Dodaj do ulubionych

Zla nowina

14.09.07, 00:54
Jak powiedziec pacjentowi ze ma raka?
Obserwuj wątek
    • marie_ann Re: Zla nowina 14.09.07, 01:17
      czarnapodpalana napisała:

      > Jak powiedziec pacjentowi ze ma raka?
      Rak
      nie jest wyrokiem smierci, a pacjent nie jest idiota.
      • czarnapodpalana Re: Zla nowina 14.09.07, 01:22
        Interesuje mnie bardziej jak poprowadzic rozmowe z pacjentem.. z
        punktu psychologicznego. Jak najlepiej taka informacje przekazac,
        jakich slow uzyc, w jakich okolicznosciach.
        • marie_ann Re: Zla nowina 14.09.07, 02:02
          >...jakich slow uzyc, w jakich okolicznosciach<, teraz ja nie bardzo rozumiem. W
          rozmowach z pacjentem zawsze liczy sie profesjonalizm- przedstawiasz diagnoze,
          wyjasniasz w sposob maksymalnie zrozumialy co ona oznacza i przedstawiasz
          WSZYSTKIE mozliwe opcje leczenia. TO sie leczy.
          • czarnapodpalana Re: Zla nowina 14.09.07, 02:13
            Niestety TEGO sie czesto nie da wyleczyc i diagnoza czasami oznacza
            smierc. I przekazanie takiej informacji nie jest tak proste jak to
            wynika z Twojego postu. Przekazanie takiej informacji wymaga
            profesjolalizmu - ktorego trzeba sie nauczyc.
            Moze opowiedzialabys na czym taki profesjolanizm polega? Bardzo
            bylabym wdzieczna.
            • marie_ann Re: Zla nowina 14.09.07, 02:17
              Profesjonalizm polega na tym, ze lekarz wie o czym mowi. Mam nadzieje, ze nie
              jestes lekarzem rodzinnym i bierzesz na siebie cos co cie przerasta.

              • czarnapodpalana Re: Zla nowina 14.09.07, 02:26
                marie_ann napisała:

                > Profesjonalizm polega na tym, ze lekarz wie o czym mowi. Mam
                nadzieje, ze nie
                > jestes lekarzem rodzinnym i bierzesz na siebie cos co cie
                przerasta.
                >

                Profesjonalizm polega na tym, ze lakarz wie o czym mowi, wie jak to
                powiedziec, a jesli nie wie, to dazy do tego, aby sie dowiedziec.
                Dyskutujac z innymi na przyklad.
                Fakt, ze mam na uwadze uczucia pacjenta i jego reakcje nie oznacza
                ze to mnie przerasta.
                • lukumon Porada - bardzo ładnie ponoć wyłożył ... 14.09.07, 03:14

                  ... to jeden z pacjentów w swojej książce na temat walki z rakiem - on myśli, że
                  wygranej, ale tu się niestety myli - Kamil Durczok mu - słowem: nie każdemu
                  można prosto z mostu - niektórym można tylko trochę, ale nie za dużo bo stracą
                  motywację - to tacy co najlepiej w takiej sytuacji czują się we mgle - najlepiej
                  znaczy najbezpieczniej - a bywają tacy którym nie można w ogóle - rzadko, ale
                  bywają - dziedzina czysto intuicyjna ...
                  ********
                  Lukumon
                  • przeciwcialo A dlaczego myslisz że Durczok przegrał? 14.09.07, 09:08
                    Czyzby miał wznowę?
              • reszka2 marie_ann 14.09.07, 08:42
                Dlaczego uważasz, że przekazanie informacji o nowotworze przerasta
                możliwości lekarza rodzinnego? Bo jesli chodzi o mnie, to większej
                bzdury nie słyszałam.
                Dla pacjentów - przynajmniej tu, gdzie pracuję - najbardziej liczą
                się nie szczegóły techniczne, co wytną i utną, ile włosów wypadnie.
                Liczy się nadzieja.
                • marie_ann Re: marie_ann 14.09.07, 21:34
                  "Przekazanie informacji o nowotworze"...to: diagnoza, wyjasnienie w sposob dla
                  pacjenta zrozumialy co ona oznacza, oraz przedstawienie szczegolowe, wszystkich
                  mozliwych planow leczenia. To pacjent bedzie musial podjac decyzje. Uwazam, ze
                  lekarz rodzinny nie ma do tego dostatecznej wiedzy, nie znaczy to jednak, ze
                  jest on "kretynem", lekarz rodzinny do swojej pracy tej wiedzy nie potrzebuje.
                  Przykre jest, ze onkolog w Polsce nie potrafi rozmawiac z pacjentem(z tego co
                  pamietam nie tylko onkolodzy mieli problemy z komunikacja). Reszka nie
                  rozumiem twojej konkluzji: "liczy sie nadzieja", czyli co ? poklepanie po
                  plecach czy... profesjonalizm?
                  • czarnapodpalana Re: marie_ann 15.09.07, 00:43
                    marie_ann napisała:

                    > "Przekazanie informacji o nowotworze"...to: diagnoza, wyjasnienie
                    w sposob dla
                    > pacjenta zrozumialy co ona oznacza, oraz przedstawienie
                    szczegolowe, wszystkich
                    > mozliwych planow leczenia. To pacjent bedzie musial podjac decyzje.

                    Przeciez to logiczne, ze do takiej rozmowy trzeba byc dobrze
                    przygotowanym teoretycznie.. To jeden z waznych czynnikow, ale nie
                    jedyny. Te inne czynniki dobrze przeprowadzonej rozmowy bardziej
                    mnie interesuja.

                    Uwazam, ze
                    > lekarz rodzinny nie ma do tego dostatecznej wiedzy, nie znaczy to
                    jednak, ze
                    > jest on "kretynem", lekarz rodzinny do swojej pracy tej wiedzy nie
                    potrzebuje.

                    To jasne, ze lekarz rodzinny nie jest na biezaco (a czesto jest) z
                    najnowszymi danymi co do leczenia i prognozy poszczegolnych
                    nowotworow. Tak samo jak gastrolog niekoniecznie posiada aktualna
                    wiedze na temat raka prostaty np...
                    Nic prostszego jak poczytac, aktualne prace naukowe itd. To jest
                    akurat najprostsze dla osoby po studiach medycznych (jak lekarz
                    rodzinny). Zdolnosci komunikacyje sa o wiele trudniejsze do
                    przyswojenia podczas jednego dnia.

                    > Przykre jest, ze onkolog w Polsce nie potrafi rozmawiac z pacjentem
                    (z tego co
                    > pamietam nie tylko onkolodzy mieli problemy z komunikacja).

                    No widzisz, jednak wiesz w czym rzecz.

                    Reszka nie
                    > rozumiem twojej konkluzji: "liczy sie nadzieja", czyli co ?
                    poklepanie po
                    > plecach czy... profesjonalizm?

                    Nie wiem skad u Ciebie marie-ann przekonanie, ze sucha teoria to
                    profesjonalizm w stosunkach lekarz-pacjent.

              • maga_luisa Re: Zla nowina 14.09.07, 08:54
                Szanowna marie-ann, chcialabym Ci jako lekarz rodzinny powiedzieć, że to właśnie
                ja bardzo często muszę zmierzyć się z kwestią poinformowania pacjenta o
                niepomyślnej diagnozie, a to dlatego, że np.onkolog który ją postawił,
                potraktował go jak nierozumne dziecko nie mówiąc mu praktycznie nic.
                Uważam zresztą, że jako osoba znająca pacjenta od lat i pozostająca z nim w
                kontakcie nawet wtedy, gdy (co czasem jak wiesz się zdarza) specjaliści odsyłają
                go do leczenia paliatywnego.
                Co więcej, Twoje stwierdzenie, że można każdego chorego informować o raku jak o
                innej chorobie mija się z prawdą. Każdy pacjent jest inny, ma określoną granicę
                do której jest w stanie przyjąć prawdę i o ile jednego konkretna sucha
                informacja zmobilizuje do walki, to innego może załamać.
                Dodam jeszcze, że oczywiście, istnieją lekarze rodzinni, którzy są kretynami,
                tak samo zresztą jak chirurdzy czy laryngolodzy, ale wrzucanie wszystkich do
                jednego worka nie uchodzi osobie, która sama jest lekarzem.
            • tango45 Re: Zla nowina 15.09.07, 01:43
              czarnapodpalana napisała:

              > Niestety TEGO sie czesto nie da wyleczyc i diagnoza czasami
              oznacza
              > smierc. I przekazanie takiej informacji nie jest tak proste jak to
              > wynika z Twojego postu. Przekazanie takiej informacji wymaga
              > profesjolalizmu - ktorego trzeba sie nauczyc.
              > Moze opowiedzialabys na czym taki profesjolanizm polega? Bardzo
              > bylabym wdzieczna.


              Moj Boze, to jeszcze istnieja tacy Lekarze, wrazliwi, liczacy sie z
              odczuciami czlowieka
              . Zycze Ci Wspanialej kariery bo na to aaslugujesz.
              Ci tutaj nie zrozumieja Twojego pytania, to ludzie bez serc. Oni nie
              pojmuja dlaczego Ty sie zastanawiasz jak przekazac komus TAKA
              wiadomosc.
    • przeciwcialo Re: Zla nowina 14.09.07, 09:13
      NIejednokrotnie byłam przy takich rozmowach. Patolodzy po prostu
      brali pacjenta do gabinetu, kazali usiąść i mówili w prost. To
      nowotwór. Wiemy o nim to i to. Rokowanie takie a takie.
      Mysle że powiedzenie pacjentowi wprost ale z dawka dodatkowych
      wiadomości pomoże łatwiej przejść przez chorobe. Niedoinformowanie
      jest najgorsze. Teraz w dobie internetu jak ktos ma wątpliwości i
      jeszcze sie naczyta danych niekoniecznie do swojego przypadku to
      naprwde może się załamać.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka