy

          jakosc i dostepnosc swiadczen jest zalezna od rodzaju (a ten od ceny) ubezpieczenia

          system ubezpieczeniowy jest taki ze wszyscy placa do wspolnej puli
          nie da sie stworzyc innego w ochronie zdrowia, co innego w ubezpieczeniach
          spolecznych - taki - z indywidualnymi kontami (kulawo bardzo) dziala nawet w polsce
          • Gość: zołza Re: moja kasa a służba zdrowia IP: *.chello.pl 04.04.06, 21:46
            dla mnie ok,
            skoro odtrącają moją kasę ( 2 razy w ciągu życia w szpitalu
            kiedy ja sie urodziłam i gdy sama rodziłam), w życiu na nic nie chorowałam poza
            przeziębieniami, takie geny,
            ale na starość chcę mieć słuszną opiekę zresztą nie za darmo, za moją kasę
            a nie :lezeć gdzięś na saliz boczku z 7 innymi albo na korytarzu - przerażające
            ale widze że bardzo na zimno podchodzisz do tematu, Ciebie to nie irytuje?
            • zubr_zalogowany Re: moja kasa a służba zdrowia 04.04.06, 21:48
              irytuje mnie
              • Gość: zołza Re: moja kasa a służba zdrowia IP: *.chello.pl 04.04.06, 21:52
                jednym słowem Ci co pracują w szarej strefie - jak moja kolezanka z Włoch
                śmieje się ze mnie: ja płacę 2 razy (bo zawsze chodza do prywatnych gabinetów -
                ona płaci raz - bo też prywatnie)
                jedyne wyjście przenieść się do szarej strefy?
                • zubr_zalogowany Re: moja kasa a służba zdrowia 04.04.06, 22:01
                  mam nadzieje ze kolezanka z wloch pamieta zeby odkladac sobie odpowiednia kwote
                  na emeryture
                  • Gość: zołza Re: moja kasa a służba zdrowia IP: *.chello.pl 04.04.06, 22:09
                    co m-c na powierniczy 200 E, ma już niezłą sumkę
                    • zubr_zalogowany Re: moja kasa a służba zdrowia 04.04.06, 22:14
                      jak na polskie warunki - tak, jak na zachodnie - malo odklada

                      niestety nie wszystkim horyzonty myslowe wykraczaja poza termin kolejnej splaty
                      raty za DVD
                      • Gość: zołza Re: moja kasa a służba zdrowia IP: *.chello.pl 04.04.06, 22:17
                        co masz na myśli z tymi ratami za dvd? nie rozumiem
                      • zubr_zalogowany Re: moja kasa a służba zdrowia 04.04.06, 22:22
                        chodzi o sposob zagospodarowywania nadwyzek finansowych

                        wiekszosc ludzi w polsce nie umie jeszcze oszczedzac
                        • Gość: zołza Re: moja kasa a służba zdrowia IP: *.chello.pl 04.04.06, 22:33
                          jeśli chodzi o mnie nie mam żadnych rat za dvd, raczej za to by mieć gdzie
                          mieskzac, bo nie dostanę przydziału mieszkania jak moi rodzice w latach
                          socjalizmu, tylko chcesz se babo miec rodzinę - to se kup mieszkanie żeby miec
                          gdzie mieszkac chyba że kątem u rodziców
                          (ale to odpada)
                          nadwyżek nie ma
                          stomatolg drogi
                          a systematycznie chodzimy
                          okulista - 60 zł co 2 mies,
                          + krople, witaminy i zmiana szkieł : 100 zł
                          • zubr_zalogowany Re: moja kasa a służba zdrowia 04.04.06, 22:39
                            no wlasnie - brak nadwyzek
                            czy jestes pewna ze gdybys dostala ZUS i podatek do reki potrafilabys to w
                            calosci madrze zainwestowac, a nie wydac wiekszosci na biezace potrzeby?
                            • Gość: zołza Re: moja kasa a służba zdrowia IP: 83.238.136.* 05.04.06, 09:29
                              ano pewna nie jestem -ale pewnie wpłacałabym na ubezp i wiedziałabym że moje
                              pieniądze sa dla mnie!
                          • Gość: ag Re: moja kasa a służba zdrowia IP: *.pro-internet.pl 04.04.06, 23:05
                            Głupoty gadasz. To jest UBEZPIECZENIE na wypadek choroby. Korzysta ten, ktorego
                            spotka przypadek. Tak jak ubezpieczasz dom tak ubezpieczasz siebie.

                            Za dentyste placi kazdy.Za szkla tez kazdy placi. Jak jest choroba oczu ktora
                            trzeba kontrolowac to okulista zapisuje sam do zeszyciku na termin jaki uwaza
                            za sluszny -np za tydz. Wiec nie wymyslaj.

                            100+60+dentysta. Zazdroszcze Ci tak malych wydatkow.

                            Bedziesz inaczej gadac jak wystapią powazne choroby, opisane na poczatku watku.

                            Aczkolwiek dzieki ze placisz skladki.Bo bym sie nie wyplacila jak bym miala za
                            wszystko placic 6000 miesiecznie.
                            • Gość: zołza Re: moja kasa a służba zdrowia IP: 83.238.136.* 05.04.06, 09:42
                              wg Ciebie głupoty?
                              u nas w przychodni nie jest tak ze okulista ustala termin, bo dizecko nie ma
                              chorych oczu - może to jest w przypadku chorych, nie wiem
                              ma jedynie wadę- a wizyta w przychodni wyglądała tak: poszłam, zbadała (miałam
                              wrażenie bo musiała)zero konsultacji do mnie jako matki, coś tam bąknęła, a
                              termin?
                              - termin na kontrolę za jakieś 2 -3 mc-ce,prosze od recepcji
                              idę do recepcji(załóżmy że dziś) a tam :
                              -hmmmmm, proszę przyjść 1 czerwca na ustalenie terminu
                              dendystę płaci każdy?
                              ha!
                              Ty dopiero głupoty opowiadasz
                              bezrobotna znajoma chodzi do przychodni i nie płaci ani grosza - bo nia ma na
                              to!
                              a ja ide zupełnie prywatnie bez czekania na terminy i łaski
                              czyli siadam na fotel i za wywiercenie dziurki
                              - płacę
                              za lekarstwo -płace
                              -za zastrzyk- płacę
                              -za plombe-płace
                              z własnej kieszeni,a nie z tego co odtrącane mi zostało przy dochodzie brutto

                              ale to są moje pieniądze i korzystają z nich inni chorzy i to jest nie ok i
                              upieram się przy tym
                              • Gość: ag Re: moja kasa a służba zdrowia IP: *.pro-internet.pl 05.04.06, 10:43
                                Sorki-ale przeglad u dentysty jest za darmo, niektore uslugi i plomba zwykla tez jest za darmo więc nie wymyslaj. Jak chcemy lepsza plombe to placimy. Za wiekszosc lekarstw tez place. Za zastrzyki tez.Za okulary tez.
                                Uwazam ze przesadzasz. Za takie duperele mozna sobie zaplacic. Ubezpieczenie przymusowe ma Cie zabezpieczyc na wypadek POWAZNEJ choroby i szpitala(to ze czasem nie doczekasz szpitala albo nie dostaniesz leku bo np juz masz 30 lat i jestes za stara to juz inna bajka:)
                                pozdr
                                • Gość: zołza Re: moja kasa a służba zdrowia IP: 83.238.136.* 05.04.06, 11:51
                                  acha, 30 lat za stara
                                  super!
                                  to niech płacą bezrobotni bez prawa do zasiłku.
                                  ha, ha
                                  albo studenci którzy nie płacą
                                  przegląd u dendysty za darmo? w prywatnym gabiencie?
                                  pierwsze słyszę...
                                  własnie zaczne kombinować - jak tu przejść do szarej strefy i nie płacić....
                                  i brać jescze zasiłek
                                  i pensję brutto, mój szef sie bardzo zgodzi bo ominą go koszty pracownicze
                                  a ja nie będę mieć klina że moje pieniądze są wykorzytywane przez innych
                                  dzięki za wypowiedzi- zmobilizowały mnie do kombinatorstwa

                                  • Gość: ag Re: moja kasa a służba zdrowia IP: *.pro-internet.pl 05.04.06, 12:03
                                    Mowie o publ dentyscie-tam sa pewne uslugi za darmo i wcale dlugo nie czekasz. A to ze wolisz isc pryw to Twoja strata.
                                    Nadal się upieram, ze ubezpieczenie ma zabezpieczyć przed powaznymi chorobami, ktorych leczenie kosztuje miesicznie tysiące zl.
                            • felinecaline Re: moja kasa a służba zdrowia 05.04.06, 10:20
                              A i tych 6000 mogloby nie wystarczyc. Pobyt chorego na moim oddziale kosztuje
                              1740€ (!) dziennie.
        • Gość: ewa_naranjes Re: moja kasa a służba zdrowia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.04.06, 10:41
          do zołzy.Mamy ubezpieczenia społeczne tzn płacimy wszyscy na wszytkich.
          Masz możliwość dokupienia prywatnej polisy.Bradzo dobrze zarabiałam,sądziłam
          tak jak ty że to niesprawiedliwe ale mam batrdzo ciężko chre dziecko.Jeden
          zabieg to 2 lata moich składek a ile ich będzie ,nie wiem...
          Sądzisz,ze kredyt to roziwązanie a co jak nie możesz pracować, niech umiera...
    • slav_ Re: moja kasa a służba zdrowia 04.04.06, 21:18
      www.sejm.gov.pl/
      • Gość: Nocny Piotruś Re: moja kasa a służba zdrowia IP: *.devs.futuro.pl 05.04.06, 11:54
        Niestety, Zołzo, muszę Cię zmartwić. Pieniądze, które odprowadzasz do ZUS jako
        "składkę zdrowotną" nie są już "Twoimi" pieniędzmi tylko "środkami publicznymi".
        Mówi o tym jeden z pierwszych artykułow Ustawy o Powszechnym Ubezpieczeniu
        Zdrowotnym. A dostęp do leczenia finansowanego "ze środków publicznych" jest dla
        każdego równy, o czym mówi Konstytucja RP. Nie ma więc mowy o utworzeniu
        jakiegoś osobistego konta n funduszu zdrowia (tak jak to jest w przypadku
        funduszy emerytalnych). NFZ rozdziela te pieniądze według swojego uznania a Ty
        nie masz nawet możliwości zmiany ubezpieczyciela (funduszy emerytalnych jest
        kilka, można się przenieść). Cała reforma z 1998 roku była chybiona, w ogóle
        trudno to nazwać reformą, wydzielono tylko (i znacznie rozbudowano)
        administrację z dawnych Wydziałów Zdrowia Urzędów Wojewódzkich, nazwano to
        "Kasami Chorych", powierzono im olbrzymie pieniądze i tyle. Dalej mamy uznaniowe
        rozdzielanie środków publicznych a nie system ubezpieczeniowy.
        • Gość: bb Re: moja kasa a służba zdrowia IP: *.ustron.sdi.tpnet.pl 05.04.06, 14:36
          Co do korzystania ze służby zdrowia.Naprawdę wszyscy jesteście pewni ,że
          dotrzecie dziś do domu cali i zdrowi?.Wypadki chodzą po ludziach.Całe odziały
          urazowe są pełne takich ,którzy rano wychodząc z domu w życiu by nie
          przypuszczali gdzie spędza następna noc.Co do zdrowia ,genów - nie ma żadnej
          gwarancji.
    • janko_z a ja już nie mogę.. 05.04.06, 14:54
      moja kasa, moja kasa.. do mojej poradni (prywatna specjalistyczna na kontrakcie
      z nfz) przychodz 60% ludzi z ubezpieczeniem tzw "społecznym" czyli drobni
      rolnicy, bezrobotni, rencisci (często młodzi) i oni WSZYSCY mówią "moja kasa"..
      Ręce mi opadają. Rzekomo to oni kupili mi lokal, aparaturę, meble, oni płacili
      za moje studia i dwie specjalizacje.. teraz muszę ich przyjąć bo to "za ich
      pieniądze" to wszystko.. Skoro tak chojnie mnie finansowali to czemu ja ich nie
      pamiętam, ze też jak głupi musiałem zasuwać na dyżurach w pogotowiu, na
      psychiatryku, w "izbie otrzezwień" itd..???
      • janko_z Re: a ja już nie mogę.. 05.04.06, 14:57
        miało być HOJNIE.. to dlatego, ze mi ręce opadły..
    • Gość: Piotrek Re: moja kasa a służba zdrowia IP: 83.238.70.* 05.04.06, 20:50
      Zgadzam się z Tobą w zupełności. Poruszałem ten temat na forum -
      moim zdaniem powinny być indywidualne konta- 75% składki powinno na
      nie iść, 5% na koszty systemu, a 20% na tych co z różnych powodów
      nie płacą. W ten sposób ten co płaci by miał dostęp do usług
      medycznych bez kolejak i łaski, a ci co nie płacą lub często
      chorują czekaliby w kolejkach- tyle że trochę dłuższych niż obecnie.
      Jaśli zarabiasz powyżej średniej - np 2500zł to rocznie płacisz
      zdrowotnego ok 3000zł. Przy tej składce po ok 10 latach powinno Cię
      być stać nawet na niektóre operacje BEZ ŻADNEJ ŁASKI. Niestety w
      obecnym systemie dostęp do usług jest określany wysokością łapówki
      lub znajomościami w środowisku lekarskim
      • felinecaline Re: moja kasa a służba zdrowia 05.04.06, 20:55
        trzeba sie tylko pilnie modlic do Pana Bozi, zeby przed uplywem tych 10 lat
        zadna operacja nie byla konieczna - a los potrzfi przewrotny byc, oj, potrafi.
        • snajper55 Re: moja kasa a służba zdrowia 05.04.06, 21:05
          felinecaline napisała:

          > trzeba sie tylko pilnie modlic do Pana Bozi, zeby przed uplywem tych 10 lat
          > zadna operacja nie byla konieczna - a los potrzfi przewrotny byc, oj, potrafi.

          No i żeby po tych 10 latach nie były potrzebne dwie operacje, bo na drugą to
          już może nie starczyć.

          S.
        • Gość: Piotrek Re: moja kasa a służba zdrowia IP: 83.238.70.* 05.04.06, 23:09
          Zdaję sobię z tego sprawę. Jednak ile średnio człowiek przechodzi
          operacji w ciągu życia? Poza tym jest rodzina i w razie potrzeby
          można przetransferować brakującą kwotę z konta na konto. Jeśli i to
          nie starcza - kolejka do operacji z puli dla tych co nie mają
          środków ( czyli tak jak dzisiaj)
          • youngdoc Re: moja kasa a służba zdrowia 05.04.06, 23:29
            Jeśli pracujesz na etacie, to pracodawca odprowadza składkę czy tego chcesz, czy nie. Ale jeśli masz działalność gosporczą, nic prostszego niż wprowadzić ten plan w życie. Po prostu przestajesz płacić składki, zostajesz nieubezpieczonym, zaoszczędzone pieniądze odkładasz w banku, a jeśli zachorujesz to opłacasz z nich leczenie. Możesz to wprowadzic w życie w każdej chwili.
            Jednak jeśli będziesz miał pecha i zachorujesz na naprawdę kosztowną chorobę, to zbankrutujesz. Nie będziesz miał pieniędzy na leczenie, a nikt nie pożyczy ich osobie, która leży na intensywnej terapii i nie będzie miała z czego ich oddać. Jak jakiś czas temu miałem tam staż, to doba hospitalicji kosztowała 1200 zł. I była wyceniona raczej poniżej rzeczywistych kosztów. Operacja (z tych prostszych) kosztuje kilka tysięcy złotych. Koszt leczenia poszkodowanego w wypadku samochodowym to suma rzędu kilkudziesięciu tysięcy złotych. A statystyczny Polak płaci rocznie do NFZ coś około 750 zł... (30 mld złotych w systemie na 40 mln obywateli).
            Jak naprawdę masz pecha, to przeżyjesz wypadek i spłacasz raty przez 30 lat. Po czym, mając wreszcie na koncie zerowy bilans, zachorowywujesz w wieku 60 lat np. na nowotwór. Albo zawał. Albo udar. To częste. Nie masz za co się leczyć, no i masz zerową zdolność kredytową. Twoje dzieci muszą zdecydować - leczymy tatusia i zaczynamy samodzielne życie z gigantycznym długiem, czy...
            Dlatego właśnie wprowadzono ubezpieczenia. Ryzyko jest zbyt wielkie. Nie można kogoś zostawić i pozwolić mu umrzeć, bo jest biedny lub miał pecha już wyczerpać swój limit. Za darmo ludzi leczyć też się nie da.
            Wybacz szczerość, ale na tym forum nie wiem czemu dużo ludzi zdaje się popierać tę naprawdę idiotyczną ideę. Jej wprowadzenie w życie oznaczałoby setki tysięcy tradegii rodzinnych.
            • Gość: Piotrek Re: moja kasa a służba zdrowia IP: 83.238.70.* 06.04.06, 19:55
              Przede wszystkim mylisz się sądząc że prowadząc DG można nie płacić
              składki zdrowotnej. Dobrowolna jest jedynie składka chorobowa- ta od
              zasiłków chorobowych. Składka zdrowotna jest OBOWIĄZKOWA.
              Predstawię 3 przykłady "sprawiedliwości" obecnego systemu
              1. Osoba A na działalności zarabiająca 400zł (cienko jej idzie) płaci
              160zł składki. Osoba B na "szaro" zarabia 1500zł , ale jest
              zatrudniona na część etatu i odprowadza 30zł składki. Prowo do opieki
              zdrowotej mają takie samo
              2. Osoba C na DG zarabia 500zł i z powodu trudności materialnych
              zalega ze składkami na ZUS( choć w póżniejszym terminie i tak je
              musi opłacić). Osoba D nigdy nie skalała się pracą, ale jest
              zarejestrowana gdzie trzeba i są na nią odprowadzane składki przez
              innych podatników - M.IN PRZEZ OSOBĘ C.
              OSOBA C JEST NIEUBEZPIECZONA A D JEST
              3. Osoba E zarabia 3500zł i płaci 2 RAZY WYŻSZĄ SKŁADKĘ niż osoba
              F która zarabia 100.000 (składka 170zł)
              WSZYSTKIE TE OSOBY MAJĄ RÓWNY DOSTĘP-POZA C- DO OBECNEJ SŁUŻBY
              ZDROWIA, oczywiście teoretycznie bo w praktyce F w razie trudno
              dostępej procedury prędzej "sobie załatwi" niż A , pomimo że płacą
              te same składki a dysproporcje w zarobkach są 250-krotne!!

              Poza tym jeśli uważnie przeczytałeś to co napisałem-osoby nie mające
              nic na koncie miały by dostęp na obecnych zasadach , tylko z
              większymi kolejkami( możliwości finansowe) i najtańszymi procedurami.
              Czy nie mogę pragnąć by dostęp do usług był SPRAWIEDLIWY a nie
              RÓWNY-choć równy i tak nie jest?
              • youngdoc Re: moja kasa a służba zdrowia 06.04.06, 21:29
                Przepraszam, nie znałem dokładnie zasad ubezpieczania się. Pomysł podałem w dobrej wierze.
                Zgadzam się, że system ubezpieczeń zdrowotnych jest dziurawy. Słyszałem trochę pomstowań na "rolników" , którzy oszczędają na ubezpieczeniu płacąc składkę KRUSowską, choć są zamożni i pracą na roli nigdy się nie skalali. Tu się w pełni zgadzamy. Absurdy, które byłeś uprzejmy wymienić również budzą moje oburzenie. Należy to uszczelnić, a zająć się tym powinni zawodowcy w tej dziedzinie, a nie lekarze.
                Jednak nie mogę się zgodzić z tym, że sprawiedliwszy byłby system oparty na kontach zdrowotnych, których ideę zdajemy się rozumieć chyba tak samo - każdy leczy się głównie za swoje pieniądze. Do uboższych członków społeczeństwa zaś trafia tylko drobna część funduszy płaconych przez najbardziej zamożnych. System tak opisany funkcjonuje już, jeśli chodzi o główne zasady, w USA. Może nie ma kont osobistych, ale dostęp do świadczeń jest uzyskiwany na poziomie określanym przez wysokość płaconej składki w prywatnej ubezpieczalni. W efekcie uzyskano tam sytruację, w którym zamożniejsza warstwa społeczeństwa (abstrahując od faktu, że zamożność w USA oznacza zupełnie coś innego niż u nas) ma dostęp do bardzo dobrej medycyny za bardzo bardzo duże pieniądze. Podkreślam tutaj nieefektywność tego systemu, i proszę zauważyć, że robię to wręcz wbrew partykularnym interesom mojej grupy zawodowej. Ponieważ w systemie prywatnym leczę tylko ludzi zamożnych prywatnie, dostając znacznie lepsze pieniądze za dużo mniej pracy. A reszta... Lekarze najlepiej zarabiają w prywatnych praktykach. Jeśli ludzie nie będą mieli dostępu do lekarza z ubezpiczalni, będą musieli korzystać z prywatnego leczenia - na naszych warunkach. To nie jest zdrowe. Osoby A - D w ogóle nie mają dostępu do lecznictwa. Osoba E - tylko jeśli nie zachoruje na poważną chorobę. Jeśli jest tym opisanym przeze mnie powyżej przypadkiem - każda poważna choroba to tradegia życiowa. Osoba F też traci, bo będzie musiała płacić dużo więcej.
                Ludzie ciężko chorzy są bankrutami z założenia. Koniec z refundacją leków (30% obecnego budżetu, przy jego 6krotnej redukcji nie ma o tym mowy). Obecnie wielu chorych na leki nie stać. Opakowanie insuliny po cenach rynkowych to około stu kilkudziesięciu zł. Obecnie płaci się za nią (np. Gensulin) 3,20 zł. Wyobraź sobie, kogo będzie stać na leczenie, jeśli zamiast 400 zł misięcznie trzeba będzie wydać tysiąć - dwa na leki. A insuloina w cukrzycy ratuje życie. Bez niej cukrzyk umiera. W praktyce wrócilibyśmy do insulin z trzustek zwierzęcych, zamiast dobrych nowoczesnych leków leki sprzed 20 - 30 lat. Zgadzam się, że wpisywanie leków na listy refundacyjne to jeden wielki kryminał. Ale dzięki nim ludzi jeszcze stać na leczenie.
                Aha, i zapomnij o rewelacjach Faktu na temat tego ile idzie na biurokrację. Fakt, idzie za dużo. Ale nasze kasy chorych, czy jak to się aktualnie nazywa, mają wielokrotnie niższe koszty obsługi niż ich niemieckie odpowiedniki (1,5% całości środków vs. 5%). Dalsze kilka % idzie na wewnątrzszpitalną sprawozdawdczość... i to jest już wszystko co można zaoszczędzić. Przykro mi.
                Muszę jednak powiedzieć, że bardzo miło mi porozmawiać z kimś, kto yśłi jak ten system zmienić. My, lekarze, nie jesteśmy nieomylni. Trzeba wybrać system ubezpieczeniowy w poważnie przeprowadzinej debacie, i bardzo mnie cieszy, że część pacjentów chce na serio o tym rozmawiać, a nie ogranicza się do wyzuwania lekarzy. To przyjemność dyskutować z osobą, która czyta posty i inteligentnie zbija argumenty. Nawet jeśli nie mogę się z nią zgodzić. Czekam również na propozycję, co zrobić z przypadkiem opisanym powyżej. Snajper zauważył, że mamy problemy z zapewnieniem takim ludziom opiki za 100% obecnej składki. Jej 15% (bo rozumiem, że nie zakładasz jej zwiększania) nie wystarczy nawet na eutanazję w ludzkich warunkach. Pozdrowienia.
                • Gość: Piotrek Re: moja kasa a służba zdrowia IP: 83.238.70.* 06.04.06, 22:27
                  Nie wiem czy dobrze zrozumiałem o co pytałeś w końcówce postU.
                  Mamy do dyspozycji wg Ciebie 2,5 mld zl/ m-c. Osoby , które maja coś
                  na koncie mogą to wykorzystać w dowolny sposób ( część np na
                  ubezpieczenie od drogich procedur medycznych- tu cenę i zakres na
                  pewno precyzyjnie by określiły firmy ubezpieczeniowe, oprócz tych
                  dwóch czynników biorąc pod uwagę również stan zdrowia osoby oraz
                  styl życia np palenie). Za pozostałą sumę ( 20% ogółu składek)
                  leczyli by się ludzie którzy z różnych względów nic na tym koncie
                  nie mają -oczywiście najtańszymi metodami
                  • youngdoc Re: moja kasa a służba zdrowia 06.04.06, 22:53
                    Przepraszam, nie wyraziłem się jasno. W Polsce większość chorujących nie stać na doubezpieczanie się. Najczęściej chorują osoby starsze, emeryci, renciści - ludzire generalnie ubodzy. To większość chorych na moim oddziale. 5krotne zmniejszenie nakładów na ich terapię sprawi, ze np. chorzy na raka nie będą już mieli żadnych szans. Oni umrą. A stanowią większość chorych (biedni, nie chorzy na nowotwory). Taka zmiana oznacza w praktyce likwidację publicznej służby zdrowia w Polsce. Zamożni, zgoda, się będą leczyć. Do lekarzy trafi mniej więcej tyle samo pieniędzy za mniejszą pracę. Ale nie potrafię takiej zmiany zaakceptować.
                    Może dlatego, że pochodzę z ubogiej rodziny, w której wielu moich krewnych obecnie choruje. Nie będę w stanie im pomóc finansowo z pensji młodego lekarza. Jedna z tych osób oślepnie (bo na prywatną operację okulistyczną pieniędzy nie zbierzemy), reszta przestanie brać leki - bo nie będzie ich stać na leki nierefundowane... A np. insuliny nie ma tańszej niż ta za sto kilkadziesiąt złotych. Zatem wujek chory na cukrzycę nie pożyje dłużej niż kilka miesięcy bez niej. Może dla środowiska w którym się obracasz, taka zmiana to dobra idea, na której skorzystacie. Dla mojego środowiska nie - dlatego się jej sprzeciwiam.
                    A w mojej, byc może błędnej i subiektywnej ocenie, takich ludzi jest w Polsce większość. Zarówno wśród moich pacjentów, jak i bliskich, trudno będzie znaleźć osoby, które będzie stać na leczenie w tym systemie. Bo mało zarabiają, więc mało będą mieli na koncie, i będą mieli dużo dużo mniejszy dostęp do środków "wspólnych". To krok wstecz, i to bardzo duży dla nich. Niezadowolenie społeczne wzrośnie. I nie zdziwi mnie wtedy, jeśli premierem zostanie Lepper. Sorry, ale rewolucje zawsze robią ludzie biedni i zdesperowani, i nigdy nie przynoszą one dobrych rezultatów. Uważam za swój obowiązek przstrzegać przed rozwojem sytuacji, którą uważam (być może błędnie, ale szczerze) za prawdopodobną, jeśli jeszcze bardziej obetniemy środki na refundację leczenia dla najuboższych.
                    Mam nadzieję, że tym razem udało mi się w miarę jasno wyjaśnić, co chciałem powiedzieć.
                    • Gość: Piotrek Re: moja kasa a służba zdrowia IP: 83.238.70.* 08.04.06, 17:10
                      Nie będzie 5- krotnego zmniejszenia składek wydatków na ludzi
                      ze "wspólnego worka". Oprócz 20% składek , dopływać tam będzie 50% od
                      osób które zmarły a miały coś na koncie(reszta by była dziedziczona).
                      Ponadto osoby na których płaci składki skarb państwa a nie pracują (
                      objęte zasiłkami) nie otrzymywały by pieniędzy na swoje konto- bo
                      niby z jakiej racji-tylko do wspólnej puli. Myśle że dobrym sposobem
                      na zwiększenie tej puli może być możliwość otrzymania usługi
                      limitowanej bez kolejki ( ale w standarcie dla "wspólnego wora" ) gdy
                      opłaci się połowę kosztu zabiegu-dla tych co mają niewystarczające
                      fundusze na drogie procedury. Można więc założyć że wartość "
                      wspólnego worka" to ok 30-35% ogólnej puli. Natomiast ilość osób
                      które nic nie mają na koncie (myślę że zawyżam) to ok 50%. Czyli
                      spadek wydatków to ok 30-40% w tej grupie. Potrzebny by był koszyk
                      usług medycznych (coś co proponuje Religa obecnie) i brak dostępu do
                      droższych procedur i zastąpienie ich tańszymi .
                      Nie zgodzę się że ten system uderzył by w starsze osoby , wręcz
                      przeciwnie. Można przyjąć że każdy człowiek ( oczywiście w
                      indywidualnych przypadkach bywa różnie) do 20 roku życia ma opłaconą
                      opiekę przez rodziców, 20-40 lat więcej płaci niż się leczy, 40-55
                      lat następuje równowaga wpływów i wydatków, a po 55 roku więcej się
                      leczy . Czyli to co wpłacił za młodu mógłby BEZ ŻADNEJ ŁASKI wydać
                      na starość. Obecnie z powodu wieku blokuje się często ludziom w
                      podeszłym wieku dostęp do możliwości leczenia.
                      Zgodzę się z twierdzeniem że stracili by na takim systemie ludzie
                      przewlekle chorzy i mało pracujący w ciągu życia
                      Dodatkowo w grupie którzy by na tym stracili są pracujący na czarno,
                      unikający pracy , pracujący za granicą i tam płacący składki a
                      leczący się w PL (chyba że ubezpieczenie tamtego kraju opłaci
                      leczenie), pracujący w PL a leczący się na zachodzie (drożej),
                      unikający składek- w każdym z tych przypadków jest to ZALETA systemu
                      • youngdoc Re: moja kasa a służba zdrowia 08.04.06, 18:10
                        > Nie będzie 5- krotnego zmniejszenia składek wydatków na ludzi
                        > ze "wspólnego worka". Oprócz 20% składek , dopływać tam będzie 50% od
                        >
                        > osób które zmarły a miały coś na koncie(reszta by była dziedziczona).

                        No dobra, ale do czasu aż ludzie obecnie młodzi w średnim wieku uskładają coś na koncie i umrą, upłynie kilkadziesiąt lat. Do tego czasu mamy do dyspozycji 20% środków.

                        > Można więc założyć że wartość "
                        > wspólnego worka" to ok 30-35% ogólnej puli.

                        Tak, ale leczyć za nie będziemy 50% populacji + wszystkich tych, którym skoczyły się środki na koncie. Czyli praktycznie wszystkich chorych, zwyjątkiem tych najlżej. Ale oni pochłaniają tylko kilka procent kosztów leczenia wszystkich.
                        Ponadto za bezrobotnych skarb państwa płaci, jak mi się wydaje, składkę nie od średniej pensji, lecz od ich zasiłku - czyli b. niską sumę. Mamy najwyżej 25% środków na zadania stanowiące 95% kosztów w dotychczasowym systemie. Czyli spadek o 70%.

                        > Potrzebny by był koszyk
                        > usług medycznych (coś co proponuje Religa obecnie) i brak dostępu do
                        > droższych procedur i zastąpienie ich tańszymi .

                        Koszyk świadczeń to, przykro przyznać, tanie populistyczne hasło.
                        Istnieje on już obecnie. Nosi nazwę "katalogu świadczeń". Jeśli hospitalizowałem chorego na oddziale, to zgłaszam do NFZ odpowiednią procedurę, za która szpital otrzymuje określoną liczbę punktów. Mój oddział ma miesięczny limit tylu a tylu tysięcy punktów do wykorzystania.
                        Zgoda, że wprowadzenie prywatnych ubezpieczycieli niewiele tu zmieni. Po prostu zmienie się adres, na który wysyłamy raporty - bo dalej, przy równym dostępie do świadczeń dla wszystkich ubezpieczonych trzeba będzie limitować ich ilość. Zapewne w podobny sposób.
                        Wprowadzenie osobistych kont zdrowotnych dałoby możliwość wyboru szpitala przez osoby z pieniędzmi na koncie, wprowadziłoby to nieco konkurencji. Z tym że osoby leczone ze "wspólnego koszyka" nadal leczone byłyby tak samo. Tyle tylko, że limity byłyby o 70% mniejsze. A one i tak stanowią przytłaczającą większość chorych, również w nowym systemie, przynajmniej przez pierwsze kilkadziesiąt lat jego funkcjonowania.

                        > Obecnie z powodu wieku blokuje się często ludziom w
                        > podeszłym wieku dostęp do możliwości leczenia.

                        Obecnie blokuje się starszym zamożnym ludziom możliwość wykorzystywania wszystkich swoich składek dając taki sam (przynajmniej w teorii) dostęp do świadczeń starym zamożnym ludziom i starym biednym ludziom. Z tym że ci pierwsi i tak mają lepszy dostęp do drogich leków, prywatnie przyjmujących lepszych specjalistów, odpłatnej pomocy w domach opieki, itd.

                        > Dodatkowo w grupie którzy by na tym stracili są pracujący na czarno,
                        >
                        > unikający pracy , pracujący za granicą i tam płacący składki a
                        > leczący się w PL (chyba że ubezpieczenie tamtego kraju opłaci
                        > leczenie), pracujący w PL a leczący się na zachodzie (drożej),
                        > unikający składek- w każdym z tych przypadków jest to ZALETA systemu

                        W pełni się zgadzam. Ale ten zysk zostałby osiągnięty zbyt wysokim, moim zdaniem kosztem. W praktyce mieliby przecież (jeżeli dobrze Cię zrozumiałem) sam dostępe do "wspólnego koszyka" jak renciści, biedni, najubożsi, przewlekle chorzy, osoby z wyczerpanym kontem zdrowotnym.
                        • Gość: Piotrek Re: moja kasa a służba zdrowia IP: 83.238.70.* 08.04.06, 19:03
                          Szanuję oczywiście to że każdy ma swoje zdanie.
                          Jednak co do obliczeń
                          Myślę że obecnie ok 30 % ludzi nie opłaca składki(za część z nich
                          płaci państwo) a dalsze 20% mniej wpłaca niż wynosi wartość
                          NIEODPŁATNYCH w obecnym systemie usług medycznych w ciągu życia. Tak
                          więc nie jest to 95% populacji jak piszesz. Oczywiście mogę się
                          mylić ale na pewno mój szacunek jest bliższy właściwego niż Twój.
                          Należy zauważyć że część obecnych bezrobotnych pracowała i dobrze
                          zarabiała( odprowadzała wysokie składki).
                          Tak więc zakładając newet Twoją wersję ogólnej puli składki ( 25%)
                          stanowiłoby to spadek nakładów o 50% na tą grupę
                          • Gość: Piotrek Re: moja kasa a służba zdrowia IP: 83.238.70.* 08.04.06, 19:08
                            Żle przeczytałem - zamiast 70% spadku - co najwyżej 50%
                            Co ważne ten sytem jest odporny na czynniki demograficzne
                            Za 30 lat będzie trzeba na obecny (zły) poziom świadczeń znacznie
                            większych pieniędzy z powodu gorszego stosunku emerytów do pracujących
                            • youngdoc Re: moja kasa a służba zdrowia 08.04.06, 19:26
                              Gwoli wyjaśnienia - leczenie emerytów, rencistów, chorych przewlekle (bo to na ich leczenie wydajemy niemal cały fundusz) i innych osób, które nie dadzą rady stworzyć na swoim koncie zdrowotnym dodatniego bilansu - to właśnie owe 95% kosztów, które w pierwszych latach funkcjonowania nowego systemu będą pokrywane tylko ze wspólnego wora.
                              Natomiast właśnie podałeś przyczynę, dla której jestem skłonny zaakceptować zminę systemu na proponowany przez Ciebie, pod warunkiem zapawnienia osłony socjalnej dla najuboższych. Magiczne słówko demografia. Koszty będą rosnąć lawinowo. Wątpię, czy nawet kraje starej UE będą w stanie na dłuższą metę im podołać.
                              System amerykański (wybacz uproszczenie, ale uważam go za zbliżony do Twojej idei, i w dodatku działający) ma kilka niezaprzeczalnych zalet. Np. wszystkie te, które już wymieniłeś, związane z osbistą ospowiedzialnością za los + możliwość przeznaczania ze środków zamożniejszych pacjentów dużych pieniędzy na badania naukowe (w efekcie Europa już od jakiegoś czasu odstaje od USA w dziedzinie rozwoju nowych terapii), lepsze płace, czyli wyższe kwalifikacje personelu (niezależnie od tego, co twierdzą politycy, za profesjonalizm trzeba zapłacić), i kilka innych. No i przede wszystkim - DEMOGRAFIA. Obecny system jest nie do utrzymania na dłuższą metę. Jednak już parę sp.....dolonych reform ochrony zdrowia widziałem, dlatego tak ostrożnie podchodzę do następnych.
                              Jednak wprowadzanie nowego systemu bez drastycznego pogorszenia dostępu do pieki zdrowotnej dla biedniejszej warstwy społecznej także będzie kosztować, i to niebagatelne sumy. Na które nie wiem, czy nas stać. Wprowadzanie nowego systemu bez osłon socjalnych może jednak tem kraj kosztować jeszcze więcej. Może nawet tyle, co pozostawienie status quo (co ze względu na świadomość naszych elit uważam za, niestety, najbardziej prawdopodobne).
                              Elity muszą odpowiedzialnie zdecydować, co jest najlepsze dla kraju, i przekonać do tego resztę. Nie wiem czemu, ale piszę to ze sporą nutką pesymizmu...
                • Gość: Piotrek Re: moja kasa a służba zdrowia IP: 83.238.70.* 06.04.06, 22:41
                  Jeśli odpowiedziałem nie na temat ,proszę o sprecyzowanie pytania
                  • youngdoc Re: moja kasa a służba zdrowia 06.04.06, 23:13
                    Racja - pytanie powinno być precyzyjne.
                    Czy powinnyśmy wprowadzić opłaty za leczenie powyżej określonego limitu, godząc się z tym, że uboższe warstwy społeczeństwa stracą dostęp do opieki zdrowotnej - czy też raczej powinnyśmy się postarać zarówno o zwiększenie ilości środków we wspólnej kasie, jak i o lepsze ich wykorzystanie? Innymi słowy: model amerykański - czy szwedzki/brytyjski/niemiecki (w gruncie rzeczy są one podobne)?
                    Pozwolę sobie od razu odpowiedzieć, dlaczego wolę ten drugi - bo na ten pierwszy po prostu nas nie stać. Amerykanie wydają na opiekę zdrowotną 15 % swojego GDP, Niemcy 10-11% swojego, prawie dwukrotnie niższego, uzyskując podobny poziom świadczeń. W USA jest wyższy dla zamożniejszych, ale znacznie gorszy dla biedoty, np. Murzynów z Alabamy.
                    Poprzez analogię do Twojego pytania - czy szerszyt dostęp za pieniądze uważam za niesprawiedliwy: sprawiedliwości nie uzyskamy nigdy, ale to nie powód, żeby zmniejszać nakłady na opiekę społeczną. To powód, by racjonalniej wydawać środki na nią przeznaczone.
                    • Gość: Piotrek Re: moja kasa a służba zdrowia IP: 83.238.70.* 08.04.06, 17:17
                      Nie proponowałem w swoich postach zmniany w składkach zdrowotnych ,
                      więc nie zgodzam się z tezą o zmniejszeniu wpływów.
                      Koszyk usług medycznych i tak będzie W OBECNYM SYSTEMIE.
                      Najgorsza kontrola jest nad dobrem wspólnym (odnoszę się do kontroli
                      wydatków)
                      W takim systemie znikły by niepotrzebne placówki medyczne - nie miały
                      by klientów = oszczędności. Część z nich mogłaby się specjalizować w
                      obsłudze "współnego wora"

                      • youngdoc Re: moja kasa a służba zdrowia 08.04.06, 18:16
                        > Nie proponowałem w swoich postach zmniany w składkach zdrowotnych ,
                        > więc nie zgodzam się z tezą o zmniejszeniu wpływów.

                        Stary system: całe składki przeznaczamy na leczenie.
                        Nowy system: tyle samo pieniędzy idzie na leczenie, a do tego jeszcze oszczędzamy pieniądze na kontach.
                        No to albo składki są wyższe, albo na leczenie przeznaczamy mniej pieniędzy.

                        > Najgorsza kontrola jest nad dobrem wspólnym (odnoszę się do kontroli
                        > wydatków)

                        Zgadzam się w 100%.

                        > W takim systemie znikły by niepotrzebne placówki medyczne - nie miały
                        > by klientów = oszczędności. Część z nich mogłaby się specjalizować w
                        > obsłudze "współnego wora"
                        >

                        Wspólny wór (czyli większość chorych) i tak byłby obsługiwany w starym systemie. Lub niewiele zmodyfikowanym. Zgoda, że sporo placówek by znikło. Pracujący odkładają pieniądze, a się nie leczą. Chorzy niepracujący są leczeni z kilkakrotnie mniejszego "wora". Wiele szpitali poszło by do likwidacji. Byłyby oszczędności. Tylko nie wiem, czy o to właśnie nam chodzi.
                        • Gość: Piotrek Re: moja kasa a służba zdrowia IP: 83.238.70.* 08.04.06, 19:18
                          Żeby łagodnie przejść ze starego systemu na nowy( pisałem o tym
                          trochę niżej) trzeba by ustalić "kapitał początkowy"( ideę zasad
                          naliczania również podałem)- w końcu osoby w podeszłym lub średnim
                          wieku wpłacały do systemu a statystycznie za młodu mało chorowały.
                          Nie chodzi mi o to by każdy pacjent miał fizycznie oddzielne konto,
                          ale wiedzę jaką kwotą dysponuje i nieograniczone prawo do dysponowania
                          tą kwotą na cele zdrowotne. Warunkiem wypłacalności tego systemu
                          musiałby być zakaz przekaczania wydatków powyżej kwoty
                          wpływów "wspólnego worka". Jakość leczenia ww wymienionej grupy
                          zależała by od sytuacji gospodarczej- im lepsza sytuacja, tym większe
                          pensje( składki zdrowotne)
                          • youngdoc Re: moja kasa a służba zdrowia 08.04.06, 20:37
                            Wybacz, ale idea kapitału początkowego nie zmienia tego, że skądś trzeba wziąć pieniądze na start systemu. Bo jeśli z bieżacych wpłat odkładamy na konta, to jakoś trzeba finansować leczenie tych, którzy nic na kontach nie mają. Można im obliczyć, ile na tych kontach mieć powinni - ale wtedy trzeba im w razie potrzeby te pieniądze wypłacić. Inaczej mówiąc - finansować ich leczenie na porównywalnym poziomie. A wpłaty bieżące, z których dziś finansujemy ich leczenie, idą na konta.

                            > Warunkiem wypłacalności tego systemu
                            > musiałby być zakaz przekaczania wydatków powyżej kwoty
                            > wpływów "wspólnego worka". Jakość leczenia ww wymienionej grupy
                            > zależała by od sytuacji gospodarczej- im lepsza sytuacja, tym większe
                            > pensje( składki zdrowotne)

                            Tutaj nie do końca rozumiem. Obecnie już mamy ten system wspólnego worka. NFZ nie może wydać więcej, niż zbierze ze składek do wspólnego worka. Im lepsza sytuacja gospodarcza, tym więcej na wspólny worek. Ale są limity.
                            Wprowadzenie kont zdrowotnych tylko pogłębiłoby przepaść między bogatymi a biednymi. System taki ma szansę działać, ale kosztem napięć społecznych oraz zwiększonych (przez pierwsze kilkadziesiąt lat) wydatków na opiekę zdrowotną przy wyższych wydatkach (składki na konta + pokrywanie wydatków bieżacych zamiast samego pokrywania wydatków bieżacych). Dlatego, mimo że pozwala uniknąć pułapki demograficznej, politycznie jest nie do zaakceptowania.
                            • Gość: Piotrek Re: moja kasa a służba zdrowia IP: 83.238.70.* 08.04.06, 22:11
                              NFZ nie wydaje więcej, ale co jakiś czas trzeba oddłużac szpitale-
                              czyli jadnak wydaje się więcej tylko w inny sposób.
                              Właśnie w obecnym systemie ludzie zamożni mają szybszy dostęp do
                              drogich zabiegów- chociaż niekoniecznie płacą wyższe składki-podałem
                              kilka dni temu na to dowód.
                              Zresztą przedwczoraj spytałem koleżankę która zarabia ok 1200zł na rękę
                              ( w obecnym systemie musiała chodzić z bolącą nogą przez 1,5 m-ca)
                              który system by wolała- uprzedzając o możliwości problemów w
                              przypadku "drogiej" choroby- zdecydowanie wybrała propozycję którą
                              przedstawiłem. Specjalnie wybrałem osobę która zarabia poniżej średniej
                              krajowej
                            • Gość: Piotrek Re: moja kasa a służba zdrowia IP: 83.238.70.* 08.04.06, 22:13
                              Nie zgadzam się również z tezą o wyższych wydatkach
                    • Gość: Piotrek Re: moja kasa a służba zdrowia IP: 83.238.70.* 08.04.06, 17:51
                      Doprym,moim zdaniem , sposobem na oszczędność -do wprowadzenia również
                      w obecnym systemie- może być brak możliwości drogich procedur
                      związanych z wątrobą u nałogowego alkoholika, oraz PEŁNA odpłatność
                      za leczenie raka krtani lub płuc u nałogowego palacza. Lekarze mogą
                      dopisać jeszcze inne podobne przypadki . Myśle że ruina finansowa
                      takich przypadków mogła by pozytywnie wpłynąć na zdrowie chociaż u paru
                      procent społeczeństwa
                      • Gość: aron Re: moja kasa a służba zdrowia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.04.06, 18:03
                        Gość portalu: Piotrek napisał(a):

                        > Doprym,moim zdaniem , sposobem na oszczędność -do wprowadzenia również
                        > w obecnym systemie- może być brak możliwości drogich procedur
                        > związanych z wątrobą u nałogowego alkoholika, oraz PEŁNA odpłatność
                        > za leczenie raka krtani lub płuc u nałogowego palacza. Lekarze mogą
                        > dopisać jeszcze inne podobne przypadki .

                        np. leczenie zawału serca u obżartucha.
                      • youngdoc Re: moja kasa a służba zdrowia 08.04.06, 18:43
                        Wiesz, czasami trudno jest ustalić kto był alkoholikiem, a kto nie... A odpowiedzialność ogromna. A leczenie raka płuc u nałogowego palacza... cóż, niestety najczęściej jedyne leczenie raka płuc to leczenie paliatywne. A środków przeciwbólowych w chorobie nowotworowej nikomu nie jestem w stanie odmówić.
                        Co do raka krtani - podałeś przykład nowotworu, który występuje niemal tylko i wyłącznie u palaczy. Osobiście najchętniej rachunek za ich leczenie wysłabym firmie Phillip Morris Polska.
                        Wybacz, ale nie jestem w stanie edukować społeczeństwa pokazując komuś cierpienie człowieka, któremu odmówiłem leczenia bezpłatnego, a na płatne go nie stać. Zwłaszcza w chorobie nowotworowej. Nie raz lekarze narzekają, ile pieniędzy idzie na leczenie alkoholików. Ale to jeszcze nie oznacza, że jesteśmy gotowi odmówić im pomocy. Najwyżej zrobimy to nieco mniej uprzejmie. A nawet i to czasem budzi we mnie wyrzuty sumienia.
                        • Gość: Piotrek Re: moja kasa a służba zdrowia IP: 83.238.70.* 08.04.06, 19:29
                          Ale co do przeszczepu wątroby możemy się zgodzić?
                          Co do palaczy - gdy nieraz zwracam komuś uwagę by nie palił przy
                          mnie np w samochodzie służbowym , który nie należy do mnie- często
                          taka osoba ma to w d..., szczególnie gdy palaczy jest dwóch a ja
                          jeden
                          • youngdoc Re: moja kasa a służba zdrowia 08.04.06, 20:42
                            Z tego co pamiętam, abstynencja jest warunkiem kwalifikacji do programu przeszczepów (z przyczyn oczywistych). A jeśli ktoś odstąpił od błędów młodości... Uważam, że to byłby sadyzm zabierać mu ostatnią nadzieję. Ale i tak kolejka w tym programie jest na tyle długa, że na stół w pierwszej kolejności trafiają pacjenci najbardziej zdyscyplinowani w prowadzeniu kuracji i kontroli. Alkoholicy do takich raczej nie należą. Co prawda nie mam kontaktu z transplantologią, ale w moim odczuciu lekarza praktyka jest to kwestia akademicka.
                          • youngdoc Re: moja kasa a służba zdrowia 08.04.06, 20:45
                            Oczywiście, w kwestii biernego palenia masz moje pełne poparcie. Wyrazy szacunku, że nie boisz się zadrzeć z palaczami. Tak trzymać. Powodzenia.
                • Gość: Piotrek Re: moja kasa a służba zdrowia IP: 83.238.70.* 06.04.06, 22:44
                  A swoją drogą nawiązując do Twojej wypowiedzi - co jest
                  niesprawiedliwego w tym , że kto więcej płaci ma dostęp do szerszego
                  wachlarza usług?- z tego co zrozumiałem nie zgadzasz się z takim
                  podziałem
                  • youngdoc Re: moja kasa a służba zdrowia 06.04.06, 23:03
                    Aha, nie odpowiedziałem na to pytanie. Nic nie mam przeciw. Tak zresztą jest obecnie, choć z przyczyn częściowo technicznych (prywatnych usług mp. neurochirurgicznych jeszcze długo w Polsce się nie doczekamy), a częściowo idiotycznych przepisów (zakaz wykupienia sobie np. szybszej operacji w placówkach publicznych) wachlarz usług dostępnych za pieniądze jest ograniczony. Rodzi to korupcję, i należy z tym walczyć. Protestuję przeciwko zmniejszaniu puli pieniędzy we wspólnej kasie. Wręcz przeciwnie, powinno ich być więcej. Albo będziemy musieli wprost powiedzieć, że nie stać nas na leczenie na europejskim poziomie, i zacząć przystosowywać do naszych warunków standarty Ukraińskiego Towarzystwa Kardiologii zamiast European Society of Cardiology. To nie jest populizm, to jest niestety szczera prawda. I o to chodzi w naszym proteście tak naprawdę - nie zadawalamy się podwyżką o 30%, chcemy zwiększenia ilości środków w systemie. Popieram to, i dlatego dziś gadam sobie na forum - bo jutro mam wolne.
                    Rozumiem, o co chodzi w twoich propozycjach. Są one spójne i logiczne. Ale moim zdaniem wprowadzenie ich w życie byłoby szkodliwe dla społeczeństwa.
                    • Gość: Piotrek Re: moja kasa a służba zdrowia IP: 83.238.70.* 08.04.06, 17:24
                      Poskie społeczeństwo jest BARDZO obciążone różnymi opłatami ,
                      składkami , podatkami. Można oczywiście wołać że chcemy opieki na
                      europejskim poziomie, ale to będzie możliwe gdy Polacy będą tyle
                      samo zarabiać-do tego daleka droga. Z wysokich opłat bierze się
                      bezrobocie- jeśli miejsce pracy nie jest refundowane przez UP ,
                      często nie opłaca sie zatrudniać. Podnoszenie jakichkolwiek składek może
                      pogorszyć gospodarkę a co za tym idzie zmniejszyć sumę składek.
                      Trzeba po prostu - jak dobra gospodyni- zarządzać dobre funduszami
                      które są. Natomiast osobom które nic nie mają pomagać, ale w
                      rozsądnych granicach
                      • youngdoc Re: moja kasa a służba zdrowia 08.04.06, 18:20
                        Zgadzam się z każdą jedną literką tej wypowiedzi. Diabeł tkwi, jak zwykle, w szczegółach. W tym przypadku w definicji słowa "rozsądny".
          • snajper55 Re: moja kasa a służba zdrowia 06.04.06, 11:42
            Gość portalu: Piotrek napisał(a):

            > Zdaję sobię z tego sprawę. Jednak ile średnio człowiek przechodzi
            > operacji w ciągu życia?

            Tyle, że już teraz brakuje na nie kasy, gdy całe składki są wykorzystywane.

            > Poza tym jest rodzina i w razie potrzeby
            > można przetransferować brakującą kwotę z konta na konto.

            Ta rodzina także korzysta ze świadczeń. Kto im przetransferuje brakującą kasę ?

            > Jeśli i to
            > nie starcza - kolejka do operacji z puli dla tych co nie mają
            > środków ( czyli tak jak dzisiaj)

            Czyli wszystko tak jak dzisiaj poza skomplikowanym i kosztownym przelewaniem z
            pustego w próżne i masą biurokracji.

            S.
      • slav_ Re: moja kasa a służba zdrowia 05.04.06, 21:28
        Booooooże !

        Znow te durne pomysły.

        Policz sobie - system ktory teraz ledwo zipie ma sie utrzymac z 25% obecnej
        składki (75% "zamrożone na kontach) + opłaty tych chrujących (GWARANTUJĘ Ci że
        będa mieli niższe "lokaty" niz koszta ich leczenia). SKĄD reszta ???

        Byłoby smiechu warte gdyby nie przerażene z powtarzania takich propozycji, z
        analfabetyzmu ekonomicznego i tego że szkoła nie uczy ludzi dodawania i odejmowania.
        • Gość: Piotrek Re: moja kasa a służba zdrowia IP: 83.238.70.* 05.04.06, 23:23
          Zdaję sobie z tego sprawę że na początku było by zamieszanie.
          Można by założyć że każdy kto pracował płacił składkę i
          ustalić "kapitał początkowy" konta zdrowotnego - coś podobnego do
          operacji jaką przeprowadzał ZUS do potrzeb emerytalnych. Zakładając że
          człowiek z wiekiem coraz więcej choruje można by przykładowo założyć
          że 25-latek miałby na takim koncie np 85% składek a 65% np 15%
          składek które wpłacił( za każdy rok -1,5%). Trzeba by wprowadzić zakaz
          wydatków ogólnej puli składek powyżej wpływów. Myślę że w ciągu
          kilku lat system by się ustabilizował. Poza tym ludzie którzy mają
          coś na koncie też umierają nie wykorzystując kwoty. W takim
          przypadku można by dziedziczyć połowę sumy, a połowa by szła na
          wspólną pulę. Tak więc oczywiście kwoty nie były by zablokowane na
          oddzielnych kontach, ale każdy kto by miał na nich pieniądze miałby
          prawo do usług odpowiadających ich wartości. Tylko jak wspomniałem
          musiałby być spełniony zakaz przekraczania wydatków w stosunku do
          wpływów a najlepiej zostawianie 1% rezerwy by zrównoważyć system.
          Poza tym kiedyś Super Ekspres przedstawił podział naszych składek.
          Zaledwie KILKANAŚCIE procent idzie na leczenie, a reszta na
          refundacje leków, odłużanie szpitali( chyba 20-30%) i inne dziwne
          rzeczy-zestawienie chyba sprzed 2 lat

          • slav_ Re: moja kasa a służba zdrowia 05.04.06, 23:50
            Ręce opadają...

            > (...)zakaz wydatków ogólnej puli składek powyżej wpływów(...)
            >(...)zakaz przekraczania wydatków w stosunku do wpływów (...)

            "Zakaz przekracznia ... " to ZAKAZ LECZENIA. Ciekawe czy nie leczeni będa
            zachwyceni tym rozwiąziem ale wierzę że za jakis czas system sie "ustabilizuje"
            (jak nie leczeni chorzy wymrą to będzie taniej).

            > (...) reszta na refundacje leków, odłużanie szpitali( chyba 20-30%) (...)

            Rozumiem - nie refundujemy leków (nampewno bedzie taniej a przwlekle chorzy beda
            Ci wdzieczni).

            Człowieku, to jest kompletny kosmos ekonomiczny. Ty chyba tego nie piszesz
            poważnie ?
            • snajper55 Re: moja kasa a służba zdrowia 06.04.06, 11:45
              slav_ napisał:

              > Człowieku, to jest kompletny kosmos ekonomiczny. Ty chyba tego nie piszesz
              > poważnie ?

              Poważnie pisze. Właśnie tacy uważają, że łatwo opekę zdrowotną zreformować,
              tylko głupie lekarze (urzędnicy, rządzący, Układ) nie chcą. Przez zwykłą
              złośliwość nie chcą. I zlą wolę.

              S.
            • Gość: Piotrek Re: moja kasa a służba zdrowia IP: 83.238.70.* 06.04.06, 20:09
              Zakaz przekraczania- a czy limity obecnie to nie jest zkaz leczenia?
              Zresztą chyba nie chcesz powiedzieć że powinno się więcej wydawać
              niż ma się wpływów- wówczas mamy odmienną definicję kosmosu
              ekonomicznego.
              Jeden z rozmówców w tym temacie wspomniał , że roczne składki to
              30mld zł co stanowi 2,5 mld / m-c (minus 1% na jakieś tragedie lub
              klęski) . Wydawać bez ograniczeń mogliby ci co mają coś na koncie,
              ale ogół wydatków nie mógłby pprzekroczyć tych niecałych 2,5mld.

              Wspominają o podziale naszej składki obecnie chciałem zaakcentować
              gdzie uciekają pieniądze. Nie chciałem rzucać konkretnymi cyframi bo
              nie pamiętam dokładnie ale na leki idzie chyba ok 50% środków.
              Przecięz chyba każdy sobie zdaje sprawę że najwięcej pieniędzy z
              systemu ucieka na LEWE recepty i na procedury medyczne które NIGDY
              NIE MIAŁY MIEJSCA, a gdy każdy by płacił za leki (ze swojego konta
              zdrowotnego) nie było by takich możliwości okradania systemu.
              MNIEJ PRZEKRĘTÓW =WIĘCEJ PIENIĘDZY W SYSTEMIE
              A wiadomo że gdy każdy ma SWOJE pieniądze to ich pilnuje- wspólne
              się rozpływają
              • slav_ Re: moja kasa a służba zdrowia 06.04.06, 21:45
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=305&w=39827114
                • Gość: Piotrek Re: moja kasa a służba zdrowia IP: 83.238.70.* 06.04.06, 22:40
                  Nigdy nie pisałem że obecne składki wystarczą na każdą procedurę
                  medyczną ,nie ma takiego kraju na świecie - nawet najbogatszego -
                  gdzie leczono by wszystko.
                  Chodzi mi o to by dostęp do usług odbywał się wg zasług( wpłat) a
                  nie nie wiadomo czego.
                  Moja koleżanka miała poważną kontuzję kolana. Konieczny był zabieg,
                  który ustalono z terminem 1,5 miesięcznym. Przez ten czas kuśtykała
                  i mogła sobie załatwić nogę na amen. Jeśli ktoś to uważa za
                  leczenie - ma prawo do takiego zdania- to coż ,pozostawię bez
                  komentarza.
                  Gdy jest mało pieniędzy w systemie TYM BARDZIEJ NALEŻY ICH PILNOWAĆ.
                  Najlepszym sposobem jest by każdy wiedział ile ma na koncie I NA
                  PEWNO BĘDZIE ICH PILNOWAŁ.
                  Za 30 lat w obecnym systemie by zachować obecną jakość i dostępność
                  usług, składki będą musiały być na poziomie ok 15% zamiast niecałych
                  9 dzisiaj ( ze względów demograficznych). Sposób ,który przedstawiłem
                  uniezależnia od czynników demograficznych
                  • zubr_zalogowany Re: moja kasa a służba zdrowia 06.04.06, 23:00
                    nie rozumiesz jednego
                    ubezpieczenie nie polega na odkladaniu pieniedzy na wlasnym koncie!

                    to jest oczywiste ze zdecydowana wiekszosc ludzi zarabiajacych srednio i duzo
                    nie wykorzysta na leczenie calosci srodkow wplaconych przez cale zycie do systemu

                    ale jesli zdarzy sie powazna choroba to pieniedzy gromadzonych indywidualnie nie
                    starczy nawet na 10% wydatkow!

                    pomysl na transfery od rodziny jest poroniony - co z tymi ludzmi u ktorych
                    wystepuje dziedzicznie podwyzszone ryzyko zachorowania?
                    w sposob niezawiniony beda skazani na brak jakiejkolwiek pomocy

                    gdy holenderscy kupcy wpadli na pomysl ubezpieczen doskonale wiedzieli ze
                    najprawdopodobniej ryzyko utraty statkow w czasie burzy, czy ataku piratow jest
                    niewielkie, ale jesli sie zdarzy - oznacza nieodwolalne bankructwo i nedze
                    a poniewaz nikt nie zna dnia ani godziny - to placili za ubezpiezenie od ryzyka
                    i mimo ze wiekszosc placila "niepotrzebnie" - jak sie potem okazywalo - zawsze
                    okazywalo sie to POTEM - oni woleli placic, zeby nie bac sie o przyszlosc -
                    swoja i rodziny

                    ubezpieczenia polegaja wlasnie na tym ze wiekszosc "traci" po to aby nieliczni
                    "zyskali"
                    poniewaz nikt nie wie czy znajdzie sie wsrod wiekszosci, czy wsrod nielicznych -
                    dlatego sie ubezpiecza

                    twoj pomysl - mimo pozornej spojnosci i logicznosci - jest bledny
                    nie da sie finansowac indywidualnie uslug, ktore jak sie niekiedy okazuje
                    kosztuja znacznie wiecej niz jest w stanie zaplacic nawet zamozny czlowiek
                    znajomosc zasady dzialania ubezpieczen to elementarna wiedza ekonomiczna
                    • Gość: Piotrek Re: moja kasa a służba zdrowia IP: 83.238.70.* 08.04.06, 17:32
                      Rozumiem na czym polega ubezpieczenie zdrowotne, co nie znaczy że
                      nie mam prawa chcieć by osoby które finansują system ( więcej
                      wpłacają niż korzystają) miały dostęp do lepszej jakości usług.
                      Brak pieniędzy na koncie nie powodowałby w mojej propozycji braku
                      dostępu do usługi, lecz kolejkę do usługi( zapewne dłuższą niż obecnie)
                      i wykonanie jej tanimi metodami - brak dostępu do droższej wersji.
                      Natomiast gdy środki na koncie są wystarczające - dostęp do pełnego
                      wachlarza usług bez kolejki- co w tym niesprawiedliwego?
                      • zubr_zalogowany Re: moja kasa a służba zdrowia 08.04.06, 20:39
                        w ubezpieczeniach nie ma kont - srodki sa "wspolne"

                        poza tym osoba bardziej schorowana mialaby wtedy gorszy dostep do leczenia

                        niewatpliwie sprawiedliwsza bylaby skladka kwotowa a nie procentowa - tu mozna
                        sie zastanawiac, czy nie nalezaloby tego zmiecic
                        wowczas istnialyby zroznicowane cenowo pakiety, tak jak to jest u prywatnych
                        ubezpieczycieli, ktorzy dzialaja w polsce w kilku (dosc obszernych) niszach
                        rynkowych

                        jednak od razu podnioslby sie harmider, ze to jest kosztem najubozszych itd...

                        dlatego obawiam sie ze skladka w systemie obowiazkowym bedzie zawsze miala
                        charakter parapodatku

                        uwazam ze zdrowy system jaki ma szanse byc zrealizowany - to wspolistnienie
                        obowiazkowego systemu minimum finansowanego ze skladki liczonej jako % dochodu,
                        przekazywanej prywatnym i publicznym (koniecznie ze wspolplaceniem),
                        konkurujacym funduszom, budzetowego finansowania ratownictwa i najbardziej
                        specjalistycznych zabiegow oraz dobrowolnych dodatkowych ubezpieczen
                        pozwalajacych m. in. skrocic kolejki
                        • Gość: Piotrek Re: moja kasa a służba zdrowia IP: 83.238.70.* 08.04.06, 22:00
                          Jest tylko pewien problem, ten co płaci wyższą stawkę niekoniecznie
                          więcej zarabia
                          6.04.06 godz 19.55 podałem parę przykładów, gdzie mniej zarabiający
                          płaci WYŻSZE składki, a są również osoby ,które płacą w ciągu roku
                          prawie 2000zł a są traktowani jako NIEUBEZPIECZENI, pomimo że również
                          współpłacą na osoby które nigdy w życiu składki nie opłaciły a maja
                          prawo do opieki zdrowotnej (nawet niekiedy są z tego dumni-można o
                          tym przeczytać na niektórych forach). Dlatego uważam że właściwe jest
                          zróżnicowanie opieki w zależności od wysokości składek oraz
                          częstotliwości i kosztowności korzystania z opieki zdrowotnej
                          • zubr_zalogowany Re: moja kasa a służba zdrowia 08.04.06, 22:28
                            ja nie przecze ze w polsce wykolejency maja czesto lepiej niz ciezko pracujacy

                            ludzie prowadzacy dzialalnosc gospodarcza traktowani sa inaczej przez prawo -
                            oni placa skladke ustalona kwotowo, nie wg dochodu

                            wynika to stad, ze system podatkowy jest tak skonstruowany, ze prowadzacy mala
                            dzialalnosc gospodarcza latwo moga wykazywac minimalny dochod lub wrecz straty

                            nalezaloby raczej w tej sytuacji ustalic jednolita stawke kwotowa na
                            ubezpieczenie, ale nie kazdy bylby ja w stanie oplacic (wlasnie z powodu
                            klopotow finansowych)
                            • snajper55 Re: moja kasa a służba zdrowia 08.04.06, 23:21
                              zubr_zalogowany napisał:

                              > ludzie prowadzacy dzialalnosc gospodarcza traktowani sa inaczej przez prawo -
                              > oni placa skladke ustalona kwotowo, nie wg dochodu
                              >
                              > wynika to stad, ze system podatkowy jest tak skonstruowany, ze prowadzacy mala
                              > dzialalnosc gospodarcza latwo moga wykazywac minimalny dochod lub wrecz straty

                              Prowadzący DG też płacą składkę od dochodu, jednak nie mniejszą niż pewna
                              drobna kwota (teraz ok 150 PLN). Właśnie dlatego, że tak łatwo im zaniżać
                              dochód.

                              S.
    • czarna_rozpacz służba zdrowia ??????????????????? 08.04.06, 17:26
      sluzbe to mieli panowie,
      ktorzy sami za to placili,
      a nie poprzez jakis zus,
    • czarna_rozpacz służba zdrowia ??????????????????? 08.04.06, 17:26
      sluzbe to mieli panowie,
      ktorzy sami za to placili,
      a nie poprzez jakis zus,

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka