Czytam to forum od miesięcy, nie pisałam jednak, bo.... w sumie wiedziałam, że niewiele to zmieni. Tylko ja moge coś zrobić albo druga strona. Historia oczywiście banalna- robie kolejne podejście, żeby to zakończyć, zakładam się sama ze sobą, że.... jak coś, to juz będzie koniec. No i nie jest, bo on robi jakiś ruch, który mnie powstrzymuje. Niestety często musimy się spotykać zawodowo, więc nie jest to wszystko łatwe. Zabawne jest to, że nigdy nie planowaliśmy być razem,jesteśmy oboje w związkach. Nie wiem, co tak naprawdę nas łączy-ja nie czuję potrzeby obietnic, że musi dokonywac jakiś wyborów, bo sama nie chcę takich dokonywać. Ale ... nie wiem co w tym wszystkim jest takiego co nas do siebie ciągnie i nie jest to seks, który jest naprawdę rzadko(raz na miesiąc, na dwa) Taka dziwna plątanina. Dobrze nam się gada, mamy podobne poczucie humoru-tylko ja np. wiem, że nie potrafiłabym z takim typem faceta wytrzymać pod jednym dachem

Powinno mi być łatwo powiedzieć, "ok-kończymy" ale nie jest.... bo już to przerabiałam z nim, potem powrót. Ja generalnie czasem mam tego dość-tym bardziej, że jestem szczęśliwa na co dzień i bardzo źle się czuję w stosunku do mojego partnera, tego życiowego. To wszystko trwa łącznie ok 3 lat, od prawie 2 lat również seksualnie raz na jakiś czas. Chcę zakończyć to. Raz na zawsze, przecież to nie ma sensu!!! I ja o tym wiem, a tkwię

w tym bajorze.