Dodaj do ulubionych

cząstki to fale ?

29.08.14, 23:06
jankesi mówią, że jeśli coś wygląda jak kaczka i gdacze jak kaczka, to znaczy że to jest kaczka. jeśli splątane cząstki maja polaryzacje prostopadłe do siebie a w fali em pola, magnetyczne i elektryczne, też są prostopadłe do siebie, to wygląda na to, ( bo chyba prostopadłość nie jest zbyt powszechna we wszechświecie) że albo splątane cząstki i fale em poruszają się po jakimś istniejącym wcześniej torze/szablonie (eter? brrr...), albo cząstki materii to też fale em. zbyt nowatorskie ?
Obserwuj wątek
    • pomruk Re: cząstki to fale ? 29.08.14, 23:29
      Splątane cząstki mają polaryzacje prostopadłe do siebie? Skąd to wziąłeś?
      O co u licha chodzi z tym szablonem?
      Cząstki mają własności falowe, tyle ze spóźniłeś się z tym pomysłem 90 lat. Takie to "nowatorstwo".
      • kumoter40 Re: cząstki to fale ? 30.08.14, 07:11
        pomruk napisał:

        > Splątane cząstki mają polaryzacje prostopadłe do siebie? Skąd to wziąłeś?
        > O co u licha chodzi z tym szablonem?
        >
        prostopadłe polaryzacje nie ja wymyśliłem, tylko badacze splątań. może tak być, że badane dwie splątane czastki/fotony to w jakiś sposób ta sama fala em ?
        • pomruk Re: cząstki to fale ? 30.08.14, 10:35
          kumoter40 napisał:
          > prostopadłe polaryzacje nie ja wymyśliłem, tylko badacze splątań.
          Nie.
          > może tak być,
          > że badane dwie splątane czastki/fotony to w jakiś sposób ta sama fala em ?
          Ta sama fala tak, w tym sensie, ze opisywać je będzie jedna funkcja falowa. Ale nie elektromagnetyczna.
    • alsor Re: cząstki to fale ? 31.08.14, 01:23
      > jeśli splątane cząstki maja polaryzacje prostopadłe do siebie
      > a w fali em pola, magnetyczne i elektryczne, też są prostopadłe do siebie, to
      > wygląda na to, ( bo chyba prostopadłość nie jest zbyt powszechna we wszechświec
      > ie) że albo splątane cząstki i fale em poruszają się po jakimś istniejącym wcze
      > śniej torze/szablonie (eter? brrr...), albo cząstki materii to też fale em. zbyt nowatorskie ?

      Nie ma nawet smugi cienia splątanych cząstek, bo eksperymentatorzy nie podają
      explicite mierzonych serii spinów/polaryzacji, lecz tylko gotowe wyliczane,
      znaczy spreparowane korelacje...

      Które niby łamią prawa algebry, no ale to jest przecież nonsensem -
      oni sami używają intensywnie tych samych praw,
      bo inaczej nie mogliby wyliczyć czegokolwiek.

      No a zgodnie z prawdą ludową: kto dołki kopie...
      Dzieci znowu nie odrobili lekcji... i pospołu z pomrukiem, hehe!
      ------

      A co do prostopadłości w falach e/m, no to to jest jakiś tam tradycyjny kicz,
      utrwalany od ponad 100 lat.

      Istnieje pojęcie ortogonalności, który znaczy zwykle, tyle że coś jest niezależne,
      nie wpływa na siebie w żaden sposób, ani pozytywnie, ni negatywnie -
      taka wzajemna transparentność, no ale wtedy i tak istnieje suma typu:
      a^2 + b^2 = c^2... hehe!

      • kumoter40 Re: cząstki to fale ? 31.08.14, 11:38
        alsor napisał:
        >
        > A co do prostopadłości w falach e/m, no to to jest jakiś tam tradycyjny kicz,
        > utrwalany od ponad 100 lat.
        >
        to widać jestem ofiarą tradycyjnego kiczu . a propos tytułowej kaczki i walcząc z następnym tradycyjnym kiczem, skoro elektron pochłania i emituje fotony to nie łatwiej przyjąć, że elektron to skupisko fotonów, do którego przyłącza się i odłącza pojedynczy foton ? może łatwiej byłoby przełknąć pomysł, że splątanie nie istnieje, a rozdzielenie nigdy nie nastąpiło ponieważ cząstki/fotony są cały czas ze sobą skorelowane ?
        • alsor Re: cząstki to fale ? 31.08.14, 15:17
          > skoro elektron pochłania i emituje fotony to nie łatwiej przyjąć, że elektron
          > to skupisko fotonów, do którego przyłącza się i odłącza pojedynczy foton ?
          > może łatwiej byłoby przełknąć pomysł, że splątanie nie istnieje,
          > a rozdzielenie nigdy nie nastąpiło ponieważ cząstki/fotony są cały
          > czas ze sobą skorelowane ?

          Nie, tak i nie.

          Elektron nie emituje żadnych fotonów, lecz cały atom wytwarza
          zaburzenia podczas zmiany konfiguracji swoich elementów.

          W przypadku wolnych elektronów, obserwowane promieniowanie,
          np. w cyklotronach, jest podobnie generowane,
          znaczy cały system typu: elektron + coś tam, zmienia stan,
          i stąd te zaburzenia zwane promieniowaniem.

          Cząstki nie są skorelowane w tym sensie kwantowym - nieklasycznym,
          na co dostatecznym dowodem jest nieistnienie serii pomiarowych
          sprzecznych z regułami algebry.
          Dlatego też eksperymentatorzy nigdy nie podają mierzonych serii,
          lecz tylko wyliczane finalne korelacje.

          A dla tak frywolnie wyliczanych korelacji limity są znacznie
          wyższe, i nawet od tych z QM, bo aż 4 a nie 2*sqrt(2) =~ 2.8;
          dla realny serii pomiarów limitem jest 2, bo tu mamy niezależność pomiarów -
          brak komunikacji, czyli po prostu losowe i niezależne serie złożone z liczb -1 lub 1.

          Cały skecz z tymi splątaniami polega na wprowadzeniu trzeciej możliwości: 0,
          oznaczającej w praktyce brak danych - błąd pomiaru, zakłócenie, itp.;
          wówczas jest możliwe przekroczenie tego limitu, pomimo że serie
          są nadal niezależne i losowe!

          Ot, tak dość zabawna i bardzo trudna do wyczucia ciekawostka,
          którą można wykorzystać do ogłupiania miernot - iluzjonista całkiem podobnie robi...
      • kumoter40 Re: cząstki to fale ? 17.09.14, 19:55
        alsor napisał:
        >
        > A co do prostopadłości w falach e/m, no to to jest jakiś tam tradycyjny kicz,
        > utrwalany od ponad 100 lat.
        >
        >
        to w takim razie skąd te prostopadłe orientacje/polaryzacje anten w całej technice radiowej
        • alsor Re: cząstki to fale ? 19.09.14, 16:36
          > to w takim razie skąd te prostopadłe orientacje/polaryzacje anten w całej technice radiowej

          Fale mają polaryzację - kierunek oscylacji, więc orientacja ma znaczenie.
          W tym jak i w innych przypadkach, np. w oku, istotny jest kierunek E, a nie jakiegoś tego urojonego B...

          Jasność światła też zależy od E.
          O falach B nie słyszałem żeby ktoś to gdzie rejestrowało... no, może poza kilkoma przypadkami mitomanów, którzy próbowali mierzyć czasy transmisji magnetyzmu... hehe!
    • al.1 Re: cząstki to fale ? 31.08.14, 21:13
      kumoter40 napisał:

      > ...albo cząstki materii to też fale em. zbyt nowatorskie ?

      Odnoszę się do tego fragmentu pytania. Jak wszystkim wiadomo, fala jest zaburzeniem ośrodka. Cząstki materii zaburzają ośrodek przestrzeni (powodują jego fale), którym jest tzw. eter.
      • pomruk Uff... 31.08.14, 22:23
        Coraz więcej dziwactwa, coraz mniej trzeźwych tekstów. Schodzimy na poziom chłopskiego pojmowania ruchu (ruch jest wtedy jak działa siła, każdy chłop to widzi!!!), teorii flogistonu (przecież widać że się coś wydobywa z palącego się drewna!!!), działającego perpetuum mobile (to przecież takie oczywiste: kubek z deuterkiem niklu (deuter ma kształt ośmiościanu) i na to świeci laser, masz waść klapki na oczach a tu już w tym miesiącu ruszy produkcja) i dyskusji nad tym, jakie to głupie że używamy jakiś tam wektorów (nauczyli się w szkołach słowa "wektor" i teraz powtarzają jak papugi a tu trzeba myśleć niezależnie, panie!!!). Martwi mnie to niepomiernie. Gdyby co trzeźwiejsi użytkownicy reagowali częściej i gniewniej na głupoty, nie opanowywałyby one forum.
        I dla jasności - nie chodzi mi o to, że ktoś posiada mniejszą od kogoś innego wiedzę. Chodzi o to, że usiłuje namolnie stan niewiedzy propagować.

        Co do ostatniego postu - rzeczowo: fala to zaburzenie rozchodzące się w ośrodku lub przestrzeni, od dawna nie ograniczamy pojęcia "fala" do fal mechanicznych, kolega Kumoter40 zastanawiał się nad tym, czy cząstka jest falą, nie o to czy fale wywołuje.
        I dla jasności - nie chodzi mi o to, że ktoś posiada mniejszą od innego wiedzę. Chodzi o to, że usiłuje niewiedzę propagować.
        • pomruk Re: Uff... 31.08.14, 22:54
          Przepraszam za powtórzenie, och, to redagowanie moje...
        • drowsyman Re: Uff... 01.09.14, 02:02
          pomruk napisał:

          > ruch jest wtedy jak działa siła, każdy chłop to widzi!!!

          W takim razie Newton nie byl chlopem, bo uwazal inaczej.
          Co prawda to prawda, Newton byl szlachcicem.
        • alsor Re: Uff... 01.09.14, 12:06
          > Coraz więcej dziwactwa, coraz mniej trzeźwych tekstów. Schodzimy na poziom chł
          > opskiego pojmowania ruchu (ruch jest wtedy jak działa siła, każdy chłop to widz
          > i!!!), teorii flogistonu (przecież widać że się coś wydobywa z palącego się dre
          > wna!!!), działającego perpetuum mobile (to przecież takie oczywiste: kubek z de
          > uterkiem niklu (deuter ma kształt ośmiościanu) i na to świeci laser, masz waść
          > klapki na oczach a tu już w tym miesiącu ruszy produkcja) i dyskusji nad tym, j
          > akie to głupie że używamy jakiś tam wektorów (nauczyli się w szkołach słowa "w
          > ektor" i teraz powtarzają jak papugi a tu trzeba myśleć niezależnie, panie!!!).
          > Martwi mnie to niepomiernie. Gdyby co trzeźwiejsi użytkownicy reagowali części
          > ej i gniewniej na głupoty, nie opanowywałyby one forum.

          Oficjalna wykładnia kwantowej jest znacznie znacznie dziwna,
          więc nie wysilaj się - bardziej dziwnej teorii na pewno nie wymyślisz.

          No, a deuter nie jest ośmiościanem, bo tam są tylko trzy elementy,
          zatem do ośmiu trochę brakuje... czy też do 6-ciu raczej... plus 1.

          Ośmiościanem mógłby być np. węgiel, no ale jest nim dopiero tlen: 2 + 6.
          Zresztą wiadomo że węgiel to ogień, czyli czworościan, hehe!
        • al.1 Re: Uff... 02.09.14, 10:37
          pomruk napisał:

          > Co do ostatniego postu - rzeczowo: fala to zaburzenie rozchodzące się w ośrodku
          > lub przestrzeni, od dawna nie ograniczamy pojęcia "fala" do fal mechanicznych,

          A czymze ta przestrzen jest? Moim zdaniem i zdaniem wielu niezaleznych (od "oficjalnej nauki") naukowców, przestrzen jest wypelniona w pierwszym rzedzie pierwotnym eterem. Jesli sie go wykluczy, to wszelkie wyjasnienia funkcjonowania wszechswiata beda tak malo prawdopodobne, ze mozna je z czystym sumieniem oddalic. Biadal nad tym sam Einstein.

          > kolega Kumoter40 zastanawiał się nad tym, czy cząstka jest falą, nie o to czy
          > fale wywołuje.

          Czastka nie jest fala, ale poniewaz jest w ruchu, wiec automatycznie fale wywoluje (w eterze, rzecz oczywista).

          > I dla jasności - nie chodzi mi o to, że ktoś posiada mniejszą od innego wiedzę.
          > Chodzi o to, że usiłuje niewiedzę propagować.

          Swiat nauki jest podzielony. Na ortodoksyjnych zamordystów, którzy jak pijani plota czepili sie falszywych hipotez i teorii oraz niezaleznych naukowców i badaczy, którzy maja swoje hipotezy i teorie, trzymajace sie logiki.

          Mysle, ze uzywanie wlasnego mózgu na tym forum nie jest zabronione, tym bardziej ze mówimy tu o mikroswiecie, do wgladu którego fizyka jeszcze nie ma i nie predko, o ile w ogóle kiedykolwiek zglebi ten temat (przed zaglada zycia na Ziemi).

          • pomruk Re: Uff... 02.09.14, 12:13
            al.1 napisał:
            > Mysle, ze uzywanie wlasnego mózgu na tym forum nie jest zabronione
            Wręcz przeciwnie - biadam tu czasem nad skutkami wieloletnich zaniedbań w tym względzie...
            • kumoter40 jest dowód na istnienie masy ? 02.09.14, 13:43
              jeśli elektron nie jest skupiskiem fal/fotonów, to z czego się składa ? swego czasu pisałem tutaj, że materia nie może istnieć z bardzo prostego powodu: najmniejsza jej cząstka musiałaby się z czegoś składać.
              • kumoter40 Re: jest dowód na istnienie masy ? 02.09.14, 13:49
                oczywiście miało być "materii"
              • majka_monacka Jest dowód na istnienie masy 02.09.14, 16:07
                kumoter40 napisał:

                > jeśli elektron nie jest skupiskiem fal/fotonów, to z czego się składa ? swego
                > czasu pisałem tutaj, że materia nie może istnieć z bardzo prostego powodu:
                > najmniejsza jej cząstka musiałaby się z czegoś składać.

                Nie jestem fizyczką, więc nie wiem. Ale z filozoficznego punktu widzenia nie ma konieczności, żeby wszystko musiało się z czegoś składać. Cząstki, nawet te posiadające masę, mogą być tylko ułudą w postaci przejawów lokalnego energetycznego zaburzenia przestrzeni. My postrzegamy tylko te przejawy. A zaburzenie jest takie jakie jest, np. niepodzielne. Podobnie jak kwant energii.
                • drowsyman Re: Jest dowód na istnienie masy 02.09.14, 18:36
                  majka_monacka napisała:

                  > Ale z filozoficznego punktu widzenia nie ma konieczności, żeby wszystko
                  > musiało się z czegoś składać.

                  Takiej konieczności nie ma również z fizycznego punktu widzenia.
                  Nasze myślenie codzienne oparte jest o pojęcie zbioru, a więc i jego elementow.
                  Ten teoriomnogościowy sposób myślenia zacząl budować naukę i dlatego fizyka
                  współczesna cierpi na tym. Model standardowy jest uwieńczeniem tych wysiłków.
                  Pozostawia on jednak wiele nierozwiązanych problemów. Dlatego przyszlość fizyki
                  należy do nowej matematyki, w której myślenie teoriokategoryjne zastąpi myślenie
                  teoriomnogosciowe. Kategorie i ich funktory są bardziej naturalnym sposobem opisu
                  świata, gdyż unika on konieczności dzielenia materii na kawałki, porzucając język
                  teoriomnogościowy na rzecz pojęcia morfizmu jako podstawowego budulca swiata.
                  A więc w naszym świecie, nie materia jest najważniejsza, ale oddziaływanie, bo to
                  ono ją tworzy.
              • alsor Re: jest dowód na istnienie masy ? 02.09.14, 20:44
                > jeśli elektron nie jest skupiskiem fal/fotonów, to z czego się składa ?

                Elektron składa, czy nie składa, się z niczego.
                Jest to po prostu węzeł fali sferycznej, czyli czymś takim,
                co można zobaczyć w wersji 2D, gdy woda kapie do kałuży,
                znaczy na powierzchnię wody - te takie rozbiegające się kółeczka.

                W wersji sferycznej jest to bardziej skomplikowane,
                i do tego stopnia, że chyba nawet nie potrafimy sobie tego poprawnie wyobrazić,
                ani zauważyć - odkryć.

                Albo inaczej - problem zbiegania fal sferycznych:
                we wzorze pojawia się: 1/r, znaczy amplituda fali maleje z dystansem.
                No i wyobraźmy sobie teraz odwrotnie biegnącą fale - znaczy do środka,
                a nie na zewnątrz, np. gdyby powierzchnia całej ziemi nagle zapadła się troszeczkę,
                wówczas taka sferyczna fala pobiegnie właśnie do centrum.

                I co z tego wyjdzie?
                Mamy wzór 1/r, czyli co, jak? Przecież tam - w centrum wychodzi jakaś nieskończoność... osobliwość.
            • al.1 Re: Uff... 03.09.14, 14:17
              pomruk napisał:

              > al.1 napisał:
              > > Mysle, ze uzywanie wlasnego mózgu na tym forum nie jest zabronione

              > Wręcz przeciwnie - biadam tu czasem nad skutkami wieloletnich zaniedbań w tym
              > względzie...

              A to ciekawe? Przeciez kazdy moze miec swój punkt widzenia. Jezeli go prezentuje, to w dobrej wierze. Nalezy sie z tym zapoznac (jezeli oczywiscie zachowuje pozory poprawnego rozumowania) i jezeli poglad taki okaze sie bledny, to przeciez bardzo szybko moze tu zostac zdemaskowany. Rola forum polega przeciez (jak mniemam) na roli kontrolnej wobec nauki i rozwijaniu jej. Jezeli zamkniemy sie w rezerwacie naukowym, to nie widze celowosci istnienia forum Nauka.

              Ja niestety, nie moge slepo wierzyc we wszystko co nauka podtyka i dlatego uwazam, ze korzystanie z wlasnej glowy jest wlasciwszym wyborem. Dla przykladu podam pare sposród mnóstwa absurdów naukowych:

              - rzekome odksztalcanie (czaso)przestrzeni
              Przestrzen jest niewrazliwa na odksztalcenia. To nie jest batut.

              - rzekoma czasoprzestrzen
              Czasoprzestrzen jest wymyslem - mariazem bezpostaciowego czasu z realna rzeczywistoscia jaka jest trójwymiarowa przestrzen.

              - rzekoma dylatacja czasu
              Wzory matematyczne nie dylatuja, np. t=s/v. Poza tym, 60 sek. nie moze trwac np. 70 sek., bo albo zmieniamy jednostke czasu, albo cos dluzej trwa (przy zachowaniu tej samej jednostki czasu).

              - czas jako czwarty wymiar
              Sa tylko 3 wymiary w przyrodzie. Czas (czegos, bo samodzielnie nie wystepuje) inaczej synonim zmiany (czegos); ruchu (czegos) nie moze byc dodatkowym wymiarem.

              Jezeli jest ktos na tym forum, kto wierzy w te usankcjonowane przez "oficjalna" nauke brednie, to moze liczyc na mój bezgraniczny podziw.

              A co z definicja pola magnetycznego? Nie chodzi o jego dobrze poznane wlasnosci, tylko czym to jest? Jakies wezelki, wektory, tajemne sily?

              W fizyce jest wszystko proste mimo ze nie odkryte i nie w pelni wyjasnione. I tej prostoty nalezy szukac.

              --
              Natura nie komplikuje sie ponad swoje mozliwosci

              • har-magedon Re: Uff... 03.09.14, 18:28
                al.1 napisał:


                > Ja niestety, nie moge slepo wierzyc we wszystko co nauka podtyka i dlatego uwaz
                > am, ze korzystanie z wlasnej glowy jest wlasciwszym wyborem.
                W Nauce nie ma miejsca na jakikolwiek element wiary!
                Wiara to domena wszelkich religii!

                >Dla przykladu poda
                > m pare sposród mnóstwa absurdów naukowych:
                >
                > - rzekome odksztalcanie (czaso)przestrzeni
                > Przestrzen jest niewrazliwa na odksztalcenia. To nie jest batut.
                Niestety. Przestrzeń można zgniatać i robi to grawitacja!!!
                Efekt zgniatania przestrzeni to Czarne Dziury i "Zapałka", która "zapala Gwiazdy"!
                Astronomowie oszukują, że "widzieli i widzą" Czarne Dziury????
                Poprawnie by był, że obserwują skutki istnienia Czarnych Dziur!!!!
                Demonstracja wpływu grawitacji na przestrzeń przy pomocy pesara, na który naciągnięto prezerwatywę i na środku kółka położono metalową kulkę nie jest najlepszą demonstracją tego, co grawitacja robi z przestrzenią.
                >
                > - rzekoma czasoprzestrzen
                > Czasoprzestrzen jest wymyslem - mariazem bezpostaciowego czasu z realna rzeczyw
                > istoscia jaka jest trójwymiarowa przestrzen.
                Czasoprzestrzeń nie jest wymysłem, tylko nieszczęsnym dodaniem osi czasu do osi przestrzeni.
                Jest jeszcze gorzej: czasoprzestrzeń jest SZEŚCIOWYMIAROWA I NIE ŁAMIE TO WYMOGU ISTNIENIA PRZESTRZENI FIZYCZNEJ O TRZECH WYMIARACH.

                >
                > - rzekoma dylatacja czasu
                > Wzory matematyczne nie dylatuja, np. t=s/v. Poza tym, 60 sek. nie moze trwac np
                > . 70 sek., bo albo zmieniamy jednostke czasu, albo cos dluzej trwa (przy zachow
                > aniu tej samej jednostki czasu).
                Masz racje: wzory matematyczne nie dylatują, ale nie mają nic wspólnego z wzorami fizycznymi.
                Nie można bezpośrednio zmierzyć upływu czasu między dwoma przestrzeniami, z których jedna porusza się ze znikomą prędkością a druga z prędkością bliską c.
                Że zegary między Z a Satelitą mają rozjazd, to jest znane już od dawna.
                Żeby to zjawisko ubrać we wzory fizyczne to trzeba się posiłkować DWUNASTO WYMIAROWĄ przestrzenią, która NIE ŁAMIE WYMOGU ISTNIENIA PRZESTRZENI FIZYCZNEJ O TRZECH WYMIARACH.


                >
                > - czas jako czwarty wymiar
                > Sa tylko 3 wymiary w przyrodzie. Czas (czegos, bo samodzielnie nie wystepuje) i
                > naczej synonim zmiany (czegos); ruchu (czegos) nie moze byc dodatkowym wymiarem
                Czasoprzestrzeń nie jest wymysłem, tylko nieszczęsnym dodaniem osi czasu do osi przestrzeni.
                Jest jeszcze gorzej: czasoprzestrzeń jest SZEŚCIOWYMIAROWA I NIE ŁAMIE TO WYMOGU ISTNIENIA PRZESTRZENI FIZYCZNEJ O TRZECH WYMIARACH.
                Czas jest "przyczepiony" do przestrzeni jak rzep do siego ogona! -:,(

                > .
                >
                > Jezeli jest ktos na tym forum, kto wierzy w te usankcjonowane przez "oficjalna"
                > nauke brednie, to moze liczyc na mój bezgraniczny podziw.
                Masz rację. Wszystkie brednie liczą na wiarę innych laików.
                W Nauce nie ma miejsca na jakikolwiek element wiary!
                Wiara to domena wszelkich religii!
                >
                > A co z definicja pola magnetycznego? Nie chodzi o jego dobrze poznane wlasnosci
                > , tylko czym to jest? Jakies wezelki, wektory, tajemne sily?
                >
                > W fizyce jest wszystko proste mimo ze nie odkryte i nie w pelni wyjasnione. I t
                > ej prostoty nalezy szukac.
                >
                > --
                > Natura nie komplikuje sie ponad swoje mozliwosci
                >
                • alsor Re: Uff... 04.09.14, 08:34
                  > Astronomowie oszukują, że "widzieli i widzą" Czarne Dziury????

                  Pewnie że oszukują, ale głównie samych siebie -
                  żadnych dziur nie obserwują, a zwłaszcza w tych kwazarach.

                  > Demonstracja wpływu grawitacji na przestrzeń przy pomocy pesara, na który nacią
                  > gnięto prezerwatywę i na środku kółka położono metalową kulkę nie jest najlepszą demonstracją tego, co grawitacja robi z przestrzenią.

                  Grawitacja nic nie robi z przestrzenią,
                  co nawet dość łatwo można zauważyć, przekształcając
                  tę metrykę Schwarzschilda do postaci izotropowej,
                  wówczas otrzymasz:

                  ds^2 = K dt^2 - 1/K dV^2

                  dV - ta część przestrzenna, no i jest ona nienaruszona, bo pozostaje izotropowa.

                  > NIE ŁAMIE WYMOGU ISTNIENIA PRZESTRZENI FIZYCZNEJ O TRZECH WYMIARACH.

                  Nie ma żadnej przestrzeni fizycznej.
                  Te przestrzenie zawsze są jedynie odzwierciedleniem pewnych relacji,
                  związków pomiędzy obiektami, ciałami, i niekiedy w dość szczególnych warunkach,
                  jak np. obserwacja za pomocą sygnałów światła, co generuje właśnie ten
                  typ przestrzeni z teorii Lorentza.

                  Przestrzenie nigdy nie są jakimiś obiektywnymi, niezależnymi bytami fizycznymi -
                  i to jest podstawowym błędem współczesnych teoretyków.
                • al.1 Re: Uff... 05.09.14, 13:41
                  har-magedon napisał:

                  > al.1 napisał:
                  >
                  >
                  > > Ja niestety, nie moge slepo wierzyc we wszystko co nauka podtyka i dlatego uwazam, ze
                  > > korzystanie z wlasnej glowy jest wlasciwszym wyborem.
                  > W Nauce nie ma miejsca na jakikolwiek element wiary!
                  > Wiara to domena wszelkich religii!

                  A skad taki wnioch? Mam niekwestionowane prawo do niedania wiary jakiejkolwiek rzeczy uznanej przez nauke za prawdziwa i wtedy przeprowadzam swój eksperyment naukowy, który albo potwierdzi moja racje, albo racje nauki. Malo to razy nauka wycofywala sie ze swojego stanowiska? Na ogól przyjmujemy za prawdziwe rzeczy (a wiec wierzymy) ze poznane prawa przyrody sa prawdziwe. Ale jest tez taka sfera nauki, gdzie przyjmowanie slusznosci danej hipotezy niekoniecznie musi byc przez innego naukowca / badacza uznane za obowiazujace ((!)) A to oznacza, ze nie daje wiary danemu naukowemu stanowisku.

                  > > Dla przykladu podam pare sposród mnóstwa absurdów naukowych:

                  > > - rzekome odksztalcanie (czaso)przestrzeni
                  > > Przestrzen jest niewrazliwa na odksztalcenia. To nie jest batut.

                  > Niestety. Przestrzeń można zgniatać i robi to grawitacja!!!

                  Niestety, nie moge tej hipotezy uznac za prawdziwa i podtrzymuje swoje stanowisko. Przestrzen jest niewrazliwa na odksztalcenia, w przeciwienstwie do jej zawartosci.

                  > Efekt zgniatania przestrzeni to Czarne Dziury i "Zapałka", która "zapala Gwiazdy"!
                  > Astronomowie oszukują, że "widzieli i widzą" Czarne Dziury????
                  > Poprawnie by był, że obserwują skutki istnienia Czarnych Dziur!!!!
                  > Demonstracja wpływu grawitacji na przestrzeń przy pomocy pesara, na który nacią
                  > gnięto prezerwatywę i na środku kółka położono metalową kulkę nie jest najlepsz
                  > ą demonstracją tego, co grawitacja robi z przestrzenią.

                  Temat czarnych dziur budzi wiele kontrowersji. Cokolwiek by nie powiedziec, nie maja one zadnego wplywy na rzekome zakrzywianie przestrzeni.

                  > > - rzekoma czasoprzestrzen
                  > > Czasoprzestrzen jest wymyslem - mariazem bezpostaciowego czasu z realna rzeczywistoscia
                  > > jaka jest trójwymiarowa przestrzen.

                  > Czasoprzestrzeń nie jest wymysłem, tylko nieszczęsnym dodaniem osi czasu do osi
                  > przestrzeni.

                  Czyzby? Czy Ty zdajesz sobie sprawe z tego, ze czas (oczywiscie czegos) jest wynikowy?


                  > Jest jeszcze gorzej: czasoprzestrzeń jest SZEŚCIOWYMIAROWA I NIE ŁAMIE TO WY
                  > MOGU ISTNIENIA PRZESTRZENI FIZYCZNEJ O TRZECH WYMIARACH.

                  >
                  Ja niestety w tego rodzaju bajki nie wierze. W matematyce mozesz sobie rozwazac 11 wymiarowe przestrzenie, nie majace absolutnie nic wspólnego z rzeczywistoscia!

                  > > - rzekoma dylatacja czasu
                  > > Wzory matematyczne nie dylatuja, np. t=s/v. Poza tym, 60 sek. nie moze trwac np. 70 sek., bo
                  > > albo zmieniamy jednostke czasu, albo cos dluzej trwa (przy zachowaniu tej samej jednostki
                  > > czasu).

                  > Masz racje: wzory matematyczne nie dylatują, ale nie mają nic wspólnego z wzorami
                  > fizycznymi.


                  Jak to nie maja? Czyzby w nich sie nie stosowalo matematyki ((?))
                  Znajac predkosc obiektu i przebyta jego droge nie moge obliczyc jego czasu podrózy?

                  > Nie można bezpośrednio zmierzyć upływu czasu między dwoma przestrzeniami, z których
                  > jedna porusza się ze znikomą prędkością a druga z prędkością bliską c.

                  Oczywiscie ze nie, bo PRZESTRZENIE SIE NIE PORUSZAJA!

                  > Że zegary między Z a Satelitą mają rozjazd, to jest znane już od dawna.

                  I co z tego?

                  > Żeby to zjawisko ubrać we wzory fizyczne to trzeba się posiłkować DWUNASTO WYMI
                  > AROWĄ przestrzenią, która NIE ŁAMIE WYMOGU ISTNIENIA PRZESTRZENI
                  > FIZYCZNEJ O TRZECH WYMIARACH.


                  Daruj sobie matematyczne sztuczki. Ja tu mówie o RZECZYWISTOSCI!

                  > > - czas jako czwarty wymiar
                  > > Sa tylko 3 wymiary w przyrodzie. Czas (czegos, bo samodzielnie nie wystepuje) inaczej
                  > > synonim zmiany (czegos); ruchu (czegos) nie moze byc dodatkowym wymiarem

                  > Czasoprzestrzeń nie jest wymysłem, tylko nieszczęsnym dodaniem osi czasu do osi
                  > przestrzeni.
                  > Jest jeszcze gorzej: czasoprzestrzeń jest SZEŚCIOWYMIAROWA I NIE ŁAMIE TO WY
                  > MOGU ISTNIENIA PRZESTRZENI FIZYCZNEJ O TRZECH WYMIARACH.

                  > Czas jest "przyczepiony" do przestrzeni jak rzep do siego ogona! -:,(

                  :O Co ja slysze? W przyrodzie tzw. os czasu nie wystepuje (jest wymyslem czlowieka) w przeciwienstwie do trzech wymiarów i niepotwierdzeniu istnienia innych ukrytych.

                  > > Jezeli jest ktos na tym forum, kto wierzy w te usankcjonowane przez "oficjalna"
                  > > nauke brednie, to moze liczyc na mój bezgraniczny podziw.

                  > Masz rację. Wszystkie brednie liczą na wiarę innych laików.

                  Nawet laikowi nie mozesz wylaczyc mózgu, a brednie naukowe sa widoczne nawet dla nichze.

                  > W Nauce nie ma miejsca na jakikolwiek element wiary!
                  > Wiara to domena wszelkich religii!

                  A to juz wyjasnialem (patrz wyzej) i nie widze powodu do ponownego komentowania tego stwierdzenia.

              • majka_monacka Re: Uff... 03.09.14, 19:43
                al.1 napisał:

                > > > Dla przykładu podam pare sposród mnóstwa absurdów naukowych:
                >
                > - rzekome odksztalcanie (czaso)przestrzeni
                > - rzekoma czasoprzestrzen
                > - rzekoma dylatacja czasu
                > - czas jako czwarty wymiar
                ..................
                >
                > W fizyce jest wszystko proste mimo ze nie odkryte i nie w pelni wyjasnione.
                > I tej prostoty nalezy szukac.
                >
                > --
                > Natura nie komplikuje się ponad swoje możliwości
                >
                Natura nie komplikuje się ponad swoje możliwości, ale może być skomplikowana ponad możliwości naszych umysłów. Dla dżdżownicy lub pluskwy nawet zwykła przestrzeń trójwymiarowa wydaje się nadmiernie skomplikowana.

                Fizyka jest nauką, która stara się tworzyć modele obiektów i zjawisk, które spotykamy w naturze. Zwykle te modele są bardzo proste, bo posługują się idealizacjami tych obiektów i zjawisk. W naturze nigdy ich nie spotykamy. Na ogół nawet najprostsze zjawiska które nas otaczają są dość skomplikowane. Jak n.p. ruchy atmosfery ziemskiej, eksplozja supernowych, a nawet drgania liści na wietrze i falowanie morza. Nikomu jeszcze nie udało się dokładnie ich opisać.

                Szczególnie zjawiska zachodzące przy wielkich prędkościach, na kosmicznych odległościach lub przy ekstremalnych energiach nie poddają się prostym, idealnym opisom, które nieźle się sprawdzają w innych okolicznościach. Tak się składa, że "absurdy naukowe" przez Ciebie przytoczone znacznie ułatwiają zbudowanie lepszych modeli, które lepiej pasują zarówno dla zjawisk w małej, bliskiej nam skali, jak i do zjawisk w skali kosmicznej. Ale oczywiście masz rację. To tylko modele, troszkę dokładniejsze idealizacje. Nikt nie wie jak materia może się zachowywać we wszystkich, nawet nie znanych nam okolicznościach.

                Obawiam się jednak, że model uniwersalny nie będzie prosty. Oby tylko nie przekroczył możliwości naszych umysłów.
                • al.1 Re: Uff... 05.09.14, 14:15
                  majka_monacka napisała:

                  > Natura nie komplikuje się ponad swoje możliwości, ale może być skomplikowana ponad
                  > możliwości naszych umysłów.

                  Ludzki umysl jest wystarczajaco pojetny. Ja bym upatrywal trudnosci glównie w braku mozliwosci zbudowania narzedzi pozwalajacych na dotarcie do niedostepnego nam mikroswiata, w którym tkwi cala tajemnica jego funkcjonowania.

                  > Dla dżdżownicy lub pluskwy nawet zwykła przestrzeń trójwymiarowa wydaje się nadmiernie
                  > skomplikowana.

                  Zwierzeta nie trudza sie wyjasnianiem zjawisk fizycznych i opisywaniem przyrody. One wykorzystuja tylko potrzebne im prawa.

                  > Szczególnie zjawiska zachodzące przy wielkich prędkościach, na kosmicznych odle
                  > głościach lub przy ekstremalnych energiach nie poddają się prostym, idealnym op
                  > isom, które nieźle się sprawdzają w innych okolicznościach. Tak się składa, że
                  > "absurdy naukowe" przez Ciebie przytoczone znacznie ułatwiają zbudowanie lepszy
                  > ch modeli, które lepiej pasują zarówno dla zjawisk w małej, bliskiej nam skali,
                  > jak i do zjawisk w skali kosmicznej.

                  Wszelkie absurdy nalezy odrzucac, chocby cudownie pasowaly do danej teorii. Jest wiele materialów konkurencyjnych dla “oficjalej” nauki, które sa od nich wolne. Wystarczy sie tylko rozejrzec. Niestety, zdrowy rosadek jest ignorowany. W przyrodzie wszystko ma swoje logiczne uzasadnienie. Glównym problemem jest brak mozliwosci zbudowania narzedzi poznawczych na obecnym etapie rozwoju nauki.

                  > Obawiam się jednak, że model uniwersalny nie będzie prosty. Oby tylko nie przekroczył
                  > możliwości naszych umysłów.

                  Wszystko co czlowiek wyjasniala, oparte jest na dostepnej powszechnie wiedzy. Jezeli pojawia sie nowy element, to albo wynika on z blizszego poznania rzeczywistosci, albo wprowadza sie nowa hipoteze, lepiej pasujaca do danego modelu.

                  • drowsyman Re: Uff... 06.09.14, 16:55
                    al.1 napisał:

                    > Ludzki umysl jest wystarczajaco pojetny.

                    Ale nie tych co zajmuja sie oficjalna nauka.

                    > Zwierzeta nie trudza sie wyjasnianiem zjawisk fizycznych i opisywaniem przyrody
                    > . One wykorzystuja tylko potrzebne im prawa.

                    Slusznie, tylko czlowiek probuje wyjasniac zjawiska fizyczne po to, aby potem
                    zaprzeczac odkrytym prawom.

                    > Wszelkie absurdy nalezy odrzucac, chocby cudownie pasowaly do danej teorii.

                    Absurd czysty to ten, ktory cudownie pasuje do teorii. Z takimi na smietnik.

                    > Jest wiele materialów konkurencyjnych dla “oficjalej” nauki, które sa
                    > od nich wolne. Wystarczy sie tylko rozejrzec. Niestety, zdrowy rosadek jest ign
                    > orowany. W przyrodzie wszystko ma swoje logiczne uzasadnienie.

                    A jakie uzasadnienie ma odrzucanie zdrowego rozsadku i akceptacja absurdow tworzacych
                    nauke oficjalna?

                    > Glównym problemem
                    > jest brak mozliwosci zbudowania narzedzi poznawczych na obecnym etapie rozwoju
                    > nauki.

                    Te mozliwosc blokuje oficjalna nauka.

                    > Wszystko co czlowiek wyjasniala, oparte jest na dostepnej powszechnie wiedzy.

                    Ale ta wiedza jest bledna.

                    > Jezeli pojawia sie nowy element, to albo wynika on z blizszego poznania rzeczywi
                    > stosci, albo wprowadza sie nowa hipoteze, lepiej pasujaca do danego modelu.

                    Zwykle wprowadza nowa hipoteze pasujaca do modelu nie poznajac blizej rzeczywistosci.
                    Tak powstaje nauka, ktorej wyznawcy nazywaja siebie naukowcami.

                    Precz z taka nauka. Niech zyje wolnosc.
                    • al.1 Re: Uff... 08.09.14, 18:46
                      drowsyman napisał:

                      > al.1 napisał:
                      >
                      > > Ludzki umysl jest wystarczajaco pojetny.
                      >
                      > Ale nie tych co zajmuja sie oficjalna nauka.

                      Wszystko zalezy od rozwiniecia intelektualnego oczywiscie, bo umysl idioty tez jest ludzkim.

                      > > Zwierzeta nie trudza sie wyjasnianiem zjawisk fizycznych i opisywaniem przyrody.
                      > > One wykorzystuja tylko potrzebne im prawa.
                      >
                      > Slusznie, tylko czlowiek probuje wyjasniac zjawiska fizyczne po to, aby potem
                      > zaprzeczac odkrytym prawom.

                      Jednym slowem, niepotrzebnie sie trudzi?

                      > > W przyrodzie wszystko ma swoje logiczne uzasadnienie.
                      >
                      > A jakie uzasadnienie ma odrzucanie zdrowego rozsadku i akceptacja absurdow tworzacych
                      > nauke oficjalna?

                      Wymienie pare:
                      Lęk przed osmieszeniem po przyznaniu sie do ich upartego gloszenia
                      Lęk przed utrata pracy (wszystkie katedry, czy jak sie to zwie relatywistyki musialy by zostac zlikwidowane
                      Miliony ksiazek oparte na bzdedach (które ludzie wciaz kupuja) poszly by na makulature, a ich autorzy (naukowcy) przestaliby otrzymywac od nich tantiemy
                      Nastapiloby odciecie od finansowania bezsensownych eksperymentów

                      > > Glównym problemem jest brak mozliwosci zbudowania narzedzi poznawczych na obecnym
                      > > etapie rozwoju nauki.

                      > Te mozliwosc blokuje oficjalna nauka.

                      Wyrywasz zdanie z kontekstu! Gdzie ja napisalem, ze ''oficjalna'' nauka za tym stoi? Przciez ja nie cala nauke tak podzielilem, bo ta linia podzialu dotyczy glównie hipotez (wymienilem zaledwie cztery) i teorii.

                      > > Wszystko co czlowiek wyjasniala, oparte jest na dostepnej powszechnie wiedzy.
                      >
                      > Ale ta wiedza jest bledna.

                      W 100% ?

                      > > Jezeli pojawia sie nowy element, to albo wynika on z blizszego poznania rzeczywistosci, albo
                      > > wprowadza sie nowa hipoteze, lepiej pasujaca do danego modelu.
                      >
                      > Zwykle wprowadza nowa hipoteze pasujaca do modelu nie poznajac blizej rzeczywistosci.
                      > Tak powstaje nauka, ktorej wyznawcy nazywaja siebie naukowcami.
                      > Precz z taka nauka. Niech zyje wolnosc.

                      Widze, ze nie odrózniasz mitów od rzeczywistosci I masz bezgraniczne zaufanie do wszystkiego co prezentuje nauka. Jak Ci to pasuje, to twoja sprawa.
                      • drowsyman Re: Uff... 08.09.14, 21:04
                        al.1 napisał:

                        > Widze, ze nie odrózniasz mitów od rzeczywistosci I masz bezgraniczne zaufanie
                        > do wszystkiego co prezentuje nauka. Jak Ci to pasuje, to twoja sprawa.

                        Tak, to prawda, trudno mi jest to odroznic.
                        Nie mam natomiast problemow z odroznieniem nauki od pseudonaukowego belkotu.
                        Powiem Ci tylko tyle, ze aby oceniac nauke trzeba ja wpierw poznac.
                        Ocena tej wiedzy zalezy od Twojej obiektywnosci, ktora jest miara przydatnosci naukowej.
                        • al.1 Re: Uff... 10.09.14, 17:56
                          drowsyman napisał:

                          > al.1 napisał:
                          >
                          > > Widze, ze nie odrózniasz mitów od rzeczywistosci I masz bezgraniczne zauf
                          > anie
                          > > do wszystkiego co prezentuje nauka. Jak Ci to pasuje, to twoja sprawa.
                          >
                          > Tak, to prawda, trudno mi jest to odroznic.
                          > Nie mam natomiast problemow z odroznieniem nauki od pseudonaukowego belkotu.
                          > Powiem Ci tylko tyle, ze aby oceniac nauke trzeba ja wpierw poznac.
                          > Ocena tej wiedzy zalezy od Twojej obiektywnosci, ktora jest miara przydatnosci
                          > naukowej.

                          Ja natomiast nie mam problemów z wylapanieniem ''oficjalnonaukowych" mitów. No i najpierw radze Ci zapoznac sie z terminem "pseudonauka".
              • alsor czas jest 4-tym wymiarem 04.09.14, 08:11
                > - czas jako czwarty wymiar
                > Sa tylko 3 wymiary w przyrodzie. Czas (czegos, bo samodzielnie nie wystepuje) i
                > naczej synonim zmiany (czegos); ruchu (czegos) nie moze byc dodatkowym wymiarem

                Tobie się wydaje że przestrzeń może być tylko w stylu
                tej struktury eukidesowej, czyli 2D, 3D, itd.
                w której mamy wektory bazowe: 1,0,0; 0,1,0; 0,0,1; w 3D,
                albo jakieś dowolne trzy niezależne wektory...
                potem definiujemy tam metrykę typu:
                d(A,B) = sqrt((xa-xb)^2 + ...);
                następnie definiujemy tam kąty, itd.

                Takie coś to tylko arcyszczególny przypadek przestrzeni metrycznej i rzutowej.

                Ta czaso-przestrzeń ma takie wymiary x,y,z,t;
                nie jest przestrzenią tego typu, bo tam nie ma w szczególności
                metryki ani kątów - te wymiar t nie jest pod kątem 90 stopni
                do x, ani pod żadnym innym.
                Nie ma też tu metryki, którą można by wyliczać odległości pomiędzy punktami tej przestrzeni.

                Co prawda w STW funkcjonuje coś co imituje metrykę - ten interwał,
                no i to jest ta tzw. geometria Minkowskiego,
                która jest 4D, i też typu euklidesa, znaczy rzutowa -
                tam czas t jest faktycznie prostopadły do x, y, i z...

                no ale to jest kit.

                Poprawna wersja jest zupełnie inna:
                ta czasoprzestrzeń nie jest typu Minkowskiego, znaczy rzutową,
                lecz jest tylko afiniczna... no i to właśnie dawno Poincare pokazał:

                faktycznie Poincare odkrył te transformacje Lorentza,
                i te zasady względności, no ale on nigdy nie twierdził że to jest przestrzeń Minkowskiego!

                W tej przestrzeni afinicznej jest znacznie więcej swobody,
                w szczególności nie ma tam zachowanych odległości, a ani nawet kątów.
                Równoległość jest tam zachowana, oraz ilość przestrzeni - objętość, czyli
                takie coś w wersji 2D:

                dx dt = inv.

                gdy czas się zdylatuje k razy, wówczas przestrzeń się skraca 1/k -
                i to jest znane nawet z stw, ale jest błędne rozumiane - jako rzuty...
                • al.1 Re: czas jest 4-tym wymiarem 05.09.14, 14:49
                  alsor napisał:

                  > Tobie się wydaje że przestrzeń może być tylko w stylu
                  > tej struktury eukidesowej, czyli 2D, 3D, itd.
                  > w której mamy wektory bazowe: 1,0,0; 0,1,0; 0,0,1; w 3D,
                  > albo jakieś dowolne trzy niezależne wektory...
                  > potem definiujemy tam metrykę typu:
                  > d(A,B) = sqrt((xa-xb)^2 + ...);
                  > następnie definiujemy tam kąty, itd.
                  >
                  > Takie coś to tylko arcyszczególny przypadek przestrzeni metrycznej i rzutowej.

                  Ja tu nie dyskutuje o swiecie rojonym, tylko o rzeczywistym. Jezeli matematycy maja ambicje wlasciwego opisania rzeczywistosci w oparciu o wielowymiarowe przestrzenie, to ja pozwalam sobie nie zaglebiac sie w tego rodzaju (chocby porawne matematycznie) madrosci.

                  > Ta czaso-przestrzeń ma takie wymiary x,y,z,t;
                  > nie jest przestrzenią tego typu, bo tam nie ma w szczególności
                  > metryki ani kątów - te wymiar t nie jest pod kątem 90 stopni
                  > do x, ani pod żadnym innym.
                  > Nie ma też tu metryki, którą można by wyliczać odległości pomiędzy punktami tej
                  > przestrzeni.

                  Podtrzymuje, co wczesniej powiedzialem. Czasoprzestrzen jest wymyslem. W przyrodzie mamy tylko przestrzen, bez wynikowego czasu (czegos).

                  Pozwole sobie zacytowac trafne spostrzezenie niezaleznego naukowca, Billa Gaede z jego strony www.youstupidrelativist.com odnoszacego sie do fizyków-matematyków:

                  “They usurp grand titles such as 'physicist' and 'scientist', but do not be misled. The members of the
                  establishment are just mathematicians. The mathematical physicists have become the priests of the modern world, listening to your petty confessions about how you think the world works and then setting you straight, telling you how the Universe 'really' works. Authority no longer emanates from the Bible. It now flows from variables, equations, and numbers.

                  However, as it turns out, Mathematics is NOT the language of Physics or of Science! In fact, Math has absolutely nothing to do with Physics and very little to do with Science. Mathematics is a language like Mandarin is a language. Would it make any sense to say that Mandarin is the language of Physics? A mathematician has no more authority to draw conclusions about the physical world from a set of functions than a medieval priest had of prescribing indulgences pursuant to his particular interpretation of the Bible. In fact, Mathematics is a language that makes people stupid. By definition, a stupid person is someone with no common sense, and all relativists, mechanics, and string theorists freely admit that they have long ago surrendered their collective common sense. A mathematical physicist is an individual who has placed all his faith in equations at the expense of rationality. He no longer has the ability to tell fact from fantasy. The layman follows his lead and holds him in high regards merely because the mathematician is a celebrity.

                  Don't misunderstand me. I am not saying that there is something wrong with the equations and functions that the mathematicians use to describe physical phenomena. I am saying that they are irrelevant. You can describe the motion of a ball with a set of symbols... but only if you know first that the invisible entity is a ball. If what your equation is describing really looks like a spring or a rubber band, or we are unwittingly describing the signal propagating along a barber's pole, your equation is meaningless...”
                  • alsor Re: czas jest 4-tym wymiarem 05.09.14, 17:10
                    > Ja tu nie dyskutuje o swiecie rojonym, tylko o rzeczywistym. Jezeli matematycy
                    > maja ambicje wlasciwego opisania rzeczywistosci w oparciu o wielowymiarowe prze
                    > strzenie, to ja pozwalam sobie nie zaglebiac sie w tego rodzaju (chocby porawne
                    > matematycznie) madrosci.

                    Matematycy mają ambicje właściwego opisania... ?

                    Matematycy zajmują się matematyką, czyli ogólnymi strukturami abstrakcyjnymi,
                    znaczy spójnymi, logicznymi, poprawnymi w ramach systemu pojęć... itd.

                    > Podtrzymuje, co wczesniej powiedzialem. Czasoprzestrzen jest wymyslem. W przyro
                    > dzie mamy tylko przestrzen, bez wynikowego czasu (czegos).

                    Każda przestrzeń jest dopiero generowana poprzez dane zjawisko -
                    pewne relacje pomiędzy elementami (z tej przestrzeni).

                    Potocznie znaczy to tyle że jeśli podasz odpowiednie zjawisko, sytuację,
                    zależności - relacje pomiędzy... czymś tam, co tylko potrafimy rejestrować,
                    obserwować, no to wtedy generuje się automatycznie przestrzeń,
                    i nawet 100 wymiarowa - nie ma tu znaczenia liczba wymiarów.
                    Będzie ona tak samo rzeczywista jak ta twoja jedyna,
                    i ulubiona, którą znasz ze szkoły - euklidesowa,
                    czyli ta z trójkątami, kółeczkami, sześcianikami, itd.

                    > Pozwole sobie zacytowac trafne spostrzezenie niezaleznego naukowca, Billa Gaede z jego strony rel="nofollow">www.youstupidrelativist.com odnoszacego sie do fizyków-matematyków:

                    To jest akurat kierowane do amatorów,
                    czyli zarówno do mitomanów relatywnych, jak i do ciebie,
                    bo do wszystkich dla których istnieje jakaś jedyna - specjalna przestrzeń,
                    którą nazywacie fizyczną, czy rzeczywistą.

                    > I am not saying that there is something wrong with the
                    > equations and functions that the mathematicians use to describe physical phenom
                    > ena. I am saying that they are irrelevant. You can describe the motion of a bal
                    > l with a set of symbols... but only if you know first that the invisible entity
                    > is a ball. If what your equation is describing really looks like a spring or a
                    > rubber band, or we are unwittingly describing the signal propagating along a b
                    > arber's pole, your equation is meaningless...”

                    Niby prawda, ale niestety pusta - człowiek jest stanowczo za cieniutki,
                    żeby 'odgadywać' przebiegi i wyniki złożonych procesów ot, tak - z lotu ptaka,
                    znaczy bez użycia matmy.
                    • al.1 Re: czas jest 4-tym wymiarem 08.09.14, 20:49
                      alsor napisał:

                      > Matematycy mają ambicje właściwego opisania... ?
                      >
                      > Matematycy zajmują się matematyką, czyli ogólnymi strukturami abstrakcyjnymi,
                      > znaczy spójnymi, logicznymi, poprawnymi w ramach systemu pojęć... itd.

                      Mam na mysli fizyków-matematyków. Dokladnie to, oczym pisze Bill Gaede.
                      "A mathematician has no more authority to draw conclusions about the physical world from a set of functions than a medieval priest had of prescribing indulgences pursuant to his particular interpretation of the Bible."
                      Czyli równania przedkladaja nad rozsadek
                      "A mathematical physicist is an individual who has placed all his faith in equations at the expense of rationality. He no longer has the ability to tell fact from fantasy."

                      > > Podtrzymuje, co wczesniej powiedzialem. Czasoprzestrzen jest wymyslem. W przyrodzie
                      > > mamy tylko przestrzen, bez wynikowego czasu (czegos).
                      >
                      > Każda przestrzeń jest dopiero generowana poprzez dane zjawisko - pewne relacje pomiędzy
                      > elementami (z tej przestrzeni).
                      >
                      > Potocznie znaczy to tyle że jeśli podasz odpowiednie zjawisko, sytuację,
                      > zależności - relacje pomiędzy... czymś tam, co tylko potrafimy rejestrować,
                      > obserwować, no to wtedy generuje się automatycznie przestrzeń,
                      > i nawet 100 wymiarowa - nie ma tu znaczenia liczba wymiarów.
                      > Będzie ona tak samo rzeczywista jak ta twoja jedyna,
                      > i ulubiona, którą znasz ze szkoły - euklidesowa,
                      > czyli ta z trójkątami, kółeczkami, sześcianikami, itd.

                      Nonsens. Takie przestrzenie nie moga byc rzeczywiste, bo w naturze nie wystepuja. Rzeczywiste, to dwu (ewentualnie, bo nawet dwu- jest trójwymiarowa) i trójwymiarowa.

                      > > Pozwole sobie zacytowac trafne spostrzezenie niezaleznego naukowca, Billa Gaede z jego
                      >> strony rel="nofollow">www.youstupidrelativist.com odnoszacego sie do fizyków-
                      >> matematyków:

                      > To jest akurat kierowane do amatorów, czyli zarówno do mitomanów relatywnych, jak i do
                      > ciebie, bo do wszystkich dla których istnieje jakaś jedyna - specjalna przestrzeń, którą nazywacie
                      > fizyczną, czy rzeczywistą.

                      Ta jedyna we wszechswiecie przestrzeni jest trójwymiarowa. Nikt nie doswiadczyl ani nie udowodnil, ze moze miec wiecej wymiarów.

                      > > I am not saying...

                      > Niby prawda, ale niestety pusta - człowiek jest stanowczo za cieniutki,
                      > żeby 'odgadywać' przebiegi i wyniki złożonych procesów ot, tak - z lotu ptaka,
                      > znaczy bez użycia matmy.

                      Kolejnosc jest taka - jak to sam R. Feynman uczyl – (niedoslowny cytat): Najpierw zgadujemy. Pózniej przeprowadzamy eksperyment. Matma to rzecz drugorzedna.
                      • alsor Re: czas jest 4-tym wymiarem 09.09.14, 15:32
                        > Nonsens. Takie przestrzenie nie moga byc rzeczywiste, bo w naturze nie wystepuj
                        > a. Rzeczywiste, to dwu (ewentualnie, bo nawet dwu- jest trójwymiarowa) i trójwy
                        > miarowa.

                        Nawet ta twoja geometria 3D wykracza ponad 3 wymiary,
                        i stąd też te przeróżne problemy z rotacjami, spinami, a zwłaszcza z precesją w fizyce.

                        Nie przypadkiem te spiny kwantowe można łatwo realizować w 4D:
                        ta podwójna rotacja, możliwa w 4D, z równymi prędkościami
                        na obu 'osiach' daje dokładnie ten 'pół-spin'.

                        I pewnie o to tu chodzi, znaczy te spinory Diraca,
                        to tylko taka fikuśna reprezentacja zwyczajnych rotacji, obrotów,
                        a nie jakieś tam nowe, kwantowe, niewyobrażalne cechy cząstek.

                        A i urządzenia do nawigacji oparte na zwyczajnych żyroskopy,
                        wykorzystują algebrę kwaternionów, bo inaczej byłyby tam spore
                        problemy z osobliwościami, które te kwaterniony pięknie eliminują.

                        No, a te sztuczki Lorentza zwane czasoprzestrzenią,
                        realizują się powszechnie - obserwacja ruchomych obiektów
                        za pośrednictwem światła daje właśnie takie zależności,
                        znaczy generuje taką a nie inną przestrzeń.

                        To jest po prostu przestrzeń obserwowana w praktyce;
                        no a ta euklidesowa nie jest obserwowana wcale, niestety,
                        bo nie znamy sygnałów: c -> oo, a tylko takie pozwoliłby widzieć
                        bezpośrednio taką przestrzeń.

                        > Najpierw zgadujemy. Pózniej przeprowadzamy eksperyment. Matma to rzecz drugorzedna.

                        Właśnie tak sobie zgadywali kwantową i inne te prześwietne koncepty... potem dorabiali do tego wzory.
                        • al.1 Re: czas jest 4-tym wymiarem 10.09.14, 18:28
                          Czynnik czasowy jest uzyteczny, ale nieporozumieniem jest traktowanie czasu jako czwartego wymiaru. Sa tylko 3 wymiary przestrzenne: dlugosc, szerokosc, wysokosc. Inaczej: góra - dól, w prawo – w lewo, do przodu – do tylu. Innych manewrów nie da sie wykonac. Jest oczywiste, ze zachodza tzw. “zmiany w czasie” (bardzo nie lubie tego okreslenia, bo w czasie nic nie zachodzi), ale to nie jest powód do uznania czasu za dodatkowy wymiar przestrzeni, bo poruszajac sie po którymkolwiek z trzech wymiarów, przebywamy droge, na pokonanie której “potrzebujemy czasu”.

                          “Właśnie tak sobie zgadywali kwantową i inne te prześwietne koncepty... potem dorabiali do tego wzory.”

                          Dorabianie wzorów, to nie wszystko. Po zgadywaniu, przeprowadza sie doswiadczenia. Jezeli sie sprawdzaja, to dopiero wtedy mozna zaczac zabawe z wzorami. Chyba ze doswiadczenie jest niemozliwe do przeprowadzenia, wiec tworzy sie hipotezy / teorie.
                          • drowsyman Re: czas jest 4-tym wymiarem 10.09.14, 19:08
                            al.1 napisał:

                            > Czynnik czasowy jest uzyteczny, ale nieporozumieniem jest traktowanie czasu jak
                            > o czwartego wymiaru. Sa tylko 3 wymiary przestrzenne: dlugosc, szerokosc, wysok
                            > osc. Inaczej: góra - dól, w prawo – w lewo, do przodu – do tylu. In
                            > nych manewrów nie da sie wykonac.

                            Czasoprzestrzen jest naturalnym rozszerzeniem przesterzeni 3-wymiarowej.
                            Tak jak liczby zespolone sa rozszerzeniem liczb rzeczywistych o czesc urojona.
                            Czas jest przeciez w tej geometrii skladowa urojona, i dlatego mamy interwal

                            ds^2 = dx^2 + dy^2 + dz^2 + (ict)^2 , gdzie i^2 = -1

                            Jest on niezmienniczy wzgledem tranformacji Lorentza.

                            Dla elektornnika liczby urojone sa jak dla Ciebie rzeczywiste a dla fizyka czas urojony.
                            Kwestia przyzwyczajenia.
                            • drowsyman Autokorekta 10.09.14, 20:51
                              drowsyman napisał:

                              >
                              > ds^2 = dx^2 + dy^2 + dz^2 + (ict)^2 , gdzie i^2 = -1
                              >
                              powinno byc

                              ds^2 = dx^2 + dy^2 + dz^2 + (ic*dt)^2 , gdzie i^2 = -1
                            • alsor Re: czas jest 4-tym wymiarem 10.09.14, 23:53
                              > ds^2 = dx^2 + dy^2 + dz^2 + (ict)^2 , gdzie i^2 = -1
                              >
                              > Jest on niezmienniczy wzgledem tranformacji Lorentza.

                              I cóż z tego ma wynikać?

                              Gdy sobie założysz c = inv, wtedy faktycznie takie coś otrzymasz,
                              ale to jest przecież nierealne założenie, albo co najwyżej wygodna konwencja,
                              bo każdy baran wie że jest c + v, tyle że nie można tego zmierzyć,
                              bo my potrafimy mierzyć tylko średnie prędkości - tam i z powrotem;

                              a średnia c+v i c-v wynosi c(1 - v^2/c^2) = c/gamma^2,
                              co oczywiście zmierzymy jako całe c, z powodu kontrakcji gamma razy
                              i zwalniania zegarów - drugie gamma.
                            • al.1 Re: czas jest 4-tym wymiarem 12.09.14, 12:42
                              drowsyman napisał:

                              > Czasoprzestrzen jest naturalnym rozszerzeniem przesterzeni 3-wymiarowej.
                              > Tak jak liczby zespolone sa rozszerzeniem liczb rzeczywistych o czesc urojona.
                              > Czas jest przeciez w tej geometrii skladowa urojona, i dlatego mamy interwal
                              >
                              > ds^2 = dx^2 + dy^2 + dz^2 + (ict)^2 , gdzie i^2 = -1
                              >
                              > Jest on niezmienniczy wzgledem tranformacji Lorentza.

                              Czasoprzestrzen - powtarzam - jest sztucznym tworem, w naturze nie spotykanym.

                              > Dla elektornnika liczby urojone sa jak dla Ciebie rzeczywiste a dla fizyka czas
                              > urojony.
                              > Kwestia przyzwyczajenia.

                              Jeszcze żadnej liczby baraszkujacej w przyrodzie nie udalo mi sie spotkac. Nawet z tych rzeczywistych.
                          • alsor Re: czas jest 4-tym wymiarem 10.09.14, 23:58
                            > Czynnik czasowy jest uzyteczny, ale nieporozumieniem jest traktowanie czasu jak
                            > o czwartego wymiaru. Sa tylko 3 wymiary przestrzenne: dlugosc, szerokosc, wysok
                            > osc. Inaczej: góra - dól, w prawo – w lewo, do przodu – do tylu

                            no i czwarty jest: w przyszłość... hihi!

                            Przestrzeń ma tyle wymiarów, ile tam zmiennych widać: x,y,z,t - 4 sztuki.

                            I to nie przestrzeń euklidesa 4D, lecz afiniczna...
                            • al.1 Re: czas jest 4-tym wymiarem 12.09.14, 12:45
                              alsor napisał:

                              > no i czwarty jest: w przyszłość... hihi!

                              W naturze stan BEDZIE nie wystepuje. Jest JEST, które ciagle nie jest JESTem, bo juz BYLO :D

                              > Przestrzeń ma tyle wymiarów, ile tam zmiennych widać: x,y,z,t - 4 sztuki.
                              >
                              > I to nie przestrzeń euklidesa 4D, lecz afiniczna...

                              Czyli matematyczna. A przestrzen euklidesowa jest plaskia przecież (tez matematyczna).
                              • alsor Re: czas jest 4-tym wymiarem 12.09.14, 15:53
                                > Czyli matematyczna. A przestrzen euklidesowa jest plaskia przecież (tez matemat
                                > yczna).

                                Wszystkie są matematyczne,
                                ale te afiniczne mają pewne szczególne cechy, które są istotne akurat w fizyce -
                                niezależność od przyjętego układu, itp.

                                Minkowskiego jest rzutowa... i dlatego nie nadaje się -
                                rzutu czasu to raczej nonsens, coś jak ruch w czasie, czy podróże w czasie,
                                o których wiemy że są niemożliwe = fałszywe, zatem ta przestrzeń ma taką samą
                                wartość rynkową jak np. kwadratowa kula, hihi!
                          • allegropajew Re: czas jest 4-tym wymiarem 11.09.14, 15:27
                            Szybko lecący pion doleci do Paryża, wolno lecący, nie doleci. Foton wszędzie doleci.

                            Jesteś aby frejlakowcem?

                            Tomek
                            • alsor Re: czas jest 4-tym wymiarem 11.09.14, 16:47
                              > Szybko lecący pion doleci do Paryża, wolno lecący, nie doleci. Foton wszędzie doleci.

                              Nie ma to nic wspólnego z STW, która zresztą nie pozwala nawet przewidzieć wyniku takiego eksperymentu, ponieważ tu nie ma nawrotu, którym tłumaczą paradoks bliźniąt.

                              Bez tego nawrotu nie masz żadnych podstaw do wyróżniania układu ziemi,
                              a tym samym ten mion może się szybciej starzeć,
                              a nie mniej - jak ten bliźniak pozostawiony w domu...

                              To zwalnianie zegarów, czy też wydłużania czasu życia cząstek,
                              jest zgodne jedynie z oryginalną teorią Lorentza, czyli z klasyką,
                              a czas w klasyce jest jednoznaczny, bezwzględny, nie relatywny, niestety.
              • allegropajew Re: Uff... 11.09.14, 15:16
                1.) Efekt Lensa-Thirringa przeczy nieco temu, co mówisz. Względnie coś, czego nie znamy, informuje lecący na to coś promień światła, że trzeba wcześniej skręcić i to w stronę obrotu (dla przykładu płaszczyzny równikowej). Zresztą wszystko temu przeczy, choćby poprawnie działający GPS.

                2.) Może i jest wymysłem, ale dokładnie takim, jak czas i przestrzeń osobno. Dlaczego mówienie osobno o czymś, co i tak razem istnieje, to nie absurd (czy mniejszy absurd). Już Galileusz używał tego pojęcia.
                Choć w polityce już nie
                • alsor Re: Uff... 11.09.14, 15:46
                  > Tak, jest proste i kupę tej prostoty odkryto. To, że np. zmierzona wartość słyn
                  > nego g-2 (g - moment magnetyczny elektronu, klasycznie 2) zgadza się z wyliczon
                  > ą na 11 miejscach po przecinku świadczy o tym, że coś tam się rozkminia.

                  Tu akurat kompletnie zbełkotałeś.

                  Ten g dla elektronu wynosi 2 w teorii Diraca tylko dlatego żeby pasowało
                  do rozwiązań Sommerfielda, które są w 100% zgodne z eksperymentami.

                  2* spin-1/2 = 1, i to jest cała tajemnica...

                  Natomiast te dalsze korekty, tz. tzw. anomalia która rzędi 1 promila =~ alpha/2pi,
                  to są już tylko błędy modelu Diraca, podobnie jak ten słynny Lamb shift,
                  i kilka innych, zupełnie nierozpoznanych dotychczas, skeczy.

                  Aha! Bym zapomniał o tym interwale z STW:
                  ds^2 = dr^2 - (cdt)^2

                  tu mamy: dr, czyli zwyczajna odległość z euklidesa,
                  oraz cdt, a nie samo dt, zatem gdy transformujemy z Lorentza dt,
                  wówczas faktycznie transformujesz to c,

                  (cdt)' = k(ct - xv/c)

                  teraz z tego wystarczy wyciągnąć t:
                  (ct)' = k t(c - x/c v/c) = kct (1 - x/c v/c) = kct (c - vcosf)

                  i teraz już widać że to jest
                  c'(f) t = kct (c - vcosf), czyli po prostu transformacja prędkości światła do układu ruchomego:

                  c'(f) = kc(c - vcosf)

                  można sobie łatwo wyliczyć że taka wartość c' jest faktycznie prostym złożeniem wektorów:
                  C' = C - V, wektorowo, i z tego wyliczamy |C'| = c' i to będzie to.

                  No, zatem na takim śmiesznym skeczu bazuje TW:
                  (ct)' == ct'_stw == c't_galileo
                • drowsyman Re: Uff... 11.09.14, 16:23
                  allegropajew napisał:

                  > Czas natomiast płynie od początku tejże przestrzeni i płynąć będzie po jej kres.

                  Z fizyki to jak widac niewiele rozumiesz, ale najlepszy jest chlopski rozum,
                  • allegropajew Re: Uff... 11.09.14, 18:32
                    Uważaj!!!

                    Obraziłeś właśnie moje uczucia religijne naśmiewając się z niejakiego św. Augustyna.

                    Po wyborach
    • tbernard Re: cząstki to fale ? 16.09.14, 22:31
      Tu jest wyjaśnienie.
      • allegropajew Re: cząstki to fale ? 16.09.14, 23:11
        Wiesz, tam jest napisane, że obiekty makroskopowe nie ujawniają natury falowej. A to właśnie NATURA FALOWA jest powodem zasady maksymalnego starzenia, czyli odpowiada za ruch swobodny w polu grawitacyjnym. W konsekwencji światem rządzi falowa zasada Fermata (a wszelkie klasyczne zasady najmniejszego działania są tylko jej ułomnymi przybliżeniami).

        Tomek
      • kumoter40 niewolnicy fal 17.09.14, 21:01
        tbernard napisał:

        > Tu jest wyjaśnienie.
        > > też nieźle mieszają. niech elektron będzie sobie falą stojącą, tyle tylko, że fale musi wywołać "coś" w "czymś". myślę, że zamiast tych nieszczęsnych fal powinien istnieć jakiś inny budulec materii, jakaś inna struktura (oddziaływanie?). już bliżej do zalinkowanej, zarzuconej Zasady Macha
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka