nikodem123
07.07.14, 12:23
Przejrzałem sprawozdania finansowe tuzów z Big Pharma i się zaniepokoiłem
Co mają sprawozdania finansowe z nauką?
Nie czarujmy się. Bez kasy nie ma postępu.
Już nikt nie rozwija klasycznej chemioterapii antynowotworowej.
Zeszliśmy głębiej -w tej chwili rozwijane leki próbują trafić w sam punkt, czym komórki nowotworowe różnią się od tych zdrowych.
Super! Prawda?
Zbliżamy się do ideału, czyli do terapii celowanej.
I teraz kubeł zimnej wody.
Zobaczyłem, że Pfizer (nember łan wśród Big Pharma) odkrył, że część rakow płuca rozwija mutację, której produkt można zablokować. Zrobili lek, który okazał się skuteczniejszy niż klasyczna chemioterapia. Cieszymy się? No! Pewnie!
Problem w tym, że sprzedaż tego specyfiku w tym roku nie przekroczy jakiś 300mln$. Patrząc na dynamikę wzrostu sprzedaży to może to być kwota podana na wyrost.
Czy 300mln to dużo? Obiektywnie pewnie tak. Ale dla Big Pharmy nic co nie sprzedaje się powyżej 1 mld nie wzbudza specjalnych emocji. A bez zaangażowania Big Pharmy nie będzie nowych leków.
Tak, więc mamy sytuację.Coraz dogłębniej poznajemy różnice w fizjologi komórek w poszczególnych typach raka. Tworzymy coraz to bardziej celowane leki. To jednak powoduje, że grupa pacjentów, która na nich skorzysta jest coraz węższa. Mała ilość pacjentów - mniejsze dochody. Mniejsze zainteresowanie tworzeniem nowych leków.
I to jest ten właśnie kontratak raka