Dodaj do ulubionych

Powiedziałam prawdę, a teraz cierpię.

20.04.11, 15:48
Witam!
Pisząc na tym forum, z pewnością zostanę wystawiona na publiczny lincz.
Pewnie na to zasłużyłam, bo sięgnęłam po cudze.
Od 2 lat spotykałam się z żonatym mężczyzną, starszym ode mnie o 15 lat.
Jestem i byłam wolną osobą.
Był moim lekarzem.
Zaimponował mi swoją dojrzałością i powagą (wydawało mi się wtedy, że taki jest), dlatego odważyłam się i zaproponowałam jemu spotkanie. Nie byłam pewna czy jest sam, choć jak na ten wiek małżeństwo było bardzo prawdopodobne.
Powiedział mi o żonie i o dwójce dzieci w wieku zbliżonym do mojego.
Mimo wszystko chciał się ze mną spotykać.
Z każdym kolejnym spotkaniem robił się coraz odważniejszy i zachęcał mnie do zbliżeń.
Byłam w nim zakochana - co nie jest żadnym wytłumaczeniem - i po wielu namowach, skusiłam się.
Bałam się tego, że popełniam ogromny grzech, bo ciągle w myślach miałam jego rodzinę, że w pewien sposób, może nie namacalny, krzywdzę jego rodzinę.
Utwierdzał mnie w przekonaniu, że póki jego rodzina nie wie o naszym grzechu nie ma się czym przejmować.
Spotykaliśmy się w ukryciu, 2-3 razy w tygodniu.
Kombinował jak się dało, aby nikt nie dowiedział się o nas. Publicznie, jako lekarz, traktował mnie jak zwyczajną pacjentkę.
Z jednej strony mówił, że między nim a żoną coś się popsuło, ale mimo wszystko był z nią, kochał się z nią i także kochał ją - tak twierdził.
Mijały miesiące, święta, a ja byłam sama.
Męczyłam się z myślą, że jest nas dwie, że może bez skrupułów prowadzić podwójne życie.
Nigdy nie powiedział mi, że mnie kocha, ale nigdy także nie uwolnił mnie od nadziei, że to się zmieni.
Wiedział doskonale, że go kocham, że wiąże z nim palny.
Buntowałam się, że wiąż trzyma mnie "za ogon", a jest nadal z żoną.
Postanowiłam związać się z chłopakiem o 3 lata starszym ode mnie. W zasadzie nie potrzebowałam nowego związku, ale weszłam w niego tylko po to, aby się uwolnić.
Niestety po połowie roku związek się rozpadł.
Ciągle szukałam w moim chłopaku cech, które miał ON, dojrzałości, opiekuńczości, bezpieczeństwa. W duchu tęskniłam za NIM.
Po pewnym czasie spotkaliśmy się na ulicy, podwiózł mnie do domu. Wiedział, że rozstałam się z chłopakiem... i znów byłam jego.
Był pewny tego, że jestem nim zaślepiona. To on ustalał warunki spotkań, ja się dostosowywałam.
Cieszyłam się na każde spotkanie, z każdego przytulenia mnie, ucałowania w czoło.
Męczyłam się jednak tym, że wciąż jest z żoną.
Mówił mi, że jeśli chcę odejść, nie będzie mnie zatrzymywał, ale doskonale wiedział, że nie będę potrafiła odejść, choćbym ogromne męki przechodziła.
Pewnego dnia powiedziałam jemu, że mam dosyć takiego traktowania, że męczą mnie wyrzuty sumienia, choć nie znam jego rodziny, że nie mogę już dłużej w tym brnąć.
Postanowiłam powiedzieć jego żonie o nas.
Nie zrobiłam tego z zemsty, byłam jej to winna, bo obie byłyśmy krzywdzone.
Gdy usłyszała o zdradzie męża, powiedziała, że nie pierwszy raz ją zdradził, że taki już jest. Powaliła mnie obojętnością na jego wybryki.
Oczywiście usłyszałam ostre słowa pod moim adresem, choć po chwili podziękowała mi za uświadomienie jej.
Następnego dnia kiedy "pochwaliła się" jemu o uzyskanej informacji, jej pogląd na zaistniałą sytuację diametralnie się zmienił.
Zaczęła mnie obwiniać, że to ja się jego uczepiłam, że próbował się przede mną bronić, że wiedząc o jego rodzinie dałam się ponieść emocjom.
Przyznała, że wina leży po obu stronach, ale i tak starała się go oczyścić z zarzutów, twierdząc, że gdyby nie ja, tego by nie było, bo przecież się budują i uprawiają ostry sex.
Nazwała mnie także kur.ą.
Stwierdziła również, że ON uważa, że zrobiłam to celowo, aby ich skłócić, a w następstwie zabrać jej JEGO.
Zabronił mi pokazywać się w ośrodku zdrowia, wystawiając mnie za drzwi gabinetu na oczach innych pacjentów.
Nie chce mnie znać za to, co zrobiłam, uważając, że skrzywdziłam jego żonę i rodzinę.
Mogłam po prostu zerwać z nim kontakt i tak by jego zdaniem było najlepiej.
Nie powiedziałam jej o romansie w zemście, chciałam ją uświadomić, że ma pod swoim dachem drania, który będzie teraz udawał, że jest niewinny. Gdybym jej tego nie powiedziała i skończyłabym z nim znajomość, pewnie czułby się nadal bezkarny i gotowy na nowe przygody.
Od tego czasu załamałam się psychicznie. Wpadłam w bulimię i poroniłam dziecko, o którym nie wie.
Czuję się jak wykorzystana lalka, która była na zawołanie.
Jego żona wszystko jemu wybaczyła, a cała rodzina żyje w przekonaniu, że ja zawiniłam.


Obserwuj wątek
    • w_zyciu_piekne_sa_tylko_chwile Re: Powiedziałam prawdę, a teraz cierpię. 20.04.11, 16:10
      Kocham go nadal i nie mogę uwierzyć, że tak mnie zranił.
      Nie potrafię się odnaleźć.
      Nie chce mi się już żyć.
      Nie mam dla kogo.
      Uciekam przed możliwością poznania mężczyzny.
      Bardzo boli.
      • imasumak Re: Powiedziałam prawdę, a teraz cierpię. 20.04.11, 18:33
        Nie wierzę w to co czytam.
        Jakim prawem informowałaś jego żonę?
        Nie, Ty nie możesz być prawdziwa.
    • w_zyciu_piekne_sa_tylko_chwile Re: Powiedziałam prawdę, a teraz cierpię. 20.04.11, 19:46
      Żeby wiedziała z kim mieszka pod jednym dachem.
      • paulina7171 Re: Powiedziałam prawdę, a teraz cierpię. 20.04.11, 21:44
        Innymi słowy facet, zdradzający swoją żonę jest skończona szują - no chyba, że zdradza tę żonę z Tobą? Wtedy zdrada jest w pełni usprawiedliwiona? Dobrze Cię zrozumiałam?
        • ajmj Re: Powiedziałam prawdę, a teraz cierpię. 22.04.11, 17:37
          Nie zostałby z Toba po tym. To było złe posunięcie. Piszesz, że chciałaś, aby wiedziała jakiego drania ma... Przeciez Ty chciałaś tego drania dla siebie...
      • imasumak Re: Powiedziałam prawdę, a teraz cierpię. 20.04.11, 23:51
        Nie rozśmieszaj mnie. Zrobiłaś to z czystego egoizmu.
        • tila-2 Re: Powiedziałam prawdę, a teraz cierpię. 21.04.11, 00:00
          PRZEZ TAKIE KOBIETY JAK TY TAKIE KOBIETY JAK JA CIERPIA I OCZYWISCIE NIC NIE USPRAWIEDLIWIA FACETOW ,BO TO ONI MOGA STRACIC RODZINE JAK ZDRADZAJA ,ALE GDYBYS OD POCZATKU ZANIM NIE PRZYSZLA CI TA IDIOTYCZNA MYSL ABY SIE Z NIM PRZESPAC ZASTANOWILA BYS SIE NAD FAKTEM ZE KIEDYS MOZESZ BYC TY TA ZDRADZANA ZONA-TEZ BYLOBY CI TAK LATWO,PROSTO I PRZYJEMNIE? I TAKI FACET JAK MOJ MAZ ZAWSZE SKOCZY NA BOK Z MLODZIOTKA I NAIWNA DZIEWCZYNA ZROBI TO BO JESTES DLA NIEGO ODSKOCZNIA OD ZYCIA I SPRAW DOMOWYCH .NIGDY NIE ZYCZE NIKOMU TEGO CO MI SIE PRZYTRAFILO ,ALE ZAWSZE KAZDEJ KOCHANCE ZYCZE ZAMIANY ROL!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      • hanulllka Re: Powiedziałam prawdę, a teraz cierpię. 01.07.11, 14:17
        w_zyciu_piekne_sa_tylko_chwile napisała:

        > Żeby wiedziała z kim mieszka pod jednym dachem

        ... bo na pewno nie w nadziei, że żona go wtedy zostawi i będziesz mogła go mieć tylko dla siebie

        obłuda, obłuda, obłuda

        Nie rób z siebie ofiary! Jesteś tak samo winna, jak i on. Wiedziałaś, w co się pakujesz, nie wiem, na co liczyłaś?
    • madisia Re: Powiedziałam prawdę, a teraz cierpię. 20.04.11, 22:06
      Sądzę, iż reakcja doktorka jak i jego żonki były do przewidzenia...kobieta która wie, że jest zdradzana i nie odchodzi widocznie ma swoje cele aby z tym panem być, chyba że tak bardzo go kocha iż za kazdym kolejnym razem jest skłonna mu wybaczyć.
      Myślę, że nie przemyślałaś konsekwencji swojego działania, nie krytykuję Cię ale to chyba nie było najmądrzejsze rozwiązanie! Chciałaś ją uświadomić?? Trzeba było zrobić to anonimowo...a tak wyszło, że chcesz jej odbić męża. Nie bierz do siebie tego co usłyszałaś od nich!
      Powodzenia w szukaniu tego jedynego....albo może pozwól żeby to on Cię odnalazł smile
    • freedeedee Re: Powiedziałam prawdę, a teraz cierpię. 20.04.11, 22:15
      Myślę, że tylko egoistka bez klasy zrobiłaby takie świństwo i jeszcze gadanie, ze nie zrobilas tego z zemsty... a co, przed tem nie wiedzialas ze on jest swinia i zdradza? Po co się wtrącasz ludziom w zycie? To ich sprawy.. wystarczy ze sypialas z jej mężem...
    • olo-gadaczka Re: Powiedziałam prawdę, a teraz cierpię. 20.04.11, 23:31
      1. Jeśli opisana historia jest faktycznie Twoją:

      Jako jednostka dorosła (choć sądząc po wypowiedziach bardzo młodą - ile Ty masz lat, 19?), w normie intelektualnej lub przynajmniej na jej pograniczu (inaczej byłabyś jak sądże ubezwłasnowolniona) godziłaś się na dość konkretny układ: spotykasz się z facetem, który ma żonę. O tym fakcie zostałaś poinformowana z wyprzedzeniem, więc to tak jakbyś podpisałała umowę o pozostawaniu w ukryciu.

      Skoro się z niej nie wywiązałaś, lub jak kto woli - skoro ją złamałaś, ponosisz tego umowne konsekwencje. To dość proste, choć jest też oczywiste, że bolesne.

      2. Jeśli jesteś trollem - bardzo mało kreatywny wątek.
    • w_zyciu_piekne_sa_tylko_chwile Re: Powiedziałam prawdę, a teraz cierpię. 20.04.11, 23:55
      zanim sie dowiedzialam o zonie bylam w nim zakochana nie liczylam na romans chcialam moc sie z nim spotkac pogadac nic wiecej
      ale on pozowlil mi zblizyc sie do siebie
      sam zaczal mnie dotykac przytulac calowac
      balam sie tego co sie wydarzy
      skoro mial zone po co to robil?
      wiedzial ze go kocham bo tysiace razy jemu o tym mowilam
      wiedzial tez ze chce odejsc ale nigdy tego nei potrafilam zrobic
      • imasumak Re: Powiedziałam prawdę, a teraz cierpię. 21.04.11, 00:00
        A Ty wiedziałaś, że on wie i co więcej zdawałaś sobie sprawę, że nie jesteś traktowana poważnie, ale brnęłaś w to dalej. A gdy zdałaś sobie sprawę, że on na 100 % nie wiąże z Tobą przyszłości, obraziłaś się jak małe dziecko i poszłaś na niego naskarżyć. Żałosne to wszystko.
        • tila-2 Re: Powiedziałam prawdę, a teraz cierpię. 21.04.11, 00:05
          PRZEZ TAKIE KOBIETY JAK TY TAKIE KOBIETY JAK JA CIERPIA I OCZYWISCIE NIC NIE USPRAWIEDLIWIA FACETOW ,BO TO ONI MOGA STRACIC RODZINE JAK ZDRADZAJA ,ALE GDYBYS OD POCZATKU ZANIM NIE PRZYSZLA CI TA IDIOTYCZNA MYSL ABY SIE Z NIM PRZESPAC ZASTANOWILA BYS SIE NAD FAKTEM ZE KIEDYS MOZESZ BYC TY TA ZDRADZANA ZONA-TEZ BYLOBY CI TAK LATWO,PROSTO I PRZYJEMNIE? I TAKI FACET JAK MOJ MAZ ZAWSZE SKOCZY NA BOK Z MLODZIOTKA I NAIWNA DZIEWCZYNA ZROBI TO BO JESTES DLA NIEGO ODSKOCZNIA OD ZYCIA I SPRAW DOMOWYCH .NIGDY NIE ZYCZE NIKOMU TEGO CO MI SIE PRZYTRAFILO ,ALE ZAWSZE KAZDEJ KOCHANCE ZYCZE ZAMIANY ROL!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      • olo-gadaczka Re: Powiedziałam prawdę, a teraz cierpię. 22.04.11, 01:10
        Przepraszam, nie rozumiem.
        1. Byłaś zakochana
        2. Łaziłaś do niego opowiadając mu o tym
        = nie liczyłaś na romans? a na co?

        W sumie to się nie dziwię, że się dziwisz, że pomysł z opowiedzeniem żonie swojej historii okazał się zły. W sumie, to nie dziwiłoby mnie, gdybyś głośno zdziwiła się, że wrząca woda parzy.
    • marga77 Re: Powiedziałam prawdę, a teraz cierpię. 21.04.11, 07:58
      nie czytajac komentarzy powiem Tobie tylko tyle, ze owszem jestes ofiara...samej siebie, nie pojmuje bowiem i nigdy nie pojme, tak samo jak tego, ze, mozna zyc pod jednym dachem z kims kto zdradzil,.no nie pojmuje, ze mozna siebie do tego stopnie nielubic,.aby wlazic w takie uklady, bo to nie orodzine w tym wszystkim chodzi, gdyby bylo dobrze w tej rodzinie, zdrada nie zaswitalaby nawet w misiowym mozdzku, tu chodzi wylacznie o siebie samego, bycie drugim w milosci i partnerstwie nie lezy i nigdy nie lezalo w naturzecz lowieka i dlatego, a nie rodzina, milosc, nadzieja i inne glupoty,.ktorymi sie tu usprawiedluwiasz, skazuja od poczatku takie uklady na fiasko!
      szanowna malzonka sie nie przejmuj,.widac zasluzyla na takie historie, zacznij przejmowac sie soba! !!
      • formoza13 Re: Powiedziałam prawdę, a teraz cierpię. 21.04.11, 08:13
        Szanowna kochanka również sobie zasłużyła na swoje "cierpienie".
    • formoza13 Re: Powiedziałam prawdę, a teraz cierpię. 21.04.11, 08:43
      Powiedziałaś jego żonie, bo miałaś nadzieję, że ta go kopnie w dupsko a on wtedy wpadnie w twoje stęsknione ramiona, a tu... ZONK.
      • w_zyciu_piekne_sa_tylko_chwile Re: Powiedziałam prawdę, a teraz cierpię. 21.04.11, 17:00
        Nie, nie miałam takiego zamiaru i nie będę się powtarzać sto razy.
        • mejdejka Re: Powiedziałam prawdę, a teraz cierpię. 21.04.11, 23:08
          tila-2 Ty cierpisz na własne życzenie, cierpienie rodzi się w Twojej głowie na Twoje własne życzenie, nie jest tu winna żadna kochanka, wiem co mówię, bo też byłam zdradzana i na początku strasznie mi było ciężko, ale bardzo szybko poradziłam sobie z bólem bo doszłam do wniosku, że żaden facet nie wart jest by z jego powodu cierpieć. Dziś jestem znowu super szczęśliwa i znalazłam swoją prawdziwą połówkę a nie jakąś podróbę, która mnie zdradzała. Tobie i innym zrozpaczonym kobietom też życzę tyle szczęścia.
          • mejdejka Re: Powiedziałam prawdę, a teraz cierpię. 21.04.11, 23:12
            a Ty w_zyciu_piekne_sa_tylko_chwile wreszcie zacznij kochać siebie samą i pomyśl o swoim szczęściu, nikt tego za Ciebie tego nie zrobi. Szczęście jest w Tobie wystarczy je odkryć. 3mam kciuki i życzę prawdziwej i pięknej Miłości.
    • bestiatko Re: Powiedziałam prawdę, a teraz cierpię. 23.04.11, 20:28
      kazdy przyznaje sie do tego co jest jemu wygodne. Niewazne czy postapilas slusznie czy tez nie ale za to zaplacilas wysoka cenę. Od poczatku wtracilas sie do cudzego malzenstwa, poszlas na uklad z facetem a teraz on jest zly, a ty gdzie bylas. Wszystko mialas gdzies tylko liczylo sie to ze jak tobie dobrze to sie nic nie liczy. a teraz jestes ta najgorsza, a uswiadamienie samca nic nie da bo jak nie ty to inna i kolejna glupia z tego skorzysta.
    • ma_dre Re: Powiedziałam prawdę, a teraz cierpię. 24.08.11, 11:23
      cierpisz? to dobrze, moze cie to czegos nauczy. Jestes jak dziecko, kotre musi dotknac goracego pieca, by zrozumiec ze to boli. Zabolalo? Nie bedziesz wiecej dotykac?

      Jestes niedojrzala, egocentryczna istotka... ty zaproponowalas mu spotkanie? Nie zapytalas go najpierw czy jest wolny od zobowiazan? Masz to na co zasluzylas. Zona ma racje, w powszechnym mniemaniu jestes k..a.
      • daria_nowak Re: Powiedziałam prawdę, a teraz cierpię. 24.08.11, 17:37
        Kilka słów przeczytanych pozwala na tak kategoryczne wydawanie sądów? Gratuluję dobrego samopoczucia.
    • zeberrka Re: Powiedziałam prawdę, a teraz cierpię. 24.08.11, 16:32
      w_zyciu_piekne_sa_tylko_chwile - będziesz miała nauczkę, żeby jak sama napisałaś nie sięgać po cudze. Źle zostałaś potraktowana, ale niestety na własne życzenie. Odpuść sobie żonatych facetów i poszukaj sobie jakiegoś fajnego wolnego - często zdarzają się też fajni, dojrzali "kawalerowie z odzysku" - jeśli jak wnioskuję szukasz tego typu faceta.
      Facet tez jest draniem twierdząc, że powinnaś była po prostu odejść a nie mówić jego żonie. Fajnie by było dla niego jakby miał nie ponieść konsekwencji swojego zachowania. Kolejny łajdak i tyle.
      Przy takim facecie w przyszłości tez by Ciebie nic dobrego nie czekało, bo pewnie miałby kolejne i kolejne kochanki.
      Trzymaj się dziewczyno i poszukaj kogoś naprawdę wartościowego.
    • brunog Re: Powiedziałam prawdę, a teraz cierpię. 24.08.11, 16:56
      Smutna historia - szczerze współczuję. Moim zdaniem nie ma sensu szukać tu winnych i bezsensownym jest obwinianie się. W zasadzie wszyscy troje popełniliście błędy i przysłużyliście się temu stanowi rzeczy. "Jedyne" co można zrobić to załatwić tą sprawę w sobie (dla siebie) i wyciągnąć wnioski na przyszłość - nie zamykając się na miłość, innych ludzi, nie popadając w cynizm. To była dla Ciebie z pewnością bardzo kosztowna lekcja życia. Głowa do góry!
    • samotna1978 Re: Powiedziałam prawdę, a teraz cierpię. 02.02.12, 00:44
      Kiedy to czytalam myslam ze pisze kochanka mojego meza sad. Identyczna sytuacja miala miejsce w moim malzenstwie.Romans mojego meza zaczal sie gdy urodzilam pierwsze dzicko. Kiedy nasza coreczka miala 3 mies tamta dziewczyna tak zakochala sie moim mezu do tego stopnia ze zapragnela nawet stracic z nim dziewictwo. tak sie stako...romans trwal 1,5 roku. Ja o niczym nie wiedzialam. Zaszlam w ciaze z 2 dzieckiem i stalo sie...kochanka meza sie dowiedziala i tak ja to wkurzylo ze postanowila poinformowac mnie z jakim to draniem zyje pod jednym dachem (tak naprawde liczyla na to ze mnie zostawi). Bylam w 3 mies ciazy....wpadlam w depresje, nie jadlam nie spalam. To byl dla mnie cios. Balam sie o dziecko a jednoczesnie nie moglam sie wyciszyc i uspokoic. Nie moglam pojac jak kobieta moze zrobic takie swinstwo 2 kobiecie zwlaszcza ciezarnej. Maz sie wkurzyl, probowal zerwac z nia kontakt. Dzis juz ponod rok minal od tamtej pory ona wciaz nas nachodzi...nie wiem czego chce...nadal mojego meza czy zemsty???? Kobiety nie robcie takim swinst zonam swoich kochankow. Nas to cholernie boli!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      • lady.szpileczka Re: Powiedziałam prawdę, a teraz cierpię. 02.02.12, 07:55
        samotna1978 napisała:

        Dzis juz ponod rok minal od tamtej pory ona wciaz nas
        > nachodzi...nie wiem czego chce...nadal mojego meza czy zemsty???? Kobiety nie r
        > obcie takim swinst zonam swoich kochankow. Nas to cholernie boli!!!!!!!!!!!!!!!
        > !!!

        Droga samotna1978
        Kochanki maja to szczerze w dupie , za przeproszeniem. To egoistki "myślące" tylko o sobie, łudzące się , że właśnie im się uda zbudować szczęście z facetem innej kobiety (żony).
        Nie licz na to ,ze któraś to zrozumie, bo one same tego nie chcą .
        Powodzenia życzę, może się w końcu flądra odczepi smile
      • gaga-1 Re: Powiedziałam prawdę, a teraz cierpię. 02.02.12, 11:50
        Nie moglam pojac jak kobieta moze zrobic takie swinstwo 2 kobiecie zwlaszcza ciezarnej.

        A możesz pojąć jak mąż może robić takie świństwo swojej żonie, zwłaszcza ciężarnej?
        • asdaa Re: Powiedziałam prawdę, a teraz cierpię. 02.02.12, 12:57

          A możesz pojąć jak mąż może robić takie świństwo swojej żonie, zwłaszcza ciężarnej?

          właśnie, od tego trzeba zacząć....
          • samotna1978 Re: Powiedziałam prawdę, a teraz cierpię. 02.02.12, 15:39
            Prawda jest taka ze maz probowal skonczyc ten romans wiec ona sie wkurzyla i tak postapila. Meza po czesci rozumie...wybaczylam i staram sie zapomniec ale nie wybacze kobiecie ktora swiadoma tego ze zona kochanka jest w ciazy informuje ja o tym ze jej maz ma romans. Po co? Co chciala osiagnac? Fakt facecet jak widzi rozlozone przed nim nogi skorzysta bo taka jest natura facetow ale zawsze liczy na to ze ta kobieta ktora rozklada te nogi i dodatkowo wie ze facet przed ktorym to robi ma rodzine, powinna sie zamnkac po skonczonym romansie a nie laskawie informowac wszystkich wkolo jaka to jest nieszczesliwa.
            • agus-ia76 Re: Powiedziałam prawdę, a teraz cierpię. 02.02.12, 17:46
              taaa i to że taka natura facetów wszystko tu wyjaśnia i usprawiedliwiauncertain
              żałosne
              • samotna1978 Re: Powiedziałam prawdę, a teraz cierpię. 02.02.12, 18:22
                Nie uznasz tego za zalosne jesli jakas malolata zacznie podrywac twojego meza tongue_out ciekawe czy on sie bedzie dlugo opieral???? Watpie. A jesli bedzie mial na poczatku zapewnione to ze jego zonka o niczym sie nie dowie to skorzysta z okazji jeszcze szybciej.
                • agus-ia76 Re: Powiedziałam prawdę, a teraz cierpię. 02.02.12, 18:35
                  podrywała niejedna
                  wierny jak pies
                  choc czasem chciałabym by poszedł na bok i nie chce
            • asdaa Re: Powiedziałam prawdę, a teraz cierpię. 02.02.12, 20:23
              maz probowal skonczyc ten romans

              próbował skończyć??? Jakby chciał skończyć to by to zrobił, nie patrząc na rozłożone nogi. Swoją drogą, pokrętna jest twoja logika: męża tłumaczysz i usprawiedliwiasz, a kobiety (wszak jesteśmy bardziej uczuciowe niż faceci) nie chcesz zrozumieć. W dodatku uważasz, że gdyby ona nie przyszła do ciebie, to wszystko byłoby w porządku!
              Przykro mi, ale mając takie podejscie do życia powinnaś liczyć się z kolejnym romansem męża.
              PS. Co to za chłop, który zostawia ciężarną żonę, by uganiać sie za obcą kobietą???!!!
    • agus-ia76 Re: Powiedziałam prawdę, a teraz cierpię. 02.02.12, 18:49
      po prostu otwórz dziewczyno oczy
      narzucała się laska- ok
      gdyby był w porzadku nie zwróciłby uwagi na nią

      mój mąz narozrabiał jeszcze przed ślubem,pozbierał później tego owoce
      teraz juz wie czym jego wyskok może pachnieć (stad moja obecnośc tutaj), narazie jest ok i super,
      więc jeszcze raz przemyśl to co mówisz i nie ufaj temu swojemu bo niezłe ziólko zapewne z niego...
      a lasce się tez nie dziwię pewnie naopowiadał jej cudów wianków a teraz głupa pali jak mu sie grunt pod nogami ucieka
      bo oni wszyscy(kochankowie) myslą że każda kochanka to taka cicha i potulna myszka co w kącie bedzie siedziała i czekała na swoja kolej
      a tu ZONK
      nie taki scenariusz oni pisali hehe

      ja mojego byłego kochanka nie poderwałam i nie podrywałam
      to on mi dupe suszył przez kilka miesiecy i zakochał się nawet ze ho ho
      i nawet dziecko chciał ze mną hihi

      ale jak się żona dowiedziała (nie ode mnie tylko od mojego męza,który na trop wpadł), to się zachował identycznie jak twój

      żałosne dupki
      kochankowie to porażki życiowe większości kochanek uncertain
      • on99 Re: Powiedziałam prawdę, a teraz cierpię. 02.02.12, 20:41
        Jak się oczekuje uniesień emocjonalnych to potem tak się pisze. Gdyby kochanek był tylko kochankiem to wszyscy byliby zadowoleni (w przenośni i dosłownie) smile
        • agus-ia76 Re: Powiedziałam prawdę, a teraz cierpię. 02.02.12, 21:18
          to niech kochanek zachowa układ!!! i nie wyjezdża z dziećmi, z zakochaniem i że na całe życie itd.a później odwala taki numer
          on99-o takich przypadkach nie słyszałes????bo już mi zaczynasz działac na nerwy

          ja znałam układ to momentu kiedy on nie zaczął
          złamał zasady a ja poszłam za nim

          no tak znów moja wina on złamał zasady ale ja powinnam trzymac pion
          no nie?
          bo co?
          bo jestem kobietą????
          • on99 Re: Powiedziałam prawdę, a teraz cierpię. 02.02.12, 21:22
            agus-ia76 napisała:

            > no tak znów moja wina on złamał zasady ale ja powinnam trzymac pion
            > no nie?
            > bo co?
            > bo jestem kobietą????

            Jak ktoś jest masochistą to niech cierpi. Złamał zasady to szukasz kolejnego a temu dziękujesz. That's all smile
            • agus-ia76 Re: Powiedziałam prawdę, a teraz cierpię. 02.02.12, 21:52
              nie szukałam kochanka on mnie znalazł
              i nie szukam kolejnego
              ani mi się śni!
              dość już mam tego miodu
              bleeeeeeeee
              • agus-ia76 on99 02.02.12, 21:56
                nigdy w życiu się nie zakochałeś?
                nigdy nic nie wymknęło ci się spod kontroli?

                kiedy to rozum zaczyna ci szwankować i widzisz wszystko przez różowe okulary?

                zakładam ,że raczej nie

                ja swoje przecierpiałam,ale ty jestes bardzo ubogi
                • on99 Re: on99 02.02.12, 22:02
                  Zakochałem się i wziąłem naukę z tej lekcji a nie rozpaczam.
                  • agus-ia76 Re: on99 02.02.12, 22:08
                    też wzięłam lekcję i rozpaczałam bo taka moja natura
                    każdy jest inny
                    nie umiem dusić w sobie,wyrzucam emocje na zewnatątrz by nie zwariować
                    kazdy radzi sobie z tym inaczej
                    teraz już nie rozpaczam tylko sobie dyskutuje i wyrażam moja opinię o tym całym G
                    • on99 Re: on99 02.02.12, 22:09
                      Dlaczego G ? Jeżeli się trzymasz zasad to nie jest G lecz przyjemność, i to spora big_grin
                      • agus-ia76 Re: on99 02.02.12, 22:12
                        przyjemność jest ok,nie powiem
                        ale nieprzyjemnośc po ,nie jest warta tej przyjemności
                        • agus-ia76 Re: on99 02.02.12, 22:14
                          byc moze bardzo źle trafiłam

                          i dobrze!
                          poparzyłam łapki i do domu
                          • on99 Re: on99 02.02.12, 22:27
                            Wycofanie się jest też jednym ze sposobów smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka