redelbow
11.05.11, 10:06
Potrzebuję rady. Od dwóch miesięcy jestem uwikłana w dość dziwny związek telefoniczno-smsowy. Na początku była to znajomość na stopie koleżeńskiej, potem niestety rozmowy zeszły na tematy uczuć, seksu i ewentualnego spotkania. Na szczęście nie doszło do kontaktu fizycznego, ale podczas próby zakończenia związku okazało się, że trudno nam zrezygnować z rozmów, które wróciły na tematy tylko koleżeńskie. Przez dwa tygodnie udawało się nam trzymać tej konwencji, ale wczoraj chyba wszystko zepsułam, bo napisałam niejednoznacznego smsa „chyba się trochę pogubiłam, znajdź mnie”. A gdy nie odpisał poprosiłam, żeby się odezwał. No i nic. Wystraszyłam go. Zwłaszcza, że ten sms został napisany w trakcie rozmowy na inny temat. Dziś ma pierwszą sprawę rozwodową, wczoraj miał z tego powodu doła i myślę, że oczekiwał, że będę tylko przyjaciółką. Przed moim smsem napisał, że nie warto się z nim zadawać i żebym go „olała”.
To co się dzieje między nami nie zostało określone żadnymi granicami, a głównym powodem powrotu do kontaktów czysto koleżeńskich było to, że jestem mężatką i na razie nie ma mowy, abym odeszła od męża. Co robić? Napisać czy czekać aż odezwie się pierwszy? Bardzo mi na nim zależy, ale nie chcę, żeby o tym wiedział.