tango45
27.11.06, 07:17
Takie zachowanie pediatry to norma w naszym kraju?
Autor: sylaluk
Data: 24.11.06, 10:29 + dodaj do ulubionych wątków
+ odpowiedz
------------------------------------------------------------------------------
--
Dodam , że chodzi o Wrocław, szpital na Brochowie.Pozwole sobie wkleic mój
postz forum dolnośląskiego....
Czy ktoś miał do czynienia z tą Pania "doktor". To jest pediatra w szpitalu
na Brochowie.Chciałabym sie dowiedzieć a jednocześnie uprzedzic o "wielkim
sercu i uprzejmości w stosunku do dzieci które bada"
Byłam w nocy z bardzo kaszlącym synkiem (3 latka) w tymże szpitalu.Dodam, że
synek był poprzedniej nocy na gastroenterologii na badaniach ale noc w tamtym
szpitalu zakończyła się prawdopodobnie zapaleniem krtani(kaloryfery były
gorące bez możliwości zakręcenia, suche powietrze, temp. w pokoju ok 25
stopni!!!).Ale do rzeczy...Pani doktor nawet szybko zeszła z oddziału do izby
przyjęc ale na moje dobry wieczór nawet nie raczyła odpowiedzieć(chyba była
bardzo zła ze ktoś ją w nocy niepokoi).Synek bardzo płakał i kaszłał prawie
do wymiotów, ryknęła do mnie żebym go rozebrała, chwilkę się z tym szamotałam
bo mój synek nie chciał "współpracować "i zdjąc bluzeczki.Jeszcze raz
ryknęła, a jak zdjęłam mu bluzkę to chwyciła go za przedramie tak, że
myślałam ze mu sie wbije palcami do kości, synek wtedy oczywiście rozpłakał
się jeszcze bardziej(bolał go ten uścisk).Potem kazała położyc mi go na
kozetkę, synek oczywiście oponował, ja go chciałam przytrzymać do tego
badania ale pani "doktor" rzuciła go prawie o ścianę na tej kozetce i znowu
zacisneła swoje ręce na jego przedramieniu zeby się nie
wyrwał...koszmar.Potem jak trzymałam płaczącego synka na kolankach wepchnęła
mu pół szpatułki tak że chyba zachaczyła o migdały...Po czym wypisała recepte
bez słowa, rzuciła mi nia i tyle.Zapytałam grzecznie co nam przepisała,
powiedziała że antybiotyk i koniec.Nie podała dlaczego ten antybiotyk, jak
dawkować, ile dni podawac, NIC!!! Spytałam ponownie czy czy Synek ma jakies
zmiany osłuchowe ze przepisała antybiotyk, ale stwierdziała ze ma
zaczerwienione gardło, żadnych zmian Ona nie słyszy ale ja "przecież moge
sobie podjechac na laryngologię...!!!"...Jestem cała w nerwach do tej pory....
Dzis jadę do innego lekarza zeby mi Synka słuchał porządnie i skonsultować
podanie tego antybiotyku.
Nigdy sie z takim zachowaniem pediatry nie spotkałam, totalny brak szacunku
dla małego pacjenta i jego mamy.Czy to u nas normalne zachowanie???
Pozdrawiamy