obs2
13.06.09, 10:44
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=19760&w=95797993&a=95797993
"choć ja uważam, że lekarz nie ma dni wolnych".
Co robić - zadam leninowskie pytanie.
Czy - jak pewnie chciałby Casio - uznać, iż skoro pacjentka tego
oczekuje, to oczywiście ma racje w tym sensie że:
a) albo wprost zawarta została taka umowa między klientem a
usługodawcą i teraz usługodawca się z niej nie wywiązuje
b) albo usługodawca pozwolił na takie zrozumienie ustaleń i w
dalszym ciągu wina jest po jego stronie
c) albo oczekiwania pacjentki są jednym z jej objawów chorobowych i
oczywiście wina jest po stronie usługodawcy, bo nie rozpoznał, nie
sklaryfikował, nie przepracował,
albo uznać że tym ludziom się PO PROSTU WE ŁBACH P O J E B A Ł O.
Rozumiem wszystkie te przesłanki przemawiające za podpunktami a), b)
i c) pierwszej koncepcji, ale jednak wieloletnia praca TAKŻE w
prywatnym sektorze, nie wiedzieć dlaczego - mimo połajanek Casio -
jakoś ciągle mnie przekonuje do prawdziwości koncepcji drugiej.