Dodaj do ulubionych

trudne decyzje

13.03.08, 18:57
Pacjentka lat 20, hospitalizowana na oddziale internistycznym z powodu
oslabienia, podwyższonych transaminaz i bólów brzucha. Ku naszemu zdumieniu
USG jamy brzusznej wykazało zmiany meta na watrobie, potwierdzone TK. Mimo
wielu badań nie udało się ustalić ogniska pierwotnego. Ma wyznaczony termin
hospitalizacji w CO. Dziewczyna wyszła z oddzialu nie wiedząc, co jej dolega.
Rodzice nie chcieli jej informować o chorobie nowotworowej. Tak prosili, ze
mimo nalegań dziewczyny nikt nie odważyl się jej powiedzieć. Ale mam potworne
wyrzuty sumienia. Przecież i tak się dowie, a naszym obowiązkiem jako
personelu jest ją poiformowac o rozpoznaniu, skoro takie miała życzenie. Jak
wy postępujecie w takiej sytuacji?
Obserwuj wątek
    • poloznik-gin Dragonfly 13.03.08, 19:05
      A co motylki napisaly w wypisie?Czy wypis zjadły krasnoludki?
      • butterffly Re: Dragonfly 13.03.08, 19:10
        Wypis dostała do ręki mama dziewczyny.
        • poloznik-gin Re: Dragonfly 13.03.08, 19:13
          No tak bo nieletnia była 20 lat,super.
          • poloznik-gin Re: Dragonfly 13.03.08, 19:15
            Nie leczenie, jest Waszym podstawowym obowiazkiem?
        • maga_luisa Re: Dragonfly 13.03.08, 19:17
          Dziewczyna pełnoletnia. Niezgodne z prawem i z etyką jest okłamywanie jej ,
          ZWŁASZCZA jeśli wyraźnie domaga się uczciwej rozmowy.
      • madzia.te niefajne 13.03.08, 19:17
        bardzo trudno mówić komuś,ze ma chorobę nowotworową- jeszcze
        trudniej rozmawiać kiedy ta osoba pyta o rokowania- duża sztuka.
        jednak, uważam ,ze jestem właścicielką swojego ciała i życia- i mam
        prawo wiedzieć o swoich chorobach- pozorne chronienie pacjenta.
        ja takie rzeczy mówię- bardzo delikatnie, nigdy w biegu, z zapasem
        czasu. mówię o przypuszczeniach, o możliwościach leczenia.
        odpowiadam na pytania najprościej jak umiem- ale bez zciemniania.
        zresztąo rozmowę rozpoczynam od tego- że uważam ,że mam obowiązek
        powiedzieć choremu o swoich przypuszczeniach, obawach czy niestety
        potwierdzonych już wynikach badań.
        nie wiem dlaczego w Polsce utarł się zwyczaj nie mówienia choremu o
        rozpoznaniu jego dolegliwości.
        każdy ma prawo uporządkować pewne sprawy, przejść etapy psychiczne
        takiej choroby, powiedzieć bliskim pewne rzeczy,
        a co z wypisem?
        co Wyście tam napisali?
    • super-reset Re: trudne decyzje 13.03.08, 19:14
      Odpowiem za siebie-jeśli pacjent pyta wprost ,czy to rak (a to ma
      miejsce bardzo rzadko)-mówię prawdę.Powoli, po uprzednim
      przygotowaniu pacjenta,że wyniki nie wypadły najkorzystniej,
      itd.Warunkiem takiej rozmowy jest też u mnie odpowiednia ilość
      czasu-kiedy mogę odczekać na ochłonięcie, mam czas na wyjaśnienie
      co dalej, jakie postępowanie, itd.Jeśli pyta,skąd ta nagła zmiana
      samopoczucia,wyglądu-udzielam odpowiedzi nieco wymijającej,że
      pierwsze badania nie są korzystne,będą potrzebne kolejne
      badania,być może operacja i dalsze leczenie.
      Jeśli pacjent nie zadaje bardziej dociekliwych pytań-informuję
      rodzinę.Jak wyżej,pomału,plus rokowanie.
      Co do dziewczyny-zależy od konstrukcji psychicznej pacjentki.Jeśli
      wyczułabym,że zniesie prawdę, powiedziałabym coś w stylu,że trzeba
      wziąć pod uwagę w rozpoznaniu zmianę nowotworową.
    • mindflayer Re: trudne decyzje 13.03.08, 19:23
      A jak zacznie się leczyć, to włosy jej pewnie od złej diety powypadają? Kiedy się kłamie, to potem trudno przekazać złe i jeszcze gorsze wiadomości. Pacjent traci zaufanie do lekarza, który łamie jego prawo do informacji.
      Jak się informuje? Na raty.
      Najpierw trzeba przekazać informację, że są zmiany w wątrobie, potem że to może być nowotwór, ale nie wiadomo jaki i robicie wszystko żeby go zaczęto dalej badać i leczyć. I na jedno posiedzenie koniec, pacjent nic więcej nie rozumie i musi się wypłakać. W kolejnych ratach uzupełniasz informacje i odpowiadasz na pytania.
      Najgorzej pierwsze sto razy...
    • aloalo2001 Re: trudne decyzje 13.03.08, 20:47
      Nie masz potwierdzenia choroby nowotworowej, wiec o czym chcialbys
      informowac pacjentke? Jedynie co masz obecnie, to zmiany w badanich
      obrazowych, ktore moga sugerowac zmiany o charakterze nowotworowym.
      Do rozponania chorby nowotworowej musisz miec dowod w postaci
      biopsji i ogniska pierwotnego.
      • madzia.te Re: trudne decyzje 13.03.08, 21:05
        jasne, aloalo.
        zatem jeśli znajdziesz guza w mózgu, odessiesz go ( to nie biopsja)
        dasz na hist-pat- a tu czerniak- oczywiste,że
        to meta-
        nie wiesz gdzie jest ognisko pierwotne-
        nie ma spełnienia Twych kryteriów choroby nowotworowej-
        pacjent zdrów!
        co mu powiedzieć?
        że taki kosmetyczny odbarczający zabieg miał?

        • seniorita15 Re: trudne decyzje 13.03.08, 21:46
          Przychylam sie do wypowiedzi mindflayer.Pacjent ma prawo wiedziec zwlaszcza
          ,jesli sie tego domaga.I nalezy te prawde, ostroznie ja dawkujac, przekazac.Ta
          dziewczyna jest mloda ,ale juz np.30-latek moze miec sprawy finansowe czy
          dziedziczenia do uporzadkowania.Wiem,wiem niby kazdy powinien o to zadbac
          wczesniej,ale wielu z nas wydaje sie ,ze bedziemy zyli bardzo dlugo a, te
          wczesniejsze zgony to owszem dotycza innych, ale nie nas.Czasami po prostu
          myslimy ,ze zrobimy to troche pozniej i tak mija wiele lat.A moze ta dziewczyna
          o czyms marzyla i odkladala to na pozniej.Mysle ,ze kazdemu nalezy dac czas aby
          uporzadkowal wlasne sprawy ,czyli powiedziec prawde.Ze slyszenia znam ludzi z
          zagranicy,ktorzy w momencie stwierdzenia nowotwotu u jednego z nich,sprzedali
          dom i wyruszyli w wymarzona podroz doodkola swiata,dopoki bylo to mozliwe ze
          wzgledu na stan zdrowia.Kazdy ma wtedy mozliwosc podjecia samodzielnej decyzji
          co zrobi z reszta zycia ,ktora mu pozostala.
        • aloalo2001 Re: trudne decyzje 15.03.08, 03:45
          U tej pacjentki jestemy na etapie zmian obrazowych, ktore moga
          wskazywac na zmiany nowotworowe. O tym bym poinformowala pacjentke,
          o podejrzeniu, mniej lub bardziej prawdopodobnym. Pamietam kiedys
          pacjenta mial wielkiego guza zaotrzewnowo, fizycznie wygladal
          dobrze, choc byl wiekowy, konsultowany wielokrotnie, wszyscy
          widzieli guz nowotworowy z naciekiem, domagal sie ostatecznego
          stwierdzenia jaki guz ma charakter i podjecie decyzji o operacji za
          niego. Pamietam, ze doradzalam pajentowi druga opinie, dawalam
          zdjecia do obejrzenia dla innego konsultanta. zdecydowal sie na
          operacje, guz byl tluszczakiem, a on potem chcial nas skarzyc, za
          narazenie jego kondycji fizycznej z powodu niepotrzebnej operacji.
          pamietam tez 17 lat chlopca, ktory 'szedl" na operacje naczyniaka
          mozgu, ktory okazal sie byc zlosliwym nowotworem.
          W medycynie nigdy nic nie jest napewno, dopoki nie masz porzadnego
          badania hist-pat, a i w tym bywaja dwuznacznosci.
          W dobie FMRI, PET i Ct o duzej rozdzielczosci wiecej mozna
          powiedziec o chraketrez swierdzanych zmian, ale samo badanie usg
          jest niewytarczjace do jakichkolwiek daleko idacych wnioskow.
          • czartnecki Re: trudne decyzje 15.03.08, 08:43
            Tak Aloalo masz racje ,co własciwie mamy do przekazania tej dziewczynie?Wydaje
            nam sie ,może to byc,tak zwykle wyglada?Mądra kobieta Alo.
            • czartnecki Re: trudne decyzje 15.03.08, 08:44
              Maga jeszcze mądra kobieta,zapomniałem,lubie Was czytać.
              • madzia.te jak w starym kawale 15.03.08, 10:18
                aloalo- nie słyszałaś nigdy ,ze chirurg wszystko umie zrobić, ale
                niczego nie wie, internista wszystko wie, ale niczego nie umie,
                a patomorfolog wszystko wie i wszystko umie- ale niestety już za
                poźno?
                do której grupy Ty się zaliczasz?
    • ament Re: trudne decyzje 14.03.08, 01:06
      Rzeczywiście, optymalnie jest powiedzieć prawdę ale na raty.
      Najlepiej żeby wszelkie niejasności tłumaczyć "na korzyść" pacjenta tak aby zostawić miejsce na nadzieję.
      Rokowanie niepomyślne ale czasami cuda sie zdarzają.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka