lisdene
05.06.13, 18:25
Taki list znalazłam na gazecie.pl Co o tym myślicie?
Życzyłam Ci źle, chciałam, żebyś zaznała tego bólu w duszy, który mi towarzyszył przez rok
Kiedy parę lat temu mój mąż miał z Tobą romans, nasze dzieci miały cztery i dwa lata. Oddana chłopakom, między karmieniem, gotowaniem, rysowaniem, pisaniem, sprzątaniem, pracą zawodową, załatwianiem tysiąca spraw naraz, chyba nawet zauważyłam, jak stroi się dla Ciebie, jak pachnie dla Ciebie, jak wychodzi z domu z kłamstwem rzuconym w powietrze, że idzie na spotkanie zawodowe. Wychodził wieczorami, wracał nad ranem pachnący już nie swoimi perfumami, tylko Twoimi. Nie spałam nigdy, nie mogłam zasnąć, jeśli zasnęłam, to na pół godziny, budziłam się, dzwoniłam, nie odbierał. Wracał najczęściej pijany. To mnie dziwiło, że kręci Cię taki pijany.
Co myślałam wtedy, nie jestem w stanie odtworzyć dzisiaj szczegółowo. To na pewno był ucisk w żołądku, niepokój, strach o uczucie i naszą intymność. Płacz w poduszkę, ale po cichu, żeby nie obudzić chłopców. Nie miałam siły być zazdrosna i mimo że wiedziałam, kim jesteś, nie zrobiłam nic. To było mi tak obce, tak nie moje, że nie potrafiłam się w tym odnaleźć.
Zdarzały się chwile, kiedy myślałam: tak, zrobię to, przyjdę do Ciebie, otworzysz mi drzwi, może Cię spoliczkuję, drapnę w policzek, w jakikolwiek sposób zademonstruję swój sprzeciw. Ale wtedy przychodziła myśl: co, jeśli otworzy Twoja córka? To odbierało mi siły. Całkowicie. Przecież nie zrobię tego przy dziecku. Twoim.
Życzyłam Ci źle, chciałam, żebyś cierpiała, żebyś zaznała tego bólu w duszy, który mi towarzyszył przez niemalże rok.
Minęło kilka lat, staram się normalnie żyć, już tylko czasami dopadają mnie demony. Wiem, że jesteś szczęśliwa, że masz małe dziecko, że masz mężczyznę, którego kochasz, i układacie sobie wspólnie życie. Wiem, bo mamy oczywiście wspólnych znajomych, znajomych znajomych i życzliwych nieznajomych, bywa, że mijamy się w knajpie albo ktoś ze znajomych był na wspólnej imprezie z Tobą.
Takie to czasy z Facebookiem w tle.
Widziałam zdjęcie Twojej ślicznej córki, znowu przypadkiem, znowu Facebook zadziałał mimo mojej woli. I patrząc w jej piękne duże oczy, nie chcę dla Ciebie już ciemnej pieczary, zimnej podłogi, wiecznego deszczu i mrozu. Nie chcę już, żeby ktoś Cię zranił, nie chcę, żebyś stała kiedyś z dwulatką w drzwiach i odprowadzała wzrokiem swojego partnera, jak wychodzi do innej. Nie chcę dla Ciebie tego wszystkiego, co za Twoją przyczyną spotkało mnie. Nie chcę już.
Bądź szczęśliwa, droga D., dla siebie, dla córek i dla nowego mężczyzny.
Życzę Ci tego jak matka matce.