Dodaj do ulubionych

Szacunek dla lekarza ?

21.07.06, 15:46
Czemu w naszym kraju, w przeciwieństwie do większości innych, nie ma żadnego
szacunku do zawodu lekarza ?

- Media i ich pogoń za tanią sensacją? ( niemiecki szmatławiec Fakt na
pierwszej pozycji sprzedaży „dzienników”, chociaż cyniczni marketing-owce
serwują w końcu to na co jest zapotrzebowanie –sic- )

- Degeneracja środowiska lekarskiego ( łapówki, przedmiotowe traktowanie
pacjenta, układy znajomości i „plecy”, stara gwardia profesorska, ...) ?

- Społeczeństwo, gotowe zapłacić za wódkę, papierosy, naprawę samochodu, ale
oburzające się jak chodzi o ponoszenie kosztów na zdrowie ? komunistyczna
mentalność: należy się, za darmo, zaraz ...i basta ?

- Kryzys demokracji ? słabość rządu rozdającego podatki w celu kupowania
spokoju społecznego i głosów (wcześniejsze emerytury, KRUS, bardziej rozdęta
budżetówka jak za poprzedni ustrój...), przy niezdolności stawienia czoła
poważniejszym wyzwaniom (bezrobocie, ochrona zdrowia...). Dorażne działania
bez ciągłości, burzenie dzieła poprzednika i za mało „czasu” (?) na stawienie
swojego.
Efektem czego jest fiasko m.in. w ochronie zdrowia, odbijające się negatywnie
na lekarzch w oczach społeczeństwa.


Coś jeszcze? Wszystko naraz ? jestem ciekaw waszego zdania.
Obserwuj wątek
    • felicja7 Re: Szacunek dla lekarza ? 21.07.06, 18:11
      bo za samochód płaci się określoną cenę i albo się ma tę kwotę i kupuje
      samochód albo nie. Jeśli zaś chodzi o zdrowie i życie to pacjent jest bezradny,
      bo ani nie jest pewien "marki lekarza"- zastanawia się czy warto Mu płacić w
      prywatnym gabinecie i czy warto dawać w tzw"łapę". Bez tego o czym wie kazdy
      obywatel do lekarza ani rusz. Myślę że z tego powodu brak szacunku, bo ktoś,
      kto się zadłuża, aby żyć, lub poczuć sie lepiej a taki lekarz "ciągnie " ile
      tylko się da i jeszcze nie zawsze pomoże. Lekarze są góra, bo mają świadomość
      tego, że aby nie bolało, to sprzeda się dom. Pozatym denerwujące jest, to, że
      pacjent jest ubezpieczony i wmawia się mu darmowa opiekę a wygląda to zupełnie
      inaczej. Wasze pobory uzgadniajcie z rządem a nie z niewinnym pacjentem.
      • white-laguna4 Re: Szacunek dla lekarza ? 21.07.06, 21:12
        Ja swojego lekarza szanuję,bardzo!
    • maga_luisa Re: Szacunek dla lekarza ? 21.07.06, 21:19
      Wszystkie wyżej wymienione; z tym, że w odwrotnej kolejności.
    • young_doc Re: Szacunek dla lekarza ? 21.07.06, 21:54
      Ludzie generalnie nie szanują nikogo i niczego. Nas dotyka zwłaszcza ich pogarda dla pracowników szeroko pojętego sektora zdrowotnego, ale o nauczycielach, policjantach, dziennikarzach - i długo by tu tę listę można przedłużać - wcale lepszej opinii nie mają. I my też nie.

      Generalnie ludzie panicznie boją się przyznać, że ktoś może coś więcej umieć, mieć rację, zwłaszcza gdy mówi np. o nałogach... Po prostu taki szalony lęk przed zajęciem w jakikolwiek sposób niższej w pewien sposób pozycji. Pacjent jest zależny trochę od lekarza, ale bardzo chciałby, żeby było odwrotnie - przecież to on płaci i wymaga szybkich i odczuwalnych postępów w leczeniu. Ciekawym i bardzo powszechnym mechanizmem jest obwinianie lekarza o chorobę - nie minęła, znaczy lekarzowi nie chciało się wyleczyć, albo nie umie, czyli jest niedouczony. Dieta? Długotrwałe leczenie? Panie, na to ja nie mam czasu... Agresja, kiedy tylko nie przyznaje całkowitej racji swojemu rozmówcy i całkowity brak umiejętności logicznej dyskusji, tendencja do przyjmowania niesłychanie osobiście wszelkiej argumentacji... Zresztą po co ja to piszę? Kto pracuje w zawodzie ten wie o co mi chodzi.

      Ludzie po prostu czują, że nikt (nie tylko personel medyczny, ale generalnie nikt) ich nie szanuje - i obdarzają społeczeństwo, wktórym żyją winą za wszystkie swoje życiowe niepowodzenia. Boją się okazać szacunek - bo obawiają się, żebędą wtedy gorzej potraktowani. Nadal u nas za dobry sposób na "załatwienie" czegokolwiek gdziekolwiek (w szpitalu, urzędzie, sklepie..) uchodzi op....dolenie obsługi tak, aby znała swoje miejsce. Jeśli jesteś grzeczny, to jesteś frajer, którego każdy olewa. Taki jest, moim zdaniem, powszechny stereotyp. A nikt nie chce być frajerem. Każdy chce się pochwalić, jak to ustawił doktora/pielęgniarkę/urzędnika/nauczyciela/ekspedientkę na swoim miejscu.
      Zaś sporej grupy pacjentów z szacunkiem traktować się nie da. Jeśli podchodzi się do nich grzecznie, odnoszą wtedy wrażenie, że są na "lepszej", "wyższej " pozycji i zaczynają być delikatnie mówiąc niegrzeczni w stosunku do nas, by to zaakcentować. Ochrzanieni, zajmują "niższy" szczebel na drabinie społecznej, będąc grzecznym w stosunku do nas.
      To tak jakoś się utarło, że zwykła grzeczność oznacza uznanie własnej niższości - aby nie być lekceważonuym, trzeba krzyczeć i obrażać. Często jeśli nie ma powodu, by to zrobić, szuka się go i prowokuje awanturę, by przypadkiem nie spaść niżej.

      A tak na marginesie, jak czasem patrzę na zachowanie niektórych lekarzy w moim szpitalu, to mi za nich po prostu wstyd. Sami chcą na siłę udowodnić swoją wyższość. Piszę to z pełną świadomością, że dla 90% osób spoza środowiska będzie to jedyna warta uwaga część tej wypowiedzi - lekarz przyznał, że nie jest taki dobry: ergo, my jesteśmy lepsi. Bo o to tutaj chyba chodzi - diabła tam, będę zdrowy czy chory, czy system będzie działał, czy nie - ważne, żeby przyznano mi rację, traktowano mnie z szacunkiem, uznano moją wyższość. Dlatego warto trochę poobrażać lekarzy na forum, wysłać ich na poligony, niech się tarzają w błocie na rozkaz kaprala - tak, wtedy poczuję się lepiej. Będę od kogoś lepszy. Udowodnię swoją wyższość.

      Najgorsze jest to, że nie mam żadnego pomysłu na zmianę tego społeczeństwa. Na szczeście, w przeciwieństwie do polityków, mogę wybrać sobie inne. I tym optymistycznym akcentem...
      • felicja7 Re: Szacunek dla lekarza ? 21.07.06, 23:39
        Ja jestem bez nałogów,cierpiałam od 15 r.ż. na krwotoki. Zmieniałam lekarzy
        bardzo często. Pewien lekarz stwierdził, że się wygłupiam. Potem leczyłam się 5
        lat u pewnego lekarza, co zapisywał mi acidum aminocapronicum a wizyta
        comiesięczna kosztowała 180 zł. Wycierpiałam dużo, aż znalazłam lekarza, co
        postanowił mnie zbadać- tak dobrze piszę ZBADAĆ. Zrobił "skrobankę" wysłał
        materiał do badania i okazało się, że mam guz śródmaciczny i co miesiąc
        tworzyła się we mnie błona jak u cieżarnej kobiety. Jestem po zabiegu już rok
        czuję się super i nikt mnie już nie truje jakimś kwasem. Ja się wygłupiałam?
        Nie zaufam lekarzom już nigdy! Jak można brać co miesiąc 180 zł i truć kwasem i
        nie zrobic podstawowych badań?
      • felicja7 Re: Szacunek dla lekarza ? 21.07.06, 23:45
        a jeszcze jedno: lekarze bardzo dobrze licza, bo 180*12=2160zł. Na kwasie
        pożyje ok. 20 lat czyli 42.200 a jak mi da w łapę za dobrze wykonany zabieg, to
        będzie jakieś 2 tyś. zł- co się bardziej opłaci?
      • marc32 Re: Szacunek dla lekarza ? 22.07.06, 13:51
        To niestety prawda, jest coraz bardziej zauważalny powszechny „chamizm” czy, aby
        to mądrzej nazwać, takie postmodernistyczne podważanie wszelkich autorytetów.
        Chociaż trzeba przyznać że po seryjnych plamach różnych politycznych i innych
        elit, trudno się dziwić.
        Socjologiczne wzorce zachowań coraz częściej przypominają te zwierzęce, gdzie
        trzeba jasno i wyrażnie podkreślić hierarchiczny porządek. Tak jak kogut
        profilaktycznie rozdepcze parę kur, tak roztrzeniowy pacjent potraktuje
        pielęgniarkę, lekarza czy kogo tam.
        Mam jednak nadzieję że jest to jeszcze w miarę marginalne zjawisko, w każdym
        razie stosunkowo rzadko się z tym spotykam, chociaż tendencja jest wzrostowa. A
        w takich sytuacjach stosuje równie prostą zasadę: „tit for tat” , która często
        uspakaja nawet najdzielniejszego krzykacza.

        A więc do listy przyczyn braku szacunku, dorzućmy ogólne poczucie rozczarowania
        i związaną z tym tendencję do podważania autorytetów przez sfrustrowane
        społeczeństwo.
      • vacia Re: Szacunek dla lekarza ? 22.07.06, 15:39
        young_doc napisał:

        >
        > Najgorsze jest to, że nie mam żadnego pomysłu na zmianę tego społeczeństwa.
        Na > szczeście, w przeciwieństwie do polityków, mogę wybrać sobie inne. I tym
        optymistycznym akcentem...

        Czemu naiwnie myślisz Young_doc, że społeczeństwo w Zachodniej Europie lub USA,
        Kanadzie przewyższa społeczeństwo polskie pod względem kultury?
        Teraz świat staje się globalną wioską i ludzie są wszędzie podobni: dobrzy i
        źli.
        Pisz ,że jedziesz bo więcej będziesz zarabiał, bo to jest prawdą a nie
        dlatego , że jedziesz tam gdzie pacjenci będa milsi.


        • young_doc Re: Szacunek dla lekarza ? 22.07.06, 16:42
          Masz rację - powinienem napisać nie o zmianie społeczeństwa, o zmianie systemu. Zgadzam się, że ludzie w gruncie rzeczy są wszędzie jednakowi. Po prostu w innym systemie opieki zdrowotnej będę zarabiał na życie pracując 48h tygodniowo, a nie 84, a również będę miał dużo mniej do czynienia z osobami pijanymi, obrażającymi mnie rozszczeniowymi... Zgadzam się w 1000%, że tatejsi ludzie nie są ani lepsi, ani gorsi od Polaków. Po prostu tamtejszy system znacznie silniej piętnuje i skuteczniej eliminuje pewne niewłaściwe zachowania. Zarówno ze strony pacjentów, jak i personelu.

          Natomiast pozwolę sobie nie napisać, że wyjeżdżam dla pieniędzy. Owszem, piniądze to ważna sprawa, ale gdyby ich zarabianie było dla mnie najważniejsze, znalazłym na to sposób i w tym kraju. Tam nie zarabia się takich kokosów, jak wynikałoby to z prostego przeliczenia pensji z funtów/euro/dolarów na złotówki. Ale zarabia się na spokojne i godne utrzymanie rodziny w przyjemniejszej atmosferze i jeszcze (co chyba dla mnie najważniejsze) zostaje czas dla rodziny. Uwaga ta dotyczy nie tylko zresztą zawodów medycznych, choć dla nich przebitka jest chyba najwyższa. Mając po kilka dyżurów pod rząd nie zdecyduję się na założenie rodziny, bo w tym kraju do emerytury będę musiał wybierać pomiędzy zabezpieczeniem jej potrzeb finansowych a spędzaniem z nią czasu. Tu nie ma dobrego wyboru. Gdzie indziej mogę mieć obie te rzeczy naraz.

          Paradoksalnie, w pełni zgadzam się z twierdzeniem, że istnieją inne wartości niż pieniądze, i na pewno jest to rodzina - aczkolwiek wypowiedzi założycielki owego wątku mogę przytoczyć jako doskonały przykład na potrzebę dowartościowania się, ustawienia się na wyższej pozycji niż np. lekarze - ja nim nie jestem, ale ogłaszam, że mam szcześliwą rodzinę a wy nie (bo poświęcacie zawodowemu leczeniu innych ludzi tak wiele czasu, zatem jestem od was lepsza. I znowu wszystko schodzi na kwestię wzajemnego szacunku dla wyborów życiowych innych ludzi, a także elementarne zdawałoby się stwierdzenie, że to, co dla mnie jest źródłem satysfakcji niekoniecznie musi nim być dla innej osoby. W stosunku do ludzi w jakikolwiek sposób odmienny nie mamy żadnego szacunku - tylko pogardę. I dotyczy to niestety znacznej częsci naszego społeczeństwa bez względu na wykonywany zawód.

          Pozdrowienia.

          PS. Marc32 - "postmodernistyczne podważanie wszystkich autorytetów" - bardzo mi się to stwierdzenie spodobało. To chyba takie czasy, że najprościej pójść na skróty i zamiast zsamemu zbudować sobie autorytet prościej jest zniszczyć czyjś i dzięki temu awansować w hierarchii społecznej. Cóż, społeczeństwo przyjęło ideał, skądinąd słuszny, równości wszystkich ludzi, i odmawia komukolwiek prawa pouczania siebie o czymkolwiek. Jestem nawet w stanie to zaakceptować - ale tylko dopóki nikt nie będzie miał prawa pouczać mnie. Cały kłopot leży w tym, że jako bardzo niedoświadczony lekarz diablo potrzebuję pouczań. Niestety większość chętnych do udzielania mi ich nie ma nic mądrego do powiedzenia, a ci, którzy mają zostają zakrzyczeni przez przeciętniaków, którzy nie lubią mądrzejszych od siebie. Zawiść, pogarda i brak kultury osobistej niestety królują. Smutne to wszystko, ale jakoś trzeba to swoje życie przeżyć.
      • j_an_t Re: Szacunek dla lekarza ? 26.07.06, 14:23
        Generalnie to nie podobają mi się uogólnienia w rodzaju że wszyscy są tacy albo
        jeszcze "inacy".
        Osobiście łatwiej się dogaduję z ludźmi wykształconymi, ale nie mają oni
        patentu na wszystkie wady tego świata. Najlepszy dowód: ten świat jest wciąż
        pełen wad.
        Moje osobiste doświadczenia z lekarzami też potwierdzają tę regułę.
        Brak wyobraźni to choroba która jak najbardziej dotyka również lekarzy. Dobry
        przykład na czasie to śmierć pacjenta na stole operacyjnym bo nikt nie
        przewidział skutków wyłączenia prądu.
        Ja "leczę się" na dyskopatię odcinka lendźwiowego. Wszystko na co mogłem liczyć
        ze strony lekarzy zatrudnionych przez NFOZ to środki przeciw bólowe, dobrane po
        kilku nieudanych za to drogich eksperymentach (czy to jest jakaś niepisana
        reguła, żeby pacjentowi starać się wcisnąć te drogie). Raz otrzymałem
        skierowanie na rehabilitację, ale jej godziny nie dało się pogodzić z moją
        pracą i zrezygnowałem. Gdy za parę miesięcy poprosiłem o skierowanie,
        dowiedziałem się że kolejka wynosi ok 6 mies. więc znowu zrezygnowałem.
        Ostatnio śpię ok. 3 godź. na dobę (przez ten pieprzony kręgosłup oduczyłem się
        chyba spać) poszedłem żeby poprosić o jakiś mocny środek nasenny żeby się w
        końcu wyspać. Zaznaczyłem przy tym wyraźnie że ma to być coś mocnego bo słaby
        środek zadziałał tylko w pierwszą noc a było to już kilka lat temmu kiedy
        dolegliwości były mniejsze. Pani doktor po chwili wachania przepisała mi jak to
        ujęła "nowoczesny" Kloranxen. Gdy go kupiłem i przeczytałem ulotkę w której
        było napisane że jest to środek przeciwko atakom padaczkowym, stanom lękowym a
        w ostatnim punkcie, że w silnych dawkach również działa nasennie, oddałem go
        szybko do apteki a pani doktor uprzejmie podziękowałem.
        Dalej chodzę nieprzytomny do pracy.
        Młodzi Doc's mają wysokie mniemanie o swojej fachowości. Ale czy to się jakoś
        przekłada na jakość naszej służby zdrowia???
        • atenka11 Re: Szacunek dla lekarza ? 26.07.06, 17:37
          Leczeniem bezsennosci zajmuja sie psychiatrzy, poszedles nie do tego lekarza.
          • co_dzienna Re: Szacunek dla lekarza ? 26.07.06, 17:41
            poczucie humoru godne grabarza.
            Powodzenia w wykonywaniu zawodu...
            • atenka11 Re: Szacunek dla lekarza ? 27.07.06, 21:57
              ja nie zartowalam, zaburzenia snu to domena psychiatrow, a przyczyn moze byc
              wiele. Moi pacjenci sa zadowoleni i spia.:)
              • co_dzienna Re: Szacunek dla lekarza ? 28.07.06, 10:54
                No fakt, pacjenci grabarza spia głeboko, snem wiecznym...
                a dyskopatia, to nie jest zaburzenie snu(no przynajmniej mnie laikowi nędznemu
                tak się wydaje) i leczona przez psychiatrę może odnieśc skutek, ale gdy ten
                psychiatra ma dodatkowo specjalizacje z innej dziedziny.
                Jakiej - odpowiedz sobie sama.
                • atenka11 Re: Szacunek dla lekarza ? 28.07.06, 22:00
                  Moze powinien sie leczyc u ciebie przez internet?Ciezka bolesna, dlugotrwala
                  choroba, moze powodowac reakcje depresyjna. Ta z kolei bezsennosc,
                  lek, "spinanie sie" i zwiekszenie dolegliwosci. Rowniez niektore leki obnizaja
                  nastroj. Lekmi z wyboru przy bezsennosc bez wzgledu na przyczyne sa rowniez
                  leki p-dep tylko w odpowiednio mniejszej dawce. Bezsennosc m,oze tez maskowac
                  zab nastroju. Po za wszystkim leki p-dep. stosuje sie w niektorych bolach
                  przewleklych, jako potegujace dzialanie. Lekarz psychiatra lub dobry rodzinny
                  powinien o tym zdecydowac.
                  • co_dzienna Re: Szacunek dla lekarza ? 30.07.06, 12:35
                    chyba łatwiej prowadzić do wyleczenia dyskopatii i związanego z tym bólu.
                    • atenka11 Re: Szacunek dla lekarza ? 31.07.06, 00:44
                      Minelas sie z powolaniem, jest takie forum zdrowie mozesz sie zrealizowac.
                      • co_dzienna Re: Szacunek dla lekarza ? 31.07.06, 06:54
                        Ty byś się pewnie odnalazła na forum-humorum... bo z Twoim powołaniem to z
                        pewnością pomyłka.

                        • atenka11 Re: Szacunek dla lekarza ? 01.08.06, 01:32
                          A wiesz, ze jak po wieloletniej tulaczce po roznych lekarzach(np przy panic
                          disorder czy zab, somatyzacyjntch, psychosomatycznych, lub wtornej czy
                          maskowanej depresji)pacjent wreszcie trafi do psychiatrii, po pokonaniu
                          wszelkich oporow, wstydu, stereotypow, to zazwyczaj nareszcie jest zadowolony i
                          jego jakosc zycia sie polepsza. "Pani doktor jest z powalania" to bardzo czesta
                          opinia moich pacjentow, ale masz racje z powolania nie jestem, raczej z
                          zamilowania w drugim czlowieku. Nie powiem ze tak zarabiam na zycie bo to
                          jalmuzna nie zarobek, ale chcialabym tak zarabiac. I nie kosztem pacjentow, bo
                          to specyficzna grupa, choroba dopada wczesnie, uniemozliwia czesto prace,
                          dobrze ze przynajmiej wieksza czesc lekow (nie te najnowsze)maja refundowane i
                          ryczaltowane.Nie taki wilk straszny jak go maluja.A sen jest wazny dla
                          organizmu.
                          • j_an_t Re:do atenka11 01.08.06, 07:50
                            Dziękuje Pani Doktor za zaproszenie.
                            Od dawna czuję że skoro wyleczenie tego bólu jest niemożliwe to przynajmniej
                            trzeba łagodzić jego skutki. Konsultacja w sprawie bezsenności byłaby jak
                            najbardziej wskazana ale dlaczego nie dostrzegają tego lekarze do których
                            chodzę? Mają przecież w kartotece całą historię choroby. Brak chyba jakiś
                            standardów traktowania pacjenta. Cała nadzieja że EU takie narzuci.
                            Pozdrawiam serdecznie.
                • atenka11 Re: Szacunek dla lekarza ? 28.07.06, 22:04
                  Uwazasz ze psychiatra to grabarz?Zadziwiajace w dzisiejszych czasach.
        • dinozaur47 Re: Szacunek dla lekarza ? 28.07.06, 00:21
          Uwaga: stosowanie srodkow w pierwszej linii przeciwpadaczkowych jest jedna z
          ogolnie uznanych metod leczenia przewleklych stanow bolowych .
          Pozdrowienia
          Dinzaur ( z Neandertalu )
        • young_doc Do j_an_t 30.07.06, 13:26
          Szanowny Panie!

          Cierpi na na przewlekłą i dokuczliwą chorobę, w której jedynym praktycznie leczeniem jest przede wszystkim rehabilitacja, zaś dodatkowo ulgę w bólach przynieść mogą środki przeciwbólowe. Inne formy leczenia mają znaczenie na tyle marginalne, że nikt ich Panu na wejściu nie zaproponuje. Rozumiem, że z ważnych przyczyn zrezygnował Pan z rehabilitacji - szkoda, ponieważ Pana choroba będzie nieuchronnie postępować i bóle będą się nasilać. Zapewne zaowocuje to u Pana wzrostem agresji w kierunku lekarzy, ale nie zmieni to faktu że nie są oni winni temu, że nie wykonuje Pan ich zaleceń. Dolegliwości związane z tą chorobą będą Panu niestety dokuczać aż do śmierci, niemniej naprawdę warto zacząć się leczyć - bo można je istonie zmniejszyć i poprawić komfort życia. Nikt nic specjalnie więcej Panu nie przepisze - nie dlatego że przyjmuje "na NFZ", ale dlatego, że nie ma tutaj żadnego cudownego lekarstwa. A leki są szalenie drogie, to fakt niezaprzeczalny, niemniej trudno winić za to lekarzy.

          Pochodne bezodiazepin (do których zaliczamy preparat Chloranxen) mają wiele różnorakich działań. O wielu z nich w ulotce o leku nie napisano. Są min. w Polsce lekami pierwszego rzutu w leczeniu bezsenności (czy słusznie, możemy dyskutować, ale większość lekarzy tak je stosuje). NIe wiem, czy w Pana przypadku trafnie dobrano konkretny lek i nie czuję się na siłach o tym decydować przez internet, nie mniej w przeciwieństwie do Pana mogę sobie wyobrazić sytuację, w której byłby to właściwy wybór. Z przyczyn, o których pisałem powyżej. Zaś przykład pacjenta, który po przeczytaniu dwustronicowej ulotki o leku poprawia błedne w swoim mniemaniu decyzje lekarza (który o benzodiazepinach przyczytał dużo, dużo więcej niż dwie strony ulkotki o leku i co najważniejsze ma doświadczenie w ich stosowaniu) uważam za doskonałą ilustrację tytułowego tematu niniejszego wątku - brak szacunku do wiedzy drugiej osoby.
          Szkoda mi tylko, że nadal będzie się Pan zapewne męczył z opisywanymi dolegliwościami. Jeśli już koniecznie nie chce Pan tego leku, proszę porozmawiać z lekarzem i poprosić o inny, bo może on naprawdę Panu pomóc. Nawiasem mówiąc - w napadzie epilepsji lekiem pierwszego rzutu jest dobrze znany i pochodzący z tej samej grupy leków co Cloranxen diazepam, czyli Relanium. I to wcale nie dlatego, że lekarze nie wiedzą, że to lek uspokajający i nasenny.

          Uogólnienia nie są nigdy słuszne ani sprawiedliwe, tu muszę panu przyznać rację. Nawet chyba należałyby się Panu przeprosiny, gdyby nieco niżej nie napisałby Pan generalizując "Młodzi Doc's mają wysokie mniemanie o swojej fachowości". Gdybym był złośliwy, mógłbym napisać - przyganiał kocioł garnkowi.
          Moje umiejętnoścui medyczne są bardzo skromne. Z szacunkiem patrzę na wiedzę moich starszych kolegów i staram się jak najwięcej od nich nauczyć. Niemniej wypada mi tylko z politowaniem patrzyć na pacjentów, którzy lekturze "Domowego Poradnika Medycznego" poprawiają decyzje lekarzy, którzy na temat ich chorób przeczytali setki takich książek, a na ich leczeniu zjedli zęby. Żeby było śmiesznej,i tak ich decyzje często nie są wcale trafne - nie dlatego że są niedouczeni, ale dolatego, że to naprawdę bardzo trudna część luidzkiej działalności. Bynajmniej to nie rzemiosło, gdzie można pewne skutki swojej działalności dość trafnie przewidzieć. Dlatego przerażają mnie dzieci bawiące się z zapałkami i pacjenci bawiący się z niektórymi lekami.

          Pozdrawiam i życzę szybkiej ulgi w dolegliwościach
          • j_an_t Re: Do j_an_t 31.07.06, 13:10
            Szanowny Panie Doktorze.
            Dziękuję za wykład, który był całkiem dobry, brakowało w nim wzmianki że można
            jeszcze poddać się operacji, ale że wynik jest niepewny powinno się ją
            traktować jak ostateczność. Tego wszystkiego dowiedziałem się niestety nie od
            lekarzy do których chodziłem ale z programu niemieckiej telewizji satalitarnej,
            w której jest kilka takich cykli poświęconych zdrowiu. Co do tego Cloranxenu,
            moja nieufność bierze się z doświadczeń osobistych, że człowiek dostaje lek
            który nie działa ale kosztuje i niekoniecznie znajduje się na liście
            refundowanych a na dodatek w internecie dowiaduje się że lek był zawieszany w
            rozprowadzaniu. Nie wiem na ile ma to coś wspólnego z "agentkami" różnych firm
            farmauceutycznych wchodzącymi bez kolejki do gabinetów z wypchanymi torbami
            leków, i w cale nie wylatującymi za drzwi w przyśpieszonym tempie. Pacjent jak
            każdy człowiek chciałby być traktowany podmiotowo a nie jak darmowy królik
            doświadczalny. Jeżeli życzę sobie wyraźnie mocnego środka nasennego, nie mam
            ograniczonych praw, to powinno się mi taki przepisać, dodając wszelkie uwagi i
            wyjaśnienia jeśli to konieczne. Chyba że ma się absolutną pewność, że to co się
            proponuje jest najlepsze i będzie działać skutecznie. W końcu to jest dla mnie,
            to ja za to zapłacę i to ja będę cierpiał gdy nie zadziała.
            Moje doświadczenia z lekarzami nie są zbyt bogate, co nie znaczy że gdy czytam
            takie jak Felicji_7 nie robi to na mnie wrażenia. Rzeczywiście medycyna to
            trudna dziedzina, tym bardziej przeraża gdy lekarz traktuje człowieka jak zło
            konieczne z którego trzeba jakoś wyżyć. Nie ma też nikogo kto by eliminował
            popełniających tak drastyczne błędy.
            Pisząc młodzi Doc's w liczbie mnogiej to było takie "zmiękczenie", ale miałem
            właściwie tylko Pana na uwadze. Jak byłem młody to też byłem zbyt pochopny w
            osądach.
            Pacjenci są tylko częścią społeczeństwa w którym żyjemy i nasza kultura nie
            odbiega od przeciętnej. Raz jesteśmy zaskakiwani pozytywnie innym razem coś się
            w nas gotuje pod wpływem czyjegoś działania. Analiza takich przypadków mogła by
            się przyczynić do stałej poprawy na linii lekarze - pacjenci. Ale nikt tego nie
            chce robić, a szkoda!
            Pozdrowienia!
            • co_dzienna Re: Do j_an_t 31.07.06, 17:02
              Ja napiszę tylko krótką historyjką.
              Otóż moja mama cierpiała bardzo z powodu dyskopatii tego samego odcinak
              kręgosłupa. Cierpiała bardzo, bo było już tak, że ten dysk potrafił
              jej "wyskoczyć" 2-3 razy w miesiącu, no a potem kilka dni leżenia i różne
              środki - jej pomagał majamil - po 1,5 dnia mogła chodzić.
              Ale kilkanaście lat temu skorzystała z pomocy tzw. kręglarza (nie mam pojęcia,
              czy ktoś taki ma związek z medycyną), który w jakiś sposób wepchnął jej tę
              wysuwającą się blaszkę.
              Od tego czasu nie ma problemu.
              Może mimo wszystko warto zlikwidować przyczynę, pójść na rehabilitacje -
              przecież godziny można chyba domówić na pasujące, zwłaszcza, gdy ma się na to
              czekać dłużej niż 6 miesięcy.
              Spróbować zlikwidować przyczynę, a nie faszerować się dodatkowo lekami
              rozwalającymi wątrobę.
              pozdrawiam
              • young_doc Re: Do j_an_t 03.08.06, 19:41
                Cóż, mogę tylko obicać, że będę starał się unikać pochpności. Taka cecha młodości. Ma ona również swoje dobre strony, pozwala wyraźnie odróżniać dobro od zła.
                Co do kręgarzy - owszem, efekty ich działaności są często wyjątkowo efektowne, jednak trzeba zaznaczyć, że niestety zawsze ta terapia wiąże się z ryzykiem, że kręgosłup niewłaściwie "nastawiony" może być jeszcze bardziej niestabilny niż przed zabiegiem, mimo przejściowej poprawy. Specjalistę tutaj należy wybrać niezwykle starannie, gdyż osoba nie posiadająca właściwych umiejętności może zrobić sporą krzywdę. Niestety, nie jest to również leczenie przyczynowe - gdyż układ stawowów i więzadeł kręgosłupa nadal pozostaje niestabilny. Każdy musi osobiście podjąć decyzję o doborze terapii.
                Mam nadzieję, że znajdzie Pan specjalistę, z którym uda się Panu nawiązać owocną wspólpracę, nieważne jaki tytuł będzie miał na pieczątce. Również psychiatra może tu bardzo pomóc - i bynajmniej nie dlatego, że kolokwialnie mówiąc ktoś tu uważa Pana za wariata - po prostu są to lekarze mający doświadczenie w stosowaniu wielu leków, które mogą przynieść ulgę w Pana dolegliwościach. Ale równie dobrze może to być neurolog, rodzinny, neurochirurg, specjalista rehabilitacji, ortopeda... Wierzę, że kogoś wartego zaufania spotka Pan na swojej drodze.
                Pozdrawiam i raz jeszcze życzę zdrowia.
    • krolubu Re: Szacunek dla lekarza ? 22.07.06, 01:29
      Stary, sam sobie odpowiedziałeś. Nie ma co dodać.
      • felicja7 Re: Szacunek dla lekarza ? 22.07.06, 19:59
        Czas dla rodziny? To co Wy tu robicie? Przed komputerem do północy? A może w
        pracy bawicie się w fora dyskusyjne? No wybaczcie, ale ja po tylu
        godzinach "wyczerpujacej pracy" nie maiałabym sił na komputer.
        • ann1964 Re: Szacunek dla lekarza ? 22.07.06, 20:16
          Felicjo7 już im to kiedyś wytknęłam,
          gdyby faktycznie tak ciężko pracowali
          nie chciałoby się siedzieć po nocach.

          A teraz do marca32, postmodernistyczne społeczeństwo
          kochany, to społeczeństwo konsumpcyjne!Nadrzędną wartością
          jest pieniądz, zdobywany jak najmniejszym wysiłkiem.
          Brawo, tacy chcecie być!
          A socjologowie, pedagodzy i psychologowie mówią, że to zmora
          naszych czasów!Biją na alarm,tyle się mówi, że Amerykanie już się
          tym nacieszyli i widzą jakie negatywne skutki przynosi taki styl
          bycia.Ale polski zaścianek chlonie wszysko co zachodnie,zachłystuje się
          tą zgubną wolnością tak jak kiedys zielonymi.
          • marc32 Re: Szacunek dla lekarza ? 22.07.06, 23:10
            Oczywiście, kapitalizm i postmodernizm idą parą (co zauważył już Lyotard, pisząc
            pierwszą książkę o postmoderniżmie, i stawiając jego definicję). Skupiają się na
            jednostce, na tym co partykularne w opozycji do tego co ogólne itd...
            To co pisałem odnosiło się jednak do społeczeństwa jako całość, a nie do danej
            grupy zawodowej. Chociaż, oczywiście, coraz mniej jest i młodych lekarzy
            gotowych poświęcić życie dla idei ( zwłaszcza przy zanikających innych żródłąch
            satysfakcji z wykonanej pracy, jak wdzięcznośc pacjenta czy szacunek do tejże
            pracy, o czym mowa w tym wątku).

            Czy to jest złe czy dobre? nie wiem. Taki jest światowy trend, i nie zmieni się
            zanim nie dojdzie do nieodwracalnych katastrof ekologicznych ( bezmyślna
            komsumpcja związana jest naturalnie z wyczerpaniem zasobów naturalnych,
            zanieczyszczeniem, efektem cieplarnianym itd itp..), ale ponieważ jest to
            kwestia pradopodobnie kilku pokoleń, przyznam że nie spędza mi to snu z powiek (
            podzielam niestety bezmyślność mojego gatunku i mam to trochę gdzieś). No, może
            jednak trochę się staram ograniczyć podatnośc np na reklamy ( nie mam
            telewizora, korzystam wyłącznie z sieci wybierając co i kiedy czytam lub
            oglądam, co też częściowo odpowiada na twój „zarzut” spędzania czasu na forum,
            chociaż między nami, to co kto robi w wolnym czasie jest raczej jego prywatną
            sprawą).

            Są jednak i ciekawe sposoby na wydatkowanie pieniędzy. Np, nawiązując do wątku
            White-Laguny, chciałbym móc swoim dzieciom zapewnić, nie wiem, możliwość
            spędzania czasu w takim Palais des Sciences, w la Villette, gdzie mieliby
            sposobność, bawiąc się, zobaczyć czym jest indukcja elektryczna, elektryczność
            statyczna, zobaczyć ruchy Browna i statystyczne prawidłowości pojawiające się z
            choasu, chciałbym żeby zobaczyli piramidy, panteon itd itp ... jednym słowem,
            zapewnić im to co cenię najbardziej : dostęp do wiedzy. Chciałbym też aby byli
            ludżmi otwartymi, obywatelami świata i ciekawi tego świata, żeby nie dawali się
            wpędzić w patriotyczne pseudo-wartości, zaściankowość i niczym nie uzasadnione
            samouwielbienie.

            Jako lekarz w Polsce nie będzie mnie na to stać, ponieważ nic się w naszym kraju
            nie zmieni. Pozostaje tylko bolesna decyzja o wyjeżdzie, i dziękuję bogu że
            takie możliwości się pojawiają.
            Oczywiście pozostaje gorycz i swojego rodzaju Baudelaire’owski spleen, dlaczego
            nie u nas? stąd też m.in ten wątek.
        • marcinoit Re: Szacunek dla lekarza ? 22.07.06, 22:43
          trudno oprzec sie wrazeniu ze podczas zabiegu usuwania guza macicu usunieto ci rowniez znaczna czesc mozgowia pozostawiajac jedynie osrodki odpowiedzialne za podstawowe czynnosci zyciowe i dobrze rozbudowany osrodek niecheci do kazdego kto jest inteligentniejszy od ciebie.
          • felicja7 Re: Szacunek dla lekarza ? 23.07.06, 17:21
            Jak mówią: "prawda w oczy kole"- cieszę się, bo jednak się sprawdza.
            Następne "ucz się i pracuj"- radzę wziąć to sobie do serca.
    • anatemka Re: Szacunek dla lekarza ? 26.07.06, 18:08
      lekarz zaczyna być wreszcie traktowany jak rzemieslnik który tylko wypełnia
      swój fach.
      Jeśli robi to dobrze-ludzie go szanują.
      Jesli źle-nie.
      To takie dziwne?
      • do.ki Re: Szacunek dla lekarza ? 26.07.06, 21:20
        anatemka napisała:

        > lekarz zaczyna być wreszcie traktowany jak rzemieslnik który tylko wypełnia
        > swój fach.
        > Jeśli robi to dobrze-ludzie go szanują.
        > Jesli źle-nie.
        > To takie dziwne?

        Szczerze? To jest nie dziwne, tylko straszne. Bo lekarz nie jest rzemieslnikiem,
        wykonujacym swoj fach. Malo tego, Ty jako pacjent, nie chcesz zeby tak bylo, bo
        na mnie na przyklad w zyciu nie bedzie mnie stac. Jesli bede musial byc
        traktowany jak rzemieslnik, to wlicze sobie w cene wszytko to, co teraz wchodzi
        w sklad tzw "zaufania na linii lekarz-pacjent". Mozesz tego nie dostrzegac, ale
        to duzo. Nie mam klientow, jak rzemieslnik. Mam pacjentow i postepuje ich wedle
        ICH, nie mojego interesu.

        Traktowanie lekarza jak rzemieslnika to koniec medycyny. I to wy, pacjenci,
        najgorzej na tym wyjdziecie. Bo nawet nie wiecie jak wiele lekarze robia dla was
        bez pytania o wynagrodzenie. Wam sie wydaje, ze za wszytko drogo placicie- nie.
        Zrobcie z lekarza rzemieslnika, to dopiero zostaniecie skasowani. I nie liczcie
        na zadna wysoka jakosc. Standard opieki to wszystko co dostaniecie.

        Ja juz wtedy nie bede pracowal. Nie chce pracowac w systemie, gdzie pacjentowi
        sie wydaje, ze placi i wymaga. Ale pacjentowi, ktory rozumie, ze najpierw musi
        sie oddac w moje rece, abym mogl mu powoc, pomoge nawet kosztem wlasnej rodziny-
        tak zreszta, jak jest to teraz.
        • anatemka Re: Szacunek dla lekarza ? 27.07.06, 10:07
          tak, ciężko niektórym pogodzić się z faktem bycia zwykłym człowiekiem.
        • j_an_t Re: Szacunek dla lekarza ? 27.07.06, 12:44
          Jeśli ktoś jest tak dobry to zakłada prywatny gabinet ustala swój cennik i
          czega na tych co ich będzie stać. W cenę należy sobie wliczać wszystko ale
          rozsądnie żeby przyszli jeszcze jacyś pacjenci. Być dobrym rzemieślnikiem to
          jest już coś z czego pacjent bardzo będzie się cieszył.
          Dobry rzemieślnik to nie tylko znający swój fach ale i dobry organizator mający
          odpowiedni zestaw narzędzi umożliwiający skuteczną i szybką diagnosę, niezbędny
          zestaw części albo wypracowaną ścieżkę do ich szybkiego i po rozsądnej cenie
          zdobycia, doświadczenie kóre umożliwi mu rozwiązanie problemu w najtańszy
          sposób. W końcu klient będzie zadowolony jeśli uzna że nie przepłacił za
          usługę. Z człowiekiem jest jak z maszyną, tylko nie można sobie pozwolić na
          błędy, więc wszystko jest o wiele bardziej skomplikowane i drogie. Pacjent
          zawsze będzie wymagał. Dużo zależy od systemu, żeby nie marnować sił i środków
          na działania pozorowane lub musieć oszukiwać zły system.
          Dobry lekarz napewno nie będzie wymagał żeby pacjent traktował go jak boga.
          Czasem trzeba się upewnić czy ktoś się aby nie myli chcąc mi obciąć nogę.
          • anatemka Re: Szacunek dla lekarza ? 27.07.06, 13:27
            o, ja nie potrafię tak ładnie pisać, ale to właśnie miałam na myśli mówiąc o
            rzemieslnikach. Dlatego nie rozumiem oburzenia niektórych...
    • enterka05 Re: Szacunek dla lekarza ? 26.07.06, 20:42
      Może wyjdę na nadmierną optymistkę ;) , ale myślę że nie jest aż tak źle że nie
      ma żadnego szacunku.

      Może to trochę tak, że wszyscy bardziej zauważamy i pamiętamy tych którzy
      spowodowali że nas zabolało niż tych "normalnych". Pacjent lekarzy na których
      się zawiódł, lekarz "złych" pacjentów...
      Agresywne wpisy na forach to też chyba tylko kawałek rzeczywistości; ci
      agresywni wyładowują się bez oporów, a myślącym inaczej czasami zwyczajnie nie
      chce się wchodzić w "bagienko".

      Ale że nie jest najlepiej z tym szacunkiem, to niestety prawda. I tutaj do
      przyczyn wymienionych przez Marca i Young_doca dołożyłabym chyba nasz zwyczaj
      narzekania i jego konsekwencje.

      Wydaje mi się że znakomita większość tych którzy się głośno i agresywnie
      domagają się że im się należy już, natychmiast i za darmo, nie ma szacunku w
      ogóle dla drugiego człowieka, nie tylko dla lekarzy. I chyba nic im nie pomoże
      żeby zaczęli go mieć; co najwyżej mogą ograniczyć okazywanie tego z obawy przed
      kimś czy czymś: policją, nieudzieleniem świadczenia, osobą bardziej agresywną od
      nich...

      Natomiast pytanie czemu z tym szacunkiem jest różnie u tej reszty. I tutaj
      wydaje mi się, że ludzie mają ogólnie nie najlepszą opinię o lekarzach (zresztą
      nie tylko o nich, wielu grup to dotyczy - księży, prawników, nauczycieli...), bo
      u nas "w dobrym tonie" jest ponarzekać, więc wszelkie złe opinie rozchodzą się
      jak kręgi na wodzie.

      Oczywiście są negatywne opinie w pełni uzasadnione i zasłużone. Ale jest też na
      pewno bardzo dużo takich, które wynikają z niewiedzy, braku zastanowienia... :

      - wielu ludzi uważa że leczenie równa się wyleczenie, a jeśli tak nie jest, to
      powodem jest zła wola czy niewiedza leczącego,

      - wielu nie wie lub nie zastanawia się jak działa system, więc nie pomyśli że za
      kolejki i braki należałoby winić także/głównie Panujących, a nie konkretnego
      lekarza czy szpital, nie pomyśli że lekarz w przychodni poświęca im mało czasu
      niekoniecznie dlatego że nie chce czy "bo tam przyjmuje za darmo" itp,

      - wielu szacuje zarobki lekarzy na podstawie ceny wizyty w gabinecie prywatnym i
      liczby pacjentów przyjętych w ciągu godziny, więc pyta "czego oni jeszcze chcą",
      a skoro chcą to są pazerni na pieniądze, do tego uważa że skoro lekarz pracuje
      gdzieś poza szpitalem/przychodnią to wyłącznie z przyczyny jak wyżej .....

      Itp.

      A że prawie każdy się leczy albo leczył, więc temat do rozmów (czyt. narzekań)
      jest bardzo wdzięczny.

      O tych którzy zwyczajnie porządnie wykonują swoją pracę się nie mówi, bo to
      naturalne. A o dobrym które nas spotyka opowiadamy wstydliwie, nie zawsze,
      niekoniecznie....

      W rezultacie otrzymujący mnóstwo negatywnych informacji przeciętny człowiek,
      nawet taki który o samym zawodzie lekarza myśli z szacunkiem, patrzy na lekarzy
      "z pewną taką nieufnością", no bo skoro tyle złego się słyszy.... I stąd też
      chyba takie opinie jak na przykład w pierwszym poście Felicji w tym wątku - że
      bez łapówki czy "dowodów wdzięczności" w większości ani rusz, wszystko trzeba
      załatwiać, trudno mieć zaufanie do kompetencji... Konkretnego lekarza szanujemy
      (a czasem nie), ale ogólnie mamy wątpliwości. A nawet w konkretnej relacji
      patrzymy często - zwłaszcza na początku - podejrzliwie. Łatwo nam zinterpretować
      jakieś zachowanie jako "życzenie sobie" korzyści materialnych, łatwo ocenić coś
      wg w/w schematów, łatwo próbować "załatwiania" bo przecież wszyscy tak robią i
      tak trzeba (co zresztą pośrednio mówi że społeczeństwo akceptuje nieetyczne
      zachowania i tym samym zachęca do nich)... Oczywiście wszystko to generuje
      kolejne negatywne opinie do wyrażania, i kółeczko się kręci...

      Podobnie zresztą kręci się w przypadku innych grup, ale że zdrowie i życie to
      obszar szczególnie newralgiczny, więc i emocji tu więcej niż gdzie indziej.
      Zresztą w ogóle chyba im bardziej ludziom zależy żeby jakaś grupa reprezentowała
      wysoki poziom moralny czy kompetencyjny, tym łatwiej generują i rozpowszechniają
      negatywny stereotyp na jej temat...

      Nie wiem czy można mieć nadzieję że pod tym względem będzie inaczej.
      "Narzekajstwa" pewnie nie zarzucimy. Ale wydaje mi się, że np. przy okazji
      ostatnich strajków sporo ludzi uświadomiło sobie że z tymi zarobkami i
      'pazernością' lekarzy jest niezupełnie tak jak myśleli. Zaczęły się miejscami
      jakieś rozmowy, dyskusje... Może to będzie jakiś krok do trudniejszego ulegania
      stereotypom, i w rezultacie bardziej przemyślanego narzekania i bardziej
      sensownych relacji? W końcu chyba trochę sobie tym myśleniem stereotypami
      utrudniamy życie, i lekarzom - a już zwłaszcza tym którzy pod te stereotypy
      nijak nie podpadają - przy okazji też...
      • ann1964 Re: Szacunek dla lekarza ? 27.07.06, 16:23
        Ja szanuję tylko lekarzy, nie pochodzących z rodzin
        lekarskich, bo wiem, że wiedzę i wykształcenie
        zawdzięczają tylko sobie, a nie protekcjom.
        • anatemka Re: Szacunek dla lekarza ? 27.07.06, 16:40
          a ja znam młodych lekarzy, pochodzacych z rodzin lekarskich i wiem, że
          posiadaja wymaganą wiedzę. W proteksji nie widzę nic złego o ile ogranicza się
          do pomocy w znalezieniu pracy /wielu niemedyków pracę w ten sposób znajduje/
          czy rozpoczęcia specjalizacji-bo podnoszą kwalifikacje oni a nie ich rodzice.
          • ann1964 Re: Szacunek dla lekarza ? 27.07.06, 21:45
            Już ja wiem jak to wygląda!Jak są traktowani
            protegowani,nawet jesli chodzi o pacjentow.

          • young_doc Re: Szacunek dla lekarza ? 30.07.06, 14:04
            Nie zgadzam się. Protekcja jest zawsze czymś złym. Zgoda, oni podnoszą kwalifikacje, ale wtedy ktoś inny, bez znajomości, może lepszy, może gorszy, ich nie podnosi - bo liczba miejsc specjalizacyjnych jest sztywna... Po prostu nie mogę się zgodzić na to, że czy nadanym oddziale pracuje 5 czy 6 ludzi zależy nie od ilości pracy, ale czy któś miał dobre układy w dyrekcji. Tak, wiem, mam zostawić ten wiatrak w spokoju i iść nam spacer z Dulcymenę... Ale są rzeczy po prostu nie fair.

            Podobnie jak nie fair jest dzielenie ludzi na lepszych i gorszych z powodu pochodzenie. I nie ma tu żadnego znaczenia, czy za "lepszych" uważa się dzieci lekarzy, stoczniowców, polityków czy górników - jest to tak samo głupie i niesprawiedliwe. A zdolności i pochodzenie są wg mnie zmiennymi całkowicie niezależnymi - śa świetni lekarze w kolejnym pokoleniu, żałosne dzieci profesorów, znakomici doktorzy pochdzący z prostych rodzin i tragiczni czasem z wręcz z tych samych... Ale do kogo ja to mówię...

            P.S. Nie miałem w rodzinie lekarzy, ani przodków z maturą, o studiach nie wspomniawszy.
            • anatemka Re: Szacunek dla lekarza ? 30.07.06, 16:02
              fakt. Z tą specjalizacją to nie pomyslałam. Masz rację.
            • alergenzb do young_doc 19.08.06, 22:12
              Zgadzam się z tobą w całości.
              Szacunek do lekarza jest bardzo indywidualną sprawą, każdego z nich.
              Przecież szacunek do siebie sami sobie wyrabiamy, swoją postawą i zachowaniem.
              Dam przykład, miałam możliwość poznania dwóch różnych oddziałów szpitalnych dla
              dorosłych i pracujących tam lekarzy.
              W jednym z nich spotkałam się z tekstami cyt. słowa Pani ordynator" pacjent
              jest na naszym stanie i to nasza sprawa jeżeli chodzi o leczenie" Zero
              informacji o pacjencie, zero możliwości udostepnienia dokumentacji. Pani
              ordynator traktuje ludzi jak przedmioty na stanie i swoją własność, nie wspomnę
              o niegrzeczności i złym zachowaniu, łamiącym wszelkie pojęcie ludzkie.
              Przepraszam za słowa ale z takim "chamstwem" jak żyję się nie spotkałam.
              Lekarza widać tylko rano na krótkiej wizycie i przez całą dobę nawet nie można
              znależć.
              Natomiast w drugim szpitalu, to brak słów podziwu dla lekarzy, ich
              zaangażowania w zdrowie pacjenta, systematyczne informowanie pacjenta o
              wszystkim, spokojne wyjasnienia na pytania. Poprostu nawet trudno znależć slowa
              podziwu dla nich. Nie wiem czy to zasługa szefa oddziału ale moim zdaniem to są
              ludzie na wysokim poziomie. Zasługują na wielki szacunek za zaangażowanie,
              poświęcenie się, mimo że nie wiele mają czasu nawet na odpoczynek. Często
              odwiedzają pacjentów, sprawdzają ich stan zdrowotny itd.
              Szacunek do lekarza to bardzo indywidualna sprawa. Jedni na niego zasługują
              inni są niegodni tego tytułu, a nawet go plamią i przynoszą wstyd pozostałym.
        • enterka05 O rety, Ann, 27.07.06, 22:49
          ... to Ty musisz mieć strrrasznie trudno. Przychodzisz, dajmy na to, pierwszy
          raz lekarki, nic nie wiesz o jej koligacjach rodzinnych - no i co tu wtedy
          myśleć o takiej?... Lekarka nawet wzbudziła Twoje zaufanie, ale przed kolejną
          wizytą dowiadujesz się że jest córką lekarza z sąsiedniego miasta, tylko już
          zmieniła nazwisko. I masz kolejny dylemat... ;D

          A poważnie - przecież ludzie dość często wybierają zawód, który wykonuje któreś
          z ich rodziców. Bo coś już o tym zawodzie wiedzą, podoba im się taki sposób na
          życie, rodzic stanowi dla nich jakiś wzór... Dlaczego odmawiać im szacunku z
          tego powodu?
          • ann1964 Re: O rety, Ann, 28.07.06, 10:42
            Nie mówiłam, że ja mam żle, ale nie podoba
            mi sie takie postępowanie.Tak się składa,że sama
            niejednokrotnie byłam w takiej sytuacji i bardzo
            żle się z tym czułam.
            Nie chodzę do lekarzy, których nie znam.A jesli już
            się zdarzy, to od czego jest wywiad!!!
            • anatemka Re: O rety, Ann, 28.07.06, 11:15
              to sie w psychiatrii jakoś nazywa.... ;)
      • young_doc Do Enterki05 30.07.06, 13:48
        Świetnie napisane. Ni samemu nieraz najtrudniej wyłamać się ze stereotypu lekarza, "który nic nie robi bo jmu się nie chce"... a większość ludzi idąc do lekarza już wie, co zastanie, nawet jeśli tego lekarza widzi pierwszy raz w życiu na oczy... I wiele moich wypowiedzi do pacjentów było i jest interpretowanych w moim odczuciu w wypaczony sposób przez samych zainteresowanych... Cóż, chyba sam zaczynam stanowić świetną ilustratację doo tezy o skłonności Polaków do narzekania.

        Obawiam się tylko, że moi pacjenci zawsze będą myśleć stereotypami. To ludzie starsi, schorowani, prości... innymi słowy głownie odstający w dól od średniego IQ dla społeczeństwa (które wynosi ok. 100). Większość mogę oceniać na 70, 80, góra do 100 punktów. Praca z nimi jest często ciężka, namówienie do regularnego zażywania leków stanowi często wyzwanie, o wpraowadzaniu diety trzeba na ogół niestety zapomnieć... Piszę to nie po to, aby się użalać nad sobą - taka moja praca, ale aby zwrócić uwagę, że podstawową lekturą dla większości pacjentów jest "Fakt". Można im to mieć za złe, ale inteligencji im nijak nie podniesiemy, a leczyć ich trzeba. Chodzi mi o to, że moi pacjenci będą zawsze myśleli bardzo protstymi stereotypami, na poziomie tabloidów i zwycięskich partii politycznych w naszym kraju ( a pamiętajmy, że do wyborów ci najbardzej schorowani i tak nie idą). A jak napisała nieco poniżej codzienna "Komu zależy na zmianie wizerunku lekarza w naszym kraju?"
      • marc32 Re: Szacunek dla lekarza ? 30.07.06, 15:47
        Rzeczywiście Enterko, narzekanie jest swego rodzaju „cechą charakteru” polskiego
        bytu społecznego :)
        Paradoksalnie uważam tą cechę za raczej pozytywną, świadczącą o pewnym
        non-komformiżmie, krytycyżmie, i zdolności chłodnego spojrzenia na świat. Cechy
        niezbędne w demokratycznym spoleczeństwie, w nauce itd.
        Aczkolwiek w przeciwieństwie do, np, takiej Francji –gdzie protest,
        demonstracja i krytyka również są w dobrym tonie- tkwimy jednocześnie w
        bezradności. Zdaje się że konstruktywny krytycyzm przyjął u nas formę smutnego
        fatalizmu.
        Tam gdzie nad Sekwaną doszłoby do mobilizacji sił społecznych –mediów,
        korporacji i związków zawodowych, organizacji studenckich i innych – nad Wisłą
        dochodzi raczej do wzajemnego nieproduktywnego rzucania się do gardeł, z
        przeświadczeniem że kołdry nie starczy dla wszystkich, i że trzeba wyszarpać
        kawałeczek dla siebie i nie dopuszczić –broń Boże- do marnowania cennego
        pokrycia na lekarskie łoża.

        Czytając znakomitą książkę „Globalizacja” , autorstwa J.E. Stiglitz’a, noblisty,
        byłego szefa zespołu doradców ekonomicznych administracji Clintona, i póżniej
        Banku Swiatowego, trudno nie zdodzić się z tym że przeżyliśmi w Polsce prawdziwą
        terapię szokową. Tak gwałtownej przemiany ustrojów i zmiany tak przeciwstawnych
        sobie paradygmatów ekonomicznych, nie da się po prostu przejść nie ponosząc
        wysokiej ceny społecznej.
        Kozackie i czasem dogmatyczne posunięcia Pana Balcerowicza and Co, będziemy
        jeszcze długo odpokutywać rażącymi nierównościami społecznymi, wysokim
        bezrobociem, pogorszeniem sytuacji w szkolnictwie, służbie zdrowia ... i w
        konsekwencji dezyntegracją czy fragmentacją tkanki społecznej, objawiającej się
        – jak słusznie zauważyłasz Enterko - antagonizmami nie tylko w relacjach
        pacjent-lekarz, ale -w mniejszym czy większym stopniu- między większością grup
        zawodwych czy społecznych (a czasami biegunką słowną i zaparciem kognytywnym na
        widok terenówek sąsiadów :) ).

        Cóż, pocieszmy się że przyjdzie czas na mądrzejsze pokolenie, lepszą drużynę
        piłkarską i wspaniałych, douczonych, uczciwych i szanujących pacjenta lekarzy ;)

        Miłego, słonecznego popołudnia.
    • co_dzienna Re: Szacunek dla lekarza ? 30.07.06, 13:00
      Napisze za siebie.
      Z założenia szanuję lekarza, bo chce mu powierzyć coś bardzo cennego - czyli
      moje zdrowie i mojego dziecka.
      Jeżeli na wstępie widzę, że mój szacunek nie jest odwzajemniony - to jest to
      właśnie problem.
      Gdy przechodzę "na stan szpitala" nie oznacza to , że staję się taboretem do
      przesuwania. Mimo, ze mam piżamę, dalej jestem tą samą osobą, która myśli i
      czuje.
      Czasem lekarz o tym zapomina.

      media są głupie w swojej masie i liczy się tylko chwila, news, sensacja, byle
      do następnej sensacji...
      Dokładnie tak samo jak z PiS , Samoobroną, jakiś czas temu gejami i aborcją.
      Temat się pojawia, jest obrabiany i znika.

      Społeczeństwo płaci, gdy musi. Niestety polskie społeczeństwo jest ubogie, więc
      może płacić w ograniczonym zakresie, ale gdy musi, to płaci. Z doświadczenia
      wiem, jak bardzo dużo trzeba zapłacić (nie w postaci łapówek), by w końcu
      zacząć się leczyć.
      Więc nie zgadzam się z tym co napisałeś.
      Zresztą po ilości ciągle pojawiających się nowych prywatnych przychodzni widać,
      że się mylisz.

      Problemem są sami lekarze. Ci co kryją swoich nieudolnych kolegów, co kryja
      łapówkarzy. Problem to ten system feudalny w szpitalach i brak pieniędzy.
      Problem to NFZ i jego urzędnicze zarządzenia kompletnie oderwane od życia.

      Jak można zaufać lekarzowi, który w obecności pacjentówy wydziera się na
      młodszych lekarzy - "a co mnie obchodzi co pan myśli, kto tu rządzi... ja czy
      pan???" I mimo, że podobno jest wybitnym chirurgiem ja go nie szanuję...

      Niestety trochę trzeba się nachodzić, by znaleźć lekarza, któremu się zaufa.
      Znalazłam 3 takich w Warszawie, jednego wspaniałego w CO, po wizytach w wielu
      miastach Polski.
      Ale to tak jak z przyjaźnią - nie ufa się wszystkim ludziom, a tylko wybranym.
      Myślę, że z lekarzami jest podobnie.
      Na szacunek trzeba zasłużyć, czasem to trwa...

      Jeżeli od lat wizerunek lekarza jest psuty przez samych lekarzy, media, firmy
      farmaceutyczne, polityków, to niestety droga powrotna bedzie długa.
      No i komuś musi na tym zależeć. Czy komuś w Polsce zależy?
      • young_doc Re: Szacunek dla lekarza ? 30.07.06, 13:31
        Choć nie zawsze zgadzam się z Pani poglądami wyrażanymi na tym forum, to uważam ten komentarz za wyważone i uczciwe przedstawienie poglądu na całą sprawę z punktu widzenia pacjenta. Myślę, że warto by podobny znalazł się w nowo przypiętym wątku o szacunku do lakarza u samej góry forum. Pozdrawiam.
        • co_dzienna Re: Szacunek dla lekarza ? 30.07.06, 23:34
          Czasem coś co wydaje się czarne jest ciemnoszare, zielone lub granatowe.

          Problem w tym, że niewiele się nie zmienia.
          Lekarze wracaja z zagranicznych placówek, mają nowe pomysły i inny sposób
          pracy (Zresztą to po prostu widać, który był na stażu w innym niż polski
          szpitalu.) i wpadają do tego samego piekiełka.
      • apetina4 Re: Szacunek dla lekarza ? 30.07.06, 13:33
        >co_dzienna napisała
        >gdy przechodzę na stan szpitalanie oznacza to , że staję się taboretem do przesuwania.Mimo, że mam piżamę, dalej jestem tą samą osobą, która myśli i czuje>
        Dodałabym jeszcze równie wysoko, bądż bardziej wykształconą,której nie można wcisnąć byle kitu!
        Pech chce, że znalazłam się w sytuacji, która mogła zakończyć się żle zwłaszcza dla mnie. Pani dr wykonując pewien zabieg, była tak zajęta rozmową
        ze swoja koleżanką po fachu,która na moje próby zwrócenia uwagi,iż jestem uczulona na lek przygotowywany dla mnie, zareagowała tak wielkim oburzeniem, na rzekome próby przerwania rozmowy,że poczułam się jak dziecko karcone przez wszechwiedzącego nauczyciela, a przecież tu chodziło tylko o moje zdrowie.
    • leeloo2002 Re: Szacunek dla lekarza ? 03.08.06, 10:32
      Nie rozmumiem jak mozna miec szacunkek do zawodu, ja mam po prostu szacunek do
      niektorych osob, ktore sa lekarzami a do wiekszoscie nie.
      Jednak z tego co weim lekarze sa traktowani ulgowo w przypadku wykroczen
      drogowych
      • maga_luisa Re: Szacunek dla lekarza ? 03.08.06, 11:04
        Skąd masz takie informacje?
    • lidja28 Re: Szacunek dla lekarza ? 14.08.06, 18:42
      Zauważyłam że Polska to specyficzny kraj,moim zdaniem pojęcie szacunku do
      kogokolwiek nie istnieje niestety.
      Jeżeli przeliczyć szacunek na pieniądze to bardziej szanowany jest operator
      koparki i górnik niż lekarz czy nauczyciel.
      Natomiast to co obserwuje to totalny brak szacunku do tzw ludzi nauki, np
      wykładowców akademickich,profesorów,doktorów etc,przeciętny zjadacz chleba
      uważa naukowca za nieroba który właściwie nic nie robi tylko pisze sobie tam
      jakieś książki,coś tam wykłada,zatruwa życie studentom,i uważa się za Bóg wie
      kogo innymi słowy korzyści z niego żadnych.
      W Polsce wykształcenie nie jest już uważane za priorytet,liczy się tzw klasa
      robotnicza co jest niestety smutne.
      • white-laguna4 Re: Szacunek dla lekarza ? 14.08.06, 21:37
        lidja28 powiedziałabym,nie klasa robotniczaa a kasa,
        którą zdobyli wyjeżdżając za granicę.To właśnie większość
        przedstawicieli tej grupy społecznej,kiedyś bezrobotni
        pierwsi wyjechali za granicę.Teraz większość z nich żyje
        na znacznie wyzszym poziomie niż np.lekarze,nauczyciele,
        naukowcy i maja w nosie biednych inteligentów.Kiedy sami
        mając ukończone 8 klas podstawówki dorobili sie fortuny,
        dlaczego mają szanować inteligentów,których uważają za
        nieudaczników.
        Najgorsze to wyjść z chama na pana!!!
        • lidja28 Re: Szacunek dla lekarza ? 15.08.06, 18:00
          Rozumiem,ale nigdy nie było tk źle jak jest teraz.Myslę że przykład idzie z
          tzw 'gory'.Gdy Samoobrona i LPR doszły do władzy.Skoro chamstwo rządzi tym
          krajem,ciemnota,zacofanie to czego oczekiwać tak naprawdę.
          • aron2004 Re: Szacunek dla lekarza ? 18.08.06, 09:27
            lidja28 napisała:

            > Rozumiem,ale nigdy nie było tk źle jak jest teraz.Myslę że przykład idzie z
            > tzw 'gory'.Gdy Samoobrona i LPR doszły do władzy.Skoro chamstwo rządzi tym
            > krajem,ciemnota,zacofanie to czego oczekiwać tak naprawdę.

            Rozumiem że w czasach gdy rzadziły partie inteligenckie i europejskie typu SLD
            czy UW to lekarze zarabiali 10 000 zł miesięcznie? Np. za Łapińskiego?
    • lidja28 Re: Szacunek dla lekarza ? 17.08.06, 21:38
      Widzisz Aronie to jest tak jak człowiek jest wykształcony i wykonuje ciężką,
      odpowiedzialną pracę to oczekuje godziwej zapłaty.I to jest zrozumiałe.
      Nie wszyscy na tym forum skończyli jak ty trzy klasy szkoły podstawowej.
      A propo lekarzy,to mój mieszka w kamienicy a nie w willi i jeździ kilkuletnim
      samochodem.Może ty masz takich co opływają w luksusie.Ja takich nie znam.
      • aron2004 Re: Szacunek dla lekarza ? 18.08.06, 09:22
        lidja28 napisała:

        > Widzisz Aronie to jest tak jak człowiek jest wykształcony i wykonuje ciężką,
        > odpowiedzialną pracę to oczekuje godziwej zapłaty.I to jest zrozumiałe.

        Ale akurat lekarze są wyjątkiem. Moim zdaniem nie zasługują nawet na pensję
        minimalną.

        > Nie wszyscy na tym forum skończyli jak ty trzy klasy szkoły podstawowej.

        wiem.

        > A propo lekarzy,to mój mieszka w kamienicy a nie w willi i jeździ kilkuletnim
        > samochodem.

        jakiej marki?

        >Może ty masz takich co opływają w luksusie.Ja takich nie znam.

        To przyjedź do woj. lubelskiego. Poznasz.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka