Dodaj do ulubionych

Zawody przyszłości

27.05.15, 11:10
Mam pytanie praktyczne: jakie zawody przyszłości obstawiacie?
Księgowy? Przecież wszystko zrobi za niego inteligentny program kompatybilny z systemem IT fiskusa.
Tłumacz? Już teraz translatory są niezłe, więc za 10, 20 lat będą tłumaczyły bezbłędnie wszystkie teksty.
Lekarz? Jak najbardziej, ale skoro wiedza powszechna na temat medycyny ogólnej jest właściwie normą już teraz - to zapotrzebowanie na internistów się zmniejszy.
Prawnik? Przecież wszystkie kodeksy, orzecznictwo, ustawy i przepisy bez problemu można zebrać w jakimś zgrabnym systemie, który bezbłędnie i wyczerpująco odpowie na każde pytanie natury prawnej.
I weź tu człowieku zadbaj o przyszłość swoich dzieci:) Człowiek "starannie wykształcony" może okazać się analfabetą w przyszłym świecie.

PS. Czytam was od jakiegoś czasu, bardzo fajne forum, tutaj ludzie myślą, a więc jest nadzieja.
Obserwuj wątek
    • majka_monacka Zawód przyszłości -> kognitywistyka 27.05.15, 11:26
      wawrzanka napisała:

      > Mam pytanie praktyczne: jakie zawody przyszłości obstawiacie?

      Głównie kognitywistyka.
      Ewentualnie w dalszej przyszłości psycholog, psychiatra i nauczyciel/opiekun AI.
      Kognitywiści za 10 lat będą tak rozchwytywani, jak informatycy w XX wieku.
      • wawrzanka Re: Zawód przyszłości -> kognitywistyka 28.05.15, 11:45

        > Kognitywiści za 10 lat będą tak rozchwytywani, jak informatycy w XX wieku.

        Myślę, że to dopiero za jakieś 100 lat. Kiedyś interesowała mnie lingwistyka kognitywna, a dokładniej semantyka kognitywna, ale zrezygnowałam. Doszłam do wniosku, że ta nauka na obecnym etapie znajomości ludzkiego mózgu może być tylko teoretyczna i to jeszcze przez długie lata. Czy kognitywistyka ma już teraz jakieś zastosowanie praktyczne?
        • nikodem321 Re: Zawód przyszłości -> kognitywistyka 30.05.15, 10:42
          wawrzanka napisała:

          > Czy kognitywistyka ma już teraz jakie
          > ś zastosowanie praktyczne?

          Ma! Można udzielać wykładów, wydawać książki dla fascynatów - na tym zarabiać pieniądze.
      • maksimum Re: Zawód przyszłości -> kognitywistyka 13.06.15, 17:37
        majka_monacka napisała:

        > Głównie kognitywistyka.

        W dobie globalizacji bedzie sie ona rozwijala w trzech osrodkach a reszta co najwyzej bedzie probowala nasladowac,co nie bedzie efektywne ekonomicznie i skonczy sie na kupowaniu produktow.
        Moze nie wszyscy wiedza,ale 2/3 wszystkich samolotow produkowanych na swiecie jest produkowanych w JEDNYM kraju.
        Identycznie bedzie z wszystkimi nowosciami o zaawansowaniu technicznym.

        > Ewentualnie w dalszej przyszłości psycholog, psychiatra i nauczyciel/opiekun AI.

        Oni sa dosc popularni ale efektywnosc ich dzialania jest bardzo slaba i mozna sobie dac rade bez nich.

        > Kognitywiści za 10 lat będą tak rozchwytywani, jak informatycy w XX wieku.

        Podobnie jest z produkcja dronow.Niby sa produkowane w kilkunastu krajach,ale jak chcesz kupic najlepszy,to mozesz go kupic tylko w JEDNYM kraju.
        Co dziwniejsze takie "mocarstwo" jak Rosja jest daleko za srednia uczelnia w USA.
        • wolvesahead Re: Zawód przyszłości -> kognitywistyka 21.06.15, 00:52
          > > Ewentualnie w dalszej przyszłości psycholog, psychiatra i nauczyciel/opie
          > kun AI.
          >
          > Oni sa dosc popularni ale efektywnosc ich dzialania jest bardzo slaba i mozna s
          > obie dac rade bez nich.

          Efektywność działania psychiatrów jest słaba? Rozkoszne :)
          • maksimum Re: Zawód przyszłości -> kognitywistyka 21.06.15, 04:59
            wolvesahead napisał:

            > Efektywność działania psychiatrów jest słaba? Rozkoszne :)

            Powiem wiecej,jest baaaardzo slaaaba.

            Nikt z mojej rodziny nigdy nie byl u psychologa ani psychiatry ale dzieci znajomych owszem,no wiec opowiem ich doswiadczenia.
            1-Syn(nazwijmy go "D") mojej znajomej chodzi do psychiatry i wyglada to tak,ze on sobie wynajduje na internecie sposob leczenia i jakie proszki chce brac i idzie do tego posychiatry i kaze mu to przepisac.
            Calkiem przypadkiem okazalo sie ze ten psychiatra mieszka niedaleko mnie i znam go z widzenia,kiedys nawet pogadalismy troche w windzie.
            Dowiedzialem sie od innych znajomych,ze ten psychiatra ma syna moooocno szurnietego.
            Matka "D" dzwoni do psychiatry i mowi mu,ze najwyrazniej mu cos zlego przepisal bo synowi sie bardzo pogorszylo.Psychiatra na to,ze jej jej syn jest doroslym czlowiekiem i wie co robi i zeby sie nie wtracala w jego leczenie,a poza tym nie zyczy sobie jej telefonow.
            2-Najciekawszy byl przypadek dziewczyny "A" ktora rzucila szkole bo sie zakochala i to w takim chlopaku,ktorego rodzice nie aprobowali.Zanim sie zakochala byla jedna z najlepszych uczennic w szkole,a pare miesiecy po zakochaniu chcieli ja juz wyrzucic ze szkoly.
            No wiec psychiatra powiedzial rodzicom(bo cala rodzina musi chodzic "na leczenie") ze MUSZA zaakceptowac wybory corki i dostosowac sie do tego co ona chce,mimo ze corka jest maloletnia.
            3-Inna malolata "C" tez sie zakochala w chlopaku,ktorego rodzice nie akceptuja i tez bardzo opuscila sie w nauce. Ta sama terapia jak z dziewczyna "A".

            Mnie kiedys corka zaczela narzucac swoja wole,to otworzylem drzwi i powiedzialem,ze moze wyjsc i juz wiecej tu nie wracac. Spuscila uszy po sobie i odbylo sie bez psychologa.Nawet zaczela byc bardziej mila dla mnie niz poprzednio.Chyba mnie cos kupi jutro na dzien ojca.


            • maksimum Re: Zawód przyszłości -> kognitywistyka 21.06.15, 07:30

              > > Efektywność działania psychiatrów jest słaba? Rozkoszne :)
              >
              > Powiem wiecej,jest baaaardzo slaaaba.

              Widze,ze kompletnie nie kumasz tematu.
              Bardzo latwo jest wymuszac na kims wygodne dla siebie rozwiazania i to za cudze pieniadze.
              Rola psychologa i psychiatry sprowadza sie do utrwalania mlodej osoby w przekonaniu,ze ma racje a rola rodzicow jest placic za leczenie osoby dzialajacej irracjonalnie i zgadzanie sie z decyzjami osoby dzialajacej irracjonalnie.
              Ja postawilem sprawe na nogach.Jak chcesz podejmowac decyzje zle dla siebie i dla mnie,to sie wyprowadz i rob to wszystko za swoje pieniadze.
              Psychologowie i psychiatrzy w zaden sposob nie lecza swoich pacjentow a co najwyzej przepisuja im srodki na zamulenie.
              W Polsce jest totalna plaga psychologow i kazde dziecko przed pojsciem do szkoly idzie najpierw do psychologa,ktory zdecyduje czy sie dzieciak nadaje do szkoly czy jeszcze nie.
              Takich idiotyzmow w USA nie ma.
              Nikt nie chodzi z dzieckiem do psychologa przed poslaniem go do szkoly,mimo tego ze nauczanie zaczyna sie w 4 roku zycia.
              Trzeba tym glupich ludzi jakos przekonac,ze bez psychologa dziecko nie moze isc do szkoly i przy okazji nakrecic psychologom biznes.
              To jest nic innego jak polityka.Przyjdzie ktos madrzejszy do wladzy i ukruci biznesy nierobom.
    • asteroida2 Re: Zawody przyszłości 27.05.15, 13:47
      Wbrew pozorom, fakt że maszyna potrafi wykonać pracę w zawodzie X, wcale nie znaczy że zawód X staje się niepotrzebny. Często jest wręcz odwrotnie.

      Spójrz chociażby na finansistów. Kiedyś finansiści pracowicie wyliczali trendy, procenty składane i instrumenty pochodne. Teraz to wszystko robią za nich komputery. Czy finansiści poszli na bruk? Wręcz przeciwnie. Finansiści zarabiają teraz jeszcze więcej. Dzięki komputerom efektywność ich pracy wzrosła wielokrotnie, co sprawiło że fundusze finansowe zaczęły zarabiać jeszcze więcej i zatrudniać jeszcze więcej finansistów żeby tworzyć jeszcze bardziej rozbudowane struktury finansowe.

      Informatyka też jest tutaj dobrym przykładem. Kiedyś programiści musieli pracowicie wklepywać instrukcje do komputera, czytać dziwaczne komunikaty i śledzić wykonanie programu. Dzisiejsze języki wysokiego poziomu pozwalają skomplikowane procedury zapisać w jednej linijce, a zaawansowane kompilatory same szukają błędów i optymalizują kod. To nie sprawiło że informatycy przestali być potrzebni - zamiast tego umożliwiło tworzenie o wiele bardziej złożonych programów, co sprawiło że powstały nowe zastosowania, rynek programistyczny powiększył się wielokrotnie i pracy dla informatyków jest o wiele więcej niż kiedyś.

      Tak że jeśli obstawiamy zawody przyszłości, to ja stawiałbym na te właśnie, w których technologia zmieni sytuacje. Jeden księgowy dzięki inteligentnym programom będzie mógł obsłużyć 10 razy więcej klientów, ale księgowi wciąż będą potrzebni, bo ktoś te programy musi obsługiwać. Tłumacze będą wykorzystywać coraz intensywniej programy tłumaczące, ale będą cały czas potrzebni, żeby tłumaczyć to czego program nie zrozumiał. Lekarze będą korzystać z automatycznych doradców, ale będą niezbędni bo sam pacjent nie odróżni które objawy są istotne, a które nie. Kierowcy ciężarówek zamiast kierować jedną ciężarówką będą kierować całą flotą automatycznych ciężarówek i dzięki temu ich praca też stanie się cenniejsza.

      To co jest ważne to żeby umieć wykorzystać pojawiające się możliwości. Przegrają tylko ci, którzy będą "robić po staremu".
      • wawrzanka Re: Zawody przyszłości 28.05.15, 11:53
        asteroida2 napisał:

        > To co jest ważne to żeby umieć wykorzystać pojawiające się możliwości. Przegraj
        > ą tylko ci, którzy będą "robić po staremu".

        Masz rację. Tak było zawsze, choć nigdy wcześniej nie było w gospodarce takiej dynamiki i takiego tempa zmian. Nowe możliwości pojawiają się jak grzyby po deszczu w każdej dziedzinie nauki.
        • andrew.wader Re: Wybieram zawód bo modny - czy potrzebny ? 30.05.15, 13:37
          Wcześniej
          asteroida2 napisał:

          >> To co jest ważne to żeby umieć wykorzystać pojawiające się możliwości.
          >>Przegrają tylko ci, którzy będą "robić po staremu".

          wawrzanka odpowiedziała:

          >Masz rację. Tak było zawsze, choć nigdy wcześniej nie było w gospodarce
          > takiej dynamiki i takiego tempa zmian. Nowe możliwości pojawiają się jak
          >grzyby po deszczu w każdej dziedzinie nauki.

          To prawda, że w krótkich odstępach czasu są proponowane nowe zawody. Pragnę jednak zwrócić uwagę na zjawisko „nie trafiania w istotne zapotrzebowania populacji”. Pracuję na Uczelni na której jest realizowanych 14 kierunków nauczania. W piątek na posiedzeniu Senatu tej uczelni zatwierdzono - > staranie się o kolejny nowy kierunek nauczania, który nazwano „Psychofizyczne formowanie człowieka”.

          No właśnie, warto jednak przypatrzeć się co stało się z „nowymi zawodami” – które lansowano uprzednio. Na tym samym przedwczorajszym posiedzeniu Senatu zatwierdzono „wygaszenie” kierunku nauczania „Zdrowie publiczne” – oczywiście z powodu braku chętnych kandydatów na studia. Na przestrzeni 11 lat istnienia tej uczelni boom przeżywały takie kierunki nauczania jak: 1. kosmetologia, 2. dietetyka, 3. ratownictwo medyczne, 4. bezpieczeństwo, 5. język angielski buisenessu, 5. język czeski, 6 język niemiecki. Kiedyś na w/w kosmetologię zapisało się 300 studentów.

          W zakresie kierunków 1 – 5 ilość chętnych dla podjęcia studiów jest na granicy „opłacalności” . Kierunki 5 i 6 „wygaszono”. O dziwo nigdy nie udało się otworzyć nauczania w zakresie "rolnictwo".

          Nieodmiennie dobrze trzyma się informatyka i pielęgniarstwo.

          To jest ważne aby sformułować „robocze wyjaśnienie” dlaczego boom na kosmetologię i dietetykę minął. Otóż moim skromnym zdaniem są to „sztucznie nadmuchane” dziedziny. Wg. mnie realną wiedzę z zakresu kosmetologii i dietetyki da się wyjaśnić w trakcie 3 tygodniowego kursu. Nie potrzeba trzech lat studiów i obrony pracy licencjackiej.

          W/w „Psychofizyczne formowanie człowieka” jest pomyślane jako lansowanie fitnessu. Jest to chyba także przejściowa moda. Osobiście lansowałem aby utworzyć tzw. „specjalność” o nazwie „trener kompetencji wielokulturowych”. Obiecano zająć się tym po zatwierdzeniu kierunku.

          Reasumując: punktu widzenia kandydata na studia – warto się zastanowić czy proponowany kierunek nauczania nowego zawodu to chwilowa moda, czy dziedzina wynikająca z realnego zapotrzebowania społeczeństwa.

          Oczywiście aby to czynić trzeba wiedzieć możliwie dużo o procesach toczących się w społeczeństwie. Jak wykazały wybory prezydenckie czasami rozumienie procesów zachodzących w społeczeństwie jest marne.

          Prócz zawodu : trener kompetencji wielokulturowych rysuje się potrzeba zawodów mających związek z uregulowaniem sytuacji polegającej na rosnącej ilości prekariuszy i rosnącą spolaryzowaniem w zakresie bogactwa i tzw. niesprawiedliwością (vide Rawls : Teoria sprawiedliwości. ~ Andrew Wader

          • wawrzanka Re: Wybieram zawód bo modny - czy potrzebny ? 31.05.15, 18:42
            andrew.wader napisał:

            > Prócz zawodu : trener kompetencji wielokulturowych rysuje się potrzeba zawo
            > dów mających związek z uregulowaniem sytuacji polegającej na rosnącej ilości pr
            > ekariuszy i rosnącą spolaryzowaniem w zakresie bogactwa i tzw. niesprawiedliwoś
            > cią (vide Rawls : Teoria sprawiedliwości.
            ~ Andrew Wader

            Mam pewną teorię na ten temat, przemyślaną już od dawna.
            Jak wiadomo, niesprawiedliwość społeczna wynika z tego, że garstka najbogatszych tego świata wciąż chce się bogacić. Kilkanaście (dosłownie!) niewielkich grup (klanów, rodzin, towarzystw, klik, jak zwał tak zwał) tworzy sieć rywalizacyjną, która staje się coraz bardziej napięta. Nikt nie puści. Gdyby choć jedna klika postawiła na sprawiedliwość społeczną - jakość życia wielu ludzi znacznie by się podwyższyła.

            Ale nie ma większej siły, niż silne przekonanie. Jeśli będzie silne przekonanie dużej grupy osób, że sytuację wielu ludzi da się zmienić, a niesprawiedliwość społeczną da się wyeliminować - to wierzę, że sprawy pójdą w dobrym kierunku. Takie inicjatywy, jak podejmowane na twoim uniwersytecie są konieczne wręcz. Daj znać co się dalej z nimi dzieje.
            • andrew.wader Prekariusze - teoria sprawiedliwości-co robić? 31.05.15, 20:18
              wawrzanka napisała:

              >Gdyby choć jedna klika postawiła na sprawiedliwość społeczną - jakość życia wielu
              > ludzi znacznie bysię podwyższyła.
              >
              > Ale nie ma większej siły, niż silne przekonanie. Jeśli będzie silne przekonanie
              > dużej grupy osób, że sytuację wielu ludzi da się zmienić, a niesprawiedliwość
              > społeczną da się wyeliminować - to wierzę, że sprawy pójdą w dobrym kierunku


              Problem leży w tym, że nikt współcześnie nie ma pomysłu jak zniwelować nierówności. Przed dwoma tygodniami w Magazynie Świątecznym Gazety Wyborczej zamieszczono kilka artykułów.. o odrodzeniu się mody na idee Karola Marksa i nawoływania do przeprowadzenia ponownie ..rewolucji.

              Osobiście sądzę, że to młodzi ludzie powinni mieć ambicję aby wymyślić jakiś nowy sposób ..prócz tego co kiedyś obmyślili Marks, Engels, Lenin i Stalin.

              Taki temat nie będzie tu jednak w tej grupie dyskusyjnej tolerowany..

              Udostępniam więc swoją niejako prywatną grupę dyskusyjną dostępną pod.:
              forum.gazeta.pl/forum/f,246650,Jak_rozumiec_i_naprawiac_swiat.html

              Rzadko tam zaglądam.. no ale przez kilka tygodni będę zaglądał częściej. Zwracam też uwagę, że mam aktywowaną skrzynkę pocztową andrew.wader@gazeta.pl

              Może celowo byłoby porozumieć się w sprawach współpracy dotyczącej promowania kilku istotnych idei. Pozdrawiam ~ Andrew Wader
              • asteroida2 Re: Prekariusze - teoria sprawiedliwości-co robi 13.06.15, 13:12
                > Problem leży w tym, że nikt współcześnie nie ma pomysłu jak zniwelować nierówności.

                Czemu tak sądzisz? Wiadomo co zrobić - tylko to jest trudne do przeprowadzenia.

                Wzrost nierówności bierze się z wolnego rynku. Jeśli firmy mogą robić co im się podoba, to rozwój gospodarczy jest najszybszy i jednocześnie nierówności rosną najszybciej.
                W XX wieku były udane i nieudane próby poradzenia sobie z nierównościami. Te najbardziej udane polegały na nałożeniu państwowej kontroli nad korporacjami, zmuszając wszystkie korporacje do przestrzegania pewnych, uznanych za racjonalne, zasad.

                Ta metoda historycznie sprawdziła się bardzo dobrze, ale staje się coraz mniej efektywna w miarę globalizacji. Globalne korporacje nie dają się kontrolować lokalnym rządom, ponieważ jeśli jakiś rząd nakłada na nie zbyt restrykcyjne ograniczenia, to po prostu przenoszą swoje inwestycje do innego państwa. W efekcie to państwa konkurują ze sobą w ustaleniu jak najluźniejszych zasad, a globalne korporacje działają na bardzo preferencyjnych warunkach.

                Jedyny sposób żeby to ograniczyć, to wprowadzenie globalnych zasad obowiązujących wszystkie korporacje: takich samych stawek podatkowych, praw pracowników, itp. I to niestety jest problematyczne, bo musiałby się na to zgodzić cały świat. Dopóki nie będzie zgody w tej kwestii, globalne korporacje będą na uprzywilejowanej pozycji, a nierówności będą rosły.
                • andrew.wader Re: Prekariusze - teoria sprawiedliwości-co robi 13.06.15, 14:27
                  asteroida2 napisał:

                  andrew.wader napisał wcześniej :
                  > > Problem leży w tym, że nikt współcześnie nie ma pomysłu jak zniwelować ni
                  > erówności.
                  >
                  asteroida2 odpowiedział:
                  > Czemu tak sądzisz? Wiadomo co zrobić - tylko to jest trudne do przeprowadzenia.
                  >
                  > Wzrost nierówności bierze się z wolnego rynku. Jeśli firmy mogą robić co im się
                  > podoba, to rozwój gospodarczy jest najszybszy i jednocześnie nierówności rosną
                  > najszybciej.

                  Twoje wnioskowanie jest przekonywujące i analiza jest zapewne dobra, jakkolwiek ...chyba wysłowiona przez Ciebie zależność dotyczy problemu "jak ograniczyć narastanie nierówności".. a problem polega w ogromnej mierze także na tym jak zniwelować istniejące już nierówności ... Rewolucje zawsze wynikały z chęci odebrania tego co mają owi bogaci ..
                  ~ Andrew Wader
                  • maksimum Re: Prekariusze - teoria sprawiedliwości-co robi 13.06.15, 18:05
                    andrew.wader napisał:

                    > Rewolucje zawsze wynikały z chęci odebrania tego co mają owi bogaci ..

                    Moze zejdz na ziemie bo majaczysz.
                    Historia sie nie powtarza.
                    Kiedys nie bylo swiadczen socjalnych a teraz sa.Kiedys nie bylo welfare a teraz jest.
                    Ci biedni i glupi wiedza,ze swiadczenia i welfare dostaja od bogatych i policjanci tez o tym wiedza,wiec nie ma miejsca na rewolucje.

              • maksimum Re: Prekariusze - teoria sprawiedliwości-co robi 13.06.15, 17:59
                andrew.wader napisał:

                > Problem leży w tym, że nikt współcześnie nie ma pomysłu jak zniwelować nierówności.

                Nie rozumiesz,ze zniwelowanie roznic spowoduje zniwelowanie rozwoju.
                Tak bylo w komunie i tak jest w EU.
            • maksimum "Sprawiedliwosc spoleczna". 13.06.15, 17:14
              wawrzanka napisała:

              > andrew.wader napisał:
              >
              > > Prócz zawodu : trener kompetencji wielokulturowych rysuje się potrzeba zawo
              > > dów mających związek z uregulowaniem sytuacji polegającej na rosnącej ilości pr
              > > ekariuszy i rosnącą spolaryzowaniem w zakresie bogactwa i tzw. niesprawiedliwoś
              > > cią (vide Rawls : Teoria sprawiedliwości.
              ~ Andrew Wader
              >
              > Mam pewną teorię na ten temat, przemyślaną już od dawna.
              > Jak wiadomo, niesprawiedliwość społeczna wynika z tego, że garstka najbogatszyc
              > h tego świata wciąż chce się bogacić.

              To jest normalne i wrecz konieczne do rozwoju spolecznego.

              > Kilkanaście (dosłownie!) niewielkich grup
              > (klanów, rodzin, towarzystw, klik, jak zwał tak zwał) tworzy sieć rywalizacyjn
              > ą, która staje się coraz bardziej napięta. Nikt nie puści. Gdyby choć jedna kli
              > ka postawiła na sprawiedliwość społeczną - jakość życia wielu ludzi znacznie by
              > się podwyższyła.

              Wrecz przeciewnie.Zaczelaby sie komuna.
              Sprawiedliwosc spoleczna nie ma racji bytu w zdrowym spoleczenstwie.

              > Ale nie ma większej siły, niż silne przekonanie.

              Probujesz budowac kolejna komune.Ta radziecka juz upadla i powstala EU,ktora juz chyli sie ku upadkowi,bo postawila na "sprawiedliwosc spoleczna".
              Nie bardzo rozumiesz,ze sprawiedliwosc spoleczna jest przeciwienstwem rozwoju spolecznego.
              • rikol Re: "Sprawiedliwosc spoleczna". 20.06.15, 19:34
                nie masz racji. Ludzie nie pracują tylko dla pieniędzy. Dowód? W komunie ludzie uwazali, że lepiej jest być lekarzem niż sprzątaczem, nawet jeśli lekarz musiał sie dużo uczyć i dokształcać, a wcale jakoś dużo nie zarabiał. Ludzie cenią prestiż, pozycję społeczną związaną z danym stanowiskiem, szacunek społeczeństwa. Poza tym istnieje coś takiego jak pasja, która powoduje, że ludzie np. pomagają innym za darmo. Dawni naukowcy nie zarabiali wcale dużo. Czy Kopernik albo Galileusz byli bogaczami? Nie, oni po prostu zajmowali się tym, co ich interesowało, za niewielkie pieniądze, na życie.

                NAjlepiej się żyje w krajach, gdzie nierówności są najmniejsze, tj. w Skandynawii. Jest tam najmniej zabójstw, najnizszy poziom frustracji społeczeństwa, ludzie są zdrowsi i szczęślwsi. Nie oznacza to, że zupełnie nie ma różnic, ale różnice te są niewielkie.
                • maksimum Re: "Sprawiedliwosc spoleczna". 20.06.15, 21:49
                  rikol napisała:

                  > NAjlepiej się żyje w krajach, gdzie nierówności są najmniejsze, tj. w Skandynaw
                  > ii. Jest tam najmniej zabójstw, najnizszy poziom frustracji społeczeństwa, ludz
                  > ie są zdrowsi i szczęślwsi. Nie oznacza to, że zupełnie nie ma różnic, ale różn
                  > ice te są niewielkie.
                  -----------
                  Najlepiej to sie tam zyje nieudacznikom na welfare,bo podatki sa najwyzsze na swiecie i maja z czego rozdawac.
                  Jesli jest tam tak genialnie to dlaczego nikt nie jezdzi tam na wakacje?
                  Nudno tam jest ze psy doopami szczekaja.
                  Alkoholizm jest w czolowce swiatowej.
                  Uzywanie antydepresantow na 4-tym miejscu na swiecie.
                  5% Dunczykow ma sex ze zwierzetami.
                  Zachorowalnosc na raka najwyzsza na swiecie

                  nypost.com/2015/01/11/sorry-liberals-scandinavian-countries-arent-utopias/
          • maksimum Re: Wybieram zawód bo modny - czy potrzebny ? 13.06.15, 17:56
            andrew.wader napisał:

            > Pragnę jednak zwrócić uwagę na zjawisko „nie trafiania w istotne zapotrzebowania
            > populacji”.

            Wynika to z duzego bezrobocia i niskiego poziomu nauczania.
            • rikol Re: Wybieram zawód bo modny - czy potrzebny ? 20.06.15, 19:41
              Nieprawda. Nie wszyscy muszą mieć studia. Na większość stanowisk nawet matura nie jest potrzebna. Kiedyś sekretarka musiała mieć maturę, albo przynajmniej liceum skończone. DZiś musi mieć studia i kilka języków. Po co? I za jakie pieniądze?
      • maksimum Re: Zawody przyszłości 13.06.15, 17:54
        asteroida2 napisał:

        > Finansiści zarabiają teraz jeszcze więcej.

        W EU tak,ale nie w USA.
        W EU jest w dalszym ciagu zamkniety rynek protekcjonistyczny,ale gdy otworza sie na USA i Chiny,to w EU bedziesz mogl spokojnie firanki zawiesic i do muzeum oddac.

        > Informatyka ... rynek programistyczny powiększył się wiel
        > okrotnie i pracy dla informatyków jest o wiele więcej niż kiedyś.

        I tak dalej bedzie.Komputerow na swiecie jest okolo 1,5 mld a w USA jest ich duzo wiecej niz ludzi,wiec jest miejsce na spory wzrost w przyszlosci.

        www.gartner.com/newsroom/id/703807

        www.statisticbrain.com/computer-sales-statistics/
        Spadek sprzedazy w USA znaczy ze sa one coraz lepsze i nie wymagaja tak czestej wymiany jak w poprzednich latach.

        > Jeden księgowy dzięki inteligentnym programom będzie mógł obsłużyć 10 razy więcej >klientów,
    • tbernard Re: Zawody przyszłości 27.05.15, 14:51
      Może doradca zawodowy?
    • kala.fior Re: Zawody przyszłości 27.05.15, 19:09
      Zawod księgowy, o ile go dobrze rozumiem, polega na decydowaniu do jakiej kategorii zaliczac wszystkie transakcje, a te kategorie zmieniaja sie i wymagaja znajomosci prawa.
      Komputery przejely najnudniejsze aspekty tego zawodu.
      Lepszy ksiegowy bedzie rowniez robil symulacje fianansowe.
    • andrew.wader Re: Zawody przyszłości -> pielegniarka 28.05.15, 14:48
      wawrzanka napisała:

      > Mam pytanie praktyczne: jakie zawody przyszłości obstawiacie?

      > PS. Czytam was od jakiegoś czasu, bardzo fajne forum, tutaj ludzie myślą, a wię
      > c jest nadzieja.

      Jeśli odpowiedzieć prosto, szybko i na serio to najbardziej "wystrzałowym" zawodem przyszłości jest pielęgniarka .. no i ewentualnie zawody podobne .. te które w ramach działań zawodowych dostarczają " obecności człowieka ".. Przewidują te zresztą kandydaci na studia .. W dwóch zawodach ..zatrudnienie jest 100% pewne : pielęgniarstwo i informatyka

      P.S. Przeczytałem kilka Twoich postów w grupie dyskusyjnej społeczeństwo i religia. Bardzo ciekawe listy ! Dziękuję za kilka Twoich wpisów do wątków jakie ostatnio otwarłem .. ~ Andrew Wader
    • raclan Re: Zawody przyszłości 13.06.15, 12:28
      czy architekt to zawod przyszlosci?
      • nikodem321 Re: Zawody przyszłości 13.06.15, 13:24
        Architekt?
        Architekt aby został zaakceptowany projekt potrzebuje opinię konstruktora budowlanego - inżyniera budowlanego.
        Słusznie!
        Architekt ma wizję, Konstruktor musi wszystko poobliczać, aby budowla się nie zawaliła.

        Problem w tym, że inżynierowie budownictwa sami zaczynają projektować. Wcielają się w architektów.
        Powstają koszmarki - gargamele.
        • raclan Re: Zawody przyszłości 13.06.15, 13:39
          zgadzam sie z tym, znam to b. dobrze. Zastanawiam sie jednak nad przyszłością
          • nikodem321 Re: Zawody przyszłości 13.06.15, 23:18
            Odpowiem ci tak.
            Odpowiem ci kazuistyką, która we mnie jako krzewiciela Evidence Based Medicine, wzbudza szczególną niechęć.

            Mam dwóch kumpli architektów.
            Jeden poszedł w "naukę" - zrobił habilitację i został szefem katedry. Nie ma ani aspiracji, ani "potrzeby z serca płynącej", aby coś projektować.

            Drugi ma tę potrzebę.
            Niestety ma żonę i dwójkę dzieci.
            Czy ty wiesz ile taka żona potrafi zjeść?!
            Jeździ więc po CAŁEJ Polsce i załatwia działki budowlane dla pewnej sieci hipermarketów. Zawód - turysta.

            O! Przypomniały mi się jeszcze dwie osoby z mego kręgu.
            Bynajmniej nie są to Daniel Liebeskind ani Renzo Piano.
            Dziergają sobie na chałturach, aby wykarmić żonę i dzieci. Jeden ma nazwisko i pochodzenie z TYCH architektów. Drugi został burmistrzem miasta powiatowego, ale tylko na jedną kadencję. Potem, dziergamy chałtury.

            Widzisz, ja widziałem prawników, którzy aby zarobić na "światło i gaz" pracowali jako przedstawiciele handlowi.
            Widziałem wysoko wykwalifikowanych biotechnologów na etacie uniwersyteckim, którzy dorabiali na kasie w hipermarkecie...

            Na zakończenie przytoczę wypowiedź absolwenta, która rozbawiła mnie do łez:
            - Skończyłem Zarządzanie i w swoim ZAWODZIE nie mogę znaleźć pracy.

            Od razu przypomina mi się fraza z filmu "Poszukiwany, poszukiwana":
            - Bo mój mąż to z zawodu jest dyrektorem.
            • maksimum Z Kaziem sie znam cale zycie. 14.06.15, 01:13
              nikodem321 napisał:

              > Drugi ma tę potrzebę.
              > Niestety ma żonę i dwójkę dzieci.
              > Czy ty wiesz ile taka żona potrafi zjeść?!

              I domyslam sie ,ze nie je byle czego ja jak.
              Zona mnie zmusza do health-food'ow i popijam to woda.Co za ohyda!!
              Za swoich najlepszych czasow bylem wszystko-zerny i nawet konina nie gardzilem,a po deserze byla coca-cola,kit-katy i cos tam jeszcze.
              Na zakonczenie palcem sprawdzilem w gardle czy jeszcze sie cos zmiesci i ewentualnie dorzucalem kotleta schabowego.Spalanie mialem bardzo dobre tak,ze mimo ze caly czas jadlem nie wygladalem jak zona Komorowskiego.Duzo jezdze na rowerze,gram w kosza i we wszystko inne co sie rusza.

              > Jeździ więc po CAŁEJ Polsce i załatwia działki budowlane dla pewnej sieci hiper
              > marketów. Zawód - turysta.

              W Mlodym wieku dobrze jest miec rozeznanie gdzie chcialoby sie osiasc na stale,gdy dzieci juz do liceum sie wybieraja,bo wczesniejsze nauczanie to strata czasu i mozna to w domu przy kolacji zalatwic.

              > O! Przypomniały mi się jeszcze dwie osoby z mego kręgu.
              > Bynajmniej nie są to Daniel Liebeskind ani Renzo Piano.

              Daniel mnie specjalnie nie przypadl do gustu i mysle ze jest o cale dwie mile przereklamowany.

              Najlepszy zawod XXI wieku to polityk.
              Z Kaziem sie znam cale zycie:

              archiwum-bip.ozarow-mazowiecki.pl/pl/bip/organy_gminy/zarzad/burmistrz
              Razem jezdzilismy pociagiem do szkoly a pozniej na studia.On studiowal na ATK bo mial taki pociag przez jakis czas a ja na SGPiS.

              Moj ojciec kumplowal sie z ojcem jego zony,a 100m od Kazia mieszkala moja pierwsza milosc,ktora chodzila z Kaziem do szkoly.

              forum.gazeta.pl/forum/w,30,2894178,3632948,_Wild_Thing_.html
              > Dziergają sobie na chałturach, aby wykarmić żonę i dzieci. Jeden ma nazwisko i
              > pochodzenie z TYCH architektów. Drugi został burmistrzem miasta powiatowego, al
              > e tylko na jedną kadencję. Potem, dziergamy chałtury.

              Moj Kazik rzadzil dwie kadencje i byl juz ustawiony zanim zostal burmistrzem.
              Polityka to bardzo intratny zawod.

              > Widziałem wysoko wykwalifikowanych biotechnologów na etacie uniwersyteckim, któ
              > rzy dorabiali na kasie w hipermarkecie...

              Now widzisz i to mnie smuci,bo moja corka wybrala sobie biologie na studiach jako major,a ja tlumaczylem,ze powinna isc na studia medyczne.Mam nadzieje,ze jak jej odetne finansowanie to zmadrzeje.

              > - Bo mój mąż to z zawodu jest dyrektorem.

              Tak jak moj ojciec.
        • maksimum Re: Zawody przyszłości 13.06.15, 22:26
          nikodem321 napisał:

          > Architekt?
          > Architekt aby został zaakceptowany projekt potrzebuje opinię konstruktora budow
          > lanego - inżyniera budowlanego.
          > Słusznie!
          > Architekt ma wizję, Konstruktor musi wszystko poobliczać, aby budowla się nie zawaliła.

          Architekt w tej chwili to jest glownie artysta,ktory projektuje to co wg niego bedzie modne za kilka lat.Czesto sie myla i powstaja koszmarki.

          > Problem w tym, że inżynierowie budownictwa sami zaczynają projektować. Wcielają
          > się w architektów.
          > Powstają koszmarki - gargamele.

          Inzynier budownictwa projektuje na podstawie tego,co juz zostalo wybudowane i sie sprawdzilo i stad gdy idziesz do niego to on ci pokazuje setki "typowych" czyli juz zrealizowanych domow. Na twoja prosbe moze je modyfikowac,czyli jest to praca wspolna.
          Wpadl ci w oko ladny dom ale troche za maly to on ci dobuduje do tego garaz i 2 przeszklone pokoje,jeden na gorze a drugi od strony basenu.
    • maksimum Zawody przyszłości-POlityk. 13.06.15, 17:26
      wawrzanka napisała:

      > Mam pytanie praktyczne: jakie zawody przyszłości obstawiacie?
      > Księgowy?

      Juz teraz jest bardzo modny outsourcing w ksiegowosci,czyli kazde przedsiebiorstwo nie musi miec ksiegowego jak to dawniej bywalo.

      > Tłumacz?

      Caly swiat uczy sie angielskiego,wiec problem zniknie smiercia naturalna.

      > Lekarz?

      Lekarz nie zniknie ale bardzo podniesie sie poziom znajomosci medycyny u lekarzy i beda coraz wezsze specjalizacje.

      > Prawnik?

      Prawnik w USA juz dawno padl na plecy i to za Reagana.Kwestia polega na tym,by nie dac im wladzy,bo wtedy zaczna utrudniac zycie innym tworzac niezliczona liczbe nowych przepisow itd.
      W krajach slabo rozwinietych jak Polska trzyma sie bardzo dobrze,podobnie jak komorkik czy notariusz,ktorzy w USA nie maja ZADNEGO znaczenia.
      Problem polega na tym,ze czym bardziej glupszym ludziom dasz dojsc do wladzy,to oni tym bardziej skomplikuja zycie calemu narodowi by lepiej moc dalej jechac na tym balaganie.

      W Polsce i EU jest taki idiotyzm jak finansowanie partii politycznych z budzetu panstwa,czyli przynaleznosc partyjna staje sie poszukiwanym ZAWODEM.
      A jak juz sie dorwa do wladzy,to chodza na obiadki na koszt podatnika za 2 tys zl jeden obiadek i pyerdoola takie glupoty na tych obiadkach,ze przecietnemu podatnikowi ,ktory za te obiadki placi RZYGAC sie chce.
    • raclan Re: Zawody przyszłości 14.06.15, 20:18
      Pisząc o architekcie mam na myśli dwa aspekty, czy w przyszłości ludziom będzie bardzie zależeć na estetyce czy na technice? Sam działam w tym od lat i wielokrotnie sie nosiłem ze zmianami branży, raz troche bardziej artystycznie, czasem technicznie byle przeżyć.
      • maksimum Re: Zawody przyszłości 14.06.15, 23:41
        raclan napisał:

        > Pisząc o architekcie mam na myśli dwa aspekty, czy w przyszłości ludziom będzie
        > bardzie zależeć na estetyce czy na technice?

        Ja mysle,ze na uzytkowosci,tak jak to dawniej bywalo.
        Oczywiscie chodzi tu o indywidualnego odbiorce.
        Jesli chodzi o wieksze projekty to w dalszym ciagu bedzie to artyzm,bo zamowienia miejskie czy stanowe musza byc niepowtarzalne i napawajace przecietnego czlowieka otucha,tak by sztuka byla dostepna dla wszystkich.
        Mnie sie wydaje,ze najlepiej daja sobie z tym rade Chinczycy.
        Kraj niby biedniejszy niz Polska a buduja z wiekszym rozmachem niz Roman Empire.

        www.youtube.com/watch?v=YNG3I3-3TdI

    • zwyczajny Geofizyka w geologii takze na gwg.uw.edu.pl/ 16.06.15, 02:06
      Na forum rozwija sie dyskusja nad tym nowym kierunkiem. Oczywiście nie jest to technologiczna nowośc, ale nowy kierunek studiów rozpoczynający sie w tym roku.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka