Efekt Bukiela

29.06.08, 08:24
No i mamy efekt ogromnych podwyżek płac jakie dostali polscy lekarze

"Na Uniwersytecie Medycznym padł kolejny rekord ilości kandydatów na
studia stacjonarne. O ponad 1100 miejsc ubiega się już ponad 7 tys.
osób.(...) Najbardziej oblegana jest medycyna, gdzie chce się
kształcić aż 2500 kandydatów. Czeka na nich 230 miejsc. To rekord w
historii studiów na kierunku lekarskim. O jeden indeks walczy blisko
11 osób. Rok temu o taką samą ilość miejsc ubiegało się o 400
kandydatów mniej (wskaźnik konkurencyjności 9:1). "

całość na
koziolek.pl/news.php?did=2&idnews=69937
    • sithicus Re: Efekt Bukiela 29.06.08, 12:21
      Młodzi idą na AM już z konkretnym planem wyjazdu z kraju. Do tego trzeba
      uwzględnić fakt że po wprowadzeniu nowej matury można składać papiery na kilku
      uczelniach. Za moich czasów trzeba było zdawać egzamin z biologi, chemii, fizyki
      i j. obcego i papiery składało się tylko w jednej AM.
    • dwimmerling Baju baju,bedziesz Ty mi w raju... 29.06.08, 12:41
      Jak ja zdawalem na AM mozna bylo skladac papiery na dwie uczelnie-wiec,WSZYSCY skladali np na AM i na biotechnologie na uniwerku.W dodatku,mozna bylo skladac papiery tylko na JEDNA AM.Teraz,uczelnie robia sobie reklame,tyle ze maturzysci moga skladac papiery...na WSZYSTKIE AM /tak zrobil m.in.moj mlodszy brat/.Jaki jest final?A no,taki ze :

      W SUMIE jest ok.2500 kandydatow na AM.AM w polsce jest bodajze 15-na kazdej o ile sie nie myle po 230-250 miejsc na wydziale lekarskim.Zakladajac jednak nawet,ze tylko 230 to daje:230 miejsc razy 15 uczelni=3450 miejsc,czyli...1,5 raza tyle,co kandydatow.Inne dowody lekkiej padaki:jak ja zdawalem bylo 250 miejsc w moim miescie,obecnie jest bodajze 210.Poza tym-jak ja zdawalem,byly 4 osoby na miejsce w moim miescie=ca 800osob zdajacych,czyli w skali kraju-800x15=12 000-hm,to jakies 5 razy wiecej,niz teraz:]


      Co do tych wielkich zarobkow na lubelszczyznie-Aron,czemu znowu klamiesz?W diablo bogatym lublinie /KGHM/,gdzie sa chyba najwyzsze stawki w rejonie placa 400 pln za SOR-tyle,ze nie za 17h a za 24h /to jedyne takie miejsce/.Za to,juz w szpitalu akademickim dyzur to "cale" 150pln...

      Panie Oleszczuk,rozumiem ze z zawisci /o wyksztalcenie?/ nienawidzi pan lekarzy,ale czemu pan panie Oleszczuk klamie?
      • aron2004 Re: Baju baju,bedziesz Ty mi w raju... 29.06.08, 13:01
        KGHM w Lublinie???
        • dwimmerling Re: Baju baju,bedziesz Ty mi w raju... 29.06.08, 13:19
          > KGHM w Lublinie???

          Lubin.Literowka,moj blad.Ale proponuje ustosunkowac sie do reszty mojej wypowiedzi...:)
          • aron2004 Re: Baju baju,bedziesz Ty mi w raju... 29.06.08, 15:35
            może na Dolnym Śląsku jest bezrobocie wśród lekarzy?
            Albo Lubin jest mimo KGHMu biedniejszy od Lublina. Widocznie
            pieniądze z KGHMu nie idą na szpitale.
            • dwimmerling Re: Baju baju,bedziesz Ty mi w raju... 29.06.08, 17:14
              > może na Dolnym Śląsku jest bezrobocie wśród lekarzy?
              > Albo Lubin jest mimo KGHMu biedniejszy od Lublina. Widocznie
              > pieniądze z KGHMu nie idą na szpitale.

              Taaa aron,zadupie pod granica z ukraina bogatsze od zachodu polski i miasta praktycznie sponsorowanego przez KGHM oraz polkowic-najbogatszej gminy w polsce...Cos madrego jeszcze powiesz mi dzisiaj...?Poza tym,odpowiadaj na wszystkie pytania,a nie tylko na te wybiorcze,przy ktorych najmniej mozesz sie skompromitowac-albo NIE ODYZWAJ SIE WOGOLE.
              • aron2004 Re: Baju baju,bedziesz Ty mi w raju... 29.06.08, 19:09
                a to gmina płaci lekarzom czy szpital?
                • aron2004 Re: Baju baju,bedziesz Ty mi w raju... 29.06.08, 19:11
                  u nas jest Łęczna która ma kopalnie węgla - podobnie gmina
                  Puchaczów. Jakoś nie widać tam specjalnego bogactwa w porównaniu z
                  Lublinem gdzie kopalni nie ma. Widocznie przemysł wydobywczy
                  niekoniecznie daje szczęście powszechne.
                  • dwimmerling Aron,przestan piep...c 29.06.08, 19:21
                    1)Szpital nalezy do gminy/miasta.Szpital nie ma kasy=lekarz nie ma kasy.Dodatkowo,na sluzbe zdrowia dodatkowo lozy tam KGHM-o sprzecie,jaki tam jest nawet we wroclawiu mozna tylko pomarzyc...

                    2)Nie porownuj jakiejs malej kopalni odkrywkowej na wschodzie do chyba najbogatszej firmy w polsce...
                    • aron2004 Re: Aron,przestan piep...c 29.06.08, 21:41
                      Czyli twierdzisz, że terenówki, wille i Włochy to mój wymysł, a
                      lekarze w Lublinie jeżdżą starymi Poldkami i mieszkają w komunalkach?
                      a może żebrzą na deptaku?

                      A może lekarz w Lublinie dostaje 100 zł za dyżur? Idź się leczyć
                      człowieku.
                      • dwimmerling Nie,aron,to Ty sie lecz,bo urojenia masz... 29.06.08, 22:01
                        Jakie terenowki,jakie wille?Gdzies Ty sie ich naogladal,poza "na dobre i na zle"?
                        Sorry "rolniku",ale nigdy w zyciu nie uwierze,ze na jakims zadupiu pod granica ukrainska zarabia sie lepiej,niz we wroclawiu...
                        • liton Re: Nie,aron,to Ty sie lecz,bo urojenia masz... 29.06.08, 23:05
                          sorry, dwimmerling - ale znaczy to, że realiów nie znasz
                          mam paru znajomych lekarzy "na wschodzie" - ich zarobki są sporo większe, niż na zachodzie, co ciekawsze - im dalej na zachód, tym zarobek mniejszy (oczywiście mowa o zarobkach na kontrakcie - etat wszędzie równie ch...owy)
                          • dwimmerling Re: Nie,aron,to Ty sie lecz,bo urojenia masz... 29.06.08, 23:23
                            Hm,tego szczerze mowiac nawet nie wiedzialem.Ale watpie,aby to byly zarobki wystarczajace na kupno hammera,czy willi;)Kontrakt swoja droga wszedzie jest rozsadniej platny,ale ma tez pewne "uroki"...
                            • liton Re: Nie,aron,to Ty sie lecz,bo urojenia masz... 30.06.08, 01:34
                              uroki kontraktu najlepiej podsumowuje historia, ktora uslyszalem na zajeciach - anestezjolog, na kontrakcie jezdzil w pogotowiu
                              na miejscu wypadku - jakis pijany debil wjechal w niego i "przytulił" go do karetki
                              ubezpieczyciel w swojej argumentacji jakos namieszal, ze wyszlo na to, ze nie był na miejscu pracy podczas wypadku, facet ma kolo 30, rodzinę, śpiączkę i nie należą mu się żadne pieniądze..

                              co zaś do Hummera/Willi - jakby parenascie lat zyl na energii kosmicznej, nie majac absolutnie zadnych potrzeb wlasnych - czemu nie.. chyba, ze dla aronka parterowa szopa z golebnikiem z tylu to willa.. - wtedy to inna gadka
                              • dwimmerling Re: Nie,aron,to Ty sie lecz,bo urojenia masz... 30.06.08, 02:20
                                Heh,cos za cos-troche wieksze pieniadze,ale tez "troche" wieksze ryzyko...

                                Zasadniczo,jak na to wszystko patrze,ciekawi mnie tylko jedna rzecz-kiedy ten system wreszcie padnie;)
                        • aron2004 Re: Nie,aron,to Ty sie lecz,bo urojenia masz... 29.06.08, 23:31
                          przyjedź do Lublina, pójdziemy na Lubartowską, poszukamy czy jakiś
                          lekarz tam mieszka w komunalce. A potem pójdziemy na Choiny albo
                          Węglin i ja ci pokażę kilkadziesiąt willi lekarskich wartych powyżej
                          pół miliona.

                          Mówię ci że we Wrocławiu i na DOlnym Śląsku może być bezrobocie
                          wśród lekarzy i stąd te niskie zarobki.

                          O ile faktycznie tak mało tam zarabiają, bo ja nie wierzę w bajki że
                          lekarz zarabia 10 zł za godzinę.
                          • dwimmerling Coz,skoro tak twierdzisz...pewnie masz racje...;) 30.06.08, 00:34
                            Jak wyzej...

                            Nie wierzysz,to k... uwierz wreszcie.Nie ma zadnego bezrobocia-ludzie pracuja po kilka etatow-przykladowo,znajomy torakochirurg leci na 5ciu etatach.Nie jest jakims strasznym wyjatkiem.Mozesz mi wyjasnic ten fenomen?

                            Poza tym,teraz jest troche lepiej,ale jeszcze niedawno/1,5roku temu/,w jednym tutejszych z duzych szpitali placili 3,34 pln za godzine ostrego dyzuru /masz pod soba izbe przyjec&oddzial/,a za "normlana" godzine pracy na oddziale bodajze 6,14 pln.Sorry,moze pan Arkadiusz Oleszczuk uwaza to za normalne-ale ja NIE.
                            • aron2004 Re: Coz,skoro tak twierdzisz...pewnie masz racje. 30.06.08, 07:25
                              jeżeli płacili 3 zł za godzinę to znaczy że było bezrobocie wśród
                              lekarzy na Dolnym Śląsku.
                            • suzan77 Re: Coz,skoro tak twierdzisz...pewnie masz racje. 30.06.08, 08:10
                              lekarze mają tak rozbuchane ego, że i 3 Pln nie jest w stanie go
                              zabić. Mają pacjenta szarego w nosie, czego wyrazem jest to forum i
                              sithicus w szczególności.
                              • sithicus Re: Coz,skoro tak twierdzisz...pewnie masz racje. 30.06.08, 18:26
                                Ciebie suzan mam głęboko ale że tak powiem dużo niżej.
                        • loraphenus dwimmerlingu, na lubelszczyźnie rodzinni lekarze 04.07.08, 02:13
                          zarabiają tak "dużo", że nie są zainteresowani umowami z NFZtem.

                          miasta.gazeta.pl/lublin/1,48724,5423216,W_Naleczowie_w_weekend_nie_ma_lekarza.html
                          • aelithe Re: dwimmerlingu, na lubelszczyźnie rodzinni leka 07.07.08, 23:33
                            Właśnie mój kolega z roku zrezygnował z intratnej praktyki lekarskiej w
                            województwie pomorskim i podjął prace niemedyczna. jako jeden z 2 lekarzy w
                            kilkunastotysiecznym mieście po odliczeniu kosztów wychodził 1,5 złotych netto.
                            Planuje całkowicie zrezygnować z medycyny.
                            • loraphenus alez doktorze, powyższe zawierało ironię 07.07.08, 23:41
                              jak w Polsce jeszcze byłem to codziennie jadąc do pracy za niecałe 900zł
                              miesięcznie słyszałem biadolących krusowców. Jechali tymże pociągiem do pracy i
                              narzekali że zwolnienie lekarskie z KRUS tak mało płatne i że trzeba je
                              osobiście składać w krus bo w tym czasie fucha za 300zł by się zrobiła a w ogóle
                              to marnie bo tylko 4000 miesięcznie na czarno i marna emeryturka...

                              oczywiście tanie winka w pociągu, co drugi rencista pierwszej grupy...
                            • aron2004 Re: dwimmerlingu, na lubelszczyźnie rodzinni leka 08.07.08, 05:11
                              nie myśl że ktoś uwierzy że jest w tym kraju lekarz który zarabia
                              1,5 zł na godzinę.
                              • aelithe Re: dwimmerlingu, na lubelszczyźnie rodzinni leka 08.07.08, 14:16
                                Pewnie nikt, bo w kilkunastutysięcznym pozostał zwykle nieczynny
                                szpital i jeden lekarz rodzinny przed emeryturą. Samobójców do pracy
                                chętnych nie ma.
    • szlachcic Re: Efekt Bukiela 01.07.08, 09:26
      "O ponad 1100 miejsc ubiega się już ponad 7 tys.
      > osób.(...) "

      tego nie moge zrozumiec
      - 6 lat nauki
      - najciezsze ze wszystkich studiowanie
      - najbardziej trudna i ciezka i odpowiedzilna praca jaka zna
      czlowiek na tej planecie
      - najbardziej stresujaca praca
      - najbardziej niedoceniana praca
      - zarobki 1600 netto

      nie rozumiem tych ludzi, dlaczego elita narodu godzi godzi sie na to?
      dlaczego sa rodziny lekarskie? czy dzieci lekarzy ktore w czasie
      dziecinstwa z biedy nie znaly co to czekolada a tylko od czasu do
      czasu mamusia kupila 10 deko landrynek nie widza w co sie pakuja?
      czy nie rozumieja ze po ukonczeniu studiow nie beda mieli co do
      garnka wlozyc, ze beda grzebac po smietnikach
      dlazczego oni ida studiowa medycyne? pokuta?
      to musza byc jednak wspaniali ludzie
      • studmw Re: Efekt Bukiela 01.07.08, 11:08
        Na przyklad po to zeby nigdy w zyciu nie popasc we frustracje ze jest sie nikim.
        • szlachcic Re: Efekt Bukiela 01.07.08, 17:38
          studmw napisał:

          > Na przyklad po to zeby nigdy w zyciu nie popasc we frustracje ze
          >jest sie nikim

          hehehe
          faktycznie tu lekarze na forum nie sa frustratami
      • poloznik-gin Re: Efekt Bukiela 01.07.08, 12:23
        Ciekawe dlaczego sa rodziny,rolników z dziada na
        dziada,górników,ślusarzy,stolarzy ,piekarzy,dlaczego są nazwiska
        Kowalski,Kołodziej,Smolarz,Piekarski,Gorzelnik itp?a powinno byc najwiecej
        Upierdliwski.
        • szlachcic Re: Efekt Bukiela 01.07.08, 17:44
          poloznik-gin napisał:

          > Ciekawe dlaczego sa rodziny,rolników z dziada na
          > dziada

          tu juz mowisz o zmianie miejsca zamieszkania i stylu zycia
          Polacy nie sa mobilni a zwlaszcza rolnicy, a ziemia to mimo wszystko
          pewien kapital
          jest wytlumaczenie?

          a zawodem lekarskim wg Was to same negatywy i nieszczescia z glodem
          wlacznie
          nawet zwierze z glodu jest w stanie zmienic otoczenie czy srodowisko
          i tak dziki wchodza do miasta, szczury lataja przez glowna ulice do
          hipermarketu a niedzwiedze schodza z gor pomiedzy ludzkie osady
          to juz nawet nie chodzi o inteligencja a o instynkt

          Wiec albo lekarze sa totalnymi kretynami ktorzy dla miana zwania sie
          lekarzem wola glodowac albo oszukuja spoleczenstwo
          zawsze uwazalem ze to drugie
          co nie zmienia faktu ze znaczna czesc tej grupy zawodowej to kretyni
          • dwimmerling Re: Efekt Bukiela 01.07.08, 20:43
            > co nie zmienia faktu ze znaczna czesc tej grupy zawodowej to kretyni

            Ach,szlachcic,wiec jednak uwazasz,ze wiekszosc z nas to kretyni?
            Slyszysz Andnow,no mysle ze teraz mozemy wrocic do dyskusji o tym,kto kim i jak bardzo pogardza...:)
            • andnow2 Kto mieczem wojuje, ... 02.07.08, 04:00
              dwimmerling napisał:

              > Ach,szlachcic,wiec jednak uwazasz,ze wiekszosc z nas to kretyni?
              > Slyszysz Andnow, no mysle ze teraz mozemy wrocic do dyskusji o
              > tym, kto kim i jak bardzo pogardza...:)


              Określenie "kretyn" zapewne komplementem nie jest.

              Zabieram głos tej sprawie, bo mnie indywidualnie wywołałeś, a
              sithicus wskazał nawet na to wywołanie również w innym wątku.

              Nie czuję się jednak powołany do sprawowania arbitrażu i
              rozstrzygania, czy użycie tego mocnego słowa jest wyłącznie obrazą
              środowiska lekarskiego, czy też może również i obronną reakcją
              szlachcica na niewybredne wyzwiska pod jego adresem ze strony
              niektórych nadekspresyjnych przedstawicieli tego środowiska,
              uczestniczących w dyskusji na forum. Ocenę tę pozostawiam
              indywidualnej rozwadze każdego z uczestników dyskusji.

              Tym niemniej jeden morał ciśnie się na usta: Nie czyń innemu, co
              Tobie niemiłe.
              • szlachcic Re: Kto mieczem wojuje, ... 02.07.08, 07:42
                andnow2 napisał:

                > Nie czuję się jednak powołany do sprawowania arbitrażu i
                > rozstrzygania, czy użycie tego mocnego słowa jest wyłącznie obrazą
                > środowiska lekarskiego,

                ale ja nie wyzywam calego srodowiska od kretynow
                kretyni to pewna czesc tego srodowiska
                Uogolnic moge jedynie ze srodowisjko jest odpowiedzialne takze za
                caly stan SZ
                - zamiatanie pod dywan bledow lekarskich - to mimo wszystko jest
                dzialka wszystkich lekarzy, to oni moga wywierac presje na swoje
                organizacje aby eliminowac tych ludzi, dlaczego tego nie robia
                odpowiedz moim zdaniem jest prosta - to wytworzenie dupochronu, to
                jest bardzo wygodne
                sprawa dyzurow - walcza WSZYSCY o chore BYCIE w szpitalu przez 24
                godziny majac swiadomosc tego ze to tylko ZJADANIE GODZIN a nie praca
                co w kontekscie braku lekarzy jest SABOTAZEM

                >czy też może również i obronną reakcją
                > szlachcica na niewybredne wyzwiska pod jego adresem

                wyzwiskami zaczeli operowac lekarze a ja sie dopasowalem do poziomu
                mowilem to juz kiedys
                ale powtarzam jeszcze raz. nigdzie nie mowilem ze wszyscy lekarze to
                kretyni
                Dwimmerling ma problemy ze zrozumieniem mojego tekstu wiec strzela
                takie babole
                • dwimmerling Re: Kto mieczem wojuje, ... 05.07.08, 14:03
                  Andnow,daruj sobie kwiecista mowe,z ktorej nic nie wynika-oprocz tego,ze cokolwiek powiedziales...

                  Szlachcic...:
                  > ale ja nie wyzywam calego srodowiska od kretynow
                  > kretyni to pewna czesc tego srodowiska
                  > Uogolnic moge jedynie ze srodowisjko jest odpowiedzialne takze za
                  > caly stan SZ
                  > - zamiatanie pod dywan bledow lekarskich - to mimo wszystko jest
                  > dzialka wszystkich lekarzy,

                  "Pewna czesc","srodowisko jest odpowiedzialne" /srodowisko jako calosc,z tego co rozumiem?,"dzialka wszysktich lekarzy"-tja,Ty nie uogolniasz...:)

                  > sprawa dyzurow - walcza WSZYSCY o chore BYCIE w szpitalu przez 24
                  > godziny majac swiadomosc tego ze to tylko ZJADANIE GODZIN a nie praca
                  > co w kontekscie braku lekarzy jest SABOTAZEM

                  Dobra.Wezmy urologow.Na dolnym slasku nie ma dyzurow urologicznych.Wogole.I co sie dzieje?Jak przyjdzie o godz.16.00 /tak szlachcic,wogole tzn.ze lekarze sa tylko od 07.00-15.00-i wcale nie jest ich za duzo.../ pacjent np.z rozerwaniem cial jamistych pracia,czy jak sie cos na oddziale pier...,to zwykle trafia to wszystko do chirurga-ten dzwoni do swojego znajomego urologa i pyta:"kurde,co ja mam z tym zrobic?Przeciez ja nie mam pojecia o urologii!"-i albo sie uda,albo sie nie uda...A co by bylo,jakby chirurga tez nie bylo,co?

                  > wyzwiskami zaczeli operowac lekarze a ja sie dopasowalem do poziomu
                  > mowilem to juz kiedys

                  Tja,"konowaly","doktorki","lapowkarze",etc-to przeciez komplementy,przepraszam ze zapomnialem...:)

                  > ale powtarzam jeszcze raz. nigdzie nie mowilem ze wszyscy lekarze to
                  > kretyni
                  No tak,przeciez nie wszyscy lekarze to kretyni-tylko wiekszosc z nas...:)

                  > Dwimmerling ma problemy ze zrozumieniem mojego tekstu wiec strzela
                  > takie babole
                  Dwimmerling dobrze sie bawi,czytajac sfrustrowanego,zawistnego kretyna,ktory...heh,zreszta,co bede pisal-wszyscy sami dobrze widza:)
                  • szlachcic Re: Kto mieczem wojuje, ... 06.07.08, 09:14
                    > "Pewna czesc","srodowisko jest odpowiedzialne" /srodowisko jako
                    >calosc,z tego co rozumiem?,"dzialka wszysktich lekarzy"-tja,Ty nie
                    >uogolniasz...:)

                    ja pierd...
                    dyskutowac z klientem ktory nie rozumie tekstu pisanego
                    jest trudne
                    wiec
                    w jakim kontekscie uzylem zwrotu ze cale srodowisko jest
                    odpowiedzialne?
                    dorabiasz ideologie do swojego choregio punktu widzenia wiec zacytuj
                    mnie, gdzie ja napisalem
                    dwimmerling tworzysz elite elit jak sie sami zwiecie wiec nie mozesz
                    zwrotow z jednego zdanie i watku X przemieszczac do drugiego zdania
                    o innym temacie
                    daj mi szanse wygrac w dyskusji z toba
                    miazdzysz przeciwnikow w dyskusji
                    to juz nawet nie jest wyrwane z kontekstu to dowod dwimmerling ze
                    jestes prymitywem
                    wiec jeszcze raz prosze zacytuj maja wypowiedz w ktorej pisze ze
                    uwazam calosc srodowiska za kretynow
                    dla ulatwienia abys zrozumial przyklad z bledami medycznymi.
                    nie ponosicie konsekwencji bledow lekarskich, bledy popelnia czesc
                    srodowiska ale odpowiedzialni za to ze zamiatacie pod dywan
                    jestescie WSZYSCY
                    jako elita elit powinienes rozumiec, podatnik placil za Twoje studia
                    6 lat
                    wiesz co co jest 6 lat? 6 lat to wiecej niz 5 i dlatego jestes elita
                    elit
                    to cgyba zrozmiale ze jestes z tego powodu madrzejszy ale musisz
                    trzymac poziom intelektualny
                  • szlachcic Re: Kto mieczem wojuje, ... 06.07.08, 09:27
                    > Dobra.Wezmy urologow.Na dolnym slasku nie ma dyzurow
                    >urologicznych.Wogole.I co

                    czy ja powiedzialem ze to jest jedyny powod zlej sytuacji? nie
                    jest ich wiele
                    nie kompromituj sie, jestes elita

                    > Tja,"konowaly","doktorki","lapowkarze",

                    ale juz zapomniales kto zaczal? lekarze i chyba nawet ty
                    poza tym to dwie rozne sprawy obrzucac sie blotem a myslec w taki
                    sposob, wiec tez zaden kontrargument

                    > No tak,przeciez nie wszyscy lekarze to kretyni-tylko wiekszosc z
                    nas...:)

                    zacytuj mnie
            • szlachcic Re: Efekt Bukiela 02.07.08, 07:33
              dwimmerling napisał:

              > Ach,szlachcic,wiec jednak uwazasz,ze wiekszosc z nas to kretyni?

              nawet nie rozumiesz prostego krotkiego postu
              przeczytaj go jeszcze raz i zacytuj prosze slowa z ktorych
              wyciagneles takie wnioski
              to sa wsrod Was kretyni czy nie? Jakie jest Twoje zdanie?
              • studmw Re: Efekt Bukiela 02.07.08, 09:26
                "co nie zmienia faktu ze znaczna czesc tej grupy zawodowej to kretyni"
                koniec cytatu.
                Ogolnie rzecz biorac uwazam ze jest to opinia bardzo krzywdzaca i mowiac wprost
                idiotyczna. Mozna sie wypowiadac n/t SZ jako funkcjonujacej struktury, praw i
                obowiazkow jej pracownikow, czy tez obowiazaujacych standardow postepowania
                medycznego, bo te jakie sa, kazdy widzi, jest to wypisane czarno na bialym,
                krotko mowiac masz dokument na ktory mozesz sie powoloac, oceniac i dyskutowac o
                nim.

                Jednak ocenianie "znacznej czesci" bardzo licznej grupy ludzi mianem
                kretynow jest nie do obrony.Dyskusja schodzi tu na poziom potwornej
                generalizacji i demagogii.Nie poznales nawet promila lekarzy, jakim prawem
                wysnuwasz takie wnioski?

                Pomijajac ta wypowiedz i agresywny w wiekszosci ton pozostalych, z wieloma
                Twoimi postulatami sie zgadzam, z innymi nie, ale zastanow sie czy chcesz
                prowadzic dyskusje czy autorytarnie wyglaszac swoje poglady.To drugie do niczego
                nie prowadzi, chyba ze do zacietrzewienia i narastania napiec.
                • poloznik-gin Do Pana szlachciaca co sypia w szafie. 02.07.08, 10:27
                  Dlaczego lekarze sa lekarzami mimo ewidentnego złego traktowania przez kolejne
                  wladze kraju i znacznej czesci spoleczeństwa jest poza Twoimi (szlachcic
                  gołota)zdolnosciami pojmowania,drogie koleżanki i koledzy lekarze ,nie należy
                  brać do siebie ,wyzwisk genialnych uczestników forum,odpowiadać w tym samym
                  tonie,czesto po drugiej stronie monitora siedzi ktoś z kim nie zamienilibyście
                  nawet słowa.Ponadto, chyba wszyscy z nas, przynajmniej kilka razy w pracy
                  zostali uznani przez pacjenta za kretyna,lekarz jest kretynem gdy nie wie gdzie
                  boli ,a pacjent nie mówi bo jest nabzdyczony,gdy nie wie jak nazywają sie takie
                  zółte tabletki,albo nie wie co choremu wycieli w innym szpitalu gdy byla zima
                  kiedys tam,slowem zbyt duże roznice intelektu i wiedzy ,komentowane sa jako
                  idiota,dla ciecia ,kretynem jest ten co nie umie zamiatac.Osoby o nienachalnie
                  rozwinietej inteligencji w granicach numera buta(26-45)powszechnie uznają za
                  kretyna tego co nie mysli identycznie,ciągnac dalej powrównanie lekarzy do
                  dzikich wygłodnialych zwierząt:miś chadząjacy do osiedlowego sklepu po pączki
                  dla pozostalych misiów jest kretynem.Kłaniam sie nisko pacjentowi o nicku
                  "szlachcic",bez nadzieji na zrozumienie,pozostając jednak w nadzieji że ma on IQ
                  na poziomie temperatury wlasnego ciała w skali F.
                • szlachcic Re: Efekt Bukiela 03.07.08, 10:21
                  > Jednak ocenianie "znacznej czesci" bardzo licznej grupy ludzi
                  >mianem kretynow jest nie do obrony

                  uwierz mi, mam z nimi do czynienia
                  to nie sa pojedyncze przypadki

                  >Dyskusja schodzi tu na poziom potwornej
                  > generalizacji i demagogii

                  nie, nie
                  nie uogolniam i nie mowie ze lekarze to kretyni ale tylko ze jest
                  widoczna golym okiem grupa ktora poziomem odbiega od norm ktore
                  mianuja czlowieka jako inteligentnego i na poziomie

          • obs2 Re: Efekt Bukiela 04.07.08, 15:49
            > Wiec albo lekarze sa totalnymi kretynami ktorzy dla miana zwania
            > sie lekarzem wola glodowac albo oszukuja spoleczenstwo

            Nie Szlachcic. Otóż przez ostatnie 50 lat istniała naganna, ale
            REALNIE funkcjonująca, nieformalna umowa. Państwo udawało, że płaci
            lekarzom, ale dawało im sporo wolności w nieformalnych działaniach
            służących poprawie dochodów. To oczywiście rodziło nieprawidłowości,
            aż do skrajności -np. afera łowców skór.
            Obecnie ucięto możliwość lewych dochodów, a w zamian może nie tak że
            nie dano nic, bo pensje wzrosły, zgadzam się, już nie oscylują wokół
            minimalnej, ale są zdecydowanie za niskie względem oczekiwań.
            Po prostu - nie wolno nam "dorabiać" - co jak najbardziej pochwalam,
            ale w ślad za tym nie urealniono naszych zarobków.
            Czy młody narybek lekarski nie wykazuje instynktu?
            Pewnie tak. Inercja ludzi jest duża, wiesz o tym dobrze. Część z
            tych ludzi idzie na studia, bo myśli że jest jak kiedyś, że pacjent
            przynosi kopę jaj albo kopertę, a w gabinecie nie ma ukrytej kamery.
            ludzie ci przeżyją rozczarowanie, ale dopiero gdy zorientują się, że
            dziś dochody lekarza równają się jego zarobkom. Kiedyś tak nie było,
            ten stereotyp jest utrwalony i stąd pęd do zostania lekarzem.
            Jest i druga strona zagadnienia - nieporównanie większe mozliwości
            wyjazdu - weź i to pod uwagę.

            • m.algorzatka Obs...no nie... 04.07.08, 16:33
              ...czy chcesz przez to powiedziec, ze lekarze w Polsce brali lapowki(zwane
              rowniez przez niektorych gratyfikacjami)?
              Spotkalam niedawno osobe z Polski (calkiem "dorzeczna", stypendystke Fulbrighta)
              powiedziala mi, ze te strajki byly tylko dlatego, ze PIS chcial skonczyc z
              lapownictwem.
              Nie dawalam wiary. A tu prosze...takie rewelacje.
              • obs2 Re: Obs...no nie... 04.07.08, 19:39
                > ...czy chcesz przez to powiedziec, ze lekarze w Polsce brali
                > lapowki(zwane rowniez przez niektorych gratyfikacjami)?

                no właśnie. Przecież tak nie można mówić.
                Łapówki to łapówki - te brali faktycznie niektórzy.
                Co do gratyfikacji - te przyjmowała podejrzewam większość. Jeszcze na progu
                mojej kariery zawodowej, w latach 90, słyszałem że lekarze szukają pracy na wsi,
                z powodów

                A propos. Zaczyna się zmieniać retoryka wokół pieniędzy wręczanych lekarzom.
                Otóż nawet w tak głośnej i etycznie wyrazistej sprawie jak sprawa łowców skór,
                lekarze skazani ostatnio za przyjmowanie korzyści od firm pogrzebowych - nie
                zostali oskarżeni o KORUPCJĘ!
                Sam sędzia tłumaczył, ze niczego nie uzalezniali od gratyfikacji, w razie odmowy
                skorzystania z usług polecanej firmy- czynili swe obowiązki, wypisywali kartę
                statystyczną do aktu zgonu. Oskarżenie wynika z tego, iż udowodniono, iż
                wiedzieli że proceder gratyfikacji powodował zwiększenie kosztów pogrzebu przez
                co narażono budżet państwa na straty.
                Spodobało mi się że nie mieszano spraw- nie mówiono nic o hienach cmentarnych,
                nie mówiono nic o łapówkach. Nie- po prostu nielegalny proceder, nielegalne
                gratyfikacje, narażenie państwa na straty.

                To samo w przypadku gratyfikacji lekarzy przez pacjentów. W ogromnej większości
                jedyna wina to ominięcie opodatkowania dochodów oraz wytworzenie pozasłużbowej
                relacji, być może w oczekiwaniu na dalsze dobre traktowanie. Nie są to łapówki.
                Ale to i tak odchodzi w przeszłość. Na szczęście.

                • grazynak11 Re: Obs...no nie... 05.07.08, 21:51
                  PRPOPNUJĘ KASY FISKALNE DLA WSZYSTKICH LEKARZ.

                  Lekarze tak jak wszyscy mogą pracować na trzy zmiany, nie
                  potrzebne są wtedy dyżury.

                  Chory płaci , lekarz wystawia fakturę, NFZ zwraca pieniadze ( nawet
                  część).

                  I TEN BIEDNY LEKARZ WTEDY KUPI SOBIE DOM , SAMOCHÓD , NO I NA TE
                  WCZASY WYJEDZIE!

                  Wszystko będzie czytelne, legalne , i nie będzie takich dyskusji.

                  • obs2 Re: Obs...no nie... 05.07.08, 22:15
                    absolutnie nierealne.
                    Naprawdę widzisz te babcie rencistki płacące kilku czy
                    kilkunastotysięczne rachunki poszpitalne; które oczywiście będą im
                    za jakiś czas (za tydzień, miesiąc, trzy miesiące) zwrócone przez
                    NFZ?
                    Jasne, każda babcia może zapłacić 5000 za hospitalizację, przecież
                    NFZ jej zwróci. Babcia ma tyle przy sobie - zapłaci w szpitalu,
                    będzie miała fakturę, nabije się na kasę i spoko.
                    Ej, ludzie ludzie. Piszemy w duchu sf czy realistycznie?
                    • 0.9_procent Re: Obs...no nie... 05.07.08, 22:26
                      Ja myślę, że problem nie leży nawet w kilku, czy
                      kilkunastotysięcznych rachunkach za leczenie szpitalne, bo zawsze
                      można wprowadzić system promes – w końcu leczenie szpitalne trwa co
                      najmniej kilka dni.
                      Sądzę, że absolutna większość domagających się kas fiskalnych u
                      lekarzy wcale nie zamierza płacić u lekarza za wizytę, a będzie
                      oczekiwała rachunku z kasy po przedstawieniu dokumentu
                      ubezpieczenia. Czyli ja dostanę rachunek, a zapłaci NFZ.
                      Znam pediatrę, który niejeden raz po PRYWATNEJ wizycie
                      usłyszał: „panie doktorze, ale ja nie mam pieniędzy”.
                      • m.algorzatka 0.9_% 06.07.08, 00:34
                        Zupelnie nie rozumiem dlaczego osoba ubezpieczona ma placic za wizyte, nie
                        rozumiem rowniez dlaczego nie mialaby dostac kopie rachunku, nawet jesli nie
                        placi. O co ta cala wojna?
                        • sithicus Re: 0.9_% 06.07.08, 02:37
                          Rachunek zostaje wystawiony jeśli pacjent zapłacił za np. badanie czy jakiś
                          zabieg. Jeśli był przyjęty w ramach NFZu i nie zapłaciła ani grosza to na jakiej
                          podstawie ma dostać rachunek?
                          • m.algorzatka Dlaczego rachunek... 06.07.08, 03:42
                            ...a raczej jego kopie, bo orginal dostaje platnik.
                            Otoz dlatego:
                            1. zeby wiedzial, ze leczenie kosztuje(ile kosztuje)
                            2. zeby skonczyc wzajemne oskarzania; jednym slowem, grac odkrytymi kartami
                            3. zeby nie pieprzyl jeden z drugim, ze od dawna leczy sie prywatnie, bo te
                            100-500 zl za wizyte, to jest goowno a nie koszt leczenia
                            4.sorry za "styl", ale mam wolny dluuuugi weekend i naduzylam(chyba) social
                            lubrikantow.
                            • sithicus Re: Dlaczego rachunek... 06.07.08, 10:30
                              W sumie brzmi sensownie gdy przedstawiasz to w ten sposób. Taki "rachunek" można
                              by wypisać ale sądzę że kasa fiskalna do tego nie potrzebna. Wystarczy zwykły
                              komp z drukarką :)
                            • 0.9_procent Re: Dlaczego rachunek... 06.07.08, 11:07
                              m.algorzatka napisała:

                              > Zupelnie nie rozumiem dlaczego osoba ubezpieczona ma placic za
                              wizyte, nie
                              > rozumiem rowniez dlaczego nie mialaby dostac kopie rachunku, nawet
                              jesli nie
                              > placi. O co ta cala wojna?
                              No właśnie.
                              Ja także nie rozumiem, dlaczego posiadając AutoCasco MUSIAŁEM
                              zapłacić za naprawę mojego samochodu. Powinienem przecież dostać
                              TYLKO rachunek, nieprawdaż???
                              Wiem, że są zakłady umożliwiające naprawę bezgotówkową, ale jest do
                              dobra wola właściciela, który akceptuje umowę z ubezpieczycielem,
                              LUB NIE.
                              Większość ludzi w Polsce uważa to za normalne, ale nie w przypadku
                              ubezpieczenia zdrowotnego. Dlaczego? Bo jest spore grono osób, które
                              w ogóle takiego ubezpieczenia nie płacą – podobno płaci za nie
                              państwo. PODOBNO.
                              Państwowy szpital/przychodnia nie ma takiej możliwości, by nie
                              podpisać umowy „negocjowanej” z NFZ, jak wyglądają owe „negocjacje”
                              już wiele razy pisano.
                              Układ – pacjent PŁACI i dostaje refundację powoduje likwidację
                              wszelkiego rodzaju ‘negocjacji’ i kontraktów, bo warunki umowy
                              powinny obchodzić UBEZPIECZONEGO, a nie wykonującego świadczenie.

                              > ...a raczej jego kopie, bo orginal dostaje platnik.
                              > Otoz dlatego:
                              > 1. zeby wiedzial, ze leczenie kosztuje(ile kosztuje)
                              Tak długo jak pacjent nie będzie zmuszony do wyjęcia portfela nie
                              będzie go interesowało ile kosztowało jego leczenie. Dostanie kopię
                              rachunku, pomnie i wyrzucił do kosza. DAM SOBIE OBCIĄĆ RĘKĘ, ŻE NIE
                              SPOJRZY NA RACHUNEK!

                              > 2. zeby skonczyc wzajemne oskarzania; jednym slowem, grac
                              odkrytymi kartami
                              Przy rozliczaniu lekarz/NFZ zawsze będą oskarżenia, że lekarz ma
                              jakiś układ z NFZ i naciąga pacjenta. Więc niech pacjent SAM
                              dogaduje się z NFZ co do wysokości refundacji, a wysokość honorarium
                              dla lekarza może zaakceptować, lub nie i wtedy poszuka sobie innego
                              (tańszego) lekarza. Proste?

                              > 3. zeby nie pieprzyl jeden z drugim, ze od dawna leczy sie
                              prywatnie, bo te
                              > 100-500 zl za wizyte, to jest goowno a nie koszt leczenia
                              „100-500 zl za wizyte, to jest goowno a nie koszt leczenia” – napisz
                              to 100 razy DUŻYMI LITERAMI. PROSZĘ !!!!!

                              • 0.9_procent Jeszcze jeden powód... 06.07.08, 12:52
                                ..dla którego pacjent powinien zapłacić za usługę, i otrzymywać
                                refundację.
                                Wielu pacjentów otrzymuje (wyłudza) nienależne usługi.
                                Zgłaszanie się w środku nocy do szpitalnej Izby Przyjęć z problemem,
                                który powinien załatwić lekarz POZ jest niczym innym jak WYŁUDZENIEM
                                NIENALEŻNEGO ŚWIADCZENIA.
                                Specjalista chirurg nie musi usuwać kleszcza, czy zalecać okładu
                                na 'pręgę do serca', a kardiolog nie musi diagnozować bólu gardła
                                (wszystko w godzinach nocnych), bo od takich rzeczy jest lekarz
                                rodzinny!
                                Wiec uważam, że pacjent powinien pokryć wszelkie koszty związane z
                                takim świadczeniem, a otrzymać refundację jak za wizytę w POZ.
                                • 0.9_procent errata 06.07.08, 12:57
                                  Troszkę się powtarzam z ta pręgą i kleszczem, więc niech będzie
                                  wrastający paznokieć lub modzel jako stan zagrożenia życia - wizyta
                                  pacjenta 3.30 (A.M. dla anglojęzycznych)
                                  • m.algorzatka Dlaczego rachunek... 06.07.08, 16:44
                                    Sithicus, rachunek jest dokumentem i dlatego mysle, ze jednak kasa fiskalna moze
                                    byc potrzebna.
                                    0.9_procent, w Twojej wypowiedzi zgadzam sie tylko z "...warunki umowy powinny
                                    obchodzic UBEZPIECZONEGO a nie wykonujacego swiadczenie...", i tylko z tym .:(
                                    • 0.9_procent Re: Dlaczego rachunek... 06.07.08, 17:02
                                      Nie jestem zaskoczony, bo według mnie należysz do tych, którzy chcą
                                      otrzymać rachunek nie płacąc. Pisałem o tym wcześniej:
                                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=305&w=81488236&a=81776596
                                      Więc idź gdziekolwiek i poproś o rachunek z kasy fiskalnej na
                                      dowolną kwotę. Sam rachunek, bez płacenia. POWODZENIA!
                                      A jeśli uważasz, żę NFZ za Ciebie płaci przeczytaj UWAŻNIE to:
                                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=305&w=81684983&a=81733007
                                    • snajper55 Re: Dlaczego rachunek... 08.07.08, 13:44
                                      m.algorzatka napisała:

                                      > Sithicus, rachunek jest dokumentem i dlatego mysle, ze jednak kasa fiskalna moze
                                      > byc potrzebna.

                                      Kasa fiskalna nie służy do drukowania rachunków. Rachunki można wydrukować na
                                      zwykłej drukarce. Kasę fiskalną od drukarki różni jedna funkcja, funkcja
                                      dokumentowania wpływu środków na konto sprzedającego. Kasa służy do tego, aby
                                      nie mógł on tych środków ukryć i uniknąć w ten sposób ich opodatkowywania. W
                                      naszym przypadku nie ma żadnego wpływu środków na konto sprzedającego, a więc
                                      stosowanie kasy fiskalnej nie ma najmniejszego sensu.

                                      S.
                                      • m.algorzatka Snajper, Ty mnie prowokujesz... 08.07.08, 19:43
                                        ...z mojego punktu widzenia kasa fiskalna ma sens. Rachunek jako dokument jest
                                        dowodem legalnej tranzakcji i ta jako taka musi byc zaewidencjonowana. W US
                                        zarowno swiadczeniodawca jak i swiadczeniobiorca uslugi medycznej, moga sobie
                                        poniesione koszty wlasne uslug, odjac od sumy dochodu podlegajacej
                                        opodatkowaniu. Placenie podatku jest tu rzecza oczywista.
                                        Dodam tu jeszcze cos bardzo niepopularnego... dla mnie brak kas fiskalnych dla
                                        lekarzy jest rownie nienormalne jak KRUS dla rolnikow.
                                        Sorry.
                                        • snajper55 Re: Snajper, Ty mnie prowokujesz... 09.07.08, 04:14
                                          m.algorzatka napisała:

                                          > ...z mojego punktu widzenia kasa fiskalna ma sens. Rachunek jako dokument jest
                                          > dowodem legalnej tranzakcji i ta jako taka musi byc zaewidencjonowana.

                                          Ale tu nie ma żadnej transakcji. Pacjent dostaje pewną usługę, za którą nie
                                          płaci. Pacjent płaci składkę zdrowotną i dowód jej opłacenia dostaje.

                                          > W US zarowno swiadczeniodawca jak i swiadczeniobiorca uslugi medycznej,
                                          > moga sobie poniesione koszty wlasne uslug, odjac od sumy dochodu podlegajacej
                                          > opodatkowaniu.

                                          Przepraszam bardzo, ale nie wiem o czym piszesz. Powiedzmy, że byłem u
                                          internisty w ramach ubezpieczenia. Jakie koszty własne mogę sobie odjąć od sumy
                                          dochodu podlegającej opodatkowaniu ?

                                          S.
                                          • m.algorzatka Re: Snajper, Ty mnie prowokujesz... 09.07.08, 14:41
                                            W zyciu za wzsystko niestety trzeba placic, mam nadzieje, ze juz to wiesz. Za
                                            usluge medyczna placi albo pacjent, albo firma w ktorej jest ubezpieczony.
                                            Rachunek (ORGINAL) dostaje ten kto placi; jezeli platnikiem jest ubezpieczyciel,
                                            pacjent dostaje kopie rachunku (dla swojego record'u) i oczywiscie w tym wypadku
                                            nie moze tego odjac od podatku. I juz mnie wiecej nie wkurzaj.
                                            • snajper55 Re: Snajper, Ty mnie prowokujesz... 10.07.08, 01:23
                                              m.algorzatka napisała:

                                              > W zyciu za wzsystko niestety trzeba placic, mam nadzieje, ze juz to wiesz. Za
                                              > usluge medyczna placi albo pacjent, albo firma w ktorej jest ubezpieczony.

                                              Ale nie w momencie wykonania usługi. Za wykonaną usługę żadem rachunek nikomu
                                              nie jest wystawiany, ponieważ ani pacjent za konkretną usługę nie płaci, ani
                                              fundusz nie otrzymuje rachunku za indywidualną procedurę.

                                              > Rachunek (ORGINAL) dostaje ten kto placi; jezeli platnikiem jest ubezpieczyciel,
                                              > pacjent dostaje kopie rachunku (dla swojego record'u) i oczywiscie w tym wypadku

                                              Nie może dostać kopii rachunku, który nie istnieje. Poza tym kasa fiskalna nie
                                              wystawia kopii rachunku, więc się zdecyduj co ma pacjent dostać kopię rachunku
                                              czy wydruk z kasy fiskalnej ?.

                                              > nie moze tego odjac od podatku. I juz mnie wiecej nie wkurzaj.

                                              Szkoda. Już myślałem że odejmę sobie od podatku koszty mojego leczenia. ;)

                                              S.
                                              • m.algorzatka Wyglada,ze... 10.07.08, 02:51
                                                ...consensus nie jest mozliwy do osiagniecia, tym bardziej, ze nie mam
                                                mozliwosci nalozenia jakichkolwiek sankcji; celem sklonienia Cie do powtornego
                                                przemyslenia swojego stanowiska. Tak wiec pozostajemy (tymczasowo) na etapie
                                                >zimnej wojny<.
                                                • snajper55 Re: Wyglada,ze... 10.07.08, 11:47
                                                  m.algorzatka napisała:

                                                  > ...consensus nie jest mozliwy do osiagniecia, tym bardziej, ze nie mam
                                                  > mozliwosci nalozenia jakichkolwiek sankcji; celem sklonienia Cie do powtornego
                                                  > przemyslenia swojego stanowiska.

                                                  W dyskusji do tego celu używa sie przekonujących argumentów.

                                                  > Tak wiec pozostajemy (tymczasowo) na etapie >zimnej wojny<.

                                                  Dobrze, że "żelazna kurtyna" nam nie grozi. ;)

                                                  S.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja