casio69
09.01.09, 09:02
Czytanie postów na tym forum, gdzie zajrzałem z ciekawości politycznej,
przypomina śledzenie dyskusji o braku sznurka do snopowiązałek w minionej
epoce (chodziło o to, że komunizm nie potrafił zrozumieć, dlaczego w okresie
żniw sznurka nie ma w sklepach).
Komunizm chciał rządzić rynkiem sznurka i zachowaniami ekonomicznymi ludzi.
Służba zdrowia tak samo, posiada nierozwiązywalne problemy, obecne bez ustanku
na tym forum:
1/ lekarzy jest za dużo czy za mało?
2/ płaci się za mało ale zarabia za dużo (poza płacą)?
3/ pacjenci są po to, aby nie przeszkadzać w pracy czy praca jest po to aby
służyć pacjentom?
4/ pacjenci nie szanują lekarzy z wzajemnością, czy na odwrót?
5/ leczymy dobrze a system to psuje czy psujemy system, lecząc tak marnie?
6/ od zarządzania sł. zdrowia są prokuratorzy i policja czy to brak
zarządzania jest przestępstwem do ścigania?
7/ lekarze są odpowiedzialni wobec społeczeństwa, zgadzając się na pracę w
kryminogennych warunkach czy to społeczeństwo odpowiada za kryminalizację
warunków pracy lekarzy, płacąc tak mało.
I tak dalej.
Czuję, ze zbiorę gromy na swą głowę, ale powiem że patrząc na to z zewnątrz,
że nic się w mentalności sł. zdrowia nie zmieniło od czasów rządzącej Polską
"kucharki z PGRu", również (w niektórych przypadkach) po wyjeździe z kraju.
Widać dwie postawy: olać ten kraj, wyjechać i śmiać się z głupców, co
pozostali albo taplać się w tym piekle, w roli skrzywdzonej ofiary co
rekompensuje niską samoocenę ekonomiczną.
Jakoś nie widać postaw zmierzających do zmiany systemu, a przecież sł. zdrowia
to my, "sznurek do snopowiązałek" na świecie, w którym podobno uczestniczymy
(UE i cywilizacja zachodnia)nie jest problemem godnym dysput ludzi
wykształconych już od czasów rewolucji przemysłowej (tak ok. 200 lat).