Dodaj do ulubionych

Chorobę trzeba polubić albo nauczyć się z nią żyć

13.05.06, 18:24
Dlaczego lekarze coraz częściej w ten sposób mówią
do pacjentów,chociaż choroba jest uleczalna i w pełni
można ją zdiagnozować?
Obserwuj wątek
    • zubr_zalogowany Re: Chorobę trzeba polubić albo nauczyć się z nią 13.05.06, 18:26
      a dasz przyklad?
      • ann1964 Re: Chorobę trzeba polubić albo nauczyć się z nią 13.05.06, 18:30
        Nie nie podam,piszę ogólnie po przeczytaniu
        wielu wątków na tym forum i innych.
        • zubr_zalogowany Re: Chorobę trzeba polubić albo nauczyć się z nią 13.05.06, 18:41
          no wlasnie
          • m-melisa Re: Chorobę trzeba polubić albo nauczyć się z nią 13.05.06, 18:48
            Zuberku ,ale Ty również tak powiedziałeś.
            • zubr_zalogowany Re: Chorobę trzeba polubić albo nauczyć się z nią 13.05.06, 18:52
              zacytuj
              daj przyklad uleczalnej choroby ktora trzeba polubic
              • ann1964 Re: Chorobę trzeba polubić albo nauczyć się z nią 13.05.06, 18:55
                Noooo,jest taka,ty wiesz i ja wiem,inni również.
                • snajper55 Ale ja nie wiem, więc może mnie uświadom? nt 13.05.06, 21:31
                  ann1964 napisała:

                  > Noooo,jest taka,ty wiesz i ja wiem,inni również.
      • dr_kregarz dobrze dam ci przyklad ale bedzie dlugi 13.05.06, 18:58
        pacjent zjawia sie u lekrza z bolem w rogu panzokcia w duzym palcu u nogi.
        Lekarz robi badania, wszystkie sa prawidlowe. Robi x-ray, cos tam jest jakis
        cien ale nikt nie wie co to za cien. Skierowanie do podiatry a wlasciwie
        takiego kregarza od stop. Lekarka mowi ze podiatra rochrzani noge i tak i tak.

        Wizyta u kregrza podiatry (ot taki gosc co wycina paznokcie. Jego pielegnairka
        od razu wie co to jest: C-U-K-R-Z-Y-C-A oswiadcza triumfalnie. Natychmiast
        administruje test, pyta o historie rodziny, test wykazuje g, czyli pacjent
        zdrow jak ryba, zadnej cukrzycy nie ma. Mina zrzedla, bol dalej jest, czasowo
        ale jest.

        Podiatra kregarz robi zdjecie, radiolog sie przypatruje i znajduja: jest
        uszkodzenie stawu, czegos tam brakuje,czegos innego za duzo, widza cienie.

        Kregarz wycina co wyglada na wrosniety paznokiec, pacjent chodzi przez pol roku
        troche dziwnie ale bole ustepuja
        • ann1964 Re: dobrze dam ci przyklad ale bedzie dlugi 13.05.06, 19:02
          co to znaczy PODIATRA?
          • dr_kregarz Re: dobrze dam ci przyklad ale bedzie dlugi 13.05.06, 19:31
            www.cukrzyca.info.pl/pacjent/slowniczek/dictionary/264.html
            Jest to wyraznie termin malo stosowany bo na internecie jest malo hotow.

            Acha, a tak przy okazji, porobcie sobie strony internetow jak ten gosc.

            www.cukrzyca.info.pl/pacjent/slowniczek/dictionary/264.html
        • e.v.a.2006 Re: dobrze dam ci przyklad ale bedzie dlugi 13.05.06, 19:40
          Co ta "pouczajaca" historyjka chciales udowodnic?
        • slav_ Re: dobrze dam ci przyklad ale bedzie dlugi 13.05.06, 23:37
          Oj, panie kręgarz.
          Kłamca z Pana.

      • wawan1 Re: Chorobę trzeba polubić albo nauczyć się z nią 14.05.06, 17:30
        Ja mogę podać przykład. Borelioza. Mam ą niestety, i pierwsze wizyty właśnie mi
        to uzmysławiały, że jest w pełni wyleczalna. A teraz słysze, że nie umiemy jej
        leczyć, trzeba się nauczyć z nią życć. Więc jak to w końcu jest? Jest
        wyleczalna, czy musze się z nią zaprzyjaźnić?>
        • zubr_zalogowany Re: Chorobę trzeba polubić albo nauczyć się z nią 14.05.06, 18:51
          borelioza jest uleczalna, ale z powiklaniami musisz sie zaprzyjaznic
          • wawan1 Re: Chorobę trzeba polubić albo nauczyć się z nią 14.05.06, 19:29
            EE, chyba jednak nie wyleczalna. Można ja "zaleczyć", "przeleczyć" (ulubione
            sformułowania lekarzy), ale nie wyleczyć (oczywiście chodzi o późne stadium - 6
            lat bez leczenia). Od 3 zakaźników juz usłyszałam, że musze się leczyć, że tego
            najprawdopodobniej nie WYLECZĘ. Natomiast na pierwszych wizytach było tak
            pięknie:(
            • zubr_zalogowany Re: Chorobę trzeba polubić albo nauczyć się z nią 14.05.06, 19:34
              jest dokladnie tak jak piszesz
              efekty leczenia zaleza od stadium choroby i postepu powiklan

              jest moliwe wyleczenie boreliozy
              czasem nie jest mozliwe odwrocenie jej poznych skutkow
              • wawan1 Re: Chorobę trzeba polubić albo nauczyć się z nią 14.05.06, 20:06
                Wiem:( Ale to przykre, że przez 6 lat, żaden z lekarzy na to nie wpadł, przez
                co niestety jestem skazana na takie, a nie inne skutki nie leczenia. A przecież
                nie bagatelizowałam najmniejszych objawów (fakt, nie pamiętam ugryzienia),
                jedyne na co wskazywali kojeni lekarze to nerwica:( Przykre to niestety...
                Z jedne strony trąbi się o profilaktyce, o nie bagatelizowaniu nawet
                najmniejszych objawów chorób, a z drugiej pacjenta uznaje się za hipochondryka.
                • zubr_zalogowany Re: Chorobę trzeba polubić albo nauczyć się z nią 15.05.06, 20:59
                  to trabienie jest m. in. po to zeby nie przeoczyc ugryzienia kleszcza

                  gdy znikaja poczatkowe objawy trzeba byc duchem swietym zeby trafic z wlasciwym rozpoznaniem
                  • wawan1 Re: Chorobę trzeba polubić albo nauczyć się z nią 16.05.06, 07:57
                    To była przenośnia do wielu innych akcji, nie tylko kleszczey. Ale jeśli o tym
                    mowa, to niestety (dla pacjentów i lekarzy)bardzo często zdarzają się ukąszenia
                    kleszczy w postaci nimfy, czyli najmniejszej rozwojowej postaci kleszcza. Po
                    takim ukąszeniu najczęściej nie ma rumienia. A oto link do foto - obrazujący
                    wielkość kleszcza, którego bardzo łatwo nie zauważyć:
                    www.borelioza.tivi.pl/photogallery.php?album=1
                    • zubr_zalogowany Re: Chorobę trzeba polubić albo nauczyć się z nią 16.05.06, 16:27
                      zdaje sobie z tego sprawe
                      chce podkreslic, ze jesli charakterystyczne objawy choroby moga byc latwo z obiektywnych przyczyn niezauwazone to w okresie zupelnie nieswoistych zmian, a te dla pacjentow sa najczesciej dopiero alarmujace diagnostyka roznicowa moze obejmowac doslownie tysiace jednostek chorobowych
                      jest diagnoza - jest leczenie
                      im wczesniejsza tym wieksza szansa na pelne wyleczenie
                      niestety czasem wlasnie z obiektywnych przyczyn wczesna diagnoza nie jest mozliwa
        • dr_ewa999 Re: Chorobę trzeba polubić albo nauczyć się z nią 14.05.06, 21:26
          Jak to nie umiemy jjej leczyć?
          Wystarczy że pacjent zgłosi się do lekarza z rumieniem szerzącym się obwodowo i
          już na 100% wiadomo,że to borelioza. Nawet nie musi pamiętać że był ukąszony
          przez klesza. W stadium pierwszym rumienia podaje sie antybiotyki około 4
          tygodnie i to wszystko. Przeciwciała natomiast mogą się w organizmie utrzymywać
          pzez cae życie jako tzw. ślad immunologiczny...
          Jeśli leczenia nie było w pierwszym okresie to już o wyleczenie trudniej.
          Tak że dużą rolę odgrywa lekarz pierwszego kontaktu, jesli oczywiście pacjent
          zgłosi się z tym rumieniem,bywa że go zwyczajnie może nie zauważyć :(((a rumień
          sam po kilku tygodniach znika, tymczasem choroba rozwija się dalej.
          • wawan1 Re: Chorobę trzeba polubić albo nauczyć się z nią 14.05.06, 21:51
            DOkładnie tak było w moim przypadku. Nie pamiętam ugryzienia, ani rumienia
            typowego. Lekarz 1-go kontaktu mnie zbywał środkami p/bólowymi, potem
            zasugerował nerwicę. A choroba huczała az miło. Zmienłam POZ i lek. 1 kontaktu.
            Ten mnie nie olał, próbował przynajmniej szukać. Nie znalazł, ale
            podpowiedział, gdzie mogę się udać. I rzeczywiście, trafił.
            Teraz od 1,5 roku wiem, co mi było, lecze się u neurologa i zakaźnika, czasami
            też rematologa odwiedzam. I niestety, to słowa zakaźników - nie umiemy leczyć
            boreliozy w póxnym stadium. Nie ma antybiokyków skutecznych w tej fazie. Czy
            musze więc przywyknąc do ciągłych bólów stawów, kręgosłupa, drętwienia kończyń?
            6 lat straconych. Ehhh.
            • dr_ewa999 Re: Chorobę trzeba polubić albo nauczyć się z nią 14.05.06, 22:03
              To nie jest tak ,że lekarze w Polsce nie umieją leczyć boreliozy w póżnym
              stadium. Na całym swiecie nikt nie umie. Ale o ile sie orientuję podaje się leki
              zgodnie z objawami- kardiologiczne, neurologiczne, antybiotyki dozylnie it
              itd...Ale skutecznego leczenia NA CAŁYM śWIECIE NIE MA . Smutne ale prawdziwe :(
              • wawan1 Re: Chorobę trzeba polubić albo nauczyć się z nią 14.05.06, 22:10
                Zdaję sobie sprawę, że tak jest. I nie mam o to pretensji, tylko jeszcze trochę
                goryczy mam w sobie, że takie są piękne akcje - nie bagatelizować objawów, a
                jak się udaję po poradę, to okazuje się, że mam nerwicę, albo estem
                hipochondrykiem. I to jest dla mnie najbardziej przykre.
                ALe całe szczęście trafiłąm na wspaniałego lekarza zakaźnika, który mnie
                przynajmniej na tym etapie postawił na nogi. To mi przywróciło wiarę w ludzi, i
                lekarzy:))) Pozdrawiam.
            • seniorita15 Re: Chorobę trzeba polubić albo nauczyć się z nią 14.05.06, 22:45
              Borelioza ,jesli nie ma objawow typowych w postaci rumienia jest choroba dosc
              podstepna.Dotknela rowniez mojego kolege-lekarza i to w czasie pracy za
              granica.I co? I tez niestety dopadly go powazne problemy neurologiczne.Zglaszal
              sie do lekarza sam bedac lekarzem internista,ale tez nikt tego nie bral za
              borelioze.A mozesz mi wierzyc,ze jest to kraj zachodni.On sam zaczal podejrzewac
              borelioze jak wystapily pozne objawy.Czy uwazasz,ze on chcialby olac wlasne zdrowie?
              • mmagda12 Re:Seniorita 15.05.06, 16:52
                Twoj kolega na wlasnej "skorze" ,przekonal sie ,jaka mala wiedze maja
                lekarze.Przewaga jego ,bylo ,ze mial swiadomosc ,ze to wlasnie moze byc
                boreliozaA ile ludzi ,nie wie , ze taka choroba istnieje i " laduja na
                psychiatrykach ",albo kierowani sa do psychiatry,tak to prawda.Siostra ma
                borelioze i tak zaczynala jak wawan ,a skonczyla w poradni leczenia bolu.Za
                pozno rozpoznano ,niestety.Natomiast neurolog twierdzi ,ze to jest neuropatia
        • dr_kregarz podziwiam refleks admina!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 15.05.06, 09:21
          zajelo mu tylko 5 sekund zeby skasowac moj post. Dobra, probuje jeszcze raz:
          berolioza czyli lyme disease jest uleczalna. ten rumien ewy okresla sie
          bardziej obrazowo w lit anglosaskiej jako 'target' czyli tarcza bo tak wyglada
          wejscie kleszcza. Wiecej nie napisze bo admin znowu wykresli. czuj duch!
          • wawan1 Re: podziwiam refleks admina!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 15.05.06, 09:48
            Jeśli jest ULECZALNA, to skąd tyle osób cierpiących z powodu boreliozy?? Skąd
            się wzięło ponad 270 osób na forum borelioza w ciągu 1,5 roku?? I w końcu skąd
            się biorą osoby ze zmianami w MRI, stawach, itp. jeśli choroba jest ULECZALNA??
            Jeśli jest uleczalna, to wydaje mi się, że conajmniej choroba powinna
            przystopowac, nie postępować, tak? Więc mówię, że tak w wielu przypadkach nie
            jest. Choroba nadal postępuje, co ma odzwierciedlanie w badaniach.
            • dr_kregarz Re: podziwiam refleks admina!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 15.05.06, 21:56
              bez komentarza. Temat jest dla mnie powazny.
              • wawan1 Re: podziwiam refleks admina!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 15.05.06, 22:02
                Dla mnie jest równie, albo i bartdziej poważny, gdyż dotyczy mnie osobiście.
                Nie czuję się wyleczona, z tej jakże łatwo i prosto uleczalnej choroby.
                I naprawdę nie życzę Tobie, ani nikomu bliskiemu, aby musiał znaleźć się w
                takiej sytuacji pacjenta, symulanta, hipochondryka.
      • lucky_leprechaun Wtrącę się 15.05.06, 20:45
        zubr_zalogowany napisał:

        > a dasz przyklad?

        Swego czasu miałam niemal równoczesnie cytomegalię i mononukleozę.Diagnozowanie
        trwało ponad rok. Przez ten cały czas byłam pod silną presją wielu lekarzy-
        specjalistów, do których otrzymywałam skierowania od swojej rodzinnej-aby
        zgłosić sie do psychiatry (to modne zwłaszcza w stosunku do kobiet).Ostatecznie
        zdiagnozował mnie lekarz od chorób zakaźnych, do którego udałam się niemal w
        geście rozpaczy, po dokładnym przeanalizowaniu własnych objawów i
        wydedukowaniu, ze to może być tylko jakiś wirus...
        • mlody.lekarz Re: Wtrącę się 17.05.06, 00:19
          Lucky tak już jest, że są choroby częstsze i rzadsze, bardziej i mniej typowe.
          Częstsza jest depresja i nerwica niż zakażenie wirusem cytomegalii oraz
          mononukleoza równocześnie.

          Może gdybyś była się do psychiatry udała, on by orzekł, że choroba psychiczna
          nie jest powodem Twoich dolegliwości, to lekarz rodzinny by dalej szukał. I być
          może byłabyś szybciej zdiagnozowana, niż to miało miejsce.
          • lucky_leprechaun Młody lekarzu :) 19.05.06, 20:57
            Objawy cytomegalii i mononukleozy nie były nadzwyczajne, w kazdym razie nie
            powinny byc takie dla lekarza chorób zakaźnych, do którego niemal na samym
            poczatku skierowała mnie moja rodzinna, idąc tropem biegunek i dolegliwości
            gastrycznych.
            Do psychiatry, owszem, trafiłam. Po pół roku fatalnego samopoczucia i kolejnych
            wizytach lekarskich, podjęłam i ten temat. Oczywiście- rozpoznano nerwicę (ach,
            te biegunki, osłabienie, zawroty głowy, skaczące ciśnienie i bardzo szybkie
            tętno ) :D Po miesiącu pani psychiatra uznała, że jednak da leki
            p/depresyjne :))))) Dzisiaj z tego smiać mi się chce, ale wtedy do smiechu mi
            nie było. Postanowiłam jednak skorzystać z porady innego psychiatry (tak-
            chciałam potwierdzenia, bo te leki zupełnie wyłączyły mnie z zycia), no i on
            kazał szukac rzeczywistej przyczyny. Ale szukaj przyczyny, jesli rodzinna nie
            ma więcej pomysłów- zresztą, całkiem słusznie. Dopiero po pół roku ponownie
            wybrałam sie do lekarza zakaźnika, tym razem znajomego co-nieco, który mnie,
            hmmm..., nie olał :)A do tego konkretnie wyjaśnił, dlaczego mam takie objawy
            (miejsca namnażania się wirusów).
    • marc32 Re: Chorobę trzeba polubić albo nauczyć się z nią 13.05.06, 19:59
      Ludzie, jeśli wam nie szkoda czasu na wypisywanie bombastycznych bzdur, to
      przynajmniej zlitujcie się i oszczędżcie innym ich czytanie....
      ....A skoro już to czytam to mogę wam jedynie odpowiedzieć że, wbrew absurdalnej
      tezy Ann, każdy lekarz zaleciłby jednak leczenie tej waszej nerwicy natręctw
      związanej ze środowiskiem medycznym.

      (A jeśli wypisujecie te głupoty z czystej złośliwości i niewiedzy, to cóż...
      jest takie przysłowie francuskie : à laver la tête d’un àne on perd sa lessive ...)
    • czarna_rozpacz Chorobę trzeba polubić albo umrzec... 13.05.06, 20:24
      bo na nic innego nie ma pieniedzy,
      w polskim zdrowiu publicznym:(
      • snajper55 Jak ją polubisz, to nie umrzesz ??? __nt 13.05.06, 21:33
        czarna_rozpacz napisała:

        > bo na nic innego nie ma pieniedzy,
        > w polskim zdrowiu publicznym:(
    • kate2000 Chorobę trzeba wyleczyć! 13.05.06, 23:56
      I porządny lekarz powinien chciaż starać się to zrobić
      • felinecaline Re: Chorobę trzeba wyleczyć! 14.05.06, 00:02
        I porzadni lekarze to robia. Ale jest mnostwo pacjentow, ktorzy przechodza sami
        siebie w fantazji jak im to utrudnic, jezeli calkowicie nie przedszkodzic. A
        jesli jednak zostana wyleczeni to gu...zik sobie robia z zalecen na przyszlosc
        i kiedy choroba wraca oczywiscie winia lekarza.
        • ann1964 Re: Chorobę trzeba wyleczyć! 16.05.06, 22:25
          Tu nie chodzi tylko o boreliozę ale o choroby
          np. z pogranicza neurologii i laryngologii.
          • sznupek1 Re: Chorobę trzeba wyleczyć! 16.05.06, 23:13
            Piszecie o boreliozie i innych generalnie nie często spotykanych schorzeniach.
            Wyleczcie POChP, chorobe niedokrwienną serca, choroby reumatyczne, cukrzyce
            itd. Jest mnóstwo chorób przewlekłych których na razie nie umiemy wyleczyć, ale
            potrafimy leczyć
            • wawan1 Re: Chorobę trzeba wyleczyć! 17.05.06, 07:58
              Nie wiem, jak inni, ale ja zrozumiałam sens zapytania w wątku w ten sposób:
              dlaczego twierdzi się, że choroba jest wyleczalna, skoro jednocześnie okazuje
              się, że do przykrych dolegliwości niestety należy przywynąć i przyzwyczaić się.
              Tak samo było ze mną. Spotkałam kilka wypowiedzi w internecie, że borelioza w
              późnym stadium jest nieuleczalna, chciałam to skonfrontować z żywym lekarze ch.
              zakaźnych. Ów lekarz stwierdził, że nie mam się czym martwić, gdyż chorobę tę
              leczy się z dużym powodzeniem. (Generalnie ten lekarz okazał się jedym z
              najlepszych, na których w swoim życiu trafiłam:)) PO kilku miesiącach zdanie
              lekarza się zmieniło, nie dlatego, że on nie jest zdecydowany, ale zapewne
              dlatego, jak sam przyznał, nie znał tej choroby na tyle.
              Dlatego pownno się wykłądać kawę na łąwę, ot takie moje zdanie.
              • ann1964 Re: Trzeba nauczyć się z tym żyć!Ale jak? 17.05.06, 09:15
                w moim zamyśle sens pytania był zblizony do pojawiających się tu wypowiedzi,ale jest jeszcze cos o czym nie bębę pisać.Wszyscy chorujący przewlekle zmuszeni do ciągłych wizyt zapewne wiedzą co mam na myśli.Dlaczego lekarz wczesniej nie powie to można tylko podleczyć,leczyć objawy ale przyczyny nie zlikwidujemy.Oszczędziłby wówczas pacjentowi
                1.Czasu straconego na np.dojazdy na leczenie
                2.Wydanych pieniędzy,które mógłby przeznaczyć na drogie leki
                3.Wreszcie tego na co najczęsciej zrzuca się winę,jeśli lekarz nie potrafi skutecznie pomóc,a mianowicie :nerwów,życia w ciągłej nadziei,że może wreszcie będzie lepiej.W końcu ciągła nadzieja i brak poprawy doprowadza człowieka do frustracji i wówczas lekarz może już z czystym sumieniem powiedzieć,to wina stresu.Kiedy słyszę te słowa ,to ...(wiecie co mam na myśli)!
    • mariolkax Re: Chorobę trzeba polubić albo nauczyć się z nią 17.05.06, 18:06
      I to co mówią lekarze jest słuszne...trzeba polubić i nauczyć się z nia żyć tak
      jest poprostu łatwiej.
      Przerobiłam to na własnej skórze.
      Diagnoza bardzo mnie zdołowała..nowotwór złoślwy.
      Dopiero inni pacjenci w szpitalu podbudowali mają wiare w lekarzy wiare w
      siebie i ze z tym da się żyć.Rak wcześnie wykryty jest uleczalny.
      Teraz mam całkowitą remisje...ale ciągle pamiętam o tym ze byłam chora,bo
      niestety mam powikłania po radioterapii ...ale to mała cena za życie.

      Myśle że zostawicie to bez zbędnych komentarzy....ja poprostu nauczyłam sie z
      tym żyć i jest mi łatwiej współpracować z lekarzami.
      • ann1964 Re: Chorobę trzeba polubić albo nauczyć się z nią 19.05.06, 21:14
        Powiedzcie proszę, troche więcej o tej chorobie
        tzn.cytomegali,mononukleozie.Czytam i zaczyna mnie
        to intrygować.Rzeczywiście tak trudno to choróbsko wykryć?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka