Dodaj do ulubionych

minimum odpowiedzialności

09.07.08, 08:16
Prywatna służba zdrowia a odpowiedzialnośc za pacjenta.

Jeżeli udaje się do prywatnej służby zdrowia, gdzie Pan doktor/Pani
doktor wymaga ode mnie trzycyfrowej sumy za wizytę, ja z kolei
wymagam od Pana/i doktor - w ramach tej trzycyfrowej kwoty - minimum
obowiązkowości i odpowiedzialności za moje zdrowie i życie w postaci
wywiązania się z tak podstawowego obowiązku względem pacjenta, jakim
jest przeprowadzenie wywiadu zanim niefrasobliwie i bezmyślnie
przepisze pacjentowi całą stertę lekarstw.
Pacjent nie jest ani lekarzem medycyny ani magistrem farmacji, stąd
też nie zna wszystkich leków na pamięć, będących dostępnymi w aptece
na receptę lub bez recepty. Sama nazwa leku z objaśnieniem
dawkowania nic mu nie mówi na temat skutków ubocznych,
przeciwskazań, niepożądanych działań. Dlategoteż na lekarzu spoczywa
obowiązek zadania pytań, czy pacjent nie ejst na coś uczulony, nie
jest w leczeniu u jakiegoś innego specjalisty, z powodu jakiejś
innej choroby /np. przewlekłej/, a jeżeli tak, to jakie leki bierze
juz od kilku miesięcy.
Niestety, pomimo zapłacenia trzycyfrowej kwoty w gabinecie
lekarskim, nie zadano sobie tego trudu, lekarstwa wykupiłam,
pieniądze wydałam, na szczęście ich nie zażyłam, gdyż
opatrzność/słynna kobieca intuicja (niepotrzebne skreślić) sprawiły,
iż przeczytałam ulotkę, z której dowiedziałam się, iż połączenie
jednego leku z drugim powoduje zaburzenia czynności serca.

Zastanawiam się czasami, czy jest w ogóle taka kwota na świecie,
która zadowoli lekarzy i po otrzymaniu której będą w stanie uznać,
iż nalezy się do pracy przyłożyć i nie zaniedbać nieczego.
Obserwuj wątek
    • sithicus Re: minimum odpowiedzialności 09.07.08, 08:47
      Wiesz, trzycyfrowa kwota to może być zarówno 100 jak i 999 PLN.
      • snajper55 Re: minimum odpowiedzialności 10.07.08, 01:31
        sithicus napisał:

        > Wiesz, trzycyfrowa kwota to może być zarówno 100 jak i 999 PLN.

        W ostateczności także 020 PLN. ;))

        S.
      • swan_ganz Re: minimum odpowiedzialności 15.07.08, 23:13
        > Wiesz, trzycyfrowa kwota to może być zarówno 100 jak i 999 PLN.

        no i co? Za stówkę to - "spadaj leszczu" a bliżej tej górnej granicy
        to -" dzień dobry, proszę usiąść..."?

        W sumie nic dziwnego, że za drobne to niechce się pracować ale może
        lepiej byłoby w takim przypadku właśnie nie pracować niż pracować
        byle jak?
    • maga_luisa Re: minimum odpowiedzialności 09.07.08, 09:07
      Agi, jest wiele połączeń leków, które POTENCJALNIE mogą wywołać takie czy inne
      zaburzenia, ale stosujemy je w ściśle określonych przypadkach, ponieważ
      wykazano, że w pewnych konkretnych sytuacjach korzyść z ich stosowania jest
      większa niż zagrożenie.
      Oczywiście nie wiem, jak było akurat u Ciebie, ale myślę, że Twoja decyzja
      powzięta na podstawie ulotek mogła być zbyt pochopna.
      O Twoim komentarzu nt.pieniędzy powiem tylko tyle, że ja pracuję solidnie
      niezależnie od tego, jakie pieniądze za to dostaję, i znam bardzo wielu lekarzy,
      którzy postępują tak samo.
      • agi303 Re: minimum odpowiedzialności 09.07.08, 10:40
        Niewykluczone, że masz rację, ale Ty najzwyczajniej o tym nie wiesz,
        a przede wszystkim osoba, która zainkasowała ode mnie okrteśloną
        kwotę o tym nie wie, gdyż w ogóle nie wie, jakie zażywam leki.
        Ponadto chyby nie chcesz negować istnienia obowiązku przeprowadzenia
        wywiadu z pacjentem.
        • maga_luisa Re: minimum odpowiedzialności 09.07.08, 10:54
          Nie neguję; wiele razy borykałam się z problemami u chorych, którzy w drogich
          gabinetach prywatnych mieli beztrosko wypisane leki bez rzetelnego
          przeanalizowania historii choroby.
          Tak jak koledzy pisali - to nie kwota za wizytę świadczy o jakości usługi.
    • turpin Re: minimum rozsądku 09.07.08, 09:35
      A niby dlaczego wysoka cena za prywatną usługę lekarską miałaby
      automatycznie oznaczać wysoką jakość tej usługi? Albo porada
      darmowego doktora przychodnianego miałaby być do bani?

      Ok połowa lekarzy jest poniżej średniej, a to, co pacjentów zwabia
      do prywatnych przychodni, to rybka w akwarium w recepcji, a nie
      jakość porad, bo tych nie są przeważnie w stanie ocenić.

      Niewidzialna Ręka Rynku akurat w medycynie to was może co najwyżej
      wyru.., drodzy konsumenci-korwiniści.
      • agi303 Re: minimum rozsądku 09.07.08, 10:42
        jest jeszcze jedna kwestia pchająca nas do prywatnych gabinetów:
        terminy oczekiwania na wizyte w ramach NFZ. Terminy sprawiają, iż
        korzystanie ze służby zdrowia w ramach składki jest fikcją.
        • maga_luisa Re: minimum rozsądku 09.07.08, 10:55
          Zażalenia w tej sprawie warto kierować do NFZ.
          • studmw Re: minimum rozsądku 09.07.08, 12:14
            Prawdopodobnie wpadlas na marnego lekarza, tak samo jak mozna
            nadziac sie na miernego kierowce busa:)
          • szlachcic Re: minimum rozsądku 10.07.08, 07:37
            maga_luisa napisała:

            > Zażalenia w tej sprawie warto kierować do NFZ.

            elez Wasz zwiazek zawodowy z wybitnymi inteligentami organizacyjnymi
            najpierw na swojej stronie www pisze ze musi wzrosnac skladka az
            nagle mowi ze to nic nie da trzeba prywatyzowac
            A jak jest dzisiaj? zmienilo sie cos, pytam bo minelo juz kilka dni
            Bukiel tym razem mogl wstac dwiema nogami rownoczesnie
            • maga_luisa Re: minimum rozsądku 16.07.08, 15:03
              Nie wiem, o co Ci chodzi. Pewnie marnie z moją inteligencją.
        • snajper55 Re: minimum rozsądku 10.07.08, 01:34
          agi303 napisała:

          > jest jeszcze jedna kwestia pchająca nas do prywatnych gabinetów:
          > terminy oczekiwania na wizyte w ramach NFZ. Terminy sprawiają, iż
          > korzystanie ze służby zdrowia w ramach składki jest fikcją.

          Nie jest fikcją, czego dowodem są tłumy pacjentów w szpitalach czy
          korzystających w ramach ubezpieczenia z przychodni (także prywatnych). A może
          oni są fikcją ?

          S.
    • wadera3 Re: minimum odpowiedzialności 09.07.08, 12:23
      agi303 napisała:

      Dlategoteż na lekarzu spoczywa
      > obowiązek zadania pytań, czy pacjent nie ejst na coś uczulony, nie
      > jest w leczeniu u jakiegoś innego specjalisty, z powodu jakiejś
      > innej choroby /np. przewlekłej/, a jeżeli tak, to jakie leki bierze
      > juz od kilku miesięcy.



      Raczej Ty okazałaś się nieodpowiedzialna(skoro tak chcesz to nazwać), bo nie
      lekarz ma obowiązek wydumać sobie wszystkie opcje, jakie mogą(hipotetycznie)
      dotyczyć pacjenta.
      To pacjent zgłaszając się do lekarza ma obowiązek pamiętać, że leczy się gdzieś
      jeszcze, że jest uczulony, czy, że miewa jakieś nieswoiste reakcje na leki.
      Lekarz nie jest jasnowidzem.
      Cena za wizytę nie ma nic do tego.
      • butterffly Re: minimum odpowiedzialności 09.07.08, 12:32
        wadera3 napisała:
        Raczej Ty okazałaś się nieodpowiedzialna(skoro tak chcesz to nazwać), bo nie
        > lekarz ma obowiązek wydumać sobie wszystkie opcje, jakie mogą(hipotetycznie)
        > dotyczyć pacjenta.
        > To pacjent zgłaszając się do lekarza ma obowiązek pamiętać, że leczy się gdzieś
        > jeszcze, że jest uczulony, czy, że miewa jakieś nieswoiste reakcje na leki.
        > Lekarz nie jest jasnowidzem.
        > Cena za wizytę nie ma nic do tego.

        No nie zgodzilabym się z tym.
      • agi303 Re: minimum odpowiedzialności 09.07.08, 13:05
        To lekarz ponosi odpowiedzialność za wypisywane recept, pod którymi
        się podpisuje i podbija.

        To lekarz ma obowiązek przeprowadzić z pacjentem - jest to jeden z
        jego podstawowych obowiązków.

        Cena wizyty - oczywiście, że ma do tego !!!

        W ramach NFZ - czyli jak mówią lekarze - za darmo: nie chce mu się,
        bo kto będzie za darmo pracował. W ramach prywatnego gabinetu na
        mieście za ciężkie pieniądze - tez mu się nie chce. to kiedy będzie
        mu się chciało?
        Obawiam się, iż w przypadku 90% polskich lekarzy jest to pytanie
        retoryczne.
        • maga_luisa Re: minimum odpowiedzialności 09.07.08, 14:57
          Może w przypadku 20 %.
          Przeczytałaś może mój post trochę wyżej na temat "chcenia się" za pieniądze NFZ?
          Czy zignorowałaś, bo nie pasował do koncepcji?
          • agi303 Re: minimum odpowiedzialności 09.07.08, 16:54
            moje 90% wynika z moich bardzo bogatych doświadczeń jako pacjentki,
            którą jestem od chwili narodzin. Niestety, liczba uczciwych lekarzy,
            których w życiu spotkałam, którzy rzetelnie pracowali nad moim
            zdrowiem mogę podać na palcach jednej ręki. Listą tych drugich
            lekarzy mogłabym wytapetować mieszkanie.
            Wiem, że są uczciwi, ale jest ich po prostu za mało.
            • kzet69 Re: minimum odpowiedzialności 09.07.08, 23:11
              Niestety, liczba uczciwych lekarzy,
              > których w życiu spotkałam, którzy rzetelnie pracowali nad moim
              > zdrowiem mogę podać na palcach jednej ręki. Listą tych drugich
              > lekarzy mogłabym wytapetować mieszkanie.

              i tym sposobem zamknęłaś jakakolwiek dyskusję nad swoim problemem, a
              na marginesie nawet nie podałaś nazw preparatów, którymi doktor
              chciał cię zabic i tylko przeczytanie ulotki uratowało ci życie....
              oj kobitko...
              • agi303 Re: minimum odpowiedzialności 10.07.08, 15:45
                Na marginesie, oczywiście, że nie poprzestałam na przeczytaniu
                ulotki, tylko skontaktowałam się z lekarzem, który kategorycznie
                zabronił mi stosowania obu leków naraz. A więc to nie tylko
                kwestia "głupot wypisywanych na ulotkach, a które wcale nie muszą
                się odnosić do mojego indywidualnego przypadku"; w moim
                indywidualnym przypadku odnoszą się i to bardzo. A podawać nazw
                leków tudzież nazwisk poszczególnych lekarzy nie mam zamiaru na
                forach internetowych. Napisałam ten wątek po to, aby przynajmniej
                niektórzy, czytający to forum lekarze przypomnieli sobie o
                podstawowych obowiązkach.
                • yorik Z kim dyskutujecie??? 10.07.08, 16:14
                  Z indywiduum które "...złymi lekarzami może sobie ścianę wytapetować..."
                  no bez jaj... duspatalin zaszkodziłby albo propranolol,
                  yorik
                • maga_luisa Re: minimum odpowiedzialności 16.07.08, 15:05
                  No cóż Agi...jaka szkoda, że dotychczas o swoich obowiązkach nie zapominałam,
                  cała twoja praca na marne ;-)
            • snajper55 Re: minimum odpowiedzialności 10.07.08, 01:36
              agi303 napisała:

              > moje 90% wynika z moich bardzo bogatych doświadczeń jako pacjentki,
              > którą jestem od chwili narodzin. Niestety, liczba uczciwych lekarzy,
              > których w życiu spotkałam, którzy rzetelnie pracowali nad moim
              > zdrowiem mogę podać na palcach jednej ręki. Listą tych drugich
              > lekarzy mogłabym wytapetować mieszkanie.

              Może to także świadczyć o Twojej wypaczonej ocenie lekarzy, z którymi się stykałaś.

              S.
        • 0.9_procent Re: minimum odpowiedzialności 09.07.08, 15:18
          Śmieszą mnie takie dyskusje, bo są po prostu żałosne.

          Zgodnie z tym, co napisałaś można wysnuć następujące wnioski:
          1. Zostałaś prawie ZMUSZONA do wizyty prywatnej z powodu długich
          terminów wizyt płatnych przez NFZ.
          Lekarza wybierałaś sama, nikt Cię do wizyty u tego konkretnego
          lekarza nie zmuszał. Jakimi kryteriami kierowałaś się przy wyborze
          lekarza?
          Pretensje o odległe terminy kieruj do NFZ.

          2. Zapłaciłaś TRZYCYFROWĄ KWOTĘ!
          Czyli 100 złotych tak? Wiele kobiet wydaje znacznie poważniejsze
          sumy u fryzjera czy kosmetyczki i nie wyżala się na forum. Prawdę
          mówiąc ze 'stówką' nie ma się po co do kosmetyczki wybierać.

          3. Lekarz nie zebrał z Tobą wywiadu.
          Cóż, albo każdemu wypisuje te same leki, albo jest jasnowidzem,
          skoro nie zbierając wywiadu wiedział jak chorobę leczy. Jeszcze raz
          pytam o kryteria wyboru lekarza.

          4. To, co jest napisane w ulotce jest święte.
          Czytaj dokładnie ulotki i bezwzględnie stosuj się do zaleceń i
          przeciwwskazań. Przestaniesz przyjmować jakiekolwiek leki.
          GWARANTUJĘ.

          5. 90 procent lekarzy w Polsce to nastawione na kasę nieuki, których
          nie zadowoli żadna kwota.
          Bardzo eleganckie stwierdzenie, będę zobowiązany, jeśli napiszesz
          jakieś obiektywne uzasadnienie. Obiektywne – to znaczy poparte
          odpowiednio dużą liczbą OSOBISTYCH doświadczeń, a nie zasłyszanych
          opowieści od kuzyna szwagierki koleżanki pan sklepowej.

          Wiem, że przejaskrawiam, ale obawiam się, że Ty chyba też.
          • agi303 Re: minimum odpowiedzialności 09.07.08, 17:05
            Jeżeli chodzi o 90%, to wynikają one z mojego własnego doświadczenia-
            jako pacjentki. Uczciwych lekarzy, których spotkałam w swoim życiu
            mogę policzyć na palcach jednej ręki, zaś tych drugich - mogłabym
            wytapetować mieszkanie.
            Co do konkretów - nie mam zamiaru podawać na forum internetowym
            imion, nazwisk ani adresów. Napiszę tylko tyle, że 29 lat temu
            pijana pani laryngolog skaleczyła mi ucho za co nie spotkały jej
            żadne konsekwencje, nawet te najbardziej oczywiste wynikające z
            kodeksu pracy. Kiedy po wielu latach dotarłam do kartoteki, nie było
            śladu po tym zdarzeniu.
            Ja natomiast konsekwencje ponoszę do tej pory. Przez 27 lat
            chodziłam od Annasza do Kajfasza i nikt nie umiał lub nie chciał mi
            pomóc. Dopiero od 2 lat czuję, że zachodzą w moim życiu zmiany na
            lepsze.
            Mam jeszcze kilka innych zdarzeń - np. leczenie mnie przez 2 lata w
            Poradni K na inną chorobę niż miałam, przez co leki nie mogły
            skutkować, itp., itd.

            • 0.9_procent Re: minimum odpowiedzialności 09.07.08, 19:11
              Ja celowo przejaskrawiłem sytuację by pokazać, jakie wnioski można
              wysnuć z Twojej wypowiedzi.
              Nie zamierzam przekonywać Cię, że wszyscy lekarze to anioły, bo to
              jest oczywista nieprawda. Natomiast stwierdzenie, że ‘90% …’ uważam
              za nieuprawnione i krzywdzące tych lekarzy, którzy dokładają
              wszelkich starań by leczyć pacjentów w możliwie najlepszy sposób. I
              nie jest ich 10%.
              Pomyśl, jaka motywację do pracy mają lekarze czytający to forum.
              Warto się starać?- chyba nie.

              Nie przeczę Twoim negatywnym doświadczeniom, natomiast
              stwierdzenie „w postaci wywiązania się z tak podstawowego obowiązku
              względem pacjenta, jakim jest przeprowadzenie wywiadu zanim
              niefrasobliwie i bezmyślnie przepisze pacjentowi całą stertę
              lekarstw” mogę skwitować jednym słowem. Przesada. Z tej wypowiedzi
              wynika, że lekarz nie przeprowadził wywiadu (a nie, że wywiad był
              niedokładny) i że leki przepisano bezmyślnie. Otóż, wysnuwanie tego
              rodzaju wniosku na podstawie informacji zawartych w ulotkach jest
              zbyt daleko idącym uproszczeniem. Wiem, co jest napisane w ulotkach,
              ale te informacje są w pewnym sensie chronieniem tyłka producenta.
              Podaje się nawet te działania niepożądane i interakcje, których
              prawdopodobieństwo wystąpienia jest znikome. W razie czego producent
              informował, prawda?
              Dam Ci taki przykład. W początkach mojej kariery lekarskiej
              Pyralgina była powszechnie stosowanym i uważanym za bezpieczny lek
              przeciwbólowy. Po pojawieniu się na rynku Paracetamolu rozpętano
              kampanię dyskredytującą Pyralginę, jako lek niebezpieczny,
              stwarzający ryzyko zgonu w wyniku wstrząsu, oraz działający
              destrukcyjnie (uszkadzający to zbyt małe słowo) na śluzówkę żołądka.
              Hmmm. Zleciłem kilogramy (wręcz dziesiątki kilogramów) Pyralginy i
              NIGDY nie widziałem wstrząsu po jej podaniu. Natomiast widziałem
              makabryczny krwotok z żołądka (górnego odcinka przewodu pokarmowego)
              po Paracetamolu – w każdej reklamie mówią, że jest bezpieczny dla
              żołądka. Tak więc kwestia prawdopodobieństwa, czy możliwości, a
              faktu to dwie różne sprawy. Zresztą przeczytaj ulotkę z opakowania
              Paracetamolu – leku bezpiecznego, sprzedawanego BEZ RECEPTY, mało
              tego, nawet w kiosku czy stacji benzynowej. Zrzednie Ci mina!

              Co do wywiadu. Mogę dać setki przykładów, gdy pacjent – świadomie
              lub nie – wprowadził mnie w błąd. Napiszę o dwóch. Pacjent
              zarzekający się, że NIGDY nie leżał w szpitalu i NIGDY nie był
              operowany – pytałem o to wprost – okazał się mieć brzuch
              wręcz ‘zaorany’ licznymi bliznami. Pacjent nie biorący ŻADNYCH leków
              przyjęty do planowego zabiegu operacyjnego. W badaniach znaczne
              zaburzenia krzepnięcia. Okazało się, że przyjmował Acenocumarol –lek
              zaburzający krzepnięcie w tak dużym stopniu, że mogłoby to grozić
              jego życiu w czasie operacji. I rzeczywiście pacjent zgodnie z tym
              co mówił on NIE BRAŁ LEKÓW – żona mu dawała!
              Co mam napisać? Że pacjenci to banda kretynów i samobójców?

              Zresztą dokładność zbierania wywiadu i badania także ma swoje
              granice. Co powiesz o lekarzu, który zapyta Cię o HIV i choroby
              weneryczne i DOKŁADNIE zbada – łącznie z badaniem piersi i ‘per
              rectum’. Dobry lekarz starannie wykonujący swe obowiązki czy….?

              Napiszę jeszcze raz. Nie zamierzam zaprzeczać Twoim negatywnym
              doświadczeniom, natomiast – moim zdaniem – takie wylewanie żalów na
              forum i w sposób tak ogólny służy jedynie wzajemnej licytacji i
              udowadniania winy, bo obiektywna ocena jest niemożliwa na podstawie
              relacji tylko jednej strony.
              Jedynym wyjściem w takiej sytuacji jest zmiana lekarza. Jeżeli z
              usług pani/pana doktora zrezygnuje większa liczba osób trzycyfrowa
              kwota zmieni się na dwucyfrową, lub gabinet zostanie zamknięty.
            • protozoa Re: minimum odpowiedzialności 10.07.08, 07:29
              Aron? Czyżby zmienił płeć? Nie jestem polonistą- językoznawcą, ale
              styl i powtarzennie jak mantrę danych procentowych cos mi sie wydaje
              bardzo podobne do wynurzeń Arona. Tu o % a Aron o wydajności lekarzy.
    • merosia Re: minimum odpowiedzialności 09.07.08, 16:50
      Myślę, że lekarz jeśli jest uczciwym specjalistą, to i w państwowej placówce i w prywatnej pracuje tak samo, poprostu placówkę prywatną traktując jak dodatkowe źródło utrzymania. I w prywatnej służbie zdrowia i publicznej można trafić na kiepskiego fachowca, to jasne, nie należy zatem oczekiwać, że jeżeli zapłaci się za wizytę to lekarz nagle stanie się jasnowidzem, cudotwórcą itp. Owszem, powinien rzetelnie przeprowadzić wywiad, ale wydaje mi się, że jeżeli masz świadomość przyjmowania pewnych leków i bycia pacjentem innego specjalisty, to dobrze jest w swoim interesie poinformować o tym lekarza. Na tym polega dialog. Jeśli, mając świadomość przyjmowania leków, nie informuje się o tym lekarza to, albo chce się potem mieć powód do narzekania, albo działa się na szkodę swojego zdrowia, bo inne motywy jakoś nie przychodzą mi do głowy. Osobiście wolałabym powiedzieć o lekach lekarzowi niż później czytać ulotki i zastanawiać się, czy dobrze zrobię odstawiając leki czy je przyjmując.

      Podejście, że jeśli zapłaciłam stówę, to lekarz powinien przewidzieć wszystko, uważam, za oględnie mówiąc, ciężkie do zrealizowania.

    • suzan77 Re: minimum odpowiedzialności 10.07.08, 07:44
      Ja mam podobne doświadczenia co agi303, więc to chyba zaczyna nie
      być przypadek jednostkowy. Zawsze jak pójdę do lekarza to oczekuję
      zrozumienia i skupienia się na moim przypadku, a zwłaszcza gdy za
      wizytę niemało płacę.

      Zwykle jednak dostaję porady w stylu, zastosować dietę, uprawiać
      sport itd. Bóle głowy, czy ból w kolanie raczej nie znikną jeśli
      schudnę np. 10 kg, ale lekarz sobie powie co mu się tam do
      spławienia mnie wydaje za konieczne i już. Kasa wzięta a ja nie
      odczuwam najmniejszej poprawy.
      • obs2 Re: minimum odpowiedzialności 10.07.08, 08:05
        > Zwykle jednak dostaję porady w stylu, zastosować dietę, uprawiać
        > sport itd

        bo to są interwencje o udowodnionej skuteczności, cała reszta
        medycyny to w dużej mierze spekulacje oparte na sprzecznych (bądź
        żadnych) danych. OK, trochę przejaskrawiam, ale wkurza mnie gdy
        pacjent ma pretensje o porady lekarskie które nie zaszkodzą (dobra
        dieta, aktywność fizyczna - oczywiście NIE w wymiarze wyczynowym!),
        a może nawet pomogą - czyli jest to najlepsza z możliwych porad.
        Ludzie! Przestańcie oczekiwać recept od lekarza- one są czasem
        niezbędne, owszem, ale to prawie zawsze zło konieczne!
        Albo i niekonieczne...Polacy kochają leki. Nie wiem jaka jest Twoja
        choroba, być może akutat Ty potrzebujesz leków, ale nie krytykuj
        porady dotyczącej stylu życia!
      • snajper55 Re: minimum odpowiedzialności 10.07.08, 12:01
        suzan77 napisała:

        > Zwykle jednak dostaję porady w stylu, zastosować dietę, uprawiać
        > sport itd. Bóle głowy, czy ból w kolanie raczej nie znikną jeśli
        > schudnę np. 10 kg, ale lekarz sobie powie co mu się tam do
        > spławienia mnie wydaje za konieczne i już. Kasa wzięta a ja nie
        > odczuwam najmniejszej poprawy.

        Rozumiem, że schudłaś 10 kg, zaczęłaś sport uprawiać i stosujesz dietę ?

        S.
      • enterka05 Re: minimum odpowiedzialności 10.07.08, 21:39
        > Bóle głowy, czy ból w kolanie raczej nie znikną jeśli
        > schudnę np. 10 kg,

        Na temat związku bólu głowy z tuszą nie mam zdania, ale nie uważasz że kolanom robi pewną różnicę czy dźwigają 60, 80, 100 czy 150 kg?.... ;)

        > ale lekarz sobie powie co mu się tam do
        > spławienia mnie wydaje za konieczne i już. Kasa wzięta a ja nie
        > odczuwam najmniejszej poprawy.

        Ja bym pomyślała na Twoim miejscu, że jeśli wielu różnych lekarzy podaje ten sam przepis na moje dolegliwości, to może jednak coś w tym jest ;) Może rzeczywiście wystarczyłaby Ci zmiana trybu życia; to jest co prawda duuużo trudniejsze niż branie leków ;), ale koniecznie wolałabyś żebyś JEDNAK MIAŁA jakąś poważniejszą chorobę?...
        • studmw Re: minimum odpowiedzialności 11.07.08, 01:27
          Ale tu nie chodzi o zaden przerpis. Suzan przeciez wyraznie napisala
          ze jezeli lekarzowi placi to oczekuje czegos na zasadzie "czary mary
          nogi cie nie beda bolaly" i wszelki zly duch opusci jej skolatane
          choroba cialo. Efekt ma byc natychmiastowy, bezbolesny i przyjemny;)

          Coz mozna rzec...tak to tylko w Erze;]
    • tygrysiatko1 Re: minimum odpowiedzialności 15.07.08, 23:30
      to ani opatrzność ani intuicja...
      obowiązkiem każdego jest przecztanie ulotki zanim przyjmie lek..
      a Ty również sama z siebie powinnaś powiedzieć o chorobach
      współistiejących

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka