jedruch
09.04.06, 11:05
Nie pochodzę z rodziny lekarskiej.
Zawsze świetnie się uczyłem i lubiłem pracę dla ludzi.
W III klasie liceum uznałem, że mimo iż kształcę się w profilu matematyczno-
fizycznym, to jednak chciałbym być lekarzem. Zacząłem szybko nadrabiać braki
w chemii i biologii (z fizyką i językiem nigdy nie miałem kłopotów) i zdałem
egzamin na medycynę (102 na 120 punktów - to był 32 wynik na moją uczelnię).
- tu chcę tylko jedno wtrącić: jeśli ktoś się uczy, to egzamin zda tak, żeby
nie było wątpliwości, później po niezdanym egzaminie różne rzeczy można gadać
Idąc na studia medyczne wiedziałem kilka rzeczy: 1) jestem zdolniejszy niż
większość (w moim liceum od I do IV klasy byłem najlepszy); 2) jestem
wrażliwy na cierpienie i umiem poświęcać czas na słuchanie cierpiących; 3)
jestem świadomy własnej wartości i chcę mieć z tego coś (= dobry poziom
materialny).
Myślę, że to co napisałem spełnia wszelkie kryteria POWOŁANIA - jak widać,
nie musi to wykluczać świetnych zarobków. Moje wykształcenie, to co mam w
głowie, a także to, za co jestem odpowiedzialny, jest na pewno warte dużo
więcej, niż dostaję.