Dodaj do ulubionych

Początek romansu - co dalej robić?

23.01.11, 17:46
Dziewczyny, pomóżcie, bo nie wiem, co robić.

Oboje jesteśmy w związkach i od początku wiadomo, że to się nie zmieni. Pomimo to, chcę zacząć romans, bo mam za mało ciepła w swoim związku. Spotykamy się na zajęciach dodatkowych 2 lub 3 razy w tygodniu. Trwa to już parę miesięcy. Na razie było trochę podchodów w moją stronę ze strony jego, ale wczoraj coś we mnie wstąpiło i ... prawie, że "rzuciłam" się na niego. Niestety w miejscu publicznym. Rozumiecie chyba, że sytuacja jest ciężka. Najchętniej opisałabym to jakiejś doświadczonej osobie na priva, bo wszystko jest tak skomplikowane, że jakoś tu nie potrafię.

Niech ktoś mi pomoże, bo już ledwo żyję.
Obserwuj wątek
    • mars255 Re: Początek romansu - co dalej robić? 23.01.11, 18:14
      masz za mało ciepła w związku, dodatkowo chcesz zdradzić faceta ale nie chcesz odejść więc czy ten facet ma sporo kasy że tak Ciebie przy nim trzyma?
      jeżeli wiesz co to szacunek to odejdź i wtedy rób co chcesz, tym bardziej że chyba nic was ważnego nie łączy (czyt. małżeństwo) więc lepiej odejść teraz niż później gdy będziecie po ślubie, tym bardziej że jak sama piszesz że masz za mało ciepła, a to musi być od partnera a nie od kochanka więc albo walcz o swojego faceta i wal mu do głowy czego chcesz albo odejdź od niego, po co się męczyć.
      • zagubiona_nieszczesliwa Re: Początek romansu - co dalej robić? 23.01.11, 19:01
        Widzę, że za mało napisałam. Sytuacja jest taka: jestem z moim mężem od 20 lat, mamy troje dzieci, mój mąż jest przewlekle chory i nie pracuje. To ja zarabiam na życie. W takiej sytuacji nie mogę zostawić rodziny i męża, ale ciepła brakuje mi okropnie...
        • mars255 Re: Początek romansu - co dalej robić? 23.01.11, 19:05
          no to usiądź z mężem i mu to powiedz, niech wie o tym co ma robić a nie że ma się samemu domyśleć. jak za pierwszym razem nie pojmie to drugi raz wytłumaczyć jeszcze mocniej nawet grożąc odejściem i jak to nie poskutkuje odejść.
          mąż jest przewlekle chory, trójka dzieci i Ty mimo to jeszcze chcesz się pakować w bagno romansu? czy naprawdę tak nisko upadłaś że potrzebujesz kilku chwil "przyjemności" z kimś kto będzie Ciebie traktował jak prostytutkę bo seks będzie miał nie za kasę ale za piękne słowa a potem i tak zmieni jak się przestaniesz sprawdzać?
          • zagubiona_nieszczesliwa Re: Początek romansu - co dalej robić? 23.01.11, 19:09
            Z mężem rozmawiałam wielokrotnie i nie dało to rezultatu. Więc muszę sobie radzić sama. Tak, będzie tak, jak mówisz - zgodzę się na upokorzenia za te parę ciepłych chwil. Bo mi one są potrzebne !
            • mars255 Re: Początek romansu - co dalej robić? 23.01.11, 19:33
              a twardo sprawy stawiałaś przed nim?
              a może to przez chorobę on jest taki a nie inny?
              a dzieciom jest potrzebny normalny dom, więc może podejmiesz decyzję i zrobisz krok w jedną (odejdziesz od męża) albo w drugą (powalczysz o związek), nowego faceta zdążysz poznać jak z mężem ostatecznie nie załatwisz wszystkiego i odejdziesz, ale na ratowanie związku później już będzie za późno.
              • karindomek Re: Początek romansu - co dalej robić? 06.02.11, 23:08
                każdy prawi morały i umoralnia,myslę,że dlatego że nie rozumie położenia tej kobiety,mysle ze i tak nalezy się Jej podziw,że jeszcze nie uciekła z tego małżeństwa,zycie ma się tylko jedno i nikt nam go nie wróci...pozdrawiam,chętnie pogadam o tym na privie
            • paulina7171 Re: Początek romansu - co dalej robić? 23.01.11, 19:37
              zgodzę się na upokorzenia za te parę ciepłych chwil. Bo mi one są potrzebne !

              Widzę, że Ty już postanowiłaś. Po co zatem zakładasz wątek?
              I jeszcze jedno: czy jesteś pewna, że on w równym stopniu, co Ty ma ochotę na romans? Bo może się zdarzyć, że się po prostu ośmieszysz. Co wtedy?
              • malakropka81 Re: Początek romansu - co dalej robić? 23.01.11, 21:03
                odezwij sie na priva...
              • nople Re: Początek romansu - co dalej robić? 06.02.11, 11:45
                Ośmieszenie nie jest najgorsze w tym wypadku.
                Najgorsze jest zburzenie zaufania w związku, samego związku oraz możliwość zniszczenia drugiego małżeństwa/związku.
                Brakuje czegoś w małżeństwie? Zatem: rozmowa, rozmowa, rozmowa, terapia. Nie pomagają takie działania i nie chce się być dalej w tym związku - więc należy najpierw odejść, a potem szukać nowego partnera. WOLNEGO, a nie będącego w związku.
                • labellefemme Re: Początek romansu - co dalej robić? 06.02.11, 14:54
                  Mialam romans z facetem ktory ma rodzine - ja też- i od poczatku bylo wiadomo że nic z tego nie bedzie. Ale potrzebowalam tego i dalam ponieść sie emocjom. trwało to parę miesięcy.
                  Niestety świadomość tego ze zakochujesz sie w kimś z kim nie ma przyszlości jest destrukcyjna.
                  Powiem tak nie żałuję tego ale sporo kosztowało się "odkochanie" i poukładanie sobie wszystkiego w głowie.
                  • iamhier Re: Początek romansu - co dalej robić? 06.02.11, 19:50
                    do "labellefemme"-mocno bym polemizowała na tym,że nic z tego nie będzie.Moje kumpelki (wprawdzie męzatki) też wzięły się za żonatych z dziećmi i ani jedno takie małżeństwo sie nie uchowało.Dzisiaj to one są z tymi facetami.Ba! Nie są kochankami,są nawet żonami! I mają z nimi dzieci...
                • psu_na_bude Re: Początek romansu - co dalej robić? 06.02.11, 20:19
                  mam 30 lat stazu malzenskiego; to co dla jednych jest zdrada dla innych normalna reakcja na beznadziejnosc sytuacji.co to znaczy osmieszysz sie , lub kogos skwywdzisz?czy jak sie chcesz napic piwa to musisz kupic (albo zburzyc )caly browar? trojkat malzenki jest tak samo stary jak instytucja malzenska,istnieje,pomaga,burzy i to nie kilku nawiedzonych,ktorzy zminia nature ludzka.pozwol muzulmanom,zawracac kijem wisle i rob swoje!wyjdzie to na dobre Tobie i Twoim bliskim.a jesli facet jest zonaty,to pomozesz nie tylko sobie,ale i jemu.nie wiem czy seks pochodzi od diabla czy od tych nawiedzonych,ale nie sluchaj tych co roli seksu w zyciu codziennym nie doceniaja; nie zapominaj,ze najbardziej moralni sa ci nie moga byc niemoralni..
                  • adam545 Re: Początek romansu - co dalej robić? 11.02.11, 13:38
                    Calkowicie sie zgadzam z Twa wypowiedzia ,mnie wlasna zona odstawila 9 lat temu a do tego czasu robilem podchody zeby sie zblizyc-i uwiez mi że sie zbrzydlo nawet przytulic do niej ,szkoda mi przezytych lat bez milosci i radosci z wspanialego zwiazku jak rowniez z sexu ,od roku mam romansik i nareszcie jestem szczesliwy ,moze to nie w zgodzie z kosciolem lecz wydaje mi sie ze KOCHAC to nie grzech ,
            • iamhier Re: Początek romansu - co dalej robić? 06.02.11, 10:48
              do zagubiona- no cóż....tak jak w większosci rodzin wielodzietnych...(a wiec prawie zawsze dysfunkcjonalnych) ty z nim pobedziesz dla spokoju ducha,moze bedziesz sie nim opiekowac...ale emocjonalnie i seksualnie bedziesz z kim innym.Tak samo jest z partnerami,ktorzy tkwia w zwiazkach wyłącznie ze wzgledu na dzieci.Czesc malzonkow sie nawet na to godzi,ze wzgledow finansowych....Za duze obciazenie psychiczne (przewlekla choroba,badz duzo dzieci,a czasami to i jedno wystarczy...).Wiekszosc mezczyzn (i kobiet tez) nie wytrzymuje psychicznie tego kieratu,zazwyczaj sponsorowanego przez zaborcze zony (by go zatrzymac).Popada w nalogi,niszczy sobie zdrowie,niszczy wszystkich dokola.To samo tyczy sie zwiazkow bez uczucia....uklad,obraczka,kasa....i szarpanina....bo wiek,bo rodzina,bo otoczenie....Nawet jak komus sie dobrze powodzi to niestety....nie jestesmy w stanie zyc bez milosci.
        • klawiatura_zablokowana Re: Początek romansu - co dalej robić? 31.01.11, 15:00
          W takim razie nie widzę przeszkód: on i tak na ciebie skazany, nie rozwiedzie się, a jak mu powiesz, to przynajmniej nie będziesz musiała się ukrywać.
          • wj_2000 Re: Początek romansu - co dalej robić? 06.02.11, 22:43
            klawiatura_zablokowana napisała:

            > W takim razie nie widzę przeszkód: on i tak na ciebie skazany, nie rozwiedzie s
            > ię, a jak mu powiesz, to przynajmniej nie będziesz musiała się ukrywać.

            Twoje rady są ZABÓJCZE. Absurdalne. Tylko nastolatka może coś takiego napisać szczerze. Albo starsza zołza.

            Gatunek ludzki skazany jest na hipokryzję, czyli monogamię niepełną. Zdrady są niemal nieuniknione, ale muszą być (na ile tylko to możliwe) TAJNE.

            Wynika to z konfliktu dwóch biologicznych strategii. Jedna strategia ssaków, to samodzielność matek w wychowaniu potomstwa i STOWARZYSZONA z tym maksymalna POLIGAMIA. To znaczy samce walczą na śmierć ze sobą i zwycięzca zapładnia wiele samic.

            Człowiekowi (ze względu na konieczność długotrwałego "programowania" mózgu) do odchowania potomstwa potrzebna jest PARA OBOJGA rodziców (podobnie jak u ptaków). W tej sytuacji, traktowanej ściśle, UDANE osobniki płci męskiej "marnowaliby" swoje geny, ograniczając się do zapładniania jednej tylko kobiety.
            Mamy głęboko wbudowaną skłonność:
            U mężczyzn: siać swoje plemniki gdzie się da (ale bez rozwalenia własnej rodziny).
            U kobiet: W okresie płodności postarać się o zapłodnienie przez partnera LEPSZEGO biologicznie od stałego partnera.
            I OCZYWIŚCIE nie ujawnić się z tym, bo stały partner prawie na pewno nie troszczyłby się o bękarta!!!
            Nasz rozum próbuje okiełznać tę wrodzoną CZYSTO LUDZKĄ naturę.
            Podkreślam, że to czysto ludzka (i ptasia) natura, bo inne ssaki postęp ewolucyjny realizują bez wiązania się rodziców w pary.
            • klawiatura_zablokowana Re: Początek romansu - co dalej robić? 07.02.11, 10:56
              Dla mnie zabójczy jest ten wątek - nie mogę się rozwieść, chlip, mąż nie daje czułości, chlip, normalnie romans z czasów Jane Austen, chlip, pozostaje ino rzucić się białogłowie do rzeki, a jak już szuka kochanka, to chociaż niech ją forum rozgrzeszy.

              > Gatunek ludzki skazany jest na hipokryzję, czyli monogamię niepełną. Zdrady są
              > niemal nieuniknione, ale muszą być (na ile tylko to możliwe) TAJNE.

              Dlaczego tajne? Skoro autorka sobie wszystko ładnie wytłumaczyła i nie widzi w swoim zachowaniu nic złego, czemuż się zatem ukrywa? Skoro to i tak, jak mówisz, nieuniknione. Skończmy z hipokryzją!
        • ditchdoc Re: Początek romansu - co dalej robić? 04.02.11, 10:10
          zagubiona_nieszczesliwa napisała:

          > Widzę, że za mało napisałam. Sytuacja jest taka: jestem z moim mężem od 20 lat,
          > mamy troje dzieci, mój mąż jest przewlekle chory i nie pracuje. To ja zarabiam
          > na życie. W takiej sytuacji nie mogę zostawić rodziny i męża, ale ciepła braku
          > je mi okropnie...

          tak jeszcze meteor uderzyl w twoj dom...

          sporo zdradzajacych kobiet pisze ze maz je bije, sprobuj tego bo to bardziej wiarygodne wink

          nie ciepla szukasz paniusiu tylko ukojenia na swedzenie w kroku, nie wmawiaj bzdetow bo tutaj durnych nastolatek jest raczej malo
      • olek_01 Re: Początek romansu - co dalej robić? 07.02.11, 09:25
        Popieram kolegę - rzuć takiego faceta - bo taki facet który nie daje oparcia kobiecie i nie daje ciepła w związku,być może rozkoszy - nie jest dla mnie facetem - lepiej go rzuć i zmień na tego który Cię tak podkręca smile) powodzenia! smile
    • sic-transit Re: Początek romansu - co dalej robić? 23.01.11, 22:58
      Nie będziesz miała łatwo, ale rozumiem dlaczego.
      Jeśli chcesz - mój e-mail: sic-transit@wp.pl
      Zobacz moje wpisy na forach, bo choc dużo potrafię powiedziec, to jestem też w tym bardzo szczery.

      Greg
    • lady.re Re: Początek romansu - co dalej robić? 28.01.11, 00:10
      Mąż chory, więc czas na zdradę? A co z przysięgą, że w zdrowiu i w chorobie? Dla mnie jesteś wywłoką. Mam nadzieję, że twoja potencjalna ofiara nie wpadnie w twoje sidła i że nie zniszczysz temu człowiekowi związku.
      • e-droczek Re: Początek romansu - co dalej robić? 06.02.11, 16:50
        Dokładnie!!! Co to w ogóle się wyrabia, że ludzie (wybaczcie, ale szczególnie kobiety) pozwalają sobie na myśli o możliwości zdrady, gdy są w związku małżeńskim. W tym przypadku jeszcze sytuacja, że mąż jest przewlekle chory... Pieprzenie o "zadbaj o siebie" czy "walcz o siebie" nie jest nawet w najmniejszym stopniu usprawiedliwieniem do szukania czegokolwiek poza związkiem. Skończ związek i szukaj to czego chcesz albo walcz o to w tym związku w którym jesteś (który notabene nie jest tylko dla Ciebie!).

        PS.Skoro mąż jest przewlekle chory to może też dopadła go depresja i potrzebna mu jest terapia?
        • m4dm3n Re: Początek romansu - co dalej robić? 06.02.11, 21:08
          Dokladnie jak kolega powyzej pisze, pewno jak maz sie powiesi po zorientowaniu sie w sytuacji znajdziesz kolejne beznadziejne na to wytlumaczenie, dzieki ktoremu usprawiedliwisz sie sama przed soba, ze to Ty jestes ofiara. Wstyd, masz odwage zdradzic meza? Miej jej na tyle zeby nie dzialac za jego plecami. Jak dla mnie najgorszy gatunek kobiety.

          pozdrawiam
    • aga999929 Re: Początek romansu - co dalej robić? 06.02.11, 10:28
      Idź w to puki czas. A może będzie to dla Ciebie bodziec żeby odejść. A może przynajmniej będziesz miała coś swojego. Twój maż się nie zmieni nie ma co na to liczyć. Walcz o siebie.
    • iamhier Re: Początek romansu - co dalej robić? 06.02.11, 10:40
      A ile masz lat? Bo jesli dzieci pojawily sie wczesniej,albo kilka przed 40 stka to w zasadzie romans i nowa milosc bedzie its normal.W szczegolnosci u panow,ktorzy sa jeszcze mlodzi,atrakcyjni i sytuacja domowa ich ogranicza.....Wielu mlodych z dziecmi dochodzi do wniosku,ze zona/maz nie jest ta osoba z ktora chcieliby spedzic zycie.Na domiar wszystkiego ok.70% z nich ma lepiej w nowym zwiazku niz starym....Nie wspomne tu juz o malzenstwach zawartych mlodo,gdzie jeden z partnerow badz oboje maja 20-kilka lat lub mlodziej,albo jest zbyt duza roznica wieku....Te sie prawie zawsze rozpadaja.....albo sa ukladami sponsoringowymi dla dzieci, a MIŁOŚCI TO SZUKAMY GDZIE INDZIEJ,,,,,(wszak trudno by wolna/wolny i bezdzietny sie z nami wiazal,skoro moze miec kogos lepszego....i wolnego).
      • marrysienka Iamhier, orientuj się! 06.02.11, 11:45
        Bo jesli dzieci pojawily sie wczesniej,albo kilka przed 40 stka
        > to w zasadzie romans i nowa milosc bedzie its normal.

        W tym zdaniu podrzędnym masz dwa orzeczenia - jedno polskie, drugie angielskie. Ty, młoda, piękna wyzwolona nie znasz podstaw angielskiego, że takie bzdury piszesz?

        Po pierwsze its to zaimek dzierżawczy, a tobie chyba chodziło o "it's" czyli "to(podmiot) jest" - zaimek +czasownik.

        Wyszła ci zbitka "nowa miłość będzie to jest normalne". Strasznie nieumiejętne wykorzystanie wtrętu z j.angielskiego, w stylu osoby, która nie zna angielskiego, ale chce pokazać, że jednak zna.

        Iamhier, może wydaje ci się, że jesteś wyzwolona, ale jesteś bardzo ograniczona umysłowo.
        • iamhier Re: Iamhier, orientuj się! 06.02.11, 13:57
          do marysienka-weź sie babino nie kompromituj tymi wywodami,bo chyba kompleks kasy masz,ze takas mądra a na majty porzadne cie nie stac.....albo jakis gosc puszcza kantem takie glupio-madre idiotki jak ty i sponsoring ci sie skonczy.

          To nie jezyk literacki,to żargon.Jak nie załapujesz,to idz ulice zamiatac.
          Pseudopoliglotko.
          • 404moment Re: Iamhier, orientuj się! 06.02.11, 14:57
            Ty masz po kolei w głowie? Wypisujesz takie brednie w swoich postach, że ręce opadają. Bo, jesteś prostacka i nie masz pojęcia ani o żargonie ani o języku literackim to widać, słychać i czuć.
            • iamhier Re: Iamhier, orientuj się! 06.02.11, 15:51
              do404moment-to tylko Twoja opinia.Zapewne masz problem ze sobą.Co do meritum.....zajrzyj na Wikipedie i poczytaj o języku literackim czy żargonie.Prostakiem jest ktoś ,kto chyba dla zabicia czasu i na siłę wytyka urojone błędy współrozmówcy na forum ukazując swoje kompleksy i urojoną wyższość.To u prostaków its normal.
          • marrysienka Re: Iamhier, orientuj się! Jeszcze raz! 12.02.11, 21:37
            Dlaczego "babino"? To jakaś aluzja do wieku czy jak?

            O co chodzi z tymi majtkami i sponsoringiem? Dlaczego o czymś takim piszesz, czy to twój problem, że wyskakujesz z tym jak Filip z konopi.

            I o co chodzi z tą ulicą? Podpowiem ci, nawet jeśli ktoś wypisuje takie bzdury jak ty na forum, nie musi od razu karnie zamiatać ulic. Chyba że znasz to z autopsji.

            Twoja odpowiedź jest atakiem personalnym, zupełnie chybionym, bo się po prostu nie znamy. Na koniec próbujesz się zasłonić, rzucając hasłem żargon - ogranij się i zorientuj się, co to jest żargon.

            PS Iamhier, bardzo mnie interesuje, jaka jesteś w rzeczywistości mniej wirtualnej. Sądząc po twojej agresji na wszelkich forach, musisz mieć ciężkie problemy ze sobą (nieznajomość angielskiego to przy tym małe piwo). Tracisz dużo czasu przed komputerem, podejrzewam, że po prostu nie masz niczego lepszego do roboty. Zachowujesz się, jakbyś była niesamowicie wyzwolona, a prawdopodobnie jesteś z tych, co dałyby, ale nikt nie jest chętny.
    • timurek1 Re: Początek romansu - co dalej robić? 06.02.11, 10:52
      wejdż w to. dla siebie, nie dla innych. rozumiem, że masz między 40 a 50 lat. więc w zasadzie wszystko w zyciu juz za Tobą. to może być ostatnia szansa, że coś Cię spotka miłego, fajnego, szaleńczego. przykra sprawa z chorym mężem, ale to tylko życie. byc może on z powodu choroby jest taki. zrób to dla siebie. nie słuchaj moralizatorów typu mars 555- nie wiem ile tych piątek, bo to pseudo święci. wszystko co ronisz to dla siebie i tyle. natomiast rób to dyskretnie, z zachowaniem wszelkich zasad ostrożności. bo kłopoty nie są Ci potrzebne. napisz do mnie na adres timurek111@wp.pl, to to dokładnie Cię poinstruuje, jak unikać ryzyka wpadki. czekam i powodzenia!!!
      • iamhier Re: Początek romansu - co dalej robić? 06.02.11, 11:15
        do timurek1-to fakt,czlowiek zablokowany spolecznie wiezieniem malzenskim i szantazem emocjonalnym na dzieci w wykonaniu partnera,nigdy nie bedzie ani dobrym ojcem,ani pracownikiem,ani nikim szczegolnym.I tu wcale nie musi chodzic o zdrade,czy romans....Popadnie w chorobe jak takiego zdyscyplinowanego w pseudowiernosci bedzie udawal/udawała...i grał.

        Ja tak patrze na żoneczki i mezow juz nie daj bog z dziecmi i stwierdzam,ze zyja gorzej niz w wiezieniu,bo ci z w wiezieniu to kogos ciekawe spotkaja niejako z urzedu- resocjalizacja,naprowadzanie na sluszna droge zyciowa etc.
      • aga999929 Re: Początek romansu - co dalej robić? 10.02.11, 03:09
        Co Ty wiesz. Moje życie dopiero się zaczeło. Ale jak trochę pożyjesz to może to zrozumiesz. zrozumiesz
    • tracja4 Re: Początek romansu - co dalej robić? 06.02.11, 12:29
      To po ...uj tkwisz w tym swoim związku, jak nie dostajesz w nim ciepła?

    • kajtek45kajtek Re: Początek romansu - co dalej robić? 06.02.11, 14:45
      Pamiętasz film Z Meryl i Clintem "Co się wydarzyło w Me,,,,coś tam nie zastanawiaj się to twoje życie i masz prawo do chwili szczęścia ludzie robią gorsze rzeczy i świat się nie zawali , nikt nie wie co czujesz i jak wygląda twoje życie czego pragniesz , a dobrymi radami od innych piekło jest wybrukowane.
    • asdi Re: Początek romansu - co dalej robić? 06.02.11, 14:59
      Walcz o siebie. Masz jedno zycie. I chyba poświeciłaś je rodzinie skoro pracowałaś na wszystkich i wychowałaś trojkę dzieci.
      Ważne, żebyś trafiła na odpowiedniego mężczyznę. A kiedy poczujesz się dowartościowana i spełniona, to pewnie twoje realne zycie też będzie toczyło się lepiej.
      Oczywiście zaraz oberwie mi się za to, co napisałam.
      Cóż... ludzie są nieomylnismile
      • brak.slow Re: Początek romansu - co dalej robić? 06.02.11, 15:21
        i ja tez popieram przedmówczynię. w zyciu nie chodzi tylko o to żeby się całkowicie poświęcić i to zycie sobie zmarnować. skoro mąż nie docenia twojego poświęcenia nie zauważa Cię, pomimo, że wzięłaś na siebie utrzymanie całego domu, to przemyślałabym ten związek. oddziel jego niezdolnosc do pracy od uczuć. pytanie czy on Ciebie kocha, że jest taki chłodny?może tkwi przy tobie, bo tak mu wygodnie?
        • andalus Re: Początek romansu - co dalej robić? 06.02.11, 16:59
          iamhier zwykły troll, którego istnienie uzasadnia temperatura dyskusji.
          Napisz na priva gazety.
        • piotrek_meteorolog Re: Początek romansu - co dalej robić? 06.02.11, 17:27
          Nie umiesz czytać, że jej mąż jest chory?
          • robert0073 Re: Początek romansu - co dalej robić? 06.02.11, 19:29
            To Twoje jedyne życie. A najważniejsza w życiu jest wolność i możliwość wyboru. Twoja sytuacja rodzinna jest skomplikowana, ale pamiętaj też o swoim szczęściu.
    • yassa Re: Początek romansu - co dalej robić? 06.02.11, 19:54
      I koniecznie unieszczęśliw tę jego zonę, oszukujcie ją oboje na maksa, wtedy dopiero poczujecie się KIMS!!! Ty nikt i on nikt, pasujecie do siebie jak dwa kawalki go...wna, bedzie wam razem dobrze
    • only.meg Re: Początek romansu - co dalej robić? 07.02.11, 07:20
      Taką sytuację może zrozumieć tylko ktoś kto to przeżył, ktoś komu brakowało uczucia jak powietrza..... nie jesteśmy robotmi i potrzebujemy ciepła. Gdy stracimy nadzieję że w naszym zwiazku się coś zmieni, a nie chcemy zburzyć całego świata naszym dzieciom, nie mamy wyjścia .... albo będziemy mega smotni i nieszczęśliwi ... co się odpbije na dzieciach ... albo znajdziemy trochę szczęścia .... kogoś kto doładuje nasze baterie ... i łatwiej będzie nam stawić czoło codzienności ..... musisz zrobić coś dla siebie..... inaczej zgorzkniejesz i będziesz sama siebie nienawidzić ..... jeśli się zdecydujesz nie traktuj tego jako coś złego .... poprostu musisz złapać troche powietrza i będzie lepiej .... smile powodzenia
      • p.rodak Re: Początek romansu - co dalej robić? 07.02.11, 10:12
        Weźcie wy wszyscy wyzwoleni puknijcie się w czoło, albo postawcie się w roli tego faceta.
        Gość jest przwlekle chory, to mu jeszcze zdradę walnąć, a co? Śmierć frajerom i słabym, tak? Ciekawe jakbyście ryczęli, jakby Wam w chorobie po kilkunastu latach małżonek przyprawił rogi. W sytuacji, w której bardzo potrzebujecie wsparcia i miłości. W sytuacji, gdy nie może właśnie świadomość, że jest ktoś, kto kocha mimo wszystko jest jedną z niewielu rzeczy dających chęć do zycia.

        Wyzwoleni i wyzwolone - bądzcie tak szczerzy przy wstępowaniu do nowego wniosku i już na pierwszej randce zastrzegajcie; wiesz, kochanie, jak Ci będzie ciężko, będziesz chora - to nie licz na mnie. I w trakcie przysięgi małżeńskiej też powiedzcie - tej formuły o zdrowiu i chorobie to ja nie powtórzę.
        Te słowa coś znaczą.
        Jeśli opuszczamy ludzi, których obiecaliśmy kochać i szanować, bo kieruje nami pożądanie - czym różnimy się od zwierząt?.
        • p.rodak Re: Początek romansu - co dalej robić? 07.02.11, 10:19
          Przepraszam za błędy w mojej poprzedniej wypowiedzi, które czynią momentami treść niezwozumiałą.
          A tak dodatkowo: świat schodzi na psy.Kiedyś jak ktoś chciał zdradzić, to robił skok w bok. Było to uzmawane za moralne zło. Pacta sund servanda itd. Dzisiaj znajduje w sobie tyle tupetu, żeby próbować zabić w sobie wyrzyty sumienia i ogłasza to całemu światu na forum internetowym. I znajduje wielu "wspierających".
          Jasna, rozpierdzielmy instytucję rodziny, zafundujmy sobie świat pełen zdrad, rozwodów i dzieci bez rodziców.
          • madziunia.s74 Re: Początek romansu - co dalej robić? 07.02.11, 10:36
            zaraz, zaraz - choroba to jedno a chłód to drugie!
            gdyby był tylko chory to oczywiście kobita zasługuje na lincz - ogólne wyrzucenie ze srodowiska- bo to zła kobieta - jak to ktos w filmie powiedział..wink
            ale.... zanim zbluzgamy, wartałoby się zastanowić dlaczego ten facet jest w stos. do niej chłodny? Czy dlatego że jest chory (wiadomo facet jak nie pracuje bo nie może to masakra) czy dlatego że jest wściekły na sytuację w jakiej się znalazł? Choroba to wytłumaczenie ale chłód i obojętność to co? to jest kara dla tej żony? czy co? Facetowi jest ciężko ale jego żonie juz nie, tak? Tylko dlatego że jest zdrowa? tak? Podejrzewam, że gdybym ja była chora i do tego obarczała winą za tę sytuację cały świat w tym mojego męża okazując mu bezwzględny chłód i brak zainteresowania to pewnie prędzej czy później też by to się tak skończyło! Przecież nie jesteśmy robotami bez uczuć! każdy potrzebuje ciepła, uwagi i ZAINTERESOWANIA!!
      • m4dm3n Re: Początek romansu - co dalej robić? 07.02.11, 13:32
        Juz abstrahujac od calego nonsensownego "zdradz meza - zrob to dla dzieci". Co jesli ten drugi facet pobawi sie chwilke i po prostu ja rzuci, bo jak sama pisala przyszlosci dla nich nie ma. To dopiero bedzie sie nasza "kochaneczka" super czula, wykorzystana i porzucona oraz jako osoba zdradzajaca chorego meza, ciagle w strachu czy malzonek i dzieci nie dowiedza sie o skoku w bok - jak dla mnie wrak emocjonalny.

        Ps. Ubiegajac teksty w stylu "nie sprobujesz - nigdy sie nie dowiesz", nie mowimy o nowym rodzaju ciasteczek do sprawdzenia w markecie, tylko o decyzji prawdopodobnie rujnujacej zycie dwom rodzinom!

        pozdrawiam
    • kultureprofessoren Szukajcie a znajdziecie ... 07.02.11, 11:29
      Specjalista nie jestem, ale tak patrząc zdroworozsądkowo: jeszcze nie zdradziłaś męża, to znaczy, że jest coś, co Cie przed tym powstrzymuje (wyrzuty sumienia, lojalność wobec męża, strach przed tym krokiem lub inne obawy). Nie ma chyba jednej dobrej rady czy przepisu jak postąpić w takiej, trudnej dla Ciebie sytuacji. Nikt z nas tutaj nie jest Tobą, więc nie żyje na na co dzień, tak jak Ty i nie ma Twojej osobowości, więc do końca nigdy idealnie nie zrozumie, w jakim stopniu jest Ci ciężko. A pewnie jest. Innymi słowy każdy doradzi Ci przez pryzmat swoich doświadczeń życiowych, swojego światopoglądu, czy jeszcze innych nieznanych mi czynników. Myślę, że będą to tylko rady względne (taką jest właśnie moja), które warto brać pod uwagę przy podejmowaniu decyzji, ale żadna z nich nie będzie radą ostateczną, rozwiązującą Twój problem ostatecznie.
      Idealnym rozwiązaniem dla Ciebie byłby z pewnością niewidzialny specjalista (bo skoro sami sobie nie radzicie), który wszedłby w Wasze codzienne życie, zaobserwował jak żyjecie, jakimi jesteście ludźmi, jak dokładnie wyglądają Wasze problemy, jaki macie wzajemny stosunek do siebie i na tej podstawie starał się Wam pomóc.
      To rozwiązanie zapewne jest mało realne, ale nie można też powiedzieć, że niemożliwe.
      Ze swojej strony mogę poradzić dwie rzeczy, a konkretnie przedstawić Ci pewne reguły postępowania, których moim zdaniem warto się trzymać. Pierwsza to tzw. imperatyw moralny Kanta. Pisał on dawno temu, że należy postępować zawsze wedle takich reguł, co do których chcielibyśmy, aby były one stosowane przez każdego i zawsze. Teraz podstaw swoją sytuację do tego prawa. Więc wyobraź sobie, że każda kobieta znajdująca się w Twojej sytuacji życiowej, zdradza koniecznie męża lub go nie zdradza. Teraz zastanów się, który wybór powinien stać się prawem powszechnym, a który nie.
      Druga reguła jest prostsza, postaw się na miejscu męża i wyobraź sobie, że to mąż uczęszcza na spotkania, spotyka się z kobietą ... Innymi słowy czy Ty będąc na jego miejscu, chciałabyś, żeby Tobie zrobił to samo (zasada nie rób drugiemu, co Tobie niemiłe).
      Na koniec. Myślę, że warto zawczasu pomyśleć jak się będziesz czuć, jeśli dojdzie do ewentualnej zdrady, czy warto w ogóle kiedykolwiek mówić o tym mężowi? Ja osobiście nie chciałbym żeby żona kiedykolwiek powiedziała mi o zdradzie, niech sama meczy się z wielką tajemnicą, czy wyrzutami sumienia. Niech sama dźwiga ciężar, a nie dzieli go na dwoje, ponieważ tak znowu będzie łatwiej i przyjemniej. Zastanów się więc czy jesteś na tyle silna psychicznie żeby z tym żyć. Bo zapewniam Cie nie wszyscy są.

      Nie jest Ci łatwo, dlatego jakąkolwiek decyzje podejmiesz to życzę powodzenia.
      • madziunia.s74 Re: Szukajcie a znajdziecie ... 07.02.11, 11:36
        "Druga reguła jest prostsza, postaw się na miejscu męża i wyobraź sobie, że to mąż uczęszcza na spotkania, spotyka się z kobietą ... Innymi słowy czy Ty będąc na jego miejscu, chciałabyś, żeby Tobie zrobił to samo (zasada nie rób drugiemu, co Tobie niemiłe). "

        ta zasada..... autorka jasno pisze o braku zainteresowania i chłodzie ze strony męża....
        • kultureprofessoren Re: Szukajcie a znajdziecie ... 07.02.11, 12:08
          Pisząc "postaw się na miejscu męża" , miałem na myśli kompletne podstawienie wraz ze wszystkim, więc również okazywaniem chłodu i brakiem zainteresowania.
          Nie zaprzeczam, że ta reguła działa w obydwu kierunkach, i stanowi miecz obosieczny.
          • madziunia.s74 Re: Szukajcie a znajdziecie ... 08.02.11, 12:06
            acha...czyli ona powinna jako przykładna żona znosić (załóżmy) bezpodstwną niechęć i chłód tylko dlatego że Pan Mąż jest chory??
            nie bronię jej - po prostu staram się zrozumieć....
            zresztą mało jest konkretów... czy on był zawsze taki w stosunku do niej, czy zmienił się po chorobie..., jak długo to trwa..., czy rozmawiali o tym ze sobą...
            łatwo jest kogoś osądzać ale tak na prawdę NIKT z nas nie jest pewien (bo łatwo jest powiedzieć, a rzeczywistość robi swoje) co by zrobił w takiej sytuacji - przeciez nie jesteśmy z betonu...
            • kultureprofessoren Re: Szukajcie a znajdziecie ... 09.02.11, 15:18
              Ależ ja też wcale nie bronię tej kobiety, ani nie potępiam, w myśl zasady "nie sądźcie, abyście sami nie byli sądzeni". Tym bardziej, że post dotyczył prośby o radę a nie osądzanie. Jak najbardziej zgadzam się z Tobą, że jest za mało danych (konkretów).

              >tak na prawdę NIKT z nas nie jest pewien (bo łatwo
              > jest powiedzieć, a rzeczywistość robi swoje) co by zrobił w takiej sytuacji -
              > przeciez nie jesteśmy z betonu...

              I niech ta powyższa konstatacja służy za podsumowanie naszej wymiany zdań.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka