Dodaj do ulubionych

pobranie krwi u dziecka problem

28.12.06, 14:27
Robimy drugie podejscie i mlody 2,5 roku nie daje sie przekonac do procedury.
Panie sa bardzo nam juz niechetne a moze niekompetentne, bo nerwowo i z
wyrzutami, ze jak to, ze trzeba przekonac. Moze mi ktos powie gdzie taka
instrukcja przekonywania sie znajduje, mnie uczono, ze u dziecka nic na sile
i tak postepujemy i nie mysle dac sie zwariowac. Problem jednak jest, bo dla
dobra malego, badanie nalezy wykonac. Poradzcie prosze.
Obserwuj wątek
    • extorris Re: pobranie krwi u dziecka problem 28.12.06, 15:30
      jak ty sobie wyobrazasz swiadoma decyzje u 2,5 latka?
      boi sie nowych ludzi, innego otoczenia, calej procedury, a jak nawet sie
      "zgodzi" to w momencie uklucia urzadzi wrzask jak tuzin kotow w piekarniku

      jedyne wyjscie to przytrzymac go na czas badania nie zwazajac na protesty - im
      szybciej i sprawniej to pojdzie, bez dodatkowych ceregieli tym dla dziecka
      lepiej - za 5 minut nie bedzie pamietal o co chodzi
      sprobuj do tego podejsc normalnie - lek rodzicow udziela sie dziecku i banalna
      sprawa staje sie dla niego nadmiernie traumatyzujaca

      wszelkie znieczulenia skory sa nieskuteczne, bo dziecko bardziej placze ze
      strachu niz z powodu bolu, ktory nie jest dla niego bardziej dotkliwy niz dla
      doroslego
      • czarny_petrus Re: pobranie krwi u dziecka problem 28.12.06, 16:20
        Zbyt radykalne.:(( To nie jest pierwsze spotkanie z lekarzem, pielegniarka. Nie
        ma traum. Szczepienia byly, badania i zadnych szokow. Ale powstal problem.
    • lekel powodzenia 28.12.06, 22:06
      1)jest cos takiego jak premedykacja - polega to na podaniu (dziecku czy
      doroslemu) malej dawki srodka uspokajajaco,przeciwlekowo,rozweselajacego
      np.midazolamu - dostepny tylko na recepte - najlepiej poprosic pediatre lub
      jezeli nie da sie przekonac (kazdy sie boi tego czego nie uzywa)-
      anestezjologa, podac doustnie 30 minut przed
      2)tlumaczenie ustne 2,5 latkowi- jest to cos nieprzyjemnego, co moze troche
      zabolec, tak jak uszczypninecie, ale jest konieczne (nie klamac ze nie bedzie
      bolalo, a nawet jak nie bedzie, to tylko plus)
      3)krem EMLA (znieczulenie miejscowe) nakladany na prawdopodobne miejsce wklucia
      30 minut przed zabiegiem - pomaga

      zastosowac wszystkie 3 razem + dobra pielegniarke (doswiadczona, ktora bedzie
      umiala pobrac krew :) dziecku i nie bedzie sie dziwic ze sie z tego nie cieszy
      + zdecydowanie - lepiej przez 10 sekund przytrzymac reke i dziecko na sile niz
      kilka razy narazac je na ten sam stres przychodzenia do przychodni i oczekiwania

      ewentualnie zamiast do przychodni to do szpitala, oddzial pediatryczny, ladnie
      poprosic z usmiechem, i potem tylko probowke do przychodni.
      pozdrawiam
      • extorris Re: powodzenia 28.12.06, 22:46
        odnosze wrazenie ze premedykacja jest w podobnych sytuacjach najczesciej
        leczeniem dziecka z powodu histerii rodzicow
      • czarny_petrus Re: powodzenia 29.12.06, 10:09
        Dzieki serdeczne,za alternatywne do mocowania sie z malym pacjentem
        podpowiedzi. Wlasnie doswiadnie, doswiadczenie i checi, jak w kazdej "branzy",
        w tej chyba szczegolnie pomocne a nie oczekiwane od pacjenta i osoby
        towarzyszacej.
        • czarny_petrus Re: powyzej pisalem do lekel 29.12.06, 10:14
          Co do nazywania rodzica histerykiem, sugerowanie gwaltu na psychice dziecka, to
          gratuluje podejscia do swiata i problemow. Tu odpowiadam na nastepny w
          kolejnosci wpis.
          • extorris Re: powyzej pisalem do lekel 29.12.06, 12:13
            "mnie uczono, ze u dziecka nic na sile
            i tak postepujemy i nie mysle dac sie zwariowac"

            "sugerowanie gwaltu na psychice dziecka"

            ja to nazywam histeria i podtrzymuje co napisalem
            uzywam mocnych slow

            problem nie lezy po stronie dziecka, bo: "To nie jest pierwsze spotkanie z
            lekarzem, pielegniarka. Nie ma traum. Szczepienia byly, badania i zadnych szokow"

            moja opinia jest taka:
            chcesz wytlumaczyc i przekonac do czegos dziecko, ktore nie jest w stanie
            zrozumiec na czym polegaja niedogodnosci i korzysci z badania
            jezeli sugerujesz dobrowolne poddanie sie bolesnej procedurze dwulatkowi
            przedstawiajac mu rownoczesnie jakies odlegle korzysci, ktorych nie rozumie to
            oczywiste jest ze sie nie zgodzi
            jesli dodatkowo sam boisz sie pobrania krwi (pobrania dziecku) - a tak wynika z
            twoich wpisow to dziecko wyczuwa doskonale twoje zaniepokojenie i od razu staje
            sie nieufne
            nie mozesz tak banalnego zabiegu uznawac za "gwalt na psychice dziecka" i
            rownoczesnie tlumaczyc temu dziecku ze ten "gwlalt" jest konieczny
            twoje dziecko jest wystarczajaco madre zeby poznac ze sie mu robi wode z mozgu

            zycie zmusza kazdego czlowieka do roznych rzeczy, istnieja okolicznosci wobec
            ktorych kazdy jest bezradny
            nie jestes w stanie ustrzec dziecka przez stresem
            nie wyobrazam sobie jak mozesz wychowac dziecko zgodnie z zasada "nic na sile"
            male dziecko testuje granice swojej autonomii
            do prawidlowego rozwoju ono tych granic potrzebuje
            potrzebuje zarowno obszaru w ktorym moze samodzielnie podejmowac decyzje, jak
            rowniez jednoznacznych i nieprzekraczalnych granic poza ktorymi nie ma dyskusji
            to jest element przygotowania do doroslego zycia, w ktorym caly czas napotykamy
            na takie granice

            uwazam ze przed takimi badaniami nie nalezy malemu dziecku zbyt wiele tlumaczyc
            dzieki temu bedzie mialo mniej czasu zeby sie wystraszyc
            rodzic podczas takiego tlumaczenia nie robi nic innego poza przekazywaniem
            swoich podswiadomych emocji: strachu i nieufnosci
            dziecko doskonale radzi sobie z naglymi problemami - upadki, skaleczenia, drobne
            oparzenia, typowe choroby, to wszystko nie powoduje "gwaltu na psychice"
            jesli pobranie krwi potraktujesz jako podobne krotkotrwale zdarzenie - obejdzie
            sie z pewnoscia bez "traumy"

            probujac uzyskac pomoc na oddziale pediatrycznym mozesz napotkac trudnosci
            wynikajace z tego ze lekarz pracujacy tam nie uzna za stosowne podawania
            premedykacji, a pielegniarki beda mialy mnostwo innych zajec
            ewentualna odmowa nie bedzie wynikala z "braku doswiadczenia i checi" lub
            "niekompetencji", ale z tego, ze osoby do ktorych sie zwrocisz beda maly mnostwo
            innych zajec
            ponadto z czysto formalnego punktu widzenia taka procedura wymaga
            zarejestrowania dziecka, zalozenia dokumentacji itd - jest to bardziej
            klopotliwe niz z pozoru mogloby sie wydawac

            uwazam ze pobieranie krwi u dzieci nie powinno byc rutynowo wykonywane w
            sedacji, mozna zdecydowac sie na to jedynie, gdy osoba wykonujaca pobranie uzna
            to za konieczne
            w tym wypadku sadze ze problem lezy po stronie rodzicow
            i nie ma sensu leczyc dziecka z powodu tych problemow
            • merianna Re: powyzej pisalem do lekel 29.12.06, 18:40
              Ale popis, coz za koszmarne indywiduum, z pewnoscia przedstawiciel medycyny
              penitencjarnej.
              • duszkan Re: powyzej pisalem do lekel 29.12.06, 22:33
                Nie jestem przedstawicielem medycyny penitencjarnej - zresztą pediatrzy
                przynajmniej jak dotąd, nie mieli okazji zaistnieć w tej dziedzinie (na
                szczęście). Stykam się z tym codzienie- rodzice niestety w dzień w dzień
                obiecują na różne sposoby wolność od bólu- a tu nagle w brew obietnicom ktoś
                zadaje ból. Zdarzaja się (na szczęście nie rzadko) również dzieci, które (nawet
                3latki)które wychodzą z gabinetu zabiegowego i mówią : "mamusiu bolało , ale
                byłem dzielny" - z resztą z wielką dumą. Zwykle jednak dzieci nie są
                przygotowane na to że coś moze boleć- to rodzi duże frustracje. A w przypadku
                autora wątku - najpierw pobranie wbrew woli (moze z użyciem środków miejscowo
                znieczulajacych), potem długa praca rodziców nad dzieckiem.
    • metamorphosis4 Re: pobranie krwi u dziecka problem 29.12.06, 23:13
      Jestem matką dziecka, które robilo w dziecinstwie podobne problemy. Na początku
      bylo OK - szczepienia itp. Mniej więcej w wieku 5 lat zachorowal dość ciężko.
      Dostawał zastrzyki w pupę dwa razy dziennie przez tydzaień. Nie bylo już gdzie
      kłuć. Przeżył to strasznie i od tego momentu zaczęły sie schody. Nie pozwalał
      się dotknąć jeśli tylko przedmiot trzymany przez kogoś w dłoni choć trochę
      przypominał strzykawkę. Problem był nawet z lakowaniem zębów. Dzięki Bogu nie
      było potrzeby zbyt często krwi mu pobierać. Chcialam jednak powiedzieć, że
      całkowicie i w 100% zgadzam się z extorrisem. Jego wypowiedź jest życiowa i
      mądra. Ja rowniez przejmowałam sie starchem mojego syna, ale nie bylo to
      przyczyną rezygnacji z zaplanowanych zabiegów medycznych. Pewnego razu trzymały
      go dwie pielęgniarki i ja, bo inaczej nie dało rady pobrac mu krwi. Serce mi
      się kroiło, ale to bylo dla jego dobra. Nie przestał się bać, ale też nie
      zrywał się w nocy z tego powodu. Na drugi dzień już nie pamiętał. Dopiero w
      wieku 14 lat pierwszy raz świadomie zgodzil się na zastrzyk znieczulający u
      dentysty. Facet (dentysta) był niesamowity. Poświęcił 30 minut na spokojne i
      rzeczowe wyjaśnienie korzyści płynących z tego zabiegu. Wcześniej żadne rozmowy
      nie pomagały, bo strach byl silniejszy. Aktualnie ma lat 17 i chociaż nie
      płacze przy pobieraniu krwi, to przyznaje sie do lęku, ale ze smiechem wspomina
      swoje wcześniejsze histerie.
      Reasumując - jak trzeba, to się robi i tyle. Nie przesadzajmy z tą traumą. Co
      zrobicie jak w razie ciężkiej choroby będzie MUSIAŁ natychmiast dostać
      zastrzyk, czy nosić wenflon? Będziecie tłumaczyć i przekonywać? Każde dziecko
      się boi. Nie dajmy się zwariować. Pobierzcie mu tę krew, a skoro tak poważnie
      traktujecie ten problem, to marsz do psychologa. Przyda się terapia i Wam i
      dziecku, a będziecie mieć poczucie, że zrobiliście co się dalo w tej kwestii.
    • reszka2 Re: pobranie krwi u dziecka problem 31.12.06, 06:19
      Uważam, że extorris ma rację. Przy całym poszanowaniu autonomii dziecka - ma
      racje jak cholera, i tez podpisuje sie pod zdaniem, że nie można naćpać dziecka
      bo rodzice sobie nie radzą z własnymi emocjami, uzasadniając to argumentami w
      rodzaju "dla dobra małego", poszukiwaniem jakiejś wyimaginowanej instrukcji.
      W praktyce - możecie poszukac certyfikowanego laboratorium, gdzie badania
      robione sa z kropli krwi, dosłownie, pobiera się z palca bez wygniatania, i nie
      wyobrażam sobie dziecka które odniosłoby traume po takim urazie.
      No chyba że należycie do tej wcale licznej grupy rodzicó, którzy w
      imię "niedania się zwariować" pozwalają dziecku na kopanie lekarza po twarzy,
      oraz wymagacie aby jednoczesnie badał i zabawiał wyjącego brzdąca.
      • reszka2 Re: pobranie krwi u dziecka problem 31.12.06, 06:30
        Już nie mówie o tym, że w życiu nie podałabym premedykacji bez zabezpieczenia
        aneste, bo ciekawe kto odpowiadałby za efekty braku sprzętu do reanimacji w
        sytuacji, gdy doszłoby do powikłań w trakcie działania leku? Innymi słowy - jak
        w razie zgonu dziecka po podaniu "syropku premedykacyjnego" uzasadnię
        konieczność dokonania premedykacji do banalnego zabiegu? Bo punkty pobierania
        krwi nie mają rutynowo na wyposażeniu sprzętu do resuscytacji.
        • felinecaline Re: pobranie krwi u dziecka problem 31.12.06, 10:26
          Oczywiscie, ze jestem przeciwko "premedykacji" i zatrudniania jakiegokolwiek
          oddzialu szpitalnego do pobrania probki krwi.
          Zastanawia mnie jedno; czy owi tak czuli i dbajacy rodzice bawia sie z
          dzieckiem? Czy nie wpadli na to, ze mozna tak przystosowac zabawe, by
          przygotowala dziecko na takie wydarzenie.
          Maly choc maly ma juz pewnie jakiegos swojego bohatera, nalezy to wykorzystac
          do wspolzawodnictwa: bohater jest wspanialy, odwazny, nic nie jest dla niego
          problemem, nie boi sie najwiekszych potworow, choc spadaja na niego co chwila
          jak wiosenny "kapusniaczek".
          -"Wiesz, mlody, zobaczymy, czy Ty jestes rownie odwazny co Twoj bohater" - ciag
          dalszy: sprobujn zostac spokojnie w ciemnym pomieszczeniu az cie zawolamy
          (podczas, gdy my czekajac na moment zawolania jednak dyskretnie obserwujemy te
          okropne ciemnosci, coby aby mlodego nie wzieli i nie polkneli ;-D.
          Nastepnie jeszcze jedna rownie trudna proba, potem przypomnienie jakiegos
          najtrudniejszego zadania, ktore "spiewajaco" i bez dreszcza strachu wypelnil
          bohater. Wresczie propozycja: jutro a jeszcze lepiej pojutrze idziemy na
          pobranie krwi. Odbedzie sie to tak i tak. Nie ma krwiozerczych potworow, jest
          tylko koniecznisc uklucia dla pobrania paru kropelek, by w nich zmierzyc
          zawartosc bohaterstwa. Im kandydat na bohatera w momencie uklucia jest
          spokojniejszy, grzeczniejszy, moze nawet usmiechniety tym tego bohatera we krwi
          jest wiecej. W niektorych laborach i na niektorych oddzialach delikwentom
          wydaje sie nawet dyplomy, moze kandydaci na rodziciw bohatera mogliby taki
          zawczasu wyprodukowac?
          Tako rzecze stara aneste.
    • anatemka Re: pobranie krwi u dziecka problem 31.12.06, 10:31
      czytam i dochodzę do wniosku że wyrodną matka jestem.
      Moje dziecko panicznie boi sie szczepień, pobierania krwi i zastrzyków, ale dla
      mnie to nie jest problem. Pewne rzeczy zrobić trzeba i już. I nie robię setek
      podchodów. Mówię poprostu, że owszem, będzie trochę bolało, bo przeciez ukłucie
      igłą boli, ale że będzie szybko jesli nie bedzie sie bardzo wyrywał:) Trzymam
      go na siłę, poprostu. Sama zakładałam mu kiedys wenflony, wrzeszczał, kopał,
      serce mi sie krajało, ale co miałam zrobić? Nie dac leku /zap.płuc/ bo dziecko
      się boi??
      • anatemka Re: pobranie krwi u dziecka problem 31.12.06, 16:25
        acha, dodam, że sama tez potwornie boje się zastrzyków, mdleje w czasie gdy
        pobierane mi sa badania...
      • duszkan Re: pobranie krwi u dziecka problem 31.12.06, 18:10
        Wcale nie jesteś wyrodną matką , tylko zdrowo myślącą. Popieram takie
        podejście. Szczęśliwego Nowego Roku.
    • kasia_kl8 Re: pobranie krwi u dziecka problem 31.12.06, 12:00
      Jedyna i najlepsza rada to żadnych rodziców w trakcie procedury!!!A wtedy
      pielęgniarki zrobia swoje.
      • czarny_petrus Re: pobranie krwi u dziecka problem 31.12.06, 17:56
        Zimna, perfekcyjna, erudycja zawodowa, ale nie oto chodzi. Nazywanie rodzicow,
        ktorych nie znacie histerycznymi, nieudolnymi, nieodpowiedzialnymi graniczy
        naprawde z perwersja. Zalecanie przemocy w wykonaniu rodzica albo personelu to
        juz porazajaca strategia zawodowa i wychowawcza. Znajdziemy wyjscie:) Good
        luck. Dobrej zabawy sylwestrowej.
        • felinecaline Re: pobranie krwi u dziecka problem 31.12.06, 18:01
          przepraszam, ale byla tez propozycja alternatywna: wytlumaczenia dziecku i
          potraktowania w sensie "ludycznym", czego jakos postanowiles nie zauwazyc, a
          bylaby po temu pora, jesli chcesz "mlodego" przygotowac na przezycie tego
          ewenementu we wzglednym spokoju w pierwszych dniach Nowego Roku.
          Malemu zycze, zeby operacja odbyla sie jak najlepiej, bez zbednej brutalnosci,
          by okazal sie "supermanem" a "pobieraczom" by przychodzili do nich jak
          najliczniejsi supermani dobrze przygotowani i nastawieni przez rodzicow.
          Rodzicom zycze dorosniecia do poziomu bycia rodzicami.
          • lekel Re: pobranie krwi u dziecka problem 09.01.07, 12:32
            w wiekszosci bardzo rozsadne wpisy z ktorymi sie w pelni zgadzam i chyba nikogo
            z powyzszych nie posadzilbym o brak serca ;)
            male nieporozumienie - "premedykacja" nie oznacza tu zaawansowanej procedury i
            nie widze potrzeby posiadania defibrylatora, kidy ktos bierze w domu 2mg
            relanium
            co do histerii i przesadzonego strachu - to jedyna przyczyna problemu - w koncu
            to dzieci
            co do trzymania na sile kazdego dziecka - za granica robi sie przesadne
            ceremonie i cuda, a u nas czasem wrecz w druga strone- wolimy pol godziny
            walczyc z wrzeszczacym dzieckiem niz dac mu glupia tabletke (przyklad z zycia
            zakladania 7 latkowi 3 szwow na glowie), ktora go troche uspokoi, jak ktos to
            ladnie ujal "nacpac" -ktore to slowo pieknie obrazuje nastawienie piszacego.
            osobiscie troche bardziej szanuje moje dziecko (bez nadinterpretacji) i
            staralbym sie (w miare rozsadnych mozliwosci) unikac pokazywania ze silniejszy
            ma racje. kiedys operacje tez robili w ten sposob ;)
            nie dajmy sie zwariowac, nie strzelajmy do komara z armaty, ale poprostu
            zdroworozsadkowo szukajmy zlotego srodka w proporcjach do przyczyny
            pozdrawiam
          • lekel Re: pobranie krwi u dziecka problem 09.01.07, 12:38
            p.s. 98% dzieci wystarczy na 5 sekund przytrzymac
            u 2% trzeba trzmac dzieci (i rodzicow) duzo dluzej i nadal nie gwarantuje to
            sukcesu i u tych pomyslalbym o innym rozwiazaniu
            co do zostawiania dziecka bez rodzicow - to zla metoda (chyba ze faktycznie
            rodzice bardziej histeryzuja niz dziecko)
            • pesteczka5 Re: pobranie krwi u dziecka problem 14.01.07, 01:03
              Premedykacja do pobrania krwi? Luudzie... Przerost formy nad treścią.
              Z doświadczenia wiem, że wiele można dziecku wytłumaczyć, a jeśli się nie da,
              to są sytuacje, gdzie dorosły po prostu musi byc dorosły i dziecku pomóc, a nie
              utrudniać stawianiem swojego lęku na pierwszym miejscu. Czasem trzeba dziecko
              przytrzymać, oczywiście zrobić co się da wcześniej (np. nie kłuć żyły, tylko
              palec dobra igłą, jesli istnieje taka możliwość) i utulić i nagrodzic po fakcie.
              Chociaż mnie zdarzyła się pielęgniarka, która żądała uspokojenia dziecka
              półtorarocznego, bo ona "nie ma warunków" (!)
              Też podkłuwałam własne dzieci i pobierałam im krew, jak trzeba, to trudno. A
              szczególnie starszy synek jest typem wrażliwca.
              A kolejnym dowodem na to, że się da, są moje dzieci u dentysty - szczerze
              mówiąc, byłam w 99% przekonana, że z leczenia i lakowania nici. Trafiła się nam
              jednak dentystka - czarodziejka, do której moi chłopcy idą w podskokach.
              Reszko, a co masz przeciwko zabawianiu dziecka przez lekarza?... No zdarza się
              i bajki zagajać;)
        • milla1 Re: pobranie krwi u dziecka problem 18.01.07, 00:23
          Wiesz, doskonale rozumiem Twoje rozterki i absolutnie nie uważam Cię za
          histeryczkę!!!
          Moja dwulatka po próbie pobrania krwi(przytrzymałam ją jak radzili Ci wszyscy
          "mądrzy" powyżej)zaczęła się jąkać.
          I nigdy sobie nie wybaczę, że nie wzięłam jej pod rękę gdy widziałam
          zniecierpliwienie niesprawnej i nerwowej pielęgniarki!!!
          A na koniec jeszcze usłyszałam, że TAKIEGO dziecka to ona jeszcze nie widziała.
          Bo przecież wszystkie dwulatki grzecznie siedzą przy pobraniu krwi...
    • tygrysiatko1 Re: pobranie krwi u dziecka problem 14.01.07, 17:34
      nie wyobrażam sobie żebym miała nie pobrać badania u dziecka, bo sobie nie
      daje... czy jeżeli będzie trzeba założyć dziecku wenflon i np. podać kroplówkę
      bo będzie odwodniony, to też nie należy tego robić, bo sobie nie da?? czy głowy
      jak sobie rozbije też nie dać zeszyć Bo trzeba do tego dziecko przytrzymać, bo
      inaczej sobie tego nie da zrobić??
      małe dziecko rodzic musi mocno przytrzymać, a pielęgiarka zrobić szybko swoje,
      żeby nie przedłużać stresu dziecka, jeżeli rodzic nie chce do niczego zmuszać
      dziecka (nie chce być żle kojarzony), to zawsze trzymać może inna
      pielęgniarka...
    • bea.bea Re: pobranie krwi u dziecka problem 17.01.07, 18:55
      pisze to bedac matką, i mamtle wspólnego z medycyna, ze wiem jak wygląda
      strzykawka..:)
      pobranie krwi u takiego dziecka nie jest łatwą sprawazarówno dla dziecka, matki
      i z doswiadczenie wiem ,ze dla pielegniarki to tez nielada sztuka...
      ale cóz, zycie nie jest proste i maluch tez o tym dowiedziec sie musi...
      wiec wytłumacz mu że idziecie na zastrzyk, że bedzie bolało, ale bedziesz
      obok...ze potem dostanie super zabawke, i ze nawet jak bedzie bardzo plakał to
      dla ciebie bedzie najdzielniejszy na świecie....a potem....
      a potem uscisk pytona i zapas chusteczek dla siebie w torebce...i tyle...

      przy pobieraniu krwi mojemu synowi 3 lata , chyba sama musiałam być bardziej
      dzielna..6 probówek, a przy trzeciej przestało leciec...i chyba tylko dzieki
      mojej wytrzymałości nerwowej obeszło sie bez charatania palców...
      wszyscy byli zadowoleni, ja ze krótko, siostra, ze uscisk pytona podziałał
      dziecko bo dostało "order"

      jakos nie potrafie sobie wyobrazić siostry , jak bezdusznej baby która ma frajde
      z dziabania dzieciaka....
      mysle, ze czesto nasze zachowanie...generuje zachowanie innych...
      choc pewnie sa wyjatki...
      • loganmylove Re: pobranie krwi u dziecka problem 17.01.07, 21:44
        Przede wszystkim spokój i opanowanie nawet jak człowieka udar strzela.
        Spanikowana albo mdlejąca mama to niestety gwarantowana porażka. Dzieci są
        różne i rodzice niestety też:-( Niektórym można wytłumaczyć,innym odwrócić
        uwagę a na niektóre nic nie zadziała a badania pobrać trzeba. Jeśli to pobranie
        planowe warto pokazać żyły dzień wcześniej a pielęgniarka powie gdzie najlepiej
        nakleić plaster z Emlą-zawsze trochę pomaga,chocby na psychikę:-) No i trzeba
        byc stanowczym-wychodzenie z gabinetu,przychodzenie po kilka razy jest
        gwarancją,że panika będzie za każdym razem coraz większa-mówię z perspektywy 8
        lat pracy w szpitalu dziecięcym i kilku w przychodni(prywatnej,dla
        obcokrajowców gdzie mamusia potrafiła przyjśc i powiedzieć-musi się pani wkłuć
        od razu bo na więcej się nei zgadzam:-))
    • mama007 Re: pobranie krwi u dziecka problem 17.01.07, 21:35
      nie wyobrazam sobie:
      - nie byc przy zabiegu, ktory ktos robi mojemu dziecku (nie panikuje wtedy, nie
      mdleje, nie przeszkadzam),
      - trzymac na sile dziecka, ktore histeryzuje i pokazywac, ze jestem silniejsza i
      tylko dlatego zabieg zostanie wykonany,
      - nie wytlumacyzc dziecku na czym polega zabieg,
      - oklamac dziecka (nie bedzie bolalo czy cos rownie glupiego)

      moja corka nie boi sie igiel - ma 3,5 roku, normalne szczepienia, 2 razy
      pobierana krew. chodzi ze mna gdy ja oddaje krew i widziala donacje moje,
      znajomych, pobieranie krwi - jest oswjona z tymi widokami. tlumacze za kazdym
      razem, ze troche boli, ze igla musi przejsc przez skore, widzi ze leci krew
      czasem - to chyba najlepszy sposob na pokazanie dziecku, ze to nic strasznego,
      ze ludzie robia to z usmiechem, ze nie uciekaja.

      ja bylam dzieckiem, ktore PANICZNIE balo sie igiel, ktoremu na sile robiono
      zastrzyki, pobierano krew. mialam traume... przeszlo dopiero jak bylam w ciazy i
      musialam miec bardzo czesto robione badania wlasnie z krwi. do tej pory odczuwam
      pewien dyskomfort lezac kwadrans w czasie donacji na przyklad, ale w porownaniu
      z tym co bylo 5 lat temu.... niebo a ziemia.
      pozdrawiam
    • delco Re: pobranie krwi u dziecka problem 17.01.07, 22:13
      Emla przed a w trakcie pobrania zdecydowana postawa bez słuchania sprzeciwów.
      Im trwa to dłużej tym bardziej dziecko traumatyzujesz.
      • czarny_petrus Re: zakonczenie 11.03.07, 16:09
        "Kompetencje medyczne w Polsce" kosztowaly 200 ZLP. A teraz jestesmy z daleka
        od polskich realiow i wszystko jest ok, zadnych stresow wiecej, zadnych pseudo
        kompetentnych medykow. Papatki od nietresowanych rodzicow i szczesliwego
        dziecka.
        • alergenzb Re: zakonczenie 11.03.07, 16:23
          Gratuluję:-)
        • kredka99 Re: zakonczenie 14.03.07, 23:07
          Twój "stary" problem jest również moim problem ale z pewnością siłowe
          rozwiązania będą ostatnimi,które zastosuję.
          Sądzę,że zdroworozsądkowe, praktyczne i mądre rady,które Ty otrzymałeś można
          sobie przeczytać ..... i nie denerwować się nimi, doceniając dobre intencje ich
          autorów.

          Pozdrawiam i powodzenia w nowym miejscu;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka