Dodaj do ulubionych

rejonizacja ważniejsza niż życie

26.09.07, 10:02
oto link do relacji o śmierci pacjenta, któremu odmówiono pomocy w
szpitalu w Zgierzu dlatego, że mieszkał w Nowej Soli:

wiadomosci.wp.pl/kat,,statp,UHJ6ZWdssWQgcHJhc3k%3D,wid,9240517,wiadomosc.html
Obserwuj wątek
    • slav_ Re: rejonizacja ważniejsza niż życie 26.09.07, 10:55
      W artykule nie ma ZADNYCH informacji o nieprawidlowym postepowaniu personelu.

      >odmówiono pomocy w
      > szpitalu w Zgierzu dlatego, że mieszkał w Nowej Soli:

      GDZIE to pisze ???
      Z artykulu:
      Pacjentwi NIE "odmowiono pomocy". Mial ZACZEKAC na badanie lekarza (z tego
      samego artykulu mozna wnioskowac ze raczej nie "pijacego kawy"). Pacjent
      ZREZYGNOWAL z leczenia i zglosil sie do leczenia w innym szpitalu - z wlasnej
      (rodziny) inicjatywy. Ma do tego prawo - i nie moze nikogo winic za skutki
      SWOJEGO postepowania.
    • slav_ Re: rejonizacja ważniejsza niż życie 26.09.07, 11:11
      Zeby bylo "smieszniej" tenze artykuj zawieajacy jawne oskarezenie personelu o
      smierc pacjenta zawiera wszelkie dane swiadczace ze personel bledu nie popelnil.
      A tytul artykulu powienien przeciez brzmiec:

      "Pacjent z sepsa zmarl bo mu sie NIE CHCIALO ZACZEKAC na zbadanie przez lakarza..."
      • maverick777md Re: rejonizacja ważniejsza niż życie 26.09.07, 13:42
        Popieram w całej rozciągłości. Artykuł powyzszy jasno też sugeruje,
        że problemem jest zbyt mała ilość lekarzy na oddziale. Sytuacje
        takie, w których pacjent cierpi z powodu braku personelu staną się
        zapewne coraz częstsze. Osobiście decyzję rodziny uważam za
        nielogiczną i to ją obarczałbym winą za zaistniałe zdarzenie.
    • mindflayer Tak się kończy olewanie lekarzy 26.09.07, 16:36
      Rejonizacja nie ma nic do rzeczy, za to trafiła się bezmyślna
      pielęgniarka. Jeśli pacjent nie był umierający w chwili zgłoszenia
      się na Izbę, to musiał zaczekać, bo widać lekarz musiał zająć się
      innym pacjentem. Proste. Nigdy nie byłeś w szpitalu na Izbie? Jeden
      lekarz musi obskoczyć izbę i oddział, a chorych 60.

      Zgadzam się z wszystkimi, że najgłupiej zrobiła ta rodzina, która
      zabrała chorego. Jeśli był w złym stanie, to co by było, jakby zmarł
      w samochodzie? A jeśli nie było źle, to czemu nie mógł poczekać?
      • slav_ Re: Tak się kończy olewanie lekarzy 26.09.07, 23:54
        W tej historii nie ma również "bezmyślnej pielęgniarki".
        Pacjent zgłosił sie "z ulicy" bez skierowania i oczywiście NIE MÓGŁ być bez
        takowego skierowania przyjęty "do szpitala" (to znaczy gdzie? na jaki oddział? z
        jakim rozpoznaniem?). Został (prawidłowo) pokierowany na szpitalny SOR aby tam
        przebadał go lekarz, ustalił wstępne rozpoznanie i ocenił czy pacjent nadaje sie
        do leczenia ambulatoryjeng (recepty i do domu), krótkotrwałej
        diagnostyki/leczenia w SOR (pobyt i wypis z SOR) czy hospitalizacji (i WTEDY
        dostał by skierowanie na KONKRETNY ODDZIAŁ tego szpitala).
        Pacjent jednak opuścił szpital i ZREZYGNOWAŁ z leczenia tamże.
        Za pacjent który z własnej woli rezygnuje z leczenia lekarz w żaden sposób NIE
        ODPOWIADA.
        • mindflayer Re: Tak się kończy olewanie lekarzy 27.09.07, 09:46
          W Zgierzu jest SOR, ale pacjent się do niego nie zgłosił, wszystko
          jedno dlaczego.
          Jeśli ktoś przychodzi na Izbę, bo coś mu się dzieje, to nie wolno go
          odesłać, bez oceny czy jest w stanie zagrożenia życia. Pielęgniarka
          tego nie zrobiła (zresztą nie mogła), ale myślała tylko o
          papierkach.
          Można pacjentowi odmówić wszelkich świadczeń, jeśli nie dopełnił
          warunków, ale nie wolno go "spuścić ze schodów" bo np. nie ma
          skierowania. W stanie zagrożenia życia ludzi każdy z nas ma
          obowiązek ratowania niezależnie od skierowań, a nawet sprawdzania
          uprawnień do korzystania z opieki zdrowotnej, prawda?
          • slav_ Re: Tak się kończy olewanie lekarzy 27.09.07, 16:33
            >Pielęgniarkatego nie zrobiła (zresztą nie mogła), ale myślała tylko opapierkach.

            Zrobiła to co do niej należy.
            W szpitalu w którym jest SOR pacjent bez skierowania w ogóle (fizycznie) nie
            powinien dotrzeć na izbę przyjęć.

            >W stanie zagrożenia życia ludzi każdy z nas ma
            >obowiązek ratowania niezależnie od skierowań, a nawet sprawdzania
            >uprawnień do korzystania z opieki zdrowotnej, prawda?

            Ten pacjent NIE BYŁ w momencie zgłoszenia w stanie zagrożenia życia i żadnych
            interwencji w tym momencie nie wymagał tak że możemy sobie te duże słowa i patos
            darować. Wystarczy że używają go niedoinformowani dziennikarze w swych artykułach.
            Gdyby stracił przytomność to interweniowano by, nawet "bez skierowania".

            >ale nie wolno go "spuścić ze schodów" bo np. nie ma
            >skierowania.

            Nikt go ze schodów nie spuszczał i niczego nie odmawiał. Został skierowany tam
            gdzie SAM sie powinien zgłosić.

            >W Zgierzu jest SOR, ale pacjent się do niego nie zgłosił, wszystko
            >jedno dlaczego.

            Z artykułu wynika że pacjent jednak zgłosił się do SOR - został zakwalifikowany
            jak sądzę do "zielonej strefy" - miał czekać na badanie lekarza w dalszej
            kolejności po pacjentach pilniejszych.
            Zrezygnował (jak wynika z artykułu za namową rodziny) z czekania i UNIEMOŻLIWIŁ
            tym samym leczenie go tam. Rodzina teraz szuka winnego bo sama ponosi częściowo
            odpowiedzialność za to co się stało (choć sepsa mogła sie skończyć tragicznie
            nawet gdyby był przyjęty w Zgierzu) i chce winę na kogoś zrzucić.

            A tak na marginesie - wykazujesz niestety taie samo niedoinformowanie i brak
            wiedzy na temat postępowania jak wielu pacjentów. Otóż pacjenci często (myślę że
            najczęściej) nie otrzymują pomocy bo szukają jej NIE TAM GDZIE TRZEBA. Choćby
            było 5 SOR-ów, nocna pomoc, ambulatoria to pacjent "leci do szpitala bo jest
            chory a tam lepiej pomogą" a potem sie awanturuje bo mu "nie chcą udzielić
            pomocy", "nie chą zbadać" albo "musi czekać". A gawiedź szermuje "przysięgą
            Hipokratesa" i "obowiązkiem ratowania".
            Ten pacjent nie potrzebował żadnego "ratowania" ani innych akcji. Powinien sie
            zgłosić do miejsca gdzie udzielana jest pomoc doraźna WSZYSTKIM pacjentom - BEZ
            skierowania bo takie miejsce (miejsca) w Zgierzu są (można je znaleźć w prasie,
            zadzwonić na Pogotowie po informację gdzie się zgłosić itp - nie wymaga to
            ŻADNEJ finezji i szczególnych umiejętności. ZACZEKAĆ na zbadanie przez lekarza a
            następnie zastosować się do jego zaleceń (np. zgłosić się (lub być zawiezionym -
            już ze skierowaniem - do leczenia szpitalnego NA KONKRETNY ODDZIAŁ !!!).
            Koniec. Proste.
            Nie trzeba Hipokratesa, wojny, akcji ratunkowej, awantury, dziennikarzy,
            rzecznika itp.
            • mindflayer Re: Tak się kończy olewanie lekarzy 27.09.07, 23:18
              Ja o chlebie, Ty o niebie :)
              Masz we wszystkim rację, ale ja z artykułu wygląda, że pacjent
              najpierw zgłosił się na jakąś Izbę Przyjęć. Nie czepiam się, ale
              zgrzytem jest relacja o skierowaniu. Jeśli to był SOR, to nikt nie
              pytałby o skierowanie. (teoretycznie, :) bo koledzy z SOR dostawali
              pacjentów ze skierowaniami w celu planowej kontroli).
              Uprzejmość nic nie kosztuje, równie dobrze pielęgniarka mogła
              skierować pacjenta na SOR.
              • slav_ Re: Tak się kończy olewanie lekarzy 27.09.07, 23:47
                Literalnej treść rozmowy pielęgniarki z pacjentem w ogóle nie biorę po uwagę
                ponieważ należy potraktować te cytaty jako "licencja poetica" i jak faktycznie
                brzmiała jest nie do oceny (zarówno z przyczyn obiektywnych delikatnie mówiąc).
                Biore pod ufage fakty zawarte w artykule - kolejnośc wydarzeń.
                NA PEWNO zapytała o skierowanie (i POWINNA to zrobić).
                Skierowała na SOR (jest w artykule).
                Pacjenta zobaczył lekarz SOR, wstępnie ocenił jako pacjenta nie wymagającego
                pilnej interwencji i kazał czekać na zbadanie (jest w artykule).
                Pacjent SAM zrezygnował z (jego zdaniem zbyt długiego) czekania (JEST w artykule).

                Podnoszę ten temat bo jest to doskonały przykład mechanizmu powstawania wielu
                bezpodstawnych oskarżeń pod adresem opieki zdrowotnej i takich artykułów - z
                tytułami szczującymi na personel i treścią POZORNIE zawierającą oskarżenia.
                • dwimmerling Re: Tak się kończy olewanie lekarzy 28.09.07, 00:20
                  Wytlumacz to panu radcy prawnemu-choc osobiscie,mysle ze to raczej awykonalne-w
                  koncu,latwiej zarobic na ciemnych ludziach,jesli glupote rodziny pacjenta nazwie
                  sie bledem medycznym lekarza,nawet bez zadnych podstaw...
    • reszka2 Re: rejonizacja ważniejsza niż życie 26.09.07, 23:30
      Sepsa to ciąg wydarzeń o nieprzewidywalnym przebiegu.
      Ciekawe o co oskarzonoby lekarkę, gdyby go przyjęła a POMIMO tego
      pacjent by zmarł.
    • obs2 Re: rejonizacja ważniejsza niż życie 28.09.07, 09:10
      Andnow2 - lubię z Tobą rozmawiać, mam poczucie pewnej wspólnoty
      refleksji, choć na ogół - znacznej różnicy poglądów.
      Ale formalny poziom dyskusji z Tobą zawsze mi odpowiadał.
      Czy chcesz dołączyć do dużego tu grona ludzi piszących, choć nie
      umiejących czytać ze zrozumieniem?
      Napisałeś "któremu odmówiono pomocy".
      Jak to odmówiono? Przecież sam opuścił ten szpital- czekając na
      pomoc, która była mu obiecana.
      • andnow2 tkwimy w mule po same uszy 29.09.07, 07:35
        obs2 napisał:

        > Andnow2 - lubię z Tobą rozmawiać, mam poczucie pewnej wspólnoty
        > refleksji, choć na ogół - znacznej różnicy poglądów.

        Też mam takie odczucie. Poglądami bliższy jest mi natomiast
        mindflayer, przynajmniej w tym wątku:

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=305&w=69586019&a=69637117


        dalej obs2 napisał:

        > Czy chcesz dołączyć do dużego tu grona ludzi piszących, choć nie
        > umiejących czytać ze zrozumieniem?
        > Napisałeś "któremu odmówiono pomocy".
        > Jak to odmówiono? Przecież sam opuścił ten szpital- czekając na
        > pomoc, która była mu obiecana.



        Można i tak, jeśli zgodzimy się, że w kraju środkowo-europejskim
        czterogodzinne oczekiwanie z obrzękiem gardła na korytarzu szpitala
        na wstępne zbadanie przez lekarza, to standard.

        Oczywiście nie musisz przytaczać mi jakichś relacji o jeszcze
        dłuższym wyczekiwaniu w krajach będących kolebką współczesnej
        demokracji, gdzieś za oceanem, czy też na wyspach, bo czytałem już i
        te relacje na tym forum. Osobiście wolałbym wzorować się na krajach,
        w których standardem jest krótsze oczekiwanie na pomoc medyczną.

        O tym konkretnym wypadku wiemy zbyt mało, by go rzetelnie ocenić. W
        szczególności brak informacji, czy rzeczywiście inne ważne zajęcia
        nie pozwoliły tej lekarce zbadać pacjenta wcześniej, czy też może
        mieliśmy do czynienia ze zwykłą szykaną. W takim tempie, to byłaby w
        stanie zbadać dziennie tylko dwóch nowoprzyjmowanych pacjentów.

        Sam posiadam raczej bardzo pozytywne doświadczenia z moich niewielu
        w sumie wizyt na "ostrych dyżurach". Podobne wrażenia mamy (poza
        relacją z feralnym lekarzem pogotowia Andrzejem M.) z kontaktów
        Huberta (z kazusu: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
        f=305&w=64217633) z lekarzami podczas leczenia i rehabilitacji po
        wypadku. Ale jak to w życiu bywa, reguła istnieje tylko wtedy, gdy
        może zostać potwierdzona chociażby jednym, jakimś wyjątkiem.

        Dość szokujący wyjątek przeżyliśmy, gdy towarzyszyłem podczas
        przyjęcia Huberta na pobyt w jednym z ośrodków. Kwalifikacja odbyła
        się podczas wizyty tydzień, czy dwa wcześniej. Przebadano Huberta i
        ku naszej uciesze zakwalifikowano go na rehabilitację, wyznaczając
        konkretny dzień przyjęcia na pobyt w placówce.

        Stawiliśmy się punktualnie w wyznaczonym terminie z
        Hubertem "tkwiącym" świadomościowo jeszcze cały czas na pograniczu
        śpiączki i wybudzenia, będącym jednak na etapie pozwalającym mu na
        rozpoznanie i percepcję znaczenia rozmowy prowadzonej z nami przez
        przyjmującą lekarkę na jego temat. Usłyszeliśmy wiele słów
        krytycznych pod adresem lekarza przełożonego lekarki przyjmującej,
        który na poprzednim spotkaniu zdecydował o przyjęciu Huberta na
        rehabilitację. Pani doktor koniecznie zależało na zdyskredytowaniu
        decyzji jej przełożonego, a zarazem wykazaniu nam, jak bardzo
        autonomiczna jest jej pozycja w hierarchii decyzyjnej tej placówki.
        Hubert usłyszał, w jak beznadziejnym stanie się znajduje i jak
        naiwne są nasze oczekiwania, że pobyt w tym ośrodku może coś zmienić
        w jego sytuacji. Lekarce wtórował przywołany do konsultacji jej
        kolega lekarz, przekonany również o tym, iż powinniśmy wyszukać w
        internecie inne ośrodki, do których "szczerze" radziłby nam się
        udać.

        Przełożonego, który wcześniej zakwalifikował Huberta na pobyt w
        placówce nie było. Nie był też możliwy kontakt telefoniczny z nim.
        Wyproszono nas więc na korytarz, gdzie mieliśmy czekać na decyzję o
        przyjęciu lub odmowie przyjęcia na pobyt.

        W międzyczasie okazywano nam wiele wyrazów sympatii, gdy
        wyczekiwaliśmy pod gabinetem pani doktor. Pacjenci pojawiający się w
        wyznaczonych terminach u pani doktor oferowali nam "odstąpienie"
        swojej kolejki. "Półśnięty" Hubert na wózku inwalidzkim musiał
        zwracać na siebie uwagę, bo "zagadywali" do nas również biesiadnicy,
        wchodzący liczną grupą do gabinetu pani doktor na przygotowany tam
        poczęstunek z okazji imienin i wychodzący następnie z gabinetu po
        uroczystości.

        Po ponad 3 godzinach wyczekiwania przypomniałem się pani doktor.
        Wspomniałem, że Hubert ma dużą zdolność wyczekiwania, potwierdzoną
        przetrwaniem prawie dwóch godzin we wraku auta bez pomocy medycznej,
        to pewnie i wytrzyma jeszcze jakiś czas pod jej gabinetem, ale
        poddałem w wątpliwość celowość dalszego spędzania przez niego
        pierwszego dnia pobytu w ośrodku na korytarzu, zamiast na zabiegach.
        Argument zadziałał, Hubertowi przydzielono pokój i wydano kartę
        zabiegową.

        Dalszy pobyt w tej placówce wspominamy jak najlepiej. Wszyscy byli
        zgodni w ocenie znacznych postępów rehabilitacyjnych Huberta. Opinii
        lekarki przyjmującej jednak nie znamy, bo opisany incydent "na
        wejściu" nie pozostał bez wpływu na spontaniczność i szczerość
        naszej relacji, w tym i komunikacji z tą panią doktor.

        Ja ten "wybryk" lekarki traktuję jednoznacznie jako szykanę.
        Przeczekaliśmy, bo innego wyjścia nie mieliśmy, gdy odmówiła nam, a
        w każdym razie "ważyła" ze swym kolegą przez ponad trzy godziny
        decyzję o przyjęciu Huberta na rehabilitację w tej placówce.
        Gdybyśmy mieli wówczas jakąś realną alternatywę, pewnie byśmy z niej
        skorzystali i nie wyczekiwali na korytarzu.

        Artur Ostrowski z Nowej Soli miał alternatywę, gdy odmówiono mu
        przyjęcia do szpitala w Zgierzu. Zamiast wyczekiwać cztery godziny
        na korytarzu bez pomocy medycznej, pojechał do Nowej Soli, bo tam
        pomoc mógł otrzymać wcześniej i była pewna.

        Osobiście nie mam wątpliwości, że pomocy mu odmówiono, bo odesłano
        go na korytarz bez jakiegokolwiek zbadania, informując, że nie można
        go przyjąć bez skierowania. Kazano mu czekać co najmniej cztery
        godziny na wstępną kwalifikację, a więc z jego punktu widzenia
        równie dobrze po czterech godzinach wyczekiwania z obrzękiem gardła,
        bólem i przy kiepskim samopoczuciu nie miał pewności, że zostanie
        przyjęty do szpitala. Perspektywa odesłania "z kwitkiem" po czterech
        godzinach wyczekiwania nie była zdarzeniem przyjemnym. Wybrał
        mniejsze zło, bo samochodem miał szansę dotrzeć do Nowej Soli i
        otrzymać pomoc medyczną wcześniej.

        Trudno mi natomiast ocenić zachowanie zgierskiej lekarki z punktu
        widzenia uznania go, n.p. za szykanę, bo mamy za mało danych. Nie
        wiemy, czym zajmowała się przez te cztery godziny wyczekiwania, w
        szczególności czy były to wyłącznie czynności medyczne, czy też może
        biesiada imieninowa, jak w wypadku lekarki z kazusu Huberta.

        Tłumaczenie, że lekarka zgierska nie odmówiła pomocy, lecz kazała
        jedynie na nią czekać, uważam za przewrotną interpretację decyzji
        odmawiającej przyjęcia do szpitala z uwagi na skutek w postaci
        śmierci pacjenta. Z punktu widzenia odbiorcy decyzji o konieczności
        4 godzinnego wyczekiwania na zbadanie, była to decyzja odmowna.

        Sytuacja przypomina nieco reklamę piwa Warka. Ponieważ reklama
        alkoholu była zakazana, mężczyzna zachęcał do piwa mocno
        bezalkoholowego, mrugając jednocześnie porozumiewawczo okiem. Mimo
        werbalnego zachęcania do picia piwa bezalkoholowego, nikt nie miał
        wątpliwości, że faktycznie mamy do czynienia z reklamą alkoholu, i
        tak, a nie inaczej należało czytać tę reklamę ze zrozumieniem.
        Podobnie ma się - moim zdaniem - rzecz z czytaniem ze zrozuminiem
        decyzji zgierskiej lekarki.
        • obs2 Re: tkwimy w mule po same uszy 29.09.07, 08:32
          > Osobiście nie mam wątpliwości, że pomocy mu odmówiono, bo odesłano
          > go na korytarz bez jakiegokolwiek zbadania, informując, że nie
          > można go przyjąć bez skierowania. Kazano mu czekać co najmniej
          > cztery godziny na wstępną kwalifikację,

          czy możesz jakoś rozwinąć logiczne uzasadnienie zastosowania
          konstrukcji z "bo" w tej wypowiedz ? Nie otrzymał komunikatu o
          niemożności uzyskania pomocy. Oczywiście, NIE POWINNO się w ogóle
          zdarzyć uzależnianie od skierowania czy rejonu w tej sytuacji. Ale
          stan zdrowia pacjenta oceniła pielęgniarka (pracownik fachowy) -
          oczywiście na SWOJĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ. Zdecydowała o mozliwości
          czekania (być może błędnie) i obiecała konsultację w związku z czym
          zarzut ODMOWY pomocy upada z mocy logiki. Co innego, czy pomoc była
          udzielana WŁAŚCIWIE - może nie.
          • andnow2 A może one mówiły nie, myśląc tak, 29.09.07, 12:28
            obs2 napisał:

            "... Nie otrzymał komunikatu o niemożności uzyskania pomocy. ..."



            a zmarły i jego rodzina po prostu nie znali się na żartach i na
            psychice polskiej kobiety?
          • andnow2 odjechali, bo nie dostali pomocy 29.09.07, 13:03
            obs2 napisał:

            "... czy możesz jakoś rozwinąć logiczne uzasadnienie zastosowania
            konstrukcji z "bo" w tej wypowiedzi ? ..."

            a wypowiedź moja brzmiała:

            "... Osobiście nie mam wątpliwości, że pomocy mu odmówiono, bo
            odesłano go na korytarz bez jakiegokolwiek zbadania, informując, że
            nie można go przyjąć bez skierowania. Kazano mu czekać co najmniej
            cztery godziny na wstępną kwalifikację, ..."



            Odpowiem chętnie cytatem z relacji zawartej pod:

            wiadomosci.wp.pl/kat,,statp,UHJ6ZWdssWQgcHJhc3k%3D,wid,9240517,wiadomosc.html

            W relacji napisano:

            "Pielęgniarka, która do nas wyszła, powiedziała, że pacjent nie jest
            z naszego województwa i dlatego musimy mieć skierowanie od lekarza
            rodzinnego - oburza się Jerzy Nejman, krewny zmarłego. W końcu
            kazała czekać na lekarza. Lekarka przyszła kilkanaście minut
            później. Powiedziała, że jest zajęta i może przyjąć Artura dopiero
            za cztery godziny. Wyproszono nas na korytarz."

            Czytam to i nie dostrzegam jakiejkolwiek czynności zbadania i
            kwalifikacji lub dyskwalifikacji do leczenia szpitalnego. Pojechali
            więc do Nowej Soli, bo w Zgierzu mogli się nimi zająć dopiero za
            cztery godziny.
            • loraphenus Re: odjechali, bo nie dostali pomocy 29.09.07, 13:11
              Panie Radco,

              Swego czasu z przyjemnością czytało się Pana wypowiedzi, mimo radykalnej
              najcześciej różnicy poglądów.

              Teraz coś (składniam się ku wersji jednego z Pańskich adwersarzy - że to
              "mamona" lub swoisty rodzaj "poprawności politycznej" ) sprawia że Pański styl
              zaczyna przypominać "szlachcicoaroznizm"

              Nie mnie oceniać z drugiej strony i powinienem być powściągliwy - jednak...Czy
              Pan nie zauważa zmiany ?
              • andnow2 szlachcicoaronizm 29.09.07, 13:25
                loraphenus napisał:

                > Panie Radco,
                >
                > Swego czasu z przyjemnością czytało się Pana wypowiedzi, mimo
                radykalnej
                > najcześciej różnicy poglądów.
                >
                > Teraz coś (składniam się ku wersji jednego z Pańskich adwersarzy -
                że to
                > "mamona" lub swoisty rodzaj "poprawności politycznej" ) sprawia że
                Pański styl
                > zaczyna przypominać "szlachcicoaroznizm"
                >
                > Nie mnie oceniać z drugiej strony i powinienem być powściągliwy -
                jednak...Czy
                > Pan nie zauważa zmiany ?



                Gotowej odpowiedzi nie posiadam, chociażby z tego powodu, że jeszcze
                nie bardzo wyrobiłem sobie pogląd na to, czym
                jest "szlachcicoaronizm" i na ile, i czy w ogóle, różni się
                od "dwimmerlingowizmu", czy też innego możliwego do zdefiniowania
                stylu udziału w dyskusji na tym forum. Ale dzięki za sugestię,
                przemyślę.
            • obs2 Re: odjechali, bo nie dostali pomocy 29.09.07, 19:19
              POzwolisz andnow2 że ja teraz zestawię wypowiedzi:


              "Pielęgniarka, która do nas wyszła, powiedziała, że pacjent nie jest
              > z naszego województwa i dlatego musimy mieć skierowanie od lekarza
              > rodzinnego - oburza się Jerzy Nejman, krewny zmarłego. W końcu
              > kazała czekać na lekarza. Lekarka przyszła kilkanaście minut
              > później. Powiedziała, że jest zajęta i może przyjąć Artura dopiero
              > za cztery godziny."

              KAZAŁA CZEKAĆ NA LEKARZA. LEKARZ PRZYSZEDŁ NIEMAL OD RAZU.
              POWIEDZIAŁ ŻE PACJENTA PRZYJMIE.
              ŻE PRZYJMIE
              ŻE PRZYJMIE
              ŻE PRZYJMIE.

              dotarło?

              i teraz Ty:

              > Czytam to i nie dostrzegam jakiejkolwiek czynności zbadania i
              > kwalifikacji lub dyskwalifikacji do leczenia szpitalnego

              przepraszam, ale poza stwierdzeniem że ręce opadają nie jestem w
              stanie niczego innego napisać.
              • andnow2 że może przyjąć nie znaczy, że przyjęła i zbadała 29.09.07, 23:59
                obs2 napisał:

                > POzwolisz andnow2 że ja teraz zestawię wypowiedzi:
                >
                >
                > "Pielęgniarka, która do nas wyszła, powiedziała, że pacjent nie
                jest
                > > z naszego województwa i dlatego musimy mieć skierowanie od
                lekarza
                > > rodzinnego - oburza się Jerzy Nejman, krewny zmarłego. W końcu
                > > kazała czekać na lekarza. Lekarka przyszła kilkanaście minut
                > > później. Powiedziała, że jest zajęta i może przyjąć Artura
                dopiero
                > > za cztery godziny."
                >
                > KAZAŁA CZEKAĆ NA LEKARZA. LEKARZ PRZYSZEDŁ NIEMAL OD RAZU.
                > POWIEDZIAŁ ŻE PACJENTA PRZYJMIE.
                > ŻE PRZYJMIE
                > ŻE PRZYJMIE
                > ŻE PRZYJMIE.
                >
                > dotarło?
                >
                > i teraz Ty:
                >
                > > Czytam to i nie dostrzegam jakiejkolwiek czynności zbadania i
                > > kwalifikacji lub dyskwalifikacji do leczenia szpitalnego
                >
                > przepraszam, ale poza stwierdzeniem że ręce opadają nie jestem w
                > stanie niczego innego napisać.



                Ja odróżniam czas przyszły od przeszłego oraz zdarzenia dokonane od
                przyszłych, niedokonanych i niepewnych. Ta lekarka mogła przyjąć
                pacjenta dopiero za cztery godziny. Nie chodziło raczej o przyjęcie
                pacjenta do szpitala, tylko o przyjęcie pacjenta przez lekarkę celem
                zbadania i kwalifikacji lub dyskwalifikacji do leczenia szpitalnego.
                Dlaczego odczytujesz to inaczej, nie wiem.

                Oczywiście mnie tam nie było i tak naprawdę nie posiadam żadnej
                konkretnej wiedzy o tym zdarzeniu, ponad to, co przeczytałem w
                relacji pod:

                wiadomosci.wp.pl/kat,,statp,UHJ6ZWdssWQgcHJhc3k=,wid,9240517,wiadomosc.html?ticaid=148d7

                Pisałem i zastrzegałem się, że za mało wiem o zdarzeniu, by ocenić,
                czy zachowanie lekarki było szykaną, czy nie. Dziwi mnie Twoja
                pewność w ocenie tego zachowania. Czyżbyś posiadał więcej wiedzy o
                przebiegu zdarzenia, niż to wynika z opisu na wp.pl?
                • loraphenus Re: że może przyjąć nie znaczy, że przyjęła i zba 30.09.07, 00:29
                  Panie Radco...

                  Rozumiem że logika na prawie to pierwszy rok i że wiele lat jest Pan po
                  studiach, zapewne zdawał ją Pan w sesji wrzesniowej. Ale spróbuje zapytać
                  inaczej. Nawiązując do powyższej wypowiedzi i odpowiedzi dla obs2

                  Czy Pana zdaniem najpierw lekarz przeprowadza wywiady z pacjentem, dokonuje
                  badania podmiotowego i przedmiotowego -czy może najpierw z ulicy przyjmuje się
                  wszystkich na oddział i potem...

                  Przecież rozsądek, dedukcja i abstrakcyjne myślenie nakazuje myśleć inaczej.

                  Powiem tak -żeby rozwiać Pańskie wątpliwości. Pacjent miał być przyjęty przez
                  lekarza 4 godziny (jeśli tak faktycznie było) - i miała zostać podjęta dalsza
                  decyzja o:

                  a) odprawieniu z kwitkiem do lekarza POZ
                  b) stwierdzenia konieczności przyjęcia pacjenta na odddział

                  Pacjent jak wynika z artykułu zrezygnował z oczekiwania na badanie lekarza-
                  dokonał wyboru -samodzielnie oddalił się z Izby Przyjęć ZZOZ.

                  Zakładamy że pacjent miał pełną sprawność pokierowania swym postępowaniem.

                  O co Panu chodzi?
                  • andnow2 dokładnie tak to zrozumiałem 30.09.07, 00:44
                    loraphenus napisał:

                    > Panie Radco...
                    >
                    > Rozumiem że logika na prawie to pierwszy rok i że wiele lat jest
                    Pan po
                    > studiach, zapewne zdawał ją Pan w sesji wrzesniowej. Ale spróbuje
                    zapytać
                    > inaczej. Nawiązując do powyższej wypowiedzi i odpowiedzi dla obs2
                    >
                    > Czy Pana zdaniem najpierw lekarz przeprowadza wywiady z pacjentem,
                    dokonuje
                    > badania podmiotowego i przedmiotowego -czy może najpierw z ulicy
                    przyjmuje się
                    > wszystkich na oddział i potem...
                    >
                    > Przecież rozsądek, dedukcja i abstrakcyjne myślenie nakazuje
                    myśleć inaczej.
                    >
                    > Powiem tak -żeby rozwiać Pańskie wątpliwości. Pacjent miał być
                    przyjęty przez
                    > lekarza 4 godziny (jeśli tak faktycznie było) - i miała zostać
                    podjęta dalsza
                    > decyzja o:
                    >
                    > a) odprawieniu z kwitkiem do lekarza POZ
                    > b) stwierdzenia konieczności przyjęcia pacjenta na odddział
                    >
                    > Pacjent jak wynika z artykułu zrezygnował z oczekiwania na badanie
                    lekarza-
                    > dokonał wyboru -samodzielnie oddalił się z Izby Przyjęć ZZOZ.
                    >
                    > Zakładamy że pacjent miał pełną sprawność pokierowania swym
                    postępowaniem.
                    >
                    > O co Panu chodzi?


                    Dokładnie tak to zrozumiałem. A obecnie przedmiotem postępowania
                    prokuratury jest ustalenie, czy ta pani doktor miała rzeczywiste i
                    usprawiedliwione powody czterogodzinnego zwlekania ze zbadaniem tego
                    pacjenta, celem podjęcia decyzji o hospitalizacji lub odesłaniu z
                    kwitkiem. Badanie nie miało miejsca. Pacjenta wyproszono i kazano mu
                    przyjść za 4 godziny.
                    • obs2 Re: dokładnie tak to zrozumiałem 30.09.07, 11:40
                      > A obecnie przedmiotem postępowania prokuratury jest ustalenie, czy
                      > ta pani doktor miała rzeczywiste i usprawiedliwione powody
                      > czterogodzinnego zwlekania ze zbadaniem tego pacjenta, celem
                      > podjęcia decyzji o hospitalizacji lub odesłaniu z kwitkiem.
                      > Badanie nie miało miejsca. Pacjenta wyproszono i kazano mu
                      > przyjść za 4 godziny.

                      NO TO SIĘ PYTAM GDZIE TU JEST ODMOWA POMOCY?

                      Może popełniła błąd w kwalifikacji pilności. Ale gdzie jest ODMOWA
                      pomocy?????


                    • snajper55 Re: dokładnie tak to zrozumiałem 01.10.07, 00:24
                      andnow2 napisał:

                      > Pacjenta wyproszono i kazano mu przyjść za 4 godziny.

                      Nieprawda. Nie kazano mu przyjść za 4 godziny, tylko kazano poczekać na
                      przyjęcie przez lekarza. Tak więc nie odmówiono mu pomocy.

                      S.
                      • andnow2 jeśli to żółtej strefy się wyprasza, to masz rację 01.10.07, 05:19
                        snajper55 napisał:

                        > andnow2 napisał:
                        >
                        > > Pacjenta wyproszono i kazano mu przyjść za 4 godziny.
                        >
                        > Nieprawda. Nie kazano mu przyjść za 4 godziny, tylko kazano
                        poczekać na
                        > przyjęcie przez lekarza. Tak więc nie odmówiono mu pomocy.
                        >
                        > S.



                        Cytat z relacji brzmi tak:

                        "Pielęgniarka, która do nas wyszła, powiedziała, że pacjent nie jest
                        z naszego województwa i dlatego musimy mieć skierowanie od lekarza
                        rodzinnego - oburza się Jerzy Nejman, krewny zmarłego. W końcu
                        kazała czekać na lekarza. Lekarka przyszła kilkanaście minut
                        później. Powiedziała, że jest zajęta i może przyjąć Artura dopiero
                        za cztery godziny. Wyproszono nas na korytarz.

                        Maria Ostrowska, matka Artura, zaczęła płakać i błagać lekarzy, żeby
                        przyjęli jej syna, ale nic to nie dało."


                        Więc, jeśli żółtą strefą wspomnianą przez jednego z dyskutantów jest
                        korytarz, do którego wyprasza się "natrętnych" i płaczących o pomoc
                        pacjentów, do których to "wychodzą" pielęgniarki i lekarze, to macie
                        Państwo rację.

                        Mnie osobiście z określeniem strefy, w której otacza się pacjentów
                        opieką i udziela pomocy bardziej kojarzą się takie terminy,
                        jak "zapraszać" do strefy. Poza tym z udzielaniem pomocy kojarzy mi
                        się też coś takiego, jak przejęcie pieczy nad pacjentem. Zacytowana
                        relacja (być może tendencyjna) wskazuje raczej na opędzanie się od
                        natrętnego pacjenta, a w każdym razie na unikanie przejęcia nad nim
                        pieczy.

                        Istotny jest jeszcze jeden szczegół z relacji. Napisano, że matka
                        błagała lekarzy, a nie jedną lekarkę.
                        • obs2 Re: jeśli to żółtej strefy się wyprasza, to masz 01.10.07, 07:23
                          > Istotny jest jeszcze jeden szczegół z relacji. Napisano, że matka
                          > błagała lekarzy, a nie jedną lekarkę.

                          masz rację, istotny. To pokazuje, że w ocenie nie jednego a kilku
                          lekarzy pacjent nie wymagał natychmiastowej interwencji.
                          Ex post wiemy, że było inaczej. Ale niestety tak bywa w medycynie,
                          że przebieg pewnych chorób czasem jest kompletnie nieprzewidywalny.
                          Czy był błąd, czy sytuacja wyjątkowa, wypowiedzą się biegli.
                          Ale cieszę się że udowadniasz brak zaistnienia odmowy pomocy. Kilku
                          lekarzy oceniło, że nie trzeba natychmiast. BAda się teraz, czy
                          mieli rację. Ale padło stwierdzenie o możliwości przyjęcia za jakiś
                          (krótki, jak na standardy SORu) czas - w Angli byłoby to 14, a nie 4
                          godziny. Pacjent świadomie i samowolnie opuścił placówkę. Jego zgon
                          zatem nie ma istotnego związku z działaniami lekarzy - co dla
                          prawnika powinno być w miarę jasne.

                          • andnow2 jeśli już, to raczej z zaniechaniem działania 01.10.07, 15:47
                            obs2 napisał:

                            > > Istotny jest jeszcze jeden szczegół z relacji. Napisano, że
                            matka błagała lekarzy, a nie jedną lekarkę.
                            >
                            > masz rację, istotny. To pokazuje, że w ocenie nie jednego a kilku
                            > lekarzy pacjent nie wymagał natychmiastowej interwencji.
                            > Ex post wiemy, że było inaczej. Ale niestety tak bywa w medycynie,
                            > że przebieg pewnych chorób czasem jest kompletnie
                            nieprzewidywalny.
                            > Czy był błąd, czy sytuacja wyjątkowa, wypowiedzą się biegli.
                            > Ale cieszę się że udowadniasz brak zaistnienia odmowy pomocy.
                            Kilku lekarzy oceniło, że nie trzeba natychmiast. BAda się teraz,
                            czy mieli rację. Ale padło stwierdzenie o możliwości przyjęcia za
                            jakiś (krótki, jak na standardy SORu) czas - w Angli byłoby to 14, a
                            nie 4 godziny. Pacjent świadomie i samowolnie opuścił placówkę. Jego
                            zgon zatem nie ma istotnego związku z działaniami lekarzy - co dla
                            prawnika powinno być w miarę jasne.




                            A inna refleksja, to taka, że znów widoczna jest dialektyczna
                            sprzeczność punktu widzenia obrońcy praw ofiary i rzecznika
                            interesów potencjalnych sprawców.

                            Ja z faktu, że lekarzy mogło być wielu upatrywałbym raczej
                            okoliczności zaprzeczającej twierdzeniom, że lekarka nie mogła zająć
                            się chorym, bo była sama na oddziale.

                            Ty na tej samej okoliczności budujesz linię obrony, iż co dwie lub
                            trzy głowy to nie jedna.

                            Jak widać stary Marx miał rację, że punkt widzenia zależy od punktu
                            siedzenia.
                            • snajper55 Re: jeśli już, to raczej z zaniechaniem działania 01.10.07, 16:37
                              Ważne jest jedno, wbrew temu co piszesz:

                              pacjentowi NIE odmówiono pomocy.

                              To, że nie chciał na nią czekać było już jego lub/i jego rodziny decyzją.

                              Więc po co kłamiesz ?

                              S.
                              • andnow2 nie mogę kłamać, bo nie mam w ogóle wiedzy 01.10.07, 17:04
                                snajper55 napisał:

                                > Ważne jest jedno, wbrew temu co piszesz:
                                >
                                > pacjentowi NIE odmówiono pomocy.
                                >
                                > To, że nie chciał na nią czekać było już jego lub/i jego rodziny
                                decyzją.
                                >
                                > Więc po co kłamiesz ?
                                >
                                > S.



                                Powtórzę raz jeszcze, że ja nie jestem świadkiem w tej sprawie, bo
                                nie było mnie tam i nie posiadam żadnej bezpośredniej wiedzy, a
                                jedynie dokonuję interpretacji relacji zamieszczonej na wp.pl:

                                wiadomosci.wp.pl/kat,,statp,UHJ6ZWdssWQgcHJhc3k=,wid,9240517,wiadomosc.html?ticaid=14900

                                Z Twego uniesienia i mocnych słów wnoszę, że albo posiadasz wiedzę
                                bezpośrednią (to się z nią podziel i umożliw jej weryfikację), a
                                jeśli nie posiadasz wiedzy bezpośredniej, to pewnie inaczej
                                interpretujesz treść tej relacji. No ale to jeszcze raczej nie jest
                                powód do obrażania innego uczestnika dyskusji epitetem kłamcy.
                                • slav_ Re: nie mogę kłamać, bo nie mam w ogóle wiedzy 01.10.07, 17:31
                                  No własnie. Interpretacji.
                                  Problem polega że w tej relacji SĄ - oczywiście zupełnie przypadkiem bo jest to
                                  typowy artykuł "z tezą" o bezdyskusyjnej winie personelu - i tym bardziej przez
                                  to wiarygodne - niezbędne i czytelne (dla osoby zorientowanej "jak to działa")
                                  wszelkie dane świadczące PRZECIW winie personelu.

                                  To czy na SOR pracował wtedy jeden lekarz czy więcej akurat BARDZO łatwo
                                  sprawdzić. Grafik dyżurów to rzecz ścisła i na SOR nikogo poza
                                  dyżurnymi(dyżurnym) NIE MA.
                                  Ale sformułowanie:
                                  "Jak to możliwe, że na oddziale ratunkowym zgierskiego szpitala pracuje tylko
                                  jeden lekarz? To niedopuszczalna sytuacja. Powinien to natychmiast skontrolować
                                  wojewódzki oddział NFZ - zapowiada rzecznik (Min. Zdrowia)."
                                  świadczy że raczej był jeden. A więc "błaganie lekarzy" należy raczej
                                  interpretować jako figurę stylistyczną. A nawet jeśli "błagali" jakichś innych
                                  lekarzy (jakich, z jakiego oddziału?, gdzie pracujących ?)) to oni nie mieli
                                  żadnej możliwości jej "błagań" spełnić. Ma to z resztą i tak znaczenie drugorzędne.

                                  >Mnie osobiście z określeniem strefy, w której otacza się pacjentów
                                  >opieką i udziela pomocy bardziej kojarzą się takie terminy,
                                  >jak "zapraszać" do strefy. Poza tym z udzielaniem pomocy kojarzy mi
                                  >się też coś takiego, jak przejęcie pieczy nad pacjentem.

                                  Dokładnie tak jest. Nawet siedzący w poczekalni na krzesełku pacjent czekający
                                  na zbadanie jest pod taka pieczą. Jeśli np. zasłabnie zostanie mu udzielona pomoc.
                                  Piecza (a z tym i odpowiedzialność) USTAJE w momencie opuszczenia pacjenta
                                  terenu SOR.
                                • snajper55 Mozna kłamać nie mając wiedzy. 01.10.07, 19:49
                                  Mogę napisać na przykład, że jesteś pedofilem. Czy będzie to prawda ?

                                  andnow2 napisał:

                                  > Powtórzę raz jeszcze, że ja nie jestem świadkiem w tej sprawie, bo
                                  > nie było mnie tam i nie posiadam żadnej bezpośredniej wiedzy

                                  Ale ja nie twierdzę, że tam byłeś, tylko że kłamiesz pisząc:

                                  "pacjenta, któremu odmówiono pomocy w szpitalu w Zgierzu dlatego, że mieszkał w
                                  Nowej Soli"

                                  Choremu nie odmówiono pomocy. A przynajmniej nie wynika to z przytoczonego
                                  artykułu.

                                  > Z Twego uniesienia i mocnych słów wnoszę

                                  Nie uniosłem się a słowa nie są mocne, tylko adekwatne.

                                  S.
                                  • andnow2 rzetelność relacjonowania 01.10.07, 21:11
                                    snajper55 napisał:

                                    > Mogę napisać na przykład, że jesteś pedofilem. Czy będzie to
                                    prawda ?


                                    - gdyby w tej relacji na wp.pl napisano, że jestem pedofilem, a Ty
                                    byś napisał, że jak wynika z relacji był tam też pewien pedofil, to
                                    byłaby to prawda, mimo, że ja pedofilem nie jestem.


                                    >
                                    > andnow2 napisał:
                                    >
                                    > > Powtórzę raz jeszcze, że ja nie jestem świadkiem w tej sprawie,
                                    bo nie było mnie tam i nie posiadam żadnej bezpośredniej wiedzy
                                    >
                                    > Ale ja nie twierdzę, że tam byłeś, tylko że kłamiesz pisząc:
                                    >
                                    > "pacjenta, któremu odmówiono pomocy w szpitalu w Zgierzu dlatego,
                                    że mieszkał w Nowej Soli"
                                    >
                                    > Choremu nie odmówiono pomocy. A przynajmniej nie wynika to z
                                    przytoczonego artykułu.



                                    - Jak to nie wynika? Napisano to nawet expressis verbis.

                                    - W relacji na wp.pl:

                                    wiadomosci.wp.pl/kat,,statp,UHJ6ZWdssWQgcHJhc3k=,wid,9240517,wiadomosc.html?ticaid=14904

                                    czytamy:

                                    "30-latek Artur Ostrowski zmarł dwa dni po tym, jak w zgierskim
                                    Szpitalu Wojewódzkim n i e u d z i e l o n o m u p o m o c y."
                                    (ten rozstrzelony, to wspomniany powyżej tekst mówiący expressis
                                    verbis o nieudzieleniu pomocy - andnow2)

                                    "Pielęgniarka, która do nas wyszła, powiedziała, że pacjent nie jest
                                    z naszego województwa i dlatego musimy mieć skierowanie od lekarza
                                    rodzinnego - oburza się Jerzy Nejman, krewny zmarłego. W końcu
                                    kazała czekać na lekarza. Lekarka przyszła kilkanaście minut
                                    później. Powiedziała, że jest zajęta i może przyjąć Artura dopiero
                                    za cztery godziny. Wyproszono nas na korytarz."
                                    (mówiąc, że jest zajęta i nie może przyjąć Artura, lekarka też nie
                                    udzielała pomocy - andnow2)

                                    "Maria Ostrowska, matka Artura, zaczęła płakać i błagać lekarzy,
                                    żeby przyjęli jej syna, ale nic to nie dało. Państwo Ostrowscy przez
                                    ponad godzinę czekali w izbie przyjęć. Potem zdecydowali, że nie
                                    mogą dłużej trzymać chorego w korytarzu."
                                    (płacz i błaganie nic nie dały, czyli też nie udzielono pomocy -
                                    andnow2)

                                    - Kiedy więc udzielono pomocy Arturowi Ostrowskiemu w zgierskim
                                    szpitalu?
                                    - Na czym ta pomoc polegała?
                                    - Jakie czynności medyczne wykonano wobec Artura Ostrowskiego w
                                    zgierskim szpitalu od chwili, gdy tam przyszedł, do momentu wyjścia?

                                    • slav_ Re: rzetelność relacjonowania 01.10.07, 21:43
                                      "30-latek Artur Ostrowski zmarł dwa dni po tym, jak w zgierskim
                                      Szpitalu Wojewódzkim n i e u d z i e l o n o m u p o m o c y."
                                      (ten rozstrzelony, to wspomniany powyżej tekst mówiący expressis
                                      verbis o nieudzieleniu pomocy - andnow2)

                                      "PO TYM, jak w zgierskim
                                      Szpitalu Wojewódzkim n i e u d z i e l o n o m u p o m o c y."

                                      wcale nie znaczy "odmowióno pomocy" i nie ma tego samego znaczenia

                                      "po tym jak nie udzielono pomocy" NIE ZAWIERA informacji CZEMU tej pomocy nie
                                      otrzymał (a nie otrzymał z winy WŁASNEGO zachowania - opuszczenia miejsca gdzie
                                      pomoc miala być udzielona) - to tylko informacja o związku czasowym (nie
                                      przesądzając przyczynowo - skutkowego)

                                      "odmówiono" pomocy zawiera (fałszywą) informację że pomocy nie otrzymał z winy
                                      personelu - odmowy (?) udzielenia pomocy (odmowy nie było - było zalecenie
                                      zaczekania na zbadanie z którego pacjent zrezygnował)

                                      te stwierdzenia są PRAWIE takie same ale "prawie" robi WIELKĄ róznicę...
                                    • snajper55 Re: rzetelność relacjonowania 01.10.07, 22:26
                                      andnow2 napisał:

                                      > snajper55 napisał:
                                      > >
                                      > > Ale ja nie twierdzę, że tam byłeś, tylko że kłamiesz pisząc:
                                      > >
                                      > > "pacjenta, któremu odmówiono pomocy w szpitalu w Zgierzu dlatego,
                                      > > że mieszkał w Nowej Soli"
                                      > >
                                      > > Choremu nie odmówiono pomocy. A przynajmniej nie wynika to z
                                      > > przytoczonego artykułu.
                                      >
                                      > - Jak to nie wynika? Napisano to nawet expressis verbis.

                                      Nie, nie napisano, że ODMÓWIONO mu pomocy. Cały czas kłamiesz.

                                      > - Kiedy więc udzielono pomocy Arturowi Ostrowskiemu w zgierskim
                                      > szpitalu?

                                      A kto twierdzi, że udzielono ?

                                      > - Na czym ta pomoc polegała?
                                      > - Jakie czynności medyczne wykonano wobec Artura Ostrowskiego w
                                      > zgierskim szpitalu od chwili, gdy tam przyszedł, do momentu
                                      > wyjścia?

                                      No to od nowa.

                                      Skłamałeś pisząc, że ODMÓWIONO mu pomocy. NIE ODMÓWIONO. Nie udzielono mu tej
                                      pomocy, gdyż zanim było to możliwe zrezygnował i pojechał do innego szpitala.

                                      S.
                                      • andnow2 w Zgierzu uratowano życie Arturowi O., 01.10.07, 23:05
                                        no bo przecież umarł w Nowej Soli.


                                        Pasuje moim adwersarzom i moderatorkom tego Forum?
                                        • slav_ Re: w Zgierzu uratowano życie Arturowi O., 01.10.07, 23:12
                                          W Zgierzu nie uratowano życia Arturowi O.
                                          Ktoś tak twierdzi ?

                                          Może jakiś cytat bo nie znalazłem ?
                                          • loraphenus Re: w Zgierzu uratowano życie Arturowi O., 01.10.07, 23:16
                                            Radco,

                                            Ponawiam pytanie.

                                            Czy trzeba Panu pewne rzeczy rysować?

                                            W szpitalu w którym pracowałem wielokrotnie dochodziło do sytuacji. Przychodził
                                            nachlany jegomość, od lat bezrobotny i ubezpieczony i chciał wykonać sobie
                                            "dezynfekcję żołądka" spirytusem do dezynfekcji. Oczywiście wszystkich wyzywał
                                            od najgorszych. Opuszczał izbę przyjęć. Pewnego razu wyszedł z niej i już nie
                                            wrócił...

                                            Nie udzielono mu pomocy, prawda? Zgodnie z Pańską logiką -za kazdym razem do
                                            prokuratury.

                                            Istnieją moim zdaniem przesłanki że konto adnow2 jest obecnie przejęte przez
                                            kogoś o miernej percepcji, oderwanego od logiki i rzeczywistości. Zgłośmy do
                                            abuse że ktoś przejął konto adnow2 bo innego wytłumaczenia nie znajduję - po
                                            czytaniu takich bzdur.

                                            Ktoś taki nie zaliczyłby logiki na pierwszym roku, nie mówiąc o aplikacji
                                            radcowskiej....
                                            • andnow2 Forum Służba Zdrowia tylko dla lekarzy 01.10.07, 23:30
                                              loraphenus napisał:

                                              > Istnieją moim zdaniem przesłanki że konto adnow2 jest obecnie
                                              przejęte przez
                                              > kogoś o miernej percepcji, oderwanego od logiki i rzeczywistości.
                                              Zgłośmy do
                                              > abuse że ktoś przejął konto adnow2 bo innego wytłumaczenia nie
                                              znajduję
                                              ...
                                              > Ktoś taki nie zaliczyłby logiki na pierwszym roku, ....
                                              • loraphenus Re: Forum Służba Zdrowia tylko dla lekarzy 01.10.07, 23:40
                                                tylko tyle, ależ proszę Pana - jestem rozczarowany..

                                                Nie bynajmniej -nazwijmy -objawami Pana chamstwa przejawiającego się wobec
                                                kolegów lekarzy piszących na forum, ale wkładaniem w "moje usta" słów których
                                                nie powiedziałem.

                                                To trąci Goebbelsowską Propagandą.

                                                Ale cóż. Mniemam że prawdziwemu staremu adnow2 ktoś ukradł konto. bo widząc te
                                                posty ostatnio nie sądzę aby było inaczej. No chyba że jakiś epizod stroke miał
                                                miejsce...Ale neurologiem tez nie jestem, więc to tylko przypuszczenie.
                                                • andnow2 ja nawet nie wiem co to stroke 01.10.07, 23:50
                                                  loraphenus napisał:

                                                  > tylko tyle, ależ proszę Pana - jestem rozczarowany..
                                                  >
                                                  > Nie bynajmniej -nazwijmy -objawami Pana chamstwa przejawiającego
                                                  się wobec
                                                  > kolegów lekarzy piszących na forum, ale wkładaniem w "moje usta"
                                                  słów których
                                                  > nie powiedziałem.
                                                  >
                                                  > To trąci Goebbelsowską Propagandą.
                                                  >
                                                  > Ale cóż. Mniemam że prawdziwemu staremu adnow2 ktoś ukradł konto.
                                                  bo widząc te
                                                  > posty ostatnio nie sądzę aby było inaczej. No chyba że jakiś
                                                  epizod stroke miał
                                                  > miejsce...Ale neurologiem tez nie jestem, więc to tylko
                                                  przypuszczenie.


                                                  Nie tylko nie jestem neurologiem, ale nawet jakimkolwiek lekarzem.
                                                  Sam nie wiem, jak sobie z tym poradzić?

                                                  No może to "chamstwo" przynajmniej znajdę w jakimś słowniku.
                                              • slav_ Re: Forum Służba Zdrowia tylko dla lekarzy 01.10.07, 23:44
                                                Mam podobne odczucie jak loraphenus.

                                                Albo z konta "adnow2" piszą dwie osoby albo cierpisz na rozdwojenia jaźni. Bo
                                                poprzednie posty (bez względu na to czy się z nimi można było zgodzić)
                                                prezentowały nieporównanie wyższy poziom.

                                                Poza tym nie rób z siebie ofiary - nikt Cię nie banuje ani stąd nie chce wyrzucać.
                                                • andnow2 ofiary z siebie nie robię, ale 02.10.07, 10:53
                                                  slav_ napisał:

                                                  > Poza tym nie rób z siebie ofiary - nikt Cię nie banuje ani stąd
                                                  nie chce wyrzucać.



                                                  uważam, że na tym Forum występuje zdecydowana dominacja tendencji
                                                  cenzorskich nad profesjonalną i neutralną moderacją, której po
                                                  prostu brak.

                                                  Żeby się nie powtarzać, odsyłam uprzejmie do mojej wypowiedzi w
                                                  innym wątku:

                                                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=305&w=69796869&a=69858607
                                                  • felinecaline Re: ofiary z siebie nie robię, ale 02.10.07, 14:52
                                                    Gdyby moderacja na tym forum byla profesjonalna to obawiam sie, ze
                                                    usunelaby jeszcze z 50% wiecej Pana wypowiedzi.
                                                    Rozumiem rozzalenie i uraze po przezytym smutnym wydarzeniu, ale
                                                    prosze skoncentrowac swoje wpisy na 1 (slownie jednym watku) wtedy
                                                    latwiej bedzie nam sie skoncentroac i udzielic Panu wyczerpujacej
                                                    merytorycznie odpowiedzi, oczywiscie rowniez bezstronnej.
                                                    W sytuacji, kiedy niemal nie ma "swiezego" watku bez Pana historii
                                                    trudno jst sie nie irytowac i owa bezstronnosc zachowac. Sam dziala
                                                    Pan na swoja niekorzysc - tak w SORze jak i na forum.
                                                  • andnow2 też się tego obawiam 02.10.07, 15:13
                                                    felinecaline napisała:

                                                    > Gdyby moderacja na tym forum byla profesjonalna to obawiam sie, ze
                                                    > usunelaby jeszcze z 50% wiecej Pana wypowiedzi.
                                          • andnow2 zapewniono mu 4 godzinną ochronę 01.10.07, 23:19
                                            slav_ napisał:

                                            > W Zgierzu nie uratowano życia Arturowi O.
                                            > Ktoś tak twierdzi ?
                                            >
                                            > Może jakiś cytat bo nie znalazłem ?


                                            przed kontaktem z miejscową lekarką.

                                            • extorris wiesz jak to sie nazywa? 01.10.07, 23:36
                                              chamstwo
                                            • slav_ Re: zapewniono mu 4 godzinną ochronę 01.10.07, 23:36
                                              ???


                                              To ma jakiś związek z moim pytaniem ?
                                            • snajper55 Nie odmówiono mu opieki. 02.10.07, 02:09
                                              Wbrew temu co piszesz.

                                              S.
                                              • andnow2 Przecież napisałem,że w Zgierzu uratowano mu życie 02.10.07, 07:21
                                                snajper55 napisał:

                                                > Nie odmówiono mu opieki.
                                                > Wbrew temu co piszesz.
                                                >
                                                > S.

                                                Absolutnie przekonaliście mnie.

                                                Tylko dlaczego sami w to nie wieżycie?
                                                • loraphenus Re: Przecież napisałem,że w Zgierzu uratowano mu 02.10.07, 11:01
                                                  Panie adnow2,

                                                  Fakt Pana bezczelności to już nie ironia. Zdeklasował się Pan do poziomu
                                                  kloacznych dołów,chyba że ktoś ukradł Pański login & password i robi
                                                  panu...krecią robotę.

                                                  Życzenia....zdrowia przede wszystkim...w materii duchowej.
                                                  • andnow2 Czy Pan musi być tak wulgarny? 02.10.07, 13:59
                                                    loraphenus napisał:

                                                    > Panie adnow2,
                                                    >
                                                    > Fakt Pana bezczelności to już nie ironia. Zdeklasował się Pan do
                                                    poziomu
                                                    > kloacznych dołów,chyba że ktoś ukradł Pański login & password i
                                                    robi
                                                    > panu...krecią robotę.
                                                    >
                                                    > Życzenia....zdrowia przede wszystkim...w materii duchowej.


                                                    Szanowny Panie,

                                                    czy Pan nie może zaakceptować sytuacji posiadania przez dwoje ludzi
                                                    odmiennych poglądów bez konieczności topienia ich z tego powodu
                                                    w "kloacznych dołach", odżegnywania od zdrowych zmysłów i stosowania
                                                    innych "barwnych", wulgarnych epitetów?

                                                    Gorąco zachęcam do powściągliwości.
                                                  • loraphenus Re: Czy Pan musi być tak wulgarny? 02.10.07, 15:58
                                                    Czy Pan potrafi być "niechamski" w stosunku do lekarzy? A poziom kloacznych
                                                    dołów od dłuższego czasu Pan reprezentuje- i proszę nie strzelać focha bo jest
                                                    pan przewrażliwiony (poza tym że jest pan od dłuższego czasu chamski i
                                                    arogancki, osiągając poziom tychże dołów)

                                                    Proszę spojrzeć "faktom w oczy"
                                                  • andnow2 ma Pan prawo do własnej opinii nawet o mnie, ale 02.10.07, 16:13
                                                    loraphenus napisał:

                                                    > Czy Pan potrafi być "niechamski" w stosunku do lekarzy? A poziom
                                                    kloacznych
                                                    > dołów od dłuższego czasu Pan reprezentuje- i proszę nie strzelać
                                                    focha bo jest
                                                    > pan przewrażliwiony (poza tym że jest pan od dłuższego czasu
                                                    chamski i
                                                    > arogancki, osiągając poziom tychże dołów) ...



                                                    czy musi się Pan powtarzać. Ja tę opinię już znam, bo prezentował
                                                    Pan ją już wielokrotnie, i to w wielu wątkach. W tym wątku też kilka
                                                    razy.
                                                  • snajper55 Najpierw powiedz dlaczego kłamiesz. /nt 02.10.07, 20:21
                                                    andnow2 napisał:

                                                    > loraphenus napisał:
                                                    >
                                                    > > Panie adnow2,
                                                    > >
                                                    > > Fakt Pana bezczelności to już nie ironia. Zdeklasował się Pan do
                                                    > poziomu
                                                    > > kloacznych dołów,chyba że ktoś ukradł Pański login & password i
                                                    > robi
                                                    > > panu...krecią robotę.
                                                    > >
                                                    > > Życzenia....zdrowia przede wszystkim...w materii duchowej.
                                                    >
                                                    >
                                                    > Szanowny Panie,
                                                    >
                                                    > czy Pan nie może zaakceptować sytuacji posiadania przez dwoje ludzi
                                                    > odmiennych poglądów bez konieczności topienia ich z tego powodu
                                                    > w "kloacznych dołach", odżegnywania od zdrowych zmysłów i stosowania
                                                    > innych "barwnych", wulgarnych epitetów?
                                                    >
                                                    > Gorąco zachęcam do powściągliwości.
                                                • snajper55 Kłamałeś, że mu odmówiono opieki. /nt 02.10.07, 20:20
                                                  andnow2 napisał:

                                                  > snajper55 napisał:
                                                  >
                                                  > > Nie odmówiono mu opieki.
                                                  > > Wbrew temu co piszesz.
                                                  > >
                                                  > > S.
                                                  >
                                                  > Absolutnie przekonaliście mnie.
                                                  >
                                                  > Tylko dlaczego sami w to nie wieżycie?
                                        • snajper55 Wystarczy pisać prawdę. Potrafisz? /nt 01.10.07, 23:18
                                          andnow2 napisał:

                                          > no bo przecież umarł w Nowej Soli.
                                          >
                                          >
                                          > Pasuje moim adwersarzom i moderatorkom tego Forum?
                                          • extorris on jest hermetyczny 01.10.07, 23:31
                                            a gdy brakuje mu argumentow
                                            bo otrzymal dowody ktorych nie mozna podwazyc
                                            to wyjezdza z takim "> no bo przecież umarł w Nowej Soli"

                                            to jest bardzo irytujace - nameczyc sie, tlumaczyc, pisac, a na koniec dostac
                                            takie cos...
                                            • slav_ Re: on jest hermetyczny 01.10.07, 23:37
                                              irytacja ?

                                              ależ skąd, raczej - rozczarowanie...
                                              • sithicus Re: on jest hermetyczny 02.10.07, 00:45
                                                Może to wersja Arona 2.0 Deluxe. Na początku wszystko grało pięknie jak był
                                                jeden temat (Hubert) a potem przy dodatkowych wątkach sie zapętla.
                                                • andnow2 mam pomysł na żółtą strefę 02.10.07, 08:06
                                                  sithicus napisał:

                                                  > Może to wersja Arona 2.0 Deluxe. Na początku wszystko grało
                                                  pięknie jak był
                                                  > jeden temat (Hubert) a potem przy dodatkowych wątkach sie zapętla.


                                                  Skoro wspomniałeś temat Huberta, to może by tak uznać ten wrak auta,
                                                  w którym trzymano go przez 70 minut bez pomocy medycznej za żółtą
                                                  strefę.

                                                  No a żeby te dwa wątki skojarzyć już kompletnie, to nie piszmy że
                                                  odmówiono mu pomocy, czy też opieki, a napiszmy, że poinformowano
                                                  go, że zostanie wyciągnięty, jak ktoś jeszcze potwierdzi że żyje, bo
                                                  w diagnozę Andrzeja M. o potrzebie natychmiastowej hospitalizacji
                                                  Huberta nie wiadomo dlaczego nikt nie wierzył.
                                              • snajper55 Re: on jest hermetyczny 02.10.07, 02:04
                                                slav_ napisał:

                                                > irytacja ?
                                                >
                                                > ależ skąd, raczej - rozczarowanie...

                                                Rozczarowanie ? A spodziewałeś się czegoś innego ? Od kogoś, kto zaczyna
                                                dyskusję od ewidentnego kłamstwa ?

                                                S.
                                          • andnow2 prawdy nie znam, nie było mnie tam 02.10.07, 07:42
                                            snajper55 napisał:

                                            > Wystarczy pisać prawdę. Potrafisz?



                                            I pisałem już wielokrotnie, że nie posiadam żadnej bezpośredniej
                                            wiedzy o tym zdarzeniu.
                                            • snajper55 Jest opis sprawy w artykule. /nt 02.10.07, 20:20
                                              S.
        • maverick777md Re: tkwimy w mule po same uszy 29.09.07, 11:30
          Kazano mu czekać co najmniej cztery
          godziny na wstępną kwalifikację, a więc z jego punktu widzenia
          równie dobrze po czterech godzinach wyczekiwania z obrzękiem gardła,
          bólem i przy kiepskim samopoczuciu nie miał pewności, że zostanie
          przyjęty do szpitala
          • andnow2 używam terminów, których nie było dane mi poznać 29.09.07, 13:59
            maverick777md napisał:

            "... "obrzękiem gardła" - nie wiesz o czym piszesz. Naprawdę. Mylisz
            pojęcia, używasz terminów których znaczeń nie dane Ci było poznać,
            robisz to celowo. ..."



            Może masz rację, bo definicji "obrzęku gardła" to ja naprawdę nigdy
            się nie uczyłem, ale myślę że w analogicznej sytuacji jest większość
            pacjentów, z którymi lekarze komunikują się każdego dnia i muszą
            znaleźć jakiś wspólny język. Użyłem tego terminu na określenie stanu
            opisanego w relacji pod:

            wiadomosci.wp.pl/kat,,statp,UHJ6ZWdssWQgcHJhc3k%3D,wid,9240517,wiadomosc.html

            następującymi słowami:

            "Narzekał na ból gardła, zaczęła mu puchnąć szyja."

            Jeśli bolące gardło ze spuchniętą szyją, to jeszcze nie "obrzęk
            gardła" to ja bardzo przepraszam za ten skrót myślowy, ale boję się,
            że nie jestem pierwszym i ostatnim potencjalnym pacjentem, który
            może pomyłkowo spuchliznę nazwać obrzękiem, a wnętrze szyi gardłem,
            a lekarz nie powinien mieć problemów z przetłumaczeniem takiej
            informacji na "swój" język.

            Jeśli natomiast tego typu problemy komunikacyjne są realnymi
            problemami, to przyczyn należy szukać - moim zdaniem - raczej w
            programie szkolenia lekarzy, bo trudno mi wyobrazić sobie efektywną
            edukację wszystkich pacjentów w tym zakresie.
            • slav_ Re: używam terminów, których nie było dane mi poz 30.09.07, 00:57
              Posty (i artykuł) świadczą kompletnym braku zrozumiani "jak to działa".
              Otóż ludziom wydaje się że "jak przyszli do lekarza to lekarz powienin rzucić
              wszystko i ich zbadać bo przyszli i są chorzy".
              Piękne ale nierealne.
              Bo ten pacjent "co przyszedł" nie jest jedyny.

              Dotykamy tu pewnego problemu typu "kwadratura koła" polegającego na tym że
              lekarz może coś na temat czy pacjent jest poważnie chory powiedzieć dopiero gdy
              go zbada ale NAJPIERW musi zdecydować kiedy go zbada. No i jest problem bo aby
              to zrobić powinien go zbadać a to nie jest możliwe bo oznaczało by że lekarz w
              momencie przybycia każdego kolejnego pacjenta powinien przerywać czynności
              wykonywane przy innych pacjentach i zając się tym który przyszedł - typowa
              sprzeczność. Rozwiązaniu tej sprzeczności służy tzw. wstępna ocena (może ją, a
              nawet powinna zrobić pielęgniarka!)
              Upraszczając aby łatwiej wyjaśnić:
              Na podstawie tej oceny pacjent jest kwalifikowany do
              strefy "zielonej" (może czekać na zbadanie i to czekać praktycznie tak długo
              dopóki będą pilniejsi pacjenci !!!),
              strefy "żółtej" - wymaga zbadania w pierwszej kolejności (a więc ZAWSZE przed
              pacjentmi z "zielonej", nie obowiązuje żadna "kolejka" i "bo ja wcześniej
              przyszedłem" czego ludzie nie rozumieją - zważmy jednak że jeśli lekarz jest
              jeden a pacjentów kilku to czynności będą realizowane KOLEJNO ! i zawsze któryś
              pacjent będzie czekał !)
              no i strefy "czerwonej" - pacjent wymaga natychmiastowej interwencji
              (praktycznie - ratowania życia) - no i ten jeden lekarz zostawia wszystkich
              pozostałych pacjentów i zajmuje sie tym w "czerwonej" a pozostali (nawet
              "najpilniejsi" czekają !!!).
              Oczywiście kwalifikacja nie jest "na cale życie" - pacjent ze strefy "zielonej"
              który straci przytomność znajdzie się od razu w strefie "czerwonej" i podjęte
              będą czynności w celu jego ustabilizowania.

              To teoria - praktyka zależy od wyszkolenia i ilości personelu. Nietrudno
              odpowiedzieć na pytanie co będzie gdy jednocześnie bądą potrzebne np. trzy
              reanimacje - kłania się nieinwestowanie w ludzi i niedobory personelu -
              szczególnie wysoko wykwalifikowanego pielęgniarskiego.
              Na tym SOR był JEDEN lekarz - do wszystkich pacjentów.

              Wróćmy do tego przypadku.
              Nikt nikomu niczego nie odmawiał.
              Lekarz (!) OCENIŁ pacjent (a powinna to zrobić pielęgniarka). Usłyszał o bólu
              gardła od trzech dni. Pacjent który zgłosił sie do lekarza po trzech dniach
              choroby (prawdopodobnie infekcji dróg oddechowych), dorosły (nie niemowlę, nie
              staruszek), przyszedł o własnych silach, jest przytomny i w kontakcie MOŻE (!)
              zaczekać nawet 4 godziny na zbadania. Gdyby ten pacjent czekał być może został
              by zbadany wcześniej jeśli czas na to by pozwolił. Gdyby zamiast pojechać
              zgłosił ponownie (lekarzowi, pielęgniarce) że czuje się coraz gorzej zorał by
              przekwalifikowany i zbadany wcześniej. Można tak długo wymieniać.
              Z leczenia zrezygnował PACJENT (z pomocą rodziny) i ewentualna odpowiedzianość
              (jeśli chcieć jej szukać) spoczywa na tych osobach.

              >trudno mi wyobrazić sobie efektywną
              >edukację wszystkich pacjentów w tym zakresie.

              Błąd.
              Edukacja pacjentów jest NIEZBĘDNA. Problem tylko że pacjenci sie tym nie
              interesują (mimo że np wiedza gdzie zadzwonić, gdzie jest nocna pomoc, gdzie
              jest sor, gdzie się zgłosić po pomoc itp może im uratować życie lub znakomicie
              skrócić czas otrzymania pomocy). Dziwne że ludzie widzą sens edukacji jak
              przechodzić bezpiecznie przez drogą - trudno sobie wyobrazić edukacje
              wszystkich w tym zakresie ?

              No i jeszcze to:

              >Nie
              >wiemy, czym zajmowała się przez te cztery godziny wyczekiwania, w
              >szczególności czy były to wyłącznie czynności medyczne, czy też może
              >biesiada imieninowa

              To Cię DYSKWALIFIKUJE ! I ty piszesz że masz coś wspólnego z zawodem prawniczym ???

              Ten (rzekłbym modny obecnie, taki "PiSowski") styl:
              "Nie wiemy i nie mamy dowodów że pan X ukradł ale przecież MÓGŁ ukraść, nieprawdaż?.

              Oceniam że zaślepia Cię poczucie własnje krzywdy.
              Interesuje Cię tylko rzucanie oskarżeń i "własna historia". Wybacz, "nie urzeka
              mnie" (że sparafrazuję). W sumie - współczuję. I sensu dalszej dyskusji - nie widzę.
              • andnow2 Manipulacja tekstem niedoskonała, bo rozpoznawalna 30.09.07, 01:18
                slav_ napisał:

                > Posty (i artykuł) świadczą kompletnym braku zrozumiani "jak to
                działa".
                > Otóż ludziom wydaje się że "jak przyszli do lekarza to lekarz
                powienin rzucić
                > wszystko i ich zbadać bo przyszli i są chorzy".
                > Piękne ale nierealne.
                > Bo ten pacjent "co przyszedł" nie jest jedyny.
                >
                > Dotykamy tu pewnego problemu typu "kwadratura koła" polegającego
                na tym że
                > lekarz może coś na temat czy pacjent jest poważnie chory
                powiedzieć dopiero gdy
                > go zbada ale NAJPIERW musi zdecydować kiedy go zbada. No i jest
                problem bo aby
                > to zrobić powinien go zbadać a to nie jest możliwe bo oznaczało by
                że lekarz w
                > momencie przybycia każdego kolejnego pacjenta powinien przerywać
                czynności
                > wykonywane przy innych pacjentach i zając się tym który przyszedł -
                typowa
                > sprzeczność. Rozwiązaniu tej sprzeczności służy tzw. wstępna ocena
                (może ją, a
                > nawet powinna zrobić pielęgniarka!)
                > Upraszczając aby łatwiej wyjaśnić:
                > Na podstawie tej oceny pacjent jest kwalifikowany do
                > strefy "zielonej" (może czekać na zbadanie i to czekać praktycznie
                tak długo
                > dopóki będą pilniejsi pacjenci !!!),
                > strefy "żółtej" - wymaga zbadania w pierwszej kolejności (a więc
                ZAWSZE przed
                > pacjentmi z "zielonej", nie obowiązuje żadna "kolejka" i "bo ja
                wcześniej
                > przyszedłem" czego ludzie nie rozumieją - zważmy jednak że jeśli
                lekarz jest
                > jeden a pacjentów kilku to czynności będą realizowane KOLEJNO ! i
                zawsze któryś
                > pacjent będzie czekał !)
                > no i strefy "czerwonej" - pacjent wymaga natychmiastowej
                interwencji
                > (praktycznie - ratowania życia) - no i ten jeden lekarz zostawia
                wszystkich
                > pozostałych pacjentów i zajmuje sie tym w "czerwonej" a pozostali
                (nawet
                > "najpilniejsi" czekają !!!).
                > Oczywiście kwalifikacja nie jest "na cale życie" - pacjent ze
                strefy "zielonej
                > "
                > który straci przytomność znajdzie się od razu w
                strefie "czerwonej" i podjęte
                > będą czynności w celu jego ustabilizowania.
                >
                > To teoria - praktyka zależy od wyszkolenia i ilości personelu.
                Nietrudno
                > odpowiedzieć na pytanie co będzie gdy jednocześnie bądą potrzebne
                np. trzy
                > reanimacje - kłania się nieinwestowanie w ludzi i niedobory
                personelu -
                > szczególnie wysoko wykwalifikowanego pielęgniarskiego.
                > Na tym SOR był JEDEN lekarz - do wszystkich pacjentów.
                >
                > Wróćmy do tego przypadku.
                > Nikt nikomu niczego nie odmawiał.
                > Lekarz (!) OCENIŁ pacjent (a powinna to zrobić pielęgniarka).
                Usłyszał o bólu
                > gardła od trzech dni. Pacjent który zgłosił sie do lekarza po
                trzech dniach
                > choroby (prawdopodobnie infekcji dróg oddechowych), dorosły (nie
                niemowlę, nie
                > staruszek), przyszedł o własnych silach, jest przytomny i w
                kontakcie MOŻE (!)
                > zaczekać nawet 4 godziny na zbadania. Gdyby ten pacjent czekał być
                może został
                > by zbadany wcześniej jeśli czas na to by pozwolił. Gdyby zamiast
                pojechać
                > zgłosił ponownie (lekarzowi, pielęgniarce) że czuje się coraz
                gorzej zorał by
                > przekwalifikowany i zbadany wcześniej. Można tak długo wymieniać.
                > Z leczenia zrezygnował PACJENT (z pomocą rodziny) i ewentualna
                odpowiedzianość
                > (jeśli chcieć jej szukać) spoczywa na tych osobach.
                >
                > >trudno mi wyobrazić sobie efektywną
                > >edukację wszystkich pacjentów w tym zakresie.
                >
                > Błąd.
                > Edukacja pacjentów jest NIEZBĘDNA. Problem tylko że pacjenci sie
                tym nie
                > interesują (mimo że np wiedza gdzie zadzwonić, gdzie jest nocna
                pomoc, gdzie
                > jest sor, gdzie się zgłosić po pomoc itp może im uratować życie
                lub znakomicie
                > skrócić czas otrzymania pomocy). Dziwne że ludzie widzą sens
                edukacji jak
                > przechodzić bezpiecznie przez drogą - trudno sobie wyobrazić
                edukacje
                > wszystkich w tym zakresie ?
                >
                > No i jeszcze to:
                >
                > >Nie
                > >wiemy, czym zajmowała się przez te cztery godziny wyczekiwania, w
                > >szczególności czy były to wyłącznie czynności medyczne, czy też
                może
                > >biesiada imieninowa
                >
                > To Cię DYSKWALIFIKUJE ! I ty piszesz że masz coś wspólnego z
                zawodem prawniczym
                > ???
                >
                > Ten (rzekłbym modny obecnie, taki "PiSowski") styl:
                > "Nie wiemy i nie mamy dowodów że pan X ukradł ale przecież MÓGŁ
                ukraść, niepraw
                > daż?.
                >
                > Oceniam że zaślepia Cię poczucie własnje krzywdy.
                > Interesuje Cię tylko rzucanie oskarżeń i "własna historia".
                Wybacz, "nie urzeka
                > mnie" (że sparafrazuję). W sumie - współczuję. I sensu dalszej
                dyskusji - nie w
                > idzę.



                i z dużą ilością tanich chwytów poniżej pasa. W tych okolicznościach
                popieram Twoją decyzję o wyłączeniu się z dalszej dyskusji.
                • loraphenus Re: Manipulacja tekstem niedoskonała, bo rozpozna 30.09.07, 01:24
                  Panie Radco,

                  nie wiem co stało się w Pana życiu ostatnio, co zmieniło Pana poziom wypowiedzi
                  o kilkadziesiąt poziomów w dół, do poziomu dołów kloacznych - aczkolwiek mniemam
                  że zmienił się tylko poziom wypowiedzi na forum.

                  Bo ja największemu wrogowi nie życzę takiego poziomu cynizmu i zaściankowości
                  jaki z Pańskich wypowiedzi ostatnio bije. (Nawiązując do "sugestii- oskarżenia"
                  o przyjęcie imieninowe). Gdyby był Pan dobry z logiki i dedukcji wiedziałby Pan
                  że SOR to nie jest miejsce na imieninowe spotkanie..No ale najwidoczniej nie
                  jest Pan dobry.

                  Pozostaję z szacunkiem.

                  • andnow2 ja nie bronię, ale i nie oskarżam w ciemno 30.09.07, 02:06
                    loraphenus napisał:

                    "Panie Radco,
                    nie wiem co stało się w Pana życiu ostatnio, co zmieniło Pana poziom
                    wypowiedzi o kilkadziesiąt poziomów w dół, do poziomu dołów
                    kloacznych ..."

                    "... Bo ja największemu wrogowi nie życzę takiego poziomu cynizmu i
                    zaściankowości jaki z Pańskich wypowiedzi ostatnio bije. (Nawiązując
                    do "sugestii- oskarżenia" o przyjęcie imieninowe). ..."




                    Miły Panie,
                    mniemam, że nawiązuje Pan do tego postu:

                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=305&w=69586019&a=69733964


                    Ponieważ jest tam więcej wątków zacytuję fragmenty dotyczące mojej
                    oceny postępowania zgierskiej lekarki:

                    "O tym konkretnym wypadku wiemy zbyt mało, by go rzetelnie ocenić. W
                    szczególności brak informacji, czy rzeczywiście inne ważne zajęcia
                    nie pozwoliły tej lekarce zbadać pacjenta wcześniej, czy też może
                    mieliśmy do czynienia ze zwykłą szykaną. W takim tempie, to byłaby w
                    stanie zbadać dziennie tylko dwóch nowoprzyjmowanych pacjentów."

                    "Trudno mi natomiast ocenić zachowanie zgierskiej lekarki z punktu
                    widzenia uznania go, n.p. za szykanę, bo mamy za mało danych. Nie
                    wiemy, czym zajmowała się przez te cztery godziny wyczekiwania, w
                    szczególności czy były to wyłącznie czynności medyczne, czy też może
                    biesiada imieninowa, jak w wypadku lekarki z kazusu Huberta."



                    O więcej zastrzeżeń przed skrzywdzeniem lekarki zbyt pochopnym
                    oskarżeniem chyba byłoby trudno.

                    Czy nie jest Pan zbyt przewrażliwiony?
                    • loraphenus Re: ja nie bronię, ale i nie oskarżam w ciemno 30.09.07, 17:49
                      nie, nie jestem.

                      Jednak od Radcy Prawnego, czyli osoby, która skończyła studia wyższe i aplikację
                      radcowską wymagam więcej. Zwykły człowiek wie iż dla imprezy imieninowej lepszy
                      nastrój panuje w ekskluzywnym klubie czy restauracji a nie na Izbie Przyjęć.

                      W tej wypowiedzi zdeklasował Pan kilkadziesiąt razy poziom swych wcześniejszych
                      sądów...poddał Pan wątpliwość swoją krytyczną zdolność myślenia, analitykę i
                      abstrakcyjność.

                      Uszanowanie.
                      • andnow2 niepotrzebne emocje 30.09.07, 18:12
                        loraphenus napisał:

                        "... Jednak od Radcy Prawnego, czyli osoby, która skończyła studia
                        wyższe i aplikację radcowską wymagam więcej. Zwykły człowiek wie iż
                        dla imprezy imieninowej lepszy nastrój panuje w ekskluzywnym klubie
                        czy restauracji a nie na Izbie Przyjęć. ..."



                        Zgadzam się z Panem i też mi się tak wydawało, zanim nie odczekałem
                        z tego powodu 3 godzin na korytarzu z Hubertem w "półśpiączce".

                        Przykładu nie wziąłem z sufitu, a prosto z życia, a własciwie,
                        mówiąc Pańskim językiem, prosto z "Izby Przyjęć".

                        Ale przeżyłem i to i nie dramatyzuję i nie dramatyzowałem nigdy tej
                        sprawy w takim stopniu i przy użyciu tak wielkich słów, jak w kilku
                        Pańskich ostatnich wpisach.
                      • slav_ Re: ja nie bronię, ale i nie oskarżam w ciemno 30.09.07, 18:15
                        Nie uważasz loraphenus że taka argunentcja jest "modna" w ostatnim czasie ?
                        Stare Goebbelsowskie reguły.
                        No to może spróbuję czegoś w tym stylu?

                        >"Trudno mi natomiast ocenić zachowanie zgierskiej lekarki z punktu
                        >widzenia uznania go, n.p. za szykanę, bo mamy za mało danych. Nie
                        >wiemy, czym zajmowała się przez te cztery godziny wyczekiwania, w
                        >szczególności czy były to wyłącznie czynności medyczne, czy też może
                        >biesiada imieninowa, jak w wypadku lekarki z kazusu Huberta."


                        Trudno mi oceniać moralność respondenta "radca" z punktu widzenia uznaia go za
                        osobę uczciwą, bo mamy za mało danych. Nie wiemy czym zajmuje się na co dzień, w
                        szczególności czy jest uczciwym prawnikiem czy tez aby nie jest oszustem i czy
                        na przykład nie pomaga przestępcom i oszustom uniknąć odpowiedzialności - jak to
                        bywa w przypadku niektórych prawników. Takie bowiem podejrzenie odbierało by mu
                        wiarygodność a nawet moralne prawo oceniania postępowania innych. Takie
                        postępowanie zdarza sie prawnikom jednak - powtarzam - mamy za mało danych aby
                        takie zachowanie przypisywać respondentowi "radcy".


                        O więcej zastrzeżeń przed skrzywdzeniem "radcy" zbyt pochopnym
                        oskarżeniem o to że może być oszustem i przestępcą chyba byłoby trudno.
                        I mam nadzieję że nie jest zbyt przewrażliwiony na tym punkcie
                        • andnow2 przewrażliwiony nie jestem 30.09.07, 19:26
                          slav_ napisał:

                          > O więcej zastrzeżeń przed skrzywdzeniem "radcy" zbyt pochopnym
                          > oskarżeniem o to że może być oszustem i przestępcą chyba byłoby
                          trudno.
                          > I mam nadzieję że nie jest zbyt przewrażliwiony na tym punkcie



                          Przewrażliwiony nie jestem, a ten sposób prezentacji razi mnie
                          mniej, niż n.p. umiejscawianie w "kloacznym dole", czy coś w tym
                          stylu.

                          No ale może to jest właśnie przykład odmienności gustów i języków
                          prawniczego i lekarskiego.
                          • dwimmerling Re: przewrażliwiony nie jestem 30.09.07, 21:40
                            > No ale może to jest właśnie przykład odmienności gustów i języków
                            > prawniczego i lekarskiego.

                            Nie,raczej braku dystansu do pracy w przypadku jednego radcy
                            prawnego...Spokojnie-wszyscy wiemy,ze w przeciwienstwie do niektorych
                            osobnikow,zdecydowana wiekszosc prawnikow jednak potrafi czytac ze
                            zrozumieniem,baa czesto sa to bardzo inteligentni ludzie,w dodatku z poczuciem
                            humoru:)

                            W blazenskim uklonie prosze o wybaczenie ironii:)
                            • andnow2 tak, ale nie zawsze humoru lekarskiego, 30.09.07, 22:50
                              dwimmerling napisał:

                              "... zdecydowana wiekszosc prawnikow jednak potrafi czytac ze
                              zrozumieniem,baa czesto sa to bardzo inteligentni ludzie,w dodatku z
                              poczuciem humoru:)..."



                              bo z powodu problemów komunikacyjnych między tymi dwiema grupami
                              zawodowymi, humor lekarski nie zawsze jest zrozumiały dla prawników,
                              ale pewnie działa to z wzajemnością.

                              Stąd z nadzieją patrzę na udział w tym forum i jego misję
                              umożliwienia dialogu przedstawicielom różnych zawodów.
                              • dwimmerling Re: tak, ale nie zawsze humoru lekarskiego, 30.09.07, 23:43
                                > bo z powodu problemów komunikacyjnych między tymi dwiema grupami
                                > zawodowymi, humor lekarski nie zawsze jest zrozumiały dla prawników,
                                > ale pewnie działa to z wzajemnością.

                                Zabawne,ale ze znajomymi prawnikami bardzo dobrze mi sie dogaduje.


                                > Stąd z nadzieją patrzę na udział w tym forum i jego misję
                                > umożliwienia dialogu przedstawicielom różnych zawodów.

                                Nie ma takiej opcji.Jesli ktos ma swoje zdanie i za punkt honoru postawil sobie
                                trzymanie sie tego zdania,dyskusja nie ma sensu.Podobnie,jak wiekszosc tematow
                                tego forum.
                                • andnow2 bliższa znajomość = większa wyrozumiałość, a może 01.10.07, 15:32
                                  dwimmerling napisał:

                                  > Zabawne,ale ze znajomymi prawnikami bardzo dobrze mi sie dogaduje.



                                  i zależność.
                        • snajper55 Czy o tym radcy piszesz ? 01.10.07, 00:43
                          slav_ napisał:

                          > O więcej zastrzeżeń przed skrzywdzeniem "radcy" zbyt pochopnym
                          > oskarżeniem o to że może być oszustem

                          Czy piszesz o tym radcy, który już odszedł z forum GW ?

                          opuszczam forum GW - kto chce nicka " radca " ?
                          Autor: radca 30.09.07, 21:02

                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=69795338&a=69795338

                          S.
    • marc32 Re: rejonizacja ważniejsza niż życie 30.09.07, 22:28
      Medycyna nie jest, niestety, nauką ścisłą. Dobrym przykładem jest ten wątek:
      dotychczas a priori zdrowy 30-latek umiera z powodu sepsy 5 dni od zachorowania
      na zapalenie krtani.

      Oczywiście trudno wyrażać jakiekolwiek ostateczne poglądy ze względu na
      fragmentaryczność dostępnych informacji. Niemniej, na pytanie czy lekarka,
      przebywająca -wg artykułu- sama w poniedziałek rano na oddziale ratunkowym,
      miała porzucić pacjentów i zająć się w pierwszej kolejności 30-latkiem z
      zapaleniem krtani, nie mającym duszności, skłonny byłbym odpowiedzieć że nie.

      Andnow2 napisał:
      „Osobiście nie mam wątpliwości, że pomocy mu odmówiono...”

      Interpretowanie zachowania lekarki jako szykana jest –wydaje mi się- pochopne.
      Zrozumiałe, biorąc pod uwagę tragiczne doświadczenia andnow2 (przy okazji:
      wyrazy szczerego współczucia i sympatii dla Huberta). Ale pochopne, bo medycyna
      jest sama w sobie trudną dziedziną , a polskim lekarzom przychodzi ją uprawiać
      czasami w dramatycznych warunkach organizacyjnych i płacowych.

      O błędach lekarskich trzeba rozmawiać. Można przy tym przyjąć postawę świętego
      oburzenia, naszczekać i pójść dalej, lub bardziej pragmatycznie, przeanalizować
      je i starać się zminimalizować prawdopodobieństwo ich wystąpienia.

      Jednym z oczywistych posunięć które by zminimalizowało takie prawdopodobieństwo
      oraz poprawiło problem „podejścia” lekarza do pacjenta jest zwiększenie
      wynagrodzenia lekarzy do poziomu ludzi po studiach, nie zmuszając ich do
      kumulacji etatów i przemęczenia oraz nie wpędzając ich w frustrację i wypalanie
      zawodowe. Pieniądze na to mogłyby pochodzić z niczym nie uzasadnionych
      przywilejów , np rolników, którzy w ogóle nie płacą składek zdrowotnych ani
      podatku dochodowego (a ponad 10% z nich ma gospodarstwa kilkuset hektarowe i
      osiągają zyski większe jak farmerzy na zachodzie, albo -jak Aron- prowadzą
      działalność gospodarczą i nie mają z rolnictwem nic wspólnego).
      www.pte.pl/pliki/0/100/Reforma%20fin.publ.%20a%20modernizacja.doc

      Niestety mamy bardzo poważny kryzys demokracji, polegający na tym że polityka w
      Polsce sprowadza się nie do podejmowania przemyślanych decyzji, ale „kupowania”
      głosów wyborców danych grup społecznych poprzez rozdawanie na prawo i lewo
      środków budżetu.

      Andnow2 napisał:
      „Oczywiście nie musisz przytaczać mi jakichś relacji o jeszcze
      dłuższym wyczekiwaniu w krajach będących kolebką współczesnej
      demokracji, gdzieś za oceanem, czy też na wyspach, bo czytałem już i
      te relacje na tym forum. Osobiście wolałbym wzorować się na krajach,
      w których standardem jest krótsze oczekiwanie na pomoc medyczną.”

      Niestety obawiam się że władze tego kraju nie podzielają Twojego poglądu, i
      wdrażają rozwiązania idące dokładnie w przeciwnym kierunku:
      www.wiadomosci24.pl/artykul/nfz_zapowiada_rewolucje_w_szpitalach_43727.html

      • sithicus Re: rejonizacja ważniejsza niż życie 01.10.07, 00:04
        No to będzie jak w UK - kilkunastomiesięczne oczekiwanie na konsultacje do
        specjalisty i paroletnie na operacje.....
        • seniorita15 Re: rejonizacja ważniejsza niż życie 02.10.07, 14:44
          >andnow2,ktory napisal:Osobiście wolałbym wzorować się na krajach,
          w których standardem jest krótsze oczekiwanie na pomoc medyczną.
          Chcialabym wiedziec ,gdzie jest taki kraj.Bo jak sam andnow2
          napisal: nie na Wyspach,nie za oceanem.Ja wiem,ze w Skandynawii i
          na poludniu Europy tez nie.No to gdzie? Gdzie jest ten kraj mlekiem
          i miodem plynacym,gdzie lekarze juz od wejscia rzucaja sie na
          pacjenta,zeby mu nieba przychylic i pomocy udzielic,chociaz ma w
          wywiadzie tyko bol gardla.Nie kazdy bol gardla konczy sie sepsa.I
          nie kazda sepsa konczy sie zgonem pacjenta.Ale nadal sie
          zdarza.Rowniez w krajach o wysokim standarcie.Pacjent,ktory opuszcza
          izbe przyjec, czy tez strefe oczekiwania jak to sie teraz
          nazywa,robi to na wlasne ryzyko.
          • andnow2 miałem na myśli Niemcy, 02.10.07, 15:17
            seniorita15 napisała:

            > >andnow2,ktory napisal:Osobiście wolałbym wzorować się na krajach,
            > w których standardem jest krótsze oczekiwanie na pomoc medyczną.
            > Chcialabym wiedziec ,gdzie jest taki kraj. ...


            ale nie wiem, czy w Polsce można jeszcze wypowiadać tę nazwę bez
            obaw o zlinczowanie?
            • marc32 Re: miałem na myśli Niemcy, 02.10.07, 15:46
              Nic prostszego, wystarczy przeznaczyć na ochronę zdrowia tyle co w Niemczech
              (10,7% PKB – w Polsce jest to ok 4% ) .
              • andnow2 są jednak wzorce do naśladowania 02.10.07, 15:54
                marc32 napisał:

                > Nic prostszego, wystarczy przeznaczyć na ochronę zdrowia tyle co w
                Niemczech
                > (10,7% PKB – w Polsce jest to ok 4% ) .


                Dzięki marc32, bo już się bałem, że znowu nie trafiłem w gusta
                kolegów lekarzy z Forum, i że spadnie na mnie lawina wyzwisk i
                obelg, że nie mam zielonego pojęcia, jak jest w Niemczech, bo tam to
                się dopiero czeka.
                • marc32 Re: są jednak wzorce do naśladowania 02.10.07, 22:07
                  Faktycznie oberwało Ci się wyżej ;-). Osobiście ubolewam nad tym, chociaż
                  rozumiem kolegów, bo sam przeżywam praktycznie codziennie niesmak czytając w co
                  drugiej gazecie „rewelacje” o tym jacy jesteśmy beznadziejni jako grupa
                  zawodowa. Biorąc pod uwagę dysproporcję między wysiłkiem włożonym i wkładanym w
                  to aby być w miarę dobrym medykiem, a moim zarobkiem (1.200 zł netto), powstaje
                  pewien –delikatnie mówiąc- dysonans poznawczy (potoczniej –ku..ca-) który/a się
                  objawia obniżonym progiem tolerancji na krytykę, co jest -zdaję sobie z tego
                  sprawę- rzeczą wymagającą poprawy. Pracuję nad tym, chociażby czytając z uwagą
                  Twoje posty ;-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka