Dodaj do ulubionych

Chinski pokoj - mroczne widmo

26.03.02, 18:26
Hej.

Swego czasu walkowalismy dla zabicia czasu i z wielkiej
ciekawosci zagadke ludzkiej swiadomosci, rozumienia,
w watku o podobnym tytule, do ktorego odsylam ciekawych
tego co to jest Chinski Pokoj.


Chcialbym sie teraz podzielic pewna refleksja.
Otoz, w niedawnym numerze New Scientist przeczytalem
o tym co sie dzieje, gdy skierowac kamere na monitor,
na
ktorym jest wyswietlany obraz z tej kamery.
Powiekszenie
kamery jest regulowane. Okazuje sie, ze taka procedura,
prowadzaca do sprzezen zwrotnych:
monitor-kameram-monitor- ... generuje po krotkim czasie
z wyjsciowego szumu, ustalone, fraktalne obrazki na
ekranie
monitora.

Moze to glupie skojarzenie, ale nie moge sie oprzec
wrazeniu, ze usilujac wlasnym umyslem zrozumiec
zasade dzialania tego umyslu robimy cos podobnego
jak w tym eksperymencie. Patrzymy na obraz
pracy naszego umyslu, ktory powstaje wskutek patrzenia
na prace naszego umyslu, ktora powstaje...
Jesli ta powierzchowna analogia jest trafna, to
oznacza,
ze:

1) wytworzy sie nam w koncu jakis stabilny obraz (ale
zalezny od tego, jak gleboko wnikamy w problem, co bylo
na poczatku tego procesu etc.) - bedzie sie nam
zdawalo, ze cos tam jest.

2) Ten obraz, niewiele nam powie o istocie pracy
naszego
umyslu, tak jak to jest w przypadku zle zastosowanej
kamery.

3) Wrazenie swiadomosci byloby po prostu skutkiem
znajdowania sie naszego umyslu w stanie blednego kola.

4) Uczyc sie o wlasnosciach umyslu nalezy
patrzac, jak reaguje on na bodzce - porownac
obiekt na ktory patrzy kamera z obrazem na monitorze.

Co sadzicie?
i.
Obserwuj wątek
    • lisa2 Re: Chinski pokoj - mroczne widmo 26.03.02, 18:53
      Chyba nie jest tak źle:

      Weźmy na przykład wzbudzenie mikrofonu.

      Przystawiamy mikrofon do głośnika odtwarzającego dźwięk z tego mikrofonu. Znamy
      tozjawisko gdy piosenkarz stoi za blisko kolumny i słychać pisk - to jest efekt
      wzbudzenia.

      Ale to można zlikwidować. Oddalić mikrofon od głośnika, aż w pewnym momencie
      wzbudzenie zaniknie. Istnieje też taka odległość między mikrofonem i
      głośnikiem, w której wzbudzenie będzie stabilne, tj. o stałej częstotliwości.

      Myślę, że jest to moment, w którym można wydzielić i przeanalizować wszystkie
      kolejne przebiegi wzbudzenia w czasie i wyizolować szum podstawowy, który to
      wzbudzenie spowodował.

      Podobnie powinno być z obrazem wygenerowanym z kamery rejestrującej obraz i
      pracą mózgu, który myśli o pracy mózgu.

      lisa2
    • Gość: +++ignor Re: Chinski pokoj - mroczne widmo IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.03.02, 21:39
      Witam!

      Ale jaja...
      Rzeczywiście.., coś w tym jest!

      Jakże przypomina to nasze wychodzenie poza wszechświat, domyslanie się, co było
      przed "wszystkim wiekami"

      Ale poznać samego siebie nie wychodząc z siebie..?
      Chyba,że ktoś potrafi już...

      Jesteś system mechanicznicznie doskonały...
      Twoje myśli nigdy nie wyjdą z tych kólek...

      Ale Marek Grechuta lepiej śpiewał ten wiersz Czechowicza niż ja pamietam...
      Posłuchajcie!

      Pozdrawiam!

      Ignorant
      +++
    • Gość: LPiotrek Re: Chinski pokoj - mroczne widmo IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 27.03.02, 21:16
      innppp napisal:

      > Moze to glupie skojarzenie, ale nie moge sie oprzec
      > wrazeniu, ze usilujac wlasnym umyslem zrozumiec
      > zasade dzialania tego umyslu robimy cos podobnego
      > jak w tym eksperymencie. Patrzymy na obraz
      > pracy naszego umyslu, ktory powstaje wskutek patrzenia
      > na prace naszego umyslu, ktora powstaje...

      Skoro teraz o tym piszesz to chyba niedawno
      zyskales takie spojrzenie. Ja staralem sie przedtem
      zaprezentowac poglad ze nasz umysl i jego swiadomosc
      sa wynikiem takich sprzezen tyle ze znacznie bardziej
      skomplikowanych. Poprzednio do konca sugerowales sie
      zewnetrznymi wlasciwosciami. Pisales ze jesli android
      potrafi sie wzruszyc i zazartowac ,to jest dla ciebie
      swiadomy. Teraz widzisz juz ze w pewnych ukladach powstaje
      cos materialnego co nie daje sie samo wydestylowac z ukladu.
      Sprzezenie samo bez materii nie ma sensu. Te fraktale sa
      nowa jakoscia w ukladzie. Istnieja tylko dzieki temu
      sprzezeniu i wcale nie sa zludzeniem o ile dobrze rozumiemy
      ich istote istnienia. Zludzeniem natomiast moze byc nasze
      przekonanie ,ze powinnismy moc w tym ukladzie wydestylowac
      materialny fraktal niezalezny od monitora i kamery.
      Ja w takim sprzezeniu widze analogie do stanu skupienia.
      Stan skupienia rowniez nie moze istniec bez materii.
      Cecha charakterystyczna dla tego ukladu kamera-monitor
      jest generowanie fraktali. W innych ukladach moglo by byc
      cos zupelnie innego. W ten sposob mielibysmy gigantyczna
      liczbe roznych "stanow skupiena" - bardzo niepraktyczne.
      Ale jesli z tych "stanow" wyroznimy pewne o szczegolnym
      zespole wlasciwosci ,moglibysmy dostac tylko jeden
      dodatkowy "stan skupienia/sprzezenia" - stan swiadomosci.
      Materia znajdujac sie w tym "stanie" mialaby szczegolna
      ,a jednoczesnie uniwersalna ceche - swiadomosc.

      > Jesli ta powierzchowna analogia jest trafna, to
      > oznacza,
      > ze:
      >
      > 1) wytworzy sie nam w koncu jakis stabilny obraz (ale
      > zalezny od tego, jak gleboko wnikamy w problem, co bylo
      > na poczatku tego procesu etc.) - bedzie sie nam
      > zdawalo, ze cos tam jest.
      >
      Ale tam fraktal jest realny. Wiec to co sie nam bedzie
      "zdawalo" wcale nie musi byc mniej realne.

      > 2) Ten obraz, niewiele nam powie o istocie pracy
      > naszego
      > umyslu, tak jak to jest w przypadku zle zastosowanej
      > kamery.
      >
      Co to znaczy w tym przypadku zle zastosowana kamera ?
      Przeciez nas nie interesuje wierny obraz monitora ,ani
      jego otoczenia. Nas interesuja wlasnie te fraktale ,czyli
      produkt sprzezenia. Jesli odpowiednikiem monitora w tym
      ukladzie jest nasz mozg(jego czesc) ,a kamery zmysly(i reszta mozgu)
      ,to zeby je sobie dokladnie objrzec mozemy zrobic sobie
      tomografie - tylko wtedy nie zobaczymy swiadomosci.

      > 3) Wrazenie swiadomosci byloby po prostu skutkiem
      > znajdowania sie naszego umyslu w stanie blednego kola.
      >
      Nasz umysl ,to taki system blednych kol / sprzezen.
      To co napisales ,sugeruje ze nasz umysl moglby sie
      znajdowac tez w innym stanie niz stan blednego kola.
      Wydaje mi sie ,ze nawet wtedy gdy nie mamy swiadomosci
      nasz umysl pozostaje systemem sprzezen - takich blednych
      kol. Swiadomosc natomiast bylaby wynikiem istnienia calego
      zestawu takich sprzezen i to nie koniecznie zwiazanych
      z poznawaniem wlasnego umyslu. Przeciez dziecko moze
      byc swiadome nie bedac swiadome tego ze posiada cos takiego
      jak mozg czy umysl. Tego nie widac na pierwszy rzut oka.
      Mysle ze do tego by byc swiadomym wystarczy byc w blednym kole
      z wlasnym otoczeniem .niekoniecznie z wlasnym mozgiem.

      > 4) Uczyc sie o wlasnosciach umyslu nalezy
      > patrzac, jak reaguje on na bodzce - porownac
      > obiekt na ktory patrzy kamera z obrazem na monitorze.

      Chyba miales dobre intencje ,ale wyszlo Ci cos co juz
      Turing proponowal - traktujmy obiekt jak czarna skrzynke
      i patrzmy jak reaguje on na bodzce. Czyli pomachalbys reka
      do kamery i widzac w monitorze faceta takiego jak ty ktory tez
      macha wyciagnalbys wniosek ze kamera jest polaczona
      z monitorem - albo ze jakas istota posiada swiadomosc.
      Ale przeciez taki eksperyment nie daje Ci pewnosci.
      Przeciez na monitorze mogl leciec jakis film z video.
      Moze szansa znikoma - ale tu chodzi o zasady, o metodyke badania.
      Wg. mnie trzeba by obserwowac obraz nie tylko na monitorze ,ale
      tez testowac co wchodzi na jego wejscie i skad. Sprawdzic
      kable miedzy kamera i monitorem i to co dzieje sie z sygnalem
      w kamerze i w monitorze - generalnie - badac sprzezenie
      miedzy kamera i monitorem.
      Wtedy z dokladnoscia do znanych praw fizyki nie
      moglibysmy sie mylic. Tzn. jesli bysmy sie mylili to
      dlatego ze w niewystarczajacym stopniu poznalismy prawa
      fizyki. Po prostu przy pewnych sprzezeniach badane uklady
      bylyby swiadome niezaleznie od tego czy to nam i czy tym
      ukladom sie podoba czy nie. Po prostu fizycznie byloby
      to niemozliwe by bedac w takim zmierzonym stanie nie byc
      swiadomym. Wtedy moglibysmy sobie powiedziec : jesli ten
      obiekt/istota nie jest swiadomy(a) ,to nic albo prawie nic
      nie wiemy o swiecie fizycznym.

      pozdrawiam
      LPiotrek
      ps. przepraszam ze nie zawsze odpisuje ,ale nie zawsze
      mam cos do powiedzenia wartego rozpisywania sie.
      A nie idzie mi to latwo/szybko :(
      • Gość: +++ignor Re: Chinski pokoj - mroczne widmo IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 27.03.02, 21:55
        Witam!

        I co jeszcze napisał Czechowicz w swym rapującym wierszu:

        Nigdy nie pojmiesz tego swym szlifowanym w żelazie rozumem

        Bez cudzosłówu nie pamietam dokładnie.., ale sprawdźcie u Grechuty...

        Wiersz-piosenka pt "Motorki"


        Pozdrawiam!


        Ignorant
        +++
      • innppp Re: Chinski pokoj - mroczne widmo 28.03.02, 10:09
        Gość portalu: LPiotrek napisał(a):

        ) innppp napisal:
        )
        ) ) Moze to glupie skojarzenie, ale nie moge sie
        oprzec
        ) ) wrazeniu, ze usilujac wlasnym umyslem zrozumiec
        ) ) zasade dzialania tego umyslu robimy cos podobnego
        ) ) jak w tym eksperymencie. Patrzymy na obraz
        ) ) pracy naszego umyslu, ktory powstaje wskutek
        patrzenia
        ) ) na prace naszego umyslu, ktora powstaje...
        )
        ) Skoro teraz o tym piszesz to chyba niedawno
        ) zyskales takie spojrzenie. Ja staralem sie przedtem
        ) zaprezentowac poglad ze nasz umysl i jego swiadomosc
        ) sa wynikiem takich sprzezen tyle ze znacznie bardziej
        ) skomplikowanych.

        Niezupelnie o to mi chodzilo.
        Chcialem raczej zaprezentowac swiezo nabyty
        poglad na to, co dzieje sie przy introspekcji,
        na to, ze nasze klopoty ze zrozumieniem swiadomosci
        przez introspekcje, biora sie z tego, ze chcemy
        zobaczyc cos, co sie w wyniku dokonywania
        introspekcji zmienia.



        ) Poprzednio do konca sugerowales sie
        ) zewnetrznymi wlasciwosciami. Pisales ze jesli android
        ) potrafi sie wzruszyc i zazartowac ,to jest dla ciebie
        ) swiadomy. Teraz widzisz juz ze w pewnych ukladach
        powstaje
        ) cos materialnego co nie daje sie samo wydestylowac z
        ukladu.

        Wlasnie, to co sie dzieje w tym doswiadczeniu, jest
        dla mnie argumentem za behawioralnym podejsciem.
        Te fraktale nie sa, wg mnie, obrazem swiadomosci,
        sa skutkiem jalowej procedury, ktorej poddany zostal
        uklad.


        ) Sprzezenie samo bez materii nie ma sensu. Te fraktale
        sa
        ) nowa jakoscia w ukladzie. Istnieja tylko dzieki temu
        ) sprzezeniu i wcale nie sa zludzeniem o ile dobrze
        rozumiemy
        ) ich istote istnienia.

        Te fraktale (o dziwo, wszyscy zgadzaja sie, ze w mozgu
        dokonujacym introspekcji cos takiego sie wytwarza!)
        istnieja w naszym umysle, tak jak dywan Sierpinskiego
        na ekranie monitora. Tylko, ze jesli to jest
        tajemnica odczucia swiadomosci, to jak zauwazyl Stefan,
        zaimplementowac cos takiego maszynce jest banalnie
        latwo. Odczucie istnienia swiadomosci braloby sie z
        tego,
        ze taka generacja obrazka jest postrzegana jako
        proces dynamiczny w mozgu (subiektywnie - cos
        istnieje).
        Tajemniczosc, trudnosci w domknieciu tej procedury -
        bralyby
        sie z tego, ze to tylko zabawa zalezna od kontekstu,
        natezenia uwagi, a nie poprawna procedura poznawcza.

        ) Zludzeniem natomiast moze byc nasze
        ) przekonanie ,ze powinnismy moc w tym ukladzie
        wydestylowac
        ) materialny fraktal niezalezny od monitora i kamery.
        ) Ja w takim sprzezeniu widze analogie do stanu
        skupienia.
        ) Stan skupienia rowniez nie moze istniec bez materii.
        ) Cecha charakterystyczna dla tego ukladu
        kamera-monitor
        ) jest generowanie fraktali. W innych ukladach moglo by
        byc
        ) cos zupelnie innego. W ten sposob mielibysmy
        gigantyczna
        ) liczbe roznych "stanow skupiena" - bardzo
        niepraktyczne.
        ) Ale jesli z tych "stanow" wyroznimy pewne o
        szczegolnym
        ) zespole wlasciwosci ,moglibysmy dostac tylko jeden
        ) dodatkowy "stan skupienia/sprzezenia" - stan
        swiadomosci.
        ) Materia znajdujac sie w tym "stanie" mialaby
        szczegolna
        ) ,a jednoczesnie uniwersalna ceche - swiadomosc.
        )

        Zgadzam sie z sensem tego akapitu, tylko ze
        te uniwersalna ceche (bledne kolo) posiada
        juz uklad kamera-monitor.
        Trzeba umiec przetwarzac informacje i spiac
        wyjscie z wejsciem i wrazenie swiadomosci -
        gotowe!


        ) ) Jesli ta powierzchowna analogia jest trafna, to
        ) ) oznacza,
        ) ) ze:
        ) )
        ) ) 1) wytworzy sie nam w koncu jakis stabilny obraz
        (ale
        ) ) zalezny od tego, jak gleboko wnikamy w problem,
        co bylo
        ) ) na poczatku tego procesu etc.) - bedzie sie nam
        ) ) zdawalo, ze cos tam jest.
        ) )
        ) Ale tam fraktal jest realny. Wiec to co sie nam
        bedzie
        ) "zdawalo" wcale nie musi byc mniej realne.

        Dobra. Jest realne, bo angazuje aktywnosc umyslu.
        Tylko, czy poznawczo owocne?

        )
        ) ) 2) Ten obraz, niewiele nam powie o istocie pracy
        ) ) naszego
        ) ) umyslu, tak jak to jest w przypadku zle
        zastosowanej
        ) ) kamery.
        ) )
        ) Co to znaczy w tym przypadku zle zastosowana kamera ?
        ) Przeciez nas nie interesuje wierny obraz monitora
        ,ani
        ) jego otoczenia. Nas interesuja wlasnie te fraktale
        ,czyli
        ) produkt sprzezenia. Jesli odpowiednikiem monitora w
        tym
        ) ukladzie jest nasz mozg(jego czesc) ,a kamery
        zmysly(i reszta mozgu)
        ) ,to zeby je sobie dokladnie objrzec mozemy zrobic
        sobie
        ) tomografie - tylko wtedy nie zobaczymy swiadomosci.

        Mysle, ze wiecej dowiem sie o ukladzie kamera-monitor
        uzywajac go konwencjonalnie. W szczegolnosci, moge
        ustalic wiernosc obrazu, rozdzielczosc, uklad pixeli.
        Wtedy moge zapewne wyliczyc, co bedzie dzialo sie przy
        spieciu wyjscia z wejsciem. Z eksperymentu
        ze sprzezeniem zwrotnym moge uzyskac co najwyzej
        te sama informacje.


        )
        ) ) 3) Wrazenie swiadomosci byloby po prostu skutkiem
        ) ) znajdowania sie naszego umyslu w stanie blednego
        kola.
        ) )
        ) Nasz umysl ,to taki system blednych kol / sprzezen.
        ) To co napisales ,sugeruje ze nasz umysl moglby sie
        ) znajdowac tez w innym stanie niz stan blednego kola.

        Odrozniam procedury zbiezne (interpretacja bodzca),
        o w miare jednoznacznym wyniku, od takich jak
        introspekcja,
        ktore najwyrazniej: nie musza byc zbiezne, ich wynik
        zalezy od dokladnosci.


        ) Wydaje mi sie ,ze nawet wtedy gdy nie mamy
        swiadomosci
        ) nasz umysl pozostaje systemem sprzezen - takich
        blednych
        ) kol. Swiadomosc natomiast bylaby wynikiem istnienia
        calego
        ) zestawu takich sprzezen i to nie koniecznie
        zwiazanych
        ) z poznawaniem wlasnego umyslu. Przeciez dziecko moze
        ) byc swiadome nie bedac swiadome tego ze posiada cos
        takiego
        ) jak mozg czy umysl. Tego nie widac na pierwszy rzut
        oka.
        ) Mysle ze do tego by byc swiadomym wystarczy byc w
        blednym kole
        ) z wlasnym otoczeniem niekoniecznie z wlasnym mozgiem.

        Nie trzeba wiedziec, ze sie mam mozg, wiedzac ze
        sie ma rozumu. Dzieci wiedza, ze potrafia myslec.
        Bledne kolo, ktore mi sie nie podoba, to
        procedura niezbiezna do jakiegos rozsadnego,
        w miare niezmiennego obrazu.

        Kiedy rozwiazuje dobrze postawiony problem, to
        te sprzezenia zwrotne moga doprowadzic do
        jednoznacznej odpowiedzi. W przypadku introspekcji,
        tak chyba nie jest.


        )
        ) ) 4) Uczyc sie o wlasnosciach umyslu nalezy
        ) ) patrzac, jak reaguje on na bodzce - porownac
        ) ) obiekt na ktory patrzy kamera z obrazem na
        monitorze.
        )
        ) Chyba miales dobre intencje ,ale wyszlo Ci cos co juz
        ) Turing proponowal - traktujmy obiekt jak czarna
        skrzynke
        ) i patrzmy jak reaguje on na bodzce.

        Niestety, zabawa z kamera i monitorem, jest
        dla nie powaznym argumentem za podejsciem Turinga.

        ) Czyli pomachalbys reka
        ) do kamery i widzac w monitorze faceta takiego jak ty
        ktory tez
        ) macha wyciagnalbys wniosek ze kamera jest polaczona
        ) z monitorem - albo ze jakas istota posiada
        swiadomosc.
        ) Ale przeciez taki eksperyment nie daje Ci pewnosci.
        ) Przeciez na monitorze mogl leciec jakis film z video.
        ) Moze szansa znikoma - ale tu chodzi o zasady, o
        metodyke badania.
        ) Wg. mnie trzeba by obserwowac obraz nie tylko na
        monitorze ,ale
        ) tez testowac co wchodzi na jego wejscie i skad.
        Sprawdzic
        ) kable miedzy kamera i monitorem i to co dzieje sie z
        sygnalem
        ) w kamerze i w monitorze - generalnie - badac
        sprzezenie
        ) miedzy kamera i monitorem.


        Zgadzam sie, ze wiedze o mozgu mozna zdobyc
        rozmawiajac, wpuszczajac rozmowcy prad
        w neurony, dokonujac tomografii, biopsji mozgu
        rozmowcy lub sekcji jego zwlok. Tylko, czy ta wiedza
        jest nam na pewno potrzebna, zeby zrozumiec
        funkcjonowanie umyslu, a nie mozgu?



        ) Wtedy z dokladnoscia do znanych praw fizyki nie
        ) moglibysmy sie mylic. Tzn. jesli bysmy sie mylili to
        ) dlatego ze w niewystarczajacym stopniu poznalismy
        prawa
        ) fizyki. Po prostu przy pewnych sprzezeniach badane
        uklady
        ) bylyby swiadome niezaleznie od tego czy to nam i czy
        tym
        ) ukladom sie podoba czy nie. Po prostu fizycznie
        byloby
        ) to niemozliwe by bedac w takim zmierz
      • innppp Re: Chinski pokoj - mroczne widmo c.d. 28.03.02, 15:48
        > Wtedy z dokladnoscia do znanych praw fizyki nie
        > moglibysmy sie mylic. Tzn. jesli bysmy sie mylili to
        > dlatego ze w niewystarczajacym stopniu poznalismy
        prawa
        > fizyki. Po prostu przy pewnych sprzezeniach badane
        uklady
        > bylyby swiadome niezaleznie od tego czy to nam i czy
        tym
        > ukladom sie podoba czy nie. Po prostu fizycznie
        byloby
        > to niemozliwe by bedac w takim zmierzonym stanie nie
        byc
        > swiadomym. Wtedy moglibysmy sobie powiedziec : jesli
        ten
        > obiekt/istota nie jest swiadomy(a) ,to nic albo
        prawie nic
        > nie wiemy o swiecie fizycznym.

        Dokladnie. Mysle, ze jesli by obdarzyc komputerek
        odpowiednimi zdolnosciami introspekcji i pozwolic
        mu na rozbuchane sprzezenia zwrotne, to
        by Ci powiedzial, ze podziela Twoj poglad
        na to ze isntieje swiadomosc i na to jak istnieje.


        Dzieki, ze odpowiedziales, bylem ciekawy Twej opinii,
        ale musimy uwazac, zeby nie wpasc w tej dyskusji
        w bledne kolo :).

        Pozdrawiam
        i.
    • Gość: lisa2 Re: Chinski pokoj - mroczne widmo IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 27.03.02, 22:46
      Zastanawiam się, czy macie rację przyrównując myślenie jako wzbudzenie -
      sprzężenie zwrotne: proste, takie jak kamera-ekran, czy skomplikowane, takie
      jak fraktale (wygenerowane najbardziej skomplikowanymi równaniami).

      Proste wzbudzenie powstałe na drodze kamera-monitor, mikrofon-głośnik czy nawet
      laser, który jest najefektywniejszym przykładem wykorzystania sprzężenia
      zwrotnego, to tylko tańczenie w kółko niewielkiej kupki energii. Nie istnieje
      taki idealny generator, który mógłby generować, raz pobudzony, w nieskończoność
      impulsów, które mogłyby zasilać źródło zasilania generatora. Taki generator
      byłby perpetum mobile, a to nie istnieje. Natomiast każdy zamknięty obwód
      sprzężony musi mieć straty, bo obwód musi się sam zasilać, czyli pobierać
      energię podtrzymującą sprzężenie.

      Gdyby jednak, nie odbierać energii zasilania temu obwodowi zapętlonemu, i
      utrzymywać mu zasilanie, to po pewnym czasie taki obwód zostałby zniszczony.
      Zakładamy oczywiście brak jakichkolwiek ograniczników energii w obwodzie pętli.
      Każdy taki obwód byłby tylko nieskończonym zbiornikiem energii, nieskończonym
      akumulatorem, który lawinowo by się zapełniał. Ponieważ nie ma takiego
      zbiornika, to po osiągnięciu krytycznego poziomu energii, reszta spowodowałaby
      zniszczenie obwodu i przerwanie pętli.

      Laser działa w ten spośób, że potrzebna jest jakaś duża energia na początku
      wzbudzania pętli energii, a potem dostarcza się tej energii tylko do poziomu
      podtrzymania sprzężenia lub rośnie wartość zasilania energii, gdy część
      wygenerowanej energii wypuścimy z obwodu pętli, np. w postaci wąskiego
      strumienia światła.

      Ważnym tu pytaniem jest równanie Einsteina E=mc2. Czy istotnie energię możemy
      zamienić w masę. W stronę odwrotną to potrafimy w sposób łatwy. Ale jak
      zamienić tą skumulowaną energię z jakiegoś gigantycznego obwodu ze sprzężeniem
      zwrotnym? Ile energii musimy dostarczyć, by wzbudzić taki generator? Czy
      energia naszego Słońca wystarczy? A jaką energię musimy dostarczyć by uzyskać 1
      gram np. wodoru lub samego protonu, neutronu, elektronu, czy nawet kwantu? To
      jest przykład energii w postaci elektrycznej, a przecież w mózgu takich energii
      nie ma. W mózgu działają bardzo małe energie i bardzo duże straty. Każdy
      przekazywany impuls jest osłabiany każdą milimetrem połączeń (dendrytów) między
      neuronami. A jednak te impulsy, sygnały, dochodzą często z jednego końca mózgu
      do drugiego. Często jeszcze mają siłę wrócić. I w tym przypadku zaczynają się
      wspomnienia. Czy te przebiegi mogą wygenerować masę? Na pewno nie.

      A fraktale? Czy są w stanie wygenerować masę. By fraktale mogły być na tyle
      nieskończone, by swoim stopniem komplikacji spowodowały sprzężenie zwrotne
      powielające energię, to musiałyby być układem elektrycznym.

      Fraktalny układ elektryczny. Załóżmy, że taki możn skonstruować. Musiałby on
      spełniać jeden, podstawowy warunek: każdy wygenerowany obwód nowego pokolenia
      powinien być większy od poprzedniego, a energia potrzebna do wygenerowania tego
      pokolenia, powinna zostać spotęgowana w tym samym stopniu co sam nowy obwód.
      Stopień komplikacji tego fraktalnego obwodu, miałby tylko wpływ na prędkość
      przyrastania układu.

      Niestety, fraktale mają jedną podstawową wadę. Układ fraktalny jest
      bezenergetyczny i ograniczony. Nie ma fraktali nie pozostawiających wolnych
      przestrzeni.

      Czy stopień skomplikowania układu fraktalnego pozwala przypuszczać, że fraktale
      mogłyby generować myśli? Nie, ponieważ fraktale są opisane konkretnymi wzorami
      i nawet jeśli to będą całe zespoły wzorów opisujących dany układ fraktalny to i
      tak zostają luki.

      By fraktal mógł myśleć, to musi być otrzymywać z zewnątrz sygnały zmieniające
      opis samego fraktala i inne wewnętrzne impulsy, dążące do przywrócenia układu
      pierwotnego. Oczywiście, by myślący układ fraktalny mógł się rozwijać - myśleć,
      to poziomów impulsów zewnętrznych i wewnętrznych, zewnętrzne muszą lekko
      przeważać.

      Czy taki układ fraktalny mógłby wytworzyć materię? W taki sam sposób jak
      poprzedni przykład. Nie. Bo za mało jest energii dostarczonej by utworzyć
      dostatecznie wielki i skomplikowany układ.

      Czy to jest możliwe?

      lisa2
    • Gość: Stefan Re: Chinski pokoj - mroczne widmo IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 27.03.02, 22:52
      innppp:
      > Otoz, w niedawnym numerze New Scientist przeczytalem o tym co sie dzieje, gdy
      > skierowac kamere na monitor, na ktorym jest wyswietlany obraz z tej kamery.
      > Powiekszenie kamery jest regulowane. Okazuje sie, ze taka procedura,
      > prowadzaca do sprzezen zwrotnych: monitor-kameram-monitor- ... generuje po
      > krotkim czasie z wyjsciowego szumu, ustalone, fraktalne obrazki na ekranie
      > monitora.

      Czy autor artykulu tlumaczy nature tego zjawiska? Podejrzewalbym efekty
      pikselizacji. Cos jak dudnienia w dzwieku lub ,,mojry'' w obrazkach --
      regularne piki zwiazane z nakladaniem na siebie dwoch funkcji okresowych o
      bardzo zblizonych ale nierownych okresach.

      Oczywiscie nie chodzi Ci o to konkretne zjawisko, ale o analogie do czegos
      innego:

      innppp:
      > nie moge sie oprzec wrazeniu, ze usilujac wlasnym umyslem zrozumiec zasade
      > dzialania tego umyslu robimy cos podobnego jak w tym eksperymencie. Patrzymy
      > na obraz pracy naszego umyslu, ktory powstaje wskutek patrzenia na prace
      > naszego umyslu, ktora powstaje...

      Tylko ze ja przypuszczam, ze nie kazde sprzezenie monitor-kamera-monitor
      prowadzi do takich efektow. Musza istniec dwa rytmy malo sie od siebie
      rozniace. Czy podejrzewasz, ze nasze myslenie laczy sie z jakimis takimi
      rytmami? Wiem, ze w pracy mozgu sa JAKIES rytmy, ale trzeba by wynalezc takie,
      ktore sa wzbudzane akurat przez myslenie o wlasnym mysleniu.

      innppp:
      > 1) wytworzy sie nam w koncu jakis stabilny obraz (ale zalezny od tego, jak
      > gleboko wnikamy w problem, co bylo na poczatku tego procesu etc.) - bedzie sie
      > nam zdawalo, ze cos tam jest.
      [...]
      > 3) Wrazenie swiadomosci byloby po prostu skutkiem znajdowania sie naszego
      > umyslu w stanie blednego kola.

      Czyli ,,swiadomym'' bylby kazdy uklad o tak dobranych rytmach dzialania, ze
      wytworzone przez nie dudnienia maja charakter stabilny? W takim razie tchniecie
      ducha w maszyne powinno byc dla naszej techniki dziecinna zabawka...

      - Stefan

      • lisa2 Fraktale cz 1 28.03.02, 02:28
        Gość portalu: Stefan napisał(a):

        ) innppp:
        ) ) Otoz, w niedawnym numerze New Scientist przeczytalem o tym co sie dzieje,
        ) ) gdy skierowac kamere na monitor, na ktorym jest wyswietlany obraz z tej
        ) ) kamery.
        ) ) Powiekszenie kamery jest regulowane. Okazuje sie, ze taka procedura,
        ) ) prowadzaca do sprzezen zwrotnych: monitor-kamera-monitor- ... generuje po
        ) ) krotkim czasie z wyjsciowego szumu, ustalone, fraktalne obrazki na ekranie
        ) ) monitora.

        ) Czy autor artykulu tlumaczy nature tego zjawiska? Podejrzewalbym efekty
        ) pikselizacji. Cos jak dudnienia w dzwieku lub ,,mojry'' w obrazkach --
        ) regularne piki zwiazane z nakladaniem na siebie dwoch funkcji okresowych o
        ) bardzo zblizonych ale nierownych okresach.

        Niestety nie.

        Żadna pikselizacja, ponieważ w sygnałach analogowych nie ma zamiany sygnału na
        cyfrowy, gdyż każdy układ zamiany sygnału analogowego na cyfrowy wiąże się z
        utratą części sygnału. Sygnał jest dzielony na równe części, a każda z nich
        jest przycinana równo do jednego poziomu.

        Pamiętaj, że nie ma idealnego sygnału analogowego. Każdy sygnał z kamery
        zawiera oprócz podstawowego obrazu, również jego zakłócenia, cienie, refleksy
        itp., i nie ma nigdy idealnych warunków, można je tylko zminimalizować
        ograniczając sygnał po zamianie z obrazu rzeczywistego, do poziomu
        wystarczającego do rozróżnienia obrazu głównego na wyjściu na ekranie.

        Ponadto kamera wprowadza własne zakłócenia, które też wpływają na sygnał
        zamienionego obrazu i zniekształcają go. Zakłócenia te, nie są w pełni
        kasowane, a te które są, usuwane są wraz z częścią oryginalnego sygnału obrazu.

        I teraz pytanie:

        Jaki obraz rzeczywisty (pierwotny) dochodzi do kamery?

        1) Tylko biały ekran. Idealnie jednolita, biała ściana. Wyobraźmy sobie, że ta
        biała ściana ma właściwości ekranu wyświetlającego obraz z kamery, ale ten
        obraz jeszcze do ekranu nie dotarł.

        W tym przypadku, kamera zamienia sygnał bieli, przetwarza ją (załóżmy, bez
        strat, by te nie były widoczne i cały sygnał był jednakowy) i wysyła na ekran.
        Efekt: na ekranie nic się nie zmieniło. Ale teraz na białym ekranie jest już
        obraz wtórny, ten obraz "na oko" nie zmieniony, odebrany jest przez kamerę,
        przetworzony, wyświetlony, odebrany przez kamerę... itd.

        Ponieważ ekran ma cały czas biel i nic poza tym, a kamera jest tak
        skonstruowana, że ustala się poziom bieli i czerni sygnału z przetworzonego
        obrazu, to i milion takich odbić, teoretycznie nic nie zmieni, gdyż kamera
        obetnie sygnał jaśniejszy niż ten podstawowy sygnał bieli (wyrówna go do
        poziomu bieli).

        Podobnie się stanie, gdy ekran będzie czarny. Kamera ustawi sygnał do poziomu
        czerni i obraz na ekranie będzie zawsze czarny.

        Podobnie się stanie z każdym obrazem jednolitym, niezależnie od barwy i
        intensywnoości, tylko na innym poziomie, pośrednim między czernią i bielą.

        2) Co się stanie, gdy w centrum ekranu wyświetlimy jakiś punkt, np. czarne koło
        o średnicy 1 cm na białym ekranie. Kamera w stosunku do ekranu ustawiona jest
        idealnie na wprost. Powiększenie przekazywanego obrazu jest 1:1.

        Efekt: Na ekranie nic się nie zmieniło.

        Zmiany nastąpią dopiero wtedy, gdy zmienimy pozycję kamery względem ekranu, a
        więc odchylimy oś kamery od osi obrazu, lub zmienimy powiększenie na większe
        (2:1, 3:1, 1,0001:1, 1000,0001:1), lub to i to.

        Zmniejszenie obrazu w jakiejkolwiek proporcji, kamera w osi - obraz szybko
        niknie. Następnie brak zmian - ekran całkowicie biały.

        Powiększenie obrazu w jakiejkolwiek proporcji - spowoduje gwałtowne
        wyświetlenie coraz większego kółka w tej samej proporcji, aż do momentu, gdy
        kółko przekroczy obszar widzenia kamery i wtedy ekran stanie się cały czarny aż
        do bólu. Następnie brak zmian - ekran całkowicie czarny.

        To były przykłady, w których kamera i ekran były idealne, bez wprowadzania do
        nich zakłóceń.

        Jak jest wrzeczywistości?

        O kamerze już pisałam wyżej, ma zakłócenia własne i odbiera zakłócenia obrazu z
        zewnątrz. Tam te zakłócenia są ograniczane wraz z usuwaniem części obrazu.

        Ale jeszcze nie pisałam o zakłóceniach ekranu. Otóż przyjęłam w przykładach
        wyżej ekran idealnie gładki o właściwościach wyświetlania obrazu.

        Weźmy teraz ekran z materiału. Gdy zbliżmy się do niego, to zauważymy, że ma
        otworki i krzyżujące się włókna. Gdy ekran ten oddalimy na odpowiednią
        odległość, to kamera zobaczy jednolitą białą płaszczyznę, ponieważ jej
        roszdzielczość nie rozróżni pojedynczych włókien. Jest to czułość kamery. Gdy
        jednak zwiększymy czułość kamery, to na ekranie zobaczymy obraz tego ekranu,
        czyli otworki w otworkach i włókna na włóknach (skala 1:1).

        Gdy ekranem będzie kineskop. Kineskop jest tak skonstruowany, że każdy obraz
        wyświetlany na ekranie ma jakąś liczbę linii poziomych. Załóżmy, że 1000 linii.
        Oznacza to, że obraz w kamerze musi zostać podzielony na 1000 linii i linie te
        zostaną wyświetlone na ekranie. Każda z tych linii jest wyświetlana osobno,
        jedna po drugiej, nigdy jednocześnie, i jedna pod drugą. Dzieje się to szybko,
        dlatego my widzimy to jako cały obraz bo linie się zlewają w całość, ale nigdy
        idealnie więc między liniami są również przerwy. Podczas tworzenia takiej linii
        (w kamerze) daje obraz cząstkowy (1/1000 obrazu). Tu muszę zaznaczyć, że
        początek linii jest rejestracją części obrazu w innym czasie niż koniec linii -
        żaden element linii nie jest rejestracją jakichkolwiek dwóch punktów obrazu w
        tym samym czasie - nigdy.

        Na koniec ekran kineskopu wyświetla te wszystkie linie (składa je w obraz),
        jedna po drugiej, w tej samej kolejności i tempie w jakim je zarejestrowane
        były w kamerze.

        Jeśli teraz połączymy zachowania się obrazu, z poprzednich przykładów z
        przypadków idealnych kamery i ekranu, z rzeczywistymi możliwościami kamery i
        kineskopu, to okaże się, że kamera nie wyświetli kompletnego obrazu lecz te
        jego elementy, które będą równe i / lub większe od grubości linii i
        rozdzielczości kamery. Więc każdy obraz będzie zafałszowany. Okaże się, że
        idealny obraz lustra w lustrze, w układzie kamera-kineskop nigdy nie nastąpi, a
        zakłócenia będą potęgowane.

        Dlaczego w przytoczonym artykule dziennikarze piszą o fraktalach? Nie wiem, ale
        myślę, że chcą tu stworzyć pseudo naukę, by potwierdzić przydatność fraktali do
        wszystkiego.

        Wszelkie zakłócenia w kamerze i telewizorze czy monitorze analogowym są
        potęgowane i niwelowane przez układy elektroniczne, które same w sobie też
        wnoszą zakłócenia. Analizując przebiegi elektryczne w każdym punkcie kamery i
        monitora, można wychwycić sygnał wyświetlanego elementu obrazu i porównać go z
        sygnałem, odpowiadającego mu, rejestrowanego punktu obrazu pierwotnego. Każdy z
        tych sygnałów można opisać funkcją lub układem funkcji sinusoidalnych, bo takie
        przebiegi posiadają sygnały elektryczne w tych urządzeniach.

        Bawiąc się każdym elementem układów elektronicznych można wpłynąć na jakość
        wyświetlanego obrazu i sposób reakcji na ruch kamery w stosunku do obrazu.
        Wszystko zależy jak zachowają się układy ograniczające przebiegi sygnałów które
        w efekcie wzbudzenie zaczynają zachowywać się gwałtownie, np. gwałtownie
        rosnąć. Tylko gwałtowny wzrost sygnału przekraczający wartości dopuszczalne są
        ograniczane. I dlatego różne efekty takiego wzbudzania są ograniczane przez
        dodatkowe układy ochronne, a te, które pozostają, nie mają żadnego znaczenia
        dla analizy fraktali.

        ) Tylko ze ja przypuszczam, ze nie kazde sprzezenie monitor-kamera-monitor
        ) prowadzi do takich efektow. Musza istniec dwa rytmy malo sie od siebie
        ) rozniace. Czy podejrzewasz, ze nasze myslenie laczy sie z jakimis takimi
        ) rytmami? Wiem, ze w pracy mozgu sa JAKIES rytmy, ale trzeba by wynalezc
        takie,
        ) ktore sa wzbudzane akurat przez myslenie o wlasnym mysleniu.

        Podejrzewam, że tak jak w opisie kamera-monitor, w mózgu są takie ograniczniki
        sygnałów, które uniemożliwiają nadmierne wzbudzanie
        • lisa2 Re: Fraktale cz 2 28.03.02, 02:30
          > Tylko ze ja przypuszczam, ze nie kazde sprzezenie monitor-kamera-monitor
          > prowadzi do takich efektow. Musza istniec dwa rytmy malo sie od siebie
          > rozniace. Czy podejrzewasz, ze nasze myslenie laczy sie z jakimis takimi
          > rytmami? Wiem, ze w pracy mozgu sa JAKIES rytmy, ale trzeba by wynalezc takie,
          > ktore sa wzbudzane akurat przez myslenie o wlasnym mysleniu.

          Podejrzewam, że tak jak w opisie kamera-monitor, w mózgu są takie ograniczniki
          sygnałów, które uniemożliwiają nadmierne wzbudzanie sygnałów. Istnieje możliwość
          uszkodzenia tych ograniczników, i to daje efekt schizofrenii. A myślenie mieści
          się raczej w tych normalnych przebiegach sygnałów, ograniczonych tylko oporem
          wewnętrznym (elektryczna oporność wewnętrzna) mózgu i jego elementów.

          Prawdopodobnie, każdy region mózgu, ma swoją specyficzną organizację, a ta ma
          wpływ na postać wysyłanych i odbieranych sygnałów. Być może te dwa rytmy to są
          sygnały wysyłany i odbierany przez mózg.

          > Czyli ,,swiadomym'' bylby kazdy uklad o tak dobranych rytmach dzialania, ze
          > wytworzone przez nie dudnienia maja charakter stabilny? W takim razie tchniecie
          > ducha w maszyne powinno byc dla naszej techniki dziecinna zabawka...

          Ja w to nie wierzę, ponieważ istnieją już powszechnie stosowane układy
          elektroniczne, mikroprocesory, o takiej komplikacji i pomieszaniu sygnałów
          prostych, że można z nich już złożyć sygnał podobny do sygnału mózgu. Tym
          bardziej, że częstotliwość sygnałów w mózgu jest wiele wiele razy mniejsza od
          częstotliwości dzisiejszych procesorów.

          Przy tworzeniu sygnału mózgu, największą trudność sprawia jego komplikacja i
          identyfikacja, który sygnał jest skąd i dokąd trafia.

          lisa2
          • innppp Re: Fraktale cz 2 28.03.02, 17:03
            Wielkie dzieki za uwagi.

            Chcialbym jeszcze wyjasnic, ze obecny watek
            jest kontynuacja dlugiej i zacietej dyskusji
            o Chinskim Pokoju, ktora wiedlismy kiedys.
            Notka o ciekawym zachowaniu monitora
            i kamery jest tylko pretekstem, zawodna
            zapewne analogia. Centralne pytania, ktore
            stawiamy, to: czy komputery cos rozumieja?
            Czy mozna podchodzic do zjawiska swiadomosci
            behawioralnie? Na ile obiektywna jest cecha
            swiadomosci?

            Pozdrawiam serdecznie
            i.
      • innppp Re: Chinski pokoj - mroczne widmo 28.03.02, 12:14
        Gość portalu: Stefan napisał(a):
        >
        > Czy autor artykulu tlumaczy nature tego zjawiska?
        Podejrzewalbym efekty
        > pikselizacji. Cos jak dudnienia w dzwieku lub
        ,,mojry'' w obrazkach --
        > regularne piki zwiazane z nakladaniem na siebie dwoch
        funkcji okresowych o
        > bardzo zblizonych ale nierownych okresach.
        >

        To byla taka mala notka- ciekawostka.
        Autorzy uzywali zdaje sie kamer cyfrowych i
        argumanetowali, ze pikselizacja wspol-odpowiada
        za ten efekt.


        > Oczywiscie nie chodzi Ci o to konkretne zjawisko,
        > ale o analogie do czegos innego:
        >

        Tak. Oczywiscie analogie sa bardzo zawodne.

        >
        > Tylko ze ja przypuszczam, ze nie kazde sprzezenie
        monitor-kamera-monitor
        > prowadzi do takich efektow.

        Mysle, ze masz racje. Zdaje sie, kamera powinna
        powiekszac obraz monitora.


        > Musza istniec dwa rytmy malo sie od siebie
        > rozniace. Czy podejrzewasz, ze nasze myslenie laczy
        sie z jakimis takimi
        > rytmami? Wiem, ze w pracy mozgu sa JAKIES rytmy, ale
        trzeba by
        > wynalezc takie,
        > ktore sa wzbudzane akurat przez myslenie o wlasnym
        mysleniu.

        Tu juz chyba ciagniesz analogie dalej niz ja.
        Moje spostrzezenie bylo proste -
        kamera-monitor potrafia wygenerowac
        cos z szumu, cos zmiennego, trudno
        uchwytnego, co jest skutkiem blednego
        kola.


        Niemniej, mysle, ze proba uswiadomienia
        sobie czym jest wlasna swiadomosc moze
        byc rozumiana jako pewien specjalny
        sposob myslenia. Wyobrazam sobie to tak:
        mozg potrafi spelniac rozne funkcje i sie
        uczyc. Mysle, ze posiada tez mechanizm
        pozwalajacy na nadzorowanie sposobu
        uczenie sie innych funkcji.
        Nadzor oznacz mozliwosc introspekcji
        i modyfikacji. Jesli skierujemy te
        introspektywno-nadzorcza funkcje
        na siebie sama - to mamy wlasnie
        wrazenie swiadomosci.




        >
        > innppp:
        > > 1) wytworzy sie nam w koncu jakis stabilny obraz
        > > (ale zalezny od tego, jak gleboko wnikamy w problem,
        > > co bylo na poczatku tego procesu etc.) - bedzie sie
        > > nam zdawalo, ze cos tam jest.
        > [...]
        > > 3) Wrazenie swiadomosci byloby po prostu skutkiem
        > > znajdowania sie naszego
        > > umyslu w stanie blednego kola.
        >
        > Czyli ,,swiadomym'' bylby kazdy uklad o tak dobranych
        rytmach
        > dzialania, ze wytworzone przez nie dudnienia maja
        charakter
        > stabilny? W takim razie tchniecie
        > ducha w maszyne powinno byc dla naszej techniki
        dziecinna zabawka...
        >

        Tak i nie. Najpierw, ta maszyna musialaby sie umiec
        uczyc i dokonywac introspekcji procesu uczenia.
        Czyli stare warunki, ktore kiedys artykulowalem.
        Wtedy mozna by tchnac w nia to, ze mialaby
        wrazenie, ze jest swiadoma i moglibysmy z
        nia smialo pogadac o tym zabawnym zjawisku.
        Rozumialaby dobrze o czym mowa.

        Pozdrawiam serdecznie
        i.
        • Gość: Stefan Re: Chinski pokoj - mroczne widmo IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 28.03.02, 13:47
          innppp:
          > Autorzy uzywali zdaje sie kamer cyfrowych i argumanetowali, ze pikselizacja
          > wspol-odpowiada za ten efekt.

          Artefakty zwiazane z pikselizacja moga zachodzic rowniez bez samoobserwacji
          takiej, jak kiedy kamera patrzy na ekran, ktory zasila. Sa one problemem
          rowniez w komputerowej obrobce obrazu i dzwieku, gdzie zadnego takiego
          sprzezenia nie ma. A czy obrazki fraktalne z ukladu kamera-monitor sa mozliwe
          bez dyskretyzacji? To moze byc trudno sprawdzic, bo trzebaby wykluczyc uzycie
          kamery cyfrowej, a i ekran trzebaby jakos przekonstruowac. Moze powtarzac
          eksperyment przy roznych rozdzielczosciach kamery i predkosciach odnawiania
          obrazu na ekranie? Efekty pikselizacji powinny wtedy bardzo istotnie sie
          zmieniac.

          Zreszta w naszym ukladzie bardzo nerwowym bodzce tez sie dyskretyzuja, bo neuron
          odpala zawsze tak samo, a mozg liczy sile bodzca nie po sile sygnalu tylko po
          czestosci nadchodzenia sygnalow. O bodzcu slabszym niz norma przewiduje mozg w
          ogole nie jest informowany.

          innppp:
          > Moje spostrzezenie bylo proste - kamera-monitor potrafia wygenerowac cos z
          > szumu, cos zmiennego, trudno uchwytnego, co jest skutkiem blednego kola.

          Blednego kola zerujacego na dyskretnosci, tak? Wiec maszynie komputerowi byloby
          blizej do swiadomosci niz maszynie analogowej.

          Ja:
          > W takim razie tchniecie ducha w maszyne powinno byc dla naszej techniki
          > dziecinna zabawka...
          innppp:
          > Tak i nie. Najpierw, ta maszyna musialaby sie umiec uczyc i dokonywac
          > introspekcji procesu uczenia.

          W modelu kamery i monitora jest samoobserwacja ale nie ma uczenia. Moze wiec
          nie jest ono konieczne dla swiadomosci?

          - Stefan

          • innppp Re: Chinski pokoj - mroczne widmo 28.03.02, 16:01
            Gość portalu: Stefan napisał(a):

            > Artefakty zwiazane z pikselizacja moga zachodzic
            rowniez bez samoobserwacji
            > takiej, jak kiedy kamera patrzy na ekran, ktory
            zasila. Sa one problemem
            > rowniez w komputerowej obrobce obrazu i dzwieku, gdzie
            zadnego takiego
            > sprzezenia nie ma.

            Z pewnoscia. Przewidzenia i bledy tez sa problemem
            naszych
            umyslow w normalnych warunkach, ale w przypadku
            samo-analizy swiadomosci, te artefakty stanowia byc moze
            o atrakcyjnosci
            obrazu?



            > A czy obrazki fraktalne z ukladu kamera-monitor sa
            mozliwe
            > bez dyskretyzacji? To moze byc trudno sprawdzic, bo
            trzebaby wykluczyc uzycie
            > kamery cyfrowej, a i ekran trzebaby jakos
            przekonstruowac. Moze powtarzac
            > eksperyment przy roznych rozdzielczosciach kamery i
            predkosciach odnawiania
            > obrazu na ekranie? Efekty pikselizacji powinny wtedy
            bardzo istotnie sie
            > zmieniac.
            >


            Mysle, ze zasada jest dodatnie sprzezenie zwrotne,
            ktore musi ze wzgledow na twarde ograniczenia
            w ukladzie, wyhamowac. Nie wiem czy pikselizacja
            jest tu zasadniczym punktem.


            > innppp:
            > > Moje spostrzezenie bylo proste - kamera-monitor
            potrafia wygenerowac cos z
            > > szumu, cos zmiennego, trudno uchwytnego, co jest
            skutkiem blednego kola.
            >
            > Blednego kola zerujacego na dyskretnosci, tak? Wiec
            maszynie
            > komputerowi bylob y
            > blizej do swiadomosci niz maszynie analogowej.
            >

            Nie wiem czy dyskretyzacja potrzebna,
            istota jest bledne kolo, ktore generuje
            cos, tam gdzie nic nie ma (sam szum).
            To cos ma w dodatku bogata i zmienna
            strukture i dla podtrzymania wymaga
            aktywnosci ukladu.


            > Ja:
            > > W takim razie tchniecie ducha w maszyne powinno byc
            dla naszej techniki
            > > dziecinna zabawka...
            > innppp:
            > > Tak i nie. Najpierw, ta maszyna musialaby sie umiec
            uczyc i dokonywac
            > > introspekcji procesu uczenia.
            >
            > W modelu kamery i monitora jest samoobserwacja ale nie
            ma uczenia.
            > Moze wiecnie jest ono konieczne dla swiadomosci?
            >

            Nie upieram sie przy uczeniu.
            Warunki minimalne dla dzialania tego modelu, to
            przetwarzanie informacji + samoobserwacja
            tego procesu.


            Pozdrawiam serdecznie
            i.

            • Gość: Nefilim Re: Chinski pokoj - mroczne widmo IP: *.skierniewice.cvx.ppp.tpnet.pl 28.03.02, 23:44
              Nagle odkryliscie uklady dynamiczne , czy moze ich zachowania asymptotyczne i
              szukacie w nich swiadomosci :-)
              O'=U(O) gdzie U to jakis operator transformacji. W wersji z kamera mamy ciagi
              U(n razy)(O),gdzie n dazy do nieskonczonosci. Zachowaniami asymptotycznymi moga
              byc punkty stale obrazu koncowego O,oscylacje periodyczne (czasowe i
              przestrzenne) i w koncu chaos (ten deterministyczny) O. W ciaglym
              przypadku,mamy po prostu rownanie autonomiczne dO/dt=U(O(t-opoznienie)) ktore
              ma podobne jakosciowo zachowania jak jego dyskretny odpowiednik. Czy
              rozwiazanie ukladu Lorentza ma samoswiadomosc ? Spzezenia zwrotne z opoznieniem
              to chyba troche za malo do uzyskania wewnetrznego glosu "Ja jestem". Wyglada to
              raczej na skutek,nizli przyczyne wewnetrznej samokontroli,jakby jakas
              niedeterministyczna wyrocznia wchodzila dodatkowo w proces zwrotnego sprzezenia
              strumienia mysli.
              • Gość: Natural Swiadomosc a bol i extasa IP: *.dip.t-dialin.net 02.04.02, 14:34
                Gość portalu: Nefilim napisał(a):

                > Nagle odkryliscie uklady dynamiczne , czy moze ich zachowania asymptotyczne i
                > szukacie w nich swiadomosci :-) ............

                > to chyba troche za malo do uzyskania wewnetrznego glosu "Ja jestem". Wyglada to
                >
                > raczej na skutek,nizli przyczyne wewnetrznej samokontroli,jakby jakas
                > niedeterministyczna wyrocznia wchodzila dodatkowo w proces zwrotnego sprzezenia
                >
                > strumienia mysli.


                O ciekawa rozmowa na ulubiony temat :)

                Retrospekcja zdaje sie byc nieodzownym elementem swiadomosci.
                Przytym stopien zgodnosci przy dynamicznym porownywaniu i klasyfikacji informacji
                danej z nabywana.
                Im wiekszy stopien zgodnosci i poprawnosci z porownywanym memem (kompleksem
                pamieciowym) tym wieksze pobudzenie ukladu limbicznego odpowiedzialnego za
                pozytywne lub negatywne ozywienie ukladu. Ustalenie stopnia zainteresowania.

                Dalej ponowne ustalenie obszaru i intensywnosci stanu skupienia uwagi.
                Gdy stopien zainteresowania zbliza sie do minimum
                - ukald zasypia, swiadomosc > 0
                - uklad spi swiadomosc = 0
                W posczegolnych fazach snu pojawiaja sie naturalnie tez przeblyski swiadomosci
                ale znakomita czesc snu to nieswiadomy stan organizmu.
                Swiadomosc wydaje sie wiec funkcjonowac tylko w polaczeniu z wewnetrznymi
                systemami uczuc.
                Wiec aby ruszyc dalej z miejsca trzeba rozszyfrowac ich dzialanie.
                Jak zrozumiemy mechanizmy bolu i extasy to bedzie nam napewno juz niewiele
                brakowalo do reszty.

                pozdrawiam
    • yidele Re: Czasy mroczne - umysly .....? 30.03.02, 13:10
      Posuwajac sie dale w tym kierunku, moglbys stwierdzic
      iz niemozliwe jest modelowanie pracy komputera
      komputerem - a jest to wierutna bzdura, takie emulacje
      systemow przez systemy istnieja.
      Modelowanie interakcji mozg-umysl na podstawie
      interakcji kamera-telewizor czy glosnik-mikrofon to
      chyba jakas tragiczna pomylka - przeciez chodzi o
      zrozumienie funkcji a nie o uzmyslowienie sobie pozycji
      i stanu kazdego neurona. Oczywiscie wprowadzenie na
      wejsciu obrazu wyjsciowego powoduje tzw. feed-back (
      jak po polsku? ) ale przeciez glos spikera na wejsciu
      tlumaczacy jak uklad dziala nie powoduje takiego
      zjawiska, chyba ze stoi on zbyt blisko glosnika..... W
      kazdym razie uklad ten nie reprezentuje w zaden
      zblizony sposb ukladu mozg-umysl, bo uklad y wideo i
      audio sa statyczne, mozg zas dokonuje
      samo-reorganizacji na poziomie komorkowym conajmniej.
      Jak w twoim modelu reprezentujesz Swiadomosc? czy
      uklad wideo-kamera "wie" ze jest ukladem? czy mozna
      wogole mowic o "swiadomosci"?

      • innppp Wyjasnienie 07.04.02, 14:46
        Jeszcze raz: powierzchowna analogia z ukladzikiem
        elektronicznym nie miala sluzyc zrozumieniu zjawiska
        swiadomosci, tylko tego wrazenia swiadomosci,
        ktore sie ma przy probach introspektywnego
        badania zjawiska swiadomosci.

        Symulowanie pracy komputera innym komputerem, to co
        innego niz symulowanie programem aktualnego
        stanu tego programu (z dozwolonymi niewielkimi
        przeklamaniami), prawda?

        Pozdrawiam
        i.
    • Gość: wojtek Re: Chinski pokoj - mroczne widmo IP: *.math.umd.edu 19.04.02, 05:59
      Nie chcialbym tutaj nikogo urazic swoja niewiedza na
      temat podstaw matematyki i logiki, ale Twoje pytanie
      bardzo przypomina mi problemy jakie matematyka miala
      jakies 100 lat temu z okladem. Problemy dotyczace
      mianowicie roznych zagadnien zwiazanych z
      dowodliwoscia, niesprzeczoscia teorii itp.

      Twoje porownanie bardzo mi sie podoba - wiecej mysle,
      ze to dziwne ze do tej pory nikt nie zwrocil uwagi na
      to, ze jesliby za przyklad wziac resultat Goedla, to
      proby duskusji o tym, ze myslenie jest "tym", albo ze
      myslenie jest "tamtym" - majac do pomocy tylko (:))
      myslenie, z gory skazane sa na porazke.

      Nie jestem pewien czy wlasnie to miales na mysli w
      swoim poscie?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka