28.08.06, 11:17
Jaką podwyżkę uchwalił lekarzom Sejm
Porozumienie Zielonogórskie · 2006-08-25


Czy ustawa o podwyżkach w służbie zdrowia zawiera błąd ograniczający podwyżki
do kilkudziesięciu złotych? Od października służba zdrowia ma dostać średnio
30 proc. podwyżki. Lekarze wystrajkowali zgodę rządu i Sejmu na wzrost płac,
a NFZ znalazł na to pieniądze. Komu ile podwyższyć - to mają już ustalić sami
dyrektorzy szpitali. Ale Sejm wpisał do ustawy ograniczenie: żaden pracownik
nie powinien dostać więcej niż 40 proc.
Ale zapisał to tak: „Wzrost wynagrodzenia nie może być, w stosunku rocznym,
wyższy niż 40 proc. przeciętnego wynagrodzenia danej osoby w ostatnim
kwartale poprzedzającym wejście w życie ustawy".

- To bubel - pieklą się podlascy związkowcy. - Jeżeli pielęgniarka zarabia
1000 zł miesięcznie, to 40 proc. wynagrodzenia w ostatnim kwartale - czyli
tych 1000 zł - to 400 zł! I tyle można jej dać "w stosunku rocznym".
Miesięcznie to 33 złote!!!! - wylicza Eugeniusz Muszyc, przewodniczący
Podlaskiej Federacji Związków Zawodowych Pracowników Ochrony Zdrowia.

- To prawda, że zapis nie jest tak jasny, jakbyśmy chcieli. Najdalej w piątek
wydamy komunikat. To pomoże zrozumieć ustawę - mówi Paweł Trzciński, rzecznik
prasowy Ministerstwa Zdrowia.

- Gdybym była dyrektorem szpitala, poprosiłabym o opinię prawnika. Ale
starałabym się przepis interpretować na korzyć pracowników, czyli tak, by
wypłacić prawdziwą 30-proc. podwyżkę - komentuje Elżbieta Radziszewska,
posłanka PO.

- Przepis jest dość nieprecyzyjny, że można go dowolnie interpretować. I sąd
będzie musiał rozstrzygnąć, jaka interpretacja jest właściwa - mówi nam mec.
Sebastian Samol specjalizujący się w prawie pracy. Jego zdaniem dosłowne
czytanie przepisu mogłoby dać - przy zarobkach 1000-złotowych - 100 zł
podwyżki miesięcznie. To więcej, niż wyszło związkowcom, bo bierze on do
podwyżki całe "przeciętne wynagrodzenia danej osoby w ostatnim kwartale" , a
nie średnią miesięczną z kwartału.

- Wierzę jednak, że zamysł ustawodawcy był inny - mówi Bożena Grotowicz,
dyrektor szpitala w Bielsku Podlaskim.

Marek Balicki, były minister zdrowia, a obecnie dyrektor Szpitala Wolskiego w
Warszawie, jest dobrej myśli: sformułowanie "w stosunku rocznym" oznacza, że
porównuje się te same okresy - czyli w tym przypadku kwartały. A więc IV
kwartał, w którym wchodzą te podwyżki, do II kwartału, który jest podstawą do
obliczania podwyżek.

Krzysztof Bukiel, szef Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy: - Nie
interesuje nas ustawa ani sposób jej napisania. Oczekujemy obiecanych 30-
procentowych podwyżek. Jeśli nie dostaniemy tych pieniędzy, będzie strajk.

Rzecznik Trzciński zapewnia: Pracownicy na pewno dostaną pieniądze obiecane
przez ministra.

Obserwuj wątek
    • agi303 Re: Bubel 28.08.06, 19:10
      Pan Krzysztof Bukiel rozbawił mnie do łez:
      Co znaczy: nie interesuje mnie ustawa ani sposób jej napisania ?
      A co Go interesuje ?
      Poziom rozumowania 5 letniego dziecka w sklepie z zabawkami i słodyczami: nie
      interesuje go, że mamusia i tatuś nie mają tyle pieniążków, że są na tydzień
      przed wypłatą; on chce 5 nowych samochodów, worek batoników i już !!!!
      Człowiek z wyższym wykształceniem, lekarz /czyli w zasadzie inteligent/ i na
      dodatek od ładnych kilku lat szef OZZL powinien przede wszystkim walczyć i
      dobrze zabezpieczać interesy środowiska, które reprezentuje, a to z kolei
      wymaga od niego pewnego wyrobienia prawniczego ze szczególnym uwzględnieniem
      czytania tekstu ze zrozumieniem - te umiejetności Pan doktor już dawno powinien
      posiąść. Z pewnością widział projekty uchwalonych później przepisów i powinien
      był wówczas reagować wraz z doradcami - prawnikami i ekonomistami.
      Nie zrobił tego - więc pretensje do samego siebie. A lekarze - pretensje do
      niego.
      Takie przeoczenie o szefa związku zawodowego górników byłoby nie do pomyślenia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka