Dodaj do ulubionych

jak traktowani są studenci zaoczni

IP: 62.244.145.* 27.06.01, 17:58
Od czasu, kiedy za sprawą płatnych studiów wyższych handel indeksami przestał
być procederem karalnym, rzesza chętnych, skłonnych zapłacić za możliwość
wstąpienia do braci studenckiej stale rośnie. Naiwnym, którzy sądzą, że fakt
wnoszenia niemałych skądinąd opłat daje im pewne ograniczone nawet prawa,
opowiem historię pewnego egzaminu.
Rzecz miała miejsce na wydziale nauk społecznych uniwersytetu wrocławskiego
czas akcji: czerwiec, egzamin ze wstępu do socjologii
udział biorą: egzaminujący, syn egzaminatora i rzesza bezimiennych studentów
Początek godziny prawdy wyznaczono na 13.00, ale jak się okazało obowiązywał on
wyłącznie studentów. Może to i dobrze, bo mięliśmy ponad 30 minut żeby lepiej
się poznać i uzupełnić zawartość ściąg. Potem On - Egzaminator niczym Pan Bóg
zesłał nam – ciemnemu ludowi swojego syna. Syn/delegat przyszedł i powiedział:
-Egzamin odbędzie się w czterech turach.
-głos z tłumu (butnie) można było to przewidzieć i uprzedzić nas wcześniej
- syn/delegat: studenci na studiach stacjonarnych czekają na egzamin
nawet trzy dni
- głos z tłumu(z nutką zdziwienia): płacimy przecież niemałe pieniądze...
- syn/delegat: ma pani szczęście, że mówi to pani do mnie, a nie do
mojego Taty. Pani nie wie, jakie tu są relacje między ezgaminującym a
studentem. Tata wyprosiłby panią z sali!
- głos z tłumu: cisza
Egzamin przeprowadzono w 4 turach. Ponad 200 osób po 40 minutach bezsensownego
czekania, opuściło duszną zatłoczoną salę. Reszta rześka i zrelaksowana
przystąpiła do pisania.
Czy macie podobne doświadczenia?
Obserwuj wątek
    • Gość: krzychu Re: jak traktowani są studenci zaoczni IP: *.toya.net.pl 03.07.01, 20:58
      Prawo , dzienne , Lodz. To samo a czesto gorzej.
    • lukaszl Re: przesada 06.07.01, 11:28
      pisze jak jest na akademii bydgoskiej, kierunek filologia germanska.
      czesto bywa tak, ze zaoczni studenci sami sa sobie winni, ze traktuja ich tak
      jak opisujesz. bywa, ze ludzie Ci za bardzo nie nadaja sie do studiowania z
      uwagi na - przepraszam za wyrazenie - niedostateczny ogolny poziom kumacji i
      pojmowania istotnych spraw.
      nasz prof czesto opowiada nam zabawne historie zwiazane z zaocznymi. bardzo
      mnie rozbawilo np, ze powiedzial na wykladzie ze hiszpania graniczy z grecja,
      po czy studenci jak cielaki zanotowali pokornie ta bzdure w swoich bezcennych
      notatkach, pieczolowicie uzupelnianych i pieszczonych po ciezkich godzinach
      wykladow. nie zauwazyli tej prowokacji ze strony prof. w tym tkwi caly problem
      studentow zaocznych - nie wszystkich - ze nie rozumieja o co chodzi w
      studiowaniu. poza tym dobry jest w miare staly kontakt z uczelnia podczas
      semestru a nie tak jak zaoczni, 2 dni odpekaja i maja pretensje, ze cos sie
      dzieje za ich plecami albo wykladowca powiedzial ze bedzie a go nie ma. u mnie
      na dziennych nie ma problemu typu ze ktos nie przyszedl. jak juz to w pore wisi
      kartka i kazdy wie bo jest na miejscu i sie moze doweidziec.

      nie jestem zwolennikiem studiowania zaocznego. studiuje dziennie, jednoczesnie
      jestem zatrudniony na caly etat w firmie. troch zapierdalam od rana do wieczora
      ale jak ktos chce to moze uwazam wiec sie do roboty brac ludziska. sesja tez
      juz do przodu i nawet sie otarlem o stypendium (malo zabraklo w tym roku)

      pozdrawiam serdecznie i oby nigdy wiecej takich przykrych niespodzianek

      lukaszl
      • Gość: kasia g Re: przesada IP: 195.94.197.* 11.07.01, 18:29
        świetnie sobie radzisz i masz dużo szcześcia a moze też pomoc ze strony
        rodziców no i pewnie jesteś super inteligentny .
        ja pracuje i studiuje zaocznie bo na studia dzienne nie moglabym sobie pozwolić
        z powodów ekonmicznych .
        tak dokładnie to chciałam napisac, trudno jest dopasowac sobie jakieś normalne
        zajecie ( nie licze McDonalda itp.) i jednocześnie biegac na zajęcia ćwiczenia.
        prosze wkaż mi 10 pracodawców którzy zgodzili by sie na taki układ nie wymagając
        od ciebie podpisywania cyrografu ( mam na myśli deklarację pracy przez następne
        pare lat po zakończeniu) . zgadzam sie że niektórzy studiują z przypadku ale oni
        zwykle odpadają najdalej w drugim roku. a zaoczni nie sa podgatunkiem studenta.
        trzeba też pamiętać ze to właśnie oni czesto wspomagaja tych dziennchych w nauce
        poprzez czesne które placą a wiedz że nie są to małe pieniądze.



        ]


        lukaszl napisał(a):

        > pisze jak jest na akademii bydgoskiej, kierunek filologia germanska.
        > czesto bywa tak, ze zaoczni studenci sami sa sobie winni, ze traktuja ich tak
        > jak opisujesz. bywa, ze ludzie Ci za bardzo nie nadaja sie do studiowania z
        > uwagi na - przepraszam za wyrazenie - niedostateczny ogolny poziom kumacji i
        > pojmowania istotnych spraw.
        > nasz prof czesto opowiada nam zabawne historie zwiazane z zaocznymi. bardzo
        > mnie rozbawilo np, ze powiedzial na wykladzie ze hiszpania graniczy z grecja,
        > po czy studenci jak cielaki zanotowali pokornie ta bzdure w swoich bezcennych
        > notatkach, pieczolowicie uzupelnianych i pieszczonych po ciezkich godzinach
        > wykladow. nie zauwazyli tej prowokacji ze strony prof. w tym tkwi caly problem
        > studentow zaocznych - nie wszystkich - ze nie rozumieja o co chodzi w
        > studiowaniu. poza tym dobry jest w miare staly kontakt z uczelnia podczas
        > semestru a nie tak jak zaoczni, 2 dni odpekaja i maja pretensje, ze cos sie
        > dzieje za ich plecami albo wykladowca powiedzial ze bedzie a go nie ma. u mnie
        > na dziennych nie ma problemu typu ze ktos nie przyszedl. jak juz to w pore wisi
        >
        > kartka i kazdy wie bo jest na miejscu i sie moze doweidziec.
        >
        > nie jestem zwolennikiem studiowania zaocznego. studiuje dziennie, jednoczesnie
        > jestem zatrudniony na caly etat w firmie. troch zapierdalam od rana do wieczora
        >
        > ale jak ktos chce to moze uwazam wiec sie do roboty brac ludziska. sesja tez
        > juz do przodu i nawet sie otarlem o stypendium (malo zabraklo w tym roku)
        >
        > pozdrawiam serdecznie i oby nigdy wiecej takich przykrych niespodzianek
        >
        > lukaszl

        • lukaszl Re: przesada 12.07.01, 13:47
          mysle, ze to co mam zawdzieczam tylko i wylacznie sobie
          oczywiscie wiadomo ze pomagaja rodzice, (czasami jak znajde czas w weekend to
          pojade na pare godzin do domu i mama cos mi da jedzenia albo upierze i
          wyprasuje rzeczy, tata zalatwi jakies papierkowe rzeczy,pewnie ze jest to pomoc
          wielka, i czasami nawet kasa na konto wplynie z racji tego za jestem studentem,
          to ze oprocz studiowania mam czas na prace to tylko mi za to chwala, hauptsache
          studien)
          tak mi sie udalo, ze potrafie sie dogadac z pracodawca co do godzin w pracy.
          moge ustalic sobie grafik przychodzenia do pracy
          w roku akademickim byly to godziny przewaznie od 6:00
          do 14 a potem po poludniu szkola albo od 14 do 22 w pracy a rano w szkole.
          sumujac wszystko, nie ma mnie w domu od 6:00 do 23:00
          nie nazwalbym tego szczesciem, po prostu odczuwam taka potrzebe, ze jako mlody
          czlowiek powinienem jak najwiecej inwestowac w siebie i w swoja przyszlosc,
          dochodzi do tego jeszcze fakt ze to co robie przynosi mi duza radosc (to jest
          szczescie).
          a najgorsze co mozna robic to siedziec i marudzic ze taka sytuacja ciezka i nie
          ma pracy i nie ma pieniedzy i ola boga czego tam jeszcze nie ma. jak sie cos
          umie to sie zawsze cos znajdzie (moze to troche upraszczanie sprawy ale mam
          dzis urodziny i wszystko jakos prosto mi dzisiaj wyglada)

          no wiec pozdrawiam i powodzenie a nazwy firmy nie zdradze bo po co?
          • Gość: Anna Re: przesada IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 21.07.01, 01:17
            Ja również nie jestem zwolenniczką studiowania zaocznego. Jest to na pewno
            dobry sposób na otrzymanie dyplomu i poszerzenie zakresu swojej wiedzy w
            jakiejś dziedzinie. Ale z prawdziwym STUDIOWANIEM, dociekaniem prawdy,
            wgryzaniem się w interesujące zjawiska, ćwiczeniem umysłu - ma to niewiele
            wspólnego.
            Ukończyłam studia dzienne. Moi rodzice utrzymywali mnie przez ten cały czas,
            sama zaczęłam sobie dorabiać dopiero na trzecim roku. Nie wstydzę się tego.
            Człowiek, który powaznie podchodzi do studiów, powinien skupić sie tylko na
            nich, a nie latać do pracy. Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że są rodziny
            biedne, które wszystkie swoje dzieci po maturze od razu wypychają do pracy. U
            nas w domu nigdy sie nie przelewało (mama od lat jest na rencie, ma najmniejszą
            możliwą stawkę), ale dla naszych rodziców najwazniejsze było wykształcenie
            dzieci.
            Jasne, że przez cały ten czas trzeba było sobie wiele odmawiać. Ale nie
            żałuję tego. Przeżyłam pięć fantastycznych, studenckich lat, o jakich wy,
            nieszczęśni zaoczni, możecie sobie tylko pomarzyć.
            • Gość: LPiotrek Re: przesada IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 22.07.01, 03:49
              A poznalas w ciagu tych pieciu fantastycznych lat
              zasade 4Z ( zakuc zdac zapic zapomniec ) ??? :-))


            • lukaszl Re: przesada 03.08.01, 16:09
              jest jeszcze taka grupa zaocznych co to studiuje bo jest za glupia na studia
              dzienne, niestety
              przyklad z uczelni: x, kierunek: y:
              - na pierwszym roku studiow zaocznych tejze uczelni jest 60 studentow
              - na drugim roku studiow zaocznych tejze uczelni jest 70 studentow
              - na trzecim roku studiow zaocznych tejze uczelni jest 80 studentow
              - na czwartym roku studiow zaocznych tejze uczelni jest 90 studentow
              - na piatym roku studiow zaocznych tejze uczelni jest 270 studentow

              wniosek:
              studenci przeslizguja sie z roku na rok ledwo ale niestety sa za durni zeby
              dojsc do konca i nastepuje kumulacja glupkow na koncu 5 rok sie studiuje i
              studiuje i placi i placi. to tak jak woda, ktora cie na tamie zatrzymuje i
              spietrza az w koncu przeplynie dzieki sprzyjajacym okolicznoscia a nie zgodnie
              z planem. pocieszajacy jest fakt, ze w miedzyczasie dochodzi jeszcze kilku z
              innych uczelni ale to maly odsetek. uczelni to na reke, bo zaoczni bula za
              swoja glupote i za wszelka cene chca przebic swoimi pustymi lbami mur nie do
              przebicia.

              pozdrawiam lukaszl

    • Gość: vladek Re: jak traktowani są studenci zaoczni IP: *.apexim.com.pl 03.08.01, 11:17
      Jak mawiała pewna pani doktor na dyplomie nie jest napisane że magister zaoczny
      więc poziom wymagań ma być taki sam. Dziwi mnie wciąż od nowa postawa sporej
      części studentów zaocznych - czy wy myślicie że kupujecie na raty dyplom
      magistra?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka