Dodaj do ulubionych

kolejki oczekujących

25.05.09, 00:43
na stronach nfz można znaleźć informacje na temat kolejek do lekarza.
nie mogę uwierzyć własnym oczom - otóż np. w jednej z poradni w moim mieście
czas oczekiwania wynosi 57 dni. duzo!!! obok jest napisane, "LICZBA OSÓB
OCZEKUJĄCYCH - 2". Czy to możliwe, żey lekarz przyjmował średnio 1 (JEDNĄ)
osobę na miesiąc czy to może pomyłka??? a jeśli to nie pomyłka, to ile
średnich pensji chciałby zarabiać Szanowny Nierób?
Obserwuj wątek
    • obs2 Re: kolejki oczekujących 25.05.09, 06:44
      > chciałby zarabiać Szanowny Nierób?

      Dane o oczekiwaniu to na pewno błąd, kupy się to nie trzyma.
      Ale co masz na myśli pisząc o nierobie?
      Przecież to nie lekarz (najpewniej, o ile nie jest szefem) raportuje
      o dostępności, przecież to nie lekarz stworzył i odpowiada za
      aplikację która generuje takie dane o dostępności, przecież to nie
      na stronie lekarza widnieją te dane, tylko na stronie nfz.

      Ile jeszcze razy mamy prośbą lub groźbą starać się o zrozumienie, że
      zaćmienia słońca, deszcz w sezonie urlopowym i przegrana siatkarek
      to TEŻ NIE NASZA WINA?

        • maga_luisa Re: kolejki oczekujących 25.05.09, 11:42
          Jeśli rzeczywiście nie rozumiesz, wytłumaczę ci.
          Fundusz zdrowia decyduje Z GÓRY, za ile porad zapłaci danemu specjaliście. Czyli
          jeśli za 2 porady w miesiącu, i te 2 porady odbędą się 1 czerwca, to na czerwiec
          już terminów nie ma. Zapisują się w kolejkę 2 osoby i nie ma też terminów na
          lipiec, czyli w dniu 2 czerwca czas oczekiwania to 59 dni - do 1 sierpnia.
          Może teraz przeprosisz za słowo "nierób"?
        • slav_ Re: kolejki oczekujących 25.05.09, 12:43
          > OB OCZEKUJACYCH 3... A nierob, domysl sie czemu!

          Ciężko się domyśleć. Może przybliżysz tok swego rozumowania?
          Czy uważasz że lekarz wykonujący pracę jaką ma zapisaną w kontrakcie z nfz jest nierobem?
    • krzysiek_rat prawdziwe, to mało powiedziane.. Oo' 25.05.09, 17:43
      osobiście spotkałem się ostatnio z taką sytuacją.. dzwoniłem do
      przychodni, żeby zarejestrować się do lekarza ogólnego (jakaś grypa
      mnie złapała.. nie świńska.. ;P) pani powiedziała mi przez telefon,
      że najbliższy termin jest za 3 dni i nie może mnie zapisać. ale że
      gorączka rosła, doszedłem do wniosku, że wygonić mnie stamtąd nie
      wygonią i jakoś mi muszą pomóc. na recepcji dostałem ochrzan, ale po
      dłuższym naleganiu wskazano mi do których drzwi i którego lekarza
      mam iść. pod drzwiami siedzi starsza kobieta, więc usiadłem obok, po
      czym słyszę od niej: "proszę wchodzić.. ja jestem dopiero na 17
      zarejestrowana.." (było około 11) wchodzę do środka i co widzę?
      pusty gabinet i wyraźnie nudzącą się panią doktor, podczas gdy
      starsza pani czeka pod drzwiami, bo przecież zarejestrowano ją na
      17.. smutne, i niestety prawdziwe.. ;/
      • obs2 Re: prawdziwe, to mało powiedziane.. Oo' 27.05.09, 20:42
        jakie wnioski ma czytelnik tego postu wyciągnąć?
        Co jest "smutne"?
        Co chciałeś przekazać?

        > że najbliższy termin jest za 3 dni i nie może mnie zapisać.

        > wchodzę do środka i co widzę?
        > pusty gabinet i wyraźnie nudzącą się panią doktor, podczas gdy
        > starsza pani czeka pod drzwiami, bo przecież zarejestrowano ją na
        > 17..

        Nie ma tu wbrew pozorom sprzeczności.
        Starsza pani siedziała tam z własnej woli. To jest cyrk wyprawiany w polskich
        przychodniach od lat. Tak, ja wiem - dostać się ciężko. Ale jeżeli są
        przychodnie które nie rejestrują na godziny (mówię o POZ) i generalnie panuje w
        nich zasada że każdy przychodzący jest przyjęty, a ludzie koczują pod wejściem
        od 5:30, podczas gdy lekarz przyjmuje od 8 i doprawdy 99% ludzi jest zawsze
        przyjętych - to kto jest winien temu że ktoś czeka od 5:30?
        Po drugie - widocznie na 17:00 był wolny termin.
        PO trzecie - to że w gabinecie lekarza jest pusto i pusto na poczekalni, to nie
        znaczy że lekarz może "jeszcze" przyjąć.
        Na ogół oznacza to że uprzednio zarejestrowany pacjent nie zjawił się na wizytę
        i nie raczył oczywiście jej odwołać (wieloletnie doświadczenie upoważnia mnie do
        szacunków, iż maksymalnie 10 % pacjentów nie przychodzących na umówione wizyty
        pamięta o tym by je odwołać).

        Oczywiście- jeśli faktycznie była to grypa, to generalnie zasada jest taka że
        wypada przyjąć, zwłaszcza jeśli jest "pusto". Wiele takich gryp okazywało się
        zapaleniem płuc, anginą itp. Ja doprawdy mam ogromną pokorę wobec medycyny i
        generalnie nie odmawiam- badam.

        Ale co do zasady - cóż: jeżeli idziemy w stronę krajów "starego Zachodu", to
        musisz wiedzieć, że opisywana przez Ciebie sytuacja jest i tak przykładem
        nieproceduralnego pójścia na rękę. W Szwecji nie dostałbyś się do lekarza, o ile
        nie byłoby już terminów. Po prostu. Tam po prostu uznaje się istnienie
        jakiegokolwiek znaczenia słów "brak możliwości rejestracji".
        U nas wyczerpanie możliwości rejestracji na dany dzień skutkuje jedynie
        skierowaniem pacjenta przez tłumoki z rejestracji do lekarza, żeby spytać "czy
        doktor jeszcze przyjmie".
        Czyli- ani możliwość rejestracji, ani brak takiej możliwości, nie mają żadnego
        znaczenia, żadnej treści. Ale to się kiedyś zmieni.

        • snajper55 Re: prawdziwe, to mało powiedziane.. Oo' 28.05.09, 00:16
          obs2 napisał:

          > Ale jeżeli są przychodnie które nie rejestrują na godziny (mówię o POZ)
          > i generalnie panuje w nich zasada że każdy przychodzący jest przyjęty, a
          > ludzie koczują pod wejściem od 5:30, podczas gdy lekarz przyjmuje od 8 i
          > doprawdy 99% ludzi jest zawsze przyjętych - to kto jest winien temu że
          > ktoś czeka od 5:30?

          Może i są takie przychodnie, ale w tych, które ja znam panuje inny system.
          Rejestracja pracuje od 8.00, o 8.10 zwykle kończą się numerki, a przyjmowani są
          tylko pacjenci z numerkami. Nie dziwi mnie, że pierwsi chętni na wizytę u
          lekarza przychodzą pod przychodnię o 2 w nocy. Pewnie za parę miesięcy będą
          przychodzić jeszcze wcześniej.

          A, telefoniczna rejestracja w mojej przychodni istnieje, ale gdy się ktoś nawet
          w końcu dodzwoni, to numerków niestety już nie ma.

          S.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka