Dodaj do ulubionych

Niedziela wieczór, szpital MSWiA

05.11.07, 13:13
W izbie przyjęć kilkanaście osób, tłok niemiłosierny. Na recepcji
opryskliwa pani w okularach pokrzykująca na oczekujących-pacjentów i
ich bliskich. Na izbie przyjęć podobno tylko jeden lekarz. Podobno,
bo nikt go tam nie widział. Przyjeżdża osiemdziesięciokilkuletni
pacjent chory na zapalenie płuc. Leży na izbie przyjęć ponad 3
godziny, w międzyczasie robione są mu badania. Godzina 23. Pacjent
nadal leży nieprzykryty żadnym kocem. Nikt nie zwraca na to uwagi.
Ten pacjent to mój dziadek. Mam nadzieję, że będzie zdrowy. Po tym
jednak co wczoraj zobaczyłem już nigdy nie będę uważał, że personel
medyczny za mało zarabia. Pielęgniarki w MSWiA to odrażające
babsztyle, bez skrępowania coś przeżuwające przy pacjentach. Lekarze
(którzy się w końcu pojawili) sprawiający wrażenie niedomytych
półgłówków. Zero inicjatywy, zrozumienia, empatii. Zero higieny!!!
Jeden z pacjentów zabrudził krwią korytarz--po dluższym czasie
pojawiła się młoda pani z mopem. Pozostawiła po sobie nieusunięte
plamy krwii. Sądząc po woni ( a raczej jej braku) nie zdezynfekowała
podłogi. Chaos, bród, brak profesjonalizmu oraz brak elementarnej
kultury u personelu medycznego. W międzyczasie przyjeżdza pan z
pizza. Znika w jednym z gabinetów. Po chwili wychodzą z tamtąd
przeżuwający jeszcze lekarz i ratowniczka. Wychodzę na chwilę aby
nie zmymyślać tych ludzi. Aby nikogo nie uderzyć. Za taką postawę,
za taki stosunek do ludzi jeśli cokolwiek wam się należy Szanowni
Lekarze to emigracja. Na pewno po was nie będę płakał. Wczoraj
wieczorem przedstawiciele polskiej medycyny pokazali dno. Wykupuję
abonament w prywatnym szpitalu. Tam będę miał prawo od was lekarze
wymagać. A za to co wczoraj pokazaliście w państwowym szpitalu, mam
was za nic.
Obserwuj wątek
    • bruford Re: Niedziela wieczór, szpital MSWiA 05.11.07, 15:28
      A co się finalnie stało z dziadkiem??
      • sazz Re: Niedziela wieczór, szpital MSWiA 05.11.07, 15:45
        Dziadek został przewieziony do innego szpitala. Mam nadzieję, że
        wyzdrowieje.
    • slav_ Re: Niedziela wieczór, szpital MSWiA 05.11.07, 15:34
      Witaj w "realu".
      Izba przyjęć szpitala w dużym mieście wieczorem i nocą to niekoniecznie Wersal.
      I lepiej nie wyganiaj nikogo za granicę, istnieje realne ryzyko że następne
      oczekiwanie będzie nie 3 tylko 6 godzin.

      A poza tym ja też uważam że lekarz (czy pielęgniarka) powinien spokojnie, bez
      nękania go zjeść kolację bo jedzenie biegu źle wpływa na zdrowie.
      • sazz Re: Niedziela wieczór, szpital MSWiA 05.11.07, 15:49
        Poniosły mnie emocje, przyznaje. Nikomu nie odmawiam prawa do
        posiłku. Nawet w takim miejscu jak szpital. To co wczoraj sie tam
        dzialo nie miesci sie w moim pojeciu cywilizowanego szpitala.
        • poloznik-gin Re: Niedziela wieczór, szpital MSWiA 05.11.07, 17:50
          Polecam noc w szpitalu w sobotę ostry ogólnoszpitalny,wez składane
          krzesełko i patrz kanapek nie,nie zjesz .Tylko patrz,tak wyglada
          Twoje miasto nocą.
    • barabara6 Re: Niedziela wieczór, szpital MSWiA 05.11.07, 20:38
      We wszysttkich znanych mi prywatnych ubezpieczalniach prawo do hospitalizacji przysługuje od abonamentu w granicach dwa tysiące złotych. MIESIĘCZZNIE. Stać cię na taką kasę, a nie stać cię na zamówienie prywatnej wizyty domowej dla dziadka??
      • maga_luisa Re: Niedziela wieczór, szpital MSWiA 05.11.07, 21:19
        Daj spokój, dobrze wiesz, że zapalenie płuc u ponadosiemdziesięcioletniej osoby
        to nie jest sprawa do wyleczenia na "prywatnej wizycie domowej". I zupełnie noie
        o to w wątku chodzi.
        • barabara6 Re: Niedziela wieczór, szpital MSWiA 09.11.07, 22:26
          To na wizycie domowej nie można osłuchać i opukać klp? To trzeba ciągać dziadka na izbę przyjęc w nocy do plujących, cherlających, rzygających pijaczków??
      • meg303 Re: Niedziela wieczór, szpital MSWiA 05.11.07, 21:21
        No cóż, mądre słowa. Niech pan pacjent wykupi karnet, wolno mu.
        • seniorita15 Re: Niedziela wieczór, szpital MSWiA 05.11.07, 21:45
          O izbie przyjec zawsze sie mowilo ,ze to przedsionek piekla dla
          wszystkich stron ,w tym tez dla personelu.Natomiast nazywanie
          lekarzy niedomytymi polglowkami uwazam za chamstwo ze strony
          piszacego.Zmien szpital na prywatny ,odetchniesz z ulga.Warunki
          sanitarne i lokalowe panujace w szpitalach to wina decydentow
          (czytaj brak finansow),a nie lekarzy.A dziadka mogles sam kocem
          okryc.
          • aelithe Re: Niedziela wieczór, szpital MSWiA 05.11.07, 22:08
            Seniorita, problemem polski jest brak organizacji. Nie ma
            profesjonalnych oddziałów ratownictwa Z DOSTATECZNĄ ILOŚCIĄ
            personelu medycznego, a poza tym pielęgniarki nie mają żadnych
            uprawnień.
    • obs2 Re: Niedziela wieczór, szpital MSWiA 05.11.07, 22:23
      > Na izbie przyjęć podobno tylko jeden lekarz

      Rozumiem, że na SOR. Już nie ma izb przyjęć.
      Jeden lekarz na SORze to sytuacja zgodna z wymogami rozporządzenia
      wydanego przez tak podziwianego na tym forum ministra Religę.

      > Przyjeżdża osiemdziesięciokilkuletni pacjent chory na zapalenie
      > płuc.

      czyli stan z gatunku do zajęcia się na końcu. W przyzwoitym
      angielskim SORze - za 6,12,15 godzin. Nie ze złośliwości. Z realiów.

      > Leży na izbie przyjęć ponad 3
      > godziny, w międzyczasie robione są mu badania.

      Rozumiem że piszesz to jako wyraz podziwu dla polskich SORów, bo
      jeżeli pacjent z zapaleniem płuc nie lezy po prostu czekając w ciągu
      3 godzin, tylko już ma badania, to - używając retoryki Arona -
      świadczy to o 200-300 procentowej wydolności tamtejszego zespołu.

      > Pacjent
      > nadal leży nieprzykryty żadnym kocem. Nikt nie zwraca na to uwagi.

      Łącznie z Tobą. Tzn. uwagę zwracasz, ale co - Bozia nie dała rączek
      do przykrycia dziadka?

      > już nigdy nie będę uważał, że personel medyczny za mało zarabia

      nie interesuje mnie (podejrzewam że nie tylko mnie) co uważasz w tej
      kwestii.

      > Lekarze
      > (którzy się w końcu pojawili) sprawiający wrażenie niedomytych
      > półgłówków

      To z troski o pacjentów. Niedomyte półgłówki to jakieś 60 % z nich.
      WIęc chodzi o to by się czuli komfortowo i u siebie.


      > Na pewno po was nie będę płakał.

      i vice versa. Tylko wiesz, my albo nie potrzebujemy lekarza (receptę
      na antybiotyk sam sobie wypiszę), albo potrzebujemy ale to jest nasz
      kolega, w najgorszym razie znajomy. Damy sobie radę.
      A wy? Przemyśl jedno. Ukraińcy i Azerowie tu nie przyjadą leczyć.
      Na pewno nie. Spokojna głowa.

      > Wykupuję
      > abonament w prywatnym szpitalu. Tam będę miał prawo od was lekarze
      > wymagać.

      Wymagać możesz i w państwowym systemie. I my tych wymagań słuchamy.
      Tak naprawdę masz trochę racji.
      Co do tego abonamentu. Hm - dziwne. Piszesz o abonamencie
      obejmującym hospitalizację. Tzn, - rozumiem - podwyższony z racji
      abonamentu standard pobytu w publicznych szpitalach (bo prywatne
      łącznie z tymi w budowie możesz policzyć na palcach jednej ręki).
      Takie abonamenty są drogie. Cholernie drogie. Więc albo jesteś
      istotnym dyrektorem sporej bogatej firmy (jakim cudem nie miałeś
      takiego pakietu dotychczas), albo jesteś bogaty - a opisywana przez
      Ciebie sytuacja to Twój pierwszy kontakt z systemem publicznym od
      lat- i dopiero teraz sobie kupisz, albo- nie wiesz o czym piszesz.
      Podana w którejś z wypowiedzi na tym wątku cena 2 tys miesięcznie
      jest realna- na pewno jest to ponad 1 zł. Niższe (ale niewiele
      niższe) pakiety oferują jedynie chirurgię jednego dnia. Wszystkie
      naprawdę tanie (poniżej 300 zł miesięcznie) w ogóle się jednym
      przecinkiem nie zająkują o hospitalizacji.
      • obs2 Re: Niedziela wieczór, szpital MSWiA 05.11.07, 22:25
        > na pewno jest to ponad 1 zł

        oczywiście miałem na myśli ponad 1 tys zł
      • aelithe Re: Niedziela wieczór, szpital MSWiA 05.11.07, 22:33
        W Niemczech znajoma otrzymała ofertę 180 euro w ramach dobrego
        Algemaineversicherung, po ostrym targowaniu; większość ofert to było
        od 400-700 euro.
      • tara34 Re: Niedziela wieczór, szpital MSWiA 06.11.07, 14:57
        czytając niektóre wypowiedzi odnoszę wrażenie ,że lekarze robią
        ogromną łaskę udzielając porady pacjentowi .W innych zawodach
        wygląda to tak,nie odpowiada Ci praca to sobie ją zmień .........bo
        takie łaskowanie w państwowym zakładzie pracy jest naganne .Dlaczego
        idąc do prywatnego gabinetu ten sam lekarz jest milutki?.Do takiego
        lekarza prywatnie nie pójdę drugi raz bo mnie mdli taka hipokryzja .
        Nadmienię ,nie wszyscy są tacy ..........jest wielu lekarzy
        profesjonalistów i tych pozdrawiam...............
        • protozoa Re: Niedziela wieczór, szpital MSWiA 06.11.07, 15:32
          Nie, nikt nikomu nie robi łaski, tylko lekarz nie jest wstanie się
          rozdwoić.
          • seniorita15 Re: Niedziela wieczór, szpital MSWiA 06.11.07, 17:53
            Watpie,zeby te abonamenty obejmowaly cala rodzine wlacznie z 80-letnim
            dziadkiem.A hospitalizacja starszych osob prywatnie to jeszcze inna
            bajka.Generalnie caly ten post sluzy wyladowaniu frustracji,bo poza odgrazaniem
            sie do niczego nie doprowadzi i dziadek za jakis czas znowu trafi do panstwowego
            szpitala.A wymagac to owszem mozna od politykow dlaczego takie niskie skladki na
            zdrowie ustalili.A ze nasze szpitale sa jakie sa to kazdy z nas widzi.Teraz po
            remontach to i tak wyglada lepiej niz kiedys.A doktor tez czlowiek ,czasami jesc
            musi.Stolowka szpitalna zwykle zamknieta na dyzurze.Brak pomieszczen socjalnych
            gdzie personel moze spokojnie zjesc posilek.Wiec nie rozumiem o co te
            pretensje.Czy w ramach powolania ma sie odzwyczaic od jedzenia?Pizza w oczy
            kluje?Prosze mnie nie rozsmieszac.Przez to byle jakie zarcie w biegu i
            dyzury,lekarze sobie tylko zdrowie rujnuja.A narod i tak sie czepia.
        • obs2 Re: Niedziela wieczór, szpital MSWiA 07.11.07, 08:24
          > czytając niektóre wypowiedzi odnoszę wrażenie ,że lekarze robią
          > ogromną łaskę udzielając porady pacjentowi

          dlaczego jest to napisane jako odpowiedź na mój post?
          Przecież z mojego postu nie wynika, ze lekarze robią łaskę
          pacjentowi.

          > Dlaczego
          > idąc do prywatnego gabinetu ten sam lekarz jest milutki?.

          To błąd stylistyczny, czy naprawdę interesuje Cię, jaki jest lekarz
          w drodze do pracy? Otóż lekarz IDĄC do prywatnego gabinetu przeżywa
          rozterki losu i życia jak każdy, nie musi wcale być milutki...

          > Do takiego
          > lekarza prywatnie nie pójdę drugi raz bo mnie mdli taka
          > hipokryzja .

          To niestety nie możesz chodzić do większości nie tylko lekarzy, ale
          wszelkich usługodawców. Owo bycie "milutkim" to procedura nauczona
          (czasem z bólem) na szkoleniach z relacją z klientem.
          Niestety, wiara w to, że ktoś miły dla nas w pracy (gabinecie,
          urzędzie, sklepie, banku), to wyraz jego radości życia, pozytywnego
          nastawienia, autentycznej sympatii - otóż wiara ta jest powszechna,
          ale cholernie naiwna. To jest TECHNIKA. TO nie jest bycie miłym,
          tylko sprawianie wrażenia bycia miłym.
          Hipokryzja?
          Pewnie można to tak nazwać. Ale wtedy wniosek jest taki- że
          większość zachowań to hipokryzja. Ale to też nic nowego.
    • conveyor Re: Niedziela wieczór, szpital MSWiA 06.11.07, 17:42
      Mimochodem dotknelismy tutaj wazkiego zagadnienia: czy lekarz na dyzurze ma prawo do spozywania posilkow lub przyjmowania plynow doustnie?
      • aron2004 Re: Niedziela wieczór, szpital MSWiA 07.11.07, 09:30
        conveyor napisał:

        > Mimochodem dotknelismy tutaj wazkiego zagadnienia: czy lekarz na
        >dyzurze ma pra
        > wo do spozywania posilkow lub przyjmowania plynow doustnie?

        tak, ale za czas pracy w którym je albo pije nie powinno mu się
        płacić.
        • meg303 Re: Niedziela wieczór, szpital MSWiA 07.11.07, 10:16
          Wczoraj w czasie dwunastu godzin jadłam i piłam przez 30 minut. Mea culpa, mea
          maxima culpa. Ile mam zwróci do kasy szpitala?
          • aron2004 Re: Niedziela wieczór, szpital MSWiA 07.11.07, 13:15
            meg303 napisała:

            > Wczoraj w czasie dwunastu godzin jadłam i piłam przez 30 minut.
            >Mea culpa, mea maxima culpa. Ile mam zwróci do kasy szpitala?

            Połowę stawki godzinowej.
            • p.atryk Hola 07.11.07, 13:44
              Art.134 kodeksu pracy zapewnia pracownikom obowiazkowa przerwe 15-
              min. (wliczana do czasu pracy) jesli czas pracy pracownika
              przekracza 6 godzin (12 godzin to 2x6 godzin)
              Oprocz tego pracodawca moze ustalic w regulaminie inne przerwy (ew.
              stosowac obowiazujace w ukladzie zbiorowym).
              Rowniez przy obsludze monitorow ekranowych (a w takie sa wyposazone
              stanowiska intensywnej terapii) pracownikom przysluguje 5 min.
              przerwa po kazdej przepracowanej godzinie.
              • aron2004 Re: Hola 07.11.07, 14:17
                ale do 31 grudnia br. w przypadku lekarzy przepisy kodeksu pracy nie
                mają zastosowania.
                • p.atryk Re: Hola 07.11.07, 14:29
                  Odpowiedz dotyczyla pracy pielegniarki.To po pierwsze.
                  Moze wyjasnij, z jakiego to powodu przepisow kodeksu pracy nie
                  stosuje sie w przypadku lekarzy?
                • meg303 Re: Hola 07.11.07, 16:14
                  Jestem pielęgniarką aronie, o czym pisałam wielokrotnie.
                  Jednak ani lekarz, ani pielęgniarka nie odżywia się energią słoneczną. Zresztą o
                  nią też byloby trudno na izbie przyjęc.
                  Kiedy jeżdzisz busem nie jesz?;)
                  • aron2004 Re: Hola 07.11.07, 18:39
                    meg303 napisała:

                    > Jestem pielęgniarką aronie, o czym pisałam wielokrotnie.

                    To zmienia postać rzeczy.


                    > Jednak ani lekarz, ani pielęgniarka nie odżywia się energią
                    słoneczną.

                    Zawsze uważałem, że pielęgniarkom należy podwyższyć pensje, a
                    lekarzom obniżyć.


                    > Kiedy jeżdzisz busem nie jesz?;)

                    Nie.
        • protozoa Re: Niedziela wieczór, szpital MSWiA 07.11.07, 12:48
          Cholera, a co mam zrobic jesli szpital nie chce mi zapłacić za
          nadgodziny? Bo często gęsto się zdarza, że w czasie, w którym
          powinnam być na wywiadówce, jeść kolację, robic zakupy czy uprawiać
          seks z własnym mężem - operuję?
          Aron, Ty wszystko wiesz, co mam zrobić?
          • aron2004 Re: Niedziela wieczór, szpital MSWiA 07.11.07, 13:16
            protozoa napisała:

            > Cholera, a co mam zrobic jesli szpital nie chce mi zapłacić za
            > nadgodziny?

            Poprosić dyrektora żeby zapłacił, a jeżeli nie zapłaci to udać się
            do sądu.
            • protozoa Re: Niedziela wieczór, szpital MSWiA 07.11.07, 14:36
              A co zrobić gdy juz będę miała wyrok nakazujący zapłacić mi całkiem
              sporą sumkę, a pan dyrektor powie, że albo ja dostane pieniążki albo
              chorzy antybiotyki?
              • p.atryk Re: Niedziela wieczór, szpital MSWiA 07.11.07, 15:12
                protozoa napisała:

                > A co zrobić gdy juz będę miała wyrok nakazujący zapłacić mi
                całkiem sporą sumkę, a pan dyrektor powie, że albo ja dostane
                pieniążki albo chorzy antybiotyki?

                Zaproponuj dyrektorowi by poszukal sobie innej pracy, skoro w
                obecnej sobie wyraznie nie radzi.
              • aron2004 Re: Niedziela wieczór, szpital MSWiA 07.11.07, 18:36
                protozoa napisała:

                > A co zrobić gdy juz będę miała wyrok nakazujący zapłacić mi
                >całkiem sporą sumkę, a pan dyrektor powie, że albo ja dostane
                >pieniążki albo chorzy antybiotyki?

                Jest coś takiego jak mediator sądowy - on powinien się tym zająć.
                • protozoa Re: Niedziela wieczór, szpital MSWiA 07.11.07, 20:56
                  Z pustego i dyrektor nie naleje. Ma określona sume pieniązków i ...
                  tyle.Co ma robić mediator sądowy? Czy ma mnie skłonić, abym swój
                  prywatny czas oddawała szpitalowi za frico? Czy dyrektora aby
                  przesunął pieniądze z pozycji "leki" na "fundusz płacowy"?
                  Aron, Ty masz świetne rozwiązania więc co radzisz dyrektorowi?
                  • p.atryk Nie zartuj ... 07.11.07, 23:17
                    Dyrektor jest odpowiedzialny za negocjacje wysokosci i warunkow
                    kontraktu z NFZ. Ile "wynegocjuje", tyle ma (a nie zadne tam "z
                    pustego...")
                    Przypomne,ze w wiekszosci szpitali w Polsce pobory dyrektora sa
                    wielokrotnoscia poborow przecietnego lekarza.
                    W znanych mi szpitalach dyrektor co najwyzej dorownuje dochodami
                    slabiej zarabiajacym lekarzom.
                    • aron2004 Re: Nie zartuj ... 08.11.07, 07:14
                      p.atryk napisał:


                      > Przypomne,ze w wiekszosci szpitali w Polsce pobory dyrektora sa
                      > wielokrotnoscia poborow przecietnego lekarza.
                      > W znanych mi szpitalach dyrektor co najwyzej dorownuje dochodami
                      > slabiej zarabiajacym lekarzom.

                      Polski lekarz pracuje 7 ( siedem) razy mniej wydajnie niż lekarz w
                      Wielkiej Brytanii.
                      Polski dyrektor pracuje 2-3 razy mniej wydajnie niż dyrektor w
                      Wielkiej Brytanii.
                      Dlatego pensja dyrektora w Polsce jest większa niż pensja lekarza i
                      słusznie.
                  • 1.procent.spoleczenstwa Re: Niedziela wieczór, szpital MSWiA 07.11.07, 23:25
                    Aron niema, jak wszyscy wiemy, świetnych rozwiązań, tylko ideę fiks
                    na punkcie lekarzy rodzinnych. A 2004 to zapewne rok, w którym mu ów
                    LR pokazał z której strony trzeba zamykać drzwi do gabinetu.
                  • aron2004 Re: Niedziela wieczór, szpital MSWiA 08.11.07, 06:52
                    Jeżeli dobrze zrozumiałem to jesteś pielęgniarką.
                    Radzę w takim razie dyrektorowi zwolnienie 10% lekarzy i obniżenie
                    pensji pozostałym do minimalnej krajowej. Z zaoszczędzonych
                    pieniędzy dać podwyżkę pielęgniarkom i kupić leki dla chorych.
                    • protozoa Re: Niedziela wieczór, szpital MSWiA 08.11.07, 07:24
                      Nie Aronku,jestem lekaryem
                      • aron2004 Re: Niedziela wieczór, szpital MSWiA 08.11.07, 08:29
                        jeżeli jesteś lekarzem to wybór należy do Ciebie - albo Ty będziesz
                        miała terenówkę albo pacjenci leki.

                        Jeżeli uważasz, że zarabiasz za mało to złóż wypowiedzenie z pracy i
                        w chwili gdy dyrektor znajdzie innego lekarza na Twoje miejsce
                        odejdź ze szpitala, kup hektary i busa to Twoje troski finansowe
                        stana się przeszłością.
                        • protozoa Re: Niedziela wieczór, szpital MSWiA 08.11.07, 09:43
                          Aronku, nie mam terenówki, willi, moje oszczędności są tak mizerne,
                          że niejeden właściciel busa i hektarów by się skrzywił. Lubię leczyć
                          i umiem to robić. Busa i terenówki nie kupię bo: mam inne
                          kwalifikacje i nie mam na to pieniędzy.
                          Problem polega na tym, że w moim szpitalu w sposób drastyczny
                          brakuje lekarzy( chirurgów, ortopedów, ginekologów-połozników,
                          neonatologów, radiologów). Dyrektor nie tylko nie znajdzie lekarza o
                          podobnych do mnie kwalifikacjach, ale takze dramatycznie poszukuje
                          kogokolwiek kto umiałby cokolwiek. Za te pieniądze nie ma ludzi do
                          pracy.
                          I nie będzie, bo jeśli nie dojdzie do drastycznej(!) podwyżki płac
                          wszyscy odejdą. Siła nikt nas nie zatrzyma.
                          Aronku, w tej chwili chętnie bym operowała - czeka nawet pacjent,
                          ale nie ma mi kto znieczulić. Co więcej mam w perspektywie asystę,
                          który jest dopiero na stażu podyplomowym i lege artis nie powinien
                          stawac do zabiegów.
                          Tak więc za chwilę to nie ja a dyrektor stanie przed dylematem -
                          podnieść pensję i zatrzymać lekarzy ( kosztem m.in. leków) czy
                          zamnkąć oddział i zostawic bez opieki pacjentów.
                          • aron2004 Re: Niedziela wieczór, szpital MSWiA 08.11.07, 13:45
                            protozoa napisała:

                            > Aronku, nie mam terenówki, willi, moje oszczędności są tak
                            <mizerne,
                            > że niejeden właściciel busa i hektarów by się skrzywił. Lubię
                            <leczyć i umiem to robić.

                            No to jak lubisz leczyć to lecz. Dlaczego jednak skoro robisz to co
                            lubisz to jeszcze do tego musisz mieć wysoką pensję?


                            > Busa i terenówki nie kupię bo: mam inne
                            > kwalifikacje i nie mam na to pieniędzy.

                            Żeby mieć busa i hektary nie trzeba mieć jakichś strasznych
                            kwalifikacji. Wystarczy prawo jazdy ( do kierowania busem) i matura
                            ( do kupna hektarów). Pieniądze można pożyczyć w banku.

                            > Problem polega na tym, że w moim szpitalu w sposób drastyczny
                            > brakuje lekarzy( chirurgów, ortopedów, ginekologów-połozników,
                            > neonatologów, radiologów). Dyrektor nie tylko nie znajdzie lekarza
                            >o
                            > podobnych do mnie kwalifikacjach, ale takze dramatycznie poszukuje
                            > kogokolwiek kto umiałby cokolwiek. Za te pieniądze nie ma ludzi do
                            > pracy.

                            NO chwila, skoro nie ma ludzi do pracy, to dlaczego Ty tam jeszcze
                            pracujesz?


                            > I nie będzie, bo jeśli nie dojdzie do drastycznej(!) podwyżki płac
                            > wszyscy odejdą. Siła nikt nas nie zatrzyma.

                            Niestety nie. PiS już nie rządzi.

                            > Aronku, w tej chwili chętnie bym operowała - czeka nawet pacjent,
                            > ale nie ma mi kto znieczulić. Co więcej mam w perspektywie asystę,
                            > który jest dopiero na stażu podyplomowym i lege artis nie powinien
                            > stawac do zabiegów.

                            No ale chyba lepiej niech znieczuli lekarz bez kwalifikacji niż
                            pacjent ma umrzeć nie?

                            > Tak więc za chwilę to nie ja a dyrektor stanie przed dylematem -
                            > podnieść pensję i zatrzymać lekarzy ( kosztem m.in. leków) czy
                            > zamnkąć oddział i zostawic bez opieki pacjentów.

                            Niech lekarze pomyślą nie tylko o sobie. Jak na razie to stawiają
                            tylko wygórowane żądania finansowe, a pacjentów mają gdzieś.
                            • kzet69 Re: Niedziela wieczór, szpital MSWiA 11.11.07, 09:24
                              Panie Aronie, Arkadiuszu Oleszczuk jest Pan kompletnym idiotą,
                              poziomem Pańskich wypowiedzi czuje się zmuszony by to jeszcze raz
                              Panu przypomniec. pzdr
                              • barabara6 Re: Niedziela wieczór, szpital MSWiA 18.11.07, 21:25
                                Arkadiusz Oleszczuk... A możesz podrzucić adres?
    • duola77 Re: Niedziela wieczór, szpital MSWiA 06.11.07, 19:58
      sazz napisał:
      Wychodzę na chwilę aby
      > nie zmymyślać tych ludzi. Aby nikogo nie uderzyć.

      Frustracje własne w zderzeniu z nieoswojoną rzeczywistością :(
      Należało spróbować ;a dowiedziałbyś się nie tylko jak wyglądają
      realia szpitalne ale pozyskałbyś kilka innych,cennych informacji.
      I zapewniam cię,że rozczarowanie byłoby dużo większe.
    • obs2 Re: Niedziela wieczór, szpital MSWiA 07.11.07, 16:03
      > Chaos, bród, brak profesjonalizmu oraz brak elementarnej
      > kultury u personelu medycznego.

      > Za taką postawę,
      > za taki stosunek do ludzi jeśli cokolwiek wam się należy Szanowni
      > Lekarze to emigracja.

      > A za to co wczoraj pokazaliście w państwowym szpitalu, mam
      > was za nic.

      No to po kolei:

      Rozpatrujmy relację lekarza z pacjentem wg ducha i podejścia które
      niemal jawnie daje się wyczytać z postu sazz.
      Jest to duch i podejście oparte o wymagania określonych standardów
      (przyjętych we współczesnym świecie krajów tzw. demokratycznych i
      tzw. gospodarek rynkowych) - krótko i treściwie można to określić
      mianem relacji klient-usługodawca.
      Pomijamy dzięki temu bałamutne i zawsze niedefiniowalne pojęcia jak
      etyka zawodowa, powołanie (tfu), czy też - zwykła ludzka
      przyzwoitość.

      Przyjmując model relacji klient-usługodawca - zakładasz pewne
      oczekiwania. Niespełnianie tych oczekiwań w jednym miejscu a
      spełnianie w innym (rządzącym się regułami gry rynkowej) nazywasz
      ponadto hipokryzją.

      Sam zatem mieszasz elementy z różnych płaszczyzn i różnych, zupełnie
      odrębnych grup pojęciowych.
      Firma ubezpieczeniowa w reklamie prezentuje się jako Twój
      przyjaciel, opiekun, doradca, zrzucający Ci z nieba samochody
      zastępcze w ciągu minut od stłuczki. Wywołuje w Tobie emocje
      poczucia bezpieczeństwa, być może gra też (w Polsce to oczywiste) na
      strunie takiej "dawniej, to to by było nie do pomyślenia, fajnie ze
      się zmieniło" itd. Możliwości jest dużo.
      Być może firma ta wywiąże się nawet z częsci obietnic. Ale
      założenie, że tak będzie (a mam wrażenie, że Ty tak zakładasz,
      choćby podświadomie) - to jest wystarczający powód byś się zamknął w
      kokonie i nie wychodził ze strzeżonego pokoju- z takim podejściem
      dziś możesz zginąć za pierwszym rogiem. A jeśli nie zginąć, to wpaść
      w niespłacalny kredyt i tysiące innych rzeczy.

      Czy to hipokryzja? Pewnie tak, ale jeśli tak, to jest ona obecnie
      ZASADĄ funkcjonowania. Można tego nie lubić i zostać posthipisem,
      ale świata nie zmienisz.

      NA razie skupiam się jak widzisz na świecie chromowanych i
      przeszklonych czystych drzwi, panów w garniturach wychodzących ze
      stacji metra, zarobków oscylujących wokół liczb 5 cyfrowych.
      Już na tym etapie są liczne błędy i absolutne olewactwo klienta
      (oczywiście, nieporównanie lepiej OPAKOWANE) - vide działalność firm
      ubezpieczeniowych. A to wierzchołek - i to najbardziej lśniący -
      góry lodowej.

      Zejdźmy teraz do poziomu zardzewiałych drzwi szpitala, do poziomu
      być może niedomytych lekarzy (to dowód ich pracowitości, też
      przyjmowałem niedomyty, nie każde miejsce pracy, łącznie z tymi
      topowymi, przewiduje obecność prysznica), do poziomu problemu z
      zakupem rzeczy za 5 zł (norma w szpitalach).

      Tu nie spotkasz słodkiej hipokryzji świata chromu, biurowców i
      krawatów. Ale spotkasz taką samą albo nawet NIECO LEPSZĄ
      skutecznośc, tyle że ZNACZNIE GORZEJ OPAKOWANĄ.

      Produkt, jakim jest usługa diagnostyczno-lecznicza dajmy na to SORU,
      ma dokładnie taką samą wartość (w sensie skuteczności) i jakość, jak
      produkt (dowolny) świata chromowanych banków i marmurowych podłóg
      central ubezpieczeniowych, jak jakość usługi klimatyzowanych salonów
      samochodowych (wiem coś o tragicznym niejedokrotnie poziomie tych
      usług). Bowiem wszędzie pracują LUDZIE.
      Ale-
      1) po pierwsze, opakowanie, sposób prezentacji w szpitalu jest
      znacznie gorszy (nie przeczę, że krew na ścianach i dostawki w
      korytarzu to gorszy efekt niż zesputa klimatyzacja w banku).

      2) nie jesteś w stanie ocenić jakości usługi w szpitalu tak, jak
      jakości usługi w banku. Nie znasz się na jednym i na drugim, ale na
      podstawach obsługi w banku znasz się ciuteczkę lepiej niż na
      szpitalu.

      3) masz o wiele większe wymagania względem szpitala (tak się już
      utarło, że WYDAJE SIĘ NAM, że zdrowie i życie ma największą wartość,
      zresztą umiejętnie się w nas to mniemanie podsyca).

      4) wmówiono Ci, że szpital jest finansowany dzięki Twoim podatkom i
      składkom, więc tym bardziej wymagasz. Poniekąd jest to prawda, ale -
      co do zasady. Jest to szczególna sytuacja w której zasada po prostu
      nie ma szans na realizację - bo za dobrze brzmiącą ideą nie idą
      setki koniecznych a nigdy nie zrealizowanych regulacji, głównie
      prawnych.

      Tak więc - Twoje, poniekąd słuszne, oczekiwania, nie mają
      najmniejszych szans na realizację.
      W ewentualnym prywatnym szpitalu spotkasz się z tym samym. Ale tam
      nawet tego nie spostrzeżesz.
      I będziesz wypisywał na forum - tak, czysto, uprzejmnie, grzecznie,
      szybko (typowe najważniejsze a naprawdę zupełnie drugorzędowe
      merytorycznie cechy postrzegane przez klientów). IStotnego elementu
      JAKOŚCI usługi i tak nie ocenisz.
      Więc Ci zdradzę. Będzie taki sam, czasem trochę lepszy, CZĘŚCIEJ
      troszkę gorszy, niż w szpitalu publicznym. Ale pewnie dziadek nie
      będzie leżał tam nieprzykryty czekając. Tak, to też jest ważne.

      i jeszcze jedno- jak myślisz, gdzie trafiają skomplikowane przypadki
      z którymi chromowane i klimatyzowane szpitale z lekarzami w czystych
      fartuchach i pod krawatem sobie nie radzą? Do szpitali publicznych,
      te są najlepsze i będą najlepsze przez następne 30 lat, potem może
      też.
      I ZAWSZE będzie Cię tam witała pani herod z recepcji, korytarz
      będzie pełny ludzi i przeciągu, a koc dla dziadzia znajdzie się po
      trzeciej awanturze.

      Zrozumiałeś?
      Pozdrawiam.


      • meg303 Która prywatna firma 07.11.07, 17:20
        ma w swojej ofercie hospitalizację 80 letnich pacjentów? I za jaką składkę
        miesięczną?
        Jestem ciekawa...
        • mindflayer Re: Która prywatna firma 08.11.07, 15:56
          Coś mi innego chodzi po głowie, tak z życia na smutno i na poważnie.
          W polskich realiach, 80-latek z zapaleniem płuc MUSI umrzeć, ma
          mikroskopijne szanse na wyżycie bez znaczenia czy będzie w
          państwowym czy gdziekolwiek, możnaby go nawet nie ruszać z domu...
          Strach tutaj napisać prawdę, ale to tylko Polacy mają czelność
          wierzyć, że na starość (i zapalenie płuc u 80 latka) jest lekarstwo.
          Nawet jakby podnieść nakłady, to staruszkowie mają szanse "jak
          kropla wody na rozgrzanej blasze".
          • meg303 Re: Która prywatna firma 08.11.07, 17:06
            Masz rację. Starych ludzi nie zechce leczyć żaden prywatna placówka, ponieważ
            jest to baaardzo kosztowne. Ale może są takie firmy, stąd moja ciekawośc
            • aron2004 Re: Która prywatna firma 08.11.07, 18:20
              Myślicie, że PO wprowadzi eutanazję?
              • sithicus Re: Która prywatna firma 08.11.07, 18:36
                Ale tylko dla busiarzy z lubelskiego :P
    • ante_cibum Re: Niedziela wieczór, szpital MSWiA 09.11.07, 15:24
      Witam,

      Ciekawy wątek...Dostało się autorowi po głowie. I za co? Że miał nieprzyjemne
      przeżycia na SORze w MSWiA? Śmiem przypuszczać, ze pewnie większość z piszących
      tutaj (łącznie ze mną) miałaby identyczne odczucia, będąc tam z kimś bliskim
      tego uroczego wieczora. I co za to? Dowiedział się, ze oczywiście jest
      czepialaskim pacjentem, który się do wszystkiego przywali, generalnie sytuacja
      opisana jest normą i OK. No i jak mu się nie podoba to niech spada do prywatnej
      ubezpieczalni, gdzie i tak jego dziadek jest skazany na porażkę, bo ośmielił się
      być w zbyt zaawansowanym wieku. Acha, i jest do bani bo nie skombinował koca.
      Można z odpowiedzi wysnuć wniosek, ze jak pacjent i coś mu się nie podoba to na
      pewno upierdliwy idiota.
      Ludzie wyluzujcie trochę, facet wkurzył się na brud, smród i ubóstwo i zero
      organizacji. To jest jakaś patologia to co tam się działo i chyba nie jest
      dobrze jeśli podchodzi się do tego jako do normy. Jakieś trącające kindersztubą
      zachowania personelu, przykrycie pacjenta kocem czy wytarcie jakąś szmatą krwi,
      to chyba się da zrobić, mimo kiepskich zarobków etc.
      A te posty o kosztach ubezpieczenia wieku dziadka itp. to już naprawdę nie na
      miejscu.
      • andnow2 trudno się z Tobą nie zgodzić, ale to forum tak ma 09.11.07, 21:04
        • seniorita15 Re: trudno się z Tobą nie zgodzić, ale to forum t 09.11.07, 22:42
          Autor watku nie musi nas do emigracji namawiac,bo czesc z nas juz od
          dawna jest na emigracji.Wlasnie mam dyzur i nikt mi nie oplata,ze
          nie mam prawa do posilku albo,ze nie mam prawa skorzystac z
          komputera.Nie martwie sie o sprawy porzadkowe.Ja mam leczyc a
          szefostwo dba,zebym miala czym.A w Polsce lekarz to jest taki
          chlopiec do bicia.Niedlugo przywroca tam felczerow do
          lask.Szkoda,ale taki los zgotowali politycy wszystkich opcji temu
          narodowi.Z mojego miasta wyjechalo juz wielu kolegow.Nikt nie mysli
          o powrocie.I to nawet nie chodzi tylko o pieniadze.Tylko wlasnie o
          godne warunki pracy.
      • obs2 Re: Niedziela wieczór, szpital MSWiA 10.11.07, 11:11
        > Ciekawy wątek...Dostało się autorowi po głowie. I za co?

        za rozbuchaną roszczeniowość. Zwykłą roszczeniowość jestśmy gotowi
        znosić.

        > Śmiem przypuszczać, ze pewnie większość z piszących tutaj (łącznie
        > ze mną) miałaby identyczne odczucia, będąc tam z kimś bliskim
        > > tego uroczego wieczora.

        przypuszczać każdy może, trochę lepiej lub trochę gorzej. Tu raczej
        trochę gorzej.

        > Ludzie wyluzujcie trochę, facet wkurzył się na brud, smród i
        > ubóstwo i zero organizacji.

        ty wyluzuj. Jakim prawem, powtórzę, jakim prawem piszesz zero
        organizacji? czy ty masz pojęcie jak perfekcyjnym organizmem jest
        SOR który FUNKCJONUJE (jednak) za stawkę rzędu 3 tys zł za dobę ZA
        WSZYSTKO? W Anglii nikt by nie uwierzył w coś takiego, zaraz
        przestano by z tobą rozmawiać, gdybyś przedstawił takie dane
        (niestety prawdziwe)- bo z patologicznymi kłamcami nie rozmawia się.
        to jednak nie jest kłamstwo, to są fakty świadczące o geniuszu
        polskiej prowizorki (zresztą to też powszechnie znany fakt). Fakt że
        ten SOR w ogóle działa, to cud. I plama krwi w korytarzu (oczywiście
        do usunięcia)- nie zmienia tej oceny.

        > To jest jakaś patologia to co tam się działo

        ?????????????????????????????????????????????????????????????????????
        ?????????????????????????????????????????????

        krew na podłodze - tak. Ale reszta? I ta idiotyczna sprawa z kocem.
        Powtórzę- wnuczek rączek nie ma by przykryć? Buzi by o koc poprosić?
        To jakaś niebotyczna paranoja- całkowita niezaradność pacjentów i
        ich oczekiwanie prowadzenia za rączkę również w życiowych (nie
        merytorycznych) sprawach. Przepraszam, pupcię w kiblu też wam mamy
        podcierać?

        > chyba nie jest
        > dobrze jeśli podchodzi się do tego jako do normy.

        Jednak nic nie rozumiesz. Jednak mam rację krusząc tu od dawna kopie
        o tzw. czytanie ze zrozumieniem. Absolutnie nie oceniam tego jako
        normy. Mówię ze musi tak być w tych warunkach i jest bardziej niż
        oczywiste że długo jeszcze tak zostanie. Takie stwierdzenie nie ma
        nic wspólnego z określeniem tego jako normy!!!!!!!!!!!!!!!

        > A te posty o kosztach ubezpieczenia wieku dziadka itp. to już
        > prawdę nie na miejscu.

        Na miejscu. Postęp medycyny ukręcił bicz na mechanizmy bytowe w
        skali cywilizacyjnej i dobrze o tym wiemy. Nie chodzi tylko o
        staruszków, także o ratowane koszem setek tys. dolarów czy euro
        płody niezdolne do życia (skazane przez mądrość natury), które
        potem wyrastają na ludzi włączających do zbioru genów ludzkości
        przeróżne badziewia. Mam prawo tak pisać. Straciliśmy z żoną jedno
        dziecko przy porodzie, a także zdarzyło się dość wczesne poronienie.
        I jedno i drugie (i zarodek i dziecko po ukończonej ciąży) nie były
        jak widać zdolne do dalszego życia i rozwoju. Rozpacz wynikała z
        innych emocji, ale do dziś mam również w sobie i te, że skoro tak,
        to dobrze że nie ratował tego dziecka jakiś hipernawiedzony
        turbogeniusz neonatologii, i dziecko całe życie zyłoby z piętnem
        słabości genetycznej, a ja jako lekarz dobrze wiedziałbym, co może
        je czekać w ciągu rozwoju. A ono było po prostu niezdolne do życia -
        i umarło. A mam dwójkę zdrowych dzieci. I to jest normalne.
        Kiedy umierała moja 92 letnia babcia, gdyby ktoś chciał ją
        reanimować, postukałbym się w głowę. A są rodziny które takiej
        reanimacji oczekują. Babcia umiera i tak 5 dni później, ale kogo
        obchodzi, co takie zachowania i oczekiwania znaczą tak dla finansów
        (jak, odpowiedz mi - jak udźwigniemy rzesze ludzi już nie 80, 85
        letnich, ale 100, 110 letnich, którzy nie pracują, wyobraź sobie, od
        50, 60 lat! I jest ich i będzie coraz więcej!). W przypadku
        ratowanych istot ludzkich (dzieci in spe)poza finansami wchodzi też
        w grę wprowadzanie do ludzkości wadliwych genomów.
        Nie wiem jak to rozwiązać. Oczywiście nie eutanazją. Ale ten bigos
        już uwarzyliśmy. Stanęliśmy przeciw naturze i niestety nie wiemy co
        dalej. Jak zawsze ludzie- dzieci we mgle.

      • kzet69 Re: Niedziela wieczór, szpital MSWiA 11.11.07, 09:29
        drogi/a ante_cibum po prostu adres nie ten nie lekarze są winni temu
        ze SOR-y działają tak jak działają właśnie wróciłem po 24 sobotnich
        godzinach na SOR-ze w 250 tys mieście "zaliczyłem" 128 pacjentów...
        wystarczy za komentarz?
        • wiem-1 do obs 2 11.11.07, 10:33
          Dobrze się czyta takie racjonalne wypowiedzi jak Twoje , czuć w
          nich że nie jesteś pozbawiony empatii ale doczekaliśmy dobrych
          czasów ,że pacjenci jeszcze do niedawna skazani na smutny koniec
          mają szansę . Jest wiele drogich procedur i co rezygnować z nich .Co
          z przeszczepami-jednym się organ przyjmie inny odrzuci i umrze a
          koszty idą wartkim strumieniem .I co zaprzestać bo drogie a
          rokowanie niepewne. A może nie robić przeszczepów skóry u oparzonych
          bo przecież skoro żyją to już program minimum został wykonany.
          Przywołałeś odchodzące dzieci , wejdź na forum
          forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=16556 i powiedz tym
          rodzicom ,że dobrze się stało ,ich dzieci były niepełnowartościowe .
          80 latków udaje się wyprowadzić z ciężkiego zapalenia płuc. Lekarz
          rodzinny ,który na szczęście wbrew sugestii wielu z Was przychodził
          na wizyty domowe wypisał skierowanie do szpitala dla mojej
          Mamy ,zaordynował również dwa antybiotyki na wypadek gdybyśmy nie
          zdecydowali się na pobyt w szpitalu. Mama wyzdrowiała i ma się nadal
          dobrze , od tego czasu upłynęł ponad rok . I myślę że wyzdrowiała
          dzięki temu że pozostała w domu. Miałam świadomość że w oddziale nie
          spędzę z Nią doby a nikt tam nie zapewni takiej pielęgnacji dróg
          oddechowych jaką prowadziłam w domu i to oprócz leków był jeden z
          elementów sukcesu.Laik tego nie wie i ma prawo oczekiwać pomocy w
          szpitalu a może właściwego ukierunkowania co dla dziadka lepsze ale
          przekazanego w życzliwy sposób. Znam realia szpiali z obu stron -30
          lat pracy i kilka pobytów jako chora , wiesz doskonale że pienądze
          to nie wszystko. Obs2 , uderzyłeś w strunę emocji , to bardzo
          delikatny temat.
          • sanni_only izba przyjec w Niemczech.... 18.11.07, 13:25
            Opisze Ci moje perypetie na izbie na zachodzie w Niemczech:

            Synek 5-letni na sankach zlamal noge ja juz wiedzialam ze to
            zlamanie i pojechalam szybko samochodem do najblizszego szpitala.
            Tam oczywiscie kolejka rozne "przypadki "dzieci ,dorosli wszystko
            razem .Spedzilismy w oczekiwaniach z przerwa na rtg chyba ze 4
            godz,synek i ja mieslismy dosyc .
            To pisze tylko dla porownania ze izby przyjec na calym swiecie
            niestety niczym sie nie roznia,ja zalowalam tylko ze jak stal sie
            wypadek to ze nie zadzwwonilam po karetke bo stwierdzilam ze
            szybciej bede samochodem.Poszkodowani z karetek obslugiwani sa w
            pieerwszej kolejnosci i z tad czesto sa kolejki na izbach i dlugi
            czas occzekiwan,niestety odbija sie to na nas zwyklych pacjentach
            lepiej nie chorowac;(
            Inna sytuacja w Paryzu noca synek poparzona raczka ,izba przyjec
            czas spedzony w kolejce ok 2 godz z 2-letnim wowczas dzieckiem.
            • seniorita15 Re: izba przyjec w Niemczech.... 18.11.07, 21:59
              W Szwecji jest podobnie,ale niewielu nie-lekarzy na tym forum w to wierzy.Bo roi
              sie tu od osob Arono-podobnych i ich wizji opieki na zachodzie,ktore maja sie
              mniej wiecej tak jak piesc do nosa.
              A komentujac wypowiedz Obs2:zgadzam sie jak zwykle-natura sama reguluje pewne
              sprawy i nie nalezy jej w tym przeszkadzac.Co to oznacza-leczyc to co ma
              sens.Jak slysze slowa :prosze ratowac za wszelka cene to cos mi sie
              wywraca.Zreszta nie tylko mnie.Ostatnio mielismy taki przypadek i rodzina sie
              uparla.Dlugo trzeba bylo im tlumaczyc jakie sa granice ratowania,ale w koncu do
              nich dotarlo.Pacjent zmarl i rodzina zrozumiala,ze reanimacja nie byla celowa w
              tym przypadku.Ale wielu lekarzy roznych specjalnosci zostalo w te rozmowy
              zaangazowanych.Ale warto bylo,bo rodzina w koncu pogodzila sie z losem i
              zrozumiala,ze lekarze wskrzeszac nie potrafia,a sa w stanie przywrocic do
              zdrowia tylko niektorych.Reszta w rekach Opatrznosci.
              • drogadodomu Re: sor w szpitalu w którym pracuję 20.11.07, 13:10
                SOR w szpitalu w którym pracuję niczym nie różni się od tych pozostałych sorów w
                dużych miastach. Jak się patrzysz z boku to jeden mętlik i bałagan. Za dużo
                pacjentów za mało personelu. Spędziłam z moją mamą 8 godzin i wiem,że nigdy na
                SOR-ze pracować nie będę. mam jedna dużo szacunku dla ludzi tam pracujących. To
                cud, że jeszcze nie zwariowali. Niestety pacjenci i ich rodziny chcą być
                obsłużeni natychmiast i na nic się zdają tłumaczenia że nigdzie na świecie aż
                tak dobrze nie jest.
                • seniorita15 Re: sor w szpitalu w którym pracuję 20.11.07, 16:11
                  Moge tylko potwierdzic-pare godzin czekania gwarantowane w mniej
                  pilnych przypadkach.
    • 1.procent.spoleczenstwa Re: Niedziela wieczór, szpital MSWiA 02.12.07, 19:20
      Faktycznie dla osób w takim wieku ubezpieczenie prywatne nie jest
      oferowane.

      Źródło: www.zdrowiedirect.pl/
    • amb25 Re: Niedziela wieczór, szpital MSWiA 07.03.16, 12:55
      Stary watek, ale w szpitalu MSWiA w duzym miescie nic sie nie zmienilo. Na izbie przyjec to nawet wflonow brakuje.
      Babsztyle sa w stanie pomylic lekarstwa (dac za malo albo za duzo albo wcale). Jesli pcjent bierze jakies leki czasem musi je przyniesc z domu - one za to je zgubia i nawet sie nie zoreintuja, ze ich nie ma. Pacjent musi pilnowac sam swojego leczenia. Generalnie pacjentow maja gdzies (przepraszam nieliczne wyjatki, sa tam takie). Lekarze (przepraszam od razu i z gory, pewne mlode lekarki, ktore przynajmniej maja serce dla pacjentow choc zwiazane rece) doswiadczeni za to - to zarozumiale, niedouczone buce, dla ktorych jedyna przyczyna wszystkich chorob jest alkohol i o innych nie slyszeli (chociaz czlowiek nie pije wcale to i tak traktuja jak alkocholika i wmawiaja rodzinie nieprzytomnego staruszka, ze klamie...). Metody leczenia jak za Krola Cwieczka... Ciekawe gdzie konczyli studia i jak im sie to udalo bo wiedzy medycznej to nie maja za grosz.
      Potrafia klamac w twarz o stanie pacjenta, udzielac falszywych informacji, pewnie zeby po otrzymaniu lapowki pochwalic sie poprawa wynikow leczenia. Zastanawiam sie jakie maja stawki, mieszkam juz dlugo za granica wiec pytanie o to ile powinnam mu dac nie przeszlo mi przez gardlo, bo tutaj mialabym za taka propozycje duuze problemy.
      Oczywiscie mlodzi lekarze (nawet lekarz dyzurny) maja zakaz udzielania informacji o stanie zdrowia pacjenta, nawet osobom pisemnie do tego uprawnionym.
      Pacjentow traktuja jak g..no, szczegolnie tych ciezko chorych.
      O ewidentnych brakach kultury (chocizaby glupie dzien dobry), empatii to nie wspomne. Niektore pielegniarki nawet fartuchow nie maja tylko jakies kreacje z wybiegow i obcasy co najmniej 10-cio cm.
      Zal mi tych kilku lekarek i trzech ludzkich pielegniarek bo przy takim "doswiadczonym" personelu po paru latach tez zamienia sie w bestie, ktore swoim niedbalstwem i bufonada sa w stanie doprowadzic pacjenta do smierci i to bez zmruzenia oka...
      • snajper55 Re: Niedziela wieczór, szpital MSWiA 08.03.16, 12:12
        amb25 napisała:

        > Stary watek, ale w szpitalu MSWiA w duzym miescie nic sie nie zmienilo.

        Dobrze, że tym dużym miastem nie jest Warszawa. Z warszawskiego szpitala MSWiA korzystam niestety dość często i w niczym on nie przypomina opisanego przedpiekla. Mogę powiedzieć, że jest jego odwrotnością. Spokojnie można ten szpital wybierać na leczenie.

        S.
      • wadera3 Re: Niedziela wieczór, szpital MSWiA 13.03.16, 08:52
        Już Ci w Twoim wątku napisałam, zmyślasz aż się kurzy, skoro opisujesz takie sytuacje i jesteś pewna swoich racji, to zbierz to w całość, napisz pozew i idź do sądu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka