nikodem321
28.08.16, 12:25
Tatort po niemiecku znaczy coś takiego jak miejsce zbrodni.
Po tegorocznym lecie naszła mnie taka refleksja - gdzie się podziały ptaki?
Mieszkam na skraju Lasów Oliwskich - to są przecież tysiące hektarów "dzikiej" przyrody.
Sąsiedzi mają drzewo czereśni. Za starych czasów hodowla czereśni była skazana na porażkę. Wygłodniałe na wiosnę "szpaki" zlatywały się stadami i objadały biedne drzewko do żywego drewna.
W tym roku sąsiedzi nie zbierali czereśni, choć plony były obfite. Te czeresienki na drzewie marniały, aż zeschły. Kusiły barwą - zjedz mnie. Żadna ptaszyna się nie skusiła.
Teraz jarzębina rozwiesza swoje korale (już są pomarańczowe, widać je z daleka),. Już ladacznica maluje się na czerwono i kusi - zjedz mnie. Zjedz mnie! I znów chętnych nie widać.
Gdzie się podziały miejskie gołębie?
Pamiętam, jak Długą szedłem sam do przedszkola. Dwie pajdy chleba dla karmienia gołębi były obowiązkowym wyposażeniem przedszkolaka. Zlatywały się stadami.
Teraz zniknęły.
A gdzie się podziały jaskółki?
Ja pamiętam jak u babci w mieście powiatowym co roku jaskółki wiły gniazda na balkonie. Trzy gniazda to była reguła.
Patrzę na te nasze pałacyki szlacheckie. Kolumienka, okapik, daszeczek, mansardy - tam dymówki miałyby raj. Osiedla socjalne stoją puste.
Kto z was widział jaskółkę w mieście?
Co się stało? Gdzie są ptaki?