dala.tata
01.10.09, 00:59
dwa tygodnie temu New Scientist zamiescil esej na temat nagosci (czy tez braku
owlosienia, jak ktos woli) czlowieka. otoz dla mnie pewnym odkryciem bylo to,
ze sprawa jest skomplikowana i jestesmy dalecy od jej wyjasnienia.
przez wiele lat, jak pisze autorka, dominowalo przekonanie, ze jestesmy nadzy,
zeby latwiej bylo sie nam pocic (zeszlismy z drzew, zaczelismy latac po
sawannach, no i sie pocilismy; Raymond Dart). niestety okazalo sie, ze
wyjasneieni problematyczne, bo to ozaczaloby, ze na tych sawannach powinno byc
duzo wody (co wiecej inne malpy nie stracily owlosienia).
pozniej zapronowano (S.J. Gould), ze dzieki nagosci mamy wieksze mozgi (sprawa
dotyczy zycia plodowego, okazalo sie, ze nie do konca sensowne to
wyjasnienie). Wreszcie Alister Hardy zaproponowal, ze nie mamy wlosow, bosmy
kiedys plywali - autorka zachwyca sie nami jako plazami.
sprawa pozostaje nierozwiazana. a zatem tym bardziej warto ja przedyskutowac.
szczegolnie ze wlasnie na ekrany w UK wszedl film Creation o Charles'ie
Darwinie (ktory polecam), a w ktorym jedna z bardziej atrakcyjnych scen
zawiera Thomasa Huxley'a oznajmiajacego Darwinowi: "You have killed God, sir,
and I for one am glad to be rid of the vindictive bugger"