dar61 kto marnuje deszczówkę 21.04.24, 13:21 '...Kto łapie deszczówkę...' No nareszcie jakieś pytanie bez komercji w tle. Kto? U nas są 2, nawet 4 pojemniki Ta uwidoczniona beczułeczka to coś minimalistycznego? Jedna nasza jest typu klatki z pojemnikiem, klasyczne 1 m3. Druga bez klatki z obudowa samoróbką stalową, latoś ją wypreparowałem (bo posłuży ta klatka jako kosz do wysuszenia zdemontowanego bruku z robinii, jaka po ok. 2 dekadach już nadaje się tylko na opał). Pojemnik wydobtyty z niej, jako że ma też 1 m3, mam zamiar po prostu zakopać tam ,gdzie stał nadziemnie, a nad niego przemieścić stojacą po drugiej stronie domu atrapę ... studni. Odpadnie wtedy doroczne wylewanie wody z tego zbiornika w czas przezimia, a i zimą woda z niego też może być czerpana do celów rózniastych. Trzecim naszym pojemnikiem jest beczułka ok. 100-litrowa, właśnie nmedytuję, czy wystarczy do niej wkręcić kranik stalowy z zaworem kulowym a 15-zł, czy jednak ten kulowy za 77-zł, jaki ma zbocznikowane dodatkowe wyjście na stale podpięty wąż do podlewania/ kroplowania; zawór kulowy z plastiku [a' 22 zł] wyglądssa niespecjalnie. CZwarta beczułka właśnie została 2 tygodnie temu zainstalowana na podwórku domu innego, wspólnotowego mojej śp. Babci, dopiero wczoraj ją diopieściłem, bo zawór raczył był w swej oprawie gubić wodę. Doszczelniłem kitem do rynien. Tenze kit posłużył miesiąc temuy do podreperowania rynny, przy garażyku sąsiada tamże, z jakiej się woda marnowała. A ze miałem w zapasie zapasowy łapacz deszczówki, to od niego się sparaw zaczęła. A dokładniej - od nieopłaconychy rachunków za wodę naszej tam , w mieszkaniu po Babci, lokatorce. Miała ona tą wodą myć korytarz wspónotowej klatki schodowej, na punkcie którego mycia ma fioła kolejna sąsiadka, wiecznie niezadowolona z niemycia schodów, korytarza i przyległości. Woda jest, beczka na nią gotowa, ale od pn. uciekła z mieszkania lokatorka, nie płacą za 44 m3 wody, z prąd, no i za gaz. Ale beczka będzie dla następneych lokatorów - moze wreszcie komuś się przyda. . A, jeszcze mam w odwodach i pojemnik piąty W Odpowiedz Link Zgłoś
dar61 Deszczu łapanie etapy pośrednie 21.04.24, 15:12 '...A, jeszcze mam w odwodach i pojemnik piąty. W...' [tu obcięto klawiszem enterującym, bez powodu, więc dokończmy] '...piąty. W... odwodach odwodów jest pomysł na instalację u nas tzw. wody szarej, by spiął się z instalacją [tzw.] suchej ubikacji. Marnuje się bowiem nasz - kilkumetrowej, jeśli nie kilkunastometrowej pojemności - betonowy kolos podziemny, onego czasu służący jako dwukomorowe szambo. . Zaczęły w XII zeszłego, 2023, roku puszczać kiełki nasze ogrodowe przebiśniegi, wskazując, że czas na wiosnę'2024. Więc jeszcze w XI wystartował [rękami niżej podpisanego] maraton jak niżej: - wykopanie wszystkiej zieleniny zapłotowej przy chodniku miejskim, poza posesją naszą - na szlaku zakopywanego tam w XI'2023 r. światłowodu firmy o nazwie kolorowej [wróciły tam w II'2024]; Potem, już u nas: - w XII'2023 i w I'2024 wokół klap tego opisanego jw. eks-szamba wreszcie wymieniliśmy bruk z drewna robinii (strasznie zarastał już samosiewnym rożkowym szczawikiem, kupa roboty z pieleniem, choć to tylko wydyszane / wydychiwane [?] z dyszy spaliny odchwaszczające ogniowo i kilka machnięć szczelinowym pielatorem, powtarzana epopeja przez całe lato) - dało to wymianę na nowszy bruk, taki ze zdobycznej darmowej kostki brukowej i kilkunastu płytek betonowych [czekały na to w stosie od dawna - widzę takowe antyfengszłejowo czekające na fotce wątkozakładacza - JAKI NAS WABI gdzieś na ple-pleg, znów skąpiąc tu szczegółów]; - zima i mrozy się ociągały u nas, więc nad tymi w.o. klapami trzeba było ściąć betonowe nadwyżki i osadzić tam niezniszczalną klapę z mas plastycznych [czekała na to coś z pół dekady], takąż drugą, starszą, wypoziomować do poziomu przyszłego brukowania, okleić porcją [niedużą] betonu, przy okazji doklajstrować tym betonem co nieco przy podmurówce [podbetonówce] płotu. . Przy okazji wdrażania tego pierwszego etapu przeróbki szamba na cysternę wystarczyło jeszcze wykonać: - wysiedlenie w XII ub. r. i w I'2024 r. [czasowe] bylin, krzewinek i krzewów na szlaku wykopów też w naszej posesji; - były to wykopy dwa, nawet i trzy - na okopy do: 1 - linii domofonu ku furtce [d. radiowy nie miałby, zdaje się, opcji otwierania zamku furtki / 2 - okopu na podkop pod płytą betonową chodnika pod furtkę, k' zamianie kierunku otwierania furtki / 3 - wykopu do linii akurat na naszej ulicy zakładanej nowej linii światłowodu [plus podkop pod płotem ku temuż]; 1+2+3 to zakopanie rurek i studzienek rozgałęźników i klap dozorowych, kilka dni dłubaniny; - doaranżowanie po przeciwnej stronie schodów zieleniny tam osadzonej i dosadzonej z wykopów; - przewiercenie ściany domu do przyłączy światłowodu i domofonu plus dozoru furtki [i sufitu piwnica-1. ptr./ i osadzenie tam nowych na ścianie gniazd zasilania i rozgałęziania, raptem z kuciem ścian na przewody i tynkowaniem+ tapetowaniem de novo]; - wykopanie gigantycznego krzewu berberysu [g.k.b] nr 1, długocierniowej odmiany - zakopanie go w wykopie za płotem; - wykopanie [g.k.b] nr 2 - poszedł do wykopu/przekopu przy furtce; - powrotne osadzenie zieleniny nad każdym wykopem za i przed płotem - udatność* 100-% [!] - przy okazji wyeksportowanie odrostów [znad wykopów] aukuby, laurowiśni, berberysów, mahonii do przypłocia posesji wspólnoty domu śp. Babci [k.d.B.] / podarowanie takichże odkopków trzem sąsiadom plus nadwyżek wykopanych nad okopami cebulicoidów, barwinkoidów, kokoryczoidów, kosaćcoidów i przebiśniegów [ledwo zdążyliśmy, bo te ostatnie już wyłaziły w XII'2023!]; - wybudowanie [k.d.B.] konstrukcji dla posadzonych tam - obok mahonii/berberysu/ aukuby - dwóch winorośli [wkopy, słupy, naciągi i odciągi] / wkopanie ich podporom studzienek ze żwirem i zasilaczy do nawożenia; - wkopanie pod łapaczem deszczówki [k.d.B.] pod rynną studzienek chłonnych, by zdążyć przed posadowieniem tam beczułki na H2O, bo dźwiganie jej pełnej prawie setki kg to przesada; Ot - kilka drobnych robótek, by wodę wyłapywać i u nas, i u [śp.] Babci... * * * Posadowić tylko jedną bekę na wodę? Małostkowość - warto rozszerzać zakres prac o inne, planowane od lat ;-) Jeśli ktoś pomyślałby, że w ogrodzie zima to czas przestoju, myli się. PS. */ Z przesadzonych dwumetrowych berberysów spada część ulistnienia, oby się przyjęły w pełni, bo wielgachne są i cierniami nieźle separują przezpłotowych włamywaczy... Z przesadek k.d.B. padł jeden berberys, zastąpiony miesiąc potem następnym, mahonia daje znac, że nienawidzi przesadzania, posadzić trzeba jej będzie następczynie, a jedna z dwóch winorośli, sadzona z gołym korzeniem, raczyła był nie wystartować. Będzie tam więc ciąg dalszy... Odpowiedz Link Zgłoś
alux Re: Deszczu łapanie etapy pośrednie 22.04.24, 19:24 🚩 Dzięki dar61 za tak obszerne opisanie Twojej zaradności w pozyskiwaniu deszczówki i jej wykorzystanie. U ciebie to poważna inwestycja (może też korzystałeś z dotacji).Szacun za poświęcony czas na odpowiedź. Ja mam malutki daszek, to i małe zbiorniki na wodę. Taka moja zabawa na działce, ale frajda jest. Cieszy mnie, że pompa akumulatorowa na razie się sprawdza. Pompowałem wodę ze studni z głębokości 3 metrów. Zobaczymy jak da sobie radę z 5 metrów, na pewno będzie mniejsza wydajność. Deszczówkę z tego zbiornika (foto na pierwszym poście), pompa ta szybko mi przepompowała. Pompowanie pompą akumulatorową Odpowiedz Link Zgłoś
dar61 Re: Deszczu łapanie etapy pośrednie 22.04.24, 23:55 '...Dzięki ... za tak obszerne opisanie...' Ma ono na celu okazanie, że wysysanie tego forum i zsyłanie do ple-plegów nagannym jest. '...zaradności w pozyskiwani u deszczówki i jej wykorzystanie...' Zaczęło się od tego, że śp. nasz Senior psioczył na dojenie wodociągu i kręcenie liczników. Senior raczył był tam usunąć kranik na zewnątrz domu. No tom się nauczył w swej [innej] lokalizacji podbierania wody spod chmurki, potem agro/horti-sposobów na oszczędzania tejże wody, o czym onego czasu tum sprawozdawał Forumianom. Naukę przeszczepiłem na dom Seniora jeszcze za jego życia... U siebie zaczynałem właśnie od beczek przyrynnowych, ale mi je w wakacje sąsiadka z wody opróżniała [ogrody we wspólnym ogrodzeniu], bo ponoć larwy się lęgły komarów. Zawziąłem się i następną sporą bekę pod ziemią osadziłem, do niej [podziemnie] rurą około 10-metrową wodęm z rynny doprowadził, klapą [z zezłomowanego przez sąsiada, acz 100-% sprawnego, bojlera nakrył; sąsiad też sprawny, choć schorowany], potem nadbudował na tąż klapą atrapę studni. Była ona wzorem takiej samej obok domu Seniora. Woda w niej [ta podziemna] nie zamarza zimą, nawet ponoć służyła do spłukiwania ... sedesu drugiemu sąsiadowi, gdy latem wspólnotowi tam sąsiedzi wymieniali instalacje wodne. Niżej podpisanemu taż pseudostudnia służyła swego czasu do sprawdzenia starodawnego sposobu - w skwar letni - schładzania flaszki z napojem niealkoholowym. Nawet-nawet, działało! Powód jest lokalizacji był i następny - pozwolił nieco ograniczyć parkowanie w tym miejscu blachosmrodów sąsiada i jego wizytantów, ale o tym sza... '...U ciebie to poważna inwestycja (może też korzystałeś z dotacji)...' Nie. Medytowałem nad tym, ale terminy mi nie pasowały dotacyjne, bo się już kończył nabór. Jak się nakręcę na Szarą Wodę, pewnie tych dotacji już nowi włodarze państwa nie będą uruchamiać. '...Szacun za poświęcony czas na odpowiedź. Ja mam malutki daszek, to i małe zbiorniki na wodę...' O, Człowieku Małej [wodnej] Wiary! Nasz dasz[ek] w czas ulewy napełnia w pół godziny się deszczówką na te pełne jeden em trzy - radzę sprawdzić przy oberwaniach chmury. Dach nasz tam to marne 4x6 m nad murowańcem. Dach willi obok jest o wiele większy, choć płaski - właśnie on napędza pomysł na cysternę z eks-szamba, o jakim wyżej pisałżech. '...Taka moja zabawa na działce, ale frajda jest...' No to życzę etapu podobnego moim wodnym eksperymentom w suchawej lokalizacj przysośniakowej, bo widzę podobny anturaż na fotce jedynej, na ple-pleg nie zaglądałem - etap mój polegał na zbiorze wody i rozsyłaniu jej kroplowaniem, z podetapem eksperymentowania z malowaniem zbiornika na czarno i wstawianiem go pod namiot foliowy obokpomidorowy. Nie grzał się, nocą studził za bardzo [zmrozowisko]. Skończyło się to dodaniem instalacji kroplującej zegara sterującego kroplowaniem na noc i porannym uważaniem na niezadeptywanie uparcie pod namiot imigrującej jednej i drugiej ropuchy, pókim nie domyślił się, że nie tyle ona stamtąd nie umie wyjść, ile nie chce, po ma tam stołówkę z owadów zmęczonych waleniem łbem w fiolię... Poza ropuchą i jej kawalerami [orgia stadna za namiotem kilkakroć w sezonie, pomińmy to] wodny temat wzbogaciłem podsterownikiem, ograniczającym podlewania automatykę czujnikiem wilgoci podeszczowej - zachwalam Acanowi Aluksowi to przećwiczyć, frajda będzie i badania na lat kilka. '...Cieszy mnie, że pompa akumulatorowa na razie się sprawdza...' Ciekawe, na jaki czas akumulator starcza - rzadki wariant, mnie nieznany. No i czy starcza na areał nią nawadniany... Sąsiad mego śp. Seniora eksperymentował ze zbiornikiem z lotniczego dodatkowego zbiornika na paliwo, jeszcze ponoć z Lima, migiem potem zwanego w militarnej sferze. Nadstawił go ponad ogrodowy magazynek-garaż. Akumulator nie byłby mu potrzebny - woda spływa tam grawitacyjnie. Nigdy nie pytałem sąsiada, jak tam do zbiornika woda trafia... '...Pompowałem wodę ze studni z głębokości 3 metrów. Zobaczymy jak da sobie radę z 5 metrów, na pewno będzie mniejsza wydajność...' Szkoda, że Alux nie ma tabunu gości i furtki... A może ma tabun i furtkę? Oszczędziłby akumulatora. ;-) Bo przypomina się mi opowieść Thomasa Edisona. Ponoć jego goście się skarżyli, że furtka do jego posesji dziwnie ciężko się otwiera, gdy oni na nią napierają. Tomek A. E. nie objawiał swym gościom od razu, że ta furtka napędzała mechanizm pompujący wodę ze studni do zbiornika wody na strych domu Edisonowego. '...Deszczówkę z tego zbiornika (foto na pierwszym poście), pompa ta szybko mi przepompowała...' A wie Alux, że z czasem, jeśli nieco poćwiczy i przemyśli, dobierze zestaw roślin do swego siedliska, potem te z nich, co będą stale tam rosły, odpowiednio podściele ościółkowaniem [wytrenowałem kilka wariantów, zacząłem od trocin, dziś zachwycam się oszyszkowaniem], to może zapomnieć o ich podlewaniu. Podobny proces treningu dotyczy i upraw warzywnych - tutaj pisałbym o terminie siewu/sadzenia, potem o osłonie im gleby poprzez szybkie zapełnianie [osłanianie] gleby samymi roślinami, o uprawach równoległych, o nawadnianiu zakopanymi wężami roszączymi etc. Temat na kilka wpisów. Piszę tak dlatego, że bywa, u nas, iż woda w naszych baniakach jednometrowych u nas w środku lata jest nawet mało używana, jeśli się odpowiednio szybko sadzi/ sieje/ ściółkuje / dobiera odmiany / pazurkuje + norkrosuje/ dla wieloletnich krzewów [w gruncie sadzonych] przed posadzeniem doda hydrożelu - to samo przy zieleninie donicowanej... Temat na wiele akapitów. Może temat wzbogacą inni forumianiue? Odpowiedz Link Zgłoś
maryszczecin Re: Deszczu łapanie etapy pośrednie 27.04.24, 14:31 Pisz krócej, kto ma dziś czas i cierpliwość czytać takie wypracowania. Jak ktoś się zainteresuje, to zada pytanie. Odpowiedz Link Zgłoś