Dodaj do ulubionych

do loraphenusa

08.12.07, 23:17
Piszesz że masz 27lat. I że się układ profesorsko - ordynatorski utrwalił. I że strajki niczego nie dały. I że już nie wierzysz.
1. Układ profesorsko - ordynatorski (u p-o) to byt równie realny jak czarna wołga czy maca z dzieci na żydowski szabas. Ta dziwna zbitka słowna ma być idealnym wytłumaczeniem sytuacji w polskiej ochronie zdrowia: dlaczego nie jest tak cudownie, jak być powinno. Brak miejsc na OIOM-ie? Up-o. Brak specjalistów? Up-o! Brak pieniędzy na sprzęt? Up-o!!!
2. Strajki pokazały, że - jedynym przedstawicielem lekarzy nie jest solidarność ani izba lekarska, ale właśnie OZZL. Że lekarze różnych specjalności moga się ze sobą dogadać i wspólnie walczyć o wspólne cele. Że nie da się naszczuć lekarzy na pielegniarki (i odwrotnie). To ziarno, które zostało zasiane - zakiełkuje. Może za 10, może za 15 lat. I ja tego dożyję - i ty na pewno też
3. Nie wierzysz? Moja babcia ma 85 lat. Nie wierzyła, że dożyje dnia, w którym w Polsce nie będą stacjonowały wojska radzieckie. Nie wierzyła, że dożyje dnia, w którym będzie można mówić głośno w wolnej Polsce o Katyniu...
Gdyby mi ktoś 20 lat temu powiedział, że dożyję dnia, w którym wejdę do sklepu (w Polsce!) a tam - półka 100 metrów, a na niej 80 telewizorów - i że mogę powiedzieć - o ten mi się podoba, biorę go na raty - i jeszcze się ze sprzedawcą potargować o cenę - tobym mu, kurna, nie uwierzył. A dożyłem.
A gdyby mi kto 20 lat temu powiedział, że o 11 w nocy siądę do kompoutera i zrobię internetem wszystkie przelewy w banku - to bym go wyśmiał - że wariat
A tak własnie robię!
Więc z perspektywy moich 38 lat mówię ci:
Obaj dożyjemy dni w których nie bedziesz lekarzem, ale Panem Doktorem. A twoja małżonka będzie nazywana (z szacunkiem) Panią Doktorową. A jeśli będzie pracować - to dla kaprysu, a nie z potrzeby.
Doczekałem cudownych czasów. Mogę poprzez internet zobaczyć obraz z kamery zainstalowanej na drugiej pólkuli! Mogę poprzez telefon mniejszy od mojej dłoni porozmawiać z kimś oddalonym o tysiąc kilometrów! Mogę pojechać na wczasy za granicą do hotelu, w którym w którym jest przedszkole z polskojęzycznym opiekunem!!!
Lorafenus - kurde, chłopie! Więcej wiary, odrobinę cierpliwości - a na dziś - stare, ale wciąż aktualne hasło:
ZIMA WASZA - WIOSNA NASZA!!!
Obserwuj wątek
    • barabara6 Re: do loraphenusa 08.12.07, 23:20
      A jeśli ci twój szef dokucza - to jeszcze jedno przysłowie:
      Dyrektor (ordynator, minister..) jest jak ziemiak: dziś posadzą - jutro wykopią
      • jachuw Re: do loraphenusa 09.12.07, 12:10
        Podzielam ten optymizm w całej rozciągłości...
        Upo istniej niewątpliwie, ale na pewno nie wszędzie, jeżeli ktoś jest na tyle głupi, żeby w tym układzie funkcjonować - krzyż mu na drogę. Zresztą każdy ma w tym swój interes, czy to mądre czy nie, to inna sprawa.
        Ten pesymizm, fatalizm i cynizm, który prezentujecie w swoich postach pod szyldem mądrości życiowej i znajomości realiów - to dopiero jest frajerstwo(nie chcę nikogo personalnie obrazić, prezentuję tylko przydatność danej postawy z mojego punktu widzenia)!!! Takie właśnie podejście jest podstawową przeszkodą w wywalczeniu swoich praw!
        Jestem optymistą, przede wszystkim dlatego, że podzielam pogląd o decydującej roli rynku w kształtowaniu zarobków poszczególnych grup zawodowych.
        Niezależnie od nastawienia lekarzy, czy wyobrażeń, lekarze zaczynają być towarem deficytowym. Rzeczywistość, jak prawa fizyki funkcjonuje niezależnie od tego, czy została zdefiniowana, czy ludzie są jej nieświadomi. Przewaga popytu nad podażą (staje się faktem) generuje zawsze wzrost ceny-płacy.
        Wg onanów… przepraszam aronów lekarz powinien mieszkać w bloku w m2, jeździć na wakacje na Mazury dziesięcioletnią astrą…
        Dlaczego nie powinien być opłacany jak np. poseł, czy sędzia..?
        Odpowiedź jest prosta- lekarz zawsze mieszkał w bloku i pił z busiarzami wódę nad mazurskim jeziorem, w lesie przed namiotem…
        Jaką wartość ma taki argument? Żadną! Na tej samej zasadzie można kontestować supermarkety, tak obce krajobrazowi socjalistycznej urbanistyki…
        Cokolwiek by nie mówić o lekarzach, którzy dorabiają dyżurami (rozkosze młodości...), duża część lekarzy z prywatnymi praktykami i lekarek "powołaniowych" z bogatymi mężami po prostu nie będzie podpisywać opt out.
        Oczywiście tu i ówdzie znajdzie się jakiś zamordysta, który wyszantażuje co trzeba, ale na szczęście nie jest to norma... i pojawiać się będzie coraz rzadziej(proporcjonalnie do trudności w pozyskaniu nowego pracownika). Oczywiście szantażem i strachem można zakłamywać rzeczywistość dość długo, ale prędzej czy później wszyscy zobaczą, że król jest nagi…
        Lekarzy zacznie brakować!
        Dużą rolę w tym scenariuszu odgrywa rynek prywatny, który nieźle całkiem sobie radzi w tym chorym systemie NFZ-owskiego surrealizmu. Wierzę, że w najbliższych latach ten, czy następny rząd będzie się musiał zmierzyć z systemem finansowania ochrony zdrowia. Urealnienie kosztów wyceny procedur pozwoli rozkwitnąć prywatnym podmiotom... reszta jest oczywista.
        Powiem więcej - optymizm mój ma czasową ramkę - wg moich szacunków sytuacja musi ulec zmianie w perspektywie lat 10.
        W odwodzie pozostaje zawsze emigracja.
        Podstawowy błąd środowiska, to brak perspektywy, nieogarnięcie kontekstu, który działa na korzyść lekarzy.
        Pozdrawiam i życzę optymizmu.
        • obs2 Re: do loraphenusa 09.12.07, 13:07
          > Ten pesymizm, fatalizm i cynizm, który prezentujecie w swoich
          > postach pod szyldem mądrości życiowej i znajomości realiów - to
          > dopiero jest frajerstwo(nie chcę nikogo personalnie obrazić)

          pewnie do mnie tez pijesz. Na pewno mnie nie obrazasz ;-).
          Ale troche z innego punktu widzenia: czy to jest pesymizm, fatalizm
          i cynizm, czy wlasnie "madrosc zyciowa", to jak zwykle kwestia
          spojrzenia i interpretacji. Jeden powie tak, inny tak - madrego nie
          ma, bo nie ma jednoznacznych kryteriow. Oczywiscie kazdy ma prawo w
          zwiazku z tym widziec to po swojemu.
          Ale z tym "cynizmem". Niesamowite- pojawia sie to bez przerwy w
          ocenach lekarzy. Ja mam duzy szacunek do opinii ktore sie
          powtarzaja, na zasadzie takiej, ze musi w tym cos byc (jak dwoch
          mowi ci zes pijany, to sie poloz). Tyle tylko, ze ja tego cynizmu
          jakos nie widze- i zeby nie bylo- nie ze nie widze go u lekarzy, w
          ogole malo na swiecie go znajduje. Cyniczni sa na pewno dziennikarze
          (czasem). Lekarze- wyjatkowo. Oczywiscie znow mozna to wziac od
          drugiej strony, ze wlasnie udowadniam ze jestem cyniczny, bo zwykly
          cynizm to dla mnie norma wiec go nie dostrzegam, a dostrzegam tylko
          megacynizm, ktory jest rzadki, i dopiero megacynizm nazywam po
          prostu cynizmem... Itd. itp.
          tak to jest ze zjawiskami w naszym zyciu. Przy probie analizy po
          prostu sie zapetlamy. Brak kryteriow, ot co.
          Widac to tez tutaj. Czasami uzywam wulgaryzmow (robie to m. in.
          dlatego, ze widze rzesze ludzi ich uzywajacych i nie lubie
          dulszczyzny). Dla niektorych (np Vacii) do nie do przyjecia, innym
          nie przeszkadza. Zmierzam do czego innego. Oskarzany, pisze ze
          owszem, uzywam wulgaryzmow, ale uzywam ich tez dlatego, ze nie maja
          oporow przed ich uzywaniem autentyczne autorytety naukowe, moralne,
          etyczne, "wzorce osobowosci" o ogromnym zasiegu oddzialywania. I co
          slysze? Ze oni nie uzywaja. Mam omamy, czy jak zwykle - ludzie
          uwielbiaja pisac o tym, o czym nie wiedza?
          Wiec: lekarze w zadnym wypadku nie sa cyniczni ;-)))
          • jachuw Re: do loraphenusa 09.12.07, 13:23
            Dajmy spokój cnizmowi... nie twierdzę, że lekarze są cyniczni... powiedzmy w stosunku do pacjentów, ale ja mam sporo do czynienia z lekarzami "po służbie" i oni są cyniczni w opisie swojej sytuacji.

            Nie to jest jednak ważne. Nie jest też ważne, jaka jest moja ocena takiej postawy.

            Ważne jest, że taki fatalizm podcina skrzydła i morale strony w konflikcie.

            Oczywiście system stworzony jest po części do ochrony wierchuszki, ale ja chcę wskazać na fakt, że "szeregowi" lekarze też mają mocną kartę w ręku i powinni na nią grać...
    • obs2 Re: do loraphenusa 09.12.07, 12:50
      > 1. Układ profesorsko - ordynatorski (u p-o) to byt równie realny
      > jak czarna wołga czy maca z dzieci na żydowski szabas.

      Jasne. Ludzie tyrali kilkadziesiat lat (nauka, praca, osiagniecia,
      wyrobienie kontaktow) by zostac profesorem lub ordynatorem, tak dla
      funu, by nic z tego nie miec. Podobnie prezesi najwiekszych firm,
      szli po trupach, niszczyli siebie, innych, rodziny itd, tylko po to,
      by miec tytul prezesa, nic ponad to. Zaden prezes nigdy z innym
      niczego nie ustalal, nie zalatwial "boczna droga". Nigdy zaden
      profesor nie ustalal jakichs lewych ograniczen, blokad, durnych
      (pozornie) przepisow; ordynatorzy to ludzie ktorzy siebie stawiaja
      na szarym koncu i modla sie zeby ktos z asystentow wreszcie zdjal z
      nich to brzemie.
      Jasne.

      > Brak specjalistów? Up-o!

      Dokladnie tak. Czy wiesz jak wyglada droga lekarza do specjalizacji?
      I co czeka go na koncu tej drogi? Egzamin ktory oblewa nawet 60 %
      zdajacych (sa i ekstremalne przyklady na 80 % ulanych, i to nie w
      specjalnosciach podstawowych, tylko w nadspecjalizacjach, czyli
      dotyczy to ludzi juz zweryfikowanych, juz specjalistow, ktorzy od
      lat siedza w waskiej dziedzinie. I co? Nie maja w wiekszosci o niej
      pojecia???). Testy na specjalizacje polegaja na wyciagnieciu z morza
      wiedzy bardzo drobnych detali, o malym znaczeniu praktycznym (taka
      opinie na ten temat podziela czesc wybitnych profesorow!). Przy
      czym - im wieksze braki w danej specjalnosci, tym wiecej oblanych
      lekarzy (vide anestezjologia). Pytania ukladaja i zatwierdzaja
      profesorowie.
      Aha- zeby nie bylo ze narzekam na egzamin bo cos bylo nie tak: swoja
      specjalizacje zdalem w pierwszym terminie. Jestem zatem dosc
      obiektywny w ocenie jaki jest ten egzamin i mam niezla wiedze o tym,
      kto i jak (pytanie dlaczego) ksztaltuje jego warunki.


    • loraphenus cynizm, frajerstwo, czarnowidztwo 10.12.07, 12:39
      a tutaj pisze czarno na białym -
      • nico72 Re: cynizm, frajerstwo, czarnowidztwo 10.12.07, 17:00
        Po co zaraz strajk generalny czy wypowiedzenia z pracy??? Wystarczy przecież
        prcować zgodnie z przepisami UE. I to jest genialne w swej prostocie...
        • marie_ann O moj Boze. 10.12.07, 18:25
          Was juz wszystkich w tej Polsce wykastrowali. :(
          Zeby po tych wszystkich latach upokorzen, po ostatnich "goracych" miesiacach,
          pisac:
          > To ziarno, ktore zostalo zasiane-wykielkuje. Moze za 10 , moze za 15 lat.
          >Wiecej wiary, odrobine cierpliwosci...
          Barabara, uwazasz, ze wasi decydenci mieli za malo czasu; dajesz im lekka reka
          nastepne 10-15- a moze wiecej lat swojego zycia.
          Loraphenus uciekaj, szkoda kazdego dnia.
          • nico72 Re: O moj Boze. 10.12.07, 18:34
            W Polsce nie umiem powiedzieć ale u mnie wszystko w porządku...
    • loraphenus Re: do loraphenusa 10.12.07, 21:24
      spokojnie...nawet stazu w PL nie zrobiłem.

      Podczas wakacyjnych praktyk, dyżurów i innych przygód w kołach naukowych
      napatrzyłem się na polskie społeczęństwo - i jakoś szacunek tegoż społeczeństwa
      wobec mojej pracy przyszłej musi być mierzony w innych jednostkach systemów
      wartości -bo ja się w to nie bawię.

      Choć mniej mam pretensji do "mi się należy" i polityków -oni przynajmniej nie
      udają - chcą coś uzyskac z systemu i mają wszystko w nosie

      Większe mam pretensje do lekarzy i dyrektorów lekarzy.
      Kiedy słyszysz od lekarza dyrektora szpitala - nie dawaj w ogóle szczepienia
      przeciwko Clostridium tetani nawet jak sobie kupią sami na recepte 100% -wą - bo
      podanie tego generuje nam koszty - igła i strzykawka oraz gazik kosztują ( Tutaj
      fan gospodarzenia powinien być szczęśliwy -cięcie kosztów i racjonalizacja
      wydatków) a w momencie kiedy następnego dnia pacjent leci do dyrektora na skargę
      że miał kupioną za własne pieniądze w aptece szczepionkę i w szpitalu nie
      chciano mu podąć- a Dyrektor bierze pacjenta pod rękę i idzie udzielić nagany
      lekarzowi -to coś jest nie tak...

      Mam te zasady i koneksje oraz te "racjonalizacje wydatków", "gospodarzenia",
      zarządzenia i tak dalej w recessus sphenoetmoidalis...

      Niech chocholi taniec trwa...Beze mnie... Swoją drogą - towarzysze też mówili
      -budujcie socjalizm - waszym dzieciom będzie lepiej...ile lat mineło i słyszymy
      to samo...to nie dziwne bo Ci sami u władzy,

      komuna upadła a pozostało jej myśłemnie -komuna zyje w narodzie

      Wyobrażacie sobie że w normalnym kraju taki rolnik miałby wszystko w każdej
      ilości natychmniast?

      Lubię pytanie "And your insurance no is..."

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka