Dodaj do ulubionych

Smutny koniec firmy Ammono

02.03.17, 01:40
Wspominaliśmy na forum kilka razy ta firmę - jako przykład tego, ze "polski naukowiec potrafi". Dla przypomnienia: wytwarzała kryształy azotku galu. Najlepsze na świecie. Niestety, w roku 2015 zaistniał konflikt między udziałowcami, postawiono spółkę w stan likwidacji. Obecnie jej resztkami zarządza syndyk.
manager.money.pl/wiadomosci/artykul/ammono-polscy-naukowcy-mieli-podbic-swiat,166,0,2237094.html
Patrz też dyskusję na forum "Doktorat nauka-uczelnia":
forum.gazeta.pl/forum/w,87574,163231185,163231185,ammono.htmlSmutne.
Obserwuj wątek
    • pomruk Errata 02.03.17, 01:48
      Poprawiony drugi link:
      forum.gazeta.pl/forum/w,87574,163231185,163231185,ammono.html
    • nikodem321 Re: Smutny koniec firmy Ammono 02.03.17, 17:52
      Ten artykuł jest wyjątkowo irytującym przykładem niedawno tutaj dyskutowanej postprawdy.
      Dziennikarstwo na poziomie Eli Jaworowicz i jej "Sprawy dla reportera".

      Fakty zestawiane są tak, aby miały wywołać wrażenie "Każdy wie, że Polska głupi kraj, biedny i brzydki. Architektura brzydka, pogoda ciemna, temperatura zimna, nawet zwierzęta uciekły i schowały się w lasach".

      Grupka młodych zdolnych ambitnych tworzy coś czego może zazdrościć cały świat, gdy trafia na pazernego przekrętasa z Cypru traci wszystko. Zostawiona sama sobie bez pomocy może tylko patrzeć jak wszystko obraca się w perzynę.

      Wystarczy tylko, aby te same fakty poprzestawiać w kolejności chronologicznej, a obraz zaczyna się przedstawiać całkowicie odmiennie: grupka zdolnych inżynierów lecz niestety pazernych, głupio cwanych bez talentu menadżerskiego nie potrafiła skomercjalizować swojego wynalazku. Nawet potężne dotacje ze strony państwa, ani zaangażowanie japońskiej firmy technologicznej, a nawet inwestor finansowy nie wystarczą jeśli firmą zarządzają głupio ambitni, chciwi doktoranci a nie menadżerowie.

      Po kolei.
      Biznesplan.
      "W 2015 roku światowy rynek podłoży z azotku galu miał być wart 400 mln dol."
      No właśnie MIAŁ być. Z którego roku pochodzą te szacunki? z 2000r. sprzed 17 lat, gdy zawiązywała się współpraca z Japończykami? Z 2011, gdy w spółkę inwestują Cypryjczycy.
      Artykuł został napisany w 2017r. Rzetelność dziennikarska nakazuje skonfrontowanie założeń - marzeń sprzed lat z aktualną rzeczywistością.
      Jest to ważne, gdyż...
      Około 2008r. gdy im udało się uzyskać ten kryształ o niespotykanej wielkości, to.... nie było na niego zbytu!!!
      Zbytu również nie było w 2011r. gdy inwestowali Cypryjczycy. Za Gazetą Prawną tuż przed Cypryjczykami lipiec 2011: "Rynek DOPIERO się tworzy (większość produktów jest wciąż w fazie TESTÓW), co nieco KOMPLIKUJE sytuację – Ammono SPODZIEWA się, że LADA moment firmy, które kupują kryształy do BADAŃ, złożą zamówienia na materiał w ilościach przemysłowych."

      REALIZACJA BIZNESPLANU
      "Ile kosztował projekt pod nazwą Ammono? Ile pieniędzy zainwestowano w spółkę?
      Do tej pory przynajmniej 130 mln zł, a może i już nawet 150 mln."

      Jakie przychody generowała spółka przed ogłoszeniem upadłości lub w szczytowym momencie działalności? Tego pytania dociekliwy dziennikarz nie zadaje. Ale pada pewna kwota - w 2010r obrót 1 mln EURO.
      No to jak ma się 1 mln (ok. 4 mln PLN) do spodziewanego rynku 500 mln EURO?
      W tym czasie, przed wejściem Cypryjczyków, inwestycje wynosiły już ok 90 mln PLN.

      No to policzmy obrót do inwestycji - 1 do 22.
      To jest ekonomiczna katastrofa. Deale BigPharmy 1 do 10 uważa się za słono zapłacone.

      "W ciągu kilku lat Ammono planowało zwiększyć je dziesięciokrotnie lub nawet więcej, w zależności od wielkości inwestycji"
      Dziesięciokrotnie? Do 10 mln EURO? Do 2% spodziewanego rynku? No, no ambitne plany.
      Cypryjczycy zainwestowali 35 mln PLN i do jakiego poziomu geniusze biznesu zwiększyli obroty?
      O to dziennikarz nie zapyta.
      Obroty to jeszcze nie zysk - tak dla porządku.

      BO w POLSCE SIĘ NIE DA, BO NIKT NIE FINANSUJE GENIUSZY.

      Przepraszam. A te 150 mln PLN to niby skąd się wzięło?
      35 mln dali źli Cypryjczycy. A reszta to skąd? Z oszczędności doktorantów?
      "Granty? Za mało". No ileż powinny wynieść państwowe dotacje w PRYWATNĄ firmę?

      ŹLI JAPOŃCZYCY - PAZERNI CYPRYJCZYCY.

      Japończycy finansowali przez 7 lat. Doprowadzili do uzyskania kryształu. Gdy poproszono ich o kolejne pieniążki, zgodzili się pod warunkiem przejęcia firmy. To chyba oczywiste i naturalne. W końcu chcieli mieć kontrolę nad tym w co topili SWOJĄ kasę. W tym momencie Doktorzy Sprytni podziękowali Japończykom.
      Bądźmy szczerzy - Japończyków wystawili do WIATRU.

      "Giełda też nie była wyjściem, bo inwestorzy giełdowi w Polsce niechętnie inwestują w ryzykowne przedsięwzięcia"
      Co ten dziennikarz pisze! Owszem giełdowi inwestorzy w Polsce inwestują w ryzykowne przedsięwzięcia. Mabion, Braster - przykłady pierwsze z brzegu.
      Prawda jest bardziej prozaiczna. Doktorzy nie chcieli z nikim dzielić się przyszłymi zyskami, które miały być przeogromne.

      Znaleźli otumanionych 500 milionami EURO Cypryjczyków.

      "GHL zażądał pakietu kontrolnego i zwolnienia ze zobowiązania do wpłaty drugiej transzy inwestycji o wartości kilkunastu mln zł. Założyciele spółki twierdzili, że wszystkie decyzje były na bieżąco uzgadniane z przedstawicielami inwestora"

      Jakie decyzje... na bieżąco uzgadniane?
      Dlaczego inwestor nie chciał wpłacić drugiej transzy, skoro wszystko zmierzało ku świetlanej przyszłości?
      Tego znów postprawdziwy dziennikarz nie drąży.

      W tym miejscu fakty nie pasują do martyrologicznego obrazu. A fakty są takie: inwestor uznał, że spółka pożyczone pieniądze marnotrawi. Zażądał więc konwersji długu na akcje i oddania władzy nad spółką.

      SZCZYT POSTPRAWDY
      "Dwiliński, jeden z założycieli Ammono, a jednocześnie prezes spółki, wyjeżdża do Stanów Zjednoczonych wygłosić referat na temat azotku galu. Po kilku dniach wraca. Wtedy dowiaduje się, że nie jest już prezesem. Nie wpuszczono go do firmy, zmieniono agencję ochrony, a jego nazwisko WYKREŚLONO z KRS."

      No żesz kanalie. Kanalie i krętacze. Tak za plecami. Tak znienacka. A nawet go WYKREŚLONO - tacy podli!
      A prawda jest taka. Właściciele spółki mają prawo zwolnić prezesa. Zwolnionego pracownika nie wpuszcza się do biura, bo i po co? Aktualizacja KRS jest wymagana przez prawo - stary zarząd się wykreśla, a nowy się wpisuje, aby wszystkim było wiadomo, kto ma aktualnie władny podpis.

      Co się dziwić Cypryjczykom? Zobaczyli, że spółka przejadła ich pieniądze, nie mają szansy stać się większościowym udziałowcem, nie ma szansy ani na komercjalizację tych CUDOWNYCH kryształów, ani na sprzedaż samej spółki, więc zażądali zwrotu długu.

      SĄDY NISZCZĄ SPÓŁKI.
      Sąd przy ogłaszaniu upadłości bierze pod uwagę, czy spółka ma szansę spłacić właścicieli własną działalnością. Upadłość likwidacyjna nie jest jedynym wyjściem. Może sąd wydać orzeczenie o upadłości z zawarciem układu z wierzycielami - na przykład wierzyciele umarzają część długu, albo zostaje on zamieniony na udziały w spółce. Jak widać nikt żywym TRUPEM nie był zainteresowany tylko jego truchłem.

      Ach i jeszcze te paroksyzmy żalu i goryczy, że POLSKIE AZOTY powinny ratować POLSKĄ spółkę, bo spółka jest POLSKA, a Azoty są PAŃSTWOWE.

      W tym momencie nie mogę się powstrzymać, aby nie wkleić tego filmiku:



      Naprawdę mam uwierzyć, że taka wspaniała firma, z taką światową technologią i produktem, po który ustawiają się kolejki zawijane, z patentami jakich nie znał świat nie może znaleźć nikogo, kto wyłoży 5 mln EURO, aby to wszystko nabyć i posiąść na własność, bo ofertę musi napisać po polsku?!

      Ludzie litości!
      • petrucchio Re: Smutny koniec firmy Ammono 02.03.17, 20:23
        Trochę to przypomina niegdysiejsze dzieje Jacka Karpińskiego i martyrologiczne legendy, które narosły na tej kanwie.
        • nikodem321 Re: Smutny koniec firmy Ammono 03.03.17, 14:01
          Musiałem zajrzeć do Wiki, aby sobie uświadomić, że rzeczywiście....
          Słyszałem, oglądałem, czytałem jakieś materiały martyrologiczne na temat tego człowieka.
          Czy to nie był "Duży Format" Gazety Wyborczej.

          Geniusz elektroniki - wredne mechanizmy PRL go zniszczyły.

          Pamiętam, że ten przekaz ścisnął mi krtań, a dłonie zacisnął w pięść.

          Pamiętam jak PRL był taką smołą. Każda indywidualna inicjatywa "natrafiała na...". 10 dolarów waluty wymienialnej - o to trzeba było się trudniej starać niż o łzy jednorożca.

          Pamiętam też, gdy zacząłem czytać te martyrologiczne wspomnienia "z ołówkiem w ręku", to zaczęła wyzierać jakaś inna prawda.
          Nie będę teraz pisać jaka to prawda, bo całą historię pamiętam teraz jak przez mgłę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka