iwol
20.07.07, 23:59
Kiedy byłam w 9 miesiącu ciąży lekarz zlecił badanie na HIV. Zrobiłam w
prywatnej klinice i przyszłam po wyniki za kilka dni. Pielęgniarka dyżurna,
nie lekarz, wzięła mnie na bok i powiedziała, że jestem nosicielem i mam
aktywnego wirusa i bardzo jej przykro. Wyobraźcie sobie kobietę w 9 miesiącu,
której pielęgniarka mówi cos takiego i sobie idzie.
Walka, badanie za badniem a oni w kółko. Ma pani HIV. Na szczęcie trafiłam do
szpitala chorób zakaźnych, gdzie zrobiono mi profesjonalnie badania i okazało
się, że jest wszystko ok. Walka trwała 2 tygodnie. 2 tygodnie ciągłego
płaczu,myślenia o dziecku, które należałoby urodzić przez cesarkę,jeśli by
sie okazało że mam HIV aby mogło być zdrowe, nieprzespane noce. Dodam, że od
tamtej pory mam siwe włosy i kiedy przechodzę koło tej kliniki przechodzi
mnie dreszcz i boję sie lekarzy i ich wiedzy. A teściowa jedyne co mi
powiedziała, to, że Bóg tak chciał. Skreśliła mnie od razu.