Dodaj do ulubionych

"doniosłam" żonie

    • polaoznaczonegwiazdka Re: "doniosłam" żonie 22.08.11, 13:58
      chcialas rozbic malzenstwo a tu malzenstwo rozbilo ciebie
      alez ten los jest przewrotny
      wybacz, nie zal mi ciebie, ale zony tez mi nieszczegolnie zal. musi byc idiotka, ze przez tyle lat dawala sie wam oszukiwac a jeszcze wieksza ze przyjela niewiernego z powrotem
    • ta_ruda Re: kto komu obiecywał 22.08.11, 14:10

      Wina za zdradę jest tylko i wyłącznie osoby która zdradza. Czyli w tym wypadku mężą który zdradzał żonę.
      Kochanka nic nigdy żonie tego męża nie obiecywała - dlaczego ma to być więc jej wina??
      Kochanka może mieć inne zasady, inne wartośći i dla niej seks z żonatym facetem to może być coś normalnego - w końcu ona nikomu nic nie obiecywała. Skąd ma kochanka wiedzieć jakie zasady panują w małżeństwie kochanka? I co ją to obchodzi?


      • ma_dre Re: kto komu obiecywał 05.12.12, 20:22
        wedlug tej logiki paser tez niewinny, przeciez nic nikomu nie ukradl...
    • kotek.filemon W sumie pocieszające 22.08.11, 14:22
      nadal znajdują się naiwne, które wierzą w to, że "nas już nic nie łączy" i "dla ciebie ją rzucę". To bardzo dobre dla panów lubiących stabilne układy na boku.
    • co-no cantucci 22.08.11, 15:24
      cantucci ja myslę, ze Cię rozumiem... Sytuacja jest napewno bardziej zawiła niz to opisałas. Niestety uważam, ze źle zrobiłas pisząc o tym na tym forum. Zobacz, ze tu Ci nikt nie pomoże, za to zaleją Cie hektolitrami żółci, powbijają szpile gdzie się da, a dobrego słowa tu nie znajdzieszuncertain Ani tym bardziej wyjścia z sytuacji.

      Pozdrawiam, trzymaj sie
    • evolution_xxi [...] 22.08.11, 15:31
      Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
      • tezbudowlaniec Re: "doniosłam" żonie 22.08.11, 16:48
        evolution_xxi napisał:

        > i tak to wygląda. Jeśli któraś z Was (któryś) jeszcze nie zdradził to lepiej ni
        > e zaczynajcie, bo w 99% przypadków kończy się to bagnem. Facet sobie porucha, a
        > laska 6 lat wierzy... no ludzie.

        smile))
        i to by było na tyle w temacie
    • frozentime Po co łasiłaś się na żonatego faceta? Wolnych 22.08.11, 15:38
      za mało na "rynku"?
    • robert.us Re: "doniosłam" żonie 22.08.11, 16:15
      Jestes glupia...naiwna...etc..., i co lepiej Ci ze donioslas zonie? hehehe, wiem ze czulas potrzebe zemsty ale zeby w taki perfidny sposob? no tak, akt desperacji - moze jak powiem to go zostawi i wroci do mnie, ehhhh, glupiutkaś
    • gwalturety cantucci 22.08.11, 17:32
      czy cantucci to tu jeszcze bywa? ciekawi mnie final lub ciag dalszy? wyleczyla sie, zapomniala, przebaczyla, wrocila?
      • paulina7171 Zastanawiałam się nieraz... 22.08.11, 19:48
        ...czym kieruje się kochanka, decydując się poinformować żonę o wiarołomstwie małżonka.

        Chyba nadzieja, że żona, dowiedziawszy się o romasie, kopnie w tyłek mężusia, a wtedy on wpadnie w skęsknione ramiona kochanki.

        Niestety, najczęściej wychodzi z tego wielki zonk.
        • emka222 Re: Zastanawiałam się nieraz... 22.08.11, 20:09
          paulina7171 napisała:

          > ...czym kieruje się kochanka, decydując się poinformować żonę o wiarołomstwie m
          > ałżonka.
          >
          > Chyba nadzieja, że żona, dowiedziawszy się o romasie, kopnie w tyłek mężusia, a
          > wtedy on wpadnie w skęsknione ramiona kochanki.
          >
          raczej
          nadzieją że również żona przejrzy na oczy zjakim skurczybykiem sypia, a panu przydałoby się żeby obie go zostawiły za to jak je potraktował! Prawda jest taka, że w takich układach tylko on najwiecej czerpie korzyści
          • paulina7171 Re: Zastanawiałam się nieraz... 22.08.11, 20:15
            Hmmm... czyli póki pan zdradzał żonę z Cantucci (6 lat!), skurczybykiem nie był?

            Dopiero, gdy zdecydował o powrocie do żony, stał się skurczybykiem?

            Zadziwiające, jak to kochankom się "optyka" zmienia... Pan zdradzać żonę ze mną - dobrze. Pan odejść ode mnie do żony - źle.
            • emka222 Re: Zastanawiałam się nieraz... 22.08.11, 20:47
              paulina7171 napisała:

              > Hmmm... czyli póki pan zdradzał żonę z Cantucci (6 lat!), skurczybykiem nie był
              > ?
              >
              > Dopiero, gdy zdecydował o powrocie do żony, stał się skurczybykiem?
              >
              > Zadziwiające, jak to kochankom się "optyka" zmienia... Pan zdradzać żonę ze mną
              > - dobrze. Pan odejść ode mnie do żony - źle.


              o czym ty dziewcze piszesz???????? naucz się czytać ze zrozumieniem to co napisałam wyżej
    • krystyna_anna Re: "doniosłam" żonie 22.08.11, 20:04
      Standard - jak najbardziej i wiesz co ?? Wcale mi ciebie nie żal . Masz , czego chciałaś - naiwna istoto .
      • gwalturety Re: "doniosłam" żonie 22.08.11, 20:34
        i kolejna "bardziej papieska niz papiez"....
        żenujące

        moze i naiwna, a Ty z pewnoscią jestes chodzącym uosobieniem wszelkich cnót.
        • calkiemnowynick Re: "doniosłam" żonie 22.08.11, 20:42
          80% wypowiedzi w tym watku do głos światłych, cnotliwych kobiet. Które zawsze zachowują sie taktownie i elegancko. bardzo stosownie. Donieść żonie? A fe! Kazda odwroci sie godnie na piecie, prawda? Zrobi jak w harlequine - godnie odejdzie, zacisnie zeby i bedzie płąkac w poduszkę. Cierpieć w milczeniu. A nieuczuciwy gość pojdzie zwodzic kolejne laski. 6 lat? bardzo długo. Mozna miec prawo po tylu latach oczekiwać konkretnego ruchu zwłaszcza, ze sprawy zaszły tak daleko.
          • ma_dre Re: "doniosłam" żonie 05.12.12, 20:25
            osobiscie nie podzielam zdania owych cnotliwych i taktownych, jak ktos kradnie to musi sie liczyc i z tym ze go wspolnik wsypie uncertain

            Zdradzajacy malzonek zachowuje sie nieelegancko, dlaczego mialby liczyc na eleganckie zachowanie ze strony kogokolwiek?
      • calkiemnowynick Re: "doniosłam" żonie 22.08.11, 20:37
        to jest po prostu niesamowite na tym forum ze kobiety dokopują tak kobietom. Mamy dwie oszukane babki: perfidnie oszukaną zoną i równie perfidnie oszukaną kochankę. Kazda z nich na równi jest człowiekiem. Wobec kazdej z nich ten gość miał zobowiązania. Zdecydowanie wieksze wobec zony. Ale.. kochance zamotal bardzo w zyciu. Był nieuczciwy, niemoralny. Ktoś w koncu sie zmęczył i powiedział dosyć. Gdyby to była żona byłoby pieknie. Gdyby to był kochanek byłoby jeszcze piekniej - prawda? Baby by sie cieszyły jak to dobrze ze kochankę "kopnąl w 4 litery" a ze smiała to zrobic kochanka i to w taki "nieestetyczny sposob" - bo przecież do tej sprawy należało podejsc delikatnie, wbialych rekawiczkach - To sie Misiowi należało prawda? Delikatne podejscie.. a niby czemu? z jakiej racji? To byl facet najgorszego sortu. I sory ale uważam ze powiedzenie otworzy zonie oczy. J abym chciałą wiedzieć z kim sypiam w jednym łózku.
        • gwalturety Re: "doniosłam" żonie 22.08.11, 20:44
          i otoz to ... jezeli to wszystko co autorka napisala to prawda, to kobiety - OBIE są ofiarami te sytuacji i "Misia" ..

          zastanawiam się jednak co w przypadku jesli sami jestesmy posiadaczami informacji o takim 'trojkącie' .. nie wtracac się i czekać 'na rozwoj sytuacji' .. czy lojalnie uprzedzic?
          • smile-80 Re: "doniosłam" żonie 22.08.11, 20:52
            gwalturety napisała:

            > i otoz to ... jezeli to wszystko co autorka napisala to prawda, to kobiety - OB
            > IE są ofiarami te sytuacji i "Misia" ..
            >
            > zastanawiam się jednak co w przypadku jesli sami jestesmy posiadaczami informac
            > ji o takim 'trojkącie' .. nie wtracac się i czekać 'na rozwoj sytuacji' .. czy
            > lojalnie uprzedzic?
            Ja bym uprzedzila.
            • gwalturety Re: "doniosłam" żonie 22.08.11, 20:55
              tylko kogo? smile
              • smile-80 Re: "doniosłam" żonie 22.08.11, 20:59
                Jezeli znasz zone faceta,ktrory zdradza,to powiedz jej w delikatny sposob o tym. Jesli nie uwierzy to juz jej sprawa.
                • gwalturety Re: "doniosłam" żonie 22.08.11, 21:03
                  znam całą trojkę .. a nawet czworkę .. ją i jego oraz ich slubnych ....
                  glupie dylematy
                  • smile-80 Re: "doniosłam" żonie 22.08.11, 21:11
                    Jezeli znasz cala trojke to radze najpierw porozmawiac z facetem,ktory zdradza. Powinien dokonac szybko wyboru,a nie ranic zone i kochanke. Czas dziala na niekorzysc wszystkim,mezowi,zonie,kochance.
        • smile-80 Re: "doniosłam" żonie 22.08.11, 20:55
          calkiemnowynick napisała:

          > to jest po prostu niesamowite na tym forum ze kobiety dokopują tak kobietom. Ma
          > my dwie oszukane babki: perfidnie oszukaną zoną i równie perfidnie oszukaną koc
          > hankę. Kazda z nich na równi jest człowiekiem. Wobec kazdej z nich ten gość mia
          > ł zobowiązania. Zdecydowanie wieksze wobec zony. Ale.. kochance zamotal bardzo
          > w zyciu. Był nieuczciwy, niemoralny. Ktoś w koncu sie zmęczył i powiedział dosy
          > ć. Gdyby to była żona byłoby pieknie. Gdyby to był kochanek byłoby jeszcze piek
          > niej - prawda? Baby by sie cieszyły jak to dobrze ze kochankę "kopnąl w 4 liter
          > y" a ze smiała to zrobic kochanka i to w taki "nieestetyczny sposob" - bo przec
          > ież do tej sprawy należało podejsc delikatnie, wbialych rekawiczkach - To sie
          > Misiowi należało prawda? Delikatne podejscie.. a niby czemu? z jakiej racji? To
          > byl facet najgorszego sortu. I sory ale uważam ze powiedzenie otworzy zonie o
          > czy. J abym chciałą wiedzieć z kim sypiam w jednym łózku.

          ZGADZAM SIE W 100 % MASZ RACJE !!!!!!!
        • anna22290 Re: "doniosłam" żonie 23.08.11, 16:34
          tak do tej spraway NALEZALO PODEJSC DELIKATNIE POMIJAJAC OSOBY DOROSLE ALE SA DZIECI ta pani nie majaca wlasnych dzieci WIDZI TYLKO SIEBIE BIEDNA SKRZYWDZONA nie wspolczuje jej zycie samo czesciowo jej juz zaplacilo
    • smile-80 Re: "doniosłam" żonie 22.08.11, 20:49
      Sadze,ze bardzo dobrze zrobilas. Facet bedzie mial za swoje. Jezeli zona przebaczyla to i tak nigdy juz jemu nie zaufa. Bedzie mial ze swoje. Najwieksza wine ponosi on,Ty mniejsza(niepotrzebnie sie zgodzilas na kontakty z zonatym mezczyzna).
      Facet jest najwiekszym gnojem, oklamywal Ciebie i zone. Gdyby naprawde kochal zone to by jej nie zdradzil. WIERNOSC = MILOSC Glupia zona,ze przebaczyla 6 letni zwiazek,a moze nie chce sie rozwiesc ze wzgledow majatkowych,bo coz by biedna zrobila jesli maz zarabia fortune ?? Facet ktory chce zdradzic zawsze znajdzie kochanke,jak nie ta to inna,w najgorszym przypadku uda sie do domu publicznego.
      Co do kredytu to mysle,ze sobie poradzisz. Zapomnij o nim, uporzadkuj lepiej swoje zycie. Jezeli tak jak piszesz bylas z mezem dla syna, na zasadzie umowy,a nie milosci. Rozwiedz sie z nim potem,potem odetchnij i znajdz mezczyzne bez zobowiazan malzenskich. Na swiecie jest wielu wolnych dobrych mezczyzn. Zycze powodzenia.
      • calkiemnowynick Re: "doniosłam" żonie 22.08.11, 21:09
        kwestia "donosu" zalezy od sytuacji. W tym wypadku donos wział sie z zawodu, z niedotrzymwania obietnic. cantucci nie chciała być kochanką. A Miś o tym musiał wiedzieć skoro zaszli tak daleko. Musiał zgodzić sie na to, ze stworzą zwiazek.
        Jesli dwoje ludzi ma romans wyłacznie dla seksu i nagle jedna ze stron zrywa układ i donosi - to jest nie fair i to potępiam. Ale z tego, co czytam ta sytuacja była całkiem inna. Jak dal mnie Miś był zadowolony z układu, przeciagal jak długo się dało. Niestety przegiał.
        • paulina7171 Re: "doniosłam" żonie 22.08.11, 21:43
          Ja bym nie powiedziała.

          Bo to wcale nie byłaby przysługa z mojej strony, ale intryganctwo.
          • calkiemnowynick Re: "doniosłam" żonie 22.08.11, 21:46
            intryganctwo? w jakim sensie? tu neima intrygi. Tu jest tylko kłamstwo. Brud który zamiast spłynąć muszlą klozetową nieszczesliwie wypłynął misiaczkowi pod nos.
            • paulina7171 Re: "doniosłam" żonie 22.08.11, 22:12
              Nie byłam nigdy zdradzaną żoną, więc teoretyzuję.

              Ale wcale nie jestem pewna, czy o wiarołomstwie mojego męża chciałabym dowiedzieć się od jego kochanki. W końcu ona też brała udział w oszukiwaniu mnie i zdradzie. Więc jak miałabym nazwać jej donos? Troską o mnie?

              Jako kobieta, cholernie współczuję Cantucci. Ale postąpiła ona cholernie nieracjonalnie, wiążąc się z żonatym. I dziwi mnie to, że wątpliwości naszły ją dopiero po sześciu latach. Według mnie (powtarzam, teoretyzuję) już po roku można było mieć pewność, że pan z żoną się nie rozwiedzie nigdy.


              • smile-80 Re: "doniosłam" żonie 22.08.11, 22:47
                paulina7171 napisała:

                > Nie byłam nigdy zdradzaną żoną, więc teoretyzuję.
                >
                > Ale wcale nie jestem pewna, czy o wiarołomstwie mojego męża chciałabym dowiedzi
                > eć się od jego kochanki. W końcu ona też brała udział w oszukiwaniu mnie i zdra
                > dzie. Więc jak miałabym nazwać jej donos? Troską o mnie?
                >
                > Jako kobieta, cholernie współczuję Cantucci. Ale postąpiła ona cholernie nierac
                > jonalnie, wiążąc się z żonatym. I dziwi mnie to, że wątpliwości naszły ją dopie
                > ro po sześciu latach. Według mnie (powtarzam, teoretyzuję) już po roku można by
                > ło mieć pewność, że pan z żoną się nie rozwiedzie nigdy.
                >
                > Czyli wolalabys byc oklamywana przez wiele lat,a potem odkryc przypadkowo,ze maz ma druga kobiete i z nia dziecko lub dzieci ?? Czy bylabys szczesliwa ??? Czy nie zalowalabys straconych lat spedzonych z czlowiekiem,ktory Ciebie nie sznowal,zdradzal,oklamywal,drwil z Twojej naiwnosci i zaslepienia ??? Po otrzymaniu donosu decyzja nalezalaby do Ciebie czy chcesz spedzic reszte zycia z oszustem i gnojem,ktory moze znowu Ciebie zdradzi, czy zaczac nowe zycie poki jeszcze nie jestes stara i masz szanse na znalezienie wartosciowego czlowieka ??? Uwazam,ze autorka dobrze zrobila otwierajac oczy zaslepionej zonie. Powinna wiedzic z kim sypia w jednym lozku.
                • paulina7171 Re: "doniosłam" żonie 22.08.11, 23:04
                  Wątpię, czy akurat kochanki rolą jest "otwieranie oczu zaślepionej żonie".

                  A juz u Cantucci pachnie mi to wyjątkowo ohydnie. Bo w końcu 6 lat pozwalała sobie na igraszki z żonatym panem, mając nadzieję na jego rychły rozwód. I jakoś przez te 6 lat jej nie przeszkadzało, że pan jest - tu się zgadzam - skończoną szują. Bo póki zdradzał żonę z nią - szują nie był...

                  To, co zrobiła Cantucci, wygląda mi na klasyczną akcję pt. "ostatnia deska ratunku" tudzież "wóz albo przewóz". Czyli - ja poinformuję żonę, która w te pędy pogoni misia, a wtedy misio wpadnie w moje skęsknione ramiona. No a potem będziemy mogli smażyć konfitury do naszej wspólnej spiżarni.
    • pregen Re: "doniosłam" żonie 22.08.11, 21:56
      Wiedziałaś, z kim się wiążesz. Chciałaś ukraść cudzego męża to masz. Gdyby chciał od niej odejść zrobiłby to zanim poznał ciebie.
    • rychu_taxi_drajwer Re: "doniosłam" żonie 22.08.11, 22:54
      Zostałaś bez chłopa i z kredytem. Brawo.
    • konto.do.komentarzy Re: "doniosłam" żonie 22.08.11, 23:04
      Wielu osobom na tym forum chyba mylą się ofiary ze sprawcami. Autorka topicu, wraz z cudzym mężem, świadomie, przez 6 lat, gdy była z tym facetem, rozwalała jego rodzinę. Nie róbcie z niej takiej niewinnej ofiary. Była naiwna, to prawda, ale to nic nie zmienia. Oczywiście głównym sprawcą jest mąż, ale kochanka, która o wszystkim wie i to toleruje, również jest po części winna.
      A mężowi, wbrew pozorom, zależało na rodzinie(albo może na dzieciach), gdyby mu nie zależało, to by odszedł od razu. I widać i żona, i mąż, mimo zdrady, chcą pracować nad tym, aby ta rodzina przetrwała.
      • konto.do.komentarzy Re: "doniosłam" żonie 22.08.11, 23:06
        mało składne te zdania, ale tak to jest jak się edytuje 5 razy
    • tsuranni [...] 23.08.11, 07:15
      Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
    • bnch Re: "doniosłam" żonie 23.08.11, 08:23
      Jak to mówiono w jednym serialu komediowym: "ty głupia kobieto".
    • kotek.miauek Re: "doniosłam" żonie 23.08.11, 08:49
      Ten facet to świnia.
      Ty masz to na co zasłużyłaś.
      Szkoda tylko żony - ona nic nie winna.

      Jest takie powiedzenie: "Żonę się kocha - inne się tylko p..rdoli"
    • bezpocztyonline Ty masz kredyt, a mieszkanie jest "wspólne"? 23.08.11, 08:50
      cantucci napisała:

      > kupione wspolne mieszkanie (oczywiście kredyt wziełam ja bo on ma
      > wspólnotę majatkową

      To mieszkanie masz na spółkę z nim i jego żoną, czy mieszkanie jest po prostu twoje?
    • bambetla Re: "doniosłam" żonie 23.08.11, 09:23
      Rozbijasz komuś małżeństwo, niszczysz życie i jeszcze śmiesz mieć jakieś pretensje?

      Nigdy nie zrozumiem, co kieruje takimi babami. Nie stać cię na niezajętego faceta?
      • agrafka111 Re: "doniosłam" żonie 23.08.11, 10:06
        ja też uważam, że masz na co zasłużyłaś. Wina faceta, że zdradził to jedno (jest ewidentna i niezaprzeczalna), Twoja wina, że go od tej rodziny odciągałaś to dwa. Nie rozumiem, czemu niektóre kobiety godzą się być kochankami- mają aż tak niskie poczucie wartości, czy są aż tak wyrachowane, że czują się "lepsze" od żon bo je ktoś puka na boku? Badania jakichś naukowców mówią, że do zdrady mężczyzny wcale nie popychają "lepsze" od jego żony kobiety. Kluczem jest inność, urozmaicenie, z dawnych czasów możliwość przekazywania swoich genów. Swego czasu oglądałam galerię- zdjęcia żon i kochanek górników zasypanych w kopalnie o ile dobrze pamiętam w Chile- i piękniejsze twarze miały żony (choć swoje lata miały i specyficzną urodę) a kochanki były często bardzo do żon podobne ale... już brzydsze. tak więc zastanawia mnie skąd to poczucie lepszości u kochanek, z tych pięknych słówek faceta? Są aż tak naiwne, że wierzą słowom mężczyzny który okłamuje kobietę której przysięgał? Jako kobieta nie potrafiłabym się zgodzić na rolę kochanki- to poniżające. I nie piszę tego żeby zrobić komuś przykrość tylko być może coś niektórym uświadomić. Szkoda tylko tej żony, ale w sumie chyba dobrze, że się dowiedziała- niewiedza wcale jej nie chroniła, tak przynajmniej wie kim okazał się jej mąż i będzie mogła próbować ułożyć sobie życie tak, że teraz albo on będzie jej to wynagradzał na każdym kroku albo ułoży sobie życie bez niego...
      • gaddzina Re: "doniosłam" żonie 23.08.11, 12:11
        Za przeproszeniem, ona przymuszala jakos tego mezczyzne, by sie z nia wiazal? Grozila, ze obetnie czlonki jego dzieciom, jesli nie bedzie sie pakowal do jej wyra? Hej, ogarnij sie!
    • siostra_k [...] 23.08.11, 10:09
      Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
    • paranormal-na Po co się bierzesz za nie swojego mężczyznę? 23.08.11, 11:38
      Kobiety, stuknijcie się, tylko mocno. Jeżeli facet jest żonaty i dzieciaty to robicie wielką krzywdę tym osobom. Jak w małżeństwie jest źle (jak to często twierdzą amatorzy świeżych jabłeksmile)) to niech się najpierw rozwiedzie a potem zaczynajcie ze sobą. Nie wiem co byście czuły gdyby to tak Wam jakaś zdzira kładła się pod męża...
      • gaddzina Re: Po co się bierzesz za nie swojego mężczyznę? 23.08.11, 12:10
        Przeciez ona dowiedziala sie po pewnym czasie, ze on ma zone? Czytac nie umiesz ze zrozumieniem? Jesli ktos robi krzywde, to ten facet. Ale to jego dzieci i jego sprawa.
    • mitonielata Jemu ten układ odpowiadał 23.08.11, 11:47
      Facet miał dwie kobiety, a może więcej. Po co miał to zmieniać? I jeszcze dzieci krzywdzić? Bez sensu

      ...............
      dietadlafaceta.blogspot.com/
    • gaddzina Re: "doniosłam" żonie 23.08.11, 12:09
      Dobrze zrobilas, jesli nie naklamalas, tylko przedstawilas sytuacje tak jak wygladalo.

      A czy standard? Tak, standard. Wy, kobiety, jestescie na ogol na tyle glupie, by wierzyc takim facetom.
    • doris1966 Re: "doniosłam" żonie 23.08.11, 12:48
      Litości co Wy wypisujecie....jestem taką żoną którą mąż oszukiwał 12 lat.....będąc w tym czasie doskonałym dbającym o dom,dzieci o mnie mężem....gdy się dowiedziałam doznałam szoku nic podkreślam nic nie wskazywało na to żeby coś lub ktoś miał zagrażać naszemu małżeństwu......a jednak.......rozmawialiśmy całą noc o zaistniałej sytuacji, wyjaśniliśmy sobie wiele rzeczy......i to tak jak się potocznie mówi te zdrady nie są bez przyczyny.......jesteśmy małżeństwem nadal to już 27 lat..........kochamy się tak samo jak w dniu ślubu tylko bardziej dojrzale..............a co do Ciebie nawet Ci nie potrafię współczuć sama na to zapracowałaś...kochał żonę a w Tobie widział ją z przed lat.........NAJTRUDNIEJSZĄ FORMĄ MIŁOŚCI JEST PRZEBACZANIE
    • asscon książkę napisz 23.08.11, 14:41
      ..albo scenariusz do telenoweli. spłacisz kredyt...

      swoją droga na co tu liczysz, na wsparcie, poklepanie po pleckach? Fakt, facet bee, ale jak to się mówi, pies nie weźnie gdy suka nie da.. Ja od żonatych facetów trzymam się z daleka, jak chcą niech kręca na boku, byle nie ze mną, mam wyobraźnię, życie jest prostsze...
    • canaris1 ZNAJDŹ SOBIE SPONSORA 23.08.11, 14:49
      To idealne wyjście spotkanie kilka razy w miesiącu i resztę czasu masz dla siebie a i kredyt spłacisz i o żone się nie musisz martwić....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka