Dodaj do ulubionych

trochę o spinach Diraca i innych przekrętach

22.03.11, 04:20
the identi¯cation of the imaginary i0 with the spin bivector has far-reaching implications
about the role of complex numbers in quantum mechanics. Note that it applies even to
geocalc.clas.asu.edu/pdf-preAdobe8/CAIQM.pdf
"Schroedinger theory [7] when the Schroedinger equation is derived as an approximation to the Dirac equation. It implies that a degenerate representation of the spin direction by the unit imaginary has been implicit in the Schroedinger equation all along. This is is the kind of idea that can ruin a young scientist's career. It appears to be too important to keep quiet about. But if you try to explain it to most physicists, they are likely to dismiss you as some kind of crackpot."

Liczba 'i' w równaniach falowych oznacza rotację,
czyli w r. Schrodingera i Diraca elektron faktycznie krąży
dookoła jądra - jak w modelu Bohra.

Interpretacje elektronów jako orbitali sferycznych wynika z prostego błędu:
pojedynczy elektron krąży w płaszczyźnie, a nie w kuli 3D (rozwiązania tych
równań w 2D są takie same i tak należy je rozwiązywać).
Obserwuj wątek
    • hector0 Re: trochę o spinach Diraca i innych przekrętach 22.03.11, 15:25
      Czy mozna Cie prosic gosciu abys przestal mowic po murzynsku,
      bo tutaj chyba sami biali choc wielbiciele tej rasy.
      Zancznij moze od tego ze: i^2=-1,co to sa te rownania,bo pewnie slyszeli
      ze dzwonia ale nie wiedza w ktorej kafejce.
      • hector0 Re: trochę o spinach Diraca i innych przekrętach 22.03.11, 16:29
        Masz bardzo trafne podejscie do fizyki,ale nie bardzo rozumiem ten problem.
        Co w tym dziwnego ze jedno rownanie przenosi wlasnosci drugiego,przeciez
        rownanie Schroedingera wynika z klasycznego rownania Hamiltona-Jacobiego.
        I jaki to moze miec wplyw na lamanie kariery naukowej ludzi mlodych,raczej
        daje im szanse rozpracowania tego problemu.
        Jakby wszystko bylo jasne nie byloby co robic.
        • alsor Re: trochę o spinach Diraca i innych przekrętach 22.03.11, 17:10
          > I jaki to moze miec wplyw na lamanie kariery naukowej ludzi mlodych,raczej
          > daje im szanse rozpracowania tego problemu.

          Ten szczegół może mieć kolosalny wpływ na karierę fizyka i ma.
          Np. jako doktorant nigdy w życiu nie przepchniesz pracy w której
          będziesz dowodził, że w teorii Diraca nie ma żadnych spinów 1/2,
          a elektrony są zlokalizowane i krążą dookoła jądra,
          czyli mają kręt 1h' na orbitalu s (jak w modelu Bohra).

          Stare młoty wybiliby ci to z głowy momentalnie -
          albo tańczysz jak my, znaczy jak chochoł, albo cześć!
          • hector0 Re: trochę o spinach Diraca i innych przekrętach 22.03.11, 17:49
            alsor napisał:

            >
            > Stare młoty wybiliby ci to z głowy momentalnie -
            > albo tańczysz jak my, znaczy jak chochoł, albo cześć!

            Chyba masz racje,wiem cos o tym.To smutna sprawa.
      • alsor Re: trochę o spinach Diraca i innych przekrętach 22.03.11, 17:35
        > Zancznij moze od tego ze: i^2=-1,co to sa te rownania,bo pewnie slyszeli
        > ze dzwonia ale nie wiedza w ktorej kafejce.

        To jest obrót o 90 z 90, czyli razem 180: sin(180) = -1;

        zacznij od tego:
        z*exp(ia) = (x+iy)*(cosa + isina) = (xcosa -ysina) + i(xsina + ycosa);

        to jest po prostu obrót wektora o r=(x,y) o kąt a.
        Macierz obrotu: A =
        |cosa -sina|
        |sina cosa|

        A te spiny 1/2 to też normalne obroty krętów w 3D.
        Istotna jest orientacja względem detektora (polaryzatora, lub magnesu);
        są dwa detektory, ustawione po przeciwnych stronach,
        czyli obrócone o 180, ale jeszcze dochodzi odbicie (bo każdy ma prawą
        po swojej prawej... nie inaczej).
        Zatem tu są aż trzy układy odniesienia:
        jednego polaryzatora, drugiego i jeszcze ten laboratoryjny (pomiędzy).

        No i takie coś właśnie liczą w równaniach QM, ale nawet o tym nie wiedzą.
        Z tej niewiedzy wynikają paradoksy - EPR, twierdzenie Bella i inne fuszerki.
        • hector0 Re: trochę o spinach Diraca i innych przekrętach 22.03.11, 17:52
          alsor napisał:

          >
          > No i takie coś właśnie liczą w równaniach QM, ale nawet o tym nie wiedzą.
          > Z tej niewiedzy wynikają paradoksy - EPR, twierdzenie Bella i inne fuszerki.

          Alez ja doskonale rozumiem,tylko ze rozwiazania takich problemow nie znajdziesz na takim forum.Spisz to,i nawiaz kontakt z kims kto osobiscie moze pomoc.
          • alsor błehehe! 22.03.11, 18:10
            To już dawno zostało spisane,
            a ja tylko informuję o tym kopenhaskie miernoty,
            które ogłupiają od lat swoich studentów... i gazeciarzy.
          • stalybywalec Re: trochę o spinach Diraca i innych przekrętach 22.03.11, 19:27
            hector0 napisał:


            > Alez ja doskonale rozumiem,tylko ze rozwiazania takich problemow nie znajdzies
            z na takim forum.Spisz to,i nawiaz kontakt z kims kto osobiscie moze pomoc.

            To forum doskonale zna fobie i antypatie Alsora, lecz skoro go doskonale rozumiesz, to może z łaski swojej, przedstaw nam swój pogląd w sprawie spinów Diraca, tylko nie zapomnij o "morzu Diraca"... :)
            • hector0 Re: trochę o spinach Diraca i innych przekrętach 22.03.11, 20:54
              >
              > To forum doskonale zna fobie i antypatie Alsora, lecz skoro go doskonale rozumi
              > esz, to może z łaski swojej, przedstaw nam swój pogląd w sprawie spinów Diraca,
              > tylko nie zapomnij o "morzu Diraca"... :)

              Prosze mnie nie lapac za slowka bo ja tez moge zlapac.No wiec,jezeli go doskonale
              rozumiem to nie musze w takim samym stopniu rozumiec jego problem.
              Po drugie powiedzialem mu juz ze to nie jest problem na takie forum,nie mam
              zamiaru meczyc sie z przedszkolakami nie mowiac juz o tym ze moj komputer
              nie umie pisac rownan tygo typu i macierzy.Kto mi za to zaplaci?

              • stalybywalec Re: trochę o spinach Diraca i innych przekrętach 22.03.11, 22:53
                hector0 napisał:

                Prosze mnie nie lapac za slowka bo ja tez moge zlapac.No wiec,jezeli go doskon
                > ale
                > rozumiem to nie musze w takim samym stopniu rozumiec jego problem.
                > Po drugie powiedzialem mu juz ze to nie jest problem na takie forum,nie mam
                > zamiaru meczyc sie z przedszkolakami nie mowiac juz o tym ze moj komputer
                > nie umie pisac rownan tygo typu i macierzy.Kto mi za to zaplaci?

                Jesteś doskonałym kompanem Alsora, lecz on chociaż nie żąda od nikogo zapłaty za swe posty...
                >
                • hector0 Re: trochę o spinach Diraca i innych przekrętach 22.03.11, 23:29
                  stalybywalec napisała:

                  > Jesteś doskonałym kompanem Alsora, lecz on chociaż nie żąda od nikogo zapłaty z
                  > a swe posty...

                  To zle,swoja prace i wiedze trzeba cenic.
                  Lubie go,bo on ma to czucie fizyki ktore na forum jest bardzo trudno spotkac.
                  Zeby widziec w zwyklej liczbie urojonej obrot czastki fizycznej trzeba wlasnie miec to cos.
                  Rozumiem go dlatego bo jestem do niego w tym b.podobny,niestety bozia nie dala zdrowka
                  zebym pracowal w fizyce teoretecznej.Zostala mi jednak pamiec z tych czasow kiedy ja
                  studiowalem a potem nawet przez jakis czas sie zajmowalem.
                  Dzis jestem jak czlowiek ktory dlugo nie uzywal jezyka ojczystego i wszsytko rozumie i
                  nawet rozpoznaje bledy ale samemu mu trudno mowic.
                  Wymaga to ode mnie duzego przygotowania,bo nie mam zamiaru bujac w oblokach.
                  Takie przygotowanie wymaga ode mnie czasu i pracy a za to powinno sie placic.
                  Wiem dobrze ze w kraju taki punkt widzenia jest jeszcze obcy, po latach pracy za darmo,
                  jak i rowniez obecnie sytuacja niewiele sie zmienila.


            • alsor morze urojeń Diraca możesz sobie wsadzić 23.03.11, 16:37
              w dupę tam gdzie słońce nie dochodzi.
              On był ślepy i zielony - poskładał tylko te matryce żeby uniknąć
              pierwiastkowania i nic poza tym.

              Te ujemne masy/energie, które niby sugerują istnienie antycząstek,
              to tylko artefakty, które wynikają właśnie ze sferycznych warunków brzegowych,
              zamiast płaskich orbit.

              Dwa atomy wodoru - oficjalnie są zupełnie neutralne,
              z uwagi na domniemaną idealną sferyczność orbitali s.

              A faktycznie to jest oscylujący dipol elektryczny, czyli nie specjalnie neutralny...

              Proton i g-faktor = 5.5858; oraz domniemany moment: u_p = g_p/2 * u_n;
              ale to jest zwyczajny błąd identyfikacji,
              przerzucony potem na obliczenia:
              4pi/3 * 4/3 = 5.585...

              Dwa atomy wodoru obok siebie i dwa momenty magnetyczne (z orbit elektronów):
              E = u*B; B - pole z drugiego dipola...
              odległość rzędu kilkudziesięciu promieni atomu,
              no i tam wyjdzie właśnie to co teraz próbują wyliczać
              z obracania spinów (otrzymują głównie anomalie -
              tylko wodór pasuje, bo do niego dopasowano te 4p/3 * 2/3... słynna linia 21cm).
              • alsor bleble 23.03.11, 16:45
                > E = u*B; B - pole z drugiego dipola...

                to jest oczywiście błędne, bo dipole magnetyczne są dobre, ale do ... zapomniałem do czego, Maxwell chyba wiedział. u = Ek/B;

                Należy liczyć siły wprost z ruchomych ładunków, a nie z takich duperelek.
                Siła pomiędzy takimi dipolami: ~1/r^4;
                a poprawnie będzie tam normalnie: ~1/r^2; i czynnik z prędkości stycznej (v_t/c)^2.
              • alsor Casimir i kolejne morze urojeń 23.03.11, 17:52
                https://upload.wikimedia.org/math/a/a/e/aaed68a46efadd36a85b5265890fe2a6.png

                widać że wyliczyli sobie tu coś z próżni (pływają w tej próżni, hihi!):
                h'c pi^2/240d^2

                ale przecież: h'c = ke^2 * 1/alpha; alpha = 137
                wstawiamy:

                ke^2 137 * pi^2 / 240d^4 = 5.63 ke^2/d^4;

                no i to będzie chyba znowu ten niby g-faktor protonów,
                czyli mamy tu normalne siły pomiędzy oscylującymi dipolami elektrycznymi,
                które wynikają z uzgadniania faz.
                To uzgadnianie faz praktycznie wszędzie występuje, np.:
                - spiny przeciwne = kompletny brak uzgodnienia faz
                (bo wirują przeciwnie - względem siebie), a wtedy jest zero siły;
                - uzgodnione = przyciąganie,
                - fazy przeciwne = odpychanie.
                • stalybywalec Trochę o spinie Diraca, ale kulturalnie... 24.03.11, 18:29
                  Kilka uwag związanych z pewną anomalią odnośnie spinu elektronu Diraca:

                  - okazało się, że psi Diraca ma cztery niezależne składowe, a przecież stan spinowy cząstki o spinie 1/2 powinien mieć tylko dwie. Istnieją ważkie powody fizyczne, dla których elektron powinien charakteryzować się dwoma stanami spinowymi, wszak cała chemia się na tym opiera.

                  - niepożądane rozwiązania równania Schrodingera o częstościach ujemnych, skłoniło Diraca do szukania (intensywnego i sprytnego) innej drogi wyeliminowania ujemnych energii, a tym samym odkrycie pozytronu, które są swoistymi " dziurami' w morzu Diraca stanów elektronowych o ujemnej energii. To znane i akceptowane przez naukę rozwiązanie.
                  • pies_na_teorie elektropozyton - spiny 24.03.11, 18:49
                    stalybywalec napisała:
                    ...
                    > Istnieją ważkie powody fizyczne, dla których elektron powinien charakteryzować się dwoma
                    > stanami spinowymi, wszak cała chemia się na tym opiera.
                    ...
                    Trzeba sięgnąć do niekonwencjonalnej idei budowy atomów, tam elektron a właściwie elektropozyton porusza się a właściwie oscyluje radialnie względem jądra.

                    W czasie ruchu np. w stronę jądra elektropozyton a raczej jego cz. składowe kręcą się lewo lub prwoskrętnie, w skrajnych stanach skrętność można zmieniać, czym zdaje się z powodzeniem zajmuje się spintronika. Nieprawdaż ?
                    • hector0 Morze zludzen 24.03.11, 22:23
                      Fizycy podazajacy samochodami na konferencje pozytronowa widza po drodze
                      niewidzialne liny antymaterii :

                      An invivisble rope
                      • pies_na_teorie Re: Morze zludzen 24.03.11, 23:06
                        > Fizycy podazajacy samochodami na konferencje pozytronowa widza po drodze
                        > niewidzialne liny antymaterii :
                        >
                        > An invivisble rope

                        Raczej jada na konferencje grawitacyjno-elektromagnetyczna przy uwzglednieniu tarcia :):P
                        Lina z antymaterii w takim srodowisku bylaby widzialna nawet spektakularnie.

                        Mimo to nawet w nas ta sama masa moze wystepowac w postaci materii i antymaterii...
                        • hector0 Re: Morze zludzen 24.03.11, 23:37
                          pies_na_teorie napisał:

                          > Lina z antymaterii w takim srodowisku bylaby widzialna nawet spektakularnie.
                          >

                          No dobrze. A czy ktos kiedys widzial antymaterie?, bo ci kierowcy nie widza liny,
                          tylko wnioskuja o jej obecnosci na podstawie obserwacji,czyli zachowania sie
                          tych "przyrzadow" ktorymi w tym przypadku jest dwoch gosci.

                          • pies_na_teorie Re: Morze zludzen 25.03.11, 17:28
                            hector0 napisał:

                            > pies_na_teorie napisał:
                            >
                            > > Lina z antymaterii w takim srodowisku bylaby widzialna nawet spektakularn
                            > ie.
                            > >
                            >
                            > No dobrze. A czy ktos kiedys widzial antymaterie?, bo ci kierowcy nie widza li
                            > ny,
                            > tylko wnioskuja o jej obecnosci na podstawie obserwacji,czyli zachowania sie
                            > tych "przyrzadow" ktorymi w tym przypadku jest dwoch gosci.
                            >
                            Gdyby lina byla z antymaterii, to w antyatomach w ich zewnętrznych warstwach bylyby pozytony w przeciwienstwie do elektronów w zewnętrznych warstwach atomów w otaczającym linę powietrzu. Zdaje się dość często dochodziloby do anihilacji elektronów i pozytonow, co wtornie mogloby ta line uwidocznic.

                            W naturalnych ziemskich warunkach antymateria (pozytony powstale z elektronow) nagminniie wystepuje w blyskawicach. To jest udowodnione empirycznie albowiem wykryto charakterystyczne promieniowanie gamma, co jest warunkiem wystarczajacym, chyba.
                            • hector0 Re: Morze zludzen 26.03.11, 13:29
                              pies_na_teorie napisał:

                              >
                              > W naturalnych ziemskich warunkach antymateria (pozytony powstale z elektronow)
                              > nagminniie wystepuje w blyskawicach. To jest udowodnione empirycznie albowiem w
                              > ykryto charakterystyczne promieniowanie gamma, co jest warunkiem wystarczajacym
                              > , chyba.

                              To jest argument nie do obalenia. Ale to b.dobrze,bo antymateria to jest cos,
                              a nie jakas tam zwykla materia ktora otacza nas w nudnej codziennosci.
                              • pies_na_teorie Re: Morze zludzen 26.03.11, 18:58
                                hector0 napisał:
                                ...
                                > To jest argument nie do obalenia.

                                No nie zupelnie, pozyton moze wyskoczyc z jadra przy pewnych uwarunkowaniach i jest tez taka nterpretacja obecnosci antymaterii w blyskawicach.

                                Mnie wydaje sie jednak mocno naciagana, no bo z jakiego jadra mialby wyskoczyc ( z jakiego atomu wchodzacego w sklad powietrza) i czy pasowaloby to ilosciowo ???


                                > Ale to b.dobrze,bo antymateria to jest cos,
                                > a nie jakas tam zwykla materia ktora otacza nas w nudnej codziennosci.

                                Jezeli hipoteza elektropozytonowa jest sluszna, to masa ktora nas otacza i z ktorej sie skladamy jest zewnetrznie atomowo zorientowana jako materia ale elektrony w atomach sa tez cyklicznie pozytonami...
                            • alsor błyskawice są poza zasięgiem 26.03.11, 21:31
                              www.youtube.com/watch?v=-bvmEYxEYiA&feature=related
                              albo w górę:
                              www.youtube.com/watch?v=P8HLBdk_bmk&NR=1
                              Grawitacja:
                              patrzysz w górę, idziesz w dół - zmyłka z Kansas City, błehehe!
                              • hector0 Re: błyskawice są poza zasięgiem 26.03.11, 23:40
                                Patrzac na te zdjecia przypomnial mi sie moj ostatni lot w lipcu z Nowego Yorku
                                do San Francisco.Byl to pozny wieczor wiec nie bylo calkowitej ciemnosci tym
                                bardziej ze bylismy na wysokosci 30,000 feet i przelatujac nad Colorado wpadlismy
                                w obrzydliwa burze.Chmury wyrosly kolo nas jak z pod ziemi.Nie przypuszczalem ze
                                na takiej wysokosci moga byc chmury.Byly one jak pionowe skaly koloru granatowo-
                                granitowego,a my lecielismy obok nich jak poprzez jakies gory.Pomiedzy nimi szalaly
                                blyskawice.Pomyslalem sobie ze jak mi bylo dozyc takich widokow to chyba to juz bedzie
                                dzis moj nedzny koniec.Tym bardziej mi zaczelo walic serce bo pilot powiedzial,ze jak
                                lata juz te 20 lat to nie widzial czegos podobnego i ze zawsze Mother Nature ma dla nas
                                jakies niespodzianki.Uspakajal nas ze troche zboczymy z kursu na poludnie aby to omijac,
                                bo jest na radarze daleko na torze samolotu.Trwalo to dobrze ponad godzine i ominal je
                                przez poludniowy Utah.
                                Po tym wszystkim jestem gotowy uwierzyc we wszystko co piesek napisze.:)
                                • pies_na_teorie Re: błyskawice są poza zasięgiem 27.03.11, 12:13
                                  hector0 napisał:
                                  ...
                                  > Po tym wszystkim jestem gotowy uwierzyc we wszystko co piesek napisze.:)

                                  Przekonujace uzasadnienie, tak tamto bylo "za kare" ;D)

                                  Btw: blyskawice wystepuja nie tylko miedzy chmurami oraz chmurami i pow. Ziemi.
                                  Sa jeszcze wyladowania biegnace od Ziemi prawie w kosmos tj do wysokosci nawet ok. 90 km :
                                  scitation.aip.org/journals/doc/PHTOAD-ft/vol_54/iss_11/41_1.shtml?bypassSSO=1

                                  Nauka nie zna natury tych zjawisk, protonauka wiaze je z pewna hipoteza kosmologiczna, zobacz posty 31 - 40:
                                  groups.google.com/group/pl.sci.fizyka/browse_frm/thread/fc6a782bbf85bbf9/01f9623b9fcde00c?lnk=gst&q=pioruny+w+kosmos#01f9623b9fcde00c
                                  • hector0 Re: błyskawice są poza zasięgiem 27.03.11, 20:45
                                    pies_na_teorie napisał:

                                    > Przekonujace uzasadnienie, tak tamto bylo "za kare" ;D)
                                    >
                                    Za kare? A skad karzacy mogl wiedziec ze ja za przeszlo osiem miesiecy obraze Cie,
                                    zdrabniajac Twoje imie? Podobno bardzo nie lubisz tego?

                                    > Btw: blyskawice wystepuja nie tylko miedzy chmurami oraz chmurami i pow. Ziemi.

                                    O tym drugim to wiem z zycia na ziemi a o pierwszym slyszalem dawniej,ale dopiero
                                    wtedy uwierzylem bo zobaczylem (jak ten niewierny Tomasz).
                                    Jakbym antymaterie zobaczyl, tez pewnie bym uwierzyl.

                                    > Sa jeszcze wyladowania biegnace od Ziemi prawie w kosmos tj do wysokosci nawet
                                    > ok. 90 km :

                                    Nie strasz mnie,chce jeszcze leciec samolotem,a mozliwosc istnienia takich wyladowan
                                    mnie zabije zanim wyladuje.:)

                                    • pies_na_teorie Re: błyskawice są poza zasięgiem 28.03.11, 00:35
                                      hector0 napisał:
                                      ...
                                      > Za kare? A skad karzacy mogl wiedziec ze ja za przeszlo osiem miesiecy obraze
                                      > Cie, zdrabniajac Twoje imie?
                                      >
                                      Moze obrazony mial Déjà vu ? ;D

                                      > Podobno bardzo nie lubisz tego?
                                      >
                                      No nie lubie :)
                                      ...
                                      > Nie strasz mnie,chce jeszcze leciec samolotem,a mozliwosc istnienia takich wyl
                                      > adowan mnie zabije zanim wyladuje.:)
                                      >
                                      Uwierz w przeznaczenie...(co ma wisiec nie utonie ;)
                  • alsor kompletne głupty 26.03.11, 01:32
                    Te spiny w ogóle nie istnieją fizycznie.

                    Moment spinowy elektronu - magnes elementarny.
                    Na magnes pole elektryczne nie działa - siła zerowa.

                    Ale jest coś takiego jak spin-orbit w atomach, czyli jednak działa.

                    Więc liczą to tak:
                    z punktu widzenia ruchomego elektronu, proton zasuwa,
                    no a ruchomy ładunek robi pole magnetyczne,
                    a pole magnetyczne działa na magnesy - nawet te nieruchome.

                    To jest pajacowanie - wykorzystywanie transformacji układów
                    do modyfikowania pól i sił.
                    Wszelkie zjawiska, efekty, siły, zmiany stanu nie zależą od wyboru układu, niestety.

                    Siła pomiędzy ładunkami zależy od prędkości pomiędzy nimi, a nie od układu.
                    Elektron krąży, czy proton - to nie ma znaczenia.
                    Prędkość pomiędzy nimi wynosi v = wr; czyli styczna (odległość się nie zmienia).

                    Siła: F = ke^2/r^2 (1 + v^2/c^2); czyli jest większa od tej Coulomba.
                    Ta część (v/c)^2 razy mniejsza to to co nazywają siłą magnetyczną.

                    To nie jest już siła typu 1/r^2, czyli cały ten kwantowy
                    cyrk z morzami, magnetyzmem, i korektami relatywistycznymi
                    można sobie darować.

                    Ujemna energia to artefakty z stw:
                    E^2 = p^2 + m^2; więc są tu dwa rozwiązania, bo to równanie kwadratowe...
                    • llukiz Re: kompletne głupty 27.03.11, 22:37
                      > Elektron krąży, czy proton - to nie ma znaczenia.

                      A to nie jest tak, że ruch jest względny, ale przeciążenia już nie są? Więc jest różnica czy satelita krąży wokół ziemi, czy ziemia wokół satelity.
                      • alsor nie ma różnicy 28.03.11, 02:21
                        > A to nie jest tak, że ruch jest względny, ale przeciążenia już nie są? Więc jes
                        > t różnica czy satelita krąży wokół ziemi, czy ziemia wokół satelity.

                        'Względny' to jakiś karkołomny nonsens, który funkcjonuje w TW.
                        Fizyka jest po prostu relacyjna - badamy relacje, a nie jakieś absoluty.

                        relational, relativity, relativistic - komuś się w pale pomieszały terminy.

                        Przeciążenia to efekt odczuwany - wynika z nierównomiernego
                        rozkładu energii wzdłuż ciała.

                        Gdy ta energia za bardzo się nagromadzi wtedy rozrywa materiał,
                        niszczy, coś tam wybucha itd.

                        W teorii - mechanice w ogóle nie ma przeciążeń!
                        Tam tylko utożsamiają od 300 lat przeciążenia z przyspieszeniami.

                        a = -dv/dt; przyspieszenie, czy hamowanie - żadna różnica.
                        mnożysz to przez jakieś m i masz:
                        ma = -mdv/dt = -dp/dt = F - to nazywają przeciążeniem (siłą bezwładności masy m).

                        To nic nie znaczy - mogę sobie mnożyć przez cokolwiek,
                        nic nowego tu nie powstanie.

                        Np. w grawitacji spadamy i tam nie ma przeciążenia - dlaczego?
                        Bo nie ma zróżnicowania energii (przynajmniej w przybliżeniu,
                        bo są przypadki rozrywania w grawitacji, które często pokazują
                        w reklamach z czarnymi dziurami w roli głównej).

                        Faktycznie przeciążenie należałoby liczyć jakoś tak:
                        F = -grad Ek; czyli gradient (zmiana wzdłuż ciała) energii kinetycznej.
                        znaczy że hamujesz kawałkami, a nie cały naraz;
                        wtedy energia kinet. zmienia się w naprężenia wewnętrzne,
                        a naprężenia już czujesz.
                        Potem w ciepło, czyli się rozprasza po atomach...

                        A gdy hamujesz cały i równo, no to co ma się dziać?
                        Energia poszła gdzieś na zewnątrz... zwykle do tego co wymuszało hamowanie.

                        Jowisz spada na Słońce - co się dzieje?
                        Przyspiesza, czyli energii mu przybywa. Kosztem czego?
                        Wtedy głównie Słońce traci energię.

                        Nigdy nie było maksimum słonecznego w czasie, gdy Jowisz zbliżał się do Słońca.
                        Niedawno było bardzo długie minimum, bo wyszło akurat tak,
                        że Jowisz wchodził w peryhelium w czasie następnego maksimum.
                        Teraz się już oddala - maksimum będzie później.
                        =========

                        Podsumowując: nie ma absolutnych przyspieszeń, a przeciążenia są efektem energetycznym, a nie kinematycznym.

                        Mach wygrał - ultrarelatywista, który nie dał się wrobić w intuicyjne pierdołki.
                        Ale wcześniej wszyscy tak rozumowali - oryginalna fizyka klasyczna
                        zawsze była relacyjna, ale że stw była absolutystyczna
                        (eter - globalny układ odniesienia), więc poprzekręcali co mogli.
                        • llukiz Re: nie ma różnicy 28.03.11, 23:21
                          > Podsumowując: nie ma absolutnych przyspieszeń, a przeciążenia są efektem energe
                          > tycznym, a nie kinematycznym

                          możesz wyjaśnić czym różniłby się nasz świat jeśli jeśli przeciążenia byłyby efektem kinetycznym a nie energetycznym?
                          • alsor Re: nie ma różnicy 29.03.11, 18:01
                            > możesz wyjaśnić czym różniłby się nasz świat jeśli jeśli przeciążenia byłyby ef
                            > ektem kinetycznym a nie energetycznym?

                            Chyba kinematycznym, bo kinetyczny akurat jest - wynika ze zmian (przestrzennych!) energii kinet.

                            Gdyby przeciążenia były efektem kinematycznym
                            wówczas czułbyś hamowanie auta obok:
                            dv/dt = a;
                            Jeśli przeciążenie = masa * a,
                            no to z punktu widzenia auta hamuje drzewo, a nawet cały las -
                            walisz w drzewo i cały las się przewraca, błehehe!
                        • fryderyk0 Re: nie ma różnicy 30.03.11, 02:13
                          alsor napisał:

                          > Np. w grawitacji spadamy i tam nie ma przeciążenia - dlaczego?

                          >
                          Bardzo slusznie,to utozsamianie sily grawitacji z sila "bezwladnosci" i jakas tam
                          zasada ze nie mozna rozroznic ukladu spadajacego od przyspieszanego bez pola
                          to bzdury,ale tak pisze na poczatku teorii wzglednosci,to pewnie tak jest.

                          >
                          > Jowisz spada na Słońce - co się dzieje?

                          To pamietam ze nam kiedys w szkole kazali policzyc w ruchu poziomym z jaka
                          predkoscia wystrzelic kule zeby nie spadla na ziemie,i wtedy parabola zamienila sie w kolo.
                          Jowisz tak wlasnie zostal wystrzelony przez p.Boga i niektorzy mowia ze lata z pierwsza
                          predkoscia kosmiczna wokol Slonca,za co dostaja dwoje.
                        • fryderyk0 Re: nie ma różnicy 30.03.11, 17:43
                          alsor napisał:

                          >
                          > 'Względny' to jakiś karkołomny nonsens, który funkcjonuje w TW.
                          > Fizyka jest po prostu relacyjna - badamy relacje, a nie jakieś absoluty.
                          >
                          > relational, relativity, relativistic - komuś się w pale pomieszały terminy.
                          >
                          Wyglada gosciu,ze piszesz rozsadnie.Czytalem ostatnio ze wsrod teoretycznych fizykow
                          panuje tzw. "mourning time",bo niestety ale trzeba zmienic OTW zeby dopasowac sie
                          do QM.Szkopul w tym ze QM tez jest dead.
                          Ja bym do tego najal wybitnych polskich naukowcow.Ludzie wychowani na tak wspanialych
                          wzorcach pracy od podstaw i dla zaspokojenia naturalnej zadzy wiedzy sa zdolni do
                          wszystkiego.
                          • pies_na_teorie OTW & QM fantasmagorie 30.03.11, 23:22
                            fryderyk0 napisał:
                            ...
                            > Czytalem ostatnio ze wsrod teoretycznych fizykow
                            > panuje tzw. "mourning time",bo niestety ale trzeba
                            > zmienic OTW zeby dopasowac sie do QM.
                            > Szkopul w tym ze QM tez jest dead.
                            >
                            Oj, tak, tak. Podobno przy probach uzgodnienia teorii kwantowych z OTW (w szczególności wstawienia tam zasady nieoznaczonosci) wychodza jeszcze wieksze nonsensy.

                            Pisze o tym nawet Hawking z pewna niesmialoscia i zaklopotaniem...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka