Dodaj do ulubionych

Czy jesteśmy sami w kosmosie?

IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 10.04.04, 19:05
Statystycznie podchodząc do sprawy to niemożliwe jest aby wsród tylu gwiazd,
układów, galaktyk nie znalazło się parę planet zamieszkałych przez istoty
rozumne
Obserwuj wątek
    • Gość: al Re: Czy jesteśmy sami w kosmosie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.04.04, 19:42
      Zależy jak szeroko rozumiesz kosmos.
      W moim rozumieniu Wszechświata, z dużym prawdopodobieństwem powiem że nie.
      Inną kwestią jest praktycznie zerowe prawdopodbieństwo spotkania się z nimi.

      al
      andreaquarius.republika.pl
      • Gość: Spokol Re: Al'a widok z góry? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.04.04, 21:38
        Al, jeśli przedstawiane obrazki objaśniasz "widok z góry", to znaczy że skąd
        jest ten widok (gdzie szybuje obserwator)? Innymi słowy, co to za przestrzeń, w
        której odbywa się cały ten nasz cyrk?
        • Gość: al Re: Al'a widok z góry? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.04.04, 23:10
          Gość portalu: Spokol napisał(a):

          > Al, jeśli przedstawiane obrazki objaśniasz "widok z góry", to znaczy że skąd
          > jest ten widok (gdzie szybuje obserwator)? Innymi słowy, co to za przestrzeń,
          > w której odbywa się cały ten nasz cyrk?

          Widok zgóry oznacza, że dokonujemy obserwacji wisząc nad przedmiotem obserwacji.
          Jest to oczywiście przestrzeń trójwymiarowa. Te szkice są rzecz jasna poglądowe
          i ze zrozumiałych względów nie odzwierciedlają właściwych proporcji.

          Pozdry

          al



          • Gość: spokol Al, wymigujesz się IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.04.04, 17:38
            Jeśli mielibyśmy oglądać wszechświat z góry (czy z lotu ptaka), to powstałoby
            parę pytań:
            1. gdzie jest góra, a gdzie dół - czy wszechświat jest jakoś zorientowany?
            2. musielibyśmy zająć pozycję poza wszechświatem - 5-ty wymiar?
            3. czy światło, które dobrze sobie daje radę w naszym wszechświecie,
            docieraroby do zewnętrznego obserwatora?
            Prawdę mówiąc, nie znam odpowiedzi na te pytania i może ich po prostu nie ma.
            Sugeruję natomiast nieśmiało warunkowe opisy ryzunków "gdyby udało się stanąć
            poza wszechświatem, to wygladałby on tak i tak ..".
            Także serdecznie pozdrawiam.
            • Gość: al Bez przesady IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.04, 16:31
              Gość portalu: spokol napisał(a):

              > Jeśli mielibyśmy oglądać wszechświat z góry (czy z lotu ptaka), to powstałoby
              > parę pytań:
              > 1. gdzie jest góra, a gdzie dół - czy wszechświat jest jakoś zorientowany?
              Nie da się inaczej wytłumaczyć obrazowo. Jest to powszechnie przyjęty sposób
              opisywania rzeczy. Jak byś czytał uważniej, to jest wyjaśnienie, że bomba
              wszechświata rotowała wokół osi. Poza tym, trzeba sobie siebie wyobrazić
              (góra / dół), że będąc w pozycji pionowej do wszechświata, możemy być
              zorientowani w stosunku do niego stopami, bądź głową. Patrząc nań w dół
              otrzymujemy widok z góry. Zadzierając głowę do góry, mamy widok z dołu. Robiąc
              pół przewrotki o 180 stopni, kolejność będzie odwrotna, a wyszystko jest bez
              znaczenia czy to będzie "widok z góry", czy "widok z dołu".

              > 2. musielibyśmy zająć pozycję poza wszechświatem - 5-ty wymiar?

              To nasza wyobraźnia zajęłaby tę pozycję. A dlaczego piąty wymiar? Ja nie
              spotkałem w przyrodzie więcej wymiarów niż trzy. Na papierze można je mnożyć
              nawet do jedenastu.

              > 3. czy światło, które dobrze sobie daje radę w naszym wszechświecie,
              > docieraroby do zewnętrznego obserwatora?

              Wszechświat istnieje. Skoro istnieje, to można dać jego opis. Dla dania opisu
              jest to bez znaczenia.

              > Prawdę mówiąc, nie znam odpowiedzi na te pytania i może ich po prostu nie ma.
              > Sugeruję natomiast nieśmiało warunkowe opisy ryzunków "gdyby udało się stanąć
              > poza wszechświatem, to wygladałby on tak i tak ..".

              Ależ to jest oczywiste.

              Pozdrawiam

              al
              • Gość: Kolega X Re: Bez przesady IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.04, 19:50
                Panowie, pomińmy drobiazgi. Szczerze mnie interesuje "rotowanie bomby
                wszechświata". To mi od dawna pasuje, bo wyjasnia w pewien sposób grawitację
                (na obraz centryfugi, fizycy chyba znają takie urządzenia, ja je widziałem przy
                wyrobie miodu). Objaw tej rotacji wszyscy widzą, bo ciężko podnieść tyłek z
                krzesła, masy obiektów kosmiczych wyciskają przestrzeń powodując jej ugięcia
                (może jeszcze usłyszymy o świecie w łupince zielonego kasztana, ja byłem z tym
                pierwszy! - bo Hawking coś marudził o orzechach).
                Dręczy mnie jednak pytanie "rotacja" (zgodzilbym się z Alem [Alim?]) ale
                wzgędem czego? Żeby rotować, musi być jakiś ośrodek - masz Al jakąś koncepcję?
                Przestrzeń zewnętrzna? (raczej bzdurne, nieskończona?) Przestrzeń
                (wielowymiarowa sfera) czasowa - wówczas balon wszechświata rozszerzałby się
                płynąc po sferze czasu od początku w BB, poprzez położenie równikowe i kończąc
                w zgniocie na przeciwległym biegunie?
                Jeśli masz chwilę, to spróbuj podpowiedzieć.
                • Gość: al rotacja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.04.04, 09:51
                  Gość portalu: Kolega X napisał:
                  > ...
                  > Dręczy mnie jednak pytanie "rotacja" (zgodzilbym się z Alem ...) ale
                  > wzgędem czego? Żeby rotować, musi być jakiś ośrodek - masz Al jakąś
                  > koncepcję?
                  > Przestrzeń zewnętrzna? (raczej bzdurne, nieskończona?) Przestrzeń
                  > (wielowymiarowa sfera) czasowa - wówczas balon wszechświata rozszerzałby się
                  > płynąc po sferze czasu od początku w BB, poprzez położenie równikowe i
                  > kończąc w zgniocie na przeciwległym biegunie? Jeśli masz chwilę, to spróbuj
                  > podpowiedzieć.

                  Po WW materia została rozrzurzcona w taki sposób, że najdalej od bomby
                  wszechświata poleciała ta, która miała najmniejszą masę, zaś najbliżej wybuchu
                  o największej masie. Skutek tego jest taki, że mniejsze masy zostają ściągane
                  przez większe (na to pytanie już odpowiadałem na innym forum).

                  Pozdry

                  al
                  • Gość: KolegaX Re: rotacja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.04.04, 19:28
                    Czy takie zróżnicowanie rozrzutu nie przeczyłoby zasadom siły odśrodkowej?
                    Mógłbyś podać namiary tego innego forum.
                    • Gość: al Re: rotacja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.04.04, 10:11
                      Gość portalu: KolegaX napisał(a):

                      > Czy takie zróżnicowanie rozrzutu nie przeczyłoby zasadom siły odśrodkowej?

                      Nie. Wystraczy zapoznać się z publikacjami o pierwszych paru sekundach po WW.

                      > Mógłbyś podać namiary tego innego forum.

                      Bardzo trudno mi to będzie odszukać. Bo o tej tematyce pisałem w kilku wątkach
                      i w róznych miejscach. Ostani:
                      niusy.onet.pl/niusy.html?t=watek&group=pl.sci.fizyka&tid=6771534&aid=30043448

      • Gość: filozof Re: Czy jesteśmy sami w kosmosie? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 10.04.04, 23:31
        a dlaczegóż to mielibyśmy być sami, masz jakieś inne obliczenia???
        A co do szansy spotkania to zgadzam się że tylko wielki przypadek w odległej
        przyszłości mógłby zapewnić spotkanie. Ale raczej się miniemy
        • Gość: al Re: Czy jesteśmy sami w kosmosie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.04.04, 23:21
          Gość portalu: filozof napisał(a):

          > a dlaczegóż to mielibyśmy być sami, masz jakieś inne obliczenia???

          W tej części Wszechświata, w której przyszło nam rezydować, są raczej małe
          szanse na na możliwość rozwinięcie się organizmów żywych. Oczywiście nie można
          tego wykluczyć, ale jak do tej pory, to na palcach jednej ręki można policzyć
          układy planetarne, które teoretycznie stwarzałyby możliwości rozwoju organizmów
          żywych. Tak mi się przynajmniej wydaje. Być może nie nadążam za nowymi
          odkryciami.

          • Gość: stop Re: Czy jesteśmy sami w kosmosie? IP: *.netshare.krosno.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 12.04.04, 21:59
            Hmmm.... Tak bardzo tęsknicie za obcymi formami...
            Rozważacie na forum nawet możliwośc kontaktu - cokolwiek to ma znaczyć.
            A mnie zastanawia czy będziemy w stanie rozpoznac to "życie"
            Nie każde lokalne odwrócenie (zatrzymanie) entropii można uważać za życie
            (patrz nasze lodówki), a nie bardzo wiem jaką inna definicję życia można
            przyjąć.(czekam na opinie astrobiologów czyli astrobiolowróżek ;))
            Ciekawe jak klasyfikujecie wirusy -żyją czy nie żyją?
            Ciekawe jak sobie wyobrażacie nawiązanie kontaktu.
            Różnorodnośc w sposobie komunikacji między organizmami, nawet na Ziemi jest tak
            wielka ,że jesczcze nie zdołaliśmy tego poznać (powiedzmy że naukowcy uskubnęli
            trochę tej wiedzy).
            Jest taki bardzo obrazowy opis prawdopodobieństwa powstania sciśle określonych
            form życia i życia jako takiego:
            -Prawdopodobieństwo że spadająca dachówka rozbije sie w sciśle określony sposób
            jest właściwie równe zero.(to formy sciśle określone)
            -Prawdopodobieństwo,że spadająca dachówka w ogóle się rozbije jest równe prawie
            jeden.(tylko być może nie poznamy że to życie ;D)
            (ze względu na Święta za dachówkę można podstawić jajo - efekt prawie ten sam ,
            tylko z dachówki nic się nie wychlapie)
            Dlatego podstawowym pytaniem jest: jakich organizmów szukamy?
            • Gość: al Re: Czy jesteśmy sami w kosmosie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.04, 16:37
              Gość portalu: stop napisał(a):

              > Hmmm.... Tak bardzo tęsknicie za obcymi formami...
              > Rozważacie na forum nawet możliwośc kontaktu - cokolwiek to ma znaczyć.
              > A mnie zastanawia czy będziemy w stanie rozpoznac to "życie"
              > Nie każde lokalne odwrócenie (zatrzymanie) entropii można uważać za życie
              > (patrz nasze lodówki), a nie bardzo wiem jaką inna definicję życia można
              > przyjąć.(czekam na opinie astrobiologów czyli astrobiolowróżek ;))
              > Ciekawe jak klasyfikujecie wirusy -żyją czy nie żyją?
              > Ciekawe jak sobie wyobrażacie nawiązanie kontaktu.
              > Różnorodnośc w sposobie komunikacji między organizmami, nawet na Ziemi jest
              > tak wielka ,że jesczcze nie zdołaliśmy tego poznać (powiedzmy że naukowcy
              > uskubnęli trochę tej wiedzy).
              > Jest taki bardzo obrazowy opis prawdopodobieństwa powstania sciśle
              > określonych
              > form życia i życia jako takiego:
              > -Prawdopodobieństwo że spadająca dachówka rozbije sie w sciśle określony
              > sposób
              >
              > jest właściwie równe zero.(to formy sciśle określone)
              > -Prawdopodobieństwo,że spadająca dachówka w ogóle się rozbije jest równe
              > prawie
              >
              > jeden.(tylko być może nie poznamy że to życie ;D)
              > (ze względu na Święta za dachówkę można podstawić jajo - efekt prawie ten
              > sam , tylko z dachówki nic się nie wychlapie)
              > Dlatego podstawowym pytaniem jest: jakich organizmów szukamy?

              Ja ich nie szukałem, tylko wypowiadałem się w kwestii prawdopodobieństwa.
    • abstrakt2003 Nie! Nie! Nie! Choć napewno jesteśmy osamotnieni. 15.04.04, 21:05
      I długo, długo jeszcze będziemy!
      • Gość: intruz Samotnosc w kosmosie IP: *.fornet.waw.pl / 62.233.197.* 15.04.04, 22:42
        "Samotnosc. Coz po ludziach?
        Czym spiewak dla ludzi?"
        Czekam na Aliena zyczliwego,
        co z marazmu samotnosci
        mnie kiedys wyrwie czyli obudzi.!

        Adam M.
    • Gość: Jeff Re: Czy jesteśmy sami w kosmosie? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 16.04.04, 17:16
      Jakiekolwiek bysmy robili rachunki prawdopodobienstwa, to i tak dla mnie one
      nie maja znaczenia. Wystarczy w weekend albo w ogole kiedykolwiek wyjechac
      sobie za miasto i spojzec w nocne bezchmurne niebo... Na niebie i tak golym
      okiem nie dostrzezemy wszystkiego, ale to co zobaczymy wystarczy aby nas zmusic
      do refleksji... w naszej galaktyce jest miliony gwiazd, a z nasza galaktyka
      jest niewiadoma liczba innych... w samej naszej galaktyce zapewne istnieja
      tysiace roznych cywilizacjii technicznych w erze kosmicznej (zdolnej do latania
      w przestrzenii kosmicznej z pomoca technologii na odpowiednim poziomie)... My
      na Ziemii nie odkrylismy jeszcze wszystkiego, dlatego nie mozna z gory sobie
      zalozyc, ze skoro tak malo ukladow spelnia warunki zaistnienia zycia (zalezy
      jakiego, niekoniecznie musi to byc bialkowe zycie) to nie znaczy ze i tak go
      tam nie ma... napewno istnieja rozne spolecznosci miedzygwiezdne, a my jestesmy
      narazie na bardzo niskim poziomie aby ktos z zewnatrz sie chcial z nami
      kontaktowac... a co do niemoznosci przekroczenia predkosci swiatla... heh,
      technika na szczescie idzie do przodu, i napewno JAKOS sie da podrozowac,
      szybciej od swiatla (w tej materii mozna sobie dywagowac i dywagowac, ale to
      temat na osobny watek), na szczescie nasi naukowcy nie powiedzieli ostatecznego
      slowa w tej kwestii... musi po prostu minas odpowiedni czas (100, 200, 300 lat?
      moze i wiecej...), wtedy i my siegniemy gwiazd, i byc moze wtedy dojdzie do
      pierwszego kontaku... (a problemy niewzkosci na pokladzie, i inne problemy
      ktore obecnie sa napotykane, beda i tak pryszczem dla techniki)... trzeba tylko
      czekac i czekac (zapewne my nie dozyjemy takich czasow, ale przyszle pokolenia
      owszem). Po prostu trzeba byc swiadomym postepu, i nie patrzec w tej materii
      przez pryzmat obecnej technikii, bo wtedy bysmy daleko nie zaszli...

      Pozdrawiam.
      • Gość: Ja Re: Czy jesteśmy sami w kosmosie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.04.04, 21:42
        No i w ten sposób, Jeff, mimo ze nie ma dla ciebie znaczenia, przeprowadziłeś
        piekny, poetycki rachunek prawdopodobieństwa (tylko trochę inaczej). No więc
        musisz to lubić.
    • monia___ Re: Czy jesteśmy sami w kosmosie? 18.04.04, 17:52
      Mam nadzieje, ze nie jestesmy sami. byloby to straszne marnotrastwo
      przestrzeni :).
    • Gość: magdalana Re: Czy jesteśmy sami w kosmosie? IP: *.telpol.net.pl 20.04.04, 14:44
      niemazliwe czy mozliwe - chyba niokt nie wie. moim zdaniem kosmici sa gdzies
      tam - a niektorzy to nawet nas odwiedzili (i calkiem sie zadomowili :) mysle ze
      polowa mojej klasy to kosmici!!!!!!!!!!!!!!!!! poz wszystkich kosmitow i nie-
      kosmitow tez ;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka