Dodaj do ulubionych

Drodzy koledzy- jakbyscie postapili?

26.09.08, 01:33
Czy na wezwanie do przeszczepu nerki na drugi koniec Polski, nad
morze- pacjenta z poludnia-wyslalibyscie helikopterem, czy moze
wsadzilibyscie go do karetki transportowej na siedzaco wyslali po
dializie?
Pacjent pacjentowi rowny- to nie ulega watpliwosci, ale jezeli dodac
do tego fakt, ze pacjentem jest starszy czlowiek, tez lekarz; a
wasza byla kolezankalekarka, ktora pracowala z wami niedawno przez 6
lat jest corka tego chorego.
Od wezwania do wjazdu na sale operacyjna mija co najmniej 18 godz.
Szpital ma miejsce do ladowania dla helikopterow i takie transporty
z innych oddzialow odywaja sie.
Na prosbe o takowy-tlumaczenie "brak funduszy"...- bynajmniej nie
pada z ust dyrekcji.
Obserwuj wątek
    • extorris Re: Drodzy koledzy- jakbyscie postapili? 26.09.08, 04:20
      a byly wskazania medyczne do transportu medycznego (pacjent w koncu moze udac
      sie do innego osrodka na wlasna reke)? pilnego transportu (taka informacja
      powinna pasc ze strony osrodka przeprowadzajacego transplantacje - powinni
      okreslic horyzont czasowy, w ktorym pacjent ma sie zjawic w osrodku)? jakies
      przeciwwskazania do takiej podrozy?

      jesli dyrekcja szpitala konsekwentnie odmawia transportu lotniczego w takich
      sytuacjach to nic sie nie da z tym zrobic, lekarz prowadzacy niekoniecznie musi
      za kazdym razem do dyrekcji wystepowac, aby otrzymac odmowe

      jesli chory nie jest niesamodzielny, nie ma dodatkowych powaznych obciazen, co
      ja bym zrobil?
      zaproponowal wagon sypialny i towarzystwo kogos z rodziny - to najbardziej
      komfortowa forma podrozowania dla starszej osoby
    • joa1001 Gwoli wyjasnienia 26.09.08, 06:54
      Telefon z gdanska, ok 13, nastepnie telefon do chorego, ten jest ok
      15 w macierzystej stacji dializ, odbywa sie dializa, potem jeszcze
      tylko rtg pluc i okolo 21 wyjazd transportem sanitarnym do gdanska.
      Pacjent jest starszy, ale samodzielny, po dializach zwykle bardzo
      oslabiony.
      Pociagi z tego miasta na pd Polski jezdza do Gdanska 1x dziennie, w
      godzinach porannych. Zona chorego nie posiada prawa jazdy.
      Innych bliskich osob nie ma.
      Zanim dociera na blok operacyjny mija co najmniej 18 godz.
      Corka chorego, pracowala 6 lat na tym Oddziale,wsrod tych
      kolegow.jest tez lekarzem, jak i pacjent. Obecnie( niestety)przebywa
      bardzo daleko, ale jeszcze 3 mce wczesniej pracowala z tymi kolegami.
      To nie dyrekcja odmawia transportow helikopterem(bo takie maja
      miejsce i z oddzialow zabiegowych, soru jak i kardiologii- owszem
      nie jest to nagminne).
      Odmowa nie padla z ust dyrekcji.
      I moje pytanie jest- czy tak byscie postapili z bliskim waszej
      niedawnej kolezanki? ja wiem jak ja bym postapila.
      • snajper55 Re: Gwoli wyjasnienia 26.09.08, 12:35
        joa1001 napisała:

        > I moje pytanie jest- czy tak byscie postapili z bliskim waszej
        > niedawnej kolezanki? ja wiem jak ja bym postapila.

        Oczekujesz odpowiedzi: Tak, dzielimy pacjentów na lepszych i gorszych ? Ojca
        koleżanki wysłalibyśmy śmigłowcem, a obcy niech na piechotę zapie... ?

        S.
      • rpt5 Re: Gwoli wyjasnienia 26.09.08, 12:44
        Nie ma żadnej podstawy różnicowanie, czy jest to ojciac koleżanki,
        czy nie. Albo są wskazania, albo są pobożne życzenia. Pacjent
        zakwalifikowany do przeszczepu to sprawa pilna, nikogo nie trzeba
        przekonywać, że długość zimnego niedokrwienia pobranego narządu jest
        istotna. Chociaż w przypadku nerki 18 godzin nie jest wartością
        krytyczną.
        • marcinoit Re: Gwoli wyjasnienia 26.09.08, 12:57
          jakos nikogo nie dziwia znizki na bilety dla pracownikow PKP.
          kontyngenty wegla dla gornikow. znizki dla pracownikow sklepu...
          ja osobiscie ,potraktowal bym lekarza a w dodatku bliska rodzine
          kolezanki , w sposob szczegolny .oczywiscie w ramach moich
          mozliwosci. podobnie jak uzyl bym wszystkich moich wplywow zeby
          zapewnic jaknajlepsza opieke moim najblizszym. amen
          • snajper55 Re: Gwoli wyjasnienia 26.09.08, 14:26
            marcinoit napisał:

            > jakos nikogo nie dziwia znizki na bilety dla pracownikow PKP.
            > kontyngenty wegla dla gornikow. znizki dla pracownikow sklepu...

            Dziwią wielu. Tak jak KRUS dziwi. Top tez taka zniżka dla rolników, nieprawdaż ? ;)

            > ja osobiscie ,potraktowal bym lekarza a w dodatku bliska rodzine
            > kolezanki , w sposob szczegolny .oczywiscie w ramach moich
            > mozliwosci. podobnie jak uzyl bym wszystkich moich wplywow zeby
            > zapewnic jaknajlepsza opieke moim najblizszym. amen

            Rozumiem, że nie oburzy Cię urzędnik, który będzie traktował innego urzędnika
            czy jego krewnego w sposób szczególny ? Gdy będzie używał wszystkich swoich
            wpływów żeby zapewnić wszystko co najlepsze swoim najbliższym ?

            S.
            • marcinoit Re: Gwoli wyjasnienia 26.09.08, 14:45
              > Rozumiem, że nie oburzy Cię urzędnik, który będzie traktował innego urzędnika
              > czy jego krewnego w sposób szczególny ?
              nie, nie oburzy mnie.
              Gdy będzie używał wszystkich swoich
              > wpływów żeby zapewnić wszystko co najlepsze swoim najbliższym ?
              >
              wyczuwan prowokacje w tym zdaniu :)
              powiedzmy wiec w ten sposob :
              jesli przyspieszy wydanie decyzji - nie ma sprawy. jesli bedzie wplywal na tresc decyzji pewnie nie spodoba mi sie to. :)
              jesli bede mogl spowodowac zeby zabieg przeprowadzil uznany specjalista zrobie tobez wahania.

          • cccykoria Re: Gwoli wyjasnienia 26.09.08, 14:36
            Oczywiscie pytanie do lekarzy ,ale moze napisze z "pozycji"
            pacjentki.

            Moze to byc nowe doswiadczenie dla lekarza ,ktory "na
            wlasnej skorze" przekonal sie jak to byc pacjentem? i tu
            nie mam na mysli zadnej zlosliwosci .
            A tak naprawde zadnej krzywdy Twojemu ojcowi nie
            zrobiono ,w czym problem?
          • cccykoria Re: Marcinoit 26.09.08, 14:42
            Rozumie Twoje intencje ,ale czy to co napisales "nie psuje
            Twojego wizerunku" jako lekarza?

            Jak najlepsza opieke? Czyli wedlug Ciebie opieka moze byc
            gorsza ,lepsza najlepsza itp ?
            • marcinoit Re: Marcinoit 26.09.08, 14:54
              "opieka" moze byc lepsza lub gorsza. operacje moze zrobic chirurg bardziej lub mniej doswiadczony. znieczulic moze lekarz w 1 roku specjalizacji lub doswiadczony specjalista. transport moze odbyc sie karetka lub helikopterem. jesli mam na tte sprawy wplyw to go wykorzystam.
              Rozumie Twoje intencje ,ale czy to co napisales "nie psuje
              > Twojego wizerunku" jako lekarza?
              moj wizerunek jako lekarza nie zalezy od mojego podejscia do rodziny ale od tego jakim jestem fachowcem .
              jesli ktos chce mnie oceniac "jako lekarza" na podstawie np. tego czy pisze ortograficznie to mam taka ocene w.. glebokim powazaniu :)
              • cccykoria Re: Marcinoit, oki 26.09.08, 16:12
                ale zeby mnie posadzac ,ze zwracam Tobie uwage na
                pisownie?
                Daleka jestem od takich rzeczy. Sama nieraz byka zrobie:D
      • young_doc Re: Gwoli wyjasnienia 28.09.08, 20:33
        Jeśli można coś zauważyc - helikoptery LPR (Lotniczego Pogotowia Ratunkowego)
        nie są w stanie wykonywac lotów po zmierzchu (bo to antyczne Mi-2). Żaden
        helikopter do nikogo nie wystartuje o godz. 21.00.

        A jeśli ktoś chce wypomniec tą jedną jedyną Agustę - to żadne lotnisko
        przyszpitalne nie jest dostosowane do przyjmowania lądowań bez światła dziennego.

        Zaś powtórzę raz jeszcze zdanie wielu moich kolegów - choroba w rodzinie braku
        kultury nie usprawiedliwia. Ani podnoszenia głosu (CAPS LOCK) na nikogo.
        • young_doc I jescze dla jasności: 28.09.08, 20:46
          Ostatni akapit nie jest w kierunku założycielki tego wątku. Jeśli tak to
          odebrała - przepraszam.
        • p.atryk Transport 28.09.08, 23:44
          Do transportow "transplantacyjnych" wykorzystuje sie tez (raczej) samoloty
          (Piaggio i Mewy) stacjonujace w Warszawie. W liczbie pieciu sztuk bodajze.
          • young_doc Re: Transport 29.09.08, 19:47
            W Warszawie i Szczecinie (bo ze Szczecina pochodził jeden z dyrektorów LPR),
            dokładnej aktualnej ilości też nie znam. Czasem wypożycza się też od wojska CASA-ę.
    • vlad Re: Drodzy koledzy- jakbyscie postapili? 26.09.08, 16:44
      A qrna co mnie to obchodzi ze brak funduszy???
      w ub tygodniu zamówliem helikopter do transportu ciezarnej z konfliktem
      serologicznym, obrzekiem płodu, trafila na oddzialz powodu krwawienia . JEDNA
      klinika nie odmowila przyjecia. Wszyscy tlumaczyli sie , ze ciaza za niska.
      Kazda rozmowe wpisywalem do dokumentacji. taki transport todla szpitala koszt
      okolo 1200zł, to nie sa jakies straszne kwoty
    • p.atryk Nie rozumiem... 26.09.08, 16:51
      Jesli "takie transporty z innych oddzialow odbywaja sie" (rozumiem, ze w
      podobnych sytuacjach) a w tym przypadku wyslano pacjenta karetka- to znaczy ze
      wobec tego konkretnegp pacjenta-lekarza zanizono standart?

      KEL mowi w art.52
      " 1. Lekarze powinni okazywać sobie wzajemny szacunek. Szczególny szacunek i
      względy należą się lekarzom seniorom, a zwłaszcza byłym nauczycielom. "

      "Wzgledy" to m.in. przyjecie takowego lekarza-seniora chocby bez kolejki
      (jakkolwiek by sie to podobalo forumowiczom). Ale juz na pewno nie wysylanie go
      bardziej uciazliwym transportem niz pozostalych chorych (o ile dobrze
      zrozumialem joa1001).
      • extorris Re: Nie rozumiem... 26.09.08, 17:35
        obawiam sie, ze jest to wyraz oszczednosci i gospodarzenia w tym szpitalu
        nie sadze aby ktokolwiek w takiej sytuacji zlosliwie odmawial transportu
        lotniczego (tak nawiasem mowiac w takich sytuacjach chory z jednego konca polski
        na drugi leci samolotem, nie helikopterem i jest transportowany karetka od
        lotniska szpitala)

        sadze, ze z jakiegos powodu tam sie "nie da"

        mozna temu zaradzic (tak moglby zrobic lekarz prowadzacy) proszac
        transplantologa o opinie na temat optymalnego srodka transportu, a nastepnie
        pokazujac takie pismo odpowiedniemu decydentowi (dyrektor, ordynator)

        co do "szczegolnego" traktowania lekarzy i ich rodzin: oczywiscie w granicach
        rozsadku ma to duzy sens - takze z punktu widzenia innych pacjentow: jesli
        lekarz lub czlonek jego rodziny ma klopoty zdrowotne, przestaje na czas choroby
        wykonywac zawod - im predzej i latwiej powroci do zdrowia, tym predzej powroci
        do swoich pacjentow
        na tym wszyscy skorzystaja

        spoleczenstwo powinno szanowac swoich lekarzy
        • p.atryk Re: Nie rozumiem... 26.09.08, 22:29
          "...Szpital ma miejsce do ladowania dla helikopterow i takie transporty
          z innych oddzialow odywaja sie."

          Opieram sie na wypowiedzi autorki. Skoro inne oddzialy tego samego szpitala
          wysylaja swoich chorych transportem lotniczym, a tego akurat nie, to rzecz nie w
          pilnowaniu kosztow.
          • extorris Re: Nie rozumiem... 27.09.08, 00:49
            to nie dowod
            to wlasnie poszczegolne oddzialy bywaja "zyskowne" lub deficitowe, poza tym
            rozna jest tez pozycja polityczna ich ordynatorow

            oddzial zagrozony zamknieciem, ze slabym, bojacym sie szefem bedzie wlasnie tak,
            czesto absurdalnie oszczedzal
    • 0.9_procent Re: Drodzy koledzy- jakbyscie postapili? 26.09.08, 17:53
      Lekarz, ojciec lekarza, pilne wskazanie do transportu. HELIKOPTER!

      Na leczenie nieubezpieczonych pijaczków z rozwalonymi główkami
      wydaje się bez mrugnięcia okiem ciężkie pieniądze! I nie ma
      problemu.
      Na leczenie zaawansowanych nowotworów – zawansowanych z powodu
      ewidentnego zaniedbania ze strony pacjenta wydaje się bez mrugnięcia
      okiem ciężkie pieniądze! I nie ma problemu.

      W IMIĘ CZEGO OSZCZĘDZAĆ NA LEKARZU ????
      • joa1001 Co mnie boli 27.09.08, 08:38
        Ja pracowalam na tym oddziale, z tymi ludzmi 6 lat; od 3mcy nie ma
        mnie w kraju.
        Moj tata to starszy schorowany czlowiek, lekarz,nie roszczeniowy,
        spokojny i cierpliwy.
        Pan ordynator mial w zwyczaju wysylac karetka na konsultacje karetka
        do stolicy rozne pacjentki, w dobrym stanie, majace rodziny i swoje
        transporty.
        Transporty smiglowcem odbywaja sie z roznych oddzialow; ok moze
        oddzialy lepiej przeda finansowo, ale oddzial z osrodkiem dializ tez
        nie jest pod kreska.Przeczep to sprawa pilna.
        Mnie uczono zeby lekarzom i ich rodzina okazywac nieco wieksze
        wzgledy( ok jest to brutalne);ale jak ktos powiedzial kolejarze maja
        bilety, gornicy talony weglowe; lekarz najwyzej dobra wole kolegi
        lub kolezanki.
        • 0.9_procent Re: Co mnie boli 27.09.08, 09:37
          Cóż mogę napisać - pogratulować ordynatora, który tak traktuje
          swoich (także byłych) asystentów. Ciekawe czy będzie równie
          oszczędny, kiedy będzie chodziło o transport kogoś z jego rodziny?

          > Mnie uczono zeby lekarzom i ich rodzina okazywac nieco wieksze
          > wzgledy( ok jest to brutalne);
          NIE TO NIE JEST BRUTALNE.
          KAŻDY w tym kraju wykorzystuje przysługujące mu możliwości i
          uprawnienia. I jest wielkie 'halo', gdy komukolwiek próbuje się
          takie dodatkowe uprawnienia odebrać.
          Czy zlecenie transportu lotniczego byłoby w tej sytuacji
          nieuzasadnione? nielegalne? NIE! Więc nie wiem w czym był problem.
        • snajper55 Re: Co mnie boli 27.09.08, 12:30
          joa1001 napisała:

          > Mnie uczono zeby lekarzom i ich rodzina okazywac nieco wieksze
          > wzgledy

          W takim razie bardzo źle Cię uczono. Czy ktoś uczy sędziów, aby prawników
          traktować łagodniej ? Czy ktoś uczy urzędników, aby innych urzędników traktowali
          lepiej niż zwykłych petentów ?

          S.
          • sznytka.pl Re: Co mnie boli 27.09.08, 14:17
            Pan ordynator czekal na lapowke. Bez lapowki nie ma wzgledow.
            • maga_luisa Re: Co mnie boli 27.09.08, 16:31
              Ty jesteś panem ordynatorem, o którym mowa?
              • snajper55 Re: Co mnie boli 27.09.08, 17:10
                maga_luisa napisała:

                > Ty jesteś panem ordynatorem, o którym mowa?

                Pewnie tak, skoro WIE na co czekał ordynator.

                S.
          • p.atryk Bardzo dobrze Cie uczono, Joa1001 27.09.08, 20:27
            Ma to tradycyjne umocowanie w przysiedze Hipokratesa, w Kodeksie Etyki
            Lekarskiej, w deklaracji genewskiej- rowniez podobne podejscie spotyka sie w
            innych krajach.

            Wskazania do transportu lotniczego byly (tu nikt nie mowi o jakichs specjalnych
            przywilejach):

            1.powodzenie przeszczepu mimo wszystko zalezy tez od poziomu stresu biorcy
            (poziom katecholamin)-tu mamy 18 godzin ciaglego, wysokiego stresu

            2. czas od pobrania narzadow do zabiegu powinien byc jak najkrotszy-tzw. cold
            ischemia time jest jednym z trzech najwazniejszych czynnikow odpowiadajacych za
            acute rejection
            • snajper55 Re: Bardzo dobrze Cie uczono, Joa1001 27.09.08, 22:16
              p.atryk napisał:

              > Ma to tradycyjne umocowanie w przysiedze Hipokratesa, w Kodeksie Etyki
              > Lekarskiej, w deklaracji genewskiej- rowniez podobne podejscie spotyka sie w
              > innych krajach.

              Czy oprócz kumoterstwa i prywaty łapownictwo też znajduje tam tradycyjne
              umocowanie ? ;)

              S.
              • p.atryk Snajper, nie martw sie az tak :) 28.09.08, 04:08
                Co najmniej dwie trzecie lekarzy w Polsce do tych zapisow sie nie stosuje. Z
                roznych powodow.

                A jak Tobie bardzo przeszkadza-zaskarz do Trybunalu Konstytucyjnego. Za
                sankcjonowanie i propagowanie nierownosci w dostepie do swiadczen zdrowotnych.

                Teoretycznie (jakbys sie zastanowil) znalazbys sam racjonalne uzasadnienie
                interesu spolecznego takiego zapisu. Ale nie zalezy mi, nie musimy tej dyskusji
                przeciagac.
                • snajper55 Re: Snajper, nie martw sie az tak :) 29.09.08, 00:02
                  p.atryk napisał:

                  > Teoretycznie (jakbys sie zastanowil) znalazbys sam racjonalne uzasadnienie
                  > interesu spolecznego takiego zapisu. Ale nie zalezy mi, nie musimy tej dyskusji
                  > przeciagac.

                  Teoretycznie to chyba prawie wszystko można interesem społecznym usprawiedliwić.
                  Aby za daleko nie sięgać przypomnijmy batiuszkę Stalina. ;)

                  A co do meritum, to dla mnie dzielenie pacjentów na lekarzy i nie-lekarzy jest
                  dokładnie tym samym co dzielenie pacjentów na dających-łapówki i
                  nie-dających-łapówek czy na Polaków i nie-Polsków.

                  S.
                  • p.atryk Rozumiem... 29.09.08, 01:21
                    > A co do meritum, to dla mnie dzielenie pacjentów na lekarzy i nie-lekarzy jest
                    > dokładnie tym samym co dzielenie pacjentów na dających-łapówki i
                    > nie-dających-łapówek czy na Polaków i nie-Polsków.

                    Czyli poprawnosc polityczna tego wymaga :).
                    No a ja mam ...gleboko te poprawnosc polityczna. I wole kierowac sie zasadami
                    etyki zawodowej.
                    • snajper55 Re: Rozumiem... 29.09.08, 02:02
                      p.atryk napisał:

                      > Czyli poprawnosc polityczna tego wymaga :).

                      Nie, nie żadna poprawność, tylko zwykła ludzka uczciwość i przyzwoitość. Czyżbyś
                      uważał, że lekarzy ona nie obowiązuje ?

                      > No a ja mam ...gleboko te poprawnosc polityczna. I wole kierowac sie zasadami
                      > etyki zawodowej.

                      Czyżby etyka zawodowa lekarzy nie nakazywała traktować wszystkich pacjentów tak
                      samo ? Czyżby zalecała uzależniać jakość opieki od tego, kim jest pacjent czy
                      kim jest jego rodzic - lekarzem czy może dygnitarzem partyjnym czy jedynie
                      zwykłym robolem.

                      S.
                      • p.atryk Re: Rozumiem... 29.09.08, 19:19
                        Widze, ze roznie rozumiemy "zwykla ludzka uczciwosc i przyzwoitosc".

                        Ja uwazam, ze wykraczanie ponad standart nie jest naganne-Ty w ramach
                        spolecznego egalitaryzmu tego zabraniasz.

                        Kontynuujac Twoja teorie-ustepowanie miejsca staruszkom w tramwaju tez mozna
                        zaskarzyc do TK.
                        • snajper55 Re: Rozumiem... 29.09.08, 20:03
                          p.atryk napisał:

                          > Ja uwazam, ze wykraczanie ponad standart nie jest naganne-Ty w ramach
                          > spolecznego egalitaryzmu tego zabraniasz.

                          To zależy co jest tym "wykraczaniem poza standard". Nie mam nic do tego, jeśli
                          po pracy będziesz się opiekował chorym kolegą lekarzem. Jednak jeśli w pracy
                          będziesz lepiej traktował kolegę lekarza od pacjenta nie-lekarza, to jest to
                          zwykłe kumoterstwo. Oczywiście można uważać, że kumoterstwo, prywata czy
                          łapownictwo to nic złego. Ja tak nie uważam.

                          > Kontynuujac Twoja teorie-ustepowanie miejsca staruszkom w tramwaju tez mozna
                          > zaskarzyc do TK.

                          Ustępowanie miejsca staruszkom to dla mnie standard.

                          S.
                          • marcinoit Re: Rozumiem... 29.09.08, 21:09
                            > Ustępowanie miejsca staruszkom to dla mnie standard.
                            a czemu?
                            • snajper55 Re: Rozumiem... 29.09.08, 22:00
                              marcinoit napisał:

                              > > Ustępowanie miejsca staruszkom to dla mnie standard.
                              >
                              > a czemu?

                              Może dlatego, że mnie tak wychowano.

                              S.
                              • marcinoit Re: Rozumiem... 29.09.08, 22:39
                                a mnie wychowano w przekonaniu ze Kolegom Po Fachu naleza sie szczegolne wzgledy :)
                                • snajper55 Re: Rozumiem... 29.09.08, 23:24
                                  marcinoit napisał:

                                  > a mnie wychowano w przekonaniu ze Kolegom Po Fachu naleza sie szczegolne
                                  wzgledy :)

                                  Jeśli większość lekarzy tak została wychowana, to chyba przestanę się dziwić
                                  szlachcicowi.

                                  S.
                                  • p.atryk Nie szantazuj w dyskusji ;) 29.09.08, 23:34
                                    > Jeśli większość lekarzy tak została wychowana, to chyba przestanę się dziwić
                                    szlachcicowi.
                                    >
                                    > S.

                                    Przy okazji- staruszkom mozesz ustepowac miejsca we wlasnym, eksterytorialnym
                                    tramwaju.
                                    W srodkach komunikacji publicznej nie istnieje cos takiego jak "odstepowanie
                                    miejsca siedzacego wskazanej osobie". Lamiesz prawo.
                                    • snajper55 To nie szantaż, to smutne stwierdzenie. 30.09.08, 01:25
                                      p.atryk napisał:

                                      > Przy okazji- staruszkom mozesz ustepowac miejsca we wlasnym, eksterytorialnym
                                      > tramwaju.
                                      > W srodkach komunikacji publicznej nie istnieje cos takiego jak "odstepowanie
                                      > miejsca siedzacego wskazanej osobie". Lamiesz prawo.

                                      Wskaż to prawo, którę łamię.

                                      S.
                                      • p.atryk Prawo innych do zajecia miejsca siedzacego 30.09.08, 01:55
                                        Kazdy, kto skasowal bilet (jest pelnoprawnym pasazerem) ma prawo zajac zwolnione
                                        przez Ciebie miejsce. Nie jestes jego dysponentem, by wskazaywac kto ma na nim
                                        usiasc.
                                        • snajper55 EOT. /nt 30.09.08, 02:21
                                          S.
                                      • marcinoit Re: To nie szantaż, to smutne stwierdzenie. 30.09.08, 10:27
                                        ustepowanie miejsca starszym jest nigdzie nie usankcjonowanym
                                        zwyczajem wynikajacym z tradycji i uwarunkowan kulturowych ,
                                        podobnie jak np. przepuszczanie w dzrwiach faceta prze Muzeumanki
                                        czy traktowanie w sposob szczegolny Kolegow Po Fachu:)
                                        Za kogo sie uwazasz ze roscisz sobie prawo do oceny ktore zwyczaje
                                        sa dobre a ktore zle ktore sprawiedliwe a ktore nie???
                                      • super-reset Re: To nie szantaż, to smutne stwierdzenie. 30.09.08, 12:45
                                        Snajper,traktowanie ze szczególną troską innych lekarzy i czlonków
                                        ich najbliższej rodziny to jedna z zasad Kodeksu Etyki Lekarskiej!
                                        Niekoniecznie musi oznaczać lepszy standard usług, ale np.przyjęcie
                                        poza kolejnością.U mnie kolega po fachu nigdy nie stoi w kolejce i
                                        stać nigdy nie będzie.
                                        Jako grupa zawodowa nie mamy żadnych przywilejów(w przeciwieństwie
                                        do wielu innych) i nigdy ich nie mieliśmy.Traktujemy siebie po
                                        koleżeńsku-to jedyny nasz przywilej.
                                        A na marginesie- od kolegi-pacjenta na pewno usłyszymy "dziękuję"...
                                  • marcinoit Re: Rozumiem... 30.09.08, 10:24
                                    szlachcicowi nie trzeba sie dziwic nalezy mo zwyczajnie wspolczuc.
          • joa1001 do snajpera 28.09.08, 05:04
            Czy Ty jestes lekarzem? bo jezeli tak, to z tego samego gatunku, z
            jakimi pracowalam w polsce.
            nie wiesz co znaczy kolezenstwo.
            Wierz mi, na tym oddziale chorzy nie byli traktowani rowno.
            • snajper55 Re: do snajpera 29.09.08, 00:09
              joa1001 napisała:

              > Czy Ty jestes lekarzem? bo jezeli tak, to z tego samego gatunku, z
              > jakimi pracowalam w polsce.

              No to mogę pochwalić tych, z którymi W Polsce pracowałaś. Nie jestem lekarzem
              bywam pacjentem.

              > nie wiesz co znaczy kolezenstwo.

              Koleżeństwo a dzielenie pacjentów na lepszych i gorszych to dwie całkiem różne
              sprawy.

              > Wierz mi, na tym oddziale chorzy nie byli traktowani rowno.

              Miałem wrażenie, że właśnie nierównego, lepszego traktowania Twego ojca
              oczekiwałaś i byłaś zawiedziona, że ono nie nastąpiło.

              S.
    • joa1001 w temacie 28.09.08, 04:58
      Ja osobiscie wyslalabym pacjenta helikopterem, bez wzgledu na
      tzw"pochodzenie"; a ojca kolezanki, rowniez lekarza potraktowalabym
      szczegolnie.
      Coz powiedziec; przeszczep mojego taty jak na razie nie podjal
      funkcji...
      Moze bylaby tak samo gdyby na stol operacyjny trafil wczesniej, moze
      nie.
      Nie ukrywam, mam ogromny zal do "bylego szefa"i bylej kolezanki
      dyzurnej.
      Coz, skoro w ciagu 6 lat mojej pracy, ze wspolpracy z panem
      ordynatorem zrezygnowalo lacznie 10 osob.
      W pewnym momencie masz dosc murzynienia na prywatnym folwarku
      swojego szefa i jego poplecznikow.
      Ze mnie juz nic nie wycisnie, moj ojciec tez w niczym mu nie pomoze,
      nie jest dyrektorem tamtejszych zakladow, badz zona miejscowego
      dilera czesci samochodowych, upustu nie da.
      Z tymi ludzmi nie chce miec nic wspolnego, ciesze sie ze juz z nimi
      nie bede pracowac, nie bede zmuszana przychodzic na ich durne
      pseudoszkolenia i odczyty po to by robic za frekwencje i bic brawo.
      Wiem jedno, oni boja sie tylko tych ktorzy szumia, pisza skargi, sa
      roszczeniowi, a licza sie z tymi ktorzy do czegos sie przydadza.
      Jak na razie zal i zlosc mnie wykancza.

      • seniorita15 Re: w temacie 28.09.08, 06:08
        Moje doswiadczenia z przeszczepami sa nieco inne.Zwykle to od nas brali
        przeszczepy ,a operacje wszczepienia odbywaly sie w osrodku klinicznym.I tak
        zdarzalo sie,ze np.po serce przyjezdzal zespol z osrodka odleglego o 250
        km-prywatnym samochodem z policyjna eskorta(zeby szybciej),helikopterem
        przylatywal zespol po watrobe (z dalszego osrodka),a Ci od nerek przyjezdzali
        karetka lub samochodem z osrodka odleglego o 100 km.Poniewaz pobranie jest
        zwykle wielonarzadowe ,wiec raczej trudno w tym czasie zalatwic transport
        lotniczy dla wszystkich .Uprzywilejowane sa narzady najbardziej narazone na
        niedokrwienie ,a nerki do nich nie naleza.Poza tym jak sama napisalas,od momentu
        wezwania minelo 18 godzin ,jesli odjac czas dializy i pozostaly ,to wynika ,ze
        ten transport nie byl taki dlugi.Ale dla chorego z pewnoscia uciazliwy.Ale jaka
        jest polska rzeczywistosc sama wiesz i dlatego wyjechalas.
      • osmanthus Re: w temacie 28.09.08, 06:18
        Nasuwa mi sie kilka pytan:
        - dlaczego Mahomet do gory musial sie fatygowac a nie gora do
        Mahometa. U nas nerke przeslanoby transportem lotniczym (samolotem
        liniowym zapewne) a z lotniska karetka na sygnale do szpitala, do
        ktorego pacjent jest przypisany, i w ktorym wykonuje sie
        przeszczepy nerki?
        - jezeli takowe rozwiazania nie sa praktykowane w PL czy miedzy
        miastem x a gdanskiem nie ma polaczen lotniczych, zamiast karetka
        przez pol Polski (ile km?) moze taniej (i szybciej) by wyszlo
        wyslac pacjenta karetka na lotnisko, przelot w towarzystwie
        pielegniarki, przejazd z lotniska do szpitala w Gdansku karetka?

        Przy okazji, czy moze wiesz
        - ile przeszczepow (nerki) wykonuje sie rocznie w Polsce?
        - ile osob w PL oczekuje na przeszczep nerki?
        - czy robi sie przeszczepy od zyjacego dawcy?
        - czy robi sie przeszcepy od niekompatybilnych dawcow?
        - ile jest osrodkow wykonujacych takowe przeszczepy?
        pzdr

        • jag_2002 Re: w temacie 28.09.08, 23:14
          z tego, co mi wiadomo, wiekszosc polaczen lotniczych w Polsce jest z przesiadka
          w Warszawie, niestety
          co nie zmiena faktu, ze dziwie sie, ze pacjenta transportowano z jednego konca
          Polski na drugi, ja bym jednak starala sie spotkac ich gdzies posrodku

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka