Gość: KrzysztofPlebs
IP: *.wesola.3.pl / 172.16.9.*
16.08.03, 17:56
W "Lokalnej" autor nijaki Andrzej Klimm w artykule "Jeden dzień z życia
straży" chwali przede wszystkim siebie, czyli prezesa tejże mgr. inż.
Andrzeja Klimma. Nie zająknął się nawet w jednym akapicie, że właśnie pozbył
się z wesołowskiej OSP jednego z najbardziej zsłużonych strażaków, jeżdżącego
najczęściej do pożarów kierowcy - konserwatowa Zbigniewa Mikosa. Pisma z 30
lipca 2003, sankcjonującego wcześniejszy wniosek naczelnika OSP z ... 2
czerwca, w którym m.inn. jest taki stalinowski wątek: " został Druh zdjęty ze
stanu pododdziału ratowniczo-gaśniczego" nie raczył nawet wysłać do
zainteresowanego - członka wesołowskiej OSP od blisko 30 lat! Wstydliwie
podrzucił je w sąsiedniej OSP Wesoła Stara Miłosna. Zanim pozbyto się Mikosa,
sprzedano wóz bojowy, którym jeździł do pożarów. "Oszczędności" w
wesołowskiej OSP jest znacznie więcej - przestała działać np.orkiestra,
natomiast już nie z oszczędności, ale z wiadomych wszem i wobec powodów
przestali też przychodzić młodzi strażacy... Mikos jeździ obecnie w OSP Stara
Miłosna, od krzywdzącej go decyzji zapowiedział odwołanie. Prezesowi mgr
inż.Klimmowi radzimy skończenie kolejnego kursu - podstaw prawa o
stowarzyszeniach.