mandarynka.1
05.10.11, 19:01
Kiedyś za zdradę kobieta była kamieniowana, a mężczyzna beztrosko chodził po ziemi zadowolony ze swojego statusu, i szeroko rozumianej samowolki. To ona cierpiała, była poniżana. Za co? Za to samo co robił notorycznie jej facet. Czysty szowinizm i samcza podłość.
Czy dziś jest inaczej? Podobnie, tylko że zdrada nie jest wystawiana na światło dzienne, a żona nie zostaje palona na stosie. Zostaje jednak kolokwialnie nazywana puszczalską, prostytutką i co gorsza określana innymi zwrotami , których kultura osobista nie pozwala mi przytaczać. Ale to zawsze płeć piękna jest czemuś winna, bynajmniej w mniemaniu tej drugiej strony. Albo jest za brzydka, albo zaniedbana, zrzędzi, marudzi, boli ją głowa itd. To wspaniałe usprawiedliwienie kochani panowie. Stosując jednak kontr atak powiem: bo kobieta nie ma dla kogo o siebie dbać, nie dostaje pieniędzy na fryzjera i kosmetyczkę, boli ją głowa bo ma cały dom na głowie, a unika seksu, bo widocznie z takim facetem szkoda na to czasu. Lepiej się wyspać.
Dziś można powiedzieć -seks rządzi światem. Kobiety stawiają mężczyznom coraz to wyżej poprzeczkę. Gdy on się nie sprawdzi, to cóż idzie w odstawkę, a ona poluje dalej. To działa zupełnie tak samo w druga stronę. Przykro mi tylko, gdy w tym wszystkim pojawia się taki ogrom perfidnego działania, braku skrupułów. Rządzy i pragnienia ponad wszystko. Podam przykład: kobieta siedzi w domu, jest typową kura domową, i przewija pieluchy. A przykładny mąż jeździ w delegacje, zalicza kolejne sekretarki, wraca szczęśliwy i zadowolony bo w domu czeka na niego ciepły obiad i czyste gacie. Przyglądając się taki związkom zastanawiam się gdzie tu szacunek do osoby, której ślubowało się przed laty miłość i wierność. Zamyka się ją potem w klatce, robi z niej sprzątaczkę i kucharkę. Samemu zaś romansuje z kim tylko nadarzy się okazja. Podsumuje słowem żałosne.
Zdradzaliśmy, będziemy zdradzać, to nie zmieni się nigdy. Facet w mniemaniu kobiet zawsze będzie świnią. Dla faceta z kolei kobieta będzie przyczyną wszelkich zdrad. Bo ona mnie zachęcała, i kusiła. I tak na okrągło. Powiem tylko tyle: ludzie miejcie trochę zdrowego rozsądku, nie pchajcie się tam gdzie nie powinniście, swoje popędy w szeroko rozumianym zakresie trzymajcie rękami i nogami, a jeśli z góry wiemy że nie potrafimy dochować wierności, to po prostu nie wiążmy się na stałe, wtedy odgraniczymy zjawisko zdrady, no i zapobiegniemy powodzi łez.