Dodaj do ulubionych

Szkoccy lekarze nie chcą pracować w nocy

03.09.07, 01:27
wiadomosci.onet.pl/1598039,28350,wiadomosceu.html
Obserwuj wątek
    • loraphenus Re: Szkoccy lekarze nie chcą pracować w nocy 03.09.07, 04:03
      czekam z podnieceniem na post naszego uwielbianego idioty dotyczący wydajności w
      UK..

      no chyba że dla niego Szkocja to nie UK. :-)

      Sithicusie czy Ty czasami nie próbujesz czegoś udowodnić ?
      • slav_ Re: Szkoccy lekarze nie chcą pracować w nocy 03.09.07, 08:45
        "Lekarze złożyli przysięgę, że będą się opiekować ludźmi chorymi, słabymi i w
        podeszłym wieku. Nie składali przysięgi, że będą się opiekować pacjentami tylko
        od 9.00 do 13.00 i od 14.00 do 18.00. Jeśli nie mają ochoty na całodobową służbę
        ludziom, to niech nie idą do tego zawodu – oburza się na łamach gazety Margaret
        Watt ze Stowarzyszenia Szkockich Pacjentów."
        Ciekawe jak brzmi "przysięga lekarska" (o ile taka jest) w Szkocji.

        Ale znajomo brzmi :-) czy on nie ma jakichś polskich korzeni ? :-)
        • aron2004 Re: Szkoccy lekarze nie chcą pracować w nocy 03.09.07, 11:49
          w Polsce to normalka że lekarz rodzinny w nocy sobie smacznie śpi, a
          pacjentów ma gdzieś. Chyba polscy lekarze powiedzieli Szkotom jak
          pracuje się w Polsce i stąd to zamieszanie.
          • felinecaline Re: Szkoccy lekarze nie chcą pracować w nocy 03.09.07, 18:02
            A Tybys chcial, Aron, zeby sie lekarz szwendal po nocy , budzil
            zaspane babcie i sila je zmuszal do poddania sie badaniom per vaginm
            a dziadkom (no, moze i tbie tez, bo na tetryka zakrawasz )
            prostaty?.
            • aron2004 Re: Szkoccy lekarze nie chcą pracować w nocy 04.09.07, 07:49
              felinecaline napisała:

              > A Tybys chcial, Aron, zeby sie lekarz szwendal po nocy

              Chciałbym żeby lekarz rodzinny pomagał pacjentom również w nocy, a
              nie tylko od 8 do 18. W końcu za to mu placę poprzez składkę
              zdrowotną.
          • przeciwcialo Re: Szkoccy lekarze nie chcą pracować w nocy 03.09.07, 19:29
            Śpi, ale podpisuje umowe z np.pogotowiem i tam pacjent może w razie
            potrzeby pójśc.
      • sithicus Re: Szkoccy lekarze nie chcą pracować w nocy 03.09.07, 13:07
        To już nie te lata żeby mi się chciało cokolwiek udowadniać ;)
        Zresztą aby przebić się przez grubą czaszkę Arona potrzebowałbym
        argumentu kaliber .45 ACP
        Czytanie postów Arona, szlachcica i innych trolli sprawia że doceniam bardziej
        fakt iż przebywam i pracuję obecnie w normalnym kraju ...
        • drkoliberek Re: Szkoccy lekarze nie chcą pracować w nocy 03.09.07, 17:58
          Dobrze się Ich czyta w przerwach nauki języków obcych. Potrafią podnieść
          motywację:-)
          • jozica Re: Szkoccy lekarze nie chcą pracować w nocy 03.09.07, 20:45
            Oni tu chyba pracują :-))) Wiesz, tacy goście do podgrzewania atmosfery, zeby
            się forum kręciło :-))) No bo jak inaczej wytłumaczyć, że są tu praktycznie na
            okrągło, taki aron ileśtam operuje trzema zdaniami z podmiotem i orzeczeniem w
            różnych konfiguracjach i to od miesięcy.
            A może to emeryt z Neostradą :-)? Ktoś ma inne pomysły?
            W kazdym razie odpisując na jego posty podnosicie mu wydajność :-)
            • drkoliberek Re: Szkoccy lekarze nie chcą pracować w nocy 04.09.07, 16:45
              Ja myślę że aron jest maskotką tego forum i rzeczywiście pewnie ma z tego jakieś
              profity:-))))))

              Jako kierowca busika miałby chyba najniższą wydajność w całej Polsce i pewnie 7
              krotnie niższą niż przedstawiciele tego zawodu w innych krajach Europejskich
              • anka5515 Re: Szkoccy lekarze nie chcą pracować w nocy 06.09.07, 18:06
                A ja myślę, że to program komputerowy.
    • aelithe Re: Szkoccy lekarze nie chcą pracować w nocy 03.09.07, 17:07
      Sithicus jest rzeczą oczekiwaną, że lekarze nie chcę pracować w
      nocy. Po pierwsze organizm ludzki ma granice adaptacji. 2. W nocy
      nie przychodzą "normalni" pacjenci; albo są to ludzie ciężko chorzy,
      albo wszelkiej maści psychole.
      Nikt przy zdrowym zmysłach, jeśli nie zmusi go ekonomia nie podejmie
      pracy w godzinach nocnych.
      • sithicus Re: Szkoccy lekarze nie chcą pracować w nocy 03.09.07, 21:10
        Ano prawda. Ja po stażu dyżurowałem z musu. Na szczęście polski etap mojego
        życia mam za sobą.
    • szlachcic Re: Szkoccy lekarze nie chcą pracować w nocy 03.09.07, 22:59
      Sithicuc podaj dane ile to lekarze rodzinni w zeszlym roku przyjeli
      pacjentow w godzinach nocnych?
      dales poczatek watkowi to przekonaj nas do czegos
      • aron2004 Re: Szkoccy lekarze nie chcą pracować w nocy 04.09.07, 07:48
        szlachcic napisał:

        > Sithicuc podaj dane ile to lekarze rodzinni w zeszlym roku
        przyjeli pacjentow w godzinach nocnych?

        W Polsce - zero. W Polsce lekarz rodzinny nie pracuje w nocy, tylko
        sobie śpi. Stąd m.in. bardzo niska wydajność pracy w porównaniu z
        innymi krajami.
        Czyli pewnie polski lekarz przysiegał, że będzie opiekował się
        pacjentem o 8 do 18 i bez weekendów.

      • maga_luisa Re: Szkoccy lekarze nie chcą pracować w nocy 04.09.07, 09:18
        Nie znam statystyk moich kolegów; my przyjmujemy w ramach opieki całodobowej
        (soboty i niedziele, a w dni powszenie od 18 do 8 rano) przeciętnie 20-30 osób
        miesięcznie ( na 4000 zadeklarowanych pacjentów)
        • ament Re: Szkoccy lekarze nie chcą pracować w nocy 04.09.07, 16:36
          Wychodzi 1 pacjent na dzień. NIEŹLE :-))))
          Maga zdradź tajemnicę, jak ci się udaje spławić te przychodzące o 1 w nocy
          dziecięce katary,bolesne miesiączki i "przyszłam teraz wypisać receptę bo rano
          jest kolejka"?
          • maga_luisa Re: Szkoccy lekarze nie chcą pracować w nocy 04.09.07, 18:21
            Tacy nie przychodzą. Serio.
            To jest kwestia 7-letniego kontraktu, rzeczywistej znajomości środowiska,
            ciągłego do znudzenia tłumaczenia pacjentom, PO CO jest opieka całodobowa,
            wreszcie sporej asertywności - przeszło mi wydawanie recept w niedzielę.
            Spokojnie mówię "Nie, proszę przyjść jutro". Oni mnie szanują, a ja ich. Większość.
        • szlachcic Re: Szkoccy lekarze nie chcą pracować w nocy 04.09.07, 17:07
          Nie wiem po co sithicus splodzil ten watek wiec pytam Luisa Ciebie
          - czy widzisz problem ze przychodzi 1 pacjent w nocy na 4000 osob?
          - czy umowa nie mowi w jakich przypadkach wizyty nocne sa zasadne?
          - Sithicus czy uwazasz ze lekarz rodzinny nie powinien przyjmowac w
          nocy?
          • marie_ann Zupelnie bez sensu. 04.09.07, 17:41
            Dlaczego lekarz rodzinny mialby przyjmowac w nocy? Przeciez to jest hmmm...
            specjalista, ktorego interwencja nie ratuje zycia.
            • maga_luisa Re: Zupelnie bez sensu. 04.09.07, 18:38
              Jako hm....specjalistka powiem, że czasem się przydaję. Np.w sobotę, jak ktoś ma
              napad kolki nerkowej albo w niedzielę, kiedy dziecko gorączkuje i wymiotuje.
              Może nawet kilka razy uratowałam życie, ale na pewno nie było to specjalnie
              spektakularne.
              Opieka nocna lekarza rodzinnego ma sens, ale musi być uczciwie opłacana.
              • aron2004 Re: Zupelnie bez sensu. 05.09.07, 10:56
                lekarze rodzinni nie chcą pracować w nocy, bo dla nich ważniejsze są
                wille i terenówki niż przysięga Hipokryty. Przysięgali że będą
                leczyć pacjentów zawsze a nie tylko o 8 do 18
          • maga_luisa Re: Szkoccy lekarze nie chcą pracować w nocy 04.09.07, 18:28
            To jest temat-rzeka.
            Ja tak pracuję, mieszkam nad przychodnią, mam telefon bezprzewodowy w domu i
            gong. Nie jest mi z tym dobrze. Znalezienie lekarza na zastępstwo - choćby na
            weekend - w tej chwili graniczy z cudem. Telefon non stop w kieszeni, na szafce
            nocnej. Nie jest to DUŻO PRACY - dzięki temu, że dużo wysiłku włożyłam w
            edukację pacjentów. Ale konieczność ciągłej 24-godzinnej dyspozycyjności 30 dni
            w miesiącu, to jest trudne. Uważam, że lekarz rodzinny dostępny dla pacjenta non
            stop to świetny pomysł, pod warunkiem, że pacjent tego nie będzie nadużywał - co
            w Polsce jest nagminne, i że będzie to - surprise! surprise! - dobrze opłacane.
            Teraz pytanie do Ciebie Szlachcic - gdybyś był lekarzem rodzinnym, miałbyś być
            dostępny non stop w godzinach o jakich pisałam, w tym czasie przyjmowałbyś
            średnio 1 pacjenta dziennie, w tym parę wizyt domowych - ile chciałbyś, żeby Ci
            za to za miesiąc zapłacono?
            • wisteria_lane Re: Szkoccy lekarze nie chcą pracować w nocy 05.09.07, 13:15
              Z mojej rodziny osoba tak pracuje. Codziennie jeździ do co najmniej
              jednego pacjenta, albo ktoś przychodzi.
              To b. uciążliwe. Nigdy nie wiesz kiedy masz wolnych kilka godzin.
              • drkoliberek Re: Szkoccy lekarze nie chcą pracować w nocy 05.09.07, 14:37
                Chyba trzeba być świętym żeby tak pracować, na ciągłym codziennym dyżurze.
                • meg303 Re: Szkoccy lekarze nie chcą pracować w nocy 05.09.07, 16:18
                  Jestem pielęgniarką czasami pracuję na izbie przyjęc o. Chirurgii ogólnej.
                  "Nocni pacjenci" na dyżurach ostrych to także: kleszcze pod skórą które pacjent
                  zauważył o 2.30 nad ranem, bóle brzucha trwające od 15 min( dowiezione karetką
                  pogotowia), kobieta bez skierowania zgłaszająca o 4 rano, ze nie pamięta kiedy
                  ostatnio oddawała stolec( oczywiście nic poza tym jej nie dolega). Opisywane
                  przypadki pochodzą z ostatnich dwóch miesięcy. Wczesniejsze moja pamiec kasuje w
                  ramach saooczyszczania;)
                  Kiedy będzie całodobowa opieka lekarza rodzinnego te wszystkie osoby trafią
                  właśnie do niego. Współczuję
                  • szlachcic Re: Szkoccy lekarze nie chcą pracować w nocy 05.09.07, 17:47
                    meg303 napisała:

                    > Jestem pielęgniarką czasami pracuję na izbie przyjęc o. Chirurgii
                    >ogólnej. "Nocni pacjenci" na dyżurach ostrych to także: kleszcze
                    >pod skórą które pacjent zauważył o 2.30 nad ranem, bóle brzucha
                    >trwające od 15 min( dowiezione karetką
                    > pogotowia), kobieta bez skierowania zgłaszająca o 4 rano, ze nie
                    >pamięta kiedy ostatnio oddawała stolec( oczywiście nic poza tym jej
                    >nie dolega).

                    Meg tematem watku jest zasadnosc przyjmowania pacjenta w nocy.
                    Uwazasz ze to zasadne czy nie?
                    Inna zupelnie sprawa jest ze sa takie przypadki jakie przedstawilas.
                    Ale to Wy musicie wyedukowac to spoleczenstwo!!!!
                    nie zrobi sie tego szybko, na to potrzeba czasu, jak pisalem
                    wczesniej ja jestem za koszykiem typu powiem w
                    uproszczeniu "skorzystalem z lekarza 8 razy" za 9 wizyte wspolplace
                    Tak mozna zmienic podejscie pacjentow to SZ
                    nie moze byc sytuacja swiadomosc pacjenta jest typu
                    "pojde do lekarza, co mi tam"
                    kazda wizyta to musi byc swiadomy wybor
                    pojsc czy nie? pojde, byc moze niepotrzebnie zmniejsza mi sie limit
                    badz jak juz sie skonczyl doplacam np 5zl
                    Za nieuzasadnione wyjazdy pogotowia bym kasowl i tyle - pacjent musi
                    byc swiadomy ze karetka jest dla ciezkich wypadkow
                    • drkoliberek Re: Szkoccy lekarze nie chcą pracować w nocy 05.09.07, 18:14
                      Ja prawdę powiedziawszy nie rozumiem czemu lek. rodzinny miałby pracować w nocy?
                      jeżeli pacjent wymaga pomocy w tych godzinach to przecież może a nawet powinien
                      się zgłosić do szpitala. Przecież uzasadnione przyczyny wezwań w tych godzinach
                      to chyba stany ostre. Czy to nie jest ze szkodą dla pacjenta że najpierw jedzie
                      do niego lekarz sprawdza że rzeczywiście go boli a dopiero potem wzywa karetkę
                      • aron2004 Re: Szkoccy lekarze nie chcą pracować w nocy 05.09.07, 19:51
                        drkoliberek napisała:

                        > Ja prawdę powiedziawszy nie rozumiem czemu lek. rodzinny miałby
                        pracować w nocy
                        > ?

                        Dlatego że
                        1. bierze za to pieniądze
                        2. składał przysięgę że będzie leczył ludzi nie tylko o 8 do 18
                        • drkoliberek Re: Szkoccy lekarze nie chcą pracować w nocy 05.09.07, 20:03
                          To nie do Ciebie aron.
                          Zresztą ty przecież napisałeś że to przygoda... Przygody nie są obowiązkowe...a
                          te właśnie przygody mają miejsce od 18 do 6. Rodzinni w Polsce nie mają z tego
                          pieniędzy.

                          Pytam bo chce się zorientować z jakich uzasadnionych sytuacjach ma lek. rodzinny
                          przyjmować w nocy. Chodzi mi o jakieś konkretne przykłady.

                      • szlachcic Re: Szkoccy lekarze nie chcą pracować w nocy 05.09.07, 20:15
                        drkoliberek napisała:

                        > Ja prawdę powiedziawszy nie rozumiem czemu lek. rodzinny miałby
                        pracować w nocy
                        > jeżeli pacjent wymaga pomocy w tych godzinach to przecież może a
                        nawet powinien> się zgłosić do szpitala.

                        no ale sa przypadki powazniejsze z ktorymi nie mozna czekac do rana
                        czy ktore pacjent nie ma wiedzy aby okreslic swoj stan (mowie o
                        przypadkach naprawde trudnych do okreslenia) i tez nie jest zasadne
                        aby angazowac bezposrednio i natychmiast w to szpital

                        pomijam juz to ze lekarz rodzinny jest na wyciagniecie reki
                        i tak jak napisala Luisa pacjentow trzeba wyedukowac bo to tez w ich
                        interesie lezy aby ich lekarz byl dostepny w nocy we faktycznie
                        trudnych sprawach


                        • marie_ann Zupelnie bez sensu. 05.09.07, 20:34
                          >no ale sa przypadki powazniejsze z ktorymi nie mozna czekac do rana...,
                          szlachcic(aron tez), lekarz rodzinny nie ma dostatecznej wiedzy i zaplecza
                          technicznego, zeby zajmowac sie powazniejszymi przypadkami.
                          • aron2004 Re: Zupelnie bez sensu. 06.09.07, 07:24
                            marie_ann napisała:


                            > szlachcic(aron tez), lekarz rodzinny nie ma dostatecznej wiedzy i
                            zaplecza technicznego, zeby zajmowac sie powazniejszymi przypadkami.

                            Jeżeli lekarz rodzinny nie ma wiedzy, to powinien albo się zwolnić z
                            pracy albo zarabiać minimalną krajową, albo się doszkolić ( w to
                            ostatnie nie wierzę).
                            Jeżeli nie ma zaplecza technicznego to powinien sprzedać willę i
                            terenówkę i to zaplecze kupić.
                        • drkoliberek Re: Szkoccy lekarze nie chcą pracować w nocy 05.09.07, 20:36
                          Ale jakieś przykłady?
                          Z czym byś się zgłosił? Dla mnie jeżeli ktoś wymaga pomocy to każda minuta jest
                          ważna. Jak ma ból w klatce- szpital, ostry brzuch-szpital,
                          duszność nasilona-szpital.., zatrucie- szpital, wypadki- szpital..
                          można to przecież mnożyć.

                          Co jest takim trudnym do określenia przypadkiem?

                          • maga_luisa Re: Szkoccy lekarze nie chcą pracować w nocy 05.09.07, 21:32
                            1.Ropna angina, objawy zaczęły się w piątek wieczorem
                            2.Gorączkujące niemowlę, sobota
                            3.Ból ucha z gorączką, noc z soboty na niedzielę
                            4.Kolka nerkowa
                            5.Stan zapalny piersi u matki karmiącej
                            6.Nasilenie bólu u chorej nowotworowej
                            7.Stwierdzenie zgonu, pacjent przewlekle chorujący
                            8.Kłucia w klatce piersiowej i duszność u chorej z zaburzeniami lękowymi

                            A poza tym niestety MNOSTWO nieuzasadnionych zgłoszeń, o których koledzy pisali
                            setki razy; i tu jedyne lekarstwo to to, które ładnie gdzieś powyżej opisał
                            szlachcic.
                            • drkoliberek Re: Szkoccy lekarze nie chcą pracować w nocy 05.09.07, 22:21
                              dziękuję za informację

                              Ale w jakiś sposób musicie sobie chyba tę pracę organizować? Przecież z tego
                              wynika że nie możesz nigdzie wyjechać, nie możesz chorować, nie możesz być w
                              niedyspozycji z kompletnie żadnego powodu.



                              • maga_luisa Re: Szkoccy lekarze nie chcą pracować w nocy 05.09.07, 22:54
                                To jest ogromny problem.
                                Oczywiście mogę znaleźć zastępstwo np.na weekend, jest to coraz trudniejsze, na
                                Pomorzu Zachodnim niedobory lekarzy są odczuwalne, ale możliwe.
                                Przy takim układzie jak mój - jak już pisałam, wypracowanym latami - radzę
                                sobie. Wychodzę na spacer z psem albo na zakupy z komórką i przekierowanym na
                                nią telefonem stacjonarnym, w drzwiach wywieszam info jak mnie łapać.
                                Nie do końca zgodne z kontraktem, ale działa. Pacjenci w większości wiedzą, że
                                po godzinach przyjęć trzeba najpierw umówić się telefonicznie.
                                Ja mogłabym oczywiście tę całodobówkę "sprzedać" jakiemuś podwykonawcy, ale
                                wtedy cała ta impreza przestałaby się mi w ogóle opłacać, i nie mówię tu o
                                terenówkach ble ble ble i tak dalej.
                                Poza tym lubię wiedzieć, co się z pacjentami dzieje. Widzę też jakie poczucie
                                bezpieczeństwa dostają dzięki temu.
                                I ciągnę to ze świadomością, że mało kto potrafi docenić ogrom mojej pracy i
                                zaangażowania; potykam się o głupie samorządy, o roszczeniowych pacjentów, o
                                fatalnie zorganizowany i źle opłacany system. Coraz rzadziej wierzę, że to ma sens.
                                • szlachcic Re: Szkoccy lekarze nie chcą pracować w nocy 06.09.07, 17:59
                                  maga_luisa napisała:

                                  > I ciągnę to ze świadomością, że mało kto potrafi docenić ogrom
                                  >mojej pracy i zaangażowania; potykam się o głupie samorządy, o
                                  >roszczeniowych pacjentów, o fatalnie zorganizowany i źle opłacany
                                  >system. Coraz rzadziej wierzę, że to ma sens.

                                  Oczywiscie zmiany sa mozliwe tylko wtedy kiedy wiekszosc bedzie
                                  chciala pchac ten wozek. Caly czas mam nadzieje ze jednak tego
                                  bedziemy chcieli poki jest jeszcze czas
                                  bo jest jest inna mozliwosc, jak to wszystko sie rozsypie wtedy nie
                                  bedzie juz wyjscia, ale bedzie to ze szkoda dla wszystkich

                                  PS Zapewniam cie Luiso ze ludzie doceniaja Twoja prace bo ludzie
                                  maja punkt odniesienia do innych lekarzy ktorzy niestety jedyne co
                                  potrafia robic to narzekac.
                                  zaprosilbym Cie na kawe :) ale troszke za daleko mieszkasz
                                  • maga_luisa Re: Szkoccy lekarze nie chcą pracować w nocy 06.09.07, 23:57
                                    Nie wiem, gdzie Ty mieszkasz, ale kawa postawiona przez kogoś, kto mnie tak
                                    upiornie kilka razy wkurzył, brzmi raczej perwersyjnie ;-)))
                                    • szlachcic Re: Szkoccy lekarze nie chcą pracować w nocy 07.09.07, 17:17
                                      maga_luisa napisała:

                                      > Nie wiem, gdzie Ty mieszkasz, ale kawa postawiona przez kogoś, kto
                                      >mnie tak upiornie kilka razy wkurzył, brzmi raczej perwersyjnie

                                      ujeju
                                      nie jestem taki zly
                            • drkoliberek Re: Szkoccy lekarze nie chcą pracować w nocy 05.09.07, 22:51
                              Ja się Szkotom nie dziwię, nie chcę pracować w ten sposób
                • wisteria_lane Re: Szkoccy lekarze nie chcą pracować w nocy 05.09.07, 16:23
                  Naprawdę to widać, że to jest nie do zniesienia a urlop zawsze za
                  krótki.
            • ament Re: Szkoccy lekarze nie chcą pracować w nocy 05.09.07, 16:42
              Mam dla Ciebie wielki szacunek z perfekcyjne zorganizowanie POZ-u.
              Niestety moje własne doświadczenie i znajomych peozeciarzy mówi, że przypominasz
              piękny ale endemiczny kwiat, który może zakwitnąć tylko w niepowtarzalnych
              warunkach.
              Dlatego zagrożenie przymusową praca po godzinach stanowi dla mnie największy
              ciężar, który nie daje mi spać na równi z nocnym dyżurem.
              Zresztą jak widać mamy taki same problemy w całej europie.
              • maga_luisa Re: Szkoccy lekarze nie chcą pracować w nocy 05.09.07, 21:35
                Dziękuję. Zrobiłam naprawdę dużo, niestety wypalenie mnie dopada i myślę o
                rzuceniu tego w diabły.
              • obs2 ale o co chodzi? 06.09.07, 18:15
                > Dlatego zagrożenie przymusową praca po godzinach stanowi dla mnie
                > największy ciężar, który nie daje mi spać na równi z nocnym
                > dyżurem. Zresztą jak widać mamy taki same problemy w całej
                > Europie.

                Tak czytam ten wątek i oczom nie wierzę. Przecież od 1999 roku
                istnieje w Polsce nocna i świąteczna pomoc ambulatoryjna i
                wyjazdowa, realizowana w oparciu o kontrakt z NFZ, płacona
                kapitacyjnie jak POZ, którą każdy POZ może sprawować sam lub zlecić
                komuś. Ten system działa, zresztą o tym pisze też Magaluisa.

                Jakie zagrożenie? Jaka nowość? O czym my w ogóle rozmawiamy?
                Ten system w Polsce działa od lat. Rodzinni sensu strice owszem tam
                nie dyżurują, te ambulatoria stoją na internistach, ale są.
                Ktoś mnie oświeci w temacie tego co ma się mianowicie zmienić i co
                ma być tą nowością? Bo na pewno nie dostępność ambulatorium w nocy
                czy w święta.
                • ament Re: ale o co chodzi? 06.09.07, 20:48
                  Masz rację. Ten system działa i to całkiem nieźle, chociaż może trochę inaczej
                  na to patrzą koledzy z pogotowia ratunkowego.
                  Problem leży w planach naszych rządzących, a konkretnie projektach Ministerstwa
                  Zdrowia w których opieka nocna i świąteczna ma obowiązkowo przejść na lekarzy
                  rodzinnych. Nie muszę dodawać, że przewidziane na ten cel środki finansowe
                  daleko odbiegają od minimum, w którym zawiera się zatrudnienie zastępców, bo jak
                  wcześniej była o tym mowa nie można pracować 24 godziny przez 365 dni w roku.
                  Krótko mówiąc luminarze opieki zdrowotnej próbują jak Cygan, ugotować zupę z
                  gwoździa. I nie tylko nie ma różnicy z jakiej są partii politycznej ale także
                  jakim krajem rządzą.
                  • aron2004 Re: ale o co chodzi? 07.09.07, 07:44
                    lekarz przysięgał, że będzie opiekował się pacjentami cały czas, a
                    nie tylko od 8 do 18. Tak że powinien opiekować się pacjentami 24
                    godziny na dobę 365 dni w roku i to bez żadnych opłat dodatkowych.
                    • dwimmerling Aron,prosze Cie,nie pier... 07.09.07, 22:16
                      jak w temacie...

                      aron2004 napisał:

                      > lekarz przysięgał, że będzie opiekował się pacjentami cały czas, a
                      > nie tylko od 8 do 18. Tak że powinien opiekować się pacjentami 24
                      > godziny na dobę 365 dni w roku i to bez żadnych opłat dodatkowych.
                    • dradam2 Re: ale o co chodzi? 07.09.07, 23:23
                      aron2004 napisał:

                      > lekarz przysięgał, że będzie opiekował się pacjentami cały czas, a
                      > nie tylko od 8 do 18. Tak że powinien opiekować się pacjentami 24
                      > godziny na dobę 365 dni w roku i to bez żadnych opłat dodatkowych.


                      Przysiegal ?

                      A kto ?

                      Ja nie przysiegalem . Moze cos wiecej na temat tego "przysiegania" ?

                      Przysiegalem mojej Zonie i mojej krolowej. No i na sztandar jednostki wojskowej,
                      ktorej juz zreszta nie ma. I na tym lista sie konczy.

                      Pozdrawiam

                      dradam 1/2
                  • obs2 Re: ale o co chodzi? 07.09.07, 08:44
                    > Ten system działa i to całkiem nieźle, chociaż może trochę inaczej
                    > na to patrzą koledzy z pogotowia ratunkowego.

                    O tak. Koledzy z pogotowia ratunkowego patrzą inaczej na wszystko
                    (też byłem lekarzem pogotowia ratunkowego). Śledząc dyskusje toczone
                    na forach ratownictwa, to naprawdę ma się wrażenie życia w innej
                    rzeczywistości. Człowiek obrabia w POZ setki przypadków, także w
                    noce, soboty, niedziele, święta (dyżurując), ratownictwo nie jeździ
                    np. do jawnych udarów i podważa wyjazdy do bólu w klp (autentyczne
                    przypadki), a potem pisze, że czekają na czasy w których POZety będą
                    robić to co do nich należy. Nóż się w kieszeni otwiera. Kiedy
                    otwieraliśmy ambulatorium opieki całodobowej, rejonowa stacja PR to
                    byli niemal nasi przyjaciele. Raz oni pomogli nam, raz my im - tzn.
                    każdy robił co do niego należało, ale chodzi o atmosferę. A teraz?
                    Jawna wojna. Złośliwe telefony. Oczywiście wiem, że to brzmi
                    stronniczo - wszystko jest stronnicze i subiektywne. Ale w pogotowiu
                    jeżdziłem jeszcze niedawno, teraz tego nie robię z braku czasu (i z
                    racji kosztów ubezpieczenia) - tkwiłem w środku tego gdy rodziło się
                    i wchodziło w życie ratownictwo, ze wszystkimi tego dobrymi (bo
                    takie też są) i złymi stronami. Te złe strony to pewne detale, a
                    przede wszystkim mentalność. Wielcy ratownicy i - w mniejszym
                    stopniu- lekarze systemu (a już najbardziej ci, którzy są lekarzami
                    systemu z racji okresu przejściowego, żadni tam ratunkowi tylko
                    szczawie po stażu, które jeszcze mogą jeździć) uwielbiają pokazywać
                    swą moc i wspaniałość, a przede wszystkim zdają się zapominać, że
                    poza ratownictwem, i ewentualnie SORami, istnieje jeszcze spora
                    częśc systemu opieki zdrowotnej, i gardzić tą pozostałą częścią nie
                    jest ani za dobrze, ani za grzecznie, ani za rozsądnie.

                    > których opieka nocna i świąteczna ma obowiązkowo przejść na lekarzy
                    > rodzinnych. Nie muszę dodawać, że przewidziane na ten cel środki
                    > finansowe daleko odbiegają od minimum

                    SOśnierz niedawno mówił, że nawet jak projekt wejdzie, to będą opcje.
                    Tzn. opieka sprawowana przez rodzinnego ma być najlepiej płatna, ale
                    może zostać po staremu (zwłaszcza, że w wielu POZ są zawarte umowy
                    paroletnie, do czego zresztą namawiał NFZ). Po staremu - to znaczy
                    prawdopodobnie tak jak jest z jednym wyjątkiem- bez możliwości
                    kontraktowania pomocy wyjazdowej w pogotowiu, O ILE pogotowie nie ma
                    na ten cel osobnego zespołu wizytowego (bo i takie ekstrawagancje
                    finansowe mają miejsce, zresztą de facto logistycznie jest to
                    zdecydowanie najlepsze rozwiązanie).
                    Tak więc, Ament, easy - albo sprawujesz opiekę sam (wespół z
                    rodzinnymi) i wówczas jesteś kuszony stawką 2 zł za pacjenta za
                    miesiąc za samą opiekę nocną i świąteczną, albo zostajesz w starym
                    systemie (no i pewnie tu trochę też wzrośnie, z przecieków wiem że
                    realne jest 70 groszy, przy 55 czy jakoś tak które było do tej pory).

                    Jest jeszcze inna kwestia. POjawiły się interpretacje, że owa
                    najwyższa stawka za opiekę ma być przyznawana nie tyle rodzinnym
                    sensu strice (specjalistom), ile temu, kto sam sobie zapewnia tą
                    opiekę. Znaczy - POZ ma własne dyżury (niekoniecznie specjalistów
                    rodzinnych), dostaje najwięcej. Zleca komu innemu - pozostaje w
                    starym systemie z mniejszą stawką.

                    A tak naprawdę - znamy to. Do połowy grudnia będzie jeszcze 100
                    pomysłów i szachowania (pamiętacie ten pomysł Piechy z jesieni 2006-
                    od stycznia 2007 tylko SPECJALIŚCI RODZINNI w POZ? - Panika, potem
                    pusty śmiech- bo obsadzone byłoby jakieś 20 % POZetów, potem taka
                    nowelizacja, która DOCELOWO daje możliwość pracy w POZ większej
                    liczbie ludzi niż przed tym całym zamieszaniem. To samo z
                    ratownictwem - wprowadzane od 2001, wprowadzone w 2007, okres
                    przejściowy w którym NIC się nie zmienia do 2010, okres przejściowy
                    faktyczny do 2020, pewnie przesuną. To samo dostosowywanie budynków.
                    Było do 2005, przesunięte do 2008, czy 2009, i już wiadomo że będzie
                    dalej przesunięte).
                    Znamy to. Spokój, nic się nie zmienia.
                    Być może NFZ wyda zaraz projekt, w którym od stycznia 2008 dyżur na
                    oddziale będzie mógł mieć tylko dr. hab z dwoma specjalizacjami, w
                    którym w POZ będzie mógł pracować tylko ktoś z min. 20 letnim stażem
                    pracy, w którym na karetce może wsiąść osoba z udokumentowanymi 20
                    tysiącami wykonanych intubacji. Projekt może powstać.
                    Każdej jesieni jest cyrk. A żaden rodzinny nie pójdzie do pracy w
                    nocy za te pieniądze. I o to chodzi NFZ, rozumiecie?
                    Będzie: "dawaliśmy podwyżki, a wy nie wzieliście".
                    Tak. 2 zł to jest podwyżka ponad 300 %. Ale nie skusi rodzinnych.
                    Można sobie poczytać w artykule który zainspirował ten wątek, że w
                    Szkocji nie można znaleźć lekarza na dyżur bożonarodzeniowy za 150
                    funtów za godzinę. Przy stawce 2 zł, mogę sobie wyobrazić 40 zł za
                    godzinę dyżuru (o ile szef POZ nie będzie pazerny). Porównanie jest
                    miażdżące. Albo dadzą 10 zł, albo zostaje tak jak jest.

            • szlachcic Re: Szkoccy lekarze nie chcą pracować w nocy 05.09.07, 17:29
              maga_luisa napisała:

              >Nie jest to DUŻO PRACY - dzięki temu, że dużo wysiłku włożyłam w
              > edukację pacjentów. Ale konieczność ciągłej 24-godzinnej
              >dyspozycyjności 30 dni
              > w miesiącu, to jest trudne. Uważam, że lekarz rodzinny dostępny
              >dla pacjenta non stop to świetny pomysł, pod warunkiem, że pacjent
              >tego nie będzie nadużywał

              Brawo Luisa
              to sie nazywa prawidlowe podejscie lekarza do swoich obowiazkow.
              Sama zna swoich pacjentow i sama ich wyedukowala po ci jest lekarz
              rodzinny, jaki telefon w nocy ma sens
              Masz u mnie Luisa kawe :)

              >co w Polsce jest nagminne

              no duzo spraw jest nagminnych, to o czym piszesz takze, ale
              poradzilas sobie z problemem ktory nawarstwial sie przez ostatnie
              lata
              pacjenci sa jacy sa, macie prawo narzekac, ale to co lezy w Waszym
              interesie i w Waszej mocy mozecie zmieniac.
              Wiec zmieniajcie rzeczywistosc szanowni lekarze tak jak uczynila to
              Luisa.
              Autor watku jednak woli zadac pytanie z typu "A w Szkocji, a na
              Wyspach, a amerykanski lekarz"
              • meg303 Re: Szkoccy lekarze nie chcą pracować w nocy 05.09.07, 22:57
                chciałam dodać,że wielu pacjentów glośno mówi " mnie się należy, od tego
                jesteście" oni są odporni na każdą edukację.
                Czy istnieje profesja gdzie wymagana jest dyspozycyjnośc przez 24 godz i 365 dni
                w roku?
              • obs2 Re: Szkoccy lekarze nie chcą pracować w nocy 07.09.07, 17:59
                > Autor watku jednak woli zadac pytanie z typu "A w Szkocji, a na
                > Wyspach, a amerykanski lekarz"

                dokładnie jak polscy pacjenci, którym co prawda tylko się wydaje jak
                jest gdzie indziej, za to bardzo chętnie się powołują na domniemany
                poziom usług na zachodzie.
                Ostatnie lata w sposób cudowny zmieniają ten obraz- owe tysiące
                konfrontujące się z systemem brytyjskim i szok, że może być gorzej
                niż u nas.
                Dużo gorzej.
                • szlachcic Re: Szkoccy lekarze nie chcą pracować w nocy 08.09.07, 17:18
                  obs2 napisał:

                  > Ostatnie lata w sposób cudowny zmieniają ten obraz- owe tysiące
                  > konfrontujące się z systemem brytyjskim i szok, że może być gorzej
                  > niż u nas.
                  > Dużo gorzej.

                  skromnie zapytam
                  czy uwazasz brytyjski system opieki zdrowotnej gorszy od naszego?
                  • seniorita15 Re: Szkoccy lekarze nie chcą pracować w nocy 08.09.07, 22:58
                    >szlachcic:zapytaj brytyjczykow.Bo oni uwazaja,ze jest beznadziejny.Za to
                    brytyjczycy za granica sa swietnymi pacjentami.Sa tak szczesliwi,ze na planowa
                    operacje czekaja tylko pare miesiecy ,ze sie rozplywaja na widok lekarza i
                    prawie gotowi po rekach calowac.A jeszcze jak ktos mowi w ich jezyku.chociaz
                    przychodza z tlumaczem, to juz prawie ekstaza.I dlatego wole angielskich i
                    skandynawskich pacjentow,bo sa wdzieczni.W zachowaniu.
              • dwimmerling I o to wam k... chodzi,najdrozsi pacjenci... 07.09.07, 22:28
                Judymow zachcialo sie szukac-swietny pomysl.Ja sie na to nie pisze.Pacjent
                przychodzi w srodku nocy z bzdura,ktora spokojnie mozna zalatwic w przychodni,a
                nie na ostrym dyzurze/w stylu-brzuch boli od tygodnia/-mowie mu,ze nie moge go
                obsluzyc z takowego powodu.I moze zrobic,na co ma ochote-zaakceptowac ten
                fakt,wszczynac burde,dzwonic na policje,do tv,do interwencji,a nawet do samego
                papieza.I wiecie co?G... mnie to obchodzi.Zwyczajnie-mam to w okolicy esicy.Ja
                robie co do mnie nalezy-i ani kawalka dalej.

                maga_luisa:
                Nie popieram,aczkolwiek nie ukrywam podziwu dla zaangazowania oraz sily.
                • dwimmerling Re: I o to wam k... chodzi,najdrozsi pacjenci... 07.09.07, 22:42
                  Aha,przepraszam za jezyk-jestem wykonczony,nie mam sily odpowiadac kwiecista
                  mowa na bzdurne "argumenty"...
                • szlachcic Re: I o to wam k... chodzi,najdrozsi pacjenci... 08.09.07, 17:16
                  dwimmerling napisał:

                  > Pacjent
                  > przychodzi w srodku nocy z bzdura

                  dwinmering wiesz o czym jest watek?
                  • dwimmerling Re: I o to wam k... chodzi,najdrozsi pacjenci... 08.09.07, 18:44
                    Wlasnie,szlachcic,a Ty wiesz?
                    • seniorita15 Re: I o to wam k... chodzi,najdrozsi pacjenci... 08.09.07, 23:16
                      Ja juz szlachcicowi odpisalam pare watkow wyzej.Tak sie sklada,ze w swojej dosc
                      urozmaiconej pracy zawodowej mialam do czynienia z pacjentami z roznych grup
                      spolecznych, jak tez i z wielu krajow.Obecnie pracuje w Skandynawii,ale dotyczy
                      to takze innych zamoznych krajow Unii.Moge tylko tyle powiedziec.Cieszcie sie
                      rodacy z tego co macie ,bo niestety niedlgo mozecie na wlasnej skorze
                      doswiadczyc tego co maja tzw.kraje zachodnie.Wielomiesieczne , czesto
                      kilkuletnie oczekiwania na planowe operacje i badania,prawie brak dostepu do
                      lekarza pierwszego kontaktu ,koszmarne ceny zabiegow stomatologicznych.O
                      obowiazkowych oplatach za wizyte u lekarza,za wystawienie recepty,za wystawienie
                      zwolnienia pomimo ubezpieczenia juz nie wspomne.Zadnych wizyt domowych.To jest
                      Zachodnia rzeczywistosc.Ale lekarze maja sie tu swietnie.
                      • aron2004 Re: I o to wam k... chodzi,najdrozsi pacjenci... 09.09.07, 05:47
                        przestan wypisywać bzdury, bo każde dziecko w tym kraju wie, że
                        polski pacjent o takiej opiece medycznej jaka jest w Skandynawii czy
                        WIelkiej Brytanii może sobie pomarzyć.
                      • szlachcic Re: I o to wam k... chodzi,najdrozsi pacjenci... 09.09.07, 10:25
                        Moge tylko tyle powiedziec.Cieszcie sie
                        > rodacy z tego co macie ,bo niestety niedlgo mozecie na wlasnej
                        skorze doswiadczyc tego co maja tzw.kraje
                        zachodnie.Wielomiesieczne , czesto
                        > kilkuletnie oczekiwania na planowe operacje i badania,prawie brak
                        dostepu do lekarza pierwszego kontaktu ,koszmarne ceny zabiegow
                        stomatologicznych.O obowiazkowych oplatach za wizyte u lekarza,za
                        >wystawienie recepty,za wystawienie zwolnienia pomimo ubezpieczenia
                        juz nie wspomne.Zadnych wizyt domowych.To jest
                        > Zachodnia rzeczywistosc.Ale lekarze maja sie tu swietnie.

                        Problem jest taki ze Wy dazycie do pozycji jaka ma na Zachodzie
                        calkowicie pomijajac jak oni do tego doszli
                        - placa za studia
                        - nie siedza od 7 do 15 tylko pracuja dluzej niz Wy siedzicie
                        - ponosza odpowiedzialnosc za bledy czego w Polsce nie ma
                        - nie ma przerostu zatrudnienia

                        a wracajac do tego co napisalas
                        Jezeli uwazsz z e w Polsce sie nie czeka rok czasu i wiecej, jezeli
                        uwazasz ze nie placi dodatkowo za leczenie czy to pod stolem czy na
                        stole to chyba nie stapasz trzeswo po tym padole
                        dlaczego mam sie bac ze nie bede mial lekarza 1 kontaktu? naleze bez
                        zadnych oplat do prywatnej firmy ktora przynosi zyski i ma sie
                        bardzo dobrze, rozbudowuje baze kupuje nowy sprzet.
                        Za wizyte poza nfz musze placic mniej niz niezarejestrowany.
                        Prrywatny szpital takze sie rozbudowuje i m a najlepszy sprzet jaki
                        mozna miec. 80% pacjentow to nfz bez dodatkowych oplat
                        dlaczego uwazasz ze u nas nie moze byc normalnie?
                        A czemu jest zle. Nasza publiczna sluzba zdrowia jest
                        ZLE ZORGANIZOWANA i dlatego niewydolna i nieudolna
                        Recepta to zrobienie porzadku, jak bedzie porzadek gotowy jestem na
                        dodatkowe koszt6y czy to w postaci ubezpieczenia czy doplat do wizyt
                        Wy nie chcecie zmian bo duzej czesci z Was czy/i waznej czesci z Was
                        jest po prostu dobrze jak jest i to jest pewnik
                        • aron2004 Re: I o to wam k... chodzi,najdrozsi pacjenci... 09.09.07, 17:12
                          szlachcic napisał:

                          > Problem jest taki ze Wy dazycie do pozycji jaka ma na Zachodzie
                          > calkowicie pomijajac jak oni do tego doszli
                          > - placa za studia
                          > - nie siedza od 7 do 15 tylko pracuja dluzej niz Wy siedzicie
                          > - ponosza odpowiedzialnosc za bledy czego w Polsce nie ma
                          > - nie ma przerostu zatrudnienia

                          No i przede wszystkim na Zachodzie jest kilkakrotnie wyższa
                          wydajność pracy niż w Polsce.
                        • drkoliberek Re: I o to wam k... chodzi,najdrozsi pacjenci... 09.09.07, 17:45
                          Wy nie chcecie zmian bo duzej czesci z Was czy/i waznej czesci z Was
                          > jest po prostu dobrze jak jest i to jest pewnik

                          Ale dlaczego uogólniasz? Jest też duża część za zmianami. W tym co piszesz jest
                          sporo racji ale życie pokazało że lekarze jako grupa zawodowa mają niestety
                          zerową siłę sprawczą. Jesteśmy najbliżej pacjenta i to nam się obrywa za ten
                          burdel. Pytanie tylko czy aby na pewno słusznie? Społeczeństwo idzie po
                          najmniejszej linii oporu a mamy przecież naszych posłów, oni podobno mają swoich
                          ekspertów, biorą ogromne pieniądze za swoją powiedzmy pracę.
                          • aron2004 Re: I o to wam k... chodzi,najdrozsi pacjenci... 09.09.07, 18:20
                            obrywacie słusznie ale za mało. Bo to wy lekarze poprzez swoją niską
                            wydajność pracy niweczycie wysilki NFZ i ministra Religi który robi
                            wszystko żeby poprawić jakość uslug medycznych w Polsce.
                    • szlachcic Re: I o to wam k... chodzi,najdrozsi pacjenci... 09.09.07, 10:10
                      "Szkoccy lekarze nie chcą pracować w nocy"

                      watek zalozone przez mega-sfrustrowanego lekarza pod nickiem sithicus
                      to daje mi prawo domniemywac ze sithicus uwaza ze praca w nocy jest
                      bez sensu
                      to ze sithicus nie udziela sie w dyskusji tez jest tego dowodem
                      zwlaszcza ze lekarze wypowiadajacy sie nie podzielaja jego zdania
                      • sithicus Re: I o to wam k... chodzi,najdrozsi pacjenci... 09.09.07, 11:49
                        Domniemywać to sobie możesz. Sfrustrowany to ty jesteś, fan PISu i ministra
                        Zero, zazdrościsz nam prestiżu (mimo że zmalał w ostatnim półwieczu) i naszych
                        ciężko zarobionych pieniędzy. Ty i tobie podobni trollować to sobie możecie na
                        forum a w realu jak przychodzicie po pomoc to jesteście malutcy i grzeczniutcy.
                        Gdy wyjechałem z tego popiep**onego kraju - wreszcie czuję że żyję a na problemy
                        w Ochronie Zdrowia patrzę z dystansu jako że przestały mnie one permanentnie
                        dotyczyć.
                        Co do dyżurów nocnych - swoje w życiu oddyżurowałem i uważam że w 95% przypadków
                        pacjenci mogli poczekać (nie mówię o zabiegówce). Teraz mam czas aby spędzać go
                        z rodziną i dyżurować nie zamierzam. Żyje się tylko raz.
                        • szlachcic Re: I o to wam k... chodzi,najdrozsi pacjenci... 10.09.07, 17:50
                          sithicus napisał:

                          > Domniemywać to sobie możesz. Sfrustrowany to ty jesteś, fan PISu i
                          >ministra Zero,

                          Lekarze poparli zw dyzury nocne maja sens wiec frustracja sie
                          podwoila.
                          Glosowalem na PO-PIS, w tych wyborach z obawy na koalicja PO-LID na
                          PO raczej nie zaglosuje. Z tym fanem przesadziles.

                          > zazdrościsz nam prestiżu

                          wykonujecie piekny zawod jednak tacy jak ty go rozmieniaja na drobne
                          nie zazdroszcze bo ja bym lekarzem nie chcial byc bo do tego trzeba
                          miec powolanie ktorego nie mam, tak jak i ty

                          >jak przychodzicie po pomoc to jesteście malutcy i grzeczniutcy

                          Maly nie przychodze bo jestem wysoki a grzeczny tak bo jestem
                          grzeczny. Wiem ze uwazasz sie nadczlowiekiem i oczekujesz od
                          pacjenta aby w poklonach wchodzil do gabinetu ala nie musisz o tym
                          na forum oglaszac

                          > Co do dyżurów nocnych - swoje w życiu oddyżurowałem i uważam że w
                          >95% przypadków
                          > pacjenci mogli poczekać

                          przeczytales moje wypowiedzi wyzej?
                          uwazasz wiec jak 95% bylo bezzasadnych nalezy nie przyjmowac w nocy.
                          Przeczytaj sobie co Luisa napisala

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka