Dodaj do ulubionych

Wlaściwie to komu zależy na wyrobieniu opinii

02.04.08, 19:19
Pracownikom slużby zdrowia na wskroś negatywnej?Nie dość nieszcześcia że
zostali nieliczni a reszta ma po 50 lat iwiecej?Kto straszy ludzi wampirami po
medycynie?
Obserwuj wątek
    • andnow2 Nie bądź nadwrażliwy! 02.04.08, 23:05
      czartnecki napisał:

      > Wlaściwie to komu zależy na wyrobieniu opiniiPracownikom slużby
      zdrowia na wskroś negatywnej?Nie dość nieszcześcia że
      > zostali nieliczni a reszta ma po 50 lat iwiecej?Kto straszy ludzi
      wampirami po medycynie?




      Jeśli media nagłaśniają absurdy i błędy, to między innymi po to, by
      im zapobiec w przyszłości.

      Alternatywą byłaby cenzura prewencyjna (mniej więcej jak ta w
      wykonaniu wcześniej felinecaline, a obecnie snajper55) zapobiegająca
      ujawnianiu i nagłaśnianiu błędów. Ale przecież chyba nie o to chdzi,
      nieprawdaż?!
      • czartnecki Re: Nie bądź nadwrażliwy! 02.04.08, 23:35
        Fajnie jeśli piszecie o ucięciu nie tej nogi ,to prosze napisać że wykonano
        takich zabiegów 3000000 a raz taki ,w 0,001 lekarze sie myla.Jesli ktos zrobił
        niefachowo operację wyrostka robaczkowego to jest to jeden przypadek na 2000000
        wykonanych prawidłowo,jak prawda to prawda.Media nagłasniaja błedy ,a
        nagłasniaja bezbłędne operacje?
        • 1951b jak prawda to prawda 03.04.08, 03:39

          Czart-necki napisał:

          „Właściwie to komu zależy na wyrobieniu opinii pracownikom służby zdrowia na
          wskroś negatywnej?”

          Odpowiem pytaniem na pytanie.
          A jakie działania podejmują lekarze, aby tych pracowników ochrony zdrowia, co
          psują opinię, ukarać lub wykluczyć ze środowiska? Popełnianie błędów jest
          rzeczą ludzką, ale za błędy powinno się płacić.
          Z własnego doświadczenia wiem, że za wszelką cenę staracie się ukryć błąd
          lekarza i orzekacie w SL na korzyść obwinionego. Sami sobie szkodzicie i
          utrwalacie negatywne opinie działając w ten sposób.

          Czart-necki napisał:

          „ Fajnie jeśli piszecie o ucięciu nie tej nogi ,to prosze napisać że wykonano
          takich zabiegów 3000000 a raz taki”

          A gdyby Tobie kolega chirurg obciął przez pomyłkę niewłaściwą nogę, (czego Ci
          oczywiście nie życzę) to czy świadomość, że wykonano 3 miliony prawidłowych
          operacji miałaby dla Ciebie jakieś znaczenie? Przypuszczam, że nie i
          prawdopodobnie miałbyś pretensje do kolegi chirurga.

          Mogłabym wymienić z imienia i nazwiska wielu lekarzy, którym wiele zawdzięczam,
          ale też jest ten jeden jedyny, do którego mam uzasadnione pretensje. To, że
          lekarze popełniają błędy wcale mnie nie dziwi, natomiast dziwi mnie sposób, w
          jaki staracie się to tłumaczyć i ukrywać.
          • extorris Re: jak prawda to prawda 03.04.08, 04:16
            popelnianie bledow jest rzecza ludzka i normalna

            niemal kazdy lekarz popelni kiedys blad
            im wiecej ma pacjentow, im dluzszy czas pracy im wieksze doswiadczenie - tym
            wieksza szansa na blad
            bledu ustrzeze sie ten, co nie bedzie mial pacjentow

            wykluczanie lekarzy popelniajacych bledy to wykluczenie wszystkich lekarzy

            rekompensata finansowa za blad jest czyms zupelnie normalnym, po to sa ubezpieczenia
            ale nie moze byc tak, ze lekarze popelniajacy bledy (czyli wszyscy lekarze,
            ktorzy lecza pacjentow) beda obiektami zemsty i represji

            pozbawianie, czy zawieszanie prawa wykonywania zawodu musi dotyczyc wylacznie
            nielicznych czarnych owiec, w sposob razacy naruszajacych zasady wykonywania
            zawodu - i tak sie wlasciwie dzieje

            to anegdotyczne uciecie niewlasciwej nogi nigdy nie jest indywidualnym bledem
            operatora, ale wynikiem zlej wspolpracy calego zespolu, zlej dokumentacji,
            banalnej pomylki w przekazywaniu informacji, czy tez czasem wlasciwosci
            niektorych mozgow, ktore, podobnie do dysleksji, czy dysgrafii, nie radza sobie
            z odroznianiem prawej i lewej strony
            • cava85 Prawda czasu, prawda ekranu... 03.04.08, 12:19
              Społeczny wydźwięk lekarskich błędów (rzeczywistych czy mniemanych)
              zależy od stopnia zaufania do naszego środowiska.
              Przy braku zaufania, każdy news jest żerem dla tropicieli spisków i
              zamachów na życie pacjenta i żródłem oskarżycielskich pomówień.
              Piętnowanie błędów jest konieczne - w skali odpowiedzialności
              adekwatnej do wagi błędu.
              Zaufanie obniża brak adekwatnej i jednoznacznej reakcji środowiska
              na zarzuty i podejrzenia, co nie znaczy naturalnie, że za każdy błąd
              należy kasować całe środowisko. Za bład ukrywany jednak - skasowane
              będzie zaufanie społeczne, czy tego chcemy, czy nie, takie są prawa.
              Mamy do czynienia z kryzysem społecznego zaufania do środowiska a
              postępowanie w kryzysie polega m.in. na odpowiedniej postawie
              adresatów oskarżeń.
              Najgorszą taktyką jet obrona "oblężonej twierdzy" - wynika z
              niekompetencji w swej roli społecznej, nieumiejętności zarządzania
              wizerunkiem i bezradności wobec kryzysu.
              Niestety, jest to w naszym społeczeństwie norma - p. reakcje innych
              wzorcotwórczych środowisk (sprawa Szczecina, Torunia, Poznania, czy
              TVclipów z Krakowskiego Przedmieścia - na poziomie przedmieścia
              właśnie). To tam umacnia się model oblężonej twierdzy.
              • aelithe Re: Prawda czasu, prawda ekranu... 03.04.08, 17:57
                W wielu krajach stosuj się zasady ochrony wizerunku learza. Tzn.
                można napisać, że profesor Ebhard jest głupi; ale nie można napisać,
                że profsor Ebhard popełnił błąd medyczny. To drugie można zrobić
                dopiero po wyroku sądowym. ( cywilnym lub zawodowym)
                W Polsce może nas oczernić każdy pieniacz.
                • cava85 Re: Prawda czasu, prawda ekranu... 03.04.08, 18:48
                  Nie można tak napisać - bo co? Przyjdzie prokurator lub CBA?
                  Jeśli masz na myśli "ochronę prawną z urzędu" lekarza, jako zawodu -
                  to tylko w Abchazji i Kazachstanie :)))
                  W każdym demokratycznym kraju mozna napisać o każdym co się chce - i
                  ponosić odpowiedzialność cywilną w razie wytoczenia procesu o
                  zniesławienie - chyba o to Ci chodzi?
                  Tyle, że w PL jakoś mało takich procesów wytaczanych przez
                  lekarzy...hm...
                  • aelithe Re: Prawda czasu, prawda ekranu... 03.04.08, 21:02
                    wielu moich kolegów chciało wytoczyć sprawy cywilne, czy karne
                    pacjentom; bądź ich rodzinom, ale zostali zmuszeni do wycofania
                    pozwów lub zaniechania ich złożenia przez ordynatorów lub dyrektorów
                    szpitali

                    co do ochrony lekarzy - napisanie informacji o wykonywaniu zawodu
                    działań lekarza bez dysponowania odpowiednio silnymi dowodami, jest
                    wiąże się z natychmiastową kompensacją dla lekarza. Nawet jeśli
                    potem sąd uzna wine lekarza. Jedynym odstepstwem od tego są
                    jednoznaczne, bardzo silne dowody. Ale takie jest bardzo trudno
                    zebrać.

                    Jeśli zobaczysz informacje w UK; w wiekszości organiczają się do
                    informacji, że taki a taki lekarza został skazany za błędy medyczne
                    ( po wyroku)
                    Ja osobiście w telewizji brytyjskiej widziałem jeden reportaż bez
                    wyroku - sfilmowane przez pielęgniarkę bicie pacjenta przez carera.
                    Przy czym jednozancznie pielęgniarka udokumentowała, że wyczeprała
                    wszytskie służbowe drogi rozwiązania problemu.
                    Informacja prasowa nie może się opierać na jedynie na żalu rodziny.
                    Pamiętaj, że lekarza obowiązuje tajemnica lekarska nawet wobec
                    śmierci pacjenta; to skutecznie uniemożliwia możliwości dochodzenia
                    własnych praw.
                    • ament Re: Prawda czasu, prawda ekranu... 03.04.08, 23:36
                      Jeśli chodzi o odszkodowanie za bezpodstawne oskarżenia pacjentów lub ich rodzin to polecam składanie pozwów do sądów w sprawach o tzw. upojenie alkoholem w czasie pracy.

                      Szczególnie po doniesieniach medialnych typu: "złapano lekarza z 2,3 promila podczas pełnienia dyżuru" nasi kochani pacjenci bardzo starają sie być donatorami następnych sensacyjnych wiadomości.
                      Wtedy wystarczy tylko lekarz po kilkudziesięciu godzinach nieprzerwanej pracy wypisanych na twarzy + zapach roztworu etanolu używany do dezynfekcji i... zaczynają sie bluzgi.

                      Należy spokojnie zadzwonić na wiadomy numer i poprosić o przyjazd patrolu z alkomatem.
                      Po ich interwencji mamy:
                      - wynik 0,0 promila na alkomacie
                      - wiarygodnych świadków inwektyw rzucanych przez pacjenta
                      - protokół całego zdarzenia
                      Na końcu pozew do sądu i krótka rozprawa, bo takie środki dowodowe są nie do podważenia.
                      Odszkodowanie nie jest może za wysokie i najlepiej przeznaczyć je na jakiś zbożny cel. W końcu nie pracujemy dla pieniędzy tylko służymy społeczeństwu :-)))
                      • aelithe Re: Prawda czasu, prawda ekranu... 04.04.08, 14:38
                        krótka to znaczy 10 czy 20 lat??
                        • ament Re: Prawda czasu, prawda ekranu... 04.04.08, 16:28
                          Może sie zdziwisz ale wystarczy tylko jedna rozprawa, bo to co najgorsze czyli proces dowodzenia swoich racji jest już zrobiony i to przez bardzo wiarygodną instytucję czyli policję.
                          Oczywiście pacjent może sie odwoływać, tylko że to jest proces cywilny i wszystkie koszty apelacji, pomocy prawnej i udowodnienia własnych racji spada na tegoż delikwenta. Są to niemałe pieniądze i na ogół przekraczające wysokość zadośćuczynienia co radykalnie ogranicza pieniactwo.
                          Tak na prawdę nie chodzi przecież o kasę, tylko o skuteczniejsze wyegzekwowanie należnego szacunku.Mogę zapewnić że to naprawdę działa.
                          Jeśli chcesz wzmocnić propagandowy wydźwięk sprawy to po wyroku możesz wspaniałomyślnie "darować" 50% kwoty oczywiście po publicznym wyrażeniu przez pacjenta żalu i przeprosin.
                          • cava85 nauczka+zemsta x egekucja = klęska 04.04.08, 19:27
                            >Tak na prawdę nie chodzi przecież o kasę, tylko o skuteczniejsze
                            wyegzekwowanie należnego szacunku<

                            Wymuszanie szacunku od pacjenta na drodze prawnej jest głęboką
                            porażką i wyrazem bezdennej bezradności zawodowej.
                            Na szacunek się pracuje, nie jest on w żadnym razie "należny" z
                            tytułu wykształcenia się na lekarza.
                            Chyba, że po WAMie, w jednostce JW 3xx55 :))
                            • ament Re: nauczka+zemsta x egekucja = klęska 05.04.08, 03:27
                              Cava rozbrajasz mnie tym romantyczno-idealistycznym podejściem do problemu.

                              Nic nie mogę zarzucić twojej etycznej postawie i jeśli ma ona odzwierciedlenie w rzeczywistości to Twoi pacjenci są najszczęśliwszymi pacjentami na ziemi bo leczy ich anioł.

                              Jestem tylko ułomną istotą i czasami nie potrafię pogodzić się z bezpodstawnymi zarzutami, szczerze za nie podziękować pacjentowi i poprosić o więcej.
                              Twoje słowa o klęsce mojej postawy są dla mnie światełkiem w ciemnym tunelu.Ponieważ chce mi sie już spać, pozwól że je chwilowo zgaszę.

                              Dobranoc
                              • aelithe Re: nauczka+zemsta x egekucja = klęska 06.04.08, 08:48
                                szczerze mówiąc w krajach, których regresy od pacjentów są szybko
                                uzyskiwane nie ma procesów przeciw lekarzon

                                w Niemczech odszkodowania za błędy lekarskie są niskie po kilka
                                tysięcy euro, a Izby Lekarskie mają obowiązek prawny nastęstwa
                                procesowego przeciwko pacjentowi wnoszącemu pozew lekarzowi.
                                Tzn. Jeśli pacjent przegra sprawę przeciw lekarzowi, i lekarz lub
                                jego towarzystwo ubezpieczeniowe nie wniosą regresu; o regres musi
                                wystąpić Izba Lekarska. Efektem 50 spraw przeciw lekarzom rocznie.
                              • cava85 Ech, angelologia... 11.04.08, 00:08
                                Ja również Cię lubię.
                                Nie gaśmy światełka w tunelu, bo to może być pociąg!
                                Pozdrowienia :))
                          • ewa1125 Re: Prawda czasu, prawda ekranu... 06.05.08, 13:14
                            Wyegzekwowac szcunek?W zyciu ci sie to nie uda,co najwyzej pojdzie
                            fama po miescie,ze ten lekarz sie czepia i do sadu podaje i starcisz
                            pacjentow,bo sie nikt u ciebie nie bedzie leczyl.Moze gdybys
                            porozmawial z pacjentem i rodzina na samym poczatku o terapii i
                            lekarstwach,to by sie rodziny nie uciekaly do(bardzo brzydkich)
                            sztuczek?Szacunek mozna miec za postawe jaka sie reprezentuje,za
                            fachowa pomoc i opieke,za to,ze jest sie milym,uczynnym i
                            cierpliwym.I nalezy pamietac,ze pacjent nie ma nawet 1%tej wiedzy,co
                            lekarz,wiec moze zadawac glupie pytania,czy zachowywac sie
                            nielogicznie,jezeli nie dosatnie od lekarza pelnej informacji.My
                            pacjenci,jestesmy przede wszystkim ludzmi,widzimy co robicie kolo
                            nas i potrafimy docenic fachowa pomoc,jak i zauwazyc olewactwo
                            lekarzy.Sam pacjent nigdy lekarza do sadu nie poda,bo to jak
                            porwanie sie z motyka na ksiezyc w naszym kraju,wiec radza sobie
                            ludzie inaczej.A poza tym,czy nie lepiej zeby przebadac 10 lekarzy
                            na alkomacie i zlapac 1 pijanego w pracy,niz nie badac w ogole i
                            pozowlic pijanemu operowac?
              • andnow2 trudno o trafniejszą ocenę 04.04.08, 04:32
                cava85 napisał:

                > Za bład ukrywany jednak - skasowane
                > będzie zaufanie społeczne, czy tego chcemy, czy nie, takie są
                prawa. ...
                > Najgorszą taktyką jet obrona "oblężonej twierdzy" - wynika z
                > niekompetencji w swej roli społecznej, nieumiejętności zarządzania
                > wizerunkiem i bezradności wobec kryzysu.
        • daria45-net Re: Nie bądź nadwrażliwy! 04.04.08, 19:33
          czartnecki napisał:

          > Fajnie jeśli piszecie o ucięciu nie tej nogi ,to prosze napisać że
          wykonano
          > takich zabiegów 3000000 a raz taki ,w 0,001 lekarze sie myla.Jesli
          ktos zrobił
          > niefachowo operację wyrostka robaczkowego to jest to jeden
          przypadek na 2000000
          > wykonanych prawidłowo,jak prawda to prawda.Media nagłasniaja
          błedy ,a
          > nagłasniaja bezbłędne operacje?


          Gdyby tobie obcieto noge nie te co trzeba to watpie by cie
          usatysakcjonowal fakt, iz wykonano bezblednie takich operacji
          3.ooo.ooo a ty jestes zaledwie tym 0.001 pechowym przypadkiem.
    • turpin Re: aaron et consortes 03.04.08, 19:03
      Właściwie to rozumiem tych ludzi, czy może rozumiem ich motywację,
      bo mnie by się nie chciało robić tego, co robią.

      W Polsce jest mnóstwo głupich i niekompetentnych lekarzy, wedle
      moich szacunków tak gdzieś jedna trzecia, a mówię to jako człowiek,
      który przez długie lata nauczał tzw. młodzież medyczną i miał okazję
      ją wnikliwie obserwować. Dodaj do tego powszechny brak taktu (to
      bolączka całego społeczeństwa, ale w wypadku lekarzy na wierzch
      wychodzi w szczególnie drastyczny sposób) i brak umiejętności
      rozmowy z pacjentem. Ta ostatnia umiejętność, wbrew pozorom, jest
      zestawem wyuczalnych technik, które może opanować nawet chamowaty
      przygłup. W Polsce po prostu tego na medycynie się nie uczy.

      Dorzuć korupcję, endemiczną czy raczej epidemiczną, w wielu
      instytucjach i specjalizacjach.

      Nic dziwnego, że wielu ludzi nie lubi polskich lekarzy. Sam ich
      raczej nie lubię. Dzień w którym zwolniłem się z mojej uczelni był
      jednym ze szczęśliwszych w moim życiu.
      • nowezyna Re: aaron et consortes 03.04.08, 19:17
        turpin napisał:

        > Nic dziwnego, że wielu ludzi nie lubi polskich lekarzy. Sam ich
        > raczej nie lubię.

        nie musisz tego mówić-to można wyczuć z Twoich wypowiedzi.
        Praca na uczelni pozostawiła pewien ślad-
        wpadasz w ton eksperta.
        nauczyciel to nie zawód, to niezbywalna cecha charakteru.
        choć są i tacy, którzy mówią,że to jednostka chorobowa.
      • cava85 Re: nauczyciele et consortes 03.04.08, 22:45
        Zgadzam się co do krytycznej opinii o poziomie nauczania lekarzy,
        jednak:
        Techniki komunikacji w rękach "chama i przygłupa" to jak brzytwa w
        łapach małpy ze skutkiem będącym karykaturą oczekiwanego wyniku.
        Techniki nie zastąpią kompetentnej postawy, choć mogą pomóc ją
        zrealizować.
        W sumie, jeśli nie lubisz tych, których uczysz, słusznie (choćby
        indywidualnie) odwróciłeś bieg selekcji negatywnej na pozycje
        nauczycieli akademickich. Tam też potrzeba nieosiągalnych w naszych
        warunkach kompetencji.
        Jak widzisz, mam podobne zdanie o nauczycielach, co Ty o lekarzach i
        to z tych samych powodów.
        Pozdrowienia.
        • nowezyna Re: nauczyciele et consortes 03.04.08, 23:20
          nauczyciele akademiccy są przecież przypadkowo skazani na zajęcia
          ze studentami- tyle w nich przygotowania do tej roli co i chęci.
          na palcach jednej ręki mogę policzyć asystentów, którym chciało się
          nas czegoś uczyć i robili to dobrze.
          swoją drogą- Cavo- znowu jesteś w formie.Miło.:-)
          zdarzyło Ci się parę postów pachnących znużeniem, czy jakąś
          dysforią....
          Pzdr.
          • 1951b jak prawda to prawda 04.04.08, 01:18
            Extorris wiem, że lekarze popełniają błędy ( nie popełnia błędów ten, kto nie
            pracuje), ale jako lekarz dobrze wiesz, że błędy są bardzo różne.
            I nie piszę tutaj o błędach, które mają niekorzystny wpływ na zdrowie
            pacjenta,gdzie jest jeszcze możliwość podjęcia działań dla odwrócenia ich skutków.
            Pacjenci o tego typu błędach nawet nie mają pojęcia.
            Piszę o błędach gdzie pacjent w wyniku błędu lekarskiego ( jest kaleką) traci
            zdrowie lub życie.

            Extorris napisał:

            „pozbawianie, czy zawieszanie prawa wykonywania zawodu musi dotyczyc wylacznie
            nielicznych czarnych owiec, w sposob razacy naruszajacych zasady wykonywania
            zawodu - i tak sie wlasciwie dzieje”

            Przecież dobrze wiesz, że Sąd Lekarski, może wobec lekarza (oprócz wymienionych
            przez Ciebie kar) orzec karę upomnienia lub nagany.

            Lekarz PR, na którego napisałam skargę, został obwiniony o to, że nie powziął
            podejrzenia wystąpienia zawału mięśnia sercowego mimo istniejących ku temu
            podstaw, nie zlecił transportu pacjentki na noszach z mieszkania do karetki.

            Uzasadnienie Zastępcy Okręgowego Rzecznika Odpowiedzialności zawodowej:
            „Duszność subiektywna, jaką zgłaszała pacjentka, przy braku obiektywnych jej
            oznak, jak wynika z zeznań lekarza PR była niewątpliwie wyrazem niewydolności
            komory lewej, klinicznie określanej jako dychawica sercowa, w której w badaniu
            przedmiotowym nie stwierdza się zastoju w płucach.
            Lekarz PR powinien potraktować, więc zgłaszane przez pacjentkę dolegliwości
            bardzo poważnie z wszelkimi tego konsekwencjami, a na pewno nie powinien
            dopuścić do obciążenia układu krążenia wysiłkiem fizycznym tj. przejściem z
            mieszkania do karetki pogotowia, tym bardziej, że jak wynika z karty wyjazdu
            Pogotowia, rozpoznał przecież u pacjentki niewydolność krążenia.

            Popełnił, więc jak określił biegły kardiolog:
            Błąd decyzyjny, czym stworzył zagrożenie pogorszenia niewydolności krążenia oraz
            zagrożenie wystąpienia groźnych dla życia zaburzeń rytmu serca.
            Pacjentka powinna być transportowana z mieszkania do karetki na noszach dowodzi
            tego niezbicie dalsza dynamika schorzenia i mimo intensywnego leczenia w
            Oddziale Kardiodiagnostyki Inwazyjnej niepomyślny rozwój choroby.

            Pacjentka zmarła w dniu xxxxxx o godz xxxxxx po 3 godzinach i 33 minutach od
            chwili wezwania karetki.
            Jest, więc mało wiarygodne, aby stan pacjentki, która przebyła 3 zawały mięśnia
            sercowego i miała nadciśnienie zezwalał na 3 godziny przed zgonem na pokonanie
            przez nią właściwie o własnych siłach nawet kilkumetrowych odległości.”

            LekarzaPR uniewinniono.

            Fragmenty uzasadnienia orzeczenia OSL:

            "Lekarz, który przyjechał karetką pogotowia R przed godz xxxx przystąpił do
            badania pacjentki. Na pytanie córki „co z sercem” lekarz odpowiedział, ze z
            sercem się nic nie dzieje. Zbierając wywiad ustalił leki, jakie pacjentka
            zażywa, oraz jej dolegliwości: słabość, ból głowy, kaszel, trudności z
            oddychaniem i ból kręgosłupa. Lekarz odpowiedział: „ bądźmy poważni, z byle
            powodu nie wzywa się karetki”. Córka poinformowała o 3 wcześniejszych zawałach
            pacjentki, na jej pytanie, co lekarz radzi w związku z taką przeszłością
            chorobową – lekarz stwierdził, że można pacjentkę zabrać do szpitala celem
            poszerzenia diagnostyki(...)
            X udzielał jako lekarz pogotowia pomocy pacjentce zgłaszającej
            niecharakterystyczny wywiad: dolegliwości bólowe, osłabienie, bóle głowy i
            kręgosłupa (..) W badaniu fizykalnym lekarz nie stwierdził zmian nad płucami,
            krążenie było wyrównane, z powodu wysokiego ciśnienia podał chorej lek
            hipotensyjny ( captopil podjęzykowo). Opierając się na dostępnych możliwościach
            diagnostycznych lekarza pogotowia, czyli na podstawie badania fizykalnego i
            zebranego wywiadu ( lekarz nie miał możliwości badania EKG) powziął decyzję o
            transporcie chorej do szpitala celem poszerzenia diagnostyki.
            Ze względu na stabilny stan chorej, brak niepokojących objawów lekarz podjął
            decyzję o sprowadzeniu chorej do karetki przy asekuracji ratownika. (...) Należy
            podkreślić, że dalszy przebieg zdarzeń i w konsekwencji zgon pacjentki nie miał
            nic wspólnego z postępowaniem leczniczo diagnostycznym podjętym przez lekarza w
            dniu xxxx roku.
            Był on konsekwencją ciężkiego uszkodzenia serca po przebytych w przeszłości
            zawałach. (...) Zgon pacjentki stwierdzono o godzinie xxxxx. W protokole
            sekcyjnym nr 0000 jako przyczynę śmierci wskazano niewydolność krążenia w
            przebiegu świeżego zawału serca.
            Sąd nie ocenił w tym zakresie zachowania lekarza odnośnie sposobu komunikacji z
            chorą czy córką chorej, gdyż nie o to wnosił we wniosku o ukaranie OROZ”


            Fragmenty uzasadnienia orzeczenia NSL

            „Zdaniem NSL, który podziela żal najbliższej rodziny po stracie ( imię i
            nazwisko) , to ciężka choroba serca i stopień jego uszkodzenia były zasadniczą
            przyczyną niepomyślnego przebiegu choroby i leczenia, mimo starań lekarzy, w tym
            lekarza PR.(...) Znając późniejsze rozpoznanie zawału serca, postawione na
            podstawie wykonanego w szpitalu EKG, można twierdzić, że trafniejszy byłby
            transport na noszach”


            Extorris mam nadzieję, że zechcesz odpowiedzieć.
            Cava bardzo lubię czytać Twoje posty.
            Wszystkim życzę spokojnej nocy :)
            • extorris Re: jak prawda to prawda 04.04.08, 05:47
              absolutnie nie zgadzam sie z tym, ze wielkosc kary, czy tez samo orzeczenie o
              winie ma byc zalezne od wielkosci krzywdy
              to nie ma sensu
              zwroc uwage, ze wiekszym bledem jest nierozpoznanie na przyklad przeziebienia u
              pacjenta z bolem gardla, katarem, goraczka i kaszlem i leczenie go na na
              przyklad katar sienny, niz nierozpoznanie zawalu serca przy braku
              charakterystycznych objawow i braku mozliwosci pozerzenia diagnostyki
              tyle ze w pierwszym przypadku przeziebienie samo przejdzie, a leki na katar
              sienny nie zaszkodza, natomiast w drugim chory moze umrzec
              to czy blad bedzie mial blahe skutki, czy tez tragiczne nie zalezy wcale tak
              czesto od lekarza, tylko racej od slepego losu
              niejednoznaczne i trudne do rozpoznania objawy moga wystepowac i w banalnych
              przypadlosciach i w stanach zagrozenia zycia
              niekompetentny lekarz moze miec szczescie i jego bledy pozostana ukryte, bo
              zaden jego pacjent nie zmarl bezposrednio po jego interwencji, natomiast
              doskonaly i doswiadczony lekarz moze miec pecha skutkujacego kara "smierci
              zawodowej"

              w sprawach cywilnych jak najbardziej wielkosc odszkodowania ma byc
              proporcjonalna do szkody, a w mniejszym stopniu bedzie zwiazana z rozmiarami
              zaniedban i bledow
              ale nie w sprawach karnych
              sad lekarski opiera sie na zasadach postepowania z kodeksu karnego, nie cywilnego

              jeszcze jedno - pewne tragiczne w skutkach bledy zdarzaja sie w sposob
              nieuchronny z pewnym prawdopodobienstwem
              z punktu widzenia pacjenta prawdopodobienstwo to moze byc male, ale nie z punktu
              widzenia lekarza

              taki przyklad: uciecie niewlasciwej nogi zdarza sie z prawdopodobienstwem 1/1000
              dla pacjenta majacego tylko 2 nogi moze to byc niewielkie ryzyko, szczegolnie,
              ze taki zabieg moze byc wykonany tylko raz w zyciu (ponowny zabieg nie niesie
              juz zadnego ryzyka pomylki)
              jednak lekarz wykonujacy 10 zabiegow dziennie popelni taki blad przecietnie po 5
              miesiacach pracy
              jesli mialby byc karany za to pozbawieniem prawa wykonywania zawodu, to nie
              byloby sensu podejmowac prace

              dlatego orzekanie o winie oparte jest na tym, aby najpierw udowodnic, ze doszlo
              do razacego naruszenia zasad wykonywania zawodu, postepowania niezgodnego z
              wiedza medyczna (nie bardzo szczegolowa, tylk taka, ktora jest wymagana od
              kazdego lekarza danej specjalnosci, na danym stanowisku)
              rozmiary krzywdy sa tu drugorzedne, odgrywaja role tylko, gdy sa bezposrednio
              zwiazane z waga bledu lekarskiego, natomiast nie maja znaczenia, gdy wynikaja
              wylacznie ze zdarzenia losowego
              podkreslam, ze wiekszosc niewlasciwych diagnoz wynika ze zbiegow okolicznosci i
              pecha, wiec ich skutki tez wynikaja z pecha

              co do tego konkretnego przypadku
              skarga byla uzasadniona - jej zasadnosc ocenia OROZ
              czyli byly uzasadnione watpliwosci co do prawidlowosci dzialania lekarza
              sam fakt, ze odwolanie do wyzszej instancji bylo zasadne swiadczy, ze ta sprawa
              byla trudna i mogla budzic kontrowersje

              OROZ pelni role prokuratora - wystepuje w imieniu pokrzywdzonego lub jego
              rodziny - jego zadaniem jest przedtawic argumenty przeciwko lekarzowi - takie
              sie znajduja w twoich cytatach

              odnosza sie do tego, czy mozna zaniechac transportu na noszach osoby z zawalem
              serca i niewydolnoscia krazenia - oczywiscie taka osoba nie moze isc o wlasnych
              silach i jest to blad

              tu OROZ i biegly pisza rzecz zupelnie oczywista

              problem polega jednak na tym, ze lekarz pogotowia nie rozpoznal zawalu i od
              samego poczatku nie stwierdzil zadnego powaznego stanu chorobowego
              czyli brak wlasciwego transportu byl naturalna i logiczna konsekwencja
              niewlasciwej diagnozy, zatem nie jest to sam w sobie blad, tylko naturalny
              skutek innego bledu
              gdyby lekarz podejrzewal zawal, gdyby zdawal sobie sprawe z ciezkosci
              niewydolnosci krazenia i mimo to pozwolil pacjentce chodzic - to bylby powazny i
              karygodny blad
              ale lekarz stwierdzil - zacytuje - z sercem się nic nie dzieje
              zatem nie bral pod uwage zawalu serca (albo inaczej: uznal, ze w tej sytuacji
              prawdopodobienstwo zawalu jest niewielkie), rozpoznal niewydolnosc krazenia
              (prawdopodobnie przewlekly, wystepujacy od dawna stan), pewnie w zwiazku z
              podejrzeniem zaostrzenia niewydolnosci krazenia zdecydowal sie na transport do
              szpitala
              na podstawie objawow - cytuje - słabość, ból głowy, kaszel, trudności z
              oddychaniem i ból kręgosłupa - uznal, ze pacjent nie musi byc transportowany na
              noszach (generalnie niewydolnosc krazenia nie jest przeciwwskazaniem do
              jakiegokolwiek wysilku fizycznego, ze slow lekarza wnioskuje, ze uznal objawy za
              slabo nasilone)

              czyli, gdyby diagnoza byla wlasciwa, postepowanie byloby wlascwe

              problem polegal na tym, ze byl zawal, bez charakterystycznych objawow, a lekarz
              nie mogl zrobic EKG
              czy lekarz nie rozpoznjac zawalu popelnil karygodny blad, czy mial pecha, ze
              objawy byly nietypowe i slabo nasilone - moim zdanim to drugie
              mamy tu do czynienia z wlasnie pechem - pacjenta i lekarza, ktory prowadzi do
              blednej diagnozy, takich sytuacji jest tysiace

              wydaje mi sie, ze nawet najlepszy lekarz moze dac sie zwiesc nietypowym objawom,
              to czesto bardziej kwestia szczescia niz kompetencji

              ja doskonale znam sytuacje, ktore ex post, tak jak ta, wydaja sie oczywiste, gdy
              znajac chorobe mozna zidentyfikowac objawy, natomiast stanowia szalenie trudna
              zagadke, gdy od objawow trzeba dojsc do choroby

              mamy wiec bledna diagnoze, w jej wyniku niewlasciwy transport chorego, ale
              decyzja o transporcie nie bylaby bledna, gdyby diagnoza nie okazala sie bledna
              lekarz winny jest zlej diagnozy, biorac jednak pod uwage trudnosci diagnostyczne
              mozna by go oczyscic z zarzutow lub wymieryc niezbyt dotkliwa kare

              pozostaje jeszcze watek, ktory pojawia sie w cytowanych przez ciebie
              uzasadnieniach wyroku
              uzasadnienia dotycza nie tego, czy byla bledna diagnoza, czy nie - tu nie ma
              watpliwosci - byla bledna, tylko dotycza tego, czy ta diagnoza i w konsekwencji
              niewlasciwy transport skutkowaly smiercia pacjenta

              prawdopodobienstwo zgonu chorego przy czwartym zawale serca jest bardzo duze
              wysilek fizyczny w okresie okolozawalowym na pewno nie pomaga, ale pozostaja
              jeszcze 2 mozliwosci - nie bedzie mial wplywu na rokowanie (moze sie tak zdazyc,
              ze ujdzie komus na sucho), albo pogorszy rokowanie
              lekarz bylby winnym smierci pacjentki, gdyby prawdziwe bylo zdanie
              gdyby pacjent byl niesiony na noszach to by zyl
              niestety nie da sie udowodnic ze jest prawdziwe
              bardzjej prawdziwe jest zdanie: gdyby pacjent niesiony byl na noszach to i tak
              by umarl

              okreslenie tego jak niewlasciwy transport wplynal na rokowanie pozostawia watpliwosci
              w kazdym postepowaniu karnym, czy to przed sadem powszechnym, czy lekarskim watpliwosci wyjasnia sie na korzysc oskarzonego
              • 1951b Re: jak prawda to prawda 05.04.08, 03:18

                Extorris napisał:

                „problem polegal na tym, ze byl zawal, bez charakterystycznych objawow, a lekarz
                nie mogl zrobic EKG”

                Skąd wiesz, że lekarz PR nie mógł zrobić EKG?
                Jakie objawy masz na myśli pisząc, że były niecharakterystyczne dla zawału?

                Extorris napisał:

                „ale lekarz stwierdzil - zacytuje - z sercem się nic nie dzieje
                zatem nie bral pod uwage zawalu serca (albo inaczej: uznal, ze w tej sytuacji
                prawdopodobienstwo zawalu jest niewielkie)”

                Dlaczego więc, lekarz w szpitalu wpisał w dokumentach, że niedokrwienny ból
                serca utrzymuje się kilka godzin?
                Jak myślisz, kto mógł mu o tym powiedzieć?

                Dlaczego lekarz PR powiedział, że z sercem nic się nie dzieje a w rozpoznaniu
                wpisał niewydolność krążenia?

                I na koniec jeszcze jedno pytanie.
                Czy czytając fragmenty z uzasadnienia OSL niczego nie zauważyłeś, nad czym
                należałoby się zastanowić?
                Proszę odpowiedz na moje pytania.
                • extorris Re: jak prawda to prawda 05.04.08, 04:30
                  > Skąd wiesz, że lekarz PR nie mógł zrobić EKG?

                  tak napisane bylo w uzasadnieniu OSL

                  > Jakie objawy masz na myśli pisząc, że były niecharakterystyczne dla zawału?

                  jedynym typowym objawem podmiotowym zawalu jest bol o charakterystycznej
                  lokalizacji, czasie trwania, nasileniu i innych cechach
                  inny rodzaj objawow, bolu, czy dyskomfortu nazywamy nietypowymi objawami
                  przy braku innych mozliwosci diagnostycznych brak charakterystycznych objawow
                  moze utrudnic rozpoznanie, szczegolnie, gdy istniejace objawy sugeruja inne
                  rozpoznanie

                  > Dlaczego więc, lekarz w szpitalu wpisał w dokumentach, że niedokrwienny ból
                  > serca utrzymuje się kilka godzin?
                  > Jak myślisz, kto mógł mu o tym powiedzieć?

                  przyczyn rozbieznosci mozna szukac po stronie lekarzy i po stronie pacjenta
                  lekarz mogl opisac cos czego nie bylo (szpital) lub nie opisac czegos co bylo
                  (pogotowie)
                  pacjent mogl podac wystepowanie bolu lub nie podac, mogl podac jednemu
                  lekarzowi, a nie podac drugiemu

                  > Dlaczego lekarz PR powiedział, że z sercem nic się nie dzieje a w rozpoznaniu
                  > wpisał niewydolność krążenia?

                  w slowach skierowanych do pacjenta lub rodziny nie szukalbym naukowej scislosci,
                  moze znaczylo to, ze z sercem nie dzieje sie nic "nowego", albo nic powaznego
                  (oczywiscie w jego mniemaniu, niewydolnosc krazenia jest dosc pojemnym i
                  szerokim pojeciem)

                  > Czy czytając fragmenty z uzasadnienia OSL niczego nie zauważyłeś, nad czym
                  > należałoby się zastanowić?

                  szczerze mowiac jedyny fragment, ktory zmusil mnie do pewnego wysilku
                  intelektualnego zwiazanego z proba odtworzenia kontekstu znajdowal sie w cytacie
                  OROZ zwiazanym z dychawica sercowa

                  uzasadnienie OSL zawiera opis przebiegu wizyty w domu, z niego wywnioskowac
                  moge, ze lekarz pogotowia uznal wystepujace objawy za blahe, slabo nasilone, a
                  stan chorej za dosc dobry (stabilny)

                  jesli nie kwestionujesz tego opisu, nie ma w nim sladu cech bolu
                  niedokrwiennego, chyba, ze bol kregoslupa byl w rzeczywistosci bolem w klatce
                  piersiowej, a bol glowy byl w istocie zlokalizowany w szyi, czy zuchwie

                  jesli bol wiencowy pojawil sie w karetce lub w szpitalu, to jest to sprzeczne z
                  opisem jego wielogodzinnego trwania

                  nie jestem w stanie ocenic, czy w tej sytuacji uznanie zawalu serca za malo
                  prawdopodobna przyczyne dolegliwosci bylo usprawiedliwione obiektywnymi
                  trudnosciami diagnostycznymi, czy tez wynikiem niedopuszczalnej nonszalancji

                  jesli OSL i NSL mialy podobne watpliwosci, zinterpretowaly je na korzysc oskarzonego
                  taka jest wlasciwosc postepowania karnego, iz uznaje sie za wiekszy blad
                  niesluszne skazanie od nieslusznego uniewinnienia

                  jeszcze jedno - uzasadnienie OSL i NSL odnosi sie jednoznacznie do zarzutu
                  spowodowania zgonu, a nie nierozpoznania zawalu
                  w tym wypadku nie mam watpliwosci - nawet gdyby nierozpoznanie zawalu bylo
                  niewatpliwym bledem sztuki, to jednak taki wysilek fizyczny, jakim bylo
                  przejscie dystansu z mieszkania do karetki nie mial na tyle istotnego wplywu na
                  rokowanie, aby to dzialania lekarza byly decydujaca przyczyna smierci
                  • 1951b Re: jak prawda to prawda 07.04.08, 02:28
                    Extorris napisał:

                    „jesli OSL i NSL mialy podobne watpliwosci, zinterpretowaly je na korzysc
                    oskarzonego
                    taka jest wlasciwosc postepowania karnego, iz uznaje sie za wiekszy blad
                    niesluszne skazanie od nieslusznego uniewinnienia”

                    OK, ja to rozumiem, ale jest jeden warunek.
                    Uzasadnienie orzeczenia musi być spójne i zgodne z dokumentacją.

                    Jeśli nie zauważyłeś niczego, nad czym należałoby się zastanowić czytając
                    fragmenty uzasadnienia orzeczenia OSL to napiszę :

                    1.Na stronie pierwszej można przeczytać:” lekarz przyjechał karetką R
                    (..)Zbierając wywiad ustalił leki, jakie pacjentka zażywa, oraz jej
                    dolegliwości: słabość, ból głowy, kaszel, trudności z oddychaniem i ból kręgosłupa.”

                    2.Kilka stron dalej: „X udzielał jako lekarz pogotowia pomocy pacjentce
                    zgłaszającej niecharakterystyczny wywiad: dolegliwości bólowe, osłabienie, bóle
                    głowy i kręgosłupa (..)( lekarz nie miał możliwości badania EKG).

                    Tak, więc z uzasadnienia OSL wynika, że lekarz przyjechał karetką R i nie miał
                    możliwości zrobienia EKG. Kaszel i problemy z oddychaniem zastąpiono
                    „dolegliwościami bólowymi” a zamiast bólu głowy są „bóle głowy” i już jest
                    niecharakterystyczny wywiad.

                    Jeszcze jedna sprawa, lekarz PR przyjechał karetką, ale nie była to karetka
                    reanimacyjna. Mógł w miejscu wezwania zrobić EKG. Jeden z dokumentów, jakie
                    widziałam w aktach OSL utwierdził mnie w przekonaniu, że na wyposażeniu karetki
                    był defibrylator.

                    Jak wynika z uzasadnienia OSL lekarz przyjechał karetką R ( jestem ciekawa na
                    podstawie jakiego dokumentu ustalili , że przyjechał karetką reanimacyjną, bo
                    na pewno, nie na podstawie karty zlecenia wyjazdu).Stwierdził, że z sercem się
                    nic nie dzieje, powiedział, że z byle powodu nie wzywa się karetki i zabrał
                    pacjentkę do szpitala celem poszerzenia diagnostyki.
                    Taka wersja usprawiedliwia zachowanie lekarza i jednocześnie sugeruje, że w
                    chwili przyjazdu lekarza nic niepokojącego z pacjentką się nie działo.
                    Tylko, że pacjentka zgłaszała lekarzowi PR, że ma kaszel, trudności z
                    oddychaniem, jest słaba, boli ją bardzo głowa i kręgosłup a lekarz po badaniu
                    stwierdził, że w płucach nie ma zmian.
                    Skoro w płucach nie było zmian to, chciałam wiedzieć, jaka mogła być przyczyna
                    tego kaszlu i problemów z oddychaniem, dlatego też zapytałam lekarza, co z sercem.
                    Teraz to ja już wiem skąd ten kaszel i duszność.

                    Extorris napisał:
                    „jeszcze jedno - uzasadnienie OSL i NSL odnosi sie jednoznacznie do zarzutu
                    spowodowania zgonu, a nie nierozpoznania zawalu
                    w tym wypadku nie mam watpliwosci - nawet gdyby nierozpoznanie zawalu bylo
                    niewatpliwym bledem sztuki, to jednak taki wysilek fizyczny, jakim bylo
                    przejscie dystansu z mieszkania do karetki nie mial na tyle istotnego wplywu na
                    rokowanie, aby to dzialania lekarza byly decydujaca przyczyna smierci”

                    Pacjentka wspomagana przez sanitariusza przeszła 14 metrów w tym po 12 schodach
                    i wsiadła do karetki o wysokim podwoziu.
                    Zwykłą karetką ( nie eRką ) przywieziono ją do szpitala, wysiadła z karetki i
                    poszła do IP.
                    Od momentu, kiedy szła do karetki do chwili przybycia na IP szpitala upłynęło 20
                    minut.
                    W IP szpitala lekarz dyżurny kardiolog rozpoznał świeży zawał mięśnia serca
                    ściany dolnej ( uniesienia ST w II,III,aVF, podano Heparynę10 000j, PWE w
                    kroplówce, nitroglicerynę. Chorą z uwagi na cechy świeżego zawału mięśnia serca
                    z uniesieniem ST skierowano karetką R do szpitala, w którym Pracownia
                    Hemodynamiki pełniła dyżur. Jak wynika z dokumentacji ( wynik badania
                    koronarograficznego i protokół zgonu), chora przywieziona z objawami świeżego
                    zawału mięśnia serca ściany dolnej i bocznej, w obrazie klinicznym stopniowo
                    nasilającej się duszności z zastojem nad płucami.

                    Fragment uzasadnienia OSL.

                    „Należy podkreślić, że dalszy przebieg zdarzeń i w konsekwencji zgon pacjentki
                    nie miał nic wspólnego z postępowaniem leczniczo diagnostycznym podjętym przez
                    lekarz w dniu xxxx. Był on konsekwencją ciężkiego uszkodzenia serca po
                    przebytych w przeszłości zawałach”

                    Protokół z sekcji zwłok jest dokumentem końcowym mówiącym, co było przyczyną
                    śmierci. Prawda jest taka, że bezpośrednią przyczyną śmierci była niewydolność
                    krążenia w przebiegu świeżego zawału serca.

                    Według lekarzy OSL, zgon pacjentki był konsekwencją ciężkiego uszkodzenia serca,
                    jednocześnie uznali, że z tym ciężko uszkodzonym sercem z ciśnieniem 200/100 (
                    którego wysokości lekarz PR nie ocenił po zastosowanym leczeniu), mogła iść do
                    karetki a lekarz PR nie miał podstaw do podjęcia decyzji o transporcie z
                    zastosowaniem noszy.

                    W wielkim skrócie uzasadnienie OSL wygląda tak:

                    1. lekarz przyjechał karetką R, z sercem pacjentki nic się nie działo, zabrał
                    pacjentkę do szpitala celem poszerzenia diagnostyki.

                    2. W trakcie transportu do szpitala stan pacjentki był stabilny.

                    3. Podejrzenie zawału zostało postawione nie na podstawie oceny klinicznej, ale
                    po wykonaniu pierwszego EKG w IP szpitala.

                    4. Stan chorej był stabilny, o czy świadczy decyzja lekarza dyżurnego
                    kardiologa, który uznał, iż nie ma przeciwwskazań do dalszego transportu do
                    ośrodka hemodynamicznego.

                    5. W trakcie transportu do ośrodka hemodynamicznego stan chorej był stabilny.

                    6. Pomimo skutecznego zabiegu przez cały czas obserwowano cechy nawarstwiającego
                    zespołu, który przeszedł w obrzęk płuc. Następnie doszło do asystolii, pomimo
                    podjęcia akcji reanimacyjnej założenia skutecznej stytmulacji endokawitarnej,
                    farmakoterapii nie uzyskano powrotu hemodynamicznej akcji serca. Zgon pacjentki
                    nastąpił o godzinie xxxxxxx

                    Extorris nie ukrywam, że liczę na odpowiedź.
                    • extorris Re: jak prawda to prawda 07.04.08, 05:19
                      zarowno

                      > słabość, ból głowy, kaszel, trudności z oddychaniem i ból
                      > kręgosłupa

                      jak i

                      > dolegliwości bólowe, osłabienie, bóle głowy i kręgosłupa

                      nie sa charakterystyczne

                      tak wiec nie wzbudzilo to moich podejrzen, bo nie jest to istotne
                      ten nadmiar bolu w drugim opisie to wynik raczej czeskiego bledu, zdanie traci
                      troche sensu wskutek tego

                      kaszel i trudnosci z oddychaniem moga byc objawami zawalu, ale nie sa
                      charakterystycznymi objawami zawalu, moga to byc objawy wielu schorzen
                      nie znaczy to, ze w tamtej konkretnej sytuacji wykluczenie zawalu jako przyczyny
                      dolegliwosci bylo z cala pewnoscia usprawiedliwione
                      ale tez nie znaczy to, ze wykluczenie zawalu bylo z cala pewnoscia bledem sztuki

                      defibrylatorem nie da sie zrobic EKG pozwalajacego rozpoznac zawal (czasem mozna
                      zobaczyc na takim zapisie zawal, ale zapis taki nie nadaje sie do wykluczania
                      zawalu, bo zbyt wiele mozna na tym przeoczyc, dlatego defibrylator jest
                      nieprzydatny, nie uzywa sie go zamiast EKG)
                      urzadzenie to pozwala uzyskac lepszy lub gorszy zapis czynnosci elektrycznej
                      serca, pozwalajacy na diagnostyke roznicowa pewnych zaburzen rytmu, ale nie
                      nadaje sie do rozpoznawania zawalu

                      > Skoro w płucach nie było zmian to, chciałam wiedzieć, jaka mogła
                      > być przyczyna tego kaszlu i problemów z oddychaniem, dlatego też
                      > zapytałam lekarza, co z sercem.

                      rozumowanie, ze brak zmian osluchowych w plucach oznacza zwiazek kaszlu i
                      dusznosci nie z plucami, a z sercem jest bledne
                      po pierwsze - kaszel i dusznosc zwiazane z zawalem serca powstają wskutek zmian
                      w płucach, ktore to z kolei wynikają ze spowodowanej zawałem niewydolnosci
                      lewokomorowej
                      dlatego dusznosci zwiazanej z zawalem serca towarzysza (ale nie musza) mniej lub
                      bardziej charakterystyczne zmiany osluchowe w plucach
                      po drugie - u wielu chorych pierwszym objawem zawalu jest zgon
                      scenariusz w ktorym kaszel i dusznosc wynikala w tym wypadku z zupelnie innych
                      przyczyn niz sercowe wcale nie jest nieprawdopodobny

                      przejscie 12 schodow (spodziewam sie, ze w dol), 14 metrow i potem kolejnych
                      kilkunastu metrow nie mialo istotnego wplywu na rokowanie - podtrzymuje to

                      > W IP szpitala lekarz dyżurny kardiolog rozpoznał świeży zawał
                      > mięśnia serca ściany dolnej ( uniesienia ST w II,III,aVF

                      tak - formalne rozpoznanie zawalu mozliwe jest po zrobieniu EKG
                      dysponujac samymi wywiadem i badaniem fizykalnym mozna co najwyzej podejrzewac
                      zawal (jezeli wczesniej pisalem o rozpoznaniu zawalu przez lekarza PR, byl to
                      pewien skrot myslowy, mam nadzieje ze w tym kontekscie zrozumialy)

                      > Protokół z sekcji zwłok jest dokumentem końcowym mówiącym, co było
                      > przyczyną śmierci. Prawda jest taka, że bezpośrednią przyczyną
                      > śmierci była niewydolność krążenia w przebiegu świeżego zawału
                      > serca.
                      > Według lekarzy OSL, zgon pacjentki był konsekwencją ciężkiego
                      > uszkodzenia serca

                      tak - niewydolnosc krazenia spowodowana byla ciezkim uszkodzeniem serca
                      powstalym wskutek zawalu

                      > jednocześnie uznali, że z tym ciężko uszkodzonym sercem z
                      > ciśnieniem 200/100 (którego wysokości lekarz PR nie ocenił po
                      > zastosowanym leczeniu), mogła iść do karetki a lekarz PR nie miał
                      > podstaw do podjęcia decyzji o transporcie z zastosowaniem noszy.

                      nie, tego nie uznali
                      gdzie masz to napisane?
                      po pierwsze cisnienie nie ulega normalizacji natychmiast po przyjeciu leku
                      nie jest tez samo w sobie przeciwwskazaniem do przejscia kilku krokow (lekarz PR
                      znierzyl bodaj 180/costam)
                      nie bylo sensu czekac z transportem na spadek cisnienia, ani kontrolowac go
                      przed dostarczeniem chorej na IP
                      po drugie lekarz z pogotowia nie wiedzial o tym, ze chora ma zawal, ze rozwija
                      sie u niej obrzek pluc, jej stan ocenil jako na tyle dobry, ze sugerowal nawet
                      nieuzasadnione wezwanie pogotowia - czyli nie podejrzewal ciezkiego uszkodzenia
                      serca
                      prawdopodobnie badal chora zanim rozwinely sie objawy (z dalszego opisu wynika,
                      ze dopiero w pracowni hemodynamiki)
                      biorac to pod uwage, nie mozna miec pretensji, ze chora nie byla na noszach - to
                      byla naturalna konsekwencja braku podejrzenia zawalu i nie stwierdzenia
                      jednoznacznych objawow dekompensacji krazeniowej

                      zatem nie chodzi tu o to, ze kogos z "ciezko uszkodzonym sercem" mozna prowadzic
                      po schodach
                      chodzi o to, ze, aby zdecydowac sie na nosze, trzeba to uszkodzenie rozpoznac

                      > W wielkim skrócie uzasadnienie OSL wygląda tak:

                      nie mam zastrzezen

                      skomentuje niektore punkty:

                      > 4. Stan chorej był stabilny, o czy świadczy decyzja lekarza
                      > dyżurnego kardiologa, który uznał, iż nie ma przeciwwskazań do
                      > dalszego transportu do ośrodka hemodynamicznego.

                      decyzja lekarza o tym nie swiadczy
                      decyzja o przewiezieniu do pracowni hemodynamiki wynikala z rozpoznania zawalu
                      serca, nie byla zwiazana ani ze stabilnym, ani z pogarszajacym sie stanem chorej
                      i byla standartowym postepowaniem w swiezym zawale

                      o stabilnym stanie w czasie transportu do IP i w IP moze swiadczyc porownanie
                      dokumentacji z pogotowia i z IP
                      jesli na IP nie stwierdzano zastoju w plucach, czy tez wprost nie opisano
                      pogorszenia stanu klinicznego, ani nie opisano zadnych nowych objawow, to to
                      wskazuje na stabilny stan chorej

                      > 5. W trakcie transportu do ośrodka hemodynamicznego stan chorej był stabilny.

                      O ile w dokumentacji z pracowni hemodynamiki opisujacej stan pacjentki przy
                      przyjeciu nie ma wpisow wskazujacych na istotnie gorszy stan w porownaniu ze
                      stanem na IP

                      > 6. Pomimo skutecznego zabiegu przez cały czas obserwowano cechy
                      > nawarstwiająceg o zespołu, który przeszedł w obrzęk płuc

                      chodzi o to ze niewydolność lewokomorowa pogłębiała się aż do obrzeku płuc? z
                      cala pewnoscia tak
                      zauwaz, ze taka informacja pojawia sie dopiero w dokumentacji z hemodynamiki, a
                      nie wczesniej, co mogloby oznaczac, ze do istotnego pogorszenia stanu doszlo tak
                      na prawde dopiero po zabiegu

                      nie widze zatem zadnych dowodow na zwiazek czasowy, ktory moglby sugerowac
                      zwiazek przyczynowo-skutkowy pomiedzy przejsciem do karetki a pogorszeniem stanu
                      • 1951b Re: jak prawda to prawda 08.04.08, 04:58
                        Na wstępie chcę Tobie podziękować, że odpisujesz na moje posty. Ta wymiana zdań
                        ( tak myślę ) jest korzystna dla obu stron. Ty będziesz wiedział jak tego typu
                        sprawy oceniają ludzie nie wiązami z medycyną a ja napiszę, co mnie nurtuje i
                        nie daje spokoju. Ty jesteś lekarzem i posiadasz wiedzę medyczną, ja takowej
                        niestety nie posiadam. Moja wiedza medyczna na temat tej sprawy, wynika jedynie
                        z uzasadnień OSLi NSL, dokumentów, jakie widziałam w SL, oraz opinii biegłych.
                        Ale ja również doskonale znałam reakcje i zachowania mojej mamy. Wiedziałam, że
                        potrzebuje pomocy. Prawda jest taka, że była bardzo słaba, nie była nawet w
                        stanie sama ubrać się do wyjścia. No, ale to są tylko moje słowa i niekoniecznie
                        musisz im wierzyć.
                        Wiem, jaki przebieg miała cała wizyta, jak reagował lekarz i wiem jak zapadła
                        decyzja o zabraniu chorej do szpitala. Jeśli chodzi o przebieg wizyty, to wersja
                        z uzasadnienia OSL diametralnie się różni od stanu fatycznego.

                        Extorris napisał:

                        zarowno słabość, ból głowy, kaszel, trudności z oddychaniem i ból
                        kręgosłupa jak i dolegliwości bólowe, osłabienie, bóle głowy i kręgosłupa nie sa
                        charakterystyczne tak wiec nie wzbudzilo to moich podejrzen, bo nie jest to
                        istotne ten nadmiar bolu w drugim opisie to wynik raczej czeskiego bledu, zdanie
                        traci troche sensu wskutek tego.

                        Nie Extorris nie zgadzam się z Twoją opinią.
                        To nie był czeski błąd, przeczytaj, co napisano w uzasadnieniu OSL.

                        „ X udzielał jako lekarz pogotowia pomocy pacjentce zgłaszającej
                        niecharakterystyczny wywiad: dolegliwości bólowe, osłabienie, bóle głowy i
                        kręgosłupa. W badaniu fizykalnym nie stwierdził cech dekompresji układu
                        krążenia. W wywiadzie zebranym od córki i pacjentki uzyskał informację o
                        przebytych przez chorą zawałach mięśnia sercowego. Należy zauważyć, na co
                        wskazywała córka pacjentki, że chorej znane były dobrze dolegliwości zawiązane z
                        chorobą serca, gdyż była pacjentka doświadczoną kardiologicznie i we wcześniej
                        przebytych zawałach takowe odczuwała, natomiast w tym przypadku takich
                        dolegliwości pacjentka nie odczuwała. Potwierdza to niecharakterystyczny obraz
                        kliniczny choroby”

                        Co autor miał na myśli i co chciał powiedzieć pisząc ten fragment?

                        Extorris napisał:
                        „kaszel i trudnosci z oddychaniem moga byc objawami zawalu, ale nie sa
                        charakterystycznymi objawami zawalu, moga to byc objawy wielu schorzen nie
                        znaczy to, ze w tamtej konkretnej sytuacji wykluczenie zawalu jako przyczyny
                        dolegliwosci bylo z cala pewnoscia usprawiedliwione ale tez nie znaczy to, ze
                        wykluczenie zawalu bylo z cala pewnoscia bledem sztuki”

                        Lekarza obwiniono o to, że nie wykazał staranności i czujności diagnostycznej a
                        mianowicie: nie powziął podejrzenia wystąpienia zawału mięśnia sercowego mimo
                        istniejących ku temu podstaw, nie zlecił transportu na noszach z mieszkania do
                        karetki.

                        Tak masz rację duszność może być objawem wielu schorzeń, ale niestety w tym
                        przypadku była wyrazem niewydolności lewej komory serca.
                        Nawet gdyby przyjąć, że w chwili badania nie miała zawału to przecież lekarz PR
                        powinien wiedzieć, że wysyłek fizyczny ( przejście pieszo do karetki) osoby po 3
                        zawałach z niewydolnością krążenia może sprowokować świeży zawał.

                        Powiedz mi proszę, czy lekarz, który w opisie karty zlecenia wyjazdu odnotował,
                        że chora się źle czuje, jest osłabiona, ma duszność, ból głowy i przebyła trzy
                        zawały mięśnia serca oraz niewydolność krążenia a w rozpoznaniu wpisał
                        nadciśnienie tętnicze i niewydolność krążenia, naprawdę nie miał podstaw do
                        tego, aby zlecić transport na noszach?
                        • 1951b Re: jak prawda to prawda 08.04.08, 05:06
                          Extorris napisał:

                          „defibrylatorem nie da sie zrobic EKG pozwalajacego rozpoznac zawal (czasem
                          mozna zobaczyc na takim zapisie zawal, ale zapis taki nie nadaje sie do
                          wykluczania zawalu, bo zbyt wiele mozna na tym przeoczyc, dlatego defibrylator
                          jest nieprzydatny, nie uzywa sie go zamiast EKG)
                          urzadzenie to pozwala uzyskac lepszy lub gorszy zapis czynnosci elektrycznej
                          serca, pozwalajacy na diagnostyke roznicowa pewnych zaburzen rytmu, ale nie
                          nadaje sie do rozpoznawania zawalu”

                          Nie będę się z Tobą sprzeczać, odpowiem fragmentami pism:

                          „Dotyczy pisma z dnia xxxxx w sprawie wyjaśnienia skargi pani ( moje imię i
                          nazwisko) na działalność usługową Pogotowia Ratunkowego a konkretnie zespołu
                          wypadkowego W 000 w dniu xxxxxx (...) Ponadto potwierdzam brak możliwości
                          wykonania badania EKG w miejscu wezwania, ponieważ zespół W 000 w owym czasie
                          nie dysponował defibrylatorem”

                          Fragment uzasadnienia NSL

                          „ Co do wyposażenia karetki W @@ w dniu xxxxx, to pismo ( imię i nazwisko)
                          znajdujące się na k. oo akt potwierdza brak defibrylatora na jej wyposażeniu (
                          rozbieżność w numerach sąd traktuje jako omyłkę). Niemożność wykonania przez
                          obwinionego pacjentce badania EKG sąd odwoławczy uznał za udowodnioną”

                          Do pacjentki przyjechał zespół W@@, pismo dotyczy konkretnie zespołu wypadkowego
                          W 000, w uzasadnieniu OSL jest karetka „R”. NSL „udowodnił” mi, że lekarz PR
                          nie mógł w miejscu wezwania zrobić EKG.

                          Extorris napisał:

                          „rozumowanie, ze brak zmian osluchowych w plucach oznacza zwiazek kaszlu i
                          dusznosci nie z plucami, a z sercem jest bledne
                          po pierwsze - kaszel i dusznosc zwiazane z zawalem serca powstają wskutek zmian
                          w płucach, ktore to z kolei wynikają ze spowodowanej zawałem
                          niewydolnoscilewokomorowej dlatego dusznosci zwiazanej z zawalem serca
                          towarzysza (ale nie musza) mniej lub
                          bardziej charakterystyczne zmiany osluchowe w plucach
                          po drugie - u wielu chorych pierwszym objawem zawalu jest zgon
                          scenariusz w ktorym kaszel i dusznosc wynikala w tym wypadku z zupelnie innych
                          przyczyn niz sercowe wcale nie jest nieprawdopodobny”

                          Rozumiem, co piszesz i masz całkowitą rację. Musisz jednak wiedzieć, że po
                          trzecim jej zawale, cokolwiek by się z nią nie działo zawsze, pierwszą moją
                          myślą było „ a co z jej sercem”. Kiedy lekarz po badaniu powiedział, że w
                          płucach nie ma zmian. Zabrzmiało to dla mnie jednoznacznie:, że nie jest
                          przeziębiona, nie ma zapalenia oskrzeli lub płuc. Skoro w płucach nie ma zmian,
                          to ta duszność, na którą się skarżyła musiała być od serca, stąd też moje
                          pytanie „ co z sercem”. Piszesz, że u wielu chorych pierwszym objawem zawału
                          jest zgon – oczywiście masz rację. W mojej rodzinie dwie osoby tak zmarły a na
                          dodatek ich pierwszy zawał był zarazem ostatnim.
                          • 1951b Re: jak prawda to prawda 08.04.08, 05:21
                            Extorris napisał:

                            „przejscie 12 schodow (spodziewam sie, ze w dol), 14 metrow i potem
                            kolejnych
                            kilkunastu metrow nie mialo istotnego wplywu na rokowanie - podtrzymuje to”

                            Z całym szacunkiem dla Ciebie Extorris, ale bardziej wierzę w to, co napisał
                            biegły kardiolog. Po pierwsze, dlatego, że nie wiem czy Ty jesteś kardiologiem a
                            po drugie biegły napisał opinię mając do dyspozycji całą dokumentację medyczną.
                            Wcześniejsze zawały były również udokumentowane ( przekazałam lekarzowi
                            dyżurnemu w IP szpitala)

                            Fragment opinii biegłego kardiologa:

                            „Pacjentka powinna być transportowana z mieszkania do karetki na noszach dowodzi
                            tego niezbicie dalsza dynamika schorzenia i mimo intensywnego leczenia w
                            Oddziale Kardiodiagnostyki Inwazyjnej niepomyślny rozwój choroby.”

                            Extorris napisał:

                            „tak - niewydolnosc krazenia spowodowana byla ciezkim uszkodzeniem serca
                            powstalym wskutek zawalu”

                            Ależ ja się z Tobą zgadzam i nie mam, co do tego najmniejszych wątpliwości.

                            > jednocześnie uznali, że z tym ciężko uszkodzonym sercem z
                            > ciśnieniem 200/100 (którego wysokości lekarz PR nie ocenił po
                            > zastosowanym leczeniu), mogła iść do karetki a lekarz PR nie miał
                            > podstaw do podjęcia decyzji o transporcie z zastosowaniem noszy.

                            nie, tego nie uznali
                            gdzie masz to napisane?”

                            Skoro lekarze z OSL napisali, że zgon pacjentki był konsekwencją ciężkiego
                            uszkodzenia serca PO przebytych w przeszłości zawałach i jednocześnie uznali, że
                            mogła iść do karetki z tym ciężko uszkodzonym sercem PO przebytych w przeszłości
                            zawałach z ciśnieniem 200/ 100 a lekarz nie miał podstaw do podjęcia decyzji o
                            transporcie z zastosowaniem noszy. To jak mam to zrozumieć, możesz mi wytłumaczyć?

                            „Fragment uzasadnienia OSL.

                            „Należy podkreślić, że dalszy przebieg zdarzeń i w konsekwencji zgon pacjentki
                            nie miał nic wspólnego z postępowaniem leczniczo diagnostycznym podjętym przez
                            lekarz w dniu xxxx. Był on konsekwencją ciężkiego uszkodzenia serca po
                            przebytych w przeszłości zawałach”

                            Zgon był następstwem niewydolności krążenia w przebiegu świeżego zawału serca a
                            nie konsekwencją ciężkiego uszkodzenia serca po przebytych w przeszłości zawałach.

                            Extorris napisał:

                            „po drugie lekarz z pogotowia nie wiedzial o tym, ze chora ma zawal, ze rozwija
                            sie u niej obrzek pluc, jej stan ocenil jako na tyle dobry, ze sugerowal nawet
                            nieuzasadnione wezwanie pogotowia - czyli nie podejrzewal ciezkiego uszkodzenia
                            serca”

                            Wiesz Extorris ten lekarz był bardzo młody, nie nabył jeszcze doświadczenia. Był
                            przekonany o swojej nieomylności, wykazywał irytację i zniecierpliwienie. Być
                            może, gdyby zechciał mnie wysłuchać, może zweryfikowałby swoją ocenę. Trudno
                            jest postawić trafną diagnozę jak pobadaniu i zadaniu dwóch pytań: jakie bierze
                            leki i co dolega, już się wie, że wezwanie jest nieuzasadnione.

                            Extorris napisał:

                            „prawdopodobnie badal chora zanim rozwinely sie objawy”

                            Trudno nie przyznać Ci racji.

                            Extorris napisał:

                            „decyzja lekarza o tym nie swiadczy
                            decyzja o przewiezieniu do pracowni hemodynamiki wynikala z rozpoznania zawalu
                            serca, nie byla zwiazana ani ze stabilnym, ani z pogarszajacym sie stanem chorej
                            i byla standartowym postepowaniem w swiezym zawale”

                            Tak ja o tym wiem, ale lekarzom z OSL chodziło o to, aby zasugerować, że lekarz
                            PR podjął słuszną decyzję sprowadzając chorą po schodach do karetki i że ta
                            decyzja nie miała wpływu na dalszy przebieg choroby.

                            Fragment uzasadnienia OSL

                            „ Ponadto Sąd wziął pod uwagę, iż stan faktyczny przedstawiony przez świadka-
                            liczba schodów i odległość do karetki - różniły się od tego, na podstawie,
                            którego opierały się opinie. Jednak biorąc pod uwagę najważniejszy fakt, – jakim
                            był stan chorej, uznano, iż błąd ten w obu opiniach nie ma żadnego znaczenia dla
                            oceny procesu decyzyjnego odnośnie transportu. Za słusznością decyzji lekarza
                            przemawia fakt, iż przebieg zawału był niepowikłany, a podejrzenie zawału
                            sercowego zostało postawione nie na podstawie oceny klinicznej, ale po wykonaniu
                            pierwszego EKG. Stan chorej był stabilny, o czym świadczy również decyzja
                            lekarza dyżurnego kardiologa, który uznał, iż nie ma przeciwwskazań do dalszego
                            transportu chorej i została ona przewieziona zgodnie ze skierowaniem do ośrodka
                            hemodynamicznego. W trakcie kolejnego transportu jej stan był stabilny”

                            No właśnie zastanawiałam się czytając ten fragment uzasadnienia OSL, jakie mogą
                            być przeciwwskazania do zabrania na salę hemodynamiczną chorego z takim zawałem.

                            Extorris napisał:

                            „chodzi o to ze niewydolność lewokomorowa pogłębiała się aż do obrzeku płuc? z
                            cala pewnoscia tak
                            zauwaz, ze taka informacja pojawia sie dopiero w dokumentacji z hemodynamiki, a
                            nie wczesniej, co mogloby oznaczac, ze do istotnego pogorszenia stanu doszlo tak
                            na prawde dopiero po zabiegu

                            Wiem w jakim stanie przywieziono chorą do ośrodka hemodynamicznego. Fragment
                            opinii biegłego : „Chora przywieziona z objawami świeżego zawału mięśnia serca
                            ściany dolnej i bocznej, w obrazie klinicznym stopniowo nasilającej się
                            duszności z zastojem nad płucami”.
                            • extorris Re: jak prawda to prawda 08.04.08, 21:02
                              > „Pacjentka powinna być transportowana z mieszkania do karetki na
                              > noszach dowodzi tego niezbicie dalsza dynamika schorzenia i mimo
                              > intensywnego leczenia w Oddziale Kardiodiagnostyki Inwazyjnej
                              > niepomyślny rozwój choroby.”

                              alez ja sie absolutnie zgadzam z tym, ze chorego z zawalem trzeba bezwzglednie
                              transportowac na noszach
                              zwroc uwage, ze z tego zdania wynika, ze "dalsza dynamika" swiadczy o
                              wskazaniach do transportu na noszach, a nie ze chodzenie zaszkodzilo
                              opinia formulowana jest ex post, lekarz PR nie wiedzial o zawale

                              w postepowaniu z chorym z zawalem unika sie kazdego czynnika ryzyka - i duzego,
                              i takiego, ktory niesie male zagrozenie
                              przejscie po schodach moglo pogorszyc stan, moglo na niego nie wplynac (z cala
                              pewnoscia nie pomoglo), ale nie ma podstaw, aby wiazac jednoznacznie zgon z
                              niewlasciwym transportem

                              wracam do tego co napisalem - nie mozna udowodnic prawdziwosci zdania
                              "gdyby twoja mama byla transportowana na noszach to by zyla"
                              przejscie do karetki bylo niewlasciwym postepowaniem w zawale, ale samo w sobie
                              bylo za slabym czynnikiem ryzyka, aby to wlasnie jemu przypisac przyczyne zgonu

                              odnoscie dalszej czesci - nadcisnienie i 3 zawaly nie sa same w sobie
                              przeciwskazaniem do chodzenia
                              ludzie, ktorzy mieli szczescie przezyc 3 zawaly moga byc w na tyle dobrej
                              kondycji, ze chodza, cwicza i rehabilituja sie, natomiast u czesci z nich moze
                              wystepowac nadcisnienie, o czym sami moga nie wiedziec, albo zle je leczyc

                              czy twoja mama byla calkowicie unieruchomiona po 3 zawale?
                              nie chodzila po mieszkaniu? a na zewnatrz?
                              miala nadcisnienie?

                              > Wiesz Extorris ten lekarz był bardzo młody, nie nabył jeszcze
                              > doświadczenia. Był przekonany o swojej nieomylności, wykazywał
                              > irytację i zniecierpliwienie. Być może, gdyby zechciał mnie
                              > wysłuchać, może zweryfikowałby swoją ocenę. Trudno jest postawić
                              > trafną diagnozę jak pobadaniu i zadaniu dwóch pytań: jakie bierze
                              > leki i co dolega, już się wie, że wezwanie jest nieuzasadnione.

                              zgadzam sie
                              mogl popelnic blad, zbagatelizowac objawy, nie podejrzewac zawalu w sytuacji
                              duzego prawdopodobienstwa
                              po prostu wybronil sie w sadzie dzieki temu, ze sytuacja w ktorej sie znajdowal
                              mogla byc trudna
                              sad uznal, ze okolicznosci lagodzace przewazaja

                              ja na samym poczatku pisalem o takich bledach, ktore bezwzglednie karane moglyby
                              zdziesiatkowac populacje praktykujacych lekarzy
                              poniewaz praca w zespole wyjazdowym to dosc ciezki kawalek chleba, takiej pracy
                              imaja sie niedoswiadczeni lekarze, ktorzy dorabiaja sobie do marnych pensji
                              nie dosc, ze sa niedoswiadczeni, to jeszcze przemeczeni i niestety po 2-3 latach
                              takiej pracy - wypaleni
                              to prosta recepta na bledy

                              > Tak ja o tym wiem, ale lekarzom z OSL chodziło o to, aby
                              > zasugerować, że lekarz PR podjął słuszną decyzję sprowadzając chorą
                              > po schodach do karetki i że ta
                              > decyzja nie miała wpływu na dalszy przebieg choroby.

                              nie powiedzialbym "sluszna", raczej usprawiedliwiona w swietle braku podejrzenia
                              zawalu
                              zgadzam sie, ze wobec zlego stanu chorej nalezalo mimo wszystko rozwazyc nosze,
                              ale z tych opisow w dokumentacji nie wynika dla mnie jasno, ze stan byl z cala
                              pewnoscia zly (dlatego taki wyrok)

                              > No właśnie zastanawiałam się czytając ten fragment uzasadnienia
                              > OSL, jakie mogą być przeciwwskazania do zabrania na salę
                              > hemodynamiczną chorego z takim zawałem

                              to byla sala, czy inny szpital?
                              w polskich warunkach, gdy na IP jest tylko streptokinaza (albo wcale)
                              przeciwwskazaniem bylby brak zgody chorego, brak dostepu do naczyn, zbyt dlugi
                              czas od poczatku objawow, no i zgon chorego...

                              niezbyt szczesliwe sformulowanie

                          • extorris Re: jak prawda to prawda 08.04.08, 20:28
                            nie widzialem defibrylatora, szczegolnie karetkowego, majacego cos wiecej niz
                            3-odprowadzeniowy EKG
                            niestety na takim zapisie mozna zobaczyc zawal (majac szczescie), ale nie mozna
                            wykluczyc
                            do diagnostyki zawalu sluzy EKG 12-odprowadzeniowy, czasem ocenia sie zapis z
                            jeszcze dodatkowych odprowadzen
                            z tresci pism wynika, ze odnosza sie do mozliwosci wykonania jakiegokolwiek
                            zapisu EKG, stad mowa o defibrylatorze

                            tak przy okazji - kto odpowiada za to, ze w karetce jezdzacej do chorych z
                            podejrzeniem zawalu nie ma EKG i defibrylatora (nie mnie rozstrzygac, czy byl
                            rzeczywiscie, czy nie)?

                            > W mojej rodzinie dwie osoby tak zmarły a na
                            > dodatek ich pierwszy zawał był zarazem ostatnim.

                            uwazaj na siebie
                            zupelnie serio
                        • extorris Re: jak prawda to prawda 08.04.08, 20:10
                          > gdyż była pacjentka doświadczoną kardiologicznie i we wcześniej
                          > przebytych zawałach takowe odczuwała, natomiast w tym przypadku
                          > takich dolegliwości pacjentka nie odczuwała. Potwierdza to
                          > niecharakterystyczny obraz kliniczny choroby
                          >
                          > Co autor miał na myśli i co chciał powiedzieć pisząc ten fragment?

                          fragment nie najszczesliwiej sformulowany, bo to nie pacjent ma rozpoznac u
                          siebie zawal

                          jesli sadzisz, ze OSL celowo zmienil opis objawow kilka akapitow dalej, zeby
                          miec podstawe do usprawiedliwienia lekarza pogotowia, to takie rozumowanie jest
                          niesluszne
                          po pierwsze takie 'namieszanie' w dokumencie jest latwe do zauwazenia
                          po drugie wyrok zapada nie na podstawie uzasadnienia, tylko na podstawie
                          materialow dowodowych i dyskusji sadu, uzasadnienie powstaje po wyroku
                          po trzecie - usuniecie dusznosci z opisu objawow nie zmienia faktu, ze nie byly
                          to objawy jednoznacznie nasuwajace rozpoznanie zawalu

                          > Lekarza obwiniono o to, że nie wykazał staranności i czujności
                          > diagnostycznej a mianowicie: nie powziął podejrzenia wystąpienia
                          > zawału mięśnia sercowego mimo istniejących ku temu podstaw, nie
                          > zlecił transportu na noszach z mieszkania do karetki.

                          slusznie zostal obwiniony o brak starannosci i czujnosci
                          w trakcie postepowania sad uznal jednak, ze stan ogolny i objawy mogly
                          usprawiedliwiac nierozpoznanie zawalu, nie byl to zatem blad w sztuce
                          lekarskiej, a jedynie diagnostyczna pomylka

                          ja nie jestem w stanie rozstrzygnac, czy wyrok jest sluszny i sprawiedliwy (tym
                          bardziej, ze musi byc sprawiedliwy tak wobec pokrzywdzonego, jak i oskarzonego)
                          tu nie da sie jednoznacznie rozstrzygnac o winie
                          nie zaprzeczam, ze lekarz PR mogl byc winny bledu w sztuce
                          ale nie dalo sie tego udowodnic na podstawie dowodow o odpowiedniej sile
                          wobec braku jednoznacznych dowodow zostal uniewinniony (bo tak wyglada proces
                          karny, w procesie cywilnym wyrok moglby byc inny)

                          natomiast konsekwencja odrzycenia pierwszego zarzutu jest bezpodstawnosc
                          drugiego (o noszach), co juz wczesniej tlumaczylem

                          > Nawet gdyby przyjąć, że w chwili badania nie miała zawału to
                          > przecież lekarz PR powinien wiedzieć, że wysyłek fizyczny
                          > ( przejście pieszo do karetki) osoby po 3 zawałach z niewydolnością
                          > krążenia może sprowokować świeży zawał.

                          zawal byl w chwili przyjazdu pogotowia, to ze sie rozwinal pozniej jest bardzo
                          malo prawdopodobne
                          to nie jest przeciez tak, ze osoba po 3 zawalach nie moze samodzielnie podniesc
                          powiek, bo taki wysilek spowoduje kolejny zawal
                          sam wywiad w kierunku 3 zawalow nie jest wskazaniem do transportu na noszach

                          > Powiedz mi proszę, czy lekarz, który w opisie karty zlecenia wyjazdu odnotował,
                          > że chora się źle czuje, jest osłabiona, ma duszność, ból głowy i przebyła trzy
                          > zawały mięśnia serca oraz niewydolność krążenia a w rozpoznaniu wpisał
                          > nadciśnienie tętnicze i niewydolność krążenia, naprawdę nie miał podstaw do
                          > tego, aby zlecić transport na noszach?

                          mysle, ze mogl miec podstawy, ale taka decyzja zalezy od nasilenia objawow, a
                          nie tylko od ich wystepowania
                          sa tu okolicznosci zarowno "obciazajace" jak i "lagodzace"
                          ja sie zgadzam z zarzutem o brak starannosci
                          lekarzowi PR, dzieki brakowi jednoznacznosci w tej sytuacji, udalo sie wybronic
                          w sadzie
                          • 1951b Re: jak prawda to prawda 09.04.08, 07:18
                            Extorris napisał:
                            „zwroc uwage, ze z tego zdania wynika, ze "dalsza dynamika" swiadczy o
                            wskazaniach do transportu na noszach, a nie ze chodzenie zaszkodzilo opinia
                            formulowana jest ex post, lekarz PR nie wiedzial o zawale”

                            Hmm .......dziwne. Jeśli tak twierdzisz to wynika z tego jasno, że ja mam
                            problemy ze zrozumieniem tekstu.
                            Bo mnie się wydawało, że ( brak transportu na noszach) a zatem wysiłek fizyczny
                            zwiększający zapotrzebowanie organizmu na tlen spowodowało rozległość zawału,
                            szybkość, z jaką następowało pogorszenie stanu chorej oraz zgon mimo
                            intensywnego leczenia.

                            Extorris napisał:
                            czy twoja mama byla calkowicie unieruchomiona po 3 zawale?
                            nie chodzila po mieszkaniu? a na zewnatrz?
                            miala nadcisnienie?

                            Moja mama jak na osobę po trzech zawałach była bardzo samodzielna. Kiedy była
                            ładna pogoda wychodziła na spacery, jeździła autobusami, załatwiała swoje
                            sprawy. Trudność jej sprawiało chodzenie po schodach, z tego powodu
                            przeprowadziła się do budynku gdzie była winda. Ciśnie miała niskie czasami za
                            niskie ( mierzyła je regularnie),nie przypominam sobie, aby brała tabletki na
                            nadciśnienie.

                            Extorris napisał:

                            ”mogl popelnic blad, zbagatelizowac objawy, nie podejrzewac zawalu w sytuacji
                            duzego prawdopodobienstwa po prostu wybronil sie w sadzie dzieki temu, ze
                            sytuacja w ktorej sie znajdowal mogla byc trudna sad uznal, ze okolicznosci
                            lagodzace przewazaja”

                            Niestety nie mogę się z tym zgodzić. Próbował się bronić twierdząc, że nie mógł
                            pacjentki znieść do karetki, ponieważ nie miał krzesełka kardiologicznego a
                            nosze, w które była wyposażona karetka nie mieściły się na schodach. Próbował
                            się bronić twierdząc, że duszność, na którą skarżyła się chora była spowodowana
                            zapaleniem oskrzeli. Udowodniłam, że to jest nieprawda.

                            Extorris napisał:

                            „to byla sala, czy inny szpital?
                            w polskich warunkach, gdy na IP jest tylko streptokinaza (albo wcale)
                            przeciwwskazaniem bylby brak zgody chorego, brak dostepu do naczyn, zbyt dlugi
                            czas od poczatku objawow, no i zgon chorego...

                            niezbyt szczesliwe sformulowanie”

                            Wyraźnie napisano, że stan chorej był stabilny w związku z tym kardiolog z IP
                            nie widział przeciwwskazań do transportu chorej do innego szpitala na salę
                            hemodynamiczną.

                            Extorris napisał:
                            „nie widzialem defibrylatora, szczegolnie karetkowego, majacego cos wiecej niz
                            3-odprowadzeniowy EKG niestety na takim zapisie mozna zobaczyc zawal (majac
                            szczescie), ale nie mozna wykluczyc do diagnostyki zawalu sluzy EKG
                            12-odprowadzeniowy, czasem ocenia sie zapis z jeszcze dodatkowych odprowadzen z
                            tresci pism wynika, ze odnosza sie do mozliwosci wykonania jakiegokolwiek zapisu
                            EKG, stad mowa o defibrylatorze”

                            A mnie zastanawia jeszcze jedna sprawa, dlaczego lekarze z NSL nie odnieśli się
                            do tego, że lekarz przyjechał karetką „R” jak wynika z uzasadnienia OSL i też
                            nie mógł wykonać EKG. A tak na marginesie to mi odmówiono w OSL kserokopii karty
                            zlecenia wyjazdu, uzasadniając odmowę tajemnicą lekarską. Możesz mi wyjaśnić,
                            dlaczego mi odmówiono skoro miałam do tego prawo?

                            Extorris napisał:

                            „uwazaj na siebie
                            zupelnie serio”

                            Wolę umrzeć na zawał niż na raka.
                            Kiedy mnie dopadnie zawał a będę się tak dobrze czuła jak moja mama na 3 godziny
                            przed śmiercią ( jak wynika z uzasadnienia OSL) to się przespaceruję do taksówki
                            ( może mi nie zaszkodzi) i pojadę do szpitala na IP.

                            Extorris napisał:

                            ”jesli sadzisz, ze OSL celowo zmienil opis objawow kilka akapitow dalej, zeby
                            miec podstawe do usprawiedliwienia lekarza pogotowia, to takie rozumowanie jest
                            niesluszne po pierwsze takie 'namieszanie' w dokumencie jest latwe do zauwazenia”

                            Skoro uważasz, że takie namieszanie jest łatwe do rozpoznania to, dlaczego to
                            zrobili. Dlaczego w uzasadnieniu jest wpisana karetka „R” a kilka stron dalej
                            piszę, że lekarz nie może wykonać EKG. Dlaczego na jednej stronie są wpisane
                            dolegliwości zgodne z tym co mówi pacjentka a parę stron dalej już jest napisane
                            co innego i się określa to jako niecharakterystyczny wywiad. Dlaczego na jednej
                            stronie jest wpisany wynik sekcji zwłok a kilka stron dalej piszą, że zgon
                            pacjentki było konsekwencja ciężkiego uszkodzenia serca po przebytych w
                            przeszłości zawałach. Co moze mi powiedzieć taki wpis: „w trakcie kolejnego
                            transportu stan jej był stabilny, ciśnienie140/90, akcja serca 88/1, saturacja
                            98” nic nie napisano czy duszność się nasiliła czy nie. Łatwe do zauważenia jest
                            wtedy, gdy do czytanego pisma nie podchodzisz emocjonalnie, znasz się na
                            medycynie i masz dokumenty, z którymi możesz porównać uzasadnienie.

                            Extorris napisał:

                            „po drugie wyrok zapada nie na podstawie uzasadnienia, tylko na podstawie
                            materialow dowodowych”

                            Dobrze by było gdyby jeszcze to uzasadnienie było spójne i zgodne z materiałami
                            dowodowymi.

                            Extorris napisał:
                            „zawal byl w chwili przyjazdu pogotowia, to ze sie rozwinal pozniej jest bardzo
                            malo prawdopodobne to nie jest przeciez tak, ze osoba po 3 zawalach nie moze
                            samodzielnie podniesc powiek, bo taki wysilek spowoduje kolejny zawal
                            sam wywiad w kierunku 3 zawalow nie jest wskazaniem do transportu na noszach”

                            Fragnent opinii biegłego:

                            „Lekarz PR przeprowadził wywiad, badanie lekarskie i odnotował: chora złe się
                            czuje od rana, osłabienie duszność, bóle głowy. Pacjentka podawała skargi na
                            gorączkę, bóle głowy, bóle kregosłupa.(...)
                            Wiadomo, że wysiłek fizyczny jest przeciwwskazany w świeżym zawale serca. Ale na
                            usprawiedliwienie należy zauważyć, że lekarz PR podejmował decyzję o transporcie
                            do karetki chorej z nadciśnieniem tętniczym i przewlekłą niewydolnością serca a
                            nie z zawałem(...) Lekarz nie podejrzewał zawału mięśnia serca zględu na bardzo
                            niecharakterystyczny obraz kliniczny”
                            Na podstawie tej opinii lekarza uniewinniono. Zauważ, że w tej opinii pacjentka
                            skarży się lekarzowi PR na gorączkę ( której nie miała), nie ma bólu głowy
                            tylko „bóle głowy”. Jak mógł lekarz podejrzewać zawał serca skoro, był baaardzo
                            niecharakterystyczny obraz kliniczny.

                            Gorączka pojawiła się również w karcie zlecenia wyjazdu, jako powód wezwania
                            podano: słabość, temperatura. Kiedy poprosiłam o odtworzenie nagrania z
                            rejestratora rozmów w piśmie skierowanym do NSL . Odmówiono.
                            Opinia, w której biegły twierdzi, że duszność subiektywna była wyrazem
                            niewydolności komory lewej a nie infekcyjnym zapaleniem oskrzeli, ponieważ w
                            badaniu przedmiotowym lekarz PR nie stwierdził objawów takiego zapalenia została
                            odrzucona.
                            • extorris Re: jak prawda to prawda 09.04.08, 18:32
                              > zwiększający zapotrzebowanie organizmu na tlen spowodowało rozległość zawału,
                              > szybkość, z jaką następowało pogorszenie stanu chorej oraz zgon mimo
                              > intensywnego leczenia.

                              nie spowodowalo
                              to co piszesz to prawda, ale tu chodzi o mozliwosc, a nie jednoznaczny skutek

                              nie jest tak, ze kazdy wysilek powoduje automatycznie poszerzenie strefy zawalu,
                              a nawey jesli spowoduje, to wielkosc tej dodatkowej szkody moze byc nieistotna
                              dla przezycia i dalszego rokowania

                              sadze ze dosc prawdopodobnym mechanizmem prowadzacym do zawalu bylo nadcisnienie
                              to wzrost cisnienia w znacznej mierze przyczynil sie do zwiekszenia
                              zapotrzebowanie serca na tlen i mogl byc jednym z glownych czynnikow
                              odpowiedzialnych za wystapienie zawalu
                              cisnienie rzedu 200/100, szczegolnie u osoby wczesniej nie majacej nadcisnienia
                              odpowiada obciazeniu serca dodatkowym wysilkiem przypominajacym biegi przelajowe
                              dodatkowe pare krokow nie ma takiego znaczenia

                              tak na marginesie - w takiej sytuacji zbyt gwaltowne obnizanie cisnienia moze
                              byc szkodliwe

                              opinia kardiologa dotyczy sposobu transportu chorych z zawalem, nie ma tam
                              napisane nic o zwiazku przyczynowo skutkowym transportu z rokowaniem w tej
                              konkretnej sytuacji

                              > nie przypominam sobie, aby brała tabletki na
                              > nadciśnienie.

                              chorzy z niewydolnoscia krazenia i po zawalach czesto otrzymuja leki "na
                              nadcisnienie" mimo braku nadcisnienia

                              > pacjentki znieść do karetki, ponieważ nie miał krzesełka kardiologicznego a
                              > nosze, w które była wyposażona karetka nie mieściły się na schodach. Próbował
                              > się bronić twierdząc, że duszność, na którą skarżyła się chora była spowodowana
                              > zapaleniem oskrzeli. Udowodniłam, że to jest nieprawda.

                              ale o to powinnas miec pretensje do kogos, kto odpowiada za wyposarzenie karetek
                              jesli przyjechala karetka R bez EKG, defibrylatora, krzeselka to chyba taka
                              karetka R nie powinna jezdzic (przy czym wowczas pewnie twoja mama musialaby isc
                              pieszo do szpitala)
                              jesli nosze nie mieszcza sie na schodach - czy dom zbudowany jest zgodnie z
                              normami budowlanymi?

                              twoja mama mogla miec zapalenie oskrzeli - czemu nie? czy zawal to wyklucza?

                              > Wyraźnie napisano, że stan chorej był stabilny w związku z tym kardiolog z IP
                              > nie widział przeciwwskazań do transportu chorej do innego szpitala na salę
                              > hemodynamiczną.

                              powtarzam - niezbyt szczesliwe sformulowanie - takim przeciwwskazaniem byloby
                              to, ze twoja mama zaczelaby wlasnie umierac - nie jest to dowod na stabilny
                              stan, transport moglby odbywac sie nawet we wstrzasie

                              > dlaczego mi odmówiono skoro miałam do tego prawo?
                              nie wiem

                              > ( może mi nie zaszkodzi) i pojadę do szpitala na IP.

                              mialem pacjentow, ktorzy przychodzili pieszo do szpitala z zawalem

                              > Skoro uważasz, że takie namieszanie jest łatwe do rozpoznania to, dlaczego to
                              > zrobili. Dlaczego w uzasadnieniu jest wpisana karetka „R” a kilka s
                              > tron dalej
                              > piszę, że lekarz nie może wykonać EKG. Dlaczego na jednej stronie są wpisane
                              > dolegliwości zgodne z tym co mówi pacjentka a parę stron dalej już jest napisan
                              > e
                              > co innego i się określa to jako niecharakterystyczny wywiad. Dlaczego na jednej
                              > stronie jest wpisany wynik sekcji zwłok a kilka stron dalej piszą, że zgon
                              > pacjentki było konsekwencja ciężkiego uszkodzenia serca po przebytych w
                              > przeszłości zawałach. Co moze mi powiedzieć taki wpis: „w trakcie kolejne
                              > go
                              > transportu stan jej był stabilny, ciśnienie140/90, akcja serca 88/1, saturacja
                              > 98” nic nie napisano czy duszność się nasiliła czy nie. Łatwe do zauważen
                              > ia jest
                              > wtedy, gdy do czytanego pisma nie podchodzisz emocjonalnie, znasz się na
                              > medycynie i masz dokumenty, z którymi możesz porównać uzasadnienie.

                              bardzo ciekawy fragment
                              blad zwiazany z objawami wedlug mnie jest wylacznie redakcyjny - ktos
                              przepisujac objawy mial zamienic kregoslup i glowe na "dolegliwosci bolowe",
                              zamiast tego wycial dusznosc i kaszel (ktore mogly byc np zwiazane z tym
                              nieszczesnym zapaleniem oskrzeli)
                              niecharakterystyczne doleglowosci to medyczne zargonowe okreslenie na
                              dolegliwosci, ktore moga odpowiadac wielu chorobom
                              pisalem wczesniej o typowych objawach zawalu - zaden z opisow objawow im nie
                              odpowiada, co wydaje mi sie wystarczajacym dowodem na to, ze blad jest "niewinny"

                              to, ze jest karetka R, nie znaczy, ze zawsze da sie zrobic EKG - moze byc
                              zepsuty w serwisie, mogli odwolac przetarg na zakup, a nastepny bedzie za rok
                              itd itd - za ten balagan nikt nie odpowiada a powinien

                              smiertelnosc w pierwszym zawale wynosi z grubsza 20%, w drugim 40% itd
                              twoja mama mogla miec szanse przezycia rzedu 10-20%, co bylo konsekwencja
                              przebycia wczesniejszych zawalow
                              nie odnosi sie to do tresci rozpoznania anatomopatologicznego, tylko do tego, ze
                              ryzyko zgonu wzrasta wraz z kolejnym zawalem

                              gdyby to byl pierwszy zawal, twoja mama mialaby duzo wieksze szanse

                              z dalszego opisu wynika, ze stan chorej byl rzeczywiscie stabilny - cisnienie
                              zostalo obnizone do wartosci bezpiecznej, a akcja serca i SO2 wskazuja na to, ze
                              byla wydolna oddechowo - czyli wowczas ewentualnego obrzeku pluc nie bylo, lub
                              dopiero zaczynal sie rozwijac - generalnie przemawia to na korzysc lekarza PR
                              opis dusznosci tu jest mniej istotny, SO2 jest bardziej obiektywnym wskaznikiem

                              co do sprawy uzasadnienia - biegly opisal goraczke na podstawie dokumentu, w
                              ktorym byla
                              przy podawaniu objawow przez telefon moze dojsc do pomylki
                              lekarz PR mial prawo podejrzewac zapalenie oskrzeli na podstawie kaszlu,
                              dusznosci i braku nieprawidlowych zjawisk przy oslychiwaniu pluc

                              ustalenie na co twoja mama jest chora wymagalo okreslenia prawdopodobienstwa
                              roznych chorob, ktore mozna przypisac objawom
                              na pewno nie dalo sie wykluczyc zapalenia oskrzzeli, jako jednej z chorob
                              wspolistniejacych

                              powtarzam - nie umiem powiedziec, czy w tej konkretnej sytuacji pominiecie
                              zawalu bylo usprawiedliwione, czy jednoznacznie bledne
                              pisze tylko o mozliwosciach
                              linia obrony lekarza jest spojna i niesprzeczna z dokumentacja
                              watpliwosci rozstrzygane na jego korzysc
                              tyle moge powiedziec


                              tak przy okazji - analizujac tak dokladnie opinie bieglych, dokumentacje
                              medyczna, a nawet moje wpisy tutaj, za pewno znajdziesz niescislosci, czy
                              niekonsekwencje, ktore sa wedlug mnie nie do unikniecia, i jak staram sie to
                              caly czas wyjasnic, nie sa istotne dla przy wyciaganiu koncowych wnioskow
                              • 1951b Re: jak prawda to prawda 10.04.08, 04:51
                                Extorris napisał:

                                „sadze ze dosc prawdopodobnym mechanizmem prowadzacym do zawalu bylo nadcisnienie
                                to wzrost cisnienia w znacznej mierze przyczynil sie do zwiekszenia
                                zapotrzebowanie serca na tlen i mogl byc jednym z glownych czynnikow
                                odpowiedzialnych za wystapienie zawalu
                                cisnienie rzedu 200/100, szczegolnie u osoby wczesniej nie majacej nadcisnienia
                                odpowiada obciazeniu serca dodatkowym wysilkiem przypominajacym biegi przelajowe
                                dodatkowe pare krokow nie ma takiego znaczenia.”

                                Z tego, co piszesz wynika jasno, że miałam rację bojąc się o jej serce. Kiedy
                                lekarz PR miał pretensje, że wezwałam go z byle powodu. Powiedziałam , że chora
                                jest po trzech zawałach, ma bardzo słabe serce i jestem zaniepokojona tak
                                wysokim ciśnieniem”. Po tej wypowiedzi nie było żadnej reakcji ze strony lekarza
                                PR.
                                Jestem przekonana, że przy takim ciśnieniu, dodatkowe obciążenie serca związane
                                ze zdenerwowaniem oraz wysiłkiem fizycznym ( droga do karetki) jej zaszkodziło.
                                Przyznasz mi chyba rację, że mam prawo tak myśleć.
                                Przecież, kiedy człowiek jest zdenerwowany lub wykonuje jakieś czynności, to
                                ciśnienie rośnie a serce mocniej bije.

                                Extorris napisał:

                                „tak na marginesie - w takiej sytuacji zbyt gwaltowne obnizanie cisnienia moze
                                byc szkodliwe”

                                Nie wiem nie jestem lekarzem. Pierwszą czynnością jaką lekarz PR zrobił było
                                zmierzenie ciśnienia i podanie tabletki ( captopril w dawce 12,5 mg ) - jak
                                wynika z opinii biegłego, było to działanie prawidłowe.

                                Extorris napisał:

                                „opinia kardiologa dotyczy sposobu transportu chorych z zawalem, nie ma tam
                                napisane nic o zwiazku przyczynowo skutkowym transportu z rokowaniem w tej
                                konkretnej sytuacji”

                                O czy Ty piszesz Extorris ?
                                Opinia kardiologa dotyczy właśnie tej konkretnej sytuacji.

                                Fragment opinii biegłego kardiologa:

                                „Pacjentka powinna być transportowana z mieszkania do karetki na noszach dowodzi
                                tego niezbicie dalsza dynamika schorzenia i mimo intensywnego leczenia w
                                Oddziale Kardiodiagnostyki Inwazyjnej niepomyślny rozwój choroby.”

                                Extorris napisał:
                                „chorzy z niewydolnoscia krazenia i po zawalach czesto otrzymuja leki "na
                                nadcisnienie" mimo braku nadcisnienia.”

                                Całkiem możliwe, że w tabletkach, które brała na serce, były między innymi i
                                takie, które miały obniżać ciśnienie. Pytałeś, czy miała nadciśnienie,
                                odpowiedziałam, że nie.

                                Extorris napisał:
                                „ale o to powinnas miec pretensje do kogos, kto odpowiada za wyposarzenie
                                karetek jesli przyjechala karetka R bez EKG, defibrylatora, krzeselka to chyba
                                taka karetka R nie powinna jezdzic (przy czym wowczas pewnie twoja mama
                                musialaby isc pieszo do szpitala) jesli nosze nie mieszcza sie na schodach - czy
                                dom zbudowany jest zgodnie z normami budowlanymi?”

                                Nie przyjechał karetką „R”. Umiem odróżnić, „R” od normalnej karetki. Zakładam,
                                że lekarz PR, też wie, jaką karetką jeździ ( wpis w karcie zlecenia wyjazdu).
                                Jak wynika z zeznań lekarza na wyposażeniu tej karetki były nieskładane nosze.
                                Lekarz twierdził, że nie mógł transportować chorej na noszach, ponieważ klatka
                                schodowa była zbyt wąska. Udowodniłam, że lekarz mija się z prawdą.

                                Extorris napisał:

                                „twoja mama mogla miec zapalenie oskrzeli - czemu nie? czy zawal to wyklucza?”

                                Oczywiście masz rację. Mogła mieć zapalenie oskrzeli, ale nie mała. To
                                potwierdza opinia biegłego – cytuję: „ Duszność, na którą skarżyła się chora nie
                                mogła być spowodowana infekcyjnym zapaleniem oskrzeli, ponieważ w badaniu
                                przedmiotowym lekarz PR nie stwierdził takiego zapalenia (...) była ona wyrazem
                                niewydolności komory lewej.”

                                Extorris napisał:

                                „powtarzam - niezbyt szczesliwe sformulowanie - takim przeciwwskazaniem byloby
                                to, ze twoja mama zaczelaby wlasnie umierac - nie jest to dowod na stabilny
                                stan, transport moglby odbywac sie nawet we wstrzasie”.

                                Takich niezbyt szczęśliwych sformułowań, jest więcej w tym uzasadnieniu. Dlatego
                                też nie bardzo wierzę w ten, jej stabilny stan, o którym tak często piszą w
                                uzasadnieniu OSL

                                Extorris napisał:

                                ”mialem pacjentow, ktorzy przychodzili pieszo do szpitala z zawalem”

                                Wierzę, takie przypadki się zdarzają.

                                Extorris napisał:

                                „bardzo ciekawy fragment
                                blad zwiazany z objawami wedlug mnie jest wylacznie redakcyjny – ktos
                                przepisujac objawy mial zamienic kregoslup i glowe na "dolegliwosci
                                bolowe",zamiast tego wycial dusznosc i kaszel (ktore mogly byc np zwiazane z tym
                                nieszczesnym zapaleniem oskrzeli)”

                                To nie jest błąd redakcyjny. Kiedy pisano uzasadnienie, to już było wiadomo, że
                                kaszel i duszność była wyrazem niewydolności lewej komory serca i nie mogła być
                                spowodowana zapaleniem oskrzeli – biegły w opinii o tym napisał.

                                Extorris napisał:

                                „niecharakterystyczne doleglowosci to medyczne zargonowe okreslenie na
                                dolegliwosci, ktore moga odpowiadac wielu chorobom
                                pisalem wczesniej o typowych objawach zawalu - zaden z opisow objawow im nie
                                odpowiada, co wydaje mi sie wystarczajacym dowodem na to, ze blad jest "niewinny".

                                Fragment artykułu lek. med. Barbary Zalewskiej napisany w maju 2000 roku

                                „Typowe objawy zawału serca to ból w klatce piersiowej, najczęściej zamostkowy,
                                duszność, poty, uczucie lęku, nudności. Ból może promieniować do żuchwy, pleców,
                                barków, nadbrzusza. Ważnym kryterium, sugerującym zawałowe pochodzenie bólu,
                                jest czas jego trwania - ból zawałowy trwa przeważnie nie krócej niż 20 minut,
                                często kilka, kilkanaście godzin. Około 25% zawałów serca daje nietypowe,
                                niewielkie dolegliwości lub przebiega zupełnie bezbólowo. Najczęściej zawały
                                bezbólowe występują u osób chorych na cukrzycę, u których neuropatia cukrzycowa
                                jest przyczyną zmniejszonej percepcji bólu.”
                                Przytoczony fragment można przeczytać:
                                www.resmedica.pl/zawal.html
                                Extorris napisał:

                                „z dalszego opisu wynika, ze stan chorej byl rzeczywiscie stabilny - cisnienie
                                zostalo obnizone do wartosci bezpiecznej, a akcja serca i SO2 wskazuja na to, ze
                                byla wydolna oddechowo - czyli wowczas ewentualnego obrzeku pluc nie bylo, lub
                                dopiero zaczynal sie rozwijac - generalnie przemawia to na korzysc lekarza PR
                                opis dusznosci tu jest mniej istotny, SO2 jest bardziej obiektywnym wskaznikiem”

                                Z uzasadnienia OSL wynika, że stan pacjentki podczas transportu do szpitala na
                                salę hemodynamiczną był stabilny, ciśnienie 140/90, akcja serca 88/1, saturacja
                                98. Jak wynika z dokumentacji szpitala ( wynik badania koronarograficznego i
                                protokół zgonu), chora przywieziona z objawami świeżego zawału serca w obrazie
                                klinicznym stopniowo nasilającej się duszności z zastojem nad płucami. Mam
                                pytanie, czy można, zatem na podstawie tego, powiedzieć, że stan pacjentki
                                podczas transportu był stabilny?

                                Z góry dziękuję za odpowiedź :)

                                • extorris Re: jak prawda to prawda 10.04.08, 17:55
                                  tzw public relations w wykonaniu lekarza PR to osobna sprawa
                                  to co on myslal o twojej mamie, zasadnosci wezwania, chorobach jakie podejrzewal
                                  wie tylko on sam

                                  masz prawo myslec, ze chodzenie zaszkodzilo twojej mamie, to jest oczywiste
                                  rozumowanie
                                  tyle ze stopien tej szkodliwosci, rozmiary szkody i jej udzial we wszystkich
                                  okolicznosciach prowadzacych do smierci byl najprawdopodobniej nieznaczny, i
                                  trudny do oszacowania
                                  nie mozna powiedziec, ze brak noszy byl przyczyna smierci

                                  jesli chodzi o leczenie nadcisnienia, trudno dopatrzyc sie jakichkolwiek
                                  nieprawidlowosci w dzialaniu lekarza PR


                                  co do opinii bieglego kardiologa
                                  odroznij dwie sprawy: opinie formulowane ex post, gdy bylo wiadomo, ze twoja
                                  mama ma zawal (wiadomo, ze nie mozna pozwolic jej chodzic) i opinie dotyczaca
                                  postepowania lekarza PR, ktory nie rozpoznal zawalu
                                  wowczas ocenie podlega nie to, czy chorego z zawalem, ktory za 3 godziny umrze
                                  trzeba transportowac na noszach, tylko chorego z oslabieniem, dusznoscia,
                                  kaszlem, bolami, bez zmian osluchowych itd

                                  decyzja o transporcie na noszach zalezy wowczas od nasilenia objawow - czyli tej
                                  dusznosci, boli, oslabienia
                                  jesli lekarz PR byl w stanie wykazac, ze nasilnie objawow nie bylo niepokojace,
                                  to w oczach OSL jego postepowanie bylo usprawiedliwione

                                  karetke R od W mozna odroznic wlasciwie wylacznie po ilosci czlonkow zespolu (3
                                  vs 4)
                                  jesli lekarz PR przyjechal nie erka, to dziala to nawet na jego korzysc, bo
                                  teoretycznie W jest slabiej wyposazona
                                  (ale ja nie znam zadnych norm okreslajacych szczegolowo wyposazenie karetki)
                                • extorris Re: jak prawda to prawda 10.04.08, 20:28
                                  „ Duszność, na którą skarżyła się chora nie
                                  mogła być spowodowana infekcyjnym zapaleniem oskrzeli, ponieważ w badaniu
                                  przedmiotowym lekarz PR nie stwierdził takiego zapalenia (...) była ona wyrazem
                                  niewydolności komory lewej.”

                                  wedlug mnie takie sformulowanie jest bez sensu:
                                  wezmy to na chlopski rozum: podwazasz rozpoznanie przez lekarza PR zapalenia
                                  oskrzeli na podstawie tego, ze ten sam lekarz PR nie rozpoznal zapalenia oskrzeli
                                  czy to ma sens??
                                  zwroc uwage, ze to co lekarz PR pisze na skierowaniu do szpitala rzadko kiedy
                                  jest pelna lista chorob pacjenta - pisze sie tam to co jest przyczyna
                                  skierowania do szpitala
                                  zapalenie oskrzeli nie jest samo w sobie wskazaniem do hospitalizacji, wiec
                                  dokument z pogotowia nie moze stanowic podstawy do wykluczenia zapalenia oskrzeli

                                  jesli wiadomo, ze pacjent ma zawal i niewydolnosc lewokomorowa, to dusznosc w
                                  sposob oczywisty wydaje sie byc z tym powiazana
                                  ale nie mozna z cala pewnoscia powiedziec, ze dusznosc jest zawsze wowczas
                                  zwiazana wylacznie z zawalem i niewydolnoscia lewokomorowa

                                  zreszta watek zapalenia oskrzeli ma znaczenie marginalne - czy bylo, czy nie,
                                  nie zmienia to najistotniejszych elementow


                                  To nie jest błąd redakcyjny. Kiedy pisano uzasadnienie, to już było wiadomo, że
                                  kaszel i duszność była wyrazem niewydolności lewej komory serca i nie mogła być
                                  spowodowana zapaleniem oskrzeli – biegły w opinii o tym napisał.

                                  Tyle, ze lekarz PR nie rozpoznal zawalu, wiec nie mial podstaw do tego, zeby
                                  przeprowadzic takie samo rozumowanie jak biegly, ktory o zawale wiedzial

                                  kolejny raz zobacz roznice pomiedzy opinia bieglego formulowana ex post na
                                  podstawie rozpoznania zawalu (w EKG, czy na sekcji), a podejrzeniami, ktore
                                  mogly byc formulowane na podstawie wiedzy ktora posiadal lekarz PR (a nie
                                  dysponowal EKG, czy wynikami sekcji)

                                  Fragment artykułu lek. med. Barbary Zalewskiej napisany w maju 2000 roku

                                  „Typowe objawy zawału serca to ból w klatce piersiowej, najczęściej zamostkowy,
                                  duszność, poty, uczucie lęku, nudności. Ból może promieniować do żuchwy, pleców,
                                  barków, nadbrzusza. Ważnym kryterium, sugerującym zawałowe pochodzenie bólu,
                                  jest czas jego trwania - ból zawałowy trwa przeważnie nie krócej niż 20 minut,
                                  często kilka, kilkanaście godzin. Około 25% zawałów serca daje nietypowe,
                                  niewielkie dolegliwości lub przebiega zupełnie bezbólowo. Najczęściej zawały
                                  bezbólowe występują u osób chorych na cukrzycę, u których neuropatia cukrzycowa
                                  jest przyczyną zmniejszonej percepcji bólu.”

                                  to jest kolejny przyklad tych drobnych niescislosci, ktore moga pojawiac sie w
                                  tekstach medycznych

                                  zeby mowic o typowych objawach zawalu, obraz kliniczny musi odpowiadac opisowi
                                  tych objawow
                                  czy twoja mama miala bol w klatce piersiowej? czy mial charakter bolu wiencowego
                                  (czas trwania, charakter, ewentualne promieniowanie)?

                                  nie mozesz z tej definicji wyciagnac sobie np dusznosci, albo potow, albo
                                  nudnosci i twierdzic, ze nudnosci sa objawem typowym
                                  przeciez nawet laik wymienilby tuzin innych niz zawal schorzen, ktorych
                                  dominujacym objawem sa nudnosci

                                  to samo dotyczy dusznosci (bez bolu)

                                  no i na koniec - tekst ten nie definiuje typowych objawow zawalu w sposob
                                  prawidlowy - aby rozpoznac zawal z typowymi objawami wystarczy charakterystyczny
                                  bol - nie potrzebna jest dusznosc, lek, czy nudnosci

                                  bolu wiencowego u twojej mamy nie bylo, tego nie ma w zadnych dokumentach


                                  Z uzasadnienia OSL wynika, że stan pacjentki podczas transportu do szpitala na
                                  salę hemodynamiczną był stabilny, ciśnienie 140/90, akcja serca 88/1, saturacja
                                  98. Jak wynika z dokumentacji szpitala ( wynik badania koronarograficznego i
                                  protokół zgonu), chora przywieziona z objawami świeżego zawału serca w obrazie
                                  klinicznym stopniowo nasilającej się duszności z zastojem nad płucami. Mam
                                  pytanie, czy można, zatem na podstawie tego, powiedzieć, że stan pacjentki
                                  podczas transportu był stabilny?

                                  Nie ma w medycynie scislej definicji stabilnego stanu - okreslenie to jest
                                  "zdroworozsadkowe"

                                  nie da sie na podstawie przytoczonych liczb powiedziec, ze stan byl stabilny
                                  jednak sa one z takim stwierdzeniem niesprzeczne
                                  tak samo sformulowanie o stopniowo nasilajacej sie dusznosci moze sugerowac
                                  powolny proces, pozostawiajacy wystarczajaco czasu do dzialania - sadze, ze
                                  mozna powiedziec tu o stabilnym stanie w czasie transportu - nie ma niczego, co
                                  by podwazalo takie okreslenie
                                  • 1951b Re: jak prawda to prawda 11.04.08, 01:08
                                    Extorris napisał:

                                    „co do opinii bieglego kardiologa
                                    odroznij dwie sprawy: opinie formulowane ex post, gdy bylo wiadomo, ze twoja
                                    mama ma zawal (wiadomo, ze nie mozna pozwolic jej chodzic) i
                                    opinie dotyczaca postepowania lekarza PR, ktory nie rozpoznal zawalu
                                    wowczas ocenie podlega nie to, czy chorego z zawalem, ktory za 3 godziny umrze
                                    trzeba transportowac na noszach, tylko chorego z oslabieniem,
                                    dusznoscia,kaszlem, bolami, bez zmian osluchowych itd”

                                    Ta opinia biegłego, której fragment cytuję poniżej została odrzucona.
                                    Cytuję : „ Celem obniżenia ciśnienia podał chorej cvaptopril w dawce 12,5 mg, co
                                    było decyzją prawidłową, prawidłowa była również decyzja o skierowaniu chorej do
                                    szpitala. Za błędną decyzję lekarza PR uznać należy zezwolenie na udanie się
                                    wymienionej pieszo do karetki pogotowia, pomimo tego, że towarzyszył jej
                                    ratownik. Błąd decyzyjny polegał na tym, że wysiłek fizyczny związany z
                                    przejściem do karetki przez osobę z niewydolnością krążenia, przebytymi trzema
                                    zawałami mięśnia serca, możliwością dokonania się świeżego zawału mięśnia serca,
                                    który został potwierdzony 40 minut później oraz wzrost ciśnienia tętniczego,
                                    którego wysokości nie oceniono po zastosowanym leczeniu, stworzyły zagrożenie
                                    pogorszenia niewydolności krążenia oraz zagrożenie wystąpienia groźnych dla
                                    życia zaburzeń rytmu serca. Duszność, na którą skarżyła się chora nie mogła być
                                    spowodowana infekcyjnym zapaleniem oskrzeli, ponieważ w badaniu przedmiotowym
                                    lekarz PR nie stwierdził objawów takiego zapalenia(..) była ona wyrazem
                                    niewydolności komory lewej.”

                                    W dalszym ciągu podtrzymujesz, że zamiana duszności subiektywnej na dolegliwości
                                    bólowe to pomyłka? Co teraz mi napiszesz po przeczytaniu tego fragmentu opinii
                                    biegłego?

                                    W poprzednim poście napisałeś :

                                    „tak przy okazji - analizujac tak dokladnie opinie bieglych, dokumentacje
                                    medyczna, a nawet moje wpisy tutaj, za pewno znajdziesz niescislosci, czy
                                    niekonsekwencje, ktore sa wedlug mnie nie do unikniecia, i jak staram sie to
                                    caly czas wyjasnic, nie sa istotne dla przy wyciaganiu koncowych wnioskow”

                                    Nie Extorris nie zgadzam się z Tobą.
                                    Jak na jedno uzasadnienie, to dla mnie, jest zbyt dużo tych, nieścisłości,
                                    niekonsekwencji, rozbieżności. Lekarze mają miesiąc czasu na napisanie
                                    uzasadnienia, dysponują pełną dokumentacją, mają wiedzę medyczną i aż tyle
                                    pomyłek jest w jednym uzasadnieniu. Tak na marginesie to jeszcze nie o
                                    wszystkich pomyłkach napisałam.

                                    Extorris napisał:

                                    „zeby mowic o typowych objawach zawalu, obraz kliniczny musi odpowiadac opisowi
                                    tych objawow czy twoja mama miala bol w klatce piersiowej? czy mial charakter
                                    bolu wiencowego (czas trwania, charakter, ewentualne promieniowanie)?

                                    nie mozesz z tej definicji wyciagnac sobie np dusznosci, albo potow, albo
                                    nudnosci i twierdzic, ze nudnosci sa objawem typowym
                                    przeciez nawet laik wymienilby tuzin innych niz zawal schorzen, ktorych
                                    dominujacym objawem sa nudnosci

                                    to samo dotyczy dusznosci (bez bolu)

                                    no i na koniec - tekst ten nie definiuje typowych objawow zawalu w sposob
                                    prawidlowy - aby rozpoznac zawal z typowymi objawami wystarczy charakterystyczny
                                    bol - nie potrzebna jest dusznosc, lek, czy nudnosci

                                    bolu wiencowego u twojej mamy nie bylo, tego nie ma w zadnych dokumentach

                                    Fragment opinii biegłego:

                                    „ Z kserokopii zapisu z księgi przyjęć i odmów IP szpitala wynika, że pacjentka
                                    przyjęta została o godzinie xxxx a wypisana o godzinie xxxx , z rozpoznaniem
                                    świeżego zawału mięśnia serca ściany dolnej. Odnotowano również, że
                                    niedokrwienny ból serca utrzymuje się u chorej od godziny pierwszej w nocy.”

                                    Extorris ja mam tylko opinie biegłych i uzasadnienia SL, innych dokumentów nie
                                    posiadam, kiedy poprosiłam o kserokopie określonych dokumentów, to mi odmówili,
                                    powołując się na tajemnicę lekarską, pisałam już o tym. Ja już nie mam więcej
                                    dokumentów, z których mogłabym cytować.
                                    • extorris Re: jak prawda to prawda 11.04.08, 04:42
                                      ja sie z ta opinia, ktorej drobne fragmenty wydzielalas mi po kawalku,
                                      generalnie zgadzam - to jak najbardziej mogl byc blad

                                      zwroc uwage na jeszcze jedno:

                                      twoja mama chodzila na spacery mimo, ze byla po 3 zawalach i miala niewydolnosc
                                      krazenia (po 3 zawalach trudno jej nie miec)
                                      caly czas istniala mozliwosc, a nawet znaczne ryzyko kolejnego zawalu i z cala
                                      pewnoscia, szczegolnie, gdy bylo cieplo robilo sie twojej mamie duszno, wiec
                                      musiala sobie na chwile usiasc na laweczce
                                      wydaje mi sie tez prawdopodobne, ze mogly wystepowac, szczegolnie przy wysilku,
                                      wzrosty cisnienia, ktore nie zostaly zauwazone (nie sadze, aby twoja mama miala
                                      mierzone cisnienie kilka razy dziennie)

                                      to nie znaczy, ze nie powinna wychodzic z domu po zawale i byc przykuta do lozka
                                      chce pokazac, ze to jak chory moze sie poruszac zalezy nie od samych objawow,
                                      ale od ich nasilenia

                                      tak wiec zarzuty sformulowane przez bieglego moga byc prawdziwe, ale sad ocenia
                                      tez czy w takiej sytuacji jak zaistniala zawsze beda prawdziwe

                                      jak postaralem sie wykazac - nie musza byc zawsze prawdziwe, bo twoja mama
                                      doskonale funkcjonowala mimo istnienia wiekszosci, a moze nawet wszystkich
                                      wskazan do transportu na noszach wymienionych przez bieglego


                                      uwazam nadal, ze w uzasadnieniu OSL jest zwykla pomylka

                                      a co do bolu - to ty wezwalas karetke? bylas przy mamie?
                                      mowila ci o dolegliwosciach?
                                      bylas swiadkiem badania lekarskiego?
                                      powinnas wiedziec, czy objawy odpowiadaly wymienionym w artykule, czy nie
                                      a wiec pytam sie ciebie: byl ten bol, czy nie?

                                      wpis w dokumentacji jaki cytujesz, juz pisalem, jest sprzeczny z cala reszta
                                      dokumentow
                                      ten wpis nie jest istotny
                                      chodzi o to jakie objawy byly na prawde
                                      • 1951b Re: jak prawda to prawda 12.04.08, 02:28

                                        Extoriis napisał:

                                        „ja sie z ta opinia, ktorej drobne fragmenty wydzielalas mi po kawalku,
                                        generalnie zgadzam - to jak najbardziej mogl byc blad”

                                        Cieszę się, że doszedłeś do takiego wniosku.

                                        Extoriis napisał:

                                        ”zwroc uwage na jeszcze jedno:

                                        twoja mama chodzila na spacery mimo, ze byla po 3 zawalach i miala niewydolnosc
                                        krazenia (po 3 zawalach trudno jej nie miec)
                                        caly czas istniala mozliwosc, a nawet znaczne ryzyko kolejnego zawalu i z cala
                                        pewnoscia, szczegolnie, gdy bylo cieplo robilo sie twojej mamie duszno, wiec
                                        musiala sobie na chwile usiasc na laweczce
                                        wydaje mi sie tez prawdopodobne, ze mogly wystepowac, szczegolnie przy
                                        wysilku,wzrosty cisnienia, ktore nie zostaly zauwazone (nie sadze, aby twoja
                                        mama miala mierzone cisnienie kilka razy dziennie)

                                        to nie znaczy, ze nie powinna wychodzic z domu po zawale i byc przykuta do lozka
                                        chce pokazac, ze to jak chory moze sie poruszac zalezy nie od samych objawow,
                                        ale od ich nasilenia”

                                        Zdawałam sobie doskonale z tego sprawę, że mogła mieć kolejny zawał, dlatego też
                                        żyłam w ciągłym strachu, że może jej się coś stać w chwili, kiedy mnie przy niej
                                        nie będzie. A tak na marginesie to każdy człowiek, w każdej chwili może mieć
                                        zawał. Jak na osobę po trzech zawałach była bardzo samodzielna. Czasami nawet
                                        uważałam, że jest zbyt samodzielna. Kiedy się dobrze czuła, to zapominała o
                                        swojej chorobie i dopiero zadyszka przypominała jej, że ma chore serce. Były też
                                        takie dni, kiedy nie czuła się najlepiej lub było gorąco ( lato) wtedy nie
                                        wychodziła z mieszkania. Od pierwszego zawału przeżyła 22 lata, nauczyła się żyć
                                        z tą chorobą. Od lat mierzyła sobie sama ciśnienie, miała ciśnieniomierz. Kiedyś
                                        nawet była taka sytuacja, że źle się czuła i po zmierzeniu ciśnienia, ( które
                                        było bardzo niskie) zadzwoniła na pogotowie. Powiedziała, na co choruje, jakie
                                        bierze tabletki i zapytała, co powinna zrobić. Doradzono jej, aby wypiła małą
                                        kawę i po jakimś czasie zmierzyła ponownie ciśnienie. W przypadku gdyby
                                        ciśnienie po kawie nie wzrosło to ma jeszcze raz zadzwonić i wtedy przyjedzie
                                        karetka. Cóż jeszcze mogę napisać, chyba tylko tyle, że była rozsądnym
                                        człowiekiem i karną pacjentką.

                                        Extoriis napisał:

                                        „tak wiec zarzuty sformulowane przez bieglego moga byc prawdziwe, ale sad ocenia
                                        tez czy w takiej sytuacji jak zaistniala zawsze beda prawdziwe

                                        jak postaralem sie wykazac - nie musza byc zawsze prawdziwe, bo twoja mama
                                        doskonale funkcjonowala mimo istnienia wiekszosci, a moze nawet wszystkich
                                        wskazan do transportu na noszach wymienionych przez bieglego”

                                        Tak, masz rację doskonale funkcjonowała jak na osobę z taką przeszłością
                                        chorobową. Tylko, że w tym dniu, w którym wzywałam karetkę, leżała w łóżku i
                                        skarżyła się, że ma kaszel, problemy z oddychaniem, jest bardzo słaba, boli ją
                                        głowa i kręgosłup. NIC nie robiła ( leżała) - było jej duszno i miała takie
                                        wysokie ciśnienie. Była tak słaba, że musiałam ją ubierać. Nigdzie nie chodziła
                                        a bolał ją bardzo kręgosłup, od czegoś przecież musiał boleć. Być może ten ból
                                        kręgosłupa, był bólem serca, który promieniował do pleców, dlatego lekarz,
                                        wpisał w dokumenty, że niedokrwienny ból serca trwał od pierwszej w nocy. Skoro
                                        twierdzisz, że ten wpis jest nieistotny, nie rozumiem, dlaczego znalazł się w
                                        dokumentach pierwszego szpitala, do którego ją przywieziono. Dlaczego biegły o
                                        tym pisze w opinii. Skoro to takie nieistotne, dlaczego lekarz w dokumenty
                                        Oddziału Kardiodiagnostyki Inwazyjnej wpisuje: pacjentka przyjęta w trybie
                                        ostrego dyżuru hemodynamicznego z powodu x – godzinnego bólu zamostkowego – o
                                        tym wpisie można przeczytać w uzasadnieniu OSL.

                                        Extoriis napisał:

                                        „a co do bolu - to ty wezwalas karetke? bylas przy mamie?
                                        mowila ci o dolegliwosciach?
                                        bylas swiadkiem badania lekarskiego?
                                        powinnas wiedziec, czy objawy odpowiadaly wymienionym w artykule, czy nie a wiec
                                        pytam sie ciebie: byl ten bol, czy nie?

                                        Ja już pisałam, o jakich dolegliwościach mówiła pacjentka lekarzowi PR.
                                        Tak, ja wzywałam karetkę i NIE powiedziałam dyspozytorce, że chora ma gorączkę.
                                        Kiedy poprosiłam o przesłuchanie nagrania z rejestratora rozmów to mi lekarze z
                                        NSL napisali, że nie ma to znaczenia. Byłam przy mamie, powiedziała mi to samo,
                                        na co skarżyła się lekarzowi PR. Byłam świadkiem badania lekarskiego i kiedy
                                        lekarz powiedział, że w płucach nie ma zmian zapytałam, co z sercem. I to ja
                                        „pomogłam” lekarzowi PR podjąć decyzję o zabraniu chorej do szpitala. Teraz tego
                                        bardzo żałuję. Nie wymagaj abym powiedziała Tobie czy ból kręgosłupa, był bólem
                                        serca, który promieniował do pleców, bo to nie ja jestem lekarzem. Uważam, że
                                        zrobiłam, co mogłam, aby go nie urazić i jednocześnie zainteresować stanem
                                        chorej, przekazując informacje, że jest po trzech zawałach, ma słabe serce i
                                        jestem zaniepokojona tak wysokim ciśnieniem. Lekarz nie reagował, odniosłam
                                        wrażenie, że zabierałam mu cenny czas. Nie interesowało go, od kiedy chora źle
                                        się czuje.

                                        Widzisz Extoriis między Tobą a lekarzem PR jest taka różnica, że TY nie masz
                                        obowiązku ze mną rozmawiać a jednak rozmawiasz, poświęcając mi Swój prywatny
                                        czas. Natomiast on, był w pracy i powinien przeprowadzić wywiad. Badanie i dwa
                                        pytania to chyba za mało, aby ocenić stan chorej. Uwierz mi. Bardzo trudno się
                                        rozmawia z lekarzem, który jest w100% przekonany, o swojej nieomylności,
                                        wykazuje irytację i zniecierpliwienie.

                                        Extoriis napisał:
                                        „wpis w dokumentacji jaki cytujesz, juz pisalem, jest sprzeczny z cala reszta
                                        dokumentow ten wpis nie jest istotny chodzi o to jakie objawy byly na prawde”

                                        Objawy były takie jak napisałam.

                                        Przepraszam, ale nie bardzo rozumiem, co masz na myśli pisząc, że ten wpis jest
                                        sprzeczny z całą resztą dokumentów? Jakie dokumenty masz na myśli?

                                        O jednym wpisie można przeczytać w opinii biegłego a o drugim w uzasadnieniu OSL.
                                        • extorris Re: jak prawda to prawda 12.04.08, 18:10
                                          chcialem pokazac, ze twoja mama miala wiekszosc schorzen i objawow
                                          kwalifikujacych ja wedlug opinii kardiologa do transportu na noszach

                                          a mimo to chodzila na spacery

                                          tak wiec to, czy ma byc transportowana na noszach, czy isc o wlasnych silach nie
                                          wynika z jakiegos sztywnego schematgu postepowania, bedacego kanonem wiedzy
                                          medycznej, ale z oceny nasilenia tych objawow, ktora to ocena jest bardzo
                                          subiektywna i obarczona duzym ryzykiem bledu

                                          lekarz PR przyjechal wg twojej relacji z takim nastawieniem, ktore z pewnoscia
                                          nie pomoglo mu podjac wlasciwej decyzji

                                          ale w tym wypadku nie jestem w stanie stwierdzic, czy lekarz PR mial uzasadnione
                                          przeslanki do tego, aby uznac objawy za banalne, czy tez popelnil blad w sztuce
                                          polegajacy na nierozpoznaniu oczywistych i podrecznikowych objawow zawalu

                                          jesli OSL mial watpliwosci, rozstrzygnal je na korzysc oskarzonego, w w
                                          uzasadnieniu wyliczajac te okolicznosci, ktore usprawiedliwialy lekarza PR (bo
                                          bylo to uzasadnienie uniewinnienia, a nie skazania)

                                          masz prawo do poczucia niesprawiedliwosci, ale zwroc uwage, ze w postepowaniu
                                          skonstruowanym na wzor procesu karnego, to oskarzony ma wiecej praw

                                          inna sprawa - mnostwo lekarzy, szczegolnie w pogotowiu dalo sie kiedys zmylic
                                          objawom i mogliby dlugo opowiadac o tym jakich to zawalow nie rozpoznali
                                          to samo dotyczy izb przyjec, SORow itd
                                          w zdecydowanej wiekszosci takie pomylki nie maja znaczenia, bo przy prawidlowym
                                          postepowaniu dosc szybko zostana naprawione

                                          twoja mama trafila do szpitala,gdzie zawal rozpoznano - zatem ta pomylka tez
                                          zostala naprawiona
                                          uwierz mi, ze sprawa noszy miala na prawde nieznaczny wplyw na rokowanie, twoja
                                          mama miala znacznie wiecej innych i powazniejszych czynnikow ryzyka zgonu

                                          nie rozumiem tego stwierdzenia:
                                          > I to ja „pomogłam” lekarzowi PR podjąć decyzję o zabraniu chorej do
                                          > szpitala. Teraz tego bardzo żałuję.


                                          co do bolu:
                                          mi sie wydaje, ze dolegliwosci opisane przez lekarza PR bardzo trudno jest
                                          zinterpretowac jako bol zamostkowy (kregoslup jest za mostkiem, ale troche za
                                          daleko)

                                          zaczalem sie powaznie zastanawiac, czy dalo by sie promieniujacy bol opisac jako
                                          bol glowy i kregolupa, sadze jednak, ze taki blad jest zbyt malo prawdopodobny
                                          (choc wszystko jest mozliwe)

                                          a skad sie bierze wpis o bolu zamostkowym?

                                          po pierwsze - dokumentacja i z izby przyjec i z pracowni hemodynamiki nie
                                          powstawala na biezaco
                                          z cala pewnoscia lekarz z izby przyjec opisal stan twojej mamy po tym jak
                                          pojechala do pracowni hemodynamiki
                                          nie robil notatek na biezaco podczas rozmowy z lekarzem PR
                                          tak samo lekarz z pracowni hemodynamiki najprawdopodobniej opisal wszystko po
                                          smierci twojej mamy - wczesniej nie bylo czasu
                                          czesto trudno zapamietac wszystkie szczegoly, luki zapelnia sie konfabulacjami
                                          stad byc moze "poczatek dolegliwosci" zostal opisany jako "poczatek bolu"
                                          czasem w opisie USG jamy brzusznej mezczyzny mozna przeczytac opis prawidlowych
                                          jajnikow - to nie znaczy, ze tam sa, tylko, ze ktos nie wycial tego z "gotowca"
                                          poza tym twoja mama dowiedziala sie na IP, ze ma zawal
                                          pod wplywem tej informacji mogla sama zaczac opisywac pewne objawy jako bol
                                          wiencowy, wczesniej opisujac je w inny sposob
                                          sugestia choroby moze bardzo wplywac na to jak chory opisuje swoje dolegliwosci

                                          nie mam podstaw, zeby kwestionowac to, ze wg lekarza PR bolu wiencowego nie bylo
                                          (znow watpliwosci na korzysc oskarzonego)


                                          nic juz nie przywroci zycia twojej mamie
                                          najprawdopdobniej, niezaleznie od postepowania lekarza PR, nie przezylaby
                                          czwartego zawalu
                                          nawet jesli lekarz PR nie zostal skazany, mimo popelnienia bledow, sadze, ze
                                          proces byl dla niego wystarczajaca nauczka i w przyszlosci bedzie bardziej ostrozny
                                          jesli byl jeszcze mlody i niedoswiadczony, jestem pewny ze nabedzie tego
                                          doswiadczenia, sadze tez, ze moze byc bardzo dobrym lekarzem

                                          nie przezywaj patologicznej zaloby
                                          • 1951b Re: jak prawda to prawda 14.04.08, 00:52
                                            Extorris napisał :

                                            „chcialem pokazac, ze twoja mama miala wiekszosc schorzen i objawow
                                            kwalifikujacych ja wedlug opinii kardiologa do transportu na noszach

                                            a mimo to chodzila na spacery”
                                            Tak. Chodziła na spacery, nawet na dwa dni przed śmiercią była na dość długim
                                            spacerze.
                                            Uważam jednak, że ten ostatni w jej życiu „spacer” do karetki był niewskazany.
                                            ROZ obwinił lekarza PR o błąd decyzyjny na podstawie opinii biegłego kardiologa
                                            . Biegły kardiolog w swojej opinii pisał o tym, jaki wpływ na dalszy przebieg
                                            choroby miał brak transportu na noszach. Biegły napisał, że jest mało
                                            wiarygodne, aby stan pacjentki, która przebyła 3 zawały i miała nadciśnienie
                                            zezwalał na 3 godziny przed zgonem na pokonanie przez nią właściwie o własnych
                                            siłach nawet kilkumetrowych odległości. Potwierdza to wiarygodność tego, co
                                            napisałam – była tak słaba, że musiałam ją ubierać. Lekarze z OSL uznali, że
                                            pacjentka mogła iść do karetki. Jestem ciekawa na podstawie, jakiego dokumentu
                                            doszli do takiego wniosku.

                                            Extorris napisał :

                                            „tak wiec to, czy ma byc transportowana na noszach, czy isc o wlasnych silach
                                            nie wynika z jakiegos sztywnego schematgu postepowania, bedacego kanonem wiedzy
                                            medycznej, ale z oceny nasilenia tych objawow, ktora to ocena jest bardzo
                                            subiektywna i obarczona duzym ryzykiem bledu”

                                            Trudno jest oczekiwać od lekarza PR, że będzie transportował chorą na noszach,
                                            skoro nie widzi potrzeby zabrania jej do szpitala. Prawda?

                                            Pacjent z zawałem serca lub podejrzeniem zawału powinien być przewieziony do
                                            szpitala karetkę "R", która zapewnia warunki do prowadzenia postępowania
                                            reanimacyjnego, jeśli wystąpi taka konieczność. Jak wynika z uzasadnienia OSL
                                            lekarz PR przyjechał karetką „R” a więc wszystko jest OK. Szkoda tylko, że nie
                                            jest to zgodne z kartą zlecenia wyjazdu.

                                            Extorris napisał :

                                            ”lekarz PR przyjechal wg twojej relacji z takim nastawieniem, ktore z pewnoscia
                                            nie pomoglo mu podjac wlasciwej decyzji”

                                            Prawde mówiąc nie bardzo wiem, z jakim nastawieniem przyjechał, ale wiem jak
                                            reagował i co mówił.

                                            Extorris napisał :

                                            „ale w tym wypadku nie jestem w stanie stwierdzic, czy lekarz PR mial
                                            uzasadnione przeslanki do tego, aby uznac objawy za banalne, czy tez popelnil
                                            blad w sztuce polegajacy na nierozpoznaniu oczywistych i podrecznikowych objawow
                                            zawalu”

                                            Ależ ja nie oczekuję od Ciebie abyś ( na podstawie tego, co napisałam),
                                            stwierdził czy lekarz mógł, czy też nie był w stanie rozpoznać tego zawału.
                                            To było zadaniem Sądu Lekarskiego.
                                            Dla mnie w tej chwili bardzo wiele znaczy rozmowa z Tobą.
                                            Ty jesteś jedynym lekarzem, który poświęcił mi tak dużo czasu na omówienie tej
                                            sprawy.
                                            Są lekarze, którzy uważają, że załatwia sprawę powiedzenie mi
                                            „ lekarz pomógł, bo zabrał do szpitala”, „ córka nie może pogodzić się ze
                                            śmiercią matki, dlatego oskarża lekarza” lub „ nie będę z tobą rozmawiał, bo się
                                            nie znasz na medycynie to niczego nie zrozumiesz”. Otóż mówienie takich bzdur,
                                            nie załatwia sprawy, tylko ją pogarsza.

                                            Okoliczności, w jakich przyszło umierać mojej mamie oraz zachowanie i działanie
                                            lekarza PR , to jest jedna sprawa.
                                            Drugą sprawą jest praca SL ,orzeczenie i uzasadnienie tego orzeczenia.


                                            Extorris napisał :
                                            „jesli OSL mial watpliwosci, rozstrzygnal je na korzysc oskarzonego, w w
                                            uzasadnieniu wyliczajac te okolicznosci, ktore usprawiedliwialy lekarza PR (bo
                                            bylo to uzasadnienie uniewinnienia, a nie skazania)”

                                            Bez względu na to czy uzasadnienie dotyczy orzeczenia uniewinniającego czy
                                            skazującego powinno być ono spójne i zgodne z dokumentacją.
                                            Nie może być tak, że duszność subiektywną zamienia się na dolegliwości bólowe.
                                            Ból głowy, który był spowodowany wysokim ciśnieniem ( tak myślę) zamienia się na
                                            bóle głowy.
                                            Kardiolog z IP przekazuje chorą karetką R do szpitala z salą hemodynamiczną ( z
                                            rozpoznaniem zawału ściany dolnej) gdzie zostaje przyjęta z objawami zawału
                                            ściany dolnej i bocznej, w obrazie klinicznym nasilającej się duszności z
                                            zastojem nad płucami a wg uzasadnienia OSL stan chorej podczas transportu był
                                            stabilny.
                                            Uważam, że lekarze z OSL dokładnie o wszystkim wiedzieli.
                                            No cóż uzasadnienie orzeczenia, otrzymał lekarz PR, jeden egzemplarz został w
                                            aktach OSL, no i oczywiście jeden egzemplarz otrzymałam ja – laik.

                                            • 1951b Re: jak prawda to prawda 14.04.08, 01:02

                                              Extorris napisał :

                                              „masz prawo do poczucia niesprawiedliwosci, ale zwroc uwage, ze w postepowaniu
                                              skonstruowanym na wzor procesu karnego, to oskarzony ma wiecej praw”

                                              Tak masz rację. Ja mam jedynie prawo do poczucia niesprawiedliwości, bo do
                                              kserokopii dokumentów, o które zwracałam się pisemnie do SL już „nie” miałam
                                              prawa. Mogłam przejrzeć akta.
                                              Skoro bezprawnie odmówiono mi kserokopii dokumentów, o które prosiłam a mogłam
                                              przejrzeć. No to sobie przejrzałam i poczytałam. Chyba zbyt dokładnie je
                                              przejrzałam.

                                              Extorris napisał :

                                              „inna sprawa - mnostwo lekarzy, szczegolnie w pogotowiu dalo sie kiedys zmylic
                                              objawom i mogliby dlugo opowiadac o tym jakich to zawalow nie rozpoznali to samo
                                              dotyczy izb przyjec, SORow itd
                                              w zdecydowanej wiekszosci takie pomylki nie maja znaczenia, bo przy prawidlowym
                                              postepowaniu dosc szybko zostana naprawione”

                                              Tak wiem, są pomyłki, które można naprawić, nawet pisałam kiedyś na ten temat.
                                              Są jednak też i takie, których niestety naprawić się już nie da.

                                              Extorris napisał :

                                              „twoja mama trafila do szpitala,gdzie zawal rozpoznano - zatem ta pomylka tez
                                              zostala naprawiona
                                              uwierz mi, ze sprawa noszy miala na prawde nieznaczny wplyw na rokowanie, twoja
                                              mama miala znacznie wiecej innych i powazniejszych czynnikow ryzyka zgonu”

                                              Wiesz Extorris bardzo bym chciała uwierzyć w Twoje słowa, ale niestety nie
                                              potrafię i jest mi z tym bardzo ciężko. Błędem był brak transportu na noszach do
                                              karetki i miał on niekorzystny wpływ na dalszy przebieg choroby. Lekarz dyżurny
                                              – kardiolog, jak też lekarze na sali hemodynamicznej starali się uratować jej
                                              życie, ale się nie udało.

                                              Extorris napisał :

                                              „nie rozumiem tego stwierdzenia:
                                              > I to ja „pomogłam” lekarzowi PR podjąć decyzję o zabraniu chorej do
                                              > szpitala. Teraz tego bardzo żałuję.

                                              Kiedy lekarz PR powiedział, że z byle powodu nie wzywa się karetki,
                                              poinformowałam go, że mama jest po trzech zawałach, ma słabe serce i jestem
                                              zaniepokojona tak wysokim ciśnieniem. Nie było żadnej reakcji z jego strony wiec
                                              zapytałam, co pan jako lekarz w tej sytuacji radzi. Odpowiedział, że może
                                              zawieźć na kardiologie tam ją zbadają i puszczą do domu.
                                              Teraz wiem, że byłoby dla mamy lepiej, gdybym w monecie, kiedy miał pretensje,
                                              poprosiła go o opuszczenie mieszkania i wezwała karetkę z innym lekarzem.
                                              Przynajmniej bym miała pewność, że zrobiłam wszystko, aby jej pomóc.

                                              Extorris napisał :

                                              "co do bolu:
                                              mi sie wydaje, ze dolegliwosci opisane przez lekarza PR bardzo trudno jest
                                              zinterpretowac jako bol zamostkowy (kregoslup jest za mostkiem, ale troche za
                                              daleko)

                                              zaczalem sie powaznie zastanawiac, czy dalo by sie promieniujacy bol opisac jako
                                              bol glowy i kregolupa, sadze jednak, ze taki blad jest zbyt malo
                                              prawdopodobny(choc wszystko jest mozliwe)"

                                              Ból głowy najprawdopodobniej był spowodowany wysokim ciśnieniem – tak myślę. Nie
                                              wiem, co pacjentka powiedziała lekarzowi dyżurnemu i kiedy, przed czy po EKG.
                                              Wiem natomiast, co wpisał lekarz dyżurny w dokumentach.

                                              Extorris napisał :

                                              „nic juz nie przywroci zycia twojej mamie
                                              najprawdopdobniej, niezaleznie od postepowania lekarza PR, nie przezylaby
                                              czwartego zawalu”

                                              Tak masz rację. Mojej mamie już nic życia nie przywróci. Trudno mi powiedzieć,
                                              czy mogła, czy też nie mogła przeżyć. Ale ciągłe podkreślanie, że i tak
                                              najprawdopodobniej, by nie przeżyła, bez względu na rodzaj transportu, jakoś do
                                              mnie nie przemawia. Uważam, że lekarz PR nie dał jej szansy na przeżycie tego
                                              zawału.
                                              Nie pomógł, wręcz zaszkodził. Mam prawo i podstawy do tego, aby tak myśleć.

                                              Extorris napisał :

                                              „nawet jesli lekarz PR nie zostal skazany, mimo popelnienia bledow, sadze, ze
                                              proces byl dla niego wystarczajaca nauczka i w przyszlosci bedzie bardziej ostrozny”

                                              Mam nadzieję, że ten proces był dla niego wystarczającą nauczką, w przyszłości
                                              nie będzie taki szybki w oskarżaniu ludzi o bezzasadne wezwania i będzie
                                              bardziej staranny w pracy.
                                              Mam również nadzieję, że brak jakiejkolwiek kary ze strony SL nie doprowadzi do
                                              poczucia bezkarności.
                                              Gdyby ponownie miał „wpadkę” i stanął przed SL .
                                              Pierwszą rzeczą, jaką zrobią, to wpiszą w aktach, że nie był karany.

                                              Extorris napisał :

                                              „nie przezywaj patologicznej zaloby”

                                              Nie bardzo rozumiem, co mi chcesz przekazać, pisząc te słowa.

                                            • extorris Re: jak prawda to prawda 16.04.08, 17:20
                                              oczywiscie twoja mama powinna byc na noszach, ale to jest jasne ex post,
                                              natomiast moglo to byc trudne do oceny zanim objawy sie rozwinely

                                              zwroc uwage, ze jeden ze szczegolow opinii kardiologa mozna latwo podwazyc:
                                              > jest mało wiarygodne, aby stan pacjentki, która przebyła 3 zawały i
                                              > miała nadciśnienie zezwalał na 3 godziny przed zgonem na pokonanie
                                              > przez nią właściwie o własnych siłach nawet kilkumetrowych
                                              > odległości.
                                              jesli wcale nie taka mala ilosc ludzi nie ma zadnych objawow poprzedzajacych
                                              zgon z powodu zawalu, to znaczy to przeciez, ze ich stan 3 godziny przed zgonem
                                              nie pozwala na przewidzenie tego zgonu

                                              pomiedzy calkowicie bezobjawowym zawalem, a jego klasycznym obrazem klinicznym
                                              jest jeszcze cala skala odcieni szarosci
                                              mysle, ze OSL wlasnie to bral pod uwage - ze wcale nie tak latwo na podstawie
                                              objawow klinicznych przewidziec, ze ktos za 3 godziny bedzie martwy

                                              to czy byla karetka R, czy W nie ma znaczenia - przynajmniej teoretycznie obie
                                              nadaja sie do leczenia i transportu chorych w ciezkim stanie

                                              nie widze szczegolnej roznicy miedzy bolem glowy, a bolami glowy - to nie jest
                                              szczegol majacy znaczenie

                                              jesli czytalas doniesienia o umorzeniu sprawy "zabojstwa ojca ziobry", to tez
                                              rzucilo sie w oczy to, ze biegli zauwazyli bledy w dokumentacji medycznej - po
                                              prostu przy takiej organizacji pracy jaka jest, takie bledy sa powszechne i
                                              nieuniknione, a ich obecnosc nie swiadczy o jakims matactwie, tylko o obciazeniu
                                              lekarzy praca papierkowa, ktora do nich nie nalezy

                                              ta nasilajaca sie dusznosc nie musi koniecznie oznaczac, ze stan nie byl w
                                              czasie transportu stabilny
                                              jesli padlo slowo "stopniowo", moze oznaczac, ze dla opisujacego stan chorej
                                              lekarza, pogorszenie stanu klinicznego odbywalo sie wolno i nie stanowilo
                                              bezposredniego zagrozenia w czasie transportu

                                              > Chyba zbyt dokładnie je przejrzałam.
                                              w tej szafie nie ma trupa

                                              > Tak wiem, są pomyłki, które można naprawić, nawet pisałam kiedyś na
                                              > ten temat. Są jednak też i takie, których niestety naprawić się już
                                              > nie da.
                                              ale ja stale podkreslam, ze pogorszenie sie stanu zdrowia chorego, czy nawet
                                              jego zgon najczesciej nie jest bezposrednim wynikiem bledu diagnostycznego,
                                              tylko zalezy od wielu jeszcze innych mniej lub bardziej nieprzewidywalnych czynnikow
                                              orzeczenie o winie i kara za blad lekarski nie moze byc zwiazana z tym, ze
                                              pacjent mial pecha
                                              wina i kara musza byc zwiazane z charakterem bledu w pierwszej kolejnosci, a z
                                              jego skutkiem tylko wowczas, gdy wystepuje jednoznaczny i udowodniony zwiazek
                                              przyczynowo-skutkowy miedzy bledem, a jego skutkiem
                                              ten warunek nie jest spelniony w przypadku smierci twojej mamy - miala wiecej
                                              innych i powazniejszych powodow zeby umrzec, niz chodzenie po schodach

                                              > Teraz wiem, że byłoby dla mamy lepiej, gdybym w monecie, kiedy miał pretensje,
                                              > poprosiła go o opuszczenie mieszkania i wezwała karetkę z innym lekarzem.
                                              > Przynajmniej bym miała pewność, że zrobiłam wszystko, aby jej pomóc.

                                              rezygnacja z pomocy lekarskiej to nie jest najmadrzejsza rzecz jaka mozesz zrobic
                                              jak moze zdazylas sie przekonac karetki nie stoja i nie czekaja na wezwanie, ani
                                              nie przyjezdzaja, gdy rodzina chorego nie moze porozumiec sie z lekarzem
                                              taka usluga nie podlega reklamacji
                                              twoja mama pewnie zmarlaby w domu

                                              zgadzam zie, ze byl problem z komunikacja, ze moglas stracic zaufanie do tego
                                              lekarza, ale nie masz w tym wypadku wyboru - bierzesz albo zla usluge, albo
                                              zadna - na kolejna karetke twoja mama moglaby sie nie doczekac

                                              > „nie przezywaj patologicznej zaloby”
                                              >
                                              > Nie bardzo rozumiem, co mi chcesz przekazać, pisząc te słowa.

                                              nie wiem jak duzo czasu uplynelo od smierci twojej mamy, mimo wszystko uwazam,
                                              ze wystarczajaco duzo, aby pogodzic sie ze wszystkimi okolicznosciami jej zgonu,
                                              nie obwiniac siebie, ani uniewinnionego lekarza PR

                                              powinnas zamknac te sprawe
                                              jakiekolwiek inne dzialanie nie jest juz konstruktywne
                                              nie ma sensu, abys szukala potwierdzenia swoich watpliwosci, bo to juz do
                                              niczego nie doprowadzi, a tylko poglebi twoje poczucie straty
                                              • 1951b Re: jak prawda to prawda 18.04.08, 01:35
                                                Extorris napisał:

                                                „oczywiscie twoja mama powinna byc na noszach, ale to jest jasne ex
                                                post,natomiast moglo to byc trudne do oceny zanim objawy sie rozwinely”

                                                To, że powinna być transportowana na noszach jest dla mnie oczywiste. Przecież
                                                miała trzy zawały i ja zawsze wtedy przy niej byłam. Czy było trudne do oceny?
                                                Uważam, że nie. Wystarczyłaby odrobina dobrej woli, ze strony lekarza PR i ta
                                                wizyta mogłaby mieć całkiem inny finał. No cóż lekarz PR twierdził, że chora nie
                                                potrzebuje pomocy, ja natomiast uważałam, że pomoc jest jej potrzebna. Nie jest
                                                to dziwne, że lekarz i laik mają tak odmienne zdanie na temat chorej. Z
                                                perspektywy czasu widać, że miałam rację, ale jakie to teraz ma znaczenie.

                                                Extorris napisał:

                                                ”jesli wcale nie taka mala ilosc ludzi nie ma zadnych objawow poprzedzajacych
                                                zgon z powodu zawalu, to znaczy to przeciez, ze ich stan 3 godziny przed zgonem
                                                nie pozwala na przewidzenie tego zgonu”

                                                To, co napisałeś jest dla mnie jasne i nie podlega dyskusji.

                                                Extorris napisał:

                                                „pomiedzy calkowicie bezobjawowym zawalem, a jego klasycznym obrazem klinicznym
                                                jest jeszcze cala skala odcieni szarosci
                                                mysle, ze OSL wlasnie to bral pod uwage - ze wcale nie tak latwo na podstawie
                                                objawow klinicznych przewidziec, ze ktos za 3 godziny bedzie martwy”

                                                To wcale nie o to chodzi, aby przewidzieć na podstawie objawów klinicznych, że
                                                ktoś za 3, 5, czy 8 godziny będzie martwy, ale o to, że stan chorej na 3 godziny
                                                przed śmiercią nie zezwalał na przejście pieszo do karetki. Była bardzo słaba,
                                                źle się czuła, pisałam już o tym.
                                                Niestety dane mi było w życiu poznać, być może malutki wycinek z tej skali
                                                szarości. Wiem też, że zawał zawałowi jest nierówny.

                                                Extorris napisał:

                                                „to czy byla karetka R, czy W nie ma znaczenia - przynajmniej teoretycznie obie
                                                nadaja sie do leczenia i transportu chorych w ciezkim stanie”

                                                To nie była, eRka jak pisano w uzasadnieniu, ani Wypadkowa jak podano w piśmie,
                                                które cytowałam. To była karetka, której numer jest wpisany w karcie zlecenia
                                                wyjazdu.

                                                Extorris napisał:

                                                „nie widze szczegolnej roznicy miedzy bolem glowy, a bolami glowy - to nie jest
                                                szczegol majacy znaczenie”

                                                Ja widzę, ale zostawmy to.

                                                Extorris napisał:

                                                „jesli czytalas doniesienia o umorzeniu sprawy "zabojstwa ojca ziobry", to tez
                                                rzucilo sie w oczy to, ze biegli zauwazyli bledy w dokumentacji medycznej - po
                                                prostu przy takiej organizacji pracy jaka jest, takie bledy sa powszechne i
                                                nieuniknione, a ich obecnosc nie swiadczy o jakims matactwie, tylko o obciazeniu
                                                lekarzy praca papierkowa, ktora do nich nie nalezy”

                                                Nie znam tej sprawy i trudno jest mi na ten temat rozmawiać.
                                                W sprawie, o której mówimy, są różnice między uzasadnieniem OSL a dokumentacją
                                                medyczną, o której piszą biegli w swoich opiniach i dokumentami, które widziałam
                                                w aktach. Pisałam, że posiadam tylko opinie i uzasadnienia. Lekarze z OSL na
                                                napisanie uzasadnienia mieli miesiąc czasu i tyle błędów zrobili pisząc
                                                uzasadnienie?
                                                • 1951b Re: jak prawda to prawda 18.04.08, 01:50
                                                  Extorris napisał:

                                                  „ta nasilajaca sie dusznosc nie musi koniecznie oznaczac, ze stan nie byl w
                                                  czasie transportu stabilny jesli padlo slowo "stopniowo", moze oznaczac, ze dla
                                                  opisujacego stan chorej lekarza, pogorszenie stanu klinicznego odbywalo sie
                                                  wolno i nie stanowilo bezposredniego zagrozenia w czasie transportu”.

                                                  Biegły w opinii napisał:

                                                  „ W IP szpitala lekarz dyżurny kardiolog rozpoznał świeży zawał serca ściany
                                                  dolnej ( uniesienia ST w II,III,aVF) (...) Jak wynika z dokumentacji szpitala (
                                                  wynik badania koronarograficznego i protokół zgonu), chora przywieziona z
                                                  objawami świeżego zawału serca ściany dolnej i bocznej w obrazie klinicznym
                                                  stopniowo nasilającej się duszności z zastojem nad płucami.”

                                                  Dobrze zostawmy tą stopniowo nasilającą się duszność. Ja wiem jak taka duszność
                                                  wygląda, wiem, co to jest obrzęk płuc. Wzywałam kiedyś karetkę do osoby z
                                                  obrzękiem płuc.
                                                  Zwróć uwagę, z jakim rozpoznaniem wyjechała ze szpitala a w jakim trafiła na
                                                  salę hemodynamiczną.
                                                  Zapewne umknęło Twojej uwadze to, że wyjechała ze szpitala z rozpoznaniem zawału
                                                  ściany dolnej, bez zastoju nad płucami a przyjęto ją na salę hemodynamiczną z
                                                  zawałem ściany bocznej i dolnej z zastojem nad płucami.

                                                  Z uzasadnienia OSL wynika, że:

                                                  Lekarz PR zawiózł pacjentkę do szpitala ze względu na przeszłość chorobową, z
                                                  sercem pacjentki nic się nie działo. W czasie transportu do szpitala stan
                                                  pacjentki był stabilny, nie pogorszył się.
                                                  Na Izbę przyjęć przyjęto ją o godz.xxxxx.
                                                  Po wykonaniu EKG zdecydowano o skierowaniu pacjentki do szpitala przy ul.
                                                  Kwiatowej ( nazwy ul. zmieniłam) z rozpoznaniem zawału ściany LEWEJ. W Izbie
                                                  przyjęć szpitala przy ul.Warszawskiej przyjęto o godzinie xxxx. Wykonano kolejne
                                                  EKG, dalej przekazano ją na oddział kardiodiagnostyki inwazyjnej.
                                                  We wstępnym rozpoznaniu dr n.med.( imię i nazwisko) wpisał: „świeży zawał serca
                                                  ściany dolnej”.

                                                  No to jak to jest, znowu się lekarze z OSL pomylili?

                                                  Extorris napisał:

                                                  "w tej szafie nie ma trupa"

                                                  Skoro w tej szafie nie ma trupa to, dlaczego mi odmówiono kserokopii dokumentów?

                                                  Extorris napisał:

                                                  „ale ja stale podkreslam, ze pogorszenie sie stanu zdrowia chorego, czy nawet
                                                  jego zgon najczesciej nie jest bezposrednim wynikiem bledu diagnostycznego,
                                                  tylko zalezy od wielu jeszcze innych mniej lub bardziej nieprzewidywalnych
                                                  czynnikow orzeczenie o winie i kara za blad lekarski nie moze byc zwiazana z
                                                  tym, ze pacjent mial pecha”

                                                  No oczywiście, że lekarz nie moze być karany , tylko dlatego, że pacjentka miała
                                                  pecha to jest zrozumiałe.
                                                  Tylko nie bardzo wiem, na czym według Ciebie polegał, ten pech pacjentki.

                                                  Extorris napisał:

                                                  „wina i kara musza byc zwiazane z charakterem bledu w pierwszej kolejnosci, a z
                                                  jego skutkiem tylko wowczas, gdy wystepuje jednoznaczny i udowodniony zwiazek
                                                  przyczynowo-skutkowy miedzy bledem, a jego skutkiem ten warunek nie jest
                                                  spelniony w przypadku smierci twojej mamy - miala wiecej innych i powazniejszych
                                                  powodow zeby umrzec, niz chodzenie po schodach”

                                                  Szkoda, że nie wiedział o tym biegły kardiolog, że pacjentka miała więcej innych
                                                  i poważniejszych powodów żeby umrzeć, niż chodzenie po schodach. Powinien
                                                  przecież wiedzieć, bo miał całą dokumentację medyczną. Prawda?

                                                  Extorris napisał:

                                                  „rezygnacja z pomocy lekarskiej to nie jest najmadrzejsza rzecz jaka mozesz
                                                  zrobic jak moze zdazylas sie przekonac karetki nie stoja i nie czekaja na
                                                  wezwanie, ani nie przyjezdzaja, gdy rodzina chorego nie moze porozumiec sie z
                                                  lekarzem taka usluga nie podlega reklamacji
                                                  twoja mama pewnie zmarlaby w domu”

                                                  Rezygnacja z pomocy lekarskiej.
                                                  Piszesz ogólnie czy może masz na myśli tą konkretną sytuację?
                                                  Rodzina chorego nie może porozumieć się z lekarzem?
                                                  To, co miałam według Ciebie zrobić, aby móc porozumieć się z lekarzem. Możesz mi
                                                  powiedzieć, bo taka wskazówka może się przydać na przyszłość.

                                                  Extorris napisał:

                                                  ”zgadzam zie, ze byl problem z komunikacja, ze moglas stracic zaufanie do tego
                                                  lekarza, ale nie masz w tym wypadku wyboru - bierzesz albo zla usluge, albo
                                                  zadna - na kolejna karetke twoja mama moglaby sie nie doczekac”

                                                  Na jedno wychodzi, więc nie ma znaczenia.

                                                  Extorris napisał:

                                                  „nie wiem jak duzo czasu uplynelo od smierci twojej mamy, mimo wszystko uwazam,
                                                  ze wystarczajaco duzo, aby pogodzic sie ze wszystkimi okolicznosciami jej
                                                  zgonu,nie obwiniac siebie, ani uniewinnionego lekarza PR”

                                                  Sporo upłunęło. Od chwili napisania skargi do momentu otrzymania uzasadnienia z
                                                  NSL prawie trzy lata.
                                                  Mam nie obwiniać siebie? Ja już przestałam się obwiniać.
                                                  Jedyne, czego żałuję to tylko tego, że nie wyprosiłam lekarza z mieszkania.

                                                  Extorris napisał:

                                                  „powinnas zamknac te sprawe
                                                  jakiekolwiek inne dzialanie nie jest juz konstruktywne
                                                  nie ma sensu, abys szukala potwierdzenia swoich watpliwosci, bo to juz do
                                                  niczego nie doprowadzi, a tylko poglebi twoje poczucie straty”

                                                  Kiedyś jeszcze miałam wątpliwości, ale od chwili otrzymania uzasadnienia z NSL
                                                  już nie mam.
                                                  Wiesz Extorris, ja na uzasadnienie orzeczenia z NSL czekałam pół roku, aby
                                                  przeczytać, cytuję: „Znając późniejsze rozpoznanie zawału serca, postawione na
                                                  podstawie wykonanego EKG, można twierdzić, że trafniejszy byłby transport na
                                                  noszach. Podkreślenia jednak wymaga, że stan pacjentki podczas transportu i
                                                  pobytu na Izbie Przyjęć Szpitala i w czasie dalszego transportu do Ośrodka
                                                  Hemodynamicznego był stabilny, co potwierdzają też wpisy kolejnych lekarzy
                                                  dotyczące ciśnienia ( 140/90 mmHg), akcji serca ( 88/min) i saturacji (98%).
                                                  Oznacza to też, zdaniem sadu odwoławczego, że lekarz PR nie naraził pacjentki na
                                                  istotne niebezpieczeństwo i nie nasilił rodzajem transportu objawów chorobowych”

                                                  Musisz wiedzieć, że od chwili, kiedy została wypisana ze szpitala z rozpoznaniem
                                                  zawału ściany dolnej do momentu, kiedy zastała przyjęta na salę hemodynamiczną
                                                  upłynęło 15 minut. Jak wynika z dokumentacji szpitala ( wynik badania
                                                  koronarograficznego i protokół zgonu), chora przywieziona z objawami świeżego
                                                  zawału serca ściany dolnej i bocznej w obrazie klinicznym stopniowo nasilającej
                                                  się duszności z zastojem nad płucami.”

                                                  Czy teraz mnie rozumiesz?
                                                  Cały czas jej stan był „stabilny” począwszy od przyjazdu lekarza PR do momentu
                                                  dotarcia na salę hemodynamiczną, gdzie mimo intensywnego leczenia zmarła.
                                                  Wiesz, powiem szczerze, wszystko się we mnie buntuje jak czytam te uzasadnienia.

                                                  Bardzo Tobie dziękuję, że ze mną rozmawiasz.
                                                  • extorris Re: jak prawda to prawda 18.04.08, 22:38
                                                    nie ma zawalu sciany lewej

                                                    obraz kliniczny "dusznosci", "zastoju" moze byc tak rozny, ze chorzy maga byc
                                                    albo w agonii, albo nosic siatki z zakupami

                                                    te slowa w dokumentach nie przesadzaja o niczym

                                                    to samo dotyczy lokalizacji zawalu - EKG zmienia sie w czasie, stad rozne opisy
                                                    zreszta zmiany niedokrwienne znad sciany np przedniej moga w istocie odpowiadac
                                                    zawalowi sciany tylnej i na odwrot - odczytanie lokalizacji w EKG nie jest tak
                                                    jednoznaczne

                                                    rozleglosc zawalu serca w pierwszej kolejnosci wynika z lokalizacji zmian w
                                                    naczyniach
                                                    jego rozleglosc jest determinowana przez unaczynienie serca, a dopiero w drugiej
                                                    kolejnosci modyfikowana wysilkiem, stresem, wspolistniejacymi chorobami

                                                    w dokumentacji opisamo normalny przebieg zawalu serca
                                                    nie mozna przypisac tych objawow chodzeniu po schodach
                                                    normalne jest tez to, ze w przebiegu swiezego zawalu jego strefa moze sie
                                                    poszerzac, a chory bedzie sie pogarszal (nie mozna tego przypisac schodom, bo
                                                    pewnie bez schodow wygladaloby to tak samo)

                                                    powtarzam:
                                                    twoja mama byla po przebytych 3 zawalach, miala swiezy czwarty, nadcisnienie i
                                                    pewnie swoje lata
                                                    to sa znacznie wieksze czynniki ryzyka zgonu niz chodzenie po schodach
                                                    dlatego nie mozna chodzeniu po schodach przypisac skutku w postaci zgonu, sa ku
                                                    temu inne, powazniejsze przyczyny

                                                    zadna z niescislosci, ktora podnosisz nie zmienia konkluzji, ze ryzyko zwiazane
                                                    z przejsciem po schodach bylo za male w porownaniu z samym czwartym zawalem, aby
                                                    jednoznacznie przypisac mu zgon

                                                    paranoicznie wietrzysz spisek, ktorego nie ma
                                                    odpusc, bedzie zdrowiej dla ciebie
                                                  • 1951b Re: jak prawda to prawda 19.04.08, 04:39

                                                    Extorris napisał:

                                                    „nie ma zawalu sciany lewej”

                                                    Z tego, co napisałeś wynika jasno, że lekarze z OSL nie wiedzieli, że nie ma
                                                    zawału ściany lewej.
                                                    Nie uważasz, że to jest jakiś absurd.
                                                    A może uważali, że jak się pisze uzasadnienie, które będzie czytał laik, to
                                                    można napisać wszystko, co się chce.

                                                    W uzasadnieniu OSL wygląda to tak:

                                                    Lekarz PR przywozi pacjentkę do szpitala.
                                                    W IP lekarz dyżurny kardiolog zrobił EKG ( co wykazało nie napisali) i nie widzi
                                                    przeciwwskazań do transportu chorej do szpitala na salę hemodynamiczną.
                                                    Pacjentka karetką zostaje przewieziona do szpitala na ul. Kwiatową z
                                                    rozpoznaniem zawału ściany lewej.
                                                    W IP szpitala przy ul. Warszawskiej,wykonano koleje EKG ( co wykazało nie
                                                    napisali) i przekazano ją na Odział Kardiodiagnostyki Inwazyjnej, gdzie lekarz
                                                    we wstępnym rozpoznaniu wpisuje: „ świeży zawał ściany dolnej”.

                                                    Fragment opinii biegłego:

                                                    „W IP szpitala lekarz dyżurny kardiolog rozpoznał świeży zawał mięśnia serca
                                                    ściany dolnej ( uniesienia ST w II,III,aVF, podano Heparynę10 000j, PWE w
                                                    kroplówce, nitroglicerynę. Chorą z uwagi na cechy świeżego zawału mięśnia serca
                                                    z uniesieniem ST skierowano karetką R do szpitala, w którym Pracownia
                                                    Hemodynamiki pełniła dyżur.”

                                                    W dalszym ciągu uważasz, że paranoicznie wietrzę spisek.
                                                    Czy mam, zatem uwierzyć, że to jest kolejna „pomyłka”, która nie ma znaczenia?
                                                    Czy mam uwierzyć, że kardiolog nie wie, z jakim rozpoznaniem przekazuje
                                                    pacjentkę na salę hemodynamiczną?
                                                  • extorris Re: jak prawda to prawda 19.04.08, 19:51
                                                    > W dalszym ciągu uważasz, że paranoicznie wietrzę spisek.
                                                    > Czy mam, zatem uwierzyć, że to jest kolejna „pomyłka”, która nie ma
                                                    > znaczenia?

                                                    oczywiscie

                                                    przeciez lokalizacja zawalu nie ma zadnego znaczenia dla sprawy
                                                    tak jak i rodzaj karetki, forma gramatyczna opisu bolu glowy, specjalizacja
                                                    lekarza z IP i objawy wystepujace u twojej mamy podczas jazdy z IP na hemodynamike
                                                  • 1951b Re: jak prawda to prawda 21.04.08, 00:09

                                                    1951b napisała:

                                                    > W dalszym ciągu uważasz, że paranoicznie wietrzę spisek.
                                                    > Czy mam, zatem uwierzyć, że to jest kolejna „pomyłka”, która nie ma
                                                    > znaczenia?

                                                    Extorris napisał:

                                                    ”oczywiscie

                                                    przeciez lokalizacja zawalu nie ma zadnego znaczenia dla sprawy
                                                    tak jak i rodzaj karetki, forma gramatyczna opisu bolu glowy, specjalizacja
                                                    lekarza z IP i objawy wystepujace u twojej mamy podczas jazdy z IP na
                                                    hemodynamike.”

                                                    Masza rację NIC nie miało znaczenia dla sprawy. Cel był ważny. Dokumenty
                                                    znajdujące się w aktach sprawy, nie miały żadnego znaczenia dla lekarza
                                                    redagującego uzasadnienie.
                                                    Z uzasadnienia OSL wynika, że lekarz dyżurny – kardiolog z IP to „głupek”, bo
                                                    nie wie, z jakim rozpoznaniem wysyła pacjentkę do szpitala na salę
                                                    hemodynamiczną. Zapewnie by się bardzo zdziwił gdyby o tym wiedział.
                                                    A załoga eRki wioząc pacjentkę do szpitala na ul. Warszawską (z rozpoznaniem
                                                    zawału ściany lewej), wpadła sobie na chwilkę do szpitala na ul Kwiatową. Pewnie
                                                    „chłopakom” było po drodze.
                                                    W szpitalu na ulicy Warszawskiej, przed koronarografią „musieli” zrobić EKG,
                                                    żeby lekarz na Oddziale Kardiodiagnostyki Inwazyjnej mógł we wstępnym
                                                    rozpoznaniu wpisać:„świeży zawał ściany dolnej”.

                                                    Nie można zawału ściany dolnej połączyć z chodzeniem po schodach, ponieważ, jak
                                                    wynika z uzasadnienia, został on wpisany dopiero przez lekarza na Oddziale
                                                    Kardiodiagnostyki Inwazyjnej. Proste, prawda?

                                                    W poprzednich postach napisałeś tak:

                                                    „nawet jesli lekarz PR nie zostal skazany, mimo popelnienia bledow, sadze, ze
                                                    proces byl dla niego wystarczajaca nauczka i w przyszlosci bedzie bardziej
                                                    ostrozny”(...)

                                                    „masz prawo do poczucia niesprawiedliwosci, ale zwroc uwage, ze w postepowaniu
                                                    skonstruowanym na wzor procesu karnego, to oskarzony ma wiecej praw” (...)

                                                    „paranoicznie wietrzysz spisek, ktorego nie ma
                                                    odpusc, bedzie zdrowiej dla ciebie”

                                                    Myślę, że w tej sprawie zostało powiedziane już wszystko.
                                                    No może jeszcze należałoby tylko na koniec dodać, że jaki sąd - takie
                                                    orzeczenie, jakie orzeczenie - takie uzasadnienie.
                                                    Extorris dziękuję Tobie za rozmowę. Mamy niestety odmienne zdania na temat tej
                                                    sprawy, ale mimo wszystko bardzo dziękuję, że zechciałeś mnie wysłuchać.
        • turpin Re: nauczyciele et consortes 04.04.08, 09:43
          To niezupłnie tak
          • czartnecki Też nie lubię nauczycieli 04.04.08, 12:31
            Podejrzewam ze więcej niz 50% nie nadaje sie do zawodu,podobnie lekarze ,Ty
            znasz jakiś zawód gdzie rekrutacja i wykonanie jest w 100% przez właściwe
            osoby.Z drugiej jedna strony wiekszość lekarzy pracuje w pierwszym kontakcie z
            pacjentem,z jakiego powodu powinni oni prezentować wyjatkowo wysoki poziom?bo
            mają na codzien mozliwość dyskusji z gejzerami inteligencji,erudytami,ludzmi
            wrzechstonnie wykształconymi,czy może podstawowym problemem jest ustalenie
            lokalizacji "bólu w sobie" albo koloru zażywanych tabletek,ewentualnie wyglądu
            opakowania.Powinno być inaczej?jak w wojsku sami generałowie z orderami, tylko
            nie ma kto strzelać?
          • sonic84 Re: nauczyciele et consortes 04.04.08, 16:49
            Lubiłem nie lubiałem-sorry ale to wściekle irytujący błąd językowy.

            Nie zmienia to faktu, że ok. 1/3 studentów intelektualnie nie
            > nadawała się do studiów medycznych, ale to już nie moja wina.

            Przeciętne IQ wynosi 100.Osób inteligentnych tudzież bardzo inteligentnych jest
            stosunkowo mało tak więc jak łatwo wywnioskować,większość studentów orłami nigdy
            nie będzie niezależnie od kierunku jaki wybiorą ,gdyż dominują pośród nich
            jednostki przeciętne.Nie uważam aby polscy studenci byli pod względem
            przeciętniactwa wyjątkowo uprzywilejowani w porównaniu ze studentami
            zagranicznymi.A jak to określiłeś "masy bezwładnościowej ciemniaków"(sic!)
            -cokolwiek by to nie znaczyło tak na marginesie :D-to nie jest bynajmniej
            choroba przypisana w szczególności polskiej medycynie...na czym taką opinię
            opierasz?Na faktach czy na swoim "widzimisię"?Pytam z ciekawości
            • turpin Re: IQ 04.04.08, 18:28
              Osobę o IQ rzędu 100 uznałbyś przypuszczalnie za tępaka. Pewnie
              miałeś w podstawówce kilku takich w swojej klasie i były to właśnie
              owe klasowe matoły. Nawiasem mówiąc, przeciętne IQ w populacjach
              europejskich to sto-kilka (107, o ile pamiętam).

              Nie prowadziłem żadnych systematycznych badań na studenterii, tylko
              obserwowałem. Można spierać się, czy wyniki takich obserwacji, to
              fakty. Prosty subiektywny test, to próba odpowiedzi na pytanie, czy
              chcesz, by delikwent leczył w przyszłości ciebie lub twoją rodzinę --
              w odniesieniu do 1/3 moich studentów odpowiedź to było
              zdecydowane 'nie'. To ci wszyscy, którzy ciągną na trójczynach i
              poprawkach, ale jakoś, magno cum sudore, studia kończą. Zostają
              lekarzami i nie będzie siły, by ich z zawodu przez najbliższe 40 lat
              usunąć. Akurat ci za granicę nie wyjadą, a jak wyjadą, to zaraz
              wrócą. Byli tu tacy u mnie w szpitalu.

              Znam też dość dobrze studentów kanadyjskich i amerykańskich, bo tak
              się składa, że skończyłem drugie studia w dziedzinie pokrewnej
              medycynie za oceanem i na dodatek później w Polsce miałem okazję
              nauczać zamorską młodzież medyczną na tzw. 'studiach dla
              obcokrajowców'. Ci ostatni nie dostali się na studia medyczne u
              siebie. Reprezentowali mniej więcej taki sam przeciętny poziom, jak
              polscy studenci 'dzienni'. O polskich studentach wieczorowych
              zmilczę, bo szkoda elektronów.


              p/s
              A 'lubiłem' to oboczność językowa z obszaru Polski, z którego się
              wywodzę. Mówię też 'spaźniam' :)
              • cava85 Re: IQ i kompetencje 04.04.08, 18:47
                Ciekaw jestem, jakie IQ trzeba mieć aby zostać lekarzem-
                nauczycielem??? Jeśli IQ 107 dla lekarza to za mało, to dla
                nauczyciela ak. powinno być 167? :)))
                Ile inteligencji potrzeba aby wykuć Bochenka na blachę, zrobić
                cholecystektomię, rozpoznać zawał (a tu NIE MA objawów typowych) lub
                przyjąć 80 pacjentów na dzień (i tak nikt nas nie rozliczy ilu z
                nich wyleczono a ilu przyjęto).
                IQ nie ma nic do oceny potencjału i doskonalenia kompetencji
                zawodowych - ani lekarza, ani nauczyciela, ponieważ od dawna
                wiadomo, że wskaźnik ten określa stopień sprawności
                w...rozwiązywaniu testów IQ.
                No chyba, że kształcimy erudytę krzyżówkowicza teleturniejowego.

                Zarówno selekcję kandydatów, ocenę kompetencji jak i kształcenie
                zawodowe należy pozostawić profesjonalistom w tej dziedzinie,
                którymi lekarze (tylko przez fakt ukończenia studiów) nie są, a
                jeśli chcą być - proszę bardzo, kolejny fakultet i do dzieła!
                • sonic84 Re: IQ i kompetencje 04.04.08, 19:59
                  Q nie ma nic do oceny potencjału i doskonalenia kompetencji
                  > zawodowych - ani lekarza, ani nauczyciela, ponieważ od dawna
                  > wiadomo, że wskaźnik ten określa stopień sprawności
                  > w...rozwiązywaniu testów IQ.

                  Być może jest tak jak piszesz.Ale skoro ludzie pokroju prof Nęcki mają pewne
                  wątpliwości w tym temacie,to chyba jednak nie powinniśmy przyjmować za pewnik
                  wersji dotyczącej "rzetelności" testów IQ czy też jej braku.
                  P.S moja bliska koleżanka ma IQ ponad 150 (mierzone testami Mensy) i piątek na
                  medycynie nie kolekcjonuje.Czwóreczki też nieczęsto.A mimo wszystko zaskakuje
                  przenikliwością myślenia i szybkością w wyciąganiu wniosków.Ot taka dygresja.Nie
                  chcę bynajmniej niczego forsować...
                  • cava85 Re: IQ i kompetencje 04.04.08, 20:51
                    Prof Nęcki czy prof Nęcka?
                    Zresztą, bez znaczenia, nie chodzi tu o zarządzanie ani negocjacje.
                    IQ nie ma korelacji z wiedzą, umiejętnościami czy postawą
                    wykazywanymi w zadaniach zawodowych.
                    Jest to wskaźnik którym mierzy się po prostu co innego.
                    Zaskakujące, że nauczyciel akademicki wymienia inteligencję jako
                    kryterium oceny szans studenta na zdobycie kompetencji zawodowych -
                    to nieporozumienie merytoryczne.
                    Inteligentny student, niestety, najwyżej po kilku miesiącach zdaje
                    sobie sprawę z tego, że studia medyczne u nas nie mają charakteru
                    ani poznawczego ani kształcenia zawodowego ani też rozwijającego
                    intelektualnie, podobnie kadra.
                    Łatwa do przewidzenia przyczyna frustracji nauczycieli.
              • cava85 Re: oboczności...:) 04.04.08, 18:52
                > p/s
                > A 'lubiłem' to oboczność językowa z obszaru Polski, z którego się
                > wywodzę. Mówię też 'spaźniam' :)

                Na marginesie: jest wiele zdarzeń językowych które stają się naszym
                nawykiem.
                W tym celu wymyślono edukację powszechną, aby co najmniej uczyć
                innych posługując się poprawną polszczyzną.
                Jakoś koncepcja oboczności mnie nie przekonuje, za bardzo pachnie...
                zbaczaniem z celu... :)))
                • poloznik-gin Cava 85 05.04.08, 10:22
                  Przeczytaj wpisy gości w Swojej wizytówce.
              • sonic84 Re: IQ 04.04.08, 19:52
                Osobę o IQ rzędu 100 uznałbyś przypuszczalnie za tępaka. Pewnie
                > miałeś w podstawówce kilku takich w swojej klasie i były to właśnie
                > owe klasowe matoły.

                Mnie uczono,iż przeciętne IQ wynosi 100 ale mniejsza z tym.

                To ci wszyscy, którzy ciągną na trójczynach i
                > poprawkach, ale jakoś, magno cum sudore, studia kończą. Zostają
                > lekarzami i nie będzie siły, by ich z zawodu przez najbliższe 40 lat
                > usunąć. Akurat ci za granicę nie wyjadą, a jak wyjadą, to zaraz
                > wrócą. Byli tu tacy u mnie w szpitalu.

                Po kilkuletnich obserwacjach śmiem twierdzić,iż jakoś te oceny nie za bardzo
                potem korespondują z wiedzą,umiejętnościami czy pozniejszymi sukcesami.I nie
                mówię tutaj o sobie ale o swoich licznych bliższych lub dalszych
                znajmomych(pomijam oczywiście grupę leni,którzy się nie uczą bo po prostu nie
                chcą i przedłużają studia w nieskończoność za sowitą opłatą).Nie zawsze też
                ocena jest wystawiania w sposób w miarę obiektywny...

                Ci ostatni nie dostali się na studia medyczne u
                > siebie. Reprezentowali mniej więcej taki sam przeciętny poziom, jak
                > polscy studenci 'dzienni'. O polskich studentach wieczorowych
                > zmilczę, bo szkoda elektronów.

                Akurat na mojej uczelni ludzie z English Division są raczej postrzegani jako
                mało zdolni/leniwi/oporni czy jak kto woli.Mają bowiem "problemy" z
                przyswojeniem tej wiedzy,którą nawet nasi rodacy -jak kto określiłeś -"ciągnący
                na trójczynach" opanowują bez większych problemów.Nie wiem z czego to wynika,być
                może z wielkiego lenistwa być może z czegoś innego.Nie podejmuję się dyskusji w
                tym temacie,gdyż z pewnością będzie bezowocna.

                O polskich studentach wieczorowych
                > zmilczę, bo szkoda elektronów.

                Znam całkiem sporą grupkę "studentów wieczorowych" (czyt, tych co się podczas
                rektrutacji nie załapali i teraz studiują "prywatnie").Jest ich coraz więcej na
                medycynie.Muszę ci powiedzieć ,iż znakomita większość z nich radzi sobie dobrze
                lub nawet bardzo dobrze.Również nie będę tego komentować.Opisuję tylko zjawisko.

                Kiedyś,kiedy studiowałeś sytuacja na studiach przedstawiała się zgoła inaczej.
                O przyjęciu na studia nie decydował tylko egzamin wstępny ale różne
                machlojki,których dopuszczano się pod osłoną byłego systemu.Część zdolnych
                odpadała i to nie bynajmniej ze względu na wyniki w nauce..ecc.Sporo studentów
                ,dzięki swoim konotacjom miała również zawsze zielone światło podczas swojej
                edukacji.No ale ty to chyba znasz lepiej,z autopsji.

                A 'lubiłem' to oboczność językowa z obszaru Polski, z którego się
                > wywodzę. Mówię też 'spaźniam' :)

                Spoko to jak "ja rozumie" czy "poszłem",słowem te klimaty :).Załapałam...
              • nowezyna no i muszę się zgodzić 05.04.08, 21:35
                popatrz Turpin'ie- nie sądziłam,że mi na to przyjdzie, ale muszę
                przyznać Ci rację!
                nie ma najmniejszej selekcji na Akademie czy Uniwersytety Medyczne w
                Polsce pod kątem predyspozycji do wykonywania zawodu.
                w zasadzie, na studia może dostać się każdy, i - zgadzam się z Tobą-
                większość te studia skończy.
                potem trafiamy do gabinetu na takiego gamonia (dla niego tytuł lek.
                oznacza szczyt awansu społecznego i daje poczucie wszechmogąstwa)-
                wierząc,że skoro ma dyplom czy specjalizację- to będzie wiedział co
                robi...
                guzik!
                Loteria taka, jak w wielu innych zawodach- w tym, w oświacie.
                straszne ,jak mocno przypadek decyduje o naszym losie, przerażające
                jak ważne jest to, kogo spotykamy na swej drodze- czy to lekarz, czy
                nauczyciel, czy choćby mechanik samochodowy.
                co do poziomu studentów amerykańskich- studiowałam na ŚAMie- było
                ich całkiem sporo- mówiąc łagodnie- myśmy powodów do kompleksów nie
                mieli.
                dość wymowne,że jakoś ciężko było im poderwać dziewczynę z Akademii-
                najczęściej umawiali się z kelnerkami z pizzerii, czy fryzjerkami
                golącymi ich głowy.
                jedna rzecz, która dawała im przewagę- potrafili zgłosić pretensje
                do profesora po wykładzie, który był nudny.
                potrafili wymagać nowości, konkretnej wiedzy,której nie ma w
                książkach- bo po co są wykłady?
                i jeszcze jedna różnica- kiedy polscy studenci ściągali- nie daj
                Boże, aby ktoś uznał to za oszustwo i wskazał winnego wykładowcy!
                byłby stępiony do końca studiów.
                Amerykanie stosowali ostracyzm wobec tych, którzy ściągali.
                Dla nich było to nie do pomyślenia. teraz uważam, ze mieli rację.
                Pozdrawiam. M.
                • sonic84 Re: no i muszę się zgodzić 05.04.08, 22:34

                  nie ma najmniejszej selekcji na Akademie czy Uniwersytety Medyczne w
                  > Polsce pod kątem predyspozycji do wykonywania zawodu.

                  A jak sobie taką selekcję wyobrażasz?Egzamin wstępny (obecnie wysoki wynik z
                  matury rozszerzonej) to za mało?

                  kiedy polscy studenci ściągali-

                  Oj to wyjątkowo ciasne sale mieliście albo nikt was nie pilnował.Na mojej
                  uczelni,nawet jeśli by się chciało ściągnąć na egzaminach ,nie ma jak.
                  • nowezyna selekcja 05.04.08, 22:45
                    sonic- z reguły pisaliśmy na auli- dwa miejsca wolne pomiędzy
                    studentami, masa asystentów- niestety, mnie rodzicki nauczyli
                    przestrzegania reguł- i bywało ,że jako jedyna siedziałam na
                    wyznaczonym miejscu , a reszta skupiona , blisko siebie, olewając
                    wyznaczone krzesła.ale zdawałam, o własnych siłach.
                    selekcja pod kątem predyspozycji-
                    wynik z matury , czy wynik z egzaminu zdecydowanie nie ocenia
                    określonych umiejętności czy zdolności.
                    myślę, że, niestety , taka selekcja jest możliwa dopiero na etapie
                    przyjmowania do pracy- i to może być trudne i do realizacji, i do
                    przełknięcia.
                    • sonic84 Re: selekcja 05.04.08, 23:40
                      \selekcja pod kątem predyspozycji-
                      > wynik z matury , czy wynik z egzaminu zdecydowanie nie ocenia
                      > określonych umiejętności czy zdolności.

                      Pewnie tak było jest i będzie o ile nie zostaną stworzone i wdrożone w życie w
                      miarę obiektywne oceny tychże cech.Jak na razie nic się z tym nie da zrobić.
                      P.S Na mojej uczelni (mam na myśli medycynę) całe szczęście ściągają baaardzo
                      nieliczni o ile w ogóle ktoś ściąga.
                      • nowezyna a na której uczelni studiujesz? 05.04.08, 23:43
                        jakie są kryteria ocen?
                        • sonic84 Re: a na której uczelni studiujesz? 06.04.08, 12:11
                          To ty mi powiedz skoro tak za nimi optujesz. ;)
                          Tak jak napisałam-na razie takowe nie istnieją...
                          • sonic84 Re: a na której uczelni studiujesz? 06.04.08, 12:12
                            P.S WUM
      • wienczyslaw.n.ieszczegolny Tutaj drogi turpinie 12.04.08, 02:54
        Nalezy sie zachowywac POPRAWNIE !!!!
        Tzn, jak juz chcesz cos napisac, to najlepiej niech bedzie to jakis
        wyraz wspolczucia, takiej wiesz solidarnosci w niedoli.
        NIE DAJ BOZE ( w zaleznosci w kogo/co kto wierzy) przyszloby Ci do
        glowy pouczac czy tez wyrazac niepochlebne opinie. Zaraz zostaniesz
        przywolany do porzadku i postawiony w szeregu.
        Nie badz wyrodna czarna owca - wez i zabecz w stadku jak one.
        Zaburzasz komfort oraz "well-being" duzej liczby piszacych tu
        taj "rewolucjonistow".
    • betadyna Komu zależy? - naiwne pytanie! - politykom!!! 04.04.08, 21:04
      To oni obiecują gruszki na wierzbie czyli "równy dostęp do świadczeń zdrowotnych
      wszystkim" = "mercedesy za frico".
      Ponieważ postulat jest nierealizowalny, wobec tego muszą znaleść się winni...
      Winni to oczywiście nie politycy ani ich socjalistyczny, otumaniony elektorat...
      Winni to ci, którzy ratują życie innym i są przy tym okradani.
      Trzeba ich jeszcze opluć!...
      • tartaczek Re: Komu zależy? - naiwne pytanie! - politykom!!! 06.04.08, 00:26
        Zgadzam sie z wiekszoscia wypowiedzi sonica.Turpin nie ma racji piszac o
        korelacji wysokich ocen z przyszlym solidnym wykonywaniem zawodu.Kujony nie
        zawsze sa najlepszymi lekarzami,bo zwykle brak im czasu na hobby ,rozrywke i
        kulture.Oceny na studiach w niewielkim stopniu decyduja o przydatnosci do
        zawodu.Jesli idzie o studentow zza granicy to faktycznie czesto w Polsce
        studiuja Ci co u siebie nie dostali sie na studia.Ale zapomnial powiedziec ,ze
        nie dostali sie u siebie ,mimo,ze mieli maksymalna liczbe punktow(oceny
        przeliczone na punkty).I ze np.urzadzalno im w ich w kraju (Szwecja)losowanie
        tych z maksymalna liczba punktow.Jak ktos mial szczescie to sie zalapal.Inni nie
        mieli ochoty czekac na kolejne losowanie za rok i woleli zaczac studia w
        Polsce.Programy w uczelniach zagranicznych sa nastawione na wiedze praktyczna a
        nie teoretyczna jak w Polsce.Tutaj student po 9 semestrze ma prawo do pracy w
        szpitalu i pelnienie dyzurow.Zwykle biora sobie urlop dziekanski i w tym czasie
        pracuja w szpitalu pare miesiecy zarabiajac bardzo dobrze.A potem jada na dlugie
        wakacje.A juz powroty z zagranicy lekarzy"trojkowych" na studiach mozna miedzy
        bajki wlozyc.Teoria wyssana z palca.
        • poloznik-gin Re: Komu zależy? - naiwne pytanie! - politykom!!! 06.04.08, 10:38
          Jakoś nigdy nikt z kujonów niczym mnie nie zaskoczył,poza tendencja grupowania
          sie ,tworzac zwiazki "lepszych" ich powikłania to wyjątkowy zbieg okoliczności
          albo przypadek jeden na milon,nasze natomiast ,że mało ,bo do nas nie chodza
          "trudne"przypadki,uwielbiam słuchać ich teori tłumaczacej jakieś
          niepowodzenie,nawet prawa fizyki stają się plastyczne.
          • aelithe Re: Komu zależy? - naiwne pytanie! - politykom!!! 06.04.08, 12:30
            W mojej obserwacji najlepszymi zabiegowcami z moich kolegów i osób
            starszych, których szczegółowo znam losy życiowe, zwykle zostali
            ludzie, któzy rozpoczynali karierę w małych ośrodkach lokalnych i po
            kilku latach pracy przyszli już z pewnym balastem doświadczeń do
            ośrodków klinicznych.
            Nota bene podobne losy były kilku znamienitości polskiej chirurgii i
            ginekologii.
            • turpin wykrzykniki i pytajniki 08.04.08, 22:44
              Ze trzech czy czterech wybitnych chirurgów przytrafiło się w Galicji i
              Priwislanskim Kraju od zaborów. Ale 'znakomitości polskiej ginekologii??' --
              niby co to takiego?
              • seniorita15 solidna praca 14.04.08, 01:51
                Mam w glebokim powazaniu ,co stado troli ma do powiedzenia na temat lekarzy
                ogolnie.Niektorzy sobie z pewnoscia zasluzyli na krytyke.Drazni mnie jak ktos
                uogolnia.Pracuje X lat w zawodzie ,jestem fachowcem,znam wiele jezykow ,co
                niektorym trolom sie w glowie nie miesci ,pracowalam w niejednym unijnym
                kraju,skargi na mnie nie bylo zadnej,zaden pacjent nie umarl z powodu mojego
                bledu i nie zycze sobie, zeby to cale trolowisko ujadalo na wszystkich lekarzy
                ,bo ja tez jestem jednym z nich.Uratowalam wielu pacjentow spod lopaty ,jak to
                sie mowi w naszym swiatku,z racji specjalnosci rzadko slyszalam dziekuje.Na
                szczescie pracuje w kraju,ktory tez nie jest tak idealny jak sie niektorym
                wydaje,ale tu sie dosc czesto zdarza ,ze rodzina czesto dziekuje(bez pieniedzy)
                pomimo zgonu pacjenta.Wy ,to cale trolowisko ,nie zdajecie sobie sprawy ,ze
                czasami zwykle dziekuje -jest nagroda za wysilek personelu,pomimo zgonu
                pacjenta.Ale wiem,ze rozliczne polskie patologie po obu stronach nie wplywaja
                korzystnie na te relacje.Najbardziej winni sa decydenci.I dlatego nie mam
                zamiaru wracac ,a wiem ,ze kolejni lakarze szykuja sie do wyjazdu.Chyba pani min
                osobiscie zgasi swiatlo.
                • seniorita15 Re: solidna praca 14.04.08, 01:53
                  Przepraszam za literowke,mialo byc -lekarze .
                  • 1951b wszelka arogancja wywołuje wstręt...... 16.04.08, 01:20
                    seniorita napisała:

                    „Mam w glebokim powazaniu ,co stado troli ma do powiedzenia na temat lekarzy
                    ogolnie. (....)i nie zycze sobie, zeby to cale trolowisko ujadalo na wszystkich
                    lekarzy, bo ja tez jestem jednym z nich.”

                    No to jak to jest z tobą, bo nie bardzo rozumiem.
                    Masz w głębokim poważaniu.............Czy sobie nie życzysz?
                    Bo jeśli chodzi o mnie to, nie życzyłam i nie życzę sobie, aby lekarze
                    traktowali mnie jak idiotkę, tylko z tego powodu, że nie posiadam wykształcenia
                    medycznego.
                    Nie zauważyłam, aby fakt, że sobie takiego traktowania nie życzę, miał jakieś
                    znaczenie dla niektórych lekarzy.

                    seniorita napisała:

                    „Pracuje X lat w zawodzie ,jestem fachowcem,znam wiele jezykow ,co
                    niektorym trolom sie w glowie nie miesci ,pracowalam w niejednym unijnym
                    kraju,skargi na mnie nie bylo zadnej,zaden pacjent nie umarl z powodu mojego
                    bledu i nie zycze sobie, zeby to cale trolowisko ujadalo na wszystkich lekarzy
                    ,bo ja tez jestem jednym z nich”

                    O Seniorito Istoto Najdoskonalsza!
                    Ja, istota bezrozumna, co z najpodlejszej dziury wylazła, niegodna Twych
                    przeczystych śladów brukać, ni wzroku kaprawego na Twój cień wznosić, ani moim
                    tchem cuchnącym krystalicznej woni oddechu Twojego kalać, ja, najnędzniejsza z
                    nędznych, nikczemną twarzą w proch padając, błagam by dane mi było podziwiać
                    Ciebie i Twoje dokonania.

                    A tak całkiem poważnie, to muszę napisać, że specjalnie dla ciebie wybrałam to
                    powiedzenie, abyś się trochę zastanowiła, zanim coś napiszesz, cytuję :

                    „Gloriosa sapientia non magno aestimanda est, siquidem non multum differt ab
                    infantia"

                    seniorita napisała:

                    „Na szczescie pracuje w kraju,ktory tez nie jest tak idealny jak sie niektorym
                    wydaje,ale tu sie dosc czesto zdarza ,ze rodzina czesto dziekuje(bez
                    pieniedzy)pomimo zgonu pacjenta.
                    Wy ,to cale trolowisko ,nie zdajecie sobie sprawy ,ze
                    czasami zwykle dziekuje -jest nagroda za wysilek personelu,pomimo zgonu pacjenta."

                    Jako osoba mądra i wykształcona powinnaś wiedzieć, że trudno jest oczekiwać od
                    trolla, aby zadawał sobie z tego sprawę, że należy powiedzieć dziękuję.

                    seniorita napisała:

                    „Ale wiem,ze rozliczne polskie patologie po obu stronach nie wplywaja
                    korzystnie na te relacje.”

                    Cieszę się, że zdajesz sobie z tego sprawę.

                    seniorita napisała:

                    „Najbardziej winni sa decydenci.I dlatego nie mam
                    zamiaru wracac ,a wiem ,ze kolejni lakarze szykuja sie do wyjazdu.”

                    Masz rację, nie wracaj.

                    seniorita napisała:

                    „Chyba pani min osobiscie zgasi swiatlo.”

                    I nastanie ciemność.

                    Kiedyś napisałaś, że nie warto komentować moich postów, ponieważ uważasz mnie za
                    osobę popierającą bezrozumnie Andnowa i mającą skłonności do manipulacji. Mam
                    nadzieję, że dotrzymasz słowa i nie skomentujesz również tego wpisu.

                    ----------------------------------------------------------------
                    • seniorita15 Re: wszelka arogancja wywołuje wstręt...... 16.04.08, 21:17
                      >1951b:kopanie sie z koniem nie nalezy do moich ulubionych zajec.Znam ciekawsze
                      rozrywki.
                      • 1951b Re: wszelka arogancja wywołuje wstręt...... 18.04.08, 02:02
                        Wierzę, że znasz ciekawsze rozrywki, a więc idź kobieto w swoją stronę. Bez
                        odbioru. Qń :)
                • andnow2 Skromnością i elegancją, to ten Twój wpis, 16.04.08, 10:20
                  seniorita15 napisała:

                  > Mam w glebokim powazaniu ,co stado troli ma do powiedzenia na
                  temat lekarzy ...


                  Droga Seniorito, raczej nie grzeszy, niezależnie od stopnia
                  prawdziwości, czy też może trafności niektórych zawartych w nim
                  stwierdzeń.
                  • snajper55 A co w nim jest nieeleganckie i nieskromne ??? /nt 16.04.08, 11:31
                    andnow2 napisał:

                    > seniorita15 napisała:
                    >
                    > > Mam w glebokim powazaniu ,co stado troli ma do powiedzenia na
                    > temat lekarzy ...
                    >
                    > Droga Seniorito, raczej nie grzeszy, niezależnie od stopnia
                    > prawdziwości, czy też może trafności niektórych zawartych w nim
                    > stwierdzeń.

                    S.
                    • seniorita15 Re: A co w nim jest nieeleganckie i nieskromne ?? 16.04.08, 21:14
                      Niesmiala to bylam dawno temu.Praca za granica ,uswiadomila mi moja wartosc
                      zawodowa.Jak sie ma do wyboru tyle ofert pracy,w roznych krajach ,to
                      zdecydowanie samopoczucie sie poprawia.Jezyki traktowalam zawsze jako hobby,a
                      okazaly sie bardzo dobra inwestycja.W Polsce lekarzy sie poniza i probuje
                      sprowadzic ponizej poziomu chlopo-robotnika,a ze sie na to nie zgadzaja ,to sie
                      ich niszczy za posrednictwem mediow. Tu gdzie pracuje ,w kazdym miescie jest po
                      kilku polskich lekarzy o roznych specjalnosciach.I to samo jest w kazdym
                      wiekszym miescie.Nikt nie mysli o powrocie.Jak jade na kurs oplacony przez
                      pracodawce(wlacznie z biletami lotniczymi i hotelem np.na Floryde czy inny
                      zakatek swiata)to zawsze spotykam po kilku kolegow z Polski ,pracujacych za
                      granica.Tak trzymac.W Polsce takie kongresy sa zarezerwowane wylacznie dla samej
                      gory.Plusem mojej obecnej pracy jest kilka miesiecy wolnego w roku, mimo,ze
                      pracuje na pelnym etacie.Bo tu sie przestrzega unijnego czasu pracy.Oprocz tego
                      31 dni urlopu.W lipcu zaplanowalam urlop na 5 tygodni,a dostalam 6.W oddziale w
                      miesiacach letnich(czerwiec-sierpien)zostaje 1/4 skladu oddzialu.Reszta sie
                      urlopuje.To nie bajki.I jakos nikt tu nie wrzeszczy o zagrozeniu dla
                      pacjenta.Wszelkie planowe wizyty i zabiegi zostaja zawieszone do
                      wrzesnia.Dlatego stale namawiam kolegow z kraju do podjecia trudnej decyzji i
                      wyjazdu.To co pisze to sa fakty.Chwalic ,to sie moge miejscami gdzie spedzam
                      wakacje,ale jakos tego nie robie,a to co dotyczy mojej pracy, to sa tylko
                      fakty.Ja wiem ,powinnam je wstydliwie przemilczec ,bo to nie pasuje do
                      prezentowanego w mediach wizerunku polskiego lekarza.Ale ja uwielbiam wsadzac
                      kij w mrowisko.
      • kwietniak-pl Re: Komu zależy? - naiwne pytanie! - politykom!!! 21.04.08, 09:21
        mercedes za friko to rzeczywiscie trafne porównanie, socjalizm obiecuje zdrowie,
        wykształcenie, emerytury itd. i oczywiscie nie może się wywiązać, bo to
        kosztuje; w tym sensie system amerykański (ubezpiecza się ten, kto chce) jest po
        prostu jedynie realnym

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka