Nie kazdemu zona wystarcza, czy to fizycznie, czy to psychicznie.
Polowa mezczyzn ma zreszta sklonnosci poligamiczne
- wiec swiadome, czy nieswiadome poszukiwanie nastepnej kobiety jest procesem
niejako naturalnym.
Zapewne wiekszosc kochanek oczekuje, ze ow zonaty pan porzuci rodzine dla niej,
ale powiedzmy sobie jasno, ze szanse na to sa moze w granicach 10 %.
Czy zatem warto ?
Ano warto, bo lepiej moc czasem przytulic sie do kogos, niz byc samej
i dopiero z tej pozycji szukac sobie kogos wolnego.
A z punktu widzenia zonatego mezczyzny sytuacja jest oczywista:
kochanka daje te dodatkowa radosc zycia, te dodatkowe "motylki"
- gdy zona staje sie glownie matka dzieciom i organizatorka domowego ogniska.
I to by bylo moje Dobre Slowo na 1-szy dzien majowy