Dodaj do ulubionych

"Prywatne firmy medyczne ...

04.02.08, 00:31
ostro ruszyły z budowaniem szpitali. Będą płacić lekarzom lepiej niż
w publicznych placówkach, wykonywać te same zabiegi co państwowa
służba zdrowia, za te same pieniądze z NFZ i uważają, że na tym
zarobią.

Im gorzej ma się publiczna służba zdrowia, tym bardziej kwitnie
prywatna. Do niedawna prywatne firmy specjalizowały się niemal
wyłącznie w prowadzeniu niewielkich, za to lukratywnych szpitali
jednej specjalności, np. ginekologii czy ortopedii oraz przychodni.

Teraz w dużych miastach chcą budować własne tzw. pełnoprofilowe
szpitale, aby konkurować z państwową służbą zdrowia o pieniądze z
Narodowego Funduszu Zdrowia.

Lekarze na prywatnym garnuszku mają zarabiać więcej, a pacjenci
leczyć się w bardziej komfortowych warunkach."

gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,4871699.html

b/k

--
Zlikwiduj ZUS - manifest

Obserwuj wątek
    • extorris Re: "Prywatne firmy medyczne ... 04.02.08, 04:16
      nie uwierze, ze beda to szpitale "pelnoprofilowe"

      przyjec geriatrycznych, stanowiacych zwykle ponad polowe wszystkich
      ostrodyzurowych przyjec typowego szpitala rejonowego tam nie bedzie

      zreszta z samego artykulu wynika, ze nastawiaja sie na zabiegowke i diagnostyke
      (chirurgiczna i internistyczna), a wiec ich "zyskownosc" opiera sie na selekcji
      oplacalnych pacjentow
      • do.ki Re: "Prywatne firmy medyczne ... 04.02.08, 08:40
        extorris napisał:

        > nie uwierze, ze beda to szpitale "pelnoprofilowe"
        >
        > przyjec geriatrycznych, stanowiacych zwykle ponad polowe wszystkich
        > ostrodyzurowych przyjec typowego szpitala rejonowego tam nie bedzie

        Nie widze zwiazku. Szpital moze byc pelnoprofilowy i jednoczesnie nie wykonywac niepotrzebnych przyjec, np geriatrycznych. Mnie napawa nadzieja, gdy slysze, ze ktos zamierza nie marnowac wiecej pieniedzy na zbedne zabiegi. Starosc to nie choroba, tego nie leczy sie w szpitalu.
        • swan_ganz Re: "Prywatne firmy medyczne ... 04.02.08, 09:05
          > Starosc to nie choroba, tego nie leczy sie w szpitalu.

          leczy się, leczy... Na razie co prawda mało skutecznie ale nasi
          specjaliści nie ustają w wysiłkach więc` kto wie do czego kiedyś być
          może dojdziemy :-)

          Doki czy Ty chcesz mnie pozbawić ok. 30% dochodów?
          • do.ki Re: "Prywatne firmy medyczne ... 04.02.08, 09:09
            > Doki czy Ty chcesz mnie pozbawić ok. 30% dochodów?

            Biorac pod uwage, ze polska opieka zdrowotna jest finansowana z danin obywateli, mozna to pytanie postawic inaczej: czy chce, by cale spoleczenstwo placilo Ci o 30% mniej?
            • swan_ganz Re: "Prywatne firmy medyczne ... 04.02.08, 09:24
              to trzeba by o to zapytać każdą cząstkę tego społeczeństwa z osobna..
              Pytanie brzmiałoby mniej więcej tak; -" czy chcesz Cząstko by
              ratowano życie Twojej babci lub dziadka wszelkimi dostępnymi
              współczesnej medycynie metodami. ( i pamiętaj Cząstko komu wypłacana
              jest emerytura co mniesiąc..)

              Myślisz, że przeciętny człowiek udzieliłby innej niż pozytywnej
              odpowiedzi?
              • do.ki Re: "Prywatne firmy medyczne ... 04.02.08, 16:08
                > Myślisz, że przeciętny człowiek udzieliłby innej niż pozytywnej
                > odpowiedzi?

                Na tak postawione pytanie pewnie nie, a to dlatego, ze nie ma w pytaniu mowy o tym za ile zycie bedzie ratowane. A kazdy czlonek tzw spoleczenstwa zaklada milczaco, ze to nieistotne, bo zaplaca wszyscy, tylko nie on. Na tym wlasnie opiera sie fikcja powszechnego, rownego i "bezplatnego" dostepu do opieki zdrowotnej.

                A za darmo nic nie ma. Nic.

                Nie rozumiem dlaczego Extorris utozsamia szpital panstwowy z placowka charytatywna, a prywatny z gniazdem krwiopijcow. Niezaleznie od tego czyja wlasnoscia on jest, szpital jest takim samym przedsiebiorstwem jak fabryka spinaczy i ma przynosic zysk wlascicielowi. Jesli tzw spoleczenstwo zyczy sobie, zeby przyjmowano przypadki geriatryczne, wystarczy za ich przyjmowanie odpowiednio placic, a szpitale beda staraly sie sciagnac ich do siebie jak najwiecej. Mozna tez np przyjmowanie pewnych grup pacjentow wpisac do kontraktu ze szpitalami, tylko wtedy moze sie okazac, ze nie ma chetnych na kontrakty.

                Po drugie: nie jest mozliwa powszechna, finansowana ze srodkow publicznych opieka zdrowotna, bez ograniczen juz to w zakresie finansowanych uslug, juz to w dostepie do uslug. Jesli nie bedzie racjonowania uslug, system musi sie zawalic. Wybor tego, za co bedzie sie placic, a za co nie, jest w zasadzie dowolny i pozostaje w gestii platnika, czyli ustawodawcy. Tylko ten wybor trzeba uczynic, no a do tego trzeba odwagi. To moje osobiste zdanie, ze w przypadku tej koniecznosci racjonowania sensowne (np z utylitarnego punktu widzenia) wydaje sie ograniczyc zakres swiadczonej opieki geriatrycznej. Mozna sie z tym nie zgadzac i przedstawic innych rachunek. Jednakowoz tak dlugo jak decyzja na ten temat ma byc podjeta demokratycznie, wynik bedzie zgnilym kompromisem, nie zadowalajacym nikogo.

                Co z kolei prowadzi mnie do wniosku, ze konieczne jest istnienie prywatnie finansowanej opieki zdrowotnej jako glownego zrodla swiadczen, a publicznie finansowany to tylko dla tych, ktorym nie sposob odmowic swiadczen ze wzgledow humanitarnych. Poki co, w Polsce jest odwrotnie- wszyscy chca jechac na NFZ, a z oferty pryatnej korzystaja tylko nieliczni. To powinno sie zmienic.
                • jef_f Re: "Prywatne firmy medyczne ... 04.02.08, 16:57
                  do.ki, mam wrazenie, ze nie odniosles sie do tematu postu.
                  Z tresci artykulu wynika bowiem ze tzw. szpitale *prywatne* beda konkurowac z
                  publicznymi o pieniadze z NFZ, ktore sa kasa wspolna dla calego
                  spoleczenstwacytuje:

                  *Teraz w dużych miastach chcą budować własne tzw. pełnoprofilowe
                  szpitale, aby konkurować z państwową służbą zdrowia o pieniądze z
                  Narodowego Funduszu Zdrowia.

                  Lekarze na prywatnym garnuszku mają zarabiać więcej, a pacjenci
                  leczyć się w bardziej komfortowych warunkach.*

                  Jak sie to ma do trgo co tutaj piszesz?
                  A tak na marginesie, w jakim kraju teraz pracujesz jako lekarz i jak
                  jest tam zorganizowana sluzba zdrowia?
                  • jachuw Re: "Prywatne firmy medyczne ... 04.02.08, 17:22
                    To oczywiście nie jest prawda, że szpital publiczny ma obowiązek przynosić dochód. Podstawową misją publicznej służby zdrowia jest zapewnienie całego spectrum opieki medycznej swoim pacjentom, na cywilizowanym poziomie.
                    Pisałem o tym już wielokrotnie.
                    Jeżeli warunki sprzyjają rentowności to proszę bardzo, ale nigdy rentowność nie może być osiągana kosztem jakości, czy dostępności.
                    Nie ma możliwości zlikwidowania niektórych jednostek newralgicznych dla danego regionu (np. jednostek wyższego poziomu referencji).
                    Jeżeli trzeba zapewnić dostęp do nierentownej usługi na danym terenie to szpital prywatny zamyka oddział, a publiczny przynosi straty...
                    Nie twierdzę, że prowadzenie rentownej placówki szerokospekralnej za pieniądze z NFZ jest niemożliwe.
                    Pewnie jest - wystarczy zlikwidować nadwykonania (kolejna różnica ze szpitalem publicznym, który powinien właściwie leczyć do oporu).
                    Pytanie tylko po co próbować wyjść na swoje na połączeniu procedur lepiej i gorzej płatnych, skoro można robić tylko te lepiej płatne...
                    Myślę, że jest duże pole dla działalności prywatnej i może ona wspomagać, a nawet częściowo zastępować publiczną tylko na zasadzie dod opłat, albo po urealnieniu kotraktowania kosztów leczenia.
                    Ale drżę na myśl o próbie regulaji prawnej nadzoru nad tymi jednostkami i o konsekwencjach tych prób.
                    • do.ki Re: "Prywatne firmy medyczne ... 04.02.08, 18:17
                      > To oczywiście nie jest prawda, że szpital publiczny ma obowiązek przynosić dochód.

                      Nie? A z czego bedzie bral pieniadze na inwestycje, remonty itp? Dobrze, obnizmy poprzeczke- szpital publiczny nie moze przynosic strat, bo przedsiebiorstwo, ktore stale ponosi straty, plajtuje i jest zamykane.

                      Podstawową misją publicznej służby zdrowia jest zapewnienie całego spectrum
                      > opieki medycznej swoim pacjentom, na cywilizowanym poziomie.
                      > Pisałem o tym już wielokrotnie.

                      Myslenie zyczeniowe, bez zwiazku z rzeczywistoscia.

                      > Jeżeli warunki sprzyjają rentowności to proszę bardzo, ale nigdy rentowność nie
                      > może być osiągana kosztem jakości, czy dostępności.

                      Rentownosc MUSI byc osiagana.

                      > Nie ma możliwości zlikwidowania niektórych jednostek newralgicznych dla danego
                      > regionu (np. jednostek wyższego poziomu referencji).

                      Oczywiscie- i za tym musza isc pieniadze. Po prostu tzw spoleczenstwo musi zdawac sobie sprawe ktore jednostki chce utrzymywac i dlaczego. No i pozostaje pytanie czy w obecnych warunkach budzetowych mozliwe jest utrzymywanie az tylu jednostek wyzszego poziomu referencji. Nie ma potrzeby tworzyc sytuacji, gdzie z kazdego punktu kraju bedziesz miec dostep do osrodka wysokospecjalistycznego w krotkim czasie. Niestety, to nierealne. Po prostu czasem ktos bedzie mial pecha i nie dotrze do specjalisty na czas. Trudno.

                      > Jeżeli trzeba zapewnić dostęp do nierentownej usługi na danym terenie to szpita
                      > l prywatny zamyka oddział, a publiczny przynosi straty...

                      A to zalezy z czego nierentownosc wynika. Bo jezeli z tego, ze NFZ placi za malo, to nie ma sily, zaden szpital nie bedzie rentowny. I nalezy go zamknac, aby wymusic na NFZ podniesienie stawek.

                      > Pytanie tylko po co próbować wyjść na swoje na połączeniu procedur lepiej i gor
                      > zej płatnych, skoro można robić tylko te lepiej płatne...

                      Jezeli kontrakt jest skonstruaowany tak, ze nie masz dostepu do procedur wysokoplatnych, jesli nie zapewniasz tych mniej zyskownych, to problem znika. Przeciez to NFZ trzyma kase, dlaczego nie negocjuje takich warunkow, jakie mu odpowiadaja?

                      > Ale drżę na myśl o próbie regulaji prawnej nadzoru nad tymi jednostkami i o kon
                      > sekwencjach tych prób.

                      Alez nadzor prawny nad WSZYSTKIMI jednostkami, i publicznymi, i prywatnymi, jest niezbedny. To ma byc uczciwa konkurencja na wolnym rynku.
                  • do.ki Re: "Prywatne firmy medyczne ... 04.02.08, 18:09
                    > do.ki, mam wrazenie, ze nie odniosles sie do tematu postu.
                    > Z tresci artykulu wynika bowiem ze tzw. szpitale *prywatne* beda konkurowac z
                    > publicznymi o pieniadze z NFZ, ktore sa kasa wspolna dla calego
                    > spoleczenstwacytuje:

                    Do tego sie nie odnioslem, bo to po prostu nieistotne.
                    Sa pieniadze w NFZ. Te pieniadze maja byc wydane na opieke zdrowotna dla wszystkich obywateli. Poniewaz, jak piszesz, sa to pieniadze wspolne calego spoleczenstwa, to po prostu sposob ich wydawania okresla ustawa i tyle. Bez znaczenia jest czy kase dostanie szpital prywatny czy panstwowy- wazne jest co za te kase uda sie kupic.

                    > Jak sie to ma do trgo co tutaj piszesz?

                    No to jest mniej wiecej to, o czym pisze.
                    • jef_f Re: "Prywatne firmy medyczne ... 04.02.08, 18:43
                      do.ki napisał:

                      > > do.ki, mam wrazenie, ze nie odniosles sie do tematu postu.
                      > > Z tresci artykulu wynika bowiem ze tzw. szpitale *prywatne* beda konkurow
                      > ac z
                      > > publicznymi o pieniadze z NFZ, ktore sa kasa wspolna dla calego
                      > > spoleczenstwacytuje:

                      > Do tego sie nie odnioslem, bo to po prostu nieistotne.

                      Jak to nieistotne? Bardzo istotne.

                      > Sa pieniadze w NFZ. Te pieniadze maja byc wydane na opieke zdrowotna dla wszyst
                      > kich obywateli. Poniewaz, jak piszesz, sa to pieniadze wspolne calego spoleczen
                      > stwa, to po prostu sposob ich wydawania okresla ustawa i tyle. Bez znaczenia je
                      > st czy kase dostanie szpital prywatny czy panstwowy- wazne jest co za te kase u
                      > da sie kupic.

                      A dlaczego w/g Ciebie szpital *prywatny* moze lepiej wydac pieniadze ze wspolnej
                      kasy jakim jest NFZ, anizeli szpital publiczny?

                      > > Jak sie to ma do trgo co tutaj piszesz?

                      > No to jest mniej wiecej to, o czym pisze.

                      Piszesz bardzo ogolnie, a nie konkretnie.
                      Mozesz napisac jak wyglada organizacja sluzby zdrowia w kraju w ktorym aktualnie
                      pracujesz jako lekarz?
                      To moze byc dosc ciekawa i inspirujaca informacja dla Polakow.


                      • do.ki Re: "Prywatne firmy medyczne ... 05.02.08, 16:02

                        > Jak to nieistotne? Bardzo istotne.

                        Wytlumacz dlaczego, prosze.


                        > A dlaczego w/g Ciebie szpital *prywatny* moze lepiej wydac pieniadze ze wspolne
                        > j
                        > kasy jakim jest NFZ, anizeli szpital publiczny?

                        Dlatego, ze prywatny wlasciciel ZAWSZE lepiej dba o interes swojej firmy niz
                        publicznie ustanowiony zarzadca. Przyczyn takiego stanu rzeczy moze byc kilka,
                        na przyklad:
                        - selekcja negatywna. Sprawny, operatywny manager bez problemu znajdzie bardziej
                        atrakcyjna prace w prywatnej firmie. W rezultacie w panstwowych
                        przedsiebiorstwach pozostaja ci, ktorych sektor prywatny nie chcial. Sa wyjatki
                        sprawnych administratorow w przedsiebiorstwach panstwowych, ale to tylko tyle-
                        rzedkie wyjatki.
                        - administrator publicznego dobra jest zwiazany przepisami i procedurami, ktore
                        byc moze sa konieczne z punktu widzenia ustawodawcy, ale idiotyczne z punktu
                        widzenia prowadzenia biznesu. Biurokracja kula u nogi.
                        - brak zwiazku wynagrodzenia managera z wynikami firmy
                        - brak zainteresowania losami firmy, ktora nie jest moja (i np nie mam jej
                        udzialow w portfelu).
                        - tendencje, wyrazane takze w tym watku, by szpitale publiczne obarczac
                        dzialalnoscia charytatywna bez dobrego uzasadnienia.

                        Publicznemu ciezko konkurowac z prywatnym.


                        > Piszesz bardzo ogolnie, a nie konkretnie.
                        > Mozesz napisac jak wyglada organizacja sluzby zdrowia w kraju w ktorym aktualni
                        > e
                        > pracujesz jako lekarz?
                        > To moze byc dosc ciekawa i inspirujaca informacja dla Polakow.

                        Wiekszosc opieki specjalistycznej, w tym szpitalnej, jest w rekach prywatnych.
                        Jednak nie ma to znaczenia, bo centralny platnik jest jeden. Parlament okresla
                        budzet centralnego platnika, ministerstwo negocjuje taryfy na okres dwuletni z
                        lekarzami i kasami chorych. Kasy chorych pelnia funkcje nadzorujaca i kontrolna.
                        Istnieje swoboda ustalania honorariow za zabiegi lekarskie, ale kasy chorych za
                        dany zabieg zwracaja kazdemu pacjentowi tyle samo (sa wyjatki dla najbardziej
                        potrzebujacych, ale nie bede sie teraz o tym rozpisywal). Roznice pacjent
                        pokrywa z wlasnej kieszeni. Nie ma zabiegow darmowych. Zawsze jest jakas, chocby
                        niewielka, faktura dla pacjenta (np za porade w gabinecie lekarza domowego ok 6
                        euro). Od kosztow leczenia szpitalnego, ktorych nie pokrywa kasa chorych (a moze
                        byc tego sporo, np porod to juz po zwrocie z kasy chorych wydatek rzedu 100-200
                        euro, zaleznie od tego czy chcesz pokoj pojedynczy, z klimatyzacja itp) pacjent
                        moze ubezpieczyc sie sam. Jesli zawierasz ubezpieczenie w mlodym wieku, to koszt
                        jest niewielki, rzedu 200 euro od osoby rocznie.

                        Zabroniony jest dumping, tzn praktykowanie ponizej ustalonych stawek. Gornego
                        limitu nie ma, wyznacza go popyt i podaz.

                        System dziala, ze pozazdroscic. Kolejek praktycznie nie ma, pacjent ma prawo
                        udac sie do dowolnego lekarza bez skierowania (o ile dogadaja sie co do ceny),
                        koszty sa na przyzwoitym poziomie (w 2004 roku- to najswiezszy bilans, jaki tak
                        na szybko znalazlem- wydano troche ponad 16 miliardow euro, na opieke zdrowotna,
                        wliczajac domy opieki, domy starcow, psychiatrie, przeszczepy, wszystko; na 10.5
                        miliona mieszkancow i PKB w tym samym roku na poziomie 280 miliardow euro), a
                        lekarze biedy nie maja (jesli chca pracowac).
                • extorris Re: "Prywatne firmy medyczne ... 04.02.08, 19:21
                  nie, nie utozsamiam prywatnych szpitali z krwiopijcami

                  i zgadzam sie z tym co piszesz - nie ma pieniedzy na opieke nad
                  chorymi geriatrycznymi - tzn nie ma pieniedzy na leczenie przez 3-4
                  tygodnie zapalenia pluc u 80-latka, nie ma pieniedzy na leczenie
                  samotnej niedozywionej staruszki, ktora wraca do szpitala co tydzien
                  z odwodnieniem, nie ma pieniedzy na zachowawcze leczenie kolejnego
                  zawalu i niewydolnosci krazenia u 75-latka z cukrzyca

                  polemizuje z wynikajaca z artykulu teza, ze "dobre zarzadzanie"
                  sprawi, ze przy aktualnym poziomie finansowania NFZ mozna
                  prowadzic "z zyskiem" pelnoprofilowy szpital

                  pragne pokazac, ze taki zyskowny szpital bedzie funkcjonowal w
                  symbiozie z panstwowymi placowkami przyjmujacymi takich zalegajacych
                  pacjentow oraz leczacymi powiklania po prywatnej "chirurgii jednego
                  dnia"

                  nie ma mozliwosci nieprzyjecia do szpitala chorego trafiajacego na
                  izbe przyjec z ewidentnymi wskazaniami, tylko dlatego, ze jego
                  leczenie z powodu wieku i wspolistniejacych schorzen bedzie
                  nieoplacalne

                  zatem profil tych prywatnych szpitali i ich kontrakt z NFZ bedzie
                  dostosowany do zajecia tylko tej oplacalnej niszy rynkowej

                  te prywatne placowki nie uzdrowia sytuacji
                  pisze to samo co ty - trzeba placic wiecej na ubezpieczenie, w
                  dowolnej formie, ale wiecej
                  • do.ki Re: "Prywatne firmy medyczne ... 05.02.08, 16:13
                    > pragne pokazac, ze taki zyskowny szpital bedzie funkcjonowal w
                    > symbiozie z panstwowymi placowkami przyjmujacymi takich zalegajacych
                    > pacjentow oraz leczacymi powiklania po prywatnej "chirurgii jednego
                    > dnia"

                    Ale jak mozesz probowac tak po prostu "podrzucic" pacjenta panstwowym? Po
                    pierwsze, zanim dojdzie do transferu, potrzebne jest uzgodnienie miedzy
                    kierujacym i przyjmujacym. Gdyby konkurencja tak po prostu wsadzila pacjenta w
                    karetke i przywiozla mi go bez uprzedniego uzgodnienia, podnioslbym taki raban,
                    ze gorzko by tego zalowali. Taki numer mozna zrobic raz, a drugiej szansy juz
                    sie nie dostanie. Sa na to procedury.

                    Na przyklad: chory, ktory jest transferowany z jednego szpitala do drugiego, nie
                    moze isc przez izbe przyjec, bo on juz nie jest ambulatoryjny. Izbowcy sie temu
                    sprzeciwia, bo nie moga niczego zafakturowac (kasa chorych odrzuci taka
                    fakture). No i jak zalatwisz transport? Przeciez transport prowadzi sie "na
                    siebie", tzn transport zalatwia szpital przyjmujacy. Nie wezwiesz do szpitala
                    karetki przez 112- dyspozytor powiadomi komisje nadzorujaca przy gubernatorze
                    prowincji i bedzie sie trzeba grubo tlumaczyc. Czyli praktycznie taki chory nie
                    dostanie sie do drugiego szpitala.
                    • extorris Re: "Prywatne firmy medyczne ... 05.02.08, 16:56
                      szpital prywatny nie ma izby przyjec (na przyklad), nie pelni
                      dyzurow, sa tylko przyjecia planowe
                      natomiast szpital panstwowy prowadzi sor (bo musi, tak wojewoda
                      kazal), wiec zbiera same przypadki nazwijmy je na
                      przyklad "geriatryczne"

                      pacjent wypisany ze szpitala prywatnego, czuje sie gorzej, dzwoni po
                      pogotowie, wioza go na SOR (no bo gdzie indziej) i trafia do
                      szpitala panstwowego
                      do prywatnego go nie zawioza, bo tam przeciez nie ma SORu

                      w polsce o ile sie jeszcze orientuje (wyjechalem zaledwie 3 tygodnie
                      temu), mimo, ze wszedzie jest prowincja to gubernatorow nie maja
                      • do.ki Re: "Prywatne firmy medyczne ... 05.02.08, 17:18
                        > szpital prywatny nie ma izby przyjec (na przyklad), nie pelni
                        > dyzurow, sa tylko przyjecia planowe

                        No to z definicji nie jest pelnoprofilowy i nie ma udzialu w finansowaniu. Bo za
                        zorganizowanie stalego dyzuru i izby przyjec tu u mnie szpital dostaje kase, i
                        to niemala.
                        • extorris Re: "Prywatne firmy medyczne ... 05.02.08, 18:28
                          no - nie jest pelnoprofilowy i w polsce nie bedzie - od tego
                          zaczalem dyskusje
                          • do.ki Re: "Prywatne firmy medyczne ... 05.02.08, 19:11
                            Dobrze, ale czy do pelnoprofilowosci wymagasz SORu, czy tez cathlabu albo
                            neurochirurgii?
                            • extorris Re: "Prywatne firmy medyczne ... 05.02.08, 19:36
                              tkie szpitale nie beda funkcjonowac jako tzw szpitale rejonowe - nie
                              zabezpiecza dzielnicy, miasta, czy powiatu, tak jak robia to teraz
                              szpitale panstwowe

                              po prostu szpitale te nie podpisza kontraktu na interne z izba
                              przyjec, ostry dyzur chirurgiczny, poradnie urazowa, SOR i podobne
                              deficytowe oddzialy

                              predzej spodziewalbym sie neurochirurgii niz SORu
                              • do.ki Re: "Prywatne firmy medyczne ... 05.02.08, 20:16
                                > predzej spodziewalbym sie neurochirurgii niz SORu

                                Ale rada na to jest bardzo prosta: zmieniasz zasady finansowania tak, ze SOR sie
                                oplaca.
                    • slav_ Re: "Prywatne firmy medyczne ... 05.02.08, 17:06
                      > Ale jak mozesz probowac tak po prostu "podrzucic" pacjenta
                      panstwowym?

                      Bardzo prosto.
                      Pakujesz pacjenta do dowolnego transportu (spokojnie możesz wezwać karetkę) i posyłasz na Izbę Przyjęć ze skierowaniem na oddział.

                      Dyżurny teoretycznie może odmówić ale przejmuje na siebie WSZYSTKIE negatywne skutki tej decyzji. Musi odmowę udokumentować i wpisać w dokumentację Izby. W razie powikłań u pacjenta ląduje przed prokuratorem i sie tłumaczy. I jest SAM w tym tłumaczeniu - pracodawca obiecuje "wyciągniecie konsekwencji" po pierwszyzn artykule w lokalnej gazecie (to te "procedury" w polskim wydaniu).

                      "rabanu" nie podnosisz Ty tylko rodzina, ewentualnie masz jeszcze na karku nagonkę medialna (nawet gdyby pacjent w ogóle nie wymagał leczenia szpitalnego) ale przecież "odmówiłeś pomocy" (!)

                      Wchodzisz w to ?
                      • do.ki Re: "Prywatne firmy medyczne ... 05.02.08, 17:15
                        > Pakujesz pacjenta do dowolnego transportu (spokojnie możesz wezwać karetkę)

                        Nie mozesz, bo jak? Przeciez pisalem: dyspozytor nie wysle, a prywatny
                        przewoznik przed wyslaniem karetki zapyta komu wystawic fakture.

                        > posyłasz na Izbę Przyjęć ze skierowaniem na oddział

                        A co to za bzdura? Nie ma czegos takiego jak "skierowanie na oddzial". O
                        przyjeciu na oddzial decyduje lekarz prowadzac (tu: przyjmujacy), nie kierujacy.

                        Natepnie dzwonie do lekarza domowego pacjenta i sugeruje przemyslenie polityki
                        kierowania dalszych pacjentow do osrodka, ktory nie ma ani checi, ani mozliwosci
                        zajecia sie powiklaniami.
                        • slav_ Re: "Prywatne firmy medyczne ... 05.02.08, 17:44
                          Ej, doki, doki.
                          Abstrahuje Pan od układu odniesienia :-)

                          żyjemy w Polsce i komentujemy polskie realia a nie jakieś tam zagramaniczne...

                          1. dyspozytor wyśle karetkę jeśli zgłosi się nagły stan pogorszenia zdrowia (prywatny oczywiście weźmie pieniądze, niewielkie, nawet pacjent bez problemu zapłaci jak nie będzie miał własnego transportu)

                          2. skierowanie zwykle przecież jest na konkretny oddział "brzuch" na chirurgię, "bóle serca" na internę itp i oczywiście o przyjęciu decyduje lekarz dyżurny biorąc na barki wszystkie realne i wyimaginowane skutki tej decyzji (przy kompletnym braku wsparcia jakby co)

                          3. jeśli uda Ci sie dowiedzieć kto jest lekarzem rodzinnym, znaleźć jego telefon i do niego dodzwonić to możesz mu ewentualnie coś zasugerować ale następny pacjent tez dostanie skierowanie bez względu na to czy sobie tego życzysz czy nie
                          • do.ki zeby nie bylo za rozowo 05.02.08, 19:19
                            Zaraz tam Pan...


                            Dla rownowagi powiem tylko, ze i ja miewam swoje problemy, gdy np rodzinny
                            wysyla pacjenta karetka na izbe przyjec z rozpoznaniem wstepnym "pogorszenie
                            stanu ogolnego"- a co niby ma sie stac ze stanem ogolnym staruszki, zanim
                            zacznie ona umierac?

                            I cos z takimi przypadkami trzeba robic.

                            > 2. skierowanie zwykle przecież jest na konkretny oddział "brzuch" na chirurgię

                            No widzisz, a nasi chirurdzy brzuszni uwazaja, ze dla nich miejsca na izbie
                            przyjec nie ma. Brzusznego pacjenta ma obejrzec gastroenterolog i ewentualnie
                            zlecic konsultacje chirurgiczna. Chirurg jest od operowania. Nie ma wskazan do
                            operacji- nie ma chirurga.

                            Natomiast ja sam walcze ze skierowaniem imiennym na izbe przyjec. To znaczy,
                            jesli rodzinny kieruje do dr. Iksinskiego, to ja to przewaznie ignoruje, no
                            chyba ze Iksinski ma akurat dyzur, a po zbadaniu pacjenta wychodzi, ze pacjent
                            powinien byc do niego skierowany. I rodzinni teoretycznie o tym wiedza, choc
                            niektorzy probuja nie przyjmowac tego do wiadomosci.
    • nico72 Re: "Prywatne firmy medyczne ... 04.02.08, 19:53
      Daria czy ty kiedykolwiek powiedziałaś coś trochę chociaż jak człowiek
      kulturalny? Nie przypominam sobie. W chamstwie masz niekwestionowane pierwsze
      miejsce.
      • daria45-net Re: "Prywatne firmy medyczne ... 04.02.08, 19:57
        nico72 napisał:

        > Daria czy ty kiedykolwiek powiedziałaś coś trochę chociaż jak
        człowiek
        > kulturalny? Nie przypominam sobie. W chamstwie masz
        niekwestionowane pierwsze
        > miejsce.


        Twoja opinia o mnie ni mnie ziebi ni grzeje.
        Moze popatrz wyzej co wypisuje twoj kolega.
        • nico72 Re: "Prywatne firmy medyczne ... 04.02.08, 20:02
          Co do opinii to nie jestem zdziwiony a swoich kolegów znam na ogół z imienia...
    • mindflayer Pic na wodę z profilem i NFZem 05.02.08, 16:43
      Niedawno oglądałem oferty jednego (jedynego?) zarejestrowanego w
      Polsce prywatnego ubezpieczyciela - Signal Iduna. W reklamie pakietu
      oferowano "leczenie onkologiczne", tak mnie to zaskoczyło i
      zaciekawiło, że poszukałem ich. I co oferują? "Chirurgię sutka".
      Szkoda czasu na tłumaczenie szczegółów, ale 1. chirurgia sutka to
      TYLKO jeden (i to najtańszy!) z elementów leczenia raka sutka, 2.
      wynik zabiegu jest lepszy u chirurgów wyspecjalizowanych w chirurgii
      onkologicznej sutka, w USA jest nawet taka specjalizacja.
      Na plus napiszę, że w ofercie firma ma PTCA, stenty i bypassy, ale
      akurat te procedury O DZIWO są łatwo dostępne w sektorze publicznym
      (po prostu - opłacają się szpitalowi).

      Tak będzie wyglądać wieloprofilowość. Dziś w Polsce gdyby nie sektor
      publiczny to nikt nie zająłby się 90% pacjentów z chorobami ukł.
      krążenia, cukrzycą, demencją lub nowotworami.
      • do.ki nie od razu Krakow zbudowano 05.02.08, 16:50
        Przeciez jasne jest, ze nie bedziesz miec od pierwszego dnia takiej
        wieloprofilowosci jak w "Starej Europie". Raz, ze to dopiero trzeba opracowac,
        dwa, ze Polacy sa na to jeszcze za biedni, trzy, ze po prostu nie ma
        infrastruktury. Ale co? Z tego powodu nie nalezy do tego dazyc? Nalezy. I
        uwazam, ze nalezy do tego dazyc chocby po trupach tych, ktorzy dzis nie
        skorzystaja, bo skutek niepodjecia budowy sprywatyzowanego systemu moze byc
        tylko jeden: zapasc istniejacego systemu i w perspektywie jeszcze wiecej trupow.
        • extorris Re: nie od razu Krakow zbudowano 05.02.08, 17:02
          w polsce po prostu sa procedury wycenione wysoko (w kazdej prawie
          specjalnosci) i koszmarnie za nisko

          prywatyzacja polega na przejmowaniu tych dobrze wycenionych
          procedur, reszta pozostaje w tzw "sieci" panstwowych szpitali

          bez zmiany zasad dzialania platnika nigdy nie bedzie lepiej
          • do.ki Re: nie od razu Krakow zbudowano 05.02.08, 17:19
            > bez zmiany zasad dzialania platnika nigdy nie bedzie lepiej

            Tu pelna zgoda. Podejrzewam, ze roznimy sie tylko co do sposobu zmiany tych zasad.

            Wycena w jakiejs centralnej komisji jest podatna na lobbying i korupcje (patrz
            listy refundacyjne lekow). Wiec moze jednak lepiej puscic to na zywiol?
            • extorris Re: nie od razu Krakow zbudowano 05.02.08, 18:26
              oczywiscie - tylko rynek
              • jachuw Skąd ta wiara w rynek.?! 05.02.08, 21:56
                W "Guzikowcach" Petera Zelenki jest taka fajna scena, gdy jeden facet mówi drugiemu:
                Ja w nic nie wierzę - nie wierzę w Boga, nie wierzę w demokrację, ba - nawet w pieniądz nie wierzę!

                Tu mnie nachodzi taka refleksja - skąd taka silna wiara, że odpowiedzią na każdą społeczną bolączkę jest rynek?
                Trochę to pachnie naiwnością pierwszej połowy lat 90-tych...

                Dlaczego opieka zdrowotna (jako koncepcja społeczna) miałaby zyskać na wprowadzeniu praw wolnorynkowych.

                Czy robiąc sobie ten omlet(a życzę wszystkim jak najlepiej) nie rozbijamy trochę zbyt wielu jajek?
                • slav_ Re: Skąd ta wiara w rynek.?! 05.02.08, 22:05
                  Odpowiedź w zasadzie zawarłeś w kwestii "z Zelenki".
                  Brak wiary. Brak zaufania.
                  Brak wiary ze człowiek kieruje sie czymś innym niż własny egoistyczny interes.
                  Przy takim podejściu jedynym akceptowalnym regulatorem jest "rynek" i to im
                  bardziej wolny od ingerencji, bezwzględny i pierwotny tym lepiej.
                  • jachuw Re: Skąd ta wiara w rynek.?! 05.02.08, 22:16
                    slav_ napisał:

                    > Odpowiedź w zasadzie zawarłeś w kwestii "z Zelenki".
                    > Brak wiary. Brak zaufania.
                    > Brak wiary ze człowiek kieruje sie czymś innym niż własny egoistyczny interes.
                    > Przy takim podejściu jedynym akceptowalnym regulatorem jest "rynek" i to im
                    > bardziej wolny od ingerencji, bezwzględny i pierwotny tym lepiej.

                    Aleś mnie postawił na baczość!
                    Ostro musiałeś dostać w cztery litery w robocie, że takie koncepcje rozwijasz.
                • do.ki Re: Skąd ta wiara w rynek.?! 05.02.08, 22:54
                  Do obiegowych (począwszy od Adama Smitha) w klasycznym leseferyzmie koncepcji
                  podziału pracy i „niewidzialnej ręki” rynku Hayek dodał też istotną tezę o
                  podziale wiedzy, wymierzoną w złudzenie racjonalizmu, jakoby pojedynczy umysł
                  był w stanie rozsądnie i odpowiedzialnie kierować działaniami wielu, a
                  intencjonalnie nawet wszystkimi podmiotami gospodarczymi, i efektywnie je
                  kontrolować; jest to wykluczone ponieważ wiedza, której potrzebowałby taki umysł
                  do sprawowania podobnego kierownictwa, jest niemożliwa do zdobycia: istnieje ona
                  wyłącznie w formie „pokawałkowanej” i rozproszonej pomiędzy miliony
                  indywidualnych podmiotów, używających jej do swoich partykularnych celów, i to z
                  reguły nieświadomie, choć (też bezwiednie) przyczyniając się do powszechnego i
                  bardzo skomplikowanego uporządkowania. W świecie nieustannych zmian i
                  niepewności, w którym ceny zmieniają się gwałtownie wraz ze zmianami gustów i
                  technologii, żaden planista nie może wiedzieć, czym jest (zakładana przez
                  keynesistów) „doskonała równowaga”, czyli uporządkowanie cen spajające zamiary
                  sprzedających i kupujących. To zasadnicze twierdzenie o ograniczoności naszej
                  wiedzy pozwala Hayek widzieć w mniemaniu, iż gospodarka może być zaprojektowana,
                  a system prawny stworzony raz na zawsze w postaci nieomylnego i niezawodnego
                  kodeksu, przejaw i dowód niezwykle szkodliwej pychy (hybris) rozumu ludzkiego,
                  będącej szczególnym piętnem epoki współczesnej. Hayek zgadza się wprawdzie z
                  ogólną przesłanką myślenia „socjalistów rynkowych”, iż celem i zadaniem
                  wszelkiej gospodarki jest zaspokajanie potrzeb konsumenta, ale odrzuca pogląd o
                  możliwości wypełnienia tego celu – i zachowania rynku – bez zachowania własności
                  prywatnej, mnogości indywidualnych podmiotów gospodarowania oraz zysku
                  przedsiębiorcy jako realnej motywacji podejmowania ryzykownych przedsięwzięć,
                  czego nigdy nie będą w stanie zastąpić dyrektywy rządowe, symulowane „wycenianie
                  kosztów ubocznych” itp.; zysk natomiast jest „informacją zbiorczą”, dostępną
                  każdemu, bez względu na stopień jego wiedzy, a podmiot gospodarujący nie musi
                  wiedzieć dlaczego jakaś produkcja jest zyskowna, wystarczy mu wiedzieć, że jest
                  taka w istocie.

                  Friedrich von Hayek to autor, ktorego poglady uwazam w bardzo duzej mierze za swoje.

                  Artykul, z ktorego zaczerpnalem cytat:

                  konserwatyzm.pl/content/view/1617/118/
                  • jachuw Re: Skąd ta wiara w rynek.?! 06.02.08, 00:00
                    Całkiem zgrabne i nawet do zaakceptowania jako zasada generalna (zysk nie jest jakością obiektywną - jakie są konsekwencje tego faktu widać właśnie w USA).
                    Ale taki redukcjonizm ewolucyjny nie przystaje do naszych humanitarnych standardów cywilizacyjnych.
                    • do.ki Re: Skąd ta wiara w rynek.?! 06.02.08, 12:18
                      > Ale taki redukcjonizm ewolucyjny nie przystaje do naszych humanitarnych
                      standardów cywilizacyjnych.

                      Wlasnie przystaje! Bo wynika z prawa kazdego czlowieka do wolnosci i sprzeciwia
                      sie zniewoleniu przez socjalizm;

                      Jesli wydaje Ci sie, ze Twoje "standardy cywilizacyjne" sa sprzeczne z tym, co
                      zacytowalem, to sugeruje zmiane standardow na mniej niedorzeczne...
                      • wojnier Re: Skąd ta wiara w rynek.?! 06.02.08, 22:09
                        Takie humanitarne standardy cywilizacyjne kończą się niestety
                        wprowadzeniem niewolnictwa, ktoś te standardy musi obsługiwać a bez
                        przemocy nie da rady.
                        • seniorita15 Re: Skąd ta wiara w rynek.?! 09.02.08, 22:45
                          Nie podzielam entuzjazmu do.kiego.Zgadzam sie z kolegami jachuw i
                          extorris.Prywatyzacja po polsku.Zle to widze.O wiele lepszy jest model czeski
                          zapozyczony od Szwedow,czyli wspolplacenie pacjenta,ale do tego nasi panowie na
                          gorze nie dopuszcza.
                          • do.ki Re: Skąd ta wiara w rynek.?! 09.02.08, 22:50
                            > zapozyczony od Szwedow,czyli wspolplacenie pacjenta,ale do tego nasi panowie na
                            > gorze nie dopuszcza.

                            Nie rozumiem. Przeciez ja tez proponuje wspolplacenie, ale:

                            - najpierw musi byc wiadomo ile i za co (wspol)placic. A do tego trzeba
                            uwolnienia cen.
                            - wspolplacenie przy monopolu NFZ nie ma wiele sensu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka