innppp
26.03.02, 18:26
Hej.
Swego czasu walkowalismy dla zabicia czasu i z wielkiej
ciekawosci zagadke ludzkiej swiadomosci, rozumienia,
w watku o podobnym tytule, do ktorego odsylam ciekawych
tego co to jest Chinski Pokoj.
Chcialbym sie teraz podzielic pewna refleksja.
Otoz, w niedawnym numerze New Scientist przeczytalem
o tym co sie dzieje, gdy skierowac kamere na monitor,
na
ktorym jest wyswietlany obraz z tej kamery.
Powiekszenie
kamery jest regulowane. Okazuje sie, ze taka procedura,
prowadzaca do sprzezen zwrotnych:
monitor-kameram-monitor- ... generuje po krotkim czasie
z wyjsciowego szumu, ustalone, fraktalne obrazki na
ekranie
monitora.
Moze to glupie skojarzenie, ale nie moge sie oprzec
wrazeniu, ze usilujac wlasnym umyslem zrozumiec
zasade dzialania tego umyslu robimy cos podobnego
jak w tym eksperymencie. Patrzymy na obraz
pracy naszego umyslu, ktory powstaje wskutek patrzenia
na prace naszego umyslu, ktora powstaje...
Jesli ta powierzchowna analogia jest trafna, to
oznacza,
ze:
1) wytworzy sie nam w koncu jakis stabilny obraz (ale
zalezny od tego, jak gleboko wnikamy w problem, co bylo
na poczatku tego procesu etc.) - bedzie sie nam
zdawalo, ze cos tam jest.
2) Ten obraz, niewiele nam powie o istocie pracy
naszego
umyslu, tak jak to jest w przypadku zle zastosowanej
kamery.
3) Wrazenie swiadomosci byloby po prostu skutkiem
znajdowania sie naszego umyslu w stanie blednego kola.
4) Uczyc sie o wlasnosciach umyslu nalezy
patrzac, jak reaguje on na bodzce - porownac
obiekt na ktory patrzy kamera z obrazem na monitorze.
Co sadzicie?
i.