Dodaj do ulubionych

kuchnia szpitalna a leczenie

02.10.08, 12:36
ja z pytaniem, bo wczoraj lekko mną trząchnęło na widok tego co podają mojej
mamie w jednym z większych szpitali warszawskich.
matka ma cukrzycę i właściwie "nieczynną" wątrobę.
Pierwsze zdziwienie:
NADAL! nadal w kuchni posiadają sztućce aluminiowe, wycofane w cywilizowanych
krajach 20 lat temu.
przecież to jak lizanie eternitu?

Zdziwieni drugie: większość dostaje to samo do jedzenia.
bez względu na choroby
w przypadku mojej matki- herbatka z cukrem,
zupa mleczna.
nikt tego nie sprawdza? nie kontroluje?
Moja półprzytomna matka wychodzi z założenia,że skoro jej dają, to
wiedzą co robią więc można!
Ale jak można dawać osobie chorej na cukrzyce herbatę z cukrem?
Jak można zmuszać kogoś, kto ma problemy z trawieniem białka- zupę mleczną?
Zdrowej też bym nie polecał.
chętnie sam bym jej szykował jedzenie i przynosił z domu ale już
zgłupiałem i nie wiem CO WOLNO?
Obserwuj wątek
    • snajper55 Re: kuchnia szpitalna a leczenie 02.10.08, 23:10
      Niestety, tak jest w niektórych szpitalach. Sam miałem ten problem gdy leżałem w
      jednym z warszawskich szpitali. Miałem wtedy cukrzyce, jednak w szpitalu (na tym
      oddziale ?) nie brano tego pod uwagę. Po moich protestach "kuchnia" zaczęła mi
      dawać posiłki lekkostrawne. Gdy inni dostawali kaszę - ja miałem ziemniaki, gdy
      inni surówkę - ja rozgotowaną marchewkę. Czyli akurat na odwrót !!! Gdy znów
      protestowałem słyszałem argument - Ma pan taka dietę z powodu cukrzycy. No
      załamać się można było.
      Jeśli możesz, to zanoś posiłki, bo pewnie nie uda Ci się nakłonić "kuchni" do
      przygotowywania diety cukrzycowej. A jeśli nawet to nie szybko.

      S.
      • drzejms-buond Re: kuchnia szpitalna a leczenie 03.10.08, 12:17
        o! a jako cukrzyk mozesz mi powiedzieć
        czego przede wszystkim unikać, bo jakos w to co mówi moja mama,
        trudno mi uwierzyć?
        Czy to prawda, ze mleko cukrzykom/osobom z chorą wątrobą, nie szkodzi?- tak jak
        tłumaczył mi to wczoraj lekarz?

        szanowne kuchareczki ustawiłem wczoraj do pionu- były ZDZIWIONE,ze mama ma
        specjalną dietę.
        ogólnie panie z kuchni robią tak- wchodzą na salę i pytają co kto sobie życzy.
        mimo, iż podobno w kuchni wisi rozpiska (wg lekarza)
        co kto powinien dostawać.
        • snajper55 Re: kuchnia szpitalna a leczenie 03.10.08, 13:44
          drzejms-buond napisał:

          > o! a jako cukrzyk mozesz mi powiedzieć
          > czego przede wszystkim unikać, bo jakos w to co mówi moja mama,
          > trudno mi uwierzyć?
          > Czy to prawda, ze mleko cukrzykom/osobom z chorą wątrobą, nie szkodzi?- tak jak
          > tłumaczył mi to wczoraj lekarz?

          Przykro mi, ale ja miałem tylko cukrzycę polekową, przez pół roku. Tak więc
          ekspertem od cukrzycy to raczej nie jestem. ;) A googlać to pewnie sam potrafisz. :)

          > szanowne kuchareczki ustawiłem wczoraj do pionu- były ZDZIWIONE,ze mama ma
          > specjalną dietę.
          > ogólnie panie z kuchni robią tak- wchodzą na salę i pytają co kto sobie życzy.
          > mimo, iż podobno w kuchni wisi rozpiska (wg lekarza)
          > co kto powinien dostawać.

          To i tak dobrze. U mnie kucharki rządziły (jakby Lenina czytały) i to one
          wiedziały kto co jeść powinien. ;) Na moje pytanie o dietetyka wszyscy robili
          wielkie oczy.

          S.
          • aron2004 Re: kuchnia szpitalna a leczenie 03.10.08, 18:09
            w Lublinie było jeszcze lepiej - pacjenci dostali tylko zupę
            szczawiową, a drugiego nie było bo szpitala nie stać. Ale
            jednocześnie lekarze w tym szpitalu ( na Kraśnickiej) zarabiają po
            15 000 zł miesięcznie
            • jaga_01 Re: kuchnia szpitalna a leczenie 03.10.08, 19:58
              Pozwolę sobie zauważyć, że mijasz się z prawdą (żeby nie powiedzieć dosadniej,
              że łżesz). Zarówno w kwestii posiłków w WSS im. S.K. Wyszyńskiego, jak i w
              kwestii zarobków. Ale czego mogę się spodziewać po osobie, której poziom
              inteligencji jest poniżej krytyki, a poziom ignorancji jest niebotycznie wysoki.
              Życzę sobie i Tobie, byśmy nigdy nie spotkali się jako lekarz i pacjent...
    • osmanthus Re: kuchnia szpitalna 03.10.08, 13:01


      A propos szpitalnego zywienia.
      W naszym szpitalu wyglada to tak:

      health.act.gov.au/c/health?a=da&did=10070913
      health.act.gov.au/c/health?a=da&did=10070913&pid=1082098287


    • extorris Re: kuchnia szpitalna a leczenie 03.10.08, 18:54
      wiele szpitali zrezygnowalo z prowadzenia kuchni, zarcie dostarcza firma
      wyloniona w przetargu, taka, ktora zaproponowala najnizsza cene
      skutki sa oczywiste
      nie slyszalem jeszcze, aby jakikolwiek szpital odpowiadal za niskiej jakosci
      zarcie dla chorych
      poza tym w ramach oszczednosci pozwalniano dietetyczki, a takze psychologow,
      rehabilitantow i pracownikow socjalnych
      w ten sposob sie bilansuje

      a jakosc leczenia? za to szpital nie odpowiada
    • nunia01 Re: kuchnia szpitalna a leczenie 03.10.08, 20:37
      Jak widziałam co dają pacjentkom okulistyki to wolałabym dietę cukrzycową.
      'Cukrzyca' jak to gromko oznajmiała pani salowa dostawał jedzenie jadalne.
      Przyzwoite pieczywo, jogurt naturalny, jabłko, zupy jakieś 'lepsze'. Normalni
      dostawali wg mnie niejadalne papki. Dobrze, że babcia wyszła po dwóch dniach, bo
      musiałabym sobie termos do obiadów kupić. Przez dwa dni jakoś nam się udało ją
      żywić przy współudziale wspaniałej diety szpitalnej.
      • cccykoria Re: kuchnia szpitalna a leczenie 03.10.08, 20:50
        Ja tam do szpitala biore swoje sztucce i szklaneczke i
        chyba kazdy tak robi.
        Jezeli chodzi o jedzenie ,no nie wymagajmy raritasow .
        Zamiast zupki mlecznej ,mozna kleik na wodzie:D
        A od czego jest rodzina?
        Nie wierze ,ze cukrzykowi podaja herbate ,kawe ,czy kompot
        z cukre? - to klamstwo.
        Najlepsze jedzonko to kroplowki ,jakby autor watku przez 7
        dni dostawal tylko je ,to nawet suchy chleb smakuje:D
        • claratrueba Re: kuchnia szpitalna a leczenie 04.10.08, 07:25
          Cykorio, Ty bierzesz własne "narzędzia" i dla mnie jest to oczywiste. Ty
          potrafisz ocenić co możesz jeść Ty lub twój krewny- pacjent. Ilu takich jest
          wśród szpitalnych pacjentów, którzy jak zdecydowana większość społeczeństwa, nie
          ma zbyt dużej wiedzy? 40% ludzi w Polsce ma wykształcenie podstawowo lub niższe,
          zaniedbania edukacyjne są "rodzinne". Nawyki żywieniowe bywają fatalne- autentyk
          z chirurgii dziecięcej lokalnego szpitala: matka 1,5 rocznego dziecka mówi, że
          dziecko jest uczulone na zupki z torebek! Nie chodzi o "frykasy"- biedę w
          szpitalu widać na każdym kroku. Chodzi o to by niewłaściwą dietą nie szkodzić
          pacjentowi. Temu nieświadomemu co mu wolno jeść. Dla niego "jeśli w szpitalu" to
          znaczy, że zdrowe. Dla jego rodziny najczęściej też. A co do herbaty z cukrem,
          nie zarzucałabym autorowi kłamstwa tak łatwo, znajomy internista robił aferę
          kucharkom, że pacjent-cukrzyk dostawał słodkie napoje. Na szczęście powiedział o
          tym lekarzowi, a ilu nie powie?
        • drzejms-buond Re: kuchnia szpitalna a leczenie 06.10.08, 13:27
          cccykoria napisała:


          > Jezeli chodzi o jedzenie ,no nie wymagajmy raritasow .
          > Zamiast zupki mlecznej ,mozna kleik na wodzie:D
          > A od czego jest rodzina?
          > Nie wierze ,ze cukrzykowi podaja herbate ,kawe ,czy kompot
          > z cukre? - to klamstwo.
          > Najlepsze jedzonko to kroplowki ,jakby autor watku przez

          sorry, nie lubie jak sie mnie nazywa KŁAMCĄ,nawet pół żartem.
          po co miałbym kłamać? to nie superexpress, nie zależy mi na taniej sensacji.
          paniom kucharkom jest OBOJĘTNE kto na co choruje. lekarz swoje one swoje. stąd
          ten wątek.
          nie oczekuję "rarytasów" w publicznych szpitalach
          ale zwykłej przyzwoitości, logiki, troski w stosunku do pacjenta.
          od czego jest rodzina? niestety. nie mogę być przy każdym posiłku
          rano w południe i wieczorem.

          wychodzi na to,że rodzina jest od pilnowania zeby NIKT nikogo
          w szpitalu "przez przypadek" nie zabił.

          nie każdy pacjent MA RODZINĘ!
          tak, to prawda, po kroplówkach każde jedzenie jest ambrozją.
          szkoda tylko że mojej matce, po operacji przełyku
          dano do jedzenia takie rzeczy, że po jednej kromce czerstwej bułki, dusząc się,
          wylądowała znowu na zabiegowym.
          • cccykoria Re:oki dzejms -bond 06.10.08, 15:40
            troche przesadzilam ,a z tym slowem klamstwo -to przegielam
            za co przepraszam.
            Jestem czesta pacjentka lub odwiedzajaca w szpitalu i
            naprawde wiele rzeczy widzialam ,ale nie spotkalam sie z
            takim faktem ,ktory opisujesz ,aczkolwiek teraz juz nie
            moge zaprzeczyc napewno sa.
            Po operacji przelyku -kromka chleba? Lekarzem nie jestem ,ale
            wydaje mi sie ,ze powinni podawac "diete plynna" ?
            • drzejms-buond Re:oki dzejms -bond 06.10.08, 17:36
              spoko!
              ja z "łowcami skór" też sie nie spotkałem ale to nie znaczy, ze czegos takiego
              nie było.

              przeproszenie przyjęte...
              ;]

              dobrze ci się wydaje, POWINNA dostawac dietę płynną.
              stad ten "mój nerw", że lekarz sobie a kuchareczka sobie.
              Na szczęście w pracy idą mi na rękę i mogę zawozić jej
              własne jedzenie, w godzinach pracy.
              co osobiście uważam za sytuację CHORĄ, bardziej niż moja matka.
              • betty-226 Re:oki dzejms -bond 06.10.08, 17:43
                To przykre, co opisujesz.
                Nie powinno tak być. Ale to chyba kwestia zarządzającego placówką? Bo przecież
                kucharki same sobie sterem, żeglarzem, okrętem nie są, co?
                Ja akurat spotkałam się w szpitalach z odpowiednim doborem diety. Nie wiem, jak
                to wyglądało od strony pacjenta na diecie, czy zadowolony był, czy nie. Ja
                akurat byłam tylko obserwatorem. Ale właśnie... była rozpiska, kto ma dietę
                cukrzycową, kto wątrobową itd.
    • czubus1961 Re: kuchnia szpitalna a leczenie 20.03.09, 19:50
      ja pracuje w szpittalnej kuchni i pozal sie boze z takim szykowaniem zarla nic
      nie myte tylko zlekka oplukane garki tylko poplukane z grubsza amc bez przypraw
      niektore z dnia na dzien odgtzewane strach sie tego tykac okropienstwo
      pozdrowka pracuje na kuchni w chrzanowie
      • extorris Re: kuchnia szpitalna a leczenie 20.03.09, 20:10
        to myj te garnki skoro tam pracujesz
        • citocrescit Re: kuchnia szpitalna a leczenie 20.03.09, 20:16
          No wiesz,
          czyżbyś wymagał od Koleżanki (z tytułu SZ) Czubus więcej???
          A jeśli ona jest TEŻ wynagradzana poniżej swoich kwalifikacji???
          Taka to już służba, extorrisie, jedna dla wszystkich.
          A umyć to sobie można samemu, jak już się jako pacjent żre za darmo.
          Szpital to nie hotel.
    • dradam121 w III swiecie to normalka 20.03.09, 20:59
      drzejms-buond napisał:

      > ja z pytaniem, bo wczoraj lekko mną trząchnęło na widok tego
      > co podają mojej
      > mamie w jednym z większych szpitali warszawskich.
      > matka ma cukrzycę i właściwie "nieczynną" wątrobę.

      Dwadziescia lat temu bylem jedynym lekarzem w malutkim szpitaliku na preriach.
      15 lozek dla pacjentow i drugie tyle "long term care".

      Szpital zatrudnial dietetyczke, ktora raz w dni powszednie obchodzila pacjentow,
      zbierala wskazania lekarskie co do diety i pare minut spedzala z kazdym z
      pacjentow, co oni tam lubia. I przygotowywala diete dla kazdego. Nie zeby kazdy
      pacjent jadl co innego, ale kucharki wiedzialy co komu dac.

      Najblizszy kolejny, odrobine wiekszy szpital byl 120 km dalej.

      Ale bylo to w kraju skadinad rozwinietym.

      Teraz jest ponoc lepiej, choc szpitalika juz nie ma.
      • foxi-em Re: Odpłatność za posiłki 31.03.09, 17:27
        Wciąż słysząc na około o niedofinansowaniu tego resortu, spytałam
        kiedyś męża (jest lekarzem w szpitalu) dlaczego pacjentom funduje
        się posiłki. Przeciez rodzina powinna przywozić codziennie np.
        wieczorem wyżywienie na dzień następny. Mój mąż twierdzi, że wielu z
        nich (zwłaszcza ludzie starsi) umarłoby z głodu bo często rodzina
        jest przy przyjęciu pacjenta potem dopiero przy odbiorze i są
        zdziwieni że tak szybko.
        Jednak zastanawiam się czy nie powinno wprowadzić się obowiązkowej
        odpłatności za posiłki szpitalne. Każdy pacjent jakiś dochód ma:
        pensja, emerytura, renta. W domu przez ten czas też musiałby kupić
        sobie jedzenie.... Za tych pacjentów bez srodków do życia, płaciłaby
        opieka społeczna.
    • arek103 Wino czerwone do obiadu w szpitalu 31.03.09, 18:21
      drzejms-buond napisał:

      > ja z pytaniem, bo wczoraj lekko mną trząchnęło na widok tego co podają mojej
      > mamie w jednym z większych szpitali warszawskich.
      > matka ma cukrzycę i właściwie "nieczynną" wątrobę.
      > Pierwsze zdziwienie:
      > NADAL! nadal w kuchni posiadają sztućce aluminiowe, wycofane w cywilizowanych
      > krajach 20 lat temu.
      > przecież to jak lizanie eternitu?
      >
      > Zdziwieni drugie: większość dostaje to samo do jedzenia.
      > bez względu na choroby
      > w przypadku mojej matki- herbatka z cukrem,
      > zupa mleczna.
      > nikt tego nie sprawdza? nie kontroluje?
      > Moja półprzytomna matka wychodzi z założenia,że skoro jej dają, to
      > wiedzą co robią więc można!
      > Ale jak można dawać osobie chorej na cukrzyce herbatę z cukrem?
      > Jak można zmuszać kogoś, kto ma problemy z trawieniem białka- zupę mleczną?
      > Zdrowej też bym nie polecał.
      > chętnie sam bym jej szykował jedzenie i przynosił z domu ale już
      > zgłupiałem i nie wiem CO WOLNO?

      A ja kiedys odwiedzalem znajomego, ktory lezal w szpitalu w malym miasteczku w
      srodkowej Francji. Sala jednoosobowa, szpitalik przytulny. Do obiadu, ktory
      wygladal bardzo apetycznie pacjent dostal 1/4 l. wina czerwonego do picia. W
      niektore dni pacjenci wypijali pol litra wina dziennie, bo dostawali je i do
      obiadu i do kolacji.
      A tak na marginesie - czy podawanie szkodliwego jedzenia pacjentom z cukrzyca
      nie kwalifikuje sie do prokuratury? Przeciez to szkodzenie zdrowiu!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka