Dodaj do ulubionych

Ewolucja technologiczna-implikacje?

IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 18.08.01, 01:20
Od pewnego czasu nurtuje mnie pytanie, które zrodziło się w mojej głowie
podczas lektury "Summy technologicznej". Otóż, zastanawiam się nad skutkami
wzmożonego tempa ewolucji technologicznej( tempa wykładniczego, jak twierdzi
p.S.Lem) prowadzącej do ewoluowania zasad etyki. To niepokojące. Proponuje
dyskusję.
Obserwuj wątek
    • Gość: sceptyk Re: Ewolucja technologiczna-implikacje? IP: *.acn.waw.pl 19.08.01, 18:06
      czytalem ST juz bardzo dawno temu...
      L.E.M sa geniuszem ( jak wiadomo z pewnego zrodla(p.dick)lem jest w trzech
      osobach...).
      to co mam do powiedzenia to:
      a/ dlaczego myslisz ze rozwoj nauki jest expotencjalny? dlatego ze byl taki
      przez zaledwie kilkadziesiat lat??
      to troszeczke malo.
      b/przyjrzyj sie niektorym dziedzinom wiedzy.
      np technika rakietowa
      np oprogramownie komputerow
      np energetyka
      np fizyka kwantowa
      czy te dzidziny rzeczywiscie ida do przodu?
      smiem watpic...a juz napewno nie expotencjalnie....
      masz racje,podyskutujmy troszeczke....
      • Gość: mk Re: Ewolucja technologiczna-implikacje? IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 22.08.01, 11:53
        Tempo expotencjalne proszę uznać za prowokację. Nie zgodzę się jednak na żadną
        liniowość zjawiska! Drogi sceptyku, zahamowanie tempa rozwoju w kilku
        dziedzinach jest faktem,
        ale jednocześnie dowodem na ewolucję technologiczną właśnie. Jakkolwiek muszę
        podkreślić pewien szczegół.

        Póki co człowiek rozwija technologię, sama się ona na razie udoskonalać nie
        potrafi. Człowiek zaś nie jest, w tym momencie, bytem niezależnym, nie może
        oderwać się od brutalnej rzeczywistości. Ogólnie rzecz ujmując, będzie robił
        to, na co mu pozwoli rynek. Rynek zaś jest tworem, który ściśle związany jest z
        technologią. To właśnie na tym polega ów technologiczny dobór naturalny.
        Pozostają technologie najbardziej użyteczne - „dla rynku”.

        Kwestia użyteczności zaś przestaje, moim zdaniem, zależeć od człowieka,
        jednostki. Śmiem twierdzić, że pan Smith przestaje nadążać za technologią, nie
        ma tak na prawdę pojęcia czego jeszcze mógłby od niej wymagać. Jest świadomy,
        że już wkrótce życie jego będzie nasycone niezwykle zaawansowaną elektroniką,
        czy optoelektroniką raczej, ale nie ma dokładnie sprecyzowanych planów. Wydaje
        mi się, co przecież jest zgodne z duchem epoki - epoki specjalizacji, że woli
        poświęcić czas na wykorzystywanie zastanej przezeń rzeczywistości i zrezygnować
        z obowiązku myślenia...o przyszłości techniki. Goni ją raczej niż wyprzedza.

        Praca wykonywana w laboratoriach dostarcza na rynek nowe urządzenia, będące
        udoskonaleniami już tam istniejących, wyposaża je w nowe funkcje,
        miniaturyzuje. Bardzo mało ludzi, w ogólnym ujęciu, zdaje sobie sprawę z
        możliwości elektromagnetyzmu i mechaniki kwantowej! Pan Smith jeszcze się nie
        nacieszył nową komórką, a tu na wystawie kolejne perełki, w obliczu których
        telefon kupiony za gigantyczną kwotę tu kupa złomu. A komputery?

        Zarysowuje się taka oto sytuacja: p. Smith idzie do sklepu, a tam
        niespodziewanie zewsząd docierają do niego oferty i reklamy zachwalające
        produkt, o którego przetrwaniu p. Smith decyduje; tam też p. Smith dowiaduje
        się jak owe nowiusieńkie rozwiązania ułatwią mu życie. Tutaj, w sklepie
        dokonuje się selekcja naturalna! Ale nie ma ona miejsca dlatego, że obywatel
        wchodzi do sklepu w poszukiwaniu telefonu-laptopa. Z punktu widzenia ewolucji
        technologicznej - to telefon-laptop znalazł p.Smitha, który przecież super
        sobie radził bez niego. Selekcja dokonuje się, ponieważ technologię się
        goni...wciąż. W świetle powyższego szczególne miejsce zajmują pisarze, artyści.
        Ich wizje staja się inspiracjami dla znakomitej większości uczonych. To one
        inicjują powstanie nowych gatunków. Tylko inicjują. Po narodzinach dzieje się
        rzecz ciekawa - gatunki łączą się ze sobą...

        Trudno oczywiście kompetentnie wypowiedzieć się na temat charakteru funkcji
        wzrostu tempa tak złożonego zjawiska, jak ewolucja. Myślę, że to bardziej
        zawiła zależność, niż banalna przecież, zależność wykładnicza. Może lepsza
        byłaby wielomianowa. Ale przecież nie w tym rzecz! Zawsze możemy podyskutować
        na temat różnych charakterystyk ( obwodów, elementów, zjawisk fizycznych ),
        można oczywiście przedyskutować jakieś ciekawe równanie - proszę bardzo -
        jestem otwarty na wszelkie takie propozycje! Mi jednak bardziej, w tym
        momencie, zależałoby na rozwinięciu problemu implikacji płynących z tak lub
        inaczej przedstawionego zagadnienia. Czekam na odzew, mam nadzieję, że
        zaintrygowałem.


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka