sowek62
26.01.07, 09:19
W środę zwalniani pracownicy mieleckiego pogotowia spotkali się z
wicewojewodą Dariuszem Iwaneczko.
– Eskalacja problemu może zaszkodzić mieszkańcom powiatu mieleckiego. Dlatego
musi tu wkroczyć wojewoda, który jest odpowiedzialny za bezpieczeństwo w
województwie w zakresie ratownictwa medycznego – uzasadniał swoje mocne
zainteresowanie sprawą wicewojewoda.
Wyraźnie stanął po stronie pracowników: - Musimy wytknąć dyrektorowi, że źle
interpretuje prawo.
Jego zdaniem, nic nie zmusza dyrektora do pozbywania się sanitariuszy. Jeśli
tylko wykazują chęć dokształcania się, mają czas na to do końca 2010 roku. I
zauważał, że przypadek mielecki jest jedynym na Podkarpaciu, gdzie dyrektor
interpretuje prawo na niekorzyść pracowników podejmując radykalne decyzje o
zwalnianiu ludzi.
Zadeklarował: - Wojewoda tego tak nie zostawi. Jeśli będziemy mieli do
czynienia z uporczywym łamaniem prawa ze strony dyrektora, może zostać
zgłoszone doniesienie do prokuratury.
- Jestem umówiony z wojewodą na piątek. Niech wojewoda najpierw wysłucha
racji drugiej strony i później dopiero formułuje opinię – zastrzegał Zbigniew
Bober.