agi303
09.07.08, 08:16
Prywatna służba zdrowia a odpowiedzialnośc za pacjenta.
Jeżeli udaje się do prywatnej służby zdrowia, gdzie Pan doktor/Pani
doktor wymaga ode mnie trzycyfrowej sumy za wizytę, ja z kolei
wymagam od Pana/i doktor - w ramach tej trzycyfrowej kwoty - minimum
obowiązkowości i odpowiedzialności za moje zdrowie i życie w postaci
wywiązania się z tak podstawowego obowiązku względem pacjenta, jakim
jest przeprowadzenie wywiadu zanim niefrasobliwie i bezmyślnie
przepisze pacjentowi całą stertę lekarstw.
Pacjent nie jest ani lekarzem medycyny ani magistrem farmacji, stąd
też nie zna wszystkich leków na pamięć, będących dostępnymi w aptece
na receptę lub bez recepty. Sama nazwa leku z objaśnieniem
dawkowania nic mu nie mówi na temat skutków ubocznych,
przeciwskazań, niepożądanych działań. Dlategoteż na lekarzu spoczywa
obowiązek zadania pytań, czy pacjent nie ejst na coś uczulony, nie
jest w leczeniu u jakiegoś innego specjalisty, z powodu jakiejś
innej choroby /np. przewlekłej/, a jeżeli tak, to jakie leki bierze
juz od kilku miesięcy.
Niestety, pomimo zapłacenia trzycyfrowej kwoty w gabinecie
lekarskim, nie zadano sobie tego trudu, lekarstwa wykupiłam,
pieniądze wydałam, na szczęście ich nie zażyłam, gdyż
opatrzność/słynna kobieca intuicja (niepotrzebne skreślić) sprawiły,
iż przeczytałam ulotkę, z której dowiedziałam się, iż połączenie
jednego leku z drugim powoduje zaburzenia czynności serca.
Zastanawiam się czasami, czy jest w ogóle taka kwota na świecie,
która zadowoli lekarzy i po otrzymaniu której będą w stanie uznać,
iż nalezy się do pracy przyłożyć i nie zaniedbać nieczego.